Cmentarz

Znajdujący się w północno-zachodniej części Wolenvain teren mieszczący wiele urokliwych zakątków, ale również świątyń i cmentarzy. Najbardziej rzuca się w oczy Pierwsza Katedra Świątyni Światła położona niemal przy samym rynku miejskim.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Cmentarz

04 lut 2011, 00:00

Na zachód od twierdzy Wolenvain i Pałacu Sprawiedliwości, w Jaśminowym Parku rośnie niewielki lasek bogaty w liczne kapliczki i świątynie ku czci przeróżnych bóstw. Przechodząc między drzewami czuje się aurę świętości i doskonałości, czuje się, jak miejsce to całkowicie przepełnia duchowa sfera sacrum. Każdy, kto był w tym miejscu wie, że nad światem panuje ktoś większy i potężniejszy, ale tylko naprawdę nieliczni mogli się o tym przekonać na własne oczy.
Nieco dalej w las, za tymi wspaniałymi miejscami kultu, znajduje się rozległa przestrzeń, przeznaczona na pochówek zmarłych. Nie jest to jeden konkretny obszar, na którym znajdują się groby wszystkich zmarłych istot, zamieszkałych dawniej Wolenvain. Z tak liczną gamą wierzeń tam występujących to byłoby wręcz niemożliwe. Groby zgromadzone są więc zwykle w, różnych rozmiarów, skupiska w pobliżu świątyń. Zazwyczaj odgrodzone są od reszty lasu drewnianym płotem, kamiennym murkiem, bądź innego rodzaju ogrodzeniem. Nagrobki, choć w większości wyglądające podobnie, różnią się od siebie bogactwem ozdób, czy wielkością. Wszystko zależy od tego, jaki majątek posiada rodzina zmarłego, czy stać ją na sporych rozmiarów, bogato zdobiony marmur z wyrytym mianem nieszczęśnika, czy może jedynie na skromny, szary kamień. Oczywiście nie tylko majętność decydowała o tej, jakże smutnej, pamiątce po bliskim. Każdy ma przecież również prawo wyboru, co ma się znajdować nad jego gnijącym już ciałem. Jeśli bogacz miał skromny i pokorny charakter, to mógł życzyć sobie takiego samego nagrobka. Gorzej było w odwrotnej sytuacji, bo nie zawsze biedaka stać na piękny marmur.
Im bliżej świątyni, tym bogatsze, częściej odwiedzane, uprzątnięte i piękniej udekorowane kwiatami groby. Nie każdy obywatel był jednak wierzący, a nie wypadało takich pozostawiać czasowi tam, gdzie oddali życie. Tak więc w lesie znajdowało się wiele wolnostojących kamieni osób, które nie poświęciły swego żywota żadnemu z bóstw, bądź małe ich skupiska, o które rzadko dbano. Zdarzało się nawet, że grób taki, pod wpływem czasu i okrutnych warunków pogodowych, znikał z powierzchni ziemi, a jeśli rodzina nie postanowiła go odnowić, to o zmarłym po prostu zapominano. Śmierć była zjawiskiem bardzo powszechnym, o które dbano nieraz nawet bardziej, niż o życie, więc sytuacji takich było na prawdę mało. O miejsca pochówku zazwyczaj dbano i dekorowano kwiatami, by oddać szacunek zmarłej osobie.
Mimo, iż przy świątyniach znajdowały się nieduże cmentarzyki, to całą tą przestrzeń za nimi w głębi lasu, nazywano jednym, wielkim cmentarzem, którym straszono niegrzeczne dzieci oraz do którego bano się zbliżyć po zmroku, jako że panowała tam przerażająca aura śmierci, rozpaczy i strachu, że kiedyś każdy tam skończy, że przed śmiercią nie ma ucieczki. Aura strachu, tak bardzo niepodobna do sakralnej aury świątyń, jednak z nią sąsiadowała. Cmentarz za dnia w pewien sposób piękny, zdobionym przez odwiedzających bliskich tych, którzy odeszli, w nocy zaś cichy i przerażający.


Z tego miejsca możesz się udać do:
Przybytku Zora;
Świątyń;
Mglistej groty;
Zacienionego zakątka;
Starego sektora.

Obecnie na cmentarzu znajdują się:
Grabarz, kilku odwiedzających.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

05 mar 2014, 12:49

MG

Darrian i Rinej nie rozumieli zaistniałej sytuacji. Co półelf próbował jakoś to wszystko wytłumaczyć logicznie, by układało się w jedną perfekcyjną całość, to wiedźma kompletnie nie miała pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. Ba!, ona nawet nie wiedziała, co oni właściwie tu robili i czemu odczuwała, że znaleźli się tu właśnie z jej powodu. Dokładnie, jakby ukryta w ciele Darriana była centrum, głównym powodem, przez który ten zabił dwójkę istot i zamierzał zabić trzecią, pytając się, tym razem, ją o zezwolenie. Po cholerę?

Oczywiście, że chciała jej ciało, ale jedynie przez moment o tym pomyślała… Czy to był moment? A może myślała o tym dłużej? Co właściwie robili na tym cmentarzu? Mimo że bardzo chciała mieć własne ciało, a Elen była dość odpowiednią osóbką, jeśli chodziło o zdolności i kilka drobnych rzeczy, to nie mogła go mieć. By to zrobić, potrzebowali uzdolnionej odpowiednio osoby z zewnątrz, a takiej nie posiadali. Prawdopodobnie na nikogo takiego nie mieli trafić w najbliższym czasie, o ile w ogóle ktoś na tym prostackim i ograniczonym świecie umiałby tego dokonać.

