Cmentarz

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Cmentarz

04 lut 2011, 00:00

Na zachód od twierdzy Wolenvain i Pałacu Sprawiedliwości, w Jaśminowym Parku rośnie niewielki lasek bogaty w liczne kapliczki i świątynie ku czci przeróżnych bóstw. Przechodząc między drzewami czuje się aurę świętości i doskonałości, czuje się, jak miejsce to całkowicie przepełnia duchowa sfera sacrum. Każdy, kto był w tym miejscu wie, że nad światem panuje ktoś większy i potężniejszy, ale tylko naprawdę nieliczni mogli się o tym przekonać na własne oczy.
Nieco dalej w las, za tymi wspaniałymi miejscami kultu, znajduje się rozległa przestrzeń, przeznaczona na pochówek zmarłych. Nie jest to jeden konkretny obszar, na którym znajdują się groby wszystkich zmarłych istot, zamieszkałych dawniej Wolenvain. Z tak liczną gamą wierzeń tam występujących to byłoby wręcz niemożliwe. Groby zgromadzone są więc zwykle w, różnych rozmiarów, skupiska w pobliżu świątyń. Zazwyczaj odgrodzone są od reszty lasu drewnianym płotem, kamiennym murkiem, bądź innego rodzaju ogrodzeniem. Nagrobki, choć w większości wyglądające podobnie, różnią się od siebie bogactwem ozdób, czy wielkością. Wszystko zależy od tego, jaki majątek posiada rodzina zmarłego, czy stać ją na sporych rozmiarów, bogato zdobiony marmur z wyrytym mianem nieszczęśnika, czy może jedynie na skromny, szary kamień. Oczywiście nie tylko majętność decydowała o tej, jakże smutnej, pamiątce po bliskim. Każdy ma przecież również prawo wyboru, co ma się znajdować nad jego gnijącym już ciałem. Jeśli bogacz miał skromny i pokorny charakter, to mógł życzyć sobie takiego samego nagrobka. Gorzej było w odwrotnej sytuacji, bo nie zawsze biedaka stać na piękny marmur.
Im bliżej świątyni, tym bogatsze, częściej odwiedzane, uprzątnięte i piękniej udekorowane kwiatami groby. Nie każdy obywatel był jednak wierzący, a nie wypadało takich pozostawiać czasowi tam, gdzie oddali życie. Tak więc w lesie znajdowało się wiele wolnostojących kamieni osób, które nie poświęciły swego żywota żadnemu z bóstw, bądź małe ich skupiska, o które rzadko dbano. Zdarzało się nawet, że grób taki, pod wpływem czasu i okrutnych warunków pogodowych, znikał z powierzchni ziemi, a jeśli rodzina nie postanowiła go odnowić, to o zmarłym po prostu zapominano. Śmierć była zjawiskiem bardzo powszechnym, o które dbano nieraz nawet bardziej, niż o życie, więc sytuacji takich było na prawdę mało. O miejsca pochówku zazwyczaj dbano i dekorowano kwiatami, by oddać szacunek zmarłej osobie.
Mimo, iż przy świątyniach znajdowały się nieduże cmentarzyki, to całą tą przestrzeń za nimi w głębi lasu, nazywano jednym, wielkim cmentarzem, którym straszono niegrzeczne dzieci oraz do którego bano się zbliżyć po zmroku, jako że panowała tam przerażająca aura śmierci, rozpaczy i strachu, że kiedyś każdy tam skończy, że przed śmiercią nie ma ucieczki. Aura strachu, tak bardzo niepodobna do sakralnej aury świątyń, jednak z nią sąsiadowała. Cmentarz za dnia w pewien sposób piękny, zdobionym przez odwiedzających bliskich tych, którzy odeszli, w nocy zaś cichy i przerażający.


Z tego miejsca możesz się udać do:
Przybytku Zora;
Świątyń;
Mglistej groty;
Zacienionego zakątka;
Starego sektora.

