Cmentarz

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru. 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Cmentarz

04 lut. 2011, 00:00

Na zachód od twierdzy Wolenvain i Pałacu Sprawiedliwości, w Jaśminowym Parku rośnie niewielki lasek bogaty w liczne kapliczki i świątynie ku czci przeróżnych bóstw. Przechodząc między drzewami czuje się aurę świętości i doskonałości, czuje się, jak miejsce to całkowicie przepełnia duchowa sfera sacrum. Każdy, kto był w tym miejscu wie, że nad światem panuje ktoś większy i potężniejszy, ale tylko naprawdę nieliczni mogli się o tym przekonać na własne oczy.
Nieco dalej w las, za tymi wspaniałymi miejscami kultu, znajduje się rozległa przestrzeń, przeznaczona na pochówek zmarłych. Nie jest to jeden konkretny obszar, na którym znajdują się groby wszystkich zmarłych istot, zamieszkałych dawniej Wolenvain. Z tak liczną gamą wierzeń tam występujących to byłoby wręcz niemożliwe. Groby zgromadzone są więc zwykle w, różnych rozmiarów, skupiska w pobliżu świątyń. Zazwyczaj odgrodzone są od reszty lasu drewnianym płotem, kamiennym murkiem, bądź innego rodzaju ogrodzeniem. Nagrobki, choć w większości wyglądające podobnie, różnią się od siebie bogactwem ozdób, czy wielkością. Wszystko zależy od tego, jaki majątek posiada rodzina zmarłego, czy stać ją na sporych rozmiarów, bogato zdobiony marmur z wyrytym mianem nieszczęśnika, czy może jedynie na skromny, szary kamień. Oczywiście nie tylko majętność decydowała o tej, jakże smutnej, pamiątce po bliskim. Każdy ma przecież również prawo wyboru, co ma się znajdować nad jego gnijącym już ciałem. Jeśli bogacz miał skromny i pokorny charakter, to mógł życzyć sobie takiego samego nagrobka. Gorzej było w odwrotnej sytuacji, bo nie zawsze biedaka stać na piękny marmur.
Im bliżej świątyni, tym bogatsze, częściej odwiedzane, uprzątnięte i piękniej udekorowane kwiatami groby. Nie każdy obywatel był jednak wierzący, a nie wypadało takich pozostawiać czasowi tam, gdzie oddali życie. Tak więc w lesie znajdowało się wiele wolnostojących kamieni osób, które nie poświęciły swego żywota żadnemu z bóstw, bądź małe ich skupiska, o które rzadko dbano. Zdarzało się nawet, że grób taki, pod wpływem czasu i okrutnych warunków pogodowych, znikał z powierzchni ziemi, a jeśli rodzina nie postanowiła go odnowić, to o zmarłym po prostu zapominano. Śmierć była zjawiskiem bardzo powszechnym, o które dbano nieraz nawet bardziej, niż o życie, więc sytuacji takich było na prawdę mało. O miejsca pochówku zazwyczaj dbano i dekorowano kwiatami, by oddać szacunek zmarłej osobie.
Mimo, iż przy świątyniach znajdowały się nieduże cmentarzyki, to całą tą przestrzeń za nimi w głębi lasu, nazywano jednym, wielkim cmentarzem, którym straszono niegrzeczne dzieci oraz do którego bano się zbliżyć po zmroku, jako że panowała tam przerażająca aura śmierci, rozpaczy i strachu, że kiedyś każdy tam skończy, że przed śmiercią nie ma ucieczki. Aura strachu, tak bardzo niepodobna do sakralnej aury świątyń, jednak z nią sąsiadowała. Cmentarz za dnia w pewien sposób piękny, zdobionym przez odwiedzających bliskich tych, którzy odeszli, w nocy zaś cichy i przerażający.


Z tego miejsca możesz się udać do:
Przybytku Zora;
Świątyń;
Mglistej groty;
Zacienionego zakątka;
Starego sektora.