Nie wiem… Nie! Nie mogę teraz. Nie jesteśmy przygotowani. Co z tobą?! – Spytała w myślach Darriana, oglądając zdumiona jego wspomnienia sprzed chwili i słuchając jego rozważań co do zaistniałej sytuacji. – Ja… – Zdecydowanie była zagubiona, nie ogarniając tego coraz bardziej. Co się takiego stało, że nie pamiętała swoich słów, tego, że mamiła Darriana jakimiś bezsensownymi wizjami? Dopóki nie trafią na nekromantę, zdolnego nekromantę, nie miała co myśleć o jakimkolwiek uwolnieniu się z tego ciała. Nie zamierzała oddawać się w ręce jakiegoś startującego maga, a co dopiero amatora.

Mężczyzna stał właśnie przed Elen, która zdążyła otrząsnąć się z szoku spowodowanego przewróceniem się na tyle, by wstać, wyciągnąć jakiś niewielki nożyk i grozić nim Darrianowi. Wyglądało to śmiesznie, zważywszy, że ten był magicznie uzdolniony, a nożyk chodził w jej ręce, jakby był drobnymi gałązkami drzewka w wietrzny dzień.

Nie zbliżaj się! Zostaw mnie w spokoju! – Zdecydowanie spłoszona, przerażona, zbolała nie zdawała sobie sprawy z bezsensowności zaistniałej sytuacji. – Zabiłeś go… ich. Pójdziemy teraz do straży- stwierdziła, patrząc szeroko otwartymi oczami na Darriana i prawdopodobnie go nie widząc.

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

05 mar 2014, 14:11

- KURWA! – Krzyknął na głos po usłyszeniu odpowiedzi Rinej. Miał dwa niepotrzebne trupy i trzecią osobę na swojej łasce, która też musiał zabić, aby nie stać się poszukiwanym. Problem polegał na tym, iż okazało się, że Wiedźma wciskała mu kit i w cale nie była w stanie przeprowadzić zabiegu przeniesienie się do ciała Elen bez pomocy osób trzecich, czyli cała ta eskapada była zmarnowana. Darrian nie potrafił się zmusić do zabicia Szwaczki, nie, kiedy leżała przed nim w takim stanie, po tym jak odebrał jej jedyną osobę, na której jej zależało i to wszystko przez pomyłkę! Pomyłkę nieszczęsnej Rinej, która powinna skakać z radości, że nie ma ciała, któremu jej nosiciel mógłby spuścić wpierdol, i to solidny.
- Ja… jeśli to cokolwiek znaczy to przykro mi. Zostałem oszukany i ktoś poniesie konsekwencje. – Wyrzucił z siebie, po raz pierwszy od dawna opuszczając głowę w geście porażki. Przegrał tą sytuację, jego emocje wzięły górę i nie potrafił zmusić się do zadania dziewce śmiertelnego ciosu. Musiał jednak coś zrobić, aby nie stać się poszukiwanym mordercą, pozostawiało mu to jedną opcję.
- Cii. Wszystko będzie dobrze. – Powiedział spokojnie, jakby próbował uspokoić małe dziecko i wprosił się do głowy Elen, z zamiarem najpierw wyciągnięcia z niej lokalizacji mieszkań jej i jej niedoszłego kochanka a następnie wymazania jej wspomnień. Kruczek był taki, że zamiast celować w konkretne sceny, miał zamiar wymazać wszystko z wyjątkiem podstaw pokroju mowy, chodzenia, i w miarę możliwości i czasu, chciał także zostawić jej umiejętności szycia, by mogła kontynuować swoje życie. Zapomni co prawda kim jest i co robiła, acz może uda jej się odnaleźć na nowo, zwłaszcza jeśli jakiś "uczciwy przechodzień" odprowadzi ją w bezpieczne miejsce, na przykład do przytułku i zostawi kilka wskazówek.
– A ciebie nie mam ochoty słuchać dopóki nie posprzątam tego burdelu, który przez ciebie mam na rękach. – Pomyśli, po skończeniu sprzątania głowy Szwaczki, z namacalną wręcz złością w stosunku do Wiedźmy. Nie miał zamiaru słuchać żadnych wymówek, także, jeśli ta spróbuje się tłumaczyć, po prostu to zignoruje. Później, jeśli mu się nie uda, będzie zmuszony dobić Szwaczkę, telekinetycznie wyrywając jej nóż i wykonując nim pchnięcie prosto w serce. Nie zrobi tego z uśmiechem na ustach. O ile natomiast mu się uda, zacznie udawać zakłopotanego przechodnia, który znalazł ją na ziemi. Z udawanym zakłopotaniem i zaskoczeniem w głosie zapyta co się stało, a gdy dowie się że ma do czynienia z utratą pamięci, zaproponuje odprowadzenie Elen do przytułku.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

09 mar 2014, 16:35

MG

Nóż nadal drżał w jej dłoni i kompletnie nie miała pojęcia, o co chodzi Darrianowi. Przepraszał ją? Przepraszał?! Po tym wszystkim? Po zabiciu… I tego chłopca?

To wydawało jej się być najbardziej absurdalną rzeczą, jaką miała okazję przeżyć. Nie zamierzała go słuchać. Może jeszcze chciał, by mu wybaczyła? Nie! Nie zamierzała! Miała zamiar go teraz zaprowadzić do straży, by odpowiedział za swe czyny. Jednakże ten zaczął coś kręcić, coś mówić. Coś jej tu nie pasowało.

Wszystko będzie dobrze?! Jak chcesz używać tych swoich sztuczek… Ani mi się waż! – Krzyknęła, niebezpiecznie machając nożykiem. – Zostaw mnie! – Krzyczała w panice, nie potrafiąc się skupić na zbudowaniu murów w swojej głowie, które dopiero zaczynała ćwiczyć. W każdej chwili jej krzyki mógł ktoś usