Cmentarz

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Cmentarz

04 lut 2011, 00:00

Na zachód od twierdzy Wolenvain i Pałacu Sprawiedliwości, w Jaśminowym Parku rośnie niewielki lasek bogaty w liczne kapliczki i świątynie ku czci przeróżnych bóstw. Przechodząc między drzewami czuje się aurę świętości i doskonałości, czuje się, jak miejsce to całkowicie przepełnia duchowa sfera sacrum. Każdy, kto był w tym miejscu wie, że nad światem panuje ktoś większy i potężniejszy, ale tylko naprawdę nieliczni mogli się o tym przekonać na własne oczy.
Nieco dalej w las, za tymi wspaniałymi miejscami kultu, znajduje się rozległa przestrzeń, przeznaczona na pochówek zmarłych. Nie jest to jeden konkretny obszar, na którym znajdują się groby wszystkich zmarłych istot, zamieszkałych dawniej Wolenvain. Z tak liczną gamą wierzeń tam występujących to byłoby wręcz niemożliwe. Groby zgromadzone są więc zwykle w, różnych rozmiarów, skupiska w pobliżu świątyń. Zazwyczaj odgrodzone są od reszty lasu drewnianym płotem, kamiennym murkiem, bądź innego rodzaju ogrodzeniem. Nagrobki, choć w większości wyglądające podobnie, różnią się od siebie bogactwem ozdób, czy wielkością. Wszystko zależy od tego, jaki majątek posiada rodzina zmarłego, czy stać ją na sporych rozmiarów, bogato zdobiony marmur z wyrytym mianem nieszczęśnika, czy może jedynie na skromny, szary kamień. Oczywiście nie tylko majętność decydowała o tej, jakże smutnej, pamiątce po bliskim. Każdy ma przecież również prawo wyboru, co ma się znajdować nad jego gnijącym już ciałem. Jeśli bogacz miał skromny i pokorny charakter, to mógł życzyć sobie takiego samego nagrobka. Gorzej było w odwrotnej sytuacji, bo nie zawsze biedaka stać na piękny marmur.
Im bliżej świątyni, tym bogatsze, częściej odwiedzane, uprzątnięte i piękniej udekorowane kwiatami groby. Nie każdy obywatel był jednak wierzący, a nie wypadało takich pozostawiać czasowi tam, gdzie oddali życie. Tak więc w lesie znajdowało się wiele wolnostojących kamieni osób, które nie poświęciły swego żywota żadnemu z bóstw, bądź małe ich skupiska, o które rzadko dbano. Zdarzało się nawet, że grób taki, pod wpływem czasu i okrutnych warunków pogodowych, znikał z powierzchni ziemi, a jeśli rodzina nie postanowiła go odnowić, to o zmarłym po prostu zapominano. Śmierć była zjawiskiem bardzo powszechnym, o które dbano nieraz nawet bardziej, niż o życie, więc sytuacji takich było na prawdę mało. O miejsca pochówku zazwyczaj dbano i dekorowano kwiatami, by oddać szacunek zmarłej osobie.
Mimo, iż przy świątyniach znajdowały się nieduże cmentarzyki, to całą tą przestrzeń za nimi w głębi lasu, nazywano jednym, wielkim cmentarzem, którym straszono niegrzeczne dzieci oraz do którego bano się zbliżyć po zmroku, jako że panowała tam przerażająca aura śmierci, rozpaczy i strachu, że kiedyś każdy tam skończy, że przed śmiercią nie ma ucieczki. Aura strachu, tak bardzo niepodobna do sakralnej aury świątyń, jednak z nią sąsiadowała. Cmentarz za dnia w pewien sposób piękny, zdobionym przez odwiedzających bliskich tych, którzy odeszli, w nocy zaś cichy i przerażający.


Z tego miejsca możesz się udać do:
Przybytku Zora;
Świątyń;
Mglistej groty;
Zacienionego zakątka;
Starego sektora.

Obecnie na cmentarzu znajdują się:
Grabarz, kilku odwiedzających.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

11 lip 2015, 12:39

Nareszcie moc Hruxa ponownie się zregenerowała i mógł przystąpić do kolejnej próby. Tylko do jakiej? Co należało zrobić żeby ograniczyć zużycie mocy? Te i wiele innych pytań przelatywały przez umysł Hruxa, który niecierpliwie poszukiwał rozwiązania. Rozważając wszystkie potencjalnie możliwości, już na początku skreślił większość z nich. Istota problemu tkwiła w transporcie mocy z jednego punktu do drugiego. Nie uważał, by krańce tego połączenia były wadliwe, gdyż połączenie zwyczajnie by się rozpadło. Nie sądził też by zwiększenie pokładów mocy przeznaczanych nieustannie na podtrzymywanie więzi poprawiłoby rezultaty z dwóch powodów. Po pierwsze już na starcie traciłby więcej mocy, więc zyski musiałyby być jeszcze większe by pokryć dodatkowe straty. Po drugie utrata mocy rosła wraz z wykorzystaniem mocy, toteż spodziewał się marnych wyników. Kolejnym pomysłem który rozważył było przesunięcie fragmentu duszy, w którym zakotwiczona była więź, lecz to również wydało mu się nieodpowiednie. Czyż dusza nie jest jednością, spójnym dziełem które doskonale funkcjonuje? Dusza, jako całość, działała bez zarzutu, transportując i wykorzystując energię zgodnie ze swoją naturą. Z obserwacji Hruxa wynikało, że praktycznie nie było ubytków związanych z przenoszeniem energii wewnątrz duszy, lecz pomiędzy oddzielonymi fragmentami. Z tego wynikało, że zmiana położenia krańca więzi nie przyniesie wymiernych korzyści.