Obecnie na cmentarzu znajdują się:
Grabarz, kilku odwiedzających.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

03 wrz. 2014, 12:38

Poszukiwania trochę się przedłużały, lecz w końcu szczęście uśmiechnęło się do Hruxa: para świeżych zwłok i do tego, w nieco już gorszym stanie, ich ojciec. Wszystko poszło więc lepiej niż można się było spodziewać i Hrux nie musiał przekopywać się przez kilka nagrobków by tak dogodnie się zaopatrzyć. Wszedł do wnętrza krypty zamykając za sobą wrota i rozglądając się bacznie. Zdał sobie sprawę, że jakieś oświetlenie czy to w postaci pochodni, świec czy w jeszcze innej formie, mogłoby się przydać w jego własnej krypcie i trochę by mu ułatwiło funkcjonowanie. Miał nadzieję, że natrafi tutaj również na coś takiego, jeśli zaś nie – zadowoli się samymi zwłokami. Wcześniej był zbyt zajęty poszukiwaniem odpowiednich grobów, ale być może w drodze powrotnej znajdzie jeszcze coś przydatnego do oświetlenia swojego lokum.

Tymczasem zabrał się za to, po co tu naprawdę przybył, w końcu raczej nie potrzebował trzech martwych ludzi dla towarzystwa, chociaż można by odnieść wrażenie, że pewnie się nudził w swojej samotni. Podszedł do najbliższego sarkofagu, znajdującego się po lewej stronie i odsunął wieko. Rozmieszczenie zwłok sugerowało, że znajdzie tu jednego z synów i tak też rzeczywiście się stało. Następnie otworzył również drugi sarkofag z drugim synem. Nie zwlekając już ani chwili, Hrux wziął się do roboty i rozpoczął proces ożywiania zmarłego.

Najpierw drobne poprawki ciała, jeśli takowe były potrzebne. Hrux dokładnie obejrzał zwłoki starając się zlokalizować wszelkiego rodzaju krytyczne rany lub inne tego typu sprawy, które miałyby wpływ na jego przyszłego współpracownika. Następnie należało się młodzieńcowi generalne odświeżenie, zatrzymanie procesów gnilnych, rozproszenie stężenie pośmiertnego, przywrócenie do funkcjonowania przynajmniej zmysłu wzroku i tym podobne, acz niezbędne czynności. Wszystko to ponowił też z drugimi zwłokami i gdy oba były już w niezłej formie przeszedł do kolejnego etapu.

Dusze młodzieńców faktycznie były w dobrym stanie, na co już wskazywały daty zgonów, toteż nie zanosiło się żeby Hrux miał dużo roboty. Pozostało już tylko zmanipulować odpowiednimi fragmentami esencji umarłych, zapewniając bezwzględne ich posłuszeństwo oraz zdolność wykonywania podstawowych operacji. Dorzucił im też małe co nieco na przedłużenie ich niedawno nawiązanej znajomości i już po około godzinie stały przed nim dwa, gotowe na wszystko, a przede wszystkim bezwzględnie oddane sługi.

Trzeci sarkofag, ojca owych młodzieńców, zostawił sobie na koniec nie bez powodu. Otóż jego pomocnicy mogli teraz zabrać zwłoki i pomóc mu przy zasuwaniu pokryw sarkofagów, tak by nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń. Zwłoki głowy wykradanej właśnie rodziny Hrux również podleczył, choć nie tak dogłębnie jak pozostałe, ot byleby się nie rozpadły podczas transportu. Gdy wszystko wyglądało już jak powinno, cała grupka z Hruxem na czele i ojcem niesionym przez swoich, równie martwych, synów ruszyła do wyjścia. Kierowali się oczywiście do krypty nieumarłego, który to szedł z przodu rozglądając się czy nie narażają się na niebezpieczeństwo. Nim nastanie świt, będzie bezpiecznie cieszył się nową zdobyczą, w być może oświetlonej już krypcie.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru. 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

08 wrz. 2014, 22:12

MG

Atmosferę panującą w grobowcu, można opisać na wiele sposobów. Niewątpliwie, było tutaj bardzo drętwo i mrocznie. Ciemność dosłownie przytłaczała, chociaż nie miało to żadnego znaczenia dla nieumarłego, który był zdecydowany by wypełnić swoją misję. Mimo tego, że zupełny brak światła mu nie przeszkadzał to rozejrzał się on za jakąś pochodnią. Hrux uznał, że przyda mu się jakaś ozdoba do swojego przytulnego mieszkanka. Mogłaby w jakiś sposób nieco ocieplić i ożywić atmosferę. Niestety, niczego takiego nie znalazł i musiał zadowolić się samymi zwłokami. Dłużej nie czekając, jeszcze nie tak martwy człowiek zabrał się do roboty. Najpierw otworzył sarkofagi, w których znajdowały się ciała dwóch mężczyzn. Jak na złość, jeden z nich nie miał lewej ręki. Były jednak całkiem świeże, co można było uznać za duży plus.

Proces przywracania zmarłych braci do stanu użyteczności, szedł nieumarłemu bardzo sprawnie. Robił to już wiele razy, więc nie musiał się zastanawiać nad szczegółami. Nie mógł sobie jednak pozwolić na jakiś błąd, gdyż mógł być on groźny w skutkach dla niego. Być może nie teraz, ale w późniejszym czasie. Mijające godziny nie miały znaczenia dla Hruxa, który pracował w spokoju. W końcu udało mu się stworzyć dwóch ożywieńców, którzy byli gotowi by oddać drugie życie za swojego pana. Jeden z nich nie miał całej lewej ręki co prawda, ale jak na początek nie było tak źle. Słudzy nieumarłego zasunęli sarkofagi by nikt się nie zastanawiał nad tym, gdzie podziały się ciała. Następnie Hrux zabrał się za pojemnik. Zwłoki ojca zostały wyciągnięte przez ożywieńców, które następnie nieumarły doprowadził do jako takiego porządku. Trzeba nadmienić, że rodziciel leżący w tej krypcie nie był już pierwszej świeżości.

Wszystko poszło bardzo sprawnie Hruxowi, który teraz szedł w stronę swojego lokum. Już niemal świtało i istniało ryzyko, że ktoś zauważy osobliwą grupkę zdechlaków, idących przez cmentarz. Na całe szczęście dla nieumarłego, pochód nie został zatrzymany, nikt też go nie zauważył. Niestety nekromanta nie dostrzegł nigdzie pochodni czy czegoś co pomogłoby mu oświetlić swoją kryptę. Będzie musiał jakoś przeżyć w ponurej atmosferze, siedząc w zupełnej ciemności. Jemu to prawda nie przeszkadzało, ale jego słudzy z pewnością nie byliby zachwyceni. Na szczęście dla nieumarłego, ożywieńcy nie mogli okazać swojego niezadowolenia w żaden sposób. Szczerze powiedziawszy, to martwe ciała nie były zdolne do odczuwania czegokolwiek, co było dużym atutem. Hrux bez żadnych przeszkód dotarł ze swoją grupką do krypty, w której się nie tak dawno obudził.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru. 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

24 wrz. 2014, 11:18

MG

Czas mijał powoli, gdy nieumarły czekał na nadejście wieczoru. Większość żywych zapewne nie miało takiej cierpliwości jak Hrux, ale on musiał przejmować się tylko tym, czy ktoś go wykryje. Poza tym, mógł sterczeć w swojej krypcie właściwie przez niezliczone lata. Chciał mieć pewność, że zmniejszy swoje ryzyko do minimum. Początkowo myślał nad udaniem się do Nowego Sektora, w którym znajdowało się zapewne mnóstwo ważnych ludzi. Porzucił jednak to zamierzenie, uznał, że najpierw wypróbuje trochę bezpieczniejszą opcję, która nie gwarantowała uzyskania wszystkich pożądanych informacji. Mimo to, nekromanta miał nadzieję, że złapie akurat kogoś kto będzie wiedział wystarczająco.

Słońce zaczęło powoli kończyć swoją wędrówkę po niebie i nieumarły mógł ruszyć na łowy. Jednego z ożywieńców zostawił, by ten pilnował otwartej krypty, zaś drugiego, tego bardziej sprawnego zabrał ze sobą. W końcu może być mu potrzebna pomoc do porwania kogoś. Dwójka nie do końca martwych mężczyzn ruszyła między groby, snując się po całym cmentarzu, szukając celu. Nekromanta był nieźle zorientowany terenie i nie miał problemów z poruszaniem się po tym ponurym miejscu. Nikogo jednak tutaj nie było, ani jednej, żywej duszy. Nikt nie postanowił błąkać się wieczorem po cmentarzu. Całkiem możliwe, że w pobliżu świątyń ktoś się znajdował, ale istniało ryzyko, że będzie tam więcej ludzi, którzy mogli by coś zauważyć. Ryzyko mogło się okazać zupełnie nieopłacalne.