Obecnie na cmentarzu znajdują się:
Grabarz, kilku odwiedzających.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

29 sty 2015, 17:38

Dziewczyna pomimo protestów swojej towarzyszki podeszła do Hruxa, który zastanawiał się co powinien w tej sytuacji zrobić. Gdy ta wyciągnęła dłoń w jego kierunku już miał zareagować, lecz druga kobieta chwyciła swoją mniejszą koleżankę i odciągnęła w tył. W międzyczasie Hrux zarzucił z powrotem kaptur na głowę by skryć swoje szkaradne oblicze. Wiecznie przezorny i wiecznie w strachu, od kiedy umarł jego życie znacznie się skomplikowało. W cieniu swojego płaszcza czuł się swobodniej i przede wszystkim bezpieczniej. Hrux zdradził kobietom swoją tajemnicę, lecz sam nie miał żadnej gwarancji, że może im zaufać. Czyż nie pobiegną prosto do Lorveniuszy poinformować ich o tym co się kryje na cmentarzu? A później znajdą więcej, znajdą kolejnych… Taki scenariusz był nie do przyjęcia, ale na razie nie martwił się tym. Nic nie zapowiadało by Hrux miał mieć ze strony dziewczyn jakiekolwiek kłopoty. Mało tego, wyglądało na to, że wszystko idzie gładko. Postanowił zagrać swojego asa, którego wyciągnął od grabarza, by trochę je nastraszyć, a dalej…

- To czego chciałyście od grabarza? Chyba dwie młode damy nie robią niczego… nielegalnego… ze zwłokami? – przeciągnął ostatnie słowa dając tym samym do zrozumienia, że dokładnie to robią. Pod tym względem byli zatem bardzo podobni do siebie, Hrux nie wiedział tylko co dokładnie dzieje się ze zwłokami, które dostawały od grabarza, ale przecież nie musiał tego zdradzać. Zanotował jednak w pamięci tę informację, by w przyszłości jeszcze o tym kiedyś wspomnieć. Kto wie, czy jego ożywieni słudzy nie mieli na tym zyskać?

- Wy znacie moją małą tajemnicę, teraz ja muszę się dowiedzieć czegoś o Was. – ciągnął dalej poprzednią myśl. Czekał spokojnie na odpowiedź, kto wie czego się dowie, lecz i tak już przygotował sobie plan. - Jak już wiecie, nie mogę swobodnie podróżować po świecie, ba nawet po tym cmentarzu. Dlatego potrzebuję pomocy kogoś kto… mniej rzuca się w oczy. Wykopię Wam ten grób czy co tam chcecie, ale najpierw musicie mi przynieść zwłoki. Włamcie się do jakiejś krypty w nocy i wróćcie z przynajmniej jednym ciałem. Wtedy uznam naszą spółkę i przejdziemy do moich właściwych planów. – przedstawił jasno swoje warunki. Uznał, że bezczeszczenie grobów nie powinno być dla jego przyszłych wspólniczek niczym niewykonalnym, jeśli wspomnienia wyciągnięte z grabarza były dokładne. A jak tego nie zrobią, to nie było w ogóle mowy o jakiejkolwiek współpracy. Hrux potrzebował kogoś zdeterminowanego, kto nie cofnie się przed niczym. Jednocześnie Hrux będzie wiedział, że można na nich polegać i przynajmniej w pewnym stopniu zaufać. Wszystkie jego plany, pomysły, miały teraz szansę się ziścić. Będę tu czekał do świtu, jeśli nie wrócicie uznam, że to spotkanie nigdy nie miało miejsca. – rzekł, tym samym ucinając rozmowę. O tej porze roku zmrok zapadał wyjątkowo wcześnie, pewnie na cmentarzu nie ma już zbyt wielu odwiedzających.

Awatar użytkownika
Aingera
Posty: 11
Rejestracja: 22 sty 2015, 20:06
Lokalizacja postaci: Dom Aingery
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3405