Pozostawało więc tylko jedno. Jedyne rozwiązanie, które nekromanta uznawał za możliwe do wykonania i potencjalnie skuteczne: zwielokrotnienie więzi. Ale nie w sensie zwiększenia nakładów na jej utrzymanie. Chodziło o dosłowne wytworzenie większej liczby nitek łączących dwa rozdzielone fragmenty jego duszy. Hrux wnioskował, że dwie mniejsze nitki sprawią, że łatwiej będzie każdą z nich przenosić mniejszy ładunek jego mocy. To spowoduje, że również ubytki będą proporcjonalnie mniejsze. Porównał to do ogromnej i rwącej rzeki, która choć płynie swoim korytem to rozlewa się po obu jego stronach. Tak samo było z jego więzią, ogromne ładunki przelewały się z tego połączenia i zostawały marnowane. Pragnął osiągnąć dwa mniejsze, spokojne strumyki, które pewniej dostarczają swój ładunek i zminimalizują straty. A nawet jeśli coś z jednego się przeleje, to istniała szansa, że wpadnie do tego płynącego obok. Uważał, że warto było spróbować. Jeśli osiągnąłby sukces z dwoma mniejszymi połączeniami, kto wie jakie efekty przyniosły by trzy, pięć, czy cała sieć drobnych połączeń, które wijąc się i oplatając tworzą większą całość współpracującą zgodnie?

Wreszcie przystąpił do działania. Zastanawiał się czy lepiej będzie rozszczepić już istniejące połączenie, czy stworzyć nowe. Oba wyjścia miały w jego mniemaniu wady i zalety, lecz ostatecznie wybrał bezpieczniejszą według niego opcję i postanowił stworzyć równoważne połączenie zapasowe. Najpierw uszczuplił zasoby pierwotnego połączenia. Robił to powoli i ostrożnie, w pełni poświęcając swoją uwagę na realizację tego zadania. Za wszelką cenę nie chciał zerwać połączenia i zaczynać od nowa. Ostatecznie, chciał zostawić w nim połowę startowej mocy, lecz robił to stopniowo. Spodziewał się, że kontrolowane przez niego ciało będzie słabło, w końcu praktycznie odcinał utrzymujące je przy funkcjonowaniu połączenie, lecz to nie było teraz istotne. Gdy zasoby pierwotnego połączenia zmniejszyły się o około ćwierć postanowił stworzyć drugą nitkę łączącą oba jego fragmenty. Rozpoczął od tej części, która znajdowała się zaklęta w ołtarzu. Systematycznie tkał nowe zaklęcie, tak jak robił to już kiedyś. Tym razem miał jednak doświadczenie, robił to w pełni świadomie. Skumulował znaczną część swojej mocy magicznej i stworzył zalążek więzi w swoim głównym fragmencie. Stopniowo formował go i umacniał, by niczym mocna kotwica stanowił podstawę więzi. By zahaczył się na stałe i tworzył most do transportu energii. Następnie powtórzył proces z drugiej strony przyszłego połączenia, przekazując energię przez uszczuplone już połączenie. Gdy oba końce były gotowe wystrzelił ze swojej głównej esencji nić, która podążać miała do przygotowanego drugiego końca zaczepionego w kontrolowanym przez Hruxa ciele. Nekromanta miał nadzieję, że już przy pierwszej próbie uda mu się stworzyć drugi most między jego rozdartymi kawałkami duszy. Wszystkie czynności wykonywał z najwyższą możliwą precyzją, nie zapominając cały czas o podtrzymywaniu głównej więzi, która była kluczowa w procesie tworzenia pomocniczej. Jeśli wszystko dobrze pójdzie będzie miał już nie jedną, a dwie równoległe drogi do transportu swojej mocy. Pozostanie jedynie zbalansowanie ich, by były sobie równoważne. Stopniowo osłabiał dalej więź główną by móc wzmocnić tę pomocniczą.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

08 sie 2015, 16:10

MG

Dążenie Hruxa do doskonałości mogło być godne podziwu, miał on jednak na to doskonałe warunki. Nie musiał spać, jeść, pić, czas nie miał dla niego żadnego znaczenia. Nie zdawał sobie nawet sprawy ile godzin, być może dni minęło mu na próby ulepszenia swojej więzi. Miał przed sobą jasny cel i chciał za wszelką cenę go osiągnąć. Musiał wybrać odpowiednią metodę do tego, a nie było to łatwe. Opcji było wiele, każda miała swoje wady i zalety. Również każda z nich mogła się skończyć dla nieumarłego tragicznie. Był on jednak gotów do podjęcia pewnego ryzyka. Mimo tego, że pragnął on mocy i wiedzy, nie był lekkomyślny. Postanowił wytworzyć drugie połączenie, które pozwoliłoby odciążyć to pierwsze i zminimalizować straty w energii.