Nie upłynęło dużo czasu od wyjścia Hruxa, ale było już raczej wiadomo, że nikogo nie uda się upolować. Słońce jeszcze do końca się nie schowało, co dawało pewną nadzieję. Nie mając za bardzo nic do roboty, nieumarły dalej krążył po cmentarzu ze swoim sługą. Nagle "usłyszał" jakiś hałas, który swoje źródło miał w pobliskim lesie. Nie dochodził z daleka i wkrótce można było wyłapać jezscze jakieś pojedyńcze słowa. Gdyby nekromanta poszedł w kierunku, w którym ktoś się znajdował, dostrzegłby człowieka, który stał nad wykopanym grobem i szykował się do odejścia, zbierając swoje narzędzia. Dziwny traf chciał, że Hrux trafił na grabarza, który właśnie kończył swoją pracę.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

24 wrz. 2014, 13:03

Porywacze nie mieli szczęścia, gdzie okiem sięgnąć tylko groby i żadnych odwiedzających. Hrux zaczął zastanawiać się czy nie wyszli zbyt późno z krypty i czy nie należałoby spróbować we wcześniejszych godzinach następnego dnia. Nim jednak zdążył się poddać i zawrócić do krypty dotarł do niego dziwny hałas. Przez chwilę rozglądał się gorączkowo w poszukiwaniu jego źródła, lekko przestraszony, że został przez kogoś zauważony. Na szczęście jego obawy nie potwierdziły się, gdy poszedł w kierunku, z którego owe dźwięki dochodziły. Okazało się, że to grabarz stał nad świeżo wykopanym grobem. Hrux zawahał się, nie był do końca przekonany czy grabarz był odpowiednią osobą do realizacji jego celów. Z jednej strony to raczej był prosty człowiek, który większość swojego życia, podobnie jak Hrux przeżył na cmentarzu, zapewne nie interesując się polityką czy wielkim światem. Z drugiej strony, umierali prawie wszyscy, bez względu na stan czy pochodzenie, toteż wśród swoich klientów na pewno miał wielu szlachciców i możnych. Kto wie ile razy dostawał pieniądze za "ciche pogrzeby", w wyniku morderstw, czy innych przekrętów wśród możnowładców i nie tylko. Do tego dochodziły też kolejne okoliczności przemawiające za porwaniem. Grabarz w końcu musiał mieć tutaj mieszkanie, bądź coś w rodzaju pracowni, gdzie przyjmował klientów. Oznaczało to możliwość łatwej i bezpiecznej grabieży, a do tego Hrux mógł nakierować ewentualne poszukiwania sprawców w korzystnym dla siebie kierunku. Możliwe, że grabarz miał też przy sobie bądź w tym budynku jakieś klucze do co ważniejszych krypt czy inne równie przydatne narzędzia. Ostatecznie bilans wyszedł pozytywny, co oznaczało dosyć rychłą śmierć celu – Hrux podjął decyzję.

Wszystkie te rozważania trwały krótką chwilę a nekromanta cały czas bacznie przyglądał się grabarzowi pośród drzew. Miejsce było idealne, na uboczu w lesie, ale Hrux jak zwykle podjął szczególne środki ostrożności przed przedsięwzięciem. Zaalarmowany faktem rozmowy, podejrzewał że grabarz może nie być sam. W końcu nie wszyscy, tak jak on, muszą mówić na głos do siebie, lub do trupów. Skupił się na chwilę i skoncentrował na wyczuwaniu istot żywych. Chodziło mu tylko o określenie liczebności i ewentualnie przybliżonej lokalizacji celów. Nie podejrzewał, żeby były tam więcej niż dwie osoby, co oznaczało, że ewentualnie będzie miał więcej obiektów badań. Rozdzielił się ze swoim podwładnym, który miał zagrodzić drogę grabarzowi, gdyby ten szybko uporał się ze sprzątaniem swojego ekwipunku, a sam Hrux ruszył okrężną drogą pośród drzew, aby zajść cel zza pleców. Ostrożnie i bezszelestnie przemykał między drzewami, doskonale orientując się w ciemnościach, które panowały w lesie.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru. 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

27 wrz. 2014, 21:36

MG

Nadzieja na znalezienie kogoś użytecznego na cmentarzu powoli ulatywała z Hruxa, chociaż nie kręcił się tutaj długo. Zbliżała się jednak noc, a wiadomo, że takie miejsca o tej porze dnia nie przyciągają zbyt wielu żyjących, normalnych ludzi. Nieumarły miał szczęście, że napotkał grabarza i mimo tego, że na początku nie sądził by taki człowiek będzie zbyt przydatny, postanowił go porwać. Ktoś kto zajmował się martwymi mógł w końcowym rozrachunku okazać się przydatny. Zapewne nie orientował się dobrze w polityce, ale będzie pamiętał kogo pochował i czy był to ktoś znaczny. Tyle mogło nekromancie wystarczyć. Poza tym, grabarz miał dostęp do różnych rzeczy, które mogą się później okazać użyteczne.