29 sty 2015, 18:05

Aingera roześmiała się w głos na słowa nieznajomego. Spojrzała jeszcze raz na niego ciekawie, potem na swoją towarzyszkę i z powrotem na mężczyznę.
- Wybacz ale chyba doszło tu do pewnego nieporozumienia. Nie będę twoją dziewczyną na posyłki i nie mam zamiaru latać w nocy po cmentarzu, wykopując dla ciebie zmarłych. Jedyne rzecz jaką dzisiaj zrobię to wychylę porządny kufel piwa i położę się spać. – Aingera zamilkła na chwilę, a następnie opuściła maskę, odsłaniając okaleczone usta – Nie dostarczę Ci żadnego ciała dopóki nie przekonam się, że go nie zmarnujesz. A mam dostęp do wielu… Potrafię się nimi odpowiednio zając, dowód stoi przed tobą.
Aingera sięgnęła do obroży Kelsy i sprawnym ruchem ją odpięła, ukazując jej brzydką bliznę.
- Jak widzisz, potrafię się odpowiednio zając ciałem i duszą. – powiedziała dziewczyna wsuwając swoją dłoń pod pancerz kobiety, masując jej umięśniony brzuch – Moja matka jest moim pierwszym dziełem, który wyrwałam z rąk kostuchy. - dziewczyna stanęła na palcach i zbliżyła swoją twarz do policzka kobiety – Niemal doskonałym dziełem… - dokończyła i pieszczotliwie ugryzła ją w ucho.
Aingera przeniosła wzrok od Kelsy z powrotem na mężczyznę.
- To ty mnie potrzebujesz, nie na odwrót. Myślę… że możemy sobie pomóc. Chętnie oglądnęłabym twoje ciało, dokładnie bym je zbadała, ojj dokładnie. Ale na razie muszę się zająć kimś innym. A ty musisz przemyśleć kilka nowych spraw. – dziewczyna odwróciła się i ruszyła w kierunku powrotnym. Na odchodnym rzuciła tylko – Myślę, że spotkamy się za niedługo.
Kelsa zaczęła się wycofywać tyłem, czujnie obserwując nieznajomego. Gdy się oddaliła na bezpieczną odległość to odwróciła się i ruszyła za swoją towarzyszką.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

29 sty 2015, 19:13

Hrux w milczeniu obserwował to co się działo. Jedna niespodzianka odkrywała się za drugą, najpierw te deformacje ust, a później… później się okazało, że jedna z nich jest martwa, a przynajmniej powinna być sądząc po jej bliznach. Lecz to wszystko zostało przyćmione przez kolejną wypowiedź Aingery – wiedziała o duszach. Hrux w jednej chwili zupełnie zmienił swój pogląd na temat nowo poznanej osoby. Teraz zastanawiał się ile wie i co potrafi. Czy była w stanie realnie mu zagrozić? A może, może potrafiła zrobić dużo więcej? Hrux znowu zmierzył jej towarzyszkę wzrokiem. Co prawda, jemu samemu nigdy nie zależało specjalnie na swoich sługach i nie przykładał się specjalnie do procesu ich ożywiania, lecz tutaj było zupełnie przeciwnie. Ba, ten ożywieniec wykazywał oznaki własnej woli, co niedawno udowodnił. *Matka…* – to słowo wiele wyjaśniało. Hrux spodziewał się, że przeciętny nieumarły, kontrolowany wbrew swojej woli, gdyby tylko odzyskał samodzielność pewnie od razu by uciekł, lub spróbowałby zniszczyć swojego pana. Tutaj jednak występowało coś na wzór przedziwnej więzi.

Ta zmiana, która zaszła w Hruxie sprawiła, że stał się o wiele bardziej ostrożny. Nie spodziewał się, że ktokolwiek inny mógł igrać ze śmiercią i to równie skutecznie. Zastanawiał się teraz, analizował, oceniał. Kim, lub właściwie czym była ta kobieta? Zapamiętywał wszystko, każdy szczegół. Miała zamiar iść się napić i przespać, czyli przynajmniej ona była żywa. Nieumarły myślał teraz o wszystkim: czy ożywia zwłoki podobnie jak on? Czy posiadają te same zdolności? Czy wie tyle co on? Zauważał kolejne szczegóły, *Wyrwałam z rąk kostuchy… Czy to możliwe, żeby ona jednak żyła? A może to tylko przenośnia oznaczająca tę imitację życia, którą Hrux sam również prowadził?* – kolejne pytania przelatywały przez jego świadomość i każda opcja wydawała mu się równie prawdopodobna. Jednego Hrux był pewny, "oglądanie jego ciała" nie wchodziło już w grę.
- Czekaj! – wykrzyknął w jej stronę. - Przyznam, że to wszystko mnie zaskoczyło. Twoje… umiejętności – rzekł po chwili szukając odpowiedniego słowa - Czy ona – tu wskazał na jej matkę - ma własną wolę? . To pytanie nurtowało go najbardziej spośród wszystkich. Hrux nigdy nie rozważał takiego scenariusza, uważał, że jego ożywieńcy powinni być mu bezwzględnie posłuszni i nie zadawać pytań. Zawsze mu się wydawało, że stworzenie zbyt dobrego ożywieńca, mogłoby w konsekwencji prowadzić do problemów. Czy Aingera była aż tak potężna, że potrafiła narzucić swoją wolę o wiele bardziej "skomplikowanym" martwym?

Awatar użytkownika
Aingera
Posty: 11
Rejestracja: 22 sty 2015, 20:06
Lokalizacja postaci: Dom Aingery
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3405

29 sty 2015, 22:20

Aingera uśmiechnęła się nie zatrzymując się. Dokładnie na taką odpowiedź liczyła. Teraz to ja jestem Panią sytuacji. – pomyślała zadowolona. Dziewczyna obróciła się tylko, zakrywając usta maską.
- Zapytaj jej. – odkrzyknęła i zniknęła pomiędzy drzewami.
Kelsa szła za nią krok w krok. Nawet nie odwróciła się w stronę nieznajomego.

Dwie kobiety szły pomiędzy nagrobkami, kierując się w stronę wyjścia. Aingera objęła w pasie kobietę, przytulając się do niej.
W co ty grasz? Nic nie rozumiem z tej rozmowy. – w głowie dziewczyny pojawił się głos Kelsy.
Dziewczyna westchnęła ciężko.
Chcę rozbudzić jego ciekawość. Znajomość z nim może być ryzykowna, muszę się zastanowić, czy gra jest warta świeczki. Nie chcę by coś zagroziło tobie i moim eksperymentom. W dodatku nie będzie mi stawiał warunków. To on ma się starać o moje względy.
Kobiety wyszły przez bramę i ich szybkie kroki skierowały się ku dzielnicy mieszkalnej.

Z/T
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

02 lut 2015, 10:27

Mimo, że nic się nie dowiedział i tak właściwie nic nie osiągnął Hrux uznał to spotkanie za swego rodzaju sukces. W końcu znalazł kogoś, kto potencjalnie może mu kiedyś pomóc w realizacji jego wielkich planów. W dodatku ten ktoś dysponował wachlarzem umiejętności niemal bliźniaczym do tego, którym szczycił się Hrux. Kto wie czego mogą się nawzajem od siebie nauczyć. Tymczasem skierował swe kroki w kierunku swojej krypty by przemyśleć to wszystko i zastanowić się nad swoimi następnymi ruchami. Ostatnio stosunkowo szybko się rozwijał oraz ulepszał swoją małą kompanię, podejrzewał że już niedługo to wszystko mu się jakoś przyda. Miał zamiar sprowadzić chaos na Wolenvain, który umożliwiłby mu swobodniejsze działanie i przyspieszyłby jego następne posunięcia.

Robiło się coraz ciemniej a Hrux krążył pomiędzy nagrobkami stąpając po śniegu, który pokrywał niewielką warstwą okolicę. Mijał z daleka wszystkich ludzi i nie zamierzał już wdawać się w żadne inne interakcje. Po drodze zastanawiał się co też dzieje się w sprawie zaginięcia grabarza. Na pewno ktoś już się zorientował, że jego dobytek został ograbiony. Rozsądnym było nie wychylanie się przez jeszcze jakiś czas, przynajmniej dopóki sprawa nie ucichnie, a nowa osoba nie zajmie tego przeklętego stanowiska. Gdy dotarł już do zamkniętego wejścia do swojej krypty, "rozejrzał się" dokładnie, czy aby na pewno nikt go nie obserwuje, a po upewnieniu się, że w istocie tak jest, odsunął ciężki głaz i ruszył wąskimi schodami w dół. Zamknął wejście za sobą i odetchnął, znowu był bezpieczny. Miejsce umarłych jest pod ziemią, a każde wyjście na zewnątrz wiąże się z ogromnym ryzykiem, Hrux doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Nie mógł jednak spędzić wieczności w Krypcie… a może mógł?

z/t
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

25 maja 2015, 12:44

MG

Dzięki swojemu lotnemu umysłowi, Hrux błyskawicznie zauważył, że ulepszanie swojej więzi między duszami w krypcie, która stała się jego domem było niemożliwe. Połączenie w tym miejscu bowiem jest niemal idealne. Postanowił więc nieco się oddalić, żeby spróbować ulepszyć jeszcze więź. W ciągu swojego krótkiego życia po śmierci zdołał wypracować już sobie pewne zachowania, które pozwoliły mu uniknąć spotkań z żywymi. Nekromanta poczekał, aż się ściemni po czym wyszedł ze swojego lokum, by oddalić się nieco od ołtarza. Planował wejść do jakiejś innej krypty, żeby nic mu nie przeszkodziło w prowadzeniu swoich badań. Na jego szczęście po cmentarzu nie kręcił się nikt żywy.

Krypta, którą wybrał teraz nieumarły była bardzo podobna do tej, w której zebrał swoje pierwsze sługi. Tym razem jednak nie interesowały go ciała spoczywające tutaj. Hrux wygodnie się usadowił i rozpoczął koncentrację. Na początku wiele myśli przelatywało przez jego głowę. Ciągle wiele pytań czekało na swoje odpowiedzi. Dusze były niezwykle skomplikowane i skrywały wiele tajemnic.

W końcu nieumarłemu udało się skupić swoje myśli na jednym celu, co wcale nie było łatwe. Doskonale wiedział jakie ryzyko podejmuje, ostrożność była jego priorytetem. Nekromanta skoncentrował się na więzi, próbując zajrzeć do kawałka esencji zaklętej w ołtarzu. Udało mu się to bardzo szybko, w końcu ciągle był bardzo blisko swojej krypty, nie wyszedł nawet z cmentarza. Czar był niezwykle złożony i zrozumienie go mogło zająć Hruxowi mnóstwo czasu, którego co prawda miał pod dostatkiem, ale sukces nie był w żadnym wypadku gwarantowany. Nieumarły zyskał tylko pewność, że mógł poruszać się bezpiecznie po całym Wolenvain, mając prawdopodobnie pełnię mocy na tym obszarze. Dopiero wyjście z miasta mogło dać jakieś zauważalne "ubytki" w działaniu więzi.

Nekromanta znalazł miejsce, w którym swój początek miało zaklęcie, które go interesowało. Nie wiedział jednak jak zabrać się do jego ulepszenia. Przesyłanie informacji między dwoma kawałkami duszy działało perfekcyjnie w tym momencie. Hrux zaobserwował jednak coś interesującego, całkiem przypadkiem. Wszystko właściwie miało swój początek w esencji zaklętej w ołtarzu. Stamtąd pochodziły wszystkie myśli i działania. Na ten jednak moment nekromanta utknął w martwym punkcie.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

31 maja 2015, 19:01

Nieumarły powoli czynił postępy co napawało go optymizmem w stosunku do dalszych badań. Wreszcie mógł po raz pierwszy "przyjrzeć się" więzi, którą stworzył w chwili swojej śmierci. Więzi, która po części była dziełem przypadku, a po części jego świadomym działaniem. Czyż przez całe dziesięciolecia nie robił nic innego by przetrwać? Czy każda sekunda nie była walką o jego jestestwo? Godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, całymi latami toczył bój o siebie samego. Bój, z którego wyszedł zwycięsko. Jednakże stworzyć więź, która działa, a stworzyć taką, która działała dobrze to dwie różne rzeczy. I chociaż Hrux wyczuwał, że z upływem czasu to połączenie stawało się coraz stabilniejsze, to dalekie było od doskonałości. A teraz, teraz wreszcie je widział.

Zaczął się zastanawiać nad samą istotą tego niezwykłego połączenia. Na jakiej zasadzie funkcjonowało? Co można było w nim poprawić? Hrux wiedział, że jego siła bezpośrednio zależała od odległości. Fakt, że w ogóle nie dostrzegał tego połączenia w krypcie tylko go w tym przekonaniu utwierdził. Ale teraz było inaczej, był nieco dalej, chociaż prawdopodobnie niewystarczająco daleko, by zauważyć wszystkie negatywne wpływy. Mimo to postanowił spróbować zdziałać coś tutaj, nim spróbuje z odleglejszego miejsca. Dotychczasowe działania z "rozdwojeniem" swojej percepcji na dwa fragmenty duszy okazywały się przerastać jego możliwości. Postanowił jednak zrobić coś innego: wykorzystać swoją moc magiczną i równocześnie obserwować funkcjonowanie więzi, skupiając się na analizowaniu procesu przekazywania mocy. Hrux ostatnio zrozumiał, że prawdziwy on jest w tamtym fragmencie, wszelkie jego myśli, działania, jego potęga pochodzą stamtąd. Logicznym więc było, że i jego moc magiczna, którą dysponował również była transportowana przy użyciu tej więzi. Czyżby jej niedoskonałość przejawiała się w jakichś ubytkach dostarczanych pokładów mocy? Tak podejrzewał, a fakt uzależnienia tego od odległości tylko go w tym utwierdzał. Musiał jednak to potwierdzić doświadczalnie.

Wyjął swój sztylet i bez zawahania wbił go sobie w prawe udo z dużą siłą, powodując tym samym głęboką ranę kłutą. W krypcie panowała cisza, Hrux nie odczuwał bólu. Jego ciało funkcjonowało na innych zasadach niż śmiertelników. Nie było też mowy o żadnym krwawieniu, jednakże nadal uszkodzone mięśnie negatywnie wpływały na jego zdolności poruszania się. Nie było to jednak teraz problemem. Schował broń na miejsce i przystąpił do procesu regeneracji. Choć jego obrażenia były stosunkowo niewielkie w porównaniu do jego poprzednich wyczynów, to teraz przywiązywał niewielką uwagę do samego procesu leczenia. Robił to tylko po to, by spokojnie obserwować proces przepływu jego własnej mocy, która miała posłużyć do odnowienia jego ciała. Hrux był przygotowany, że ze względu na ten fakt, regeneracja będzie przebiegała bardzo powoli, lecz czas nie miał teraz dla niego znaczenia. Liczyło się przeanalizowanie działania jego własnej mocy.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

03 cze 2015, 19:02

MG

Jeden cel opanował teraz głowę Hruxa, a było nim ulepszenie więzi, która łączyła to ciało z ołtarzem. Ciągle nie dostawał zbyt wielu odpowiedzi na swoje pytania, ale był bliżej niż dalej ich uzyskania. Słusznie sądził, że jego czar z biegiem czasu samoistnie się doskonalił, proces ten był jednak bardzo powolny. Nekromanta używał ciągle więzi, ale bez jego ingerencji będzie musiał długo czekać na osiągnięcie rezultatu, który by go satysfakcjonował. Mimo tego, że miał on wiele czasu, gdyż był praktycznie nieśmiertelny to nie chciał czekać. Od razu po przebudzeniu zaczął działać i prowadził intensywne działania, szukając sposobu na doskonalenie się.

Z każdym nowym eksperymentem w głowie nieumarłego pojawiało się mnóstwo pytań. Z każdą nową odpowiedzią rodziły się kolejne niejasności. Takie już było (nie)życie Hruxa i właściwie każdej istoty na Lewiatanie. Zagadki były i będą na każdym kroku, nikt nie pozna odpowiedzi na wszystkie pytania. Na razie jednak nekromanta nie przejmował się niczym i skupił na swoim zadaniu, które do prostych nie należało. Trudności mnożyły się przed Hruxem jak króliki. Jego umysł ciężko pracował, aż dziwne, że jeszcze kopuła mu nie zaczęła dymić.

Do kolejnej próby ulepszenia swojej więzi, nieumarły podszedł z większym entuzjazmem i nadzieją. Wysnuł już pewne teorie i teraz pozostało mu tylko ich potwierdzenie w praktyce. Wybrał dosyć drastyczny sposób, chociaż miał wiele innych możliwości. Hrux wbił sobie sztylet w nogę bez większego namysłu. Nie czuł bólu, rana dla niego nie była groźna, chociaż śmiertelnik mógł się nawet wykrwawić na śmierć. Nekromanta rozpoczął powolny proces regeneracji swojej rany, starając jednocześnie "przyjrzeć się" więzi. Skupienie się na dwóch rzeczach, które wymagały osobno nie małej koncentracji było niezwykle trudne, ale po krótkim czasie nieumarłemu udała się ta sztuka, chociaż leczenie "dziury w nodze" zwolniło znacznie.