Nekromanta powoli przystąpił do pracy, bez zbędnego pośpiechu. Najpierw powoli zaczął zmniejszać nakłady mocy przekazywane na utrzymanie pierwszego połączenia. Wszystko robił bardzo powoli i ostrożnie, żeby cała jego praca nie poszła na marne. W końcu udało mu się osiągnąć zamierzony cel i "ustawić" przekazywanie mocy na pierwsze połączenie do połowy. Czuł jak jego ciało słabnie stopniowo, gdy więź traciła swoją efektywność, miało to trwać jednak tylko krótki czas. Hrux zupełnie nie spieszył się, skupiając się całkowicie na swojej pracy. Była to niezwykle skomplikowana operacja i niemożliwe było opisanie jej przebiegu słowami. Wszystkie zmysły brały w niej udział.

Następna przepaść dzieląca nieumarłego od większej mocy była jednak znacznie większa niż poprzedni krok. Musiał wytworzyć identyczne połączenie, które pomogłoby głównej więzi w transporcie energii. Jak zwykle, zaczął bardzo wolno. Można było go porównać do bardzo utalentowanego rzemieślnika, która przechodzi do części, która wymaga największej precyzji. Człowiek z pewnością spociłby się ze zdenerwowania, ale nie Hrux. Cały czas zachowywał spokój, ciągle idąc do przodu. Bez większych przeszkód brnął przez kolejne etapy. Swoją drugą więź zaczepił w tych samych miejscach co poprzednią, ale udało mu się sprawić, żeby funkcjonowały one oddzielnie, połączenia nie zlewały się ze sobą.

Nadszedł czas na ostatni krok, który nieumarły zrobił bez najmniejszego problemu. Miał dwie więzi, które były w pełni funkcjonalne. Pozostało jedynie zbalansowanie ich, co również mu się udało. Hrux nie wiedział ile czasu minęło, ale z pewnością sporo, gdyż musiał w międzyczasie odpoczywać, na tworzenie nowego połączenia zużywał dużo mocy. Czuł się teraz zupełnie tak jak wtedy, gdy posiadał jedną więź, żadna różnica jak na razie nie była odczuwalna, chociaż doskonale wiedział, że jego ciało z ołtarzem jest połączone dwoma nitkami, a nie jedną jak dotychczas. Jedyne co mu pozostało to wymyślenie sposobu na sprawdzenie działania dwóch połączeń.

*Po przeczytaniu posteła proszę o kontakt drogą prywatną.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

09 sie 2015, 19:19

Czas leciał nieubłaganie, a Hrux czuł się jakby go marnował. Co osiągnął od momentu swojego przebudzenia? Czyż w jego obecnej formie nie należała mu się coś więcej niż opuszczona krypta na cmentarzu? Czy nie był godny władzy nad tymi podrzędnymi śmiertelnikami? O ile szybciej mógłby się rozwijać gdyby nie musiał kryć się po tych zatęchłych kryptach? Nadszedł czas zmian, musiał zaryzykować, podjąć jakieś działania by nie stracić zdrowego rozsądku. Czuł jak powoli jego psychika ulegała wykrzywieniu, stan w jakim egzystował nie był czymś naturalnym. Powracały jego poprzednie pragnienia, żądza zemsty i krwi. Ale najpierw... najpierw musiał znaleźć kogoś do pomocy. Ludzi, którzy nie zawahają się wypowiedzieć wojny choćby i całemu Wolenvain.
Nim jednak przejdzie do realizacji tych śmiałych planów musiał sprawdzić swoją moc. Jego poczynania, choć wydawały się skuteczne, nie przynosiły widocznych rezultatów. Doskonalił się w ciągu ostatnich dni, tygodni, może miesięcy i co? Nie wiedział nawet czy robi postępy. Czy jest potężniejszy niż wcześniej. Mógł mieć tylko nadzieję, że ostatni śmiały krok wreszcie da oczekiwane rezultaty po serii wcześniejszych niepowodzeń. Hrux postanowił zacząć testy od sprawdzenia swojego zasięgu. Z doświadczenia wiedział, że jego więź nakładała na niego ograniczenie maksymalnej odległości od filakterium. Czy ten dystans się zwiększył? Czy jest silniejszy na obrzeżach swojej duchowej smyczy? Musiał spróbować, musiał się przekonać. Dezaktywował wszystkie ożywione trupy, które leżały bezładnie w jego krypcie. Następnie wyszedł z tej, w której aktualnie się znajdował i pod osłoną nocy oraz płaszcza ruszył w kierunku murów miasta. Skierował się w znane strony, gdzie wcześniej badał już swoje ograniczenia. Następny przystanek: Lasves.

z/t

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.