Hrux starannie zaplanował całą operację, można było powiedzieć, że jest perfekcjonistą. Nie pozostawiał niczego przypadkowi, zabezpieczając się na wszelkie możliwe sposoby. Wykorzystując swoje nadzwyczajne zdolności, skupił się na wyczuwaniu wszelkiego życia w okolicy. Po krótkiej chwili mógł z całą pewnością stwierdzić, że przed nim znajduje się dwóch żywych ludzi. Po dokonanym "zwiadzie", nakazał swojemu słudze by zamknął drogę ucieczki grabarzowi, który raczej nie pójdzie do ciemnej krypty z własnej woli. Nekromanta ruszył nieco okrężną drogą, chcąc znaleźć się za plecami swojego celu. Mrok nie był jeszcze tak gęsty, ale nawet gdyby zapanowały kompletne ciemności, Hrux nie miałby żadnych problemów z odnalezieniem właściwej trasy. Starał się poruszać po cichu, nie chcąc spłoszyć swoich ofiar. Sztuka ta udała mu się całkowicie. Od pleców pracownika cmentarza dzieliło go niecałe dziesięć metrów.

Ożywieniec tymczasem, spełnił swoje zadanie doskonale. Stanął tuż przed grabarzem, który już zbierał się w drogę powrotną, pakując na drewnianą taczkę swoje narzędzia. Był to mężczyzna w średnim wieku, mierzył nieco ponad pięć i pół stopy i był dosyć dobrze zbudowany. W końcu kopanie głębokich dziur w ziemi potrafi wyrobić człowieka. Mimo to, zląkł się truposza, który przed nim stanął.

- Ale mnie pan przestraszył! Nie jest trochę za późno na odwiedziny bliskich? – Powiedział pracownik cmentarza, nie mając pojęcia, że mówi do martwej marionetki Hruxa. Wziął go po prostu za zwykłego człowieka. Nekromanta miał przed sobą grabarza i swojego sługę, który stał jak słup przed celem tego wypadu. Co dziwne, nigdzie nie było widać drugiej, żywej istoty, którą nieumarły wcześniej wyczuł.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

02 paź. 2014, 14:52

Hrux "rozglądał" się bacznie w poszukiwaniu drugiej żywej istoty, którą wcześniej wyczuł. Niestety nigdzie w okolicy nie dostrzegł jej ani żadnych jej śladów, co wydało mu się nadzwyczaj dziwne. Przecież grabarz, niedawno z kimś rozmawiał, a ten ktoś zgodnie z logiką powinien udać się w stronę wyjścia z cmentarza, a nie wgłąb lasu co z kolei wywołało u nieumarłego kolejną falę pytań. Kolejna szybka analiza sytuacji i rozważenie wszystkich opcji sprowadziły się do jednego prostego wniosku: jeśli nikt nie zobaczy go podczas porywania grabarza, to może go spokojnie zabrać za sobą i ewentualnie wypytać o niedawnego gościa, jeśli natomiast zobaczyłby kogoś w okolicy należałoby zająć się eliminacją świadków. A skoro jak na razie nikogo w pobliżu nie było Hrux i jego pomocnik skupili się na swoim celu.

Ożywieniec cały czas stał w miejscu, nie odzywając się gdy czekał aż grabarz spakuje się i będzie chciał go wyminąć. Hrux uświadomił sobie, że być może umiejętność mówienia byłaby korzystna w przyszłości. Po raz pierwszy wykorzystywał swojego ożywieńca do zadań poza kryptą i wcześniej nie zauważył tego rażącego braku. Tak czy siak nieustępliwa i milcząca ściana zagradzała grabarzowi spokojny powrót do domu, a już po chwili przeszła do ataku. Prawdopodobnie dystans jaki ich dzielił nie był zbyt duży i truposz powinien go skrócić w okamgnieniu. Jeden potężny cios z zamachu w skroń oponenta, który niczego się nie spodziewa miał na celu pozbawienie ofiary przytomności. Ewentualnie jakby to nie wystarczyło można by już prawdopodobnie leżącego przeciwnika poprawić kolejnymi ciosami aż do skutku. Oczywiście za plecami grabarza również zbliżał się Hrux, który mógłby interweniować czy to fizycznie przy użyciu trzymanego kostura, czy też bardziej niekonwencjonalnie powstrzymując grabarza przed ucieczką. Równocześnie rozglądał się bacznie w poszukiwaniu ewentualnych świadków zdarzenia, fakt istnienia w pobliżu rozumnej istoty żywej nie był uwzględniony w planie, a do tego wymykała mu się cały czas. Hrux zawsze wolał być przygotowany na różne ewentualności i również teraz nie tracił czujności.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru. 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