Wszystko szło po myśli Hruxa, chociaż opornie. Na początku nie zauważył on nic, dopiero wzmożona "obserwacja" prowadzona przez dłuższy czas coś dała. Udało mu się wywnioskować, że gdzieś na samym początku, z duszy przy ołtarzu pobierana jest moc i już jakaś jej niewielka część jest samoistnie "wyrzucana" z esencji. Ta mała ilość była po prostu tracona na samym początku. Następnie Hrux mógł dostrzec, że podczas transportu energii przez więź są tracone kolejne jej ilości, już nieco większe i w ostateczności do nekromanty trafia mniej mocy niż jak gdyby znajdował się bezpośrednio w krypcie. Zapewne, gdyby się przyjrzał swojej cząstce duszy, która tkwiła w jego ciele, zauważyłby, że ilość energii używanej bezpośrednio do zaklęcia jest jeszcze mniejsza. Zauważenie tego wszystkiego okazało się bardzo kosztowne dla Hruxa, który stracił równowagę i upadł na twarz po zakończeniu regeneracji, niemal zrywając więź z ołtarzem z powodu braku mocy. Sama obserwacja w jakiś sposób również okazała się wyczerpująca, gdy została połączona z użyciem czaru regeneracji.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

17 cze 2015, 18:01

Nieumarły prowadził bez komplikacji eksperyment, który jednak okazał się bardziej wyczerpujący niż się spodziewał. Mimo, że użył stosunkowo prostego zaklęcia, wraz z dodatkowym spowolnieniem całego procesu to stosunkowo szybko skończyła mu się moc. Wraz jednak z ubytkiem energii magicznej wzrastała jego wiedza na temat przyczyn takiego stanu rzeczy. Niezbyt odległe oddalenie się od krypty pozwoliło na znaczne wydłużenie obserwacji, co okazało się być doskonałym posunięciem. Miał teraz nowe dane, które na bieżąco analizował. Zauważył kilka przyczyn swojej niedoskonałości. Po pierwsze tracił zupełnie zbędnie część energii przy samym wykorzystywaniu zdolności magicznych. Po drugie, tracił znacznie więcej energii na sam jej transport i to właśnie powodowało że wraz ze wzrostem dystansu od właściwego fragmentu duszy jego moce słabły. Na koniec prawdopodobnie nieświadomie wytwarzał nieco więcej energii niż to wymagane do używania danej mocy. Podejrzewał że częstsze korzystanie z danej mocy i zwyczajne nabywanie doświadczenia w używaniu jej mogło korzystnie wpływać na rezultaty. Pozostała część ubytków prawdopodobnie wynikała z niekontrolowanego marnowania mocy przy samym rzucaniu zaklęcia. To wszystko przekładało się na duże straty, którym można by zapobiec. Z czego najpoważniejsze były straty przy transporcie, wywołane niedoskonałym połączeniem, które ciągle się stabilizowało.

Pozostawało pytanie: co można by zmienić, aby to poprawić? Czy jeden z końców więzi jest niepoprawny, lub też został źle stworzony? A może oba? Hrux nie miał kontroli nad ostatecznym kształtem zaklęcia. Mimo przygotowań przed swoją przemianą, efekt jaki uzyskał nie mógł być do końca przewidziany. W efekcie czego znalazł się w aktualnej sytuacji. Teraz jednak jego wiedza na temat samych dusz oraz utworzonego połączenia była znacznie rozleglejsza. Wiedział jak połączenie, które nie do końca świadomie stworzył, funkcjonuje. I miał zamiar je naprawić. Czekał spokojnie w krypcie, aż jego energia się zregeneruje. Jedynym wyjściem jakie mu pozostało była próba manipulacji tej cząstki duszy, która znajdowała się obecnie w jego ciele. Uwarunkowane to było dwoma powodami: było możliwe, oraz było bezpieczniejsze. Było możliwe, gdyż miał bezpośredni dostęp do tej cząstki i mógł ją obserwować. Drugi fragment był na razie poza jego zdolnościami, gdyż jak już potwierdził wcześniej, więź ze względu na odległość praktycznie nie odgrywała żadnej roli, a tym bardziej utrata energii i jej niedoskonałości. Realnie mógł więc wpływać tylko na ten koniec połączenia. Bezpieczniejsze, ponieważ manipulował tylko niewielkim fragmentem całej swojej esencji, który w najgorszym wypadku mógł zastąpić. Ryzyko utraty połączenia z głównym ciałem, czy też nawet rozproszenia esencji, podczas manipulacji zawsze istniało. Tym bardziej Hrux miał zamiar zaryzykować tylko ten mały fragment, pewny swojej egzystencji bez względu na wynik. Nie oznaczało to, że miał zamiar być nieostrożny - nie, to wbrew jego naturze. Podczas oczekiwania zastanawiał się też nad innymi rzeczami. Przede wszystkim prowadzenie eksperymentów w większej odległości od krypty wydawało się być nierealne, biorąc pod uwagi stopień ubytków w mocy. Było też ryzykowne i wystawiało Hruxa na ujawnienie się, czego wolał na razie uniknąć. Zastanawiał się też, czy istnieje możliwość przyspieszonej regeneracji mocy magicznej. Ale był to problem drugorzędny, nie spieszył się aż tak bardzo.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

06 lip 2015, 20:21

MG

Przeprowadzony eksperyment dostarczył Hruxowi wielu informacji i mógł on być z niego zadowolony, mimo tego, że sterowane przez niego ciało niemal straciło połączenie z ołtarzem. Dowiedział się jednak kilku przydatnych rzeczy i postanowił swoją wiedzę wykorzystać. Dzięki tej jednej obserwacji dużo zyskał i mógł teraz zabrać się za ulepszanie swoich zaklęć. Podczas czarowania zużywał więcej energii niż było to potrzebne. Do tej pory nekromanta nie był świadomy tego, że straty były tak duże. Z pewnością można było coś ulepszyć i zapobiec tym samoistnym ubytkom mocy.

Nieumarły mógł zacząć działanie w kilku miejscach. Oczywistym faktem było dla niego to, że częstsze rzucanie tego samego zaklęcia przyczyni się do poprawienia jego jakości, nabrania doświadczenia i zminimalizowania strat. Nie chciał on jednak poświęcać dużo czasu na taki rodzaj doskonalenia się. Skupił się całkowicie na problemie więzi, który wydawał się dla niego kluczowy w tym momencie. Musiał jeszcze tylko poczekać na zregenerowanie się jego energii i będzie mógł przystąpić do działania. Miał sporo czasu i cierpliwie czekał. Nie był świadomy tego jak dużo czasu minęło odkąd wszedł do innej krypty. Gdyby w tym momencie wyszedł na zewnątrz, okazałoby się, że słońce zaczęło swoją wędrówkę po niebie.

W końcu nadszedł czas na kolejny eksperyment. Tym razem znacznie bardziej niebezpieczny niż inne, których się podjął. Zamierzał spróbować manipulować małą częścią swojej duszy, w której było zaczepione zaklęcie więzi. Nie wiedział do końca jeszcze jak to wszystko rozegrać, ale musiał od czegoś zacząć. Bez pośpiechu i zbędnego ryzyka zabrał się do pracy. Czuł, "widział" ten kawałek esencji, który go interesował, ale nie miał za bardzo pojęcia co z nim zrobić, żeby więź działała lepiej. Może trzeba było przeznaczyć większą ilość mocy na to zaklęcie? Przesunąć w duszy tę małą część w inny obszar czyli zmienić miejsce zaczepienia jej w esencji? Zadziałać w jeszcze inny sposób? Najprostszym wyjściem wydawało się zwiększenie nakładów energii zasilających połączenie między tym ciałem, a ołtarzem, ale to mogło wpłynąć jedynie na zasięg działania. Czegoś musiał spróbować jeśli chciał ulepszyć więź.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot]
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.