04 paź. 2014, 21:38

MG

Wyjątkowego pecha miał dzisiaj grabarz, który trafił na jednego ze swoich byłych klientów. Ożywieniec nie był zbyt rozmowny, jednak ciągle zagradzał drogę strudzonemu człowiekowi, chcącemu wrócić do swojego domu i odpocząć przed kolejnym dniem. Niestety, nie było mu to dane. Sługa dostał swoje rozkazy i bezmyślnie się będzie ich trzymał. Tego właśnie oczekiwał nekromanta i dał sygnał do ataku. Biedny pracownik cmentarza niczego się nie spodziewał i oberwał potężnym ciosem w skroń. Trzeba było jednak wspomnieć, że martwiak nie był w nic uzbrojony, więc ogłuszenie celu nie wchodziło zupełnie w grę. Grabarz przewrócił się, zaskoczony tym wszystkim zupełnie, ale od razu próbował się podnieść. Nic jednak nie mógł wskurać, dopadł do niego ożywieniec i zaczął okładać człowieka wszystkimi swoimi kończynami. Fatalnie skończyłoby się to dla pracownika cmentarza, gdyby nie interwencja Hruxa, który chciał mieć grabarza żywego i w pełni zmysłów. W końcu nie przyszedł tutaj po nowe sługi, tylko po informacje, których potrzebował by spełnić swoje plany, które sięgały daleko.

Wydawało się, że jest już po wszystkim, ale to był dopiero początek. Nieumarły dzięki swoim zmysłom zobaczył atak niezwykle potężnego meżczyzny, który wyszedł gdzieś zza drzew i z kilofem w rękach rzucił się na sługę nekromanty. Człowiek miał dobre dwa metry wzrosty, był prawdziwym gigantem. Nie wydawał żadnego dźwięku, był ubrany w najprostsze ubranie. Jego twarz nie wyrażała zupełnie żadnych emocji, co czyniło go przeciwnikiem, z którym nikt nie chciałby się spotkać. Głowa ożywieńca dosłownie rozprysła się, gdy otrzymał uderzenie narzędziem górnika. Nie wiadomo co spotkałoby Hruxa, który miał teraz czas na reakcję. Jego nadzwyczajne zdolności uratowały go teraz i pozwalały mu na podjęcie działań, które miały zażegnać niebezpieczeństwo ze strony osiłka. Tajemnica drugiego życia, które nieumarły wykrył wcześniej, została wyjaśniona. Chłop jak dąb, był najprawdopodobniej pomocnikiem grabarza. Co robił jednak na cmentarzu, podczas gdy jego siła fizyczna i umiejętności mogły zostać wykorzystane do lepszych celów? To pozostawało zagadką. Odległość dzieląca Hruxa i potężnego mężczyznę nie była zbyt duża

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

05 paź. 2014, 12:31

Zagadka, która nie dawała spokoju Hruxowi sama się wyjaśniła i to szybciej niż się tego spodziewał. A do tego w sposób nieoczekiwany, co po raz kolejny wymusiło na nekromancie zmiany w planie. Pierwsze co zrobił to wysłał rozkaz kontrolny do swojego sługi, który stracił głowę w całej tej sytuacji – *Zaciśnij pięści*. Dzięki ocenieniu reakcji będzie mógł stwierdzić czy połączenie między nimi nie zostało zerwane, oraz czy nieumarły jest zdolny do dalszych działań. W końcu kończyny miał sprawne, więc Hrux był stosunkowo pewny, że bezgłowy trup może mu się jeszcze przydać, właściwie taka sytuacja miała swoje duże plusy. Po pierwsze ani grabarz ani "górnik", jak go sobie Hrux nazwał z racji na dzierżony przezeń oręż, nie wiedzieli że zaatakował ich trup, a w obecnym stanie jego czaszki trudno już było cokolwiek na ten temat stwierdzić. Po drugie, sługus Hruxa miał teraz wymarzoną sytuację do ataku z zaskoczenia i właśnie to Hrux miał zamiar w pełni wykorzystać w swoim kolejnym posunięciu.

Ciągle trzymając w jednej dłoni swój kostur, który najprawdopodobniej już niedługo mu się przyda, drugą dłonią sięgnął po wetknięty za pas sztylet. Posunięcie o tyle dziwne co równie lekkomyślne, w końcu rzucanie się na giganta z kilofem, samemu będąc uzbrojonym w sztylet wydawało się być wyjątkowo okrutnym sposobem na samobójstwo. Nie to jednak było celem Hruxa, gdyż po dosięgnięciu broni cisnął ją przed siebie w kierunku górnika. Tak, cisnął sztyletem. Cała irracjonalność sytuacji nakazuje zdroworozsądkowym obserwatorom tej sytuacji stwierdzić, że albo degradacja psychiczna Hruxa sięgnęła już bardzo daleko, albo ma on nikłe pojęcie o sposobach walki. Jak się jednak miało okazać, te pozornie przypadkowe i nieskuteczne ruchy były częścią planu, który niezwykły umysł Hruxa wymyślił w najdrobniejszych szczegółach, wykorzystując wszelkie możliwe mu okoliczności sprzyjające.

Tak jak wcześniej to ożywieniec był przynętą dla grabarza by Hrux mógł go ewentualnie wykończyć, tak teraz to Hrux robił za przynętę na górnika. Po wyrzuceniu sztyletu, jego celem wcale nie były punkty witalne przeciwnika, czy w ogóle trafienie w niego, najważniejsze było by sztylet wylądował jak najbliżej naszego bezgłowego sługi. Hrux przy użyciu swoich zdolności starał się, by to właśnie jak najbliżej jego marionetki wylądował sztylet. Następnie chwycił obiema dłońmi kostur i przyjął pozycję obronną, na lekko ugiętych nogach, trzymając swój kostur niemal w poziomie na wysokości łokci. Miał zamiar utrzymywać przeciwnika na dystans, jego kostur był zdecydowanie dłuższy niż kilof, co dawało znaczną przewagę. Pierwszy cios zamierzał wyprowadzić na odsłonięty bark przeciwnika, który trzymając kilof na jedną stronę, drugą pozostawiał otwartą. Następnie, bez względu na to czy cios dojdzie celu, czy też zostanie sparowany lub uniknięty, Hrux zamierzał zaatakować nogę przeciwnika, podhaczając ją i być może nawet przewracając wroga. Jeśli przeciwnik zmniejszyłby niebezpiecznie dystans, Hrux oczywiście próbuje sparować atak, bądź zrobić unik. Wszystko to by tylko grać na czas. Gra na czas jest kluczowa w całym planie, Hrux równocześnie do tej wymiany ciosów wydaje polecenia swojemu nieumarłemu. Najpierw – *Podnieś sztylet* – a później – *wstań i zaatakuj pchnięciem w żebra*. Już wcześniej Hrux przekonał się o skuteczności ataków z zaskoczenia, do tego ten następuje zza pleców. Miał nadzieję, że jedno pchnięcie będzie wystarczające do osłabienia przeciwnika, którego następnie uratuje przy pomocy swoich zdolności magicznych. Jeśli zaś nie, kolejny rozkaz powinien zakończyć walkę – *Podetnij ścięgna pod kolanami*.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru. 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

11 paź. 2014, 13:02

MG

Nawet po utraceniu tak ważnej części ciała jaką była głowa, ożywieniec był gotowy do spełniania wszelkich rozkazów nekromanty. Więź między sługą, a panem nie została naruszona i bezgłowy mógł się jeszcze do czegoś przydać. Hrux w końcu był w niemałych kłopotach, mając przed sobą mężczyznę, który prawdopodobnie mógł zgnieść czyjąś głowę w swoich wielkich łapskach. Mając to wszystko na uwadze, nieumarły przystąpił do działania. Szybko obmyślił plan, który mógł mieć szanse powodzenia.

W pierwszych momentach realizacji swoich założeń, można było pomyśleć, że nekromanta dosłownie oszalał. Wyciągnął nóż i rzucił go w kierunku swojego ożywieńca, który czekał na rozkazy. Tymczasem pomocnik grabarza nie zamierzał biernie przyglądać się zdarzeniom i ruszył do ataku. Hrux w ostatniej chwili zdołał odskoczyć poza zasięg morderczego kilofa, ratując się przed poważnymi ranami. Czasu do namysłu nie było zbyt wiele, gdyż "górnik", nie odpuszczał i już szykował się do następnego ciosu. Tym razem jednak, nieumarły był przygotowany i to on sam wyprowadził swój atak, uderzając kosturem w ramię przeciwnika, który trochę jakby stęknął, ale nie wyglądało na to by to pchnięcie wyrządziło mu jakąś poważniejszą szkodę. Co więcej, zwalisty mężczyzna upuścił swoją broń, złapał ręką kij, nim nekromanta zdążył go cofnąć i szarpnął mocno do przodu. Hrux nie należał do ułomków, ale wobec tego osiłka jego zapieranie się na nic by się zdało. Nieumarły poleciał do przodu upuszczając kostur i został złapany za szyję. Gdyby był zwykłym człowiekiem, byłoby już po walce. Wielkolud grzmotnął pięścią prosto w twarz nieumarłego, dosłownie ją masakrując. Nos i szczęka zostały złamane, kilka zębów powypadało, ogólnie niezbyt przyjemnie to wyglądało.

W trakcie trwającej potyczki, marionetka Hruxa próbowała odnaleźć się w całej tej sytuacji, szukając sztyletu, który gdzieś obok niej leżał. Brak sprawnych oczu utrudniał ten fakt dodatkowo. Wszak ożywieniec nie posiadał tych samych zdolności co jego pan. W końcu jednak udało mu się podnieść ostrze i stanąć na nogi. Być może, gdyby miał chociaż sprawny słuch to cała akcja miałaby większe szanse na powodzenie. Sęk w tym, że sługa zupełnie stracił głowę. Wszystko skończyłoby się tragicznie dla nieumarłego, gdyby nie to, że po tym jak otrzymał cios w twarz, pomocnik grabarza obrócił się i zobaczył bezgłowego, który podświadomie kierując się więzią, zmierzał w stronę Hruxa. Taki widok zupełnie zaskoczył "górnika", który w tym momencie wypuścił nekromantę z ręki. Ciężko było przewidzieć następną reakcję potężnego człowieka, w którym było coś dziwnego.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

11 paź. 2014, 15:53

Bycie nieumarłym z całą pewnością niosło za sobą wiele poważnych konsekwencji, z czego większość była zdecydowanie negatywna. Nie można sobie spokojnie spacerować, spotykać się z żywymi, porozmawiać z kimkolwiek czy w jakikolwiek inny sposób dać znać o swoim istnieniu. Jednak dla chwil takich jak ta warto nie żyć i Hrux z pewnością cieszył się że jego obecna forma jest taka a nie inna. Nekromanta paradoksalnie nie tracił głowy i myślał trzeźwo nawet w sytuacji, która większości wydawałaby się pewnie beznadziejna. O ile jeszcze byliby wstanie ocenić swoją sytuację, oczywiście. Nienaturalnie przesuwające się kości twarzoczaszki, wraz z wypadającymi zębami nie mogły wpłynąć na sytuację Hruxa bardziej niż zadrapanie dla przeciętnego człowieka.

Wyswobodzony z potężnego uścisku, który niczym imadło zacisnął się wcześniej na szyi nekromanty, teraz mógł znowu działać. *Rzuć się do przodu z ostrzem w wyciągniętej ręce* – kolejny rozkaz w mgnieniu oka poszybował do sługi, który teraz wiedział dokładnie gdzie znajduje się cel. Równocześnie, gdy tylko Hrux dotknął nogami ziemi, rzucił się do przodu popychając barkiem "górnika", co dodatkowo powinno zwiększyć siłę przebicia ostrza. Kolejny atak z dwóch stron, tym razem jednak odpowiednio przygotowany, wydawał się być najlepszą opcją a dodatkowo teraz miał zdecydowanie większe szanse powodzenia. Już sam fakt, że "górnik" jest świadkiem zdarzeń, które pewnie wymykają się zdolnościom rozumienia przeciętnego człowieka wpływał korzystnie na plan Hruxa. Nawet jeśli cel jakoś zareaguje na sytuację, którą widzi przed sobą, to działania Hruxa mogą mu pokrzyżować plany. Te wszystkie nieprzewidziane okoliczności wymagały drastycznych środków, a Hrux nie miał zamiaru popełniać ani jednego błędu więcej. Nie zamierzał już porywać obu mężczyzn, lecz zabić tego, a porozmawiać sobie z grabarzem. Bez względu na to, czy "górnik" będzie jeszcze żył po tym jak zostanie dźgnięty przez ożywieńca czy też nie, Hrux od razu podnosi kilof, który teraz miał skierować się przeciw swemu właścicielowi i po prostu zamachując się wbija go na oślep w plecy "górnika". To powinno zakończyć jego kłopotliwy żywot.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52090
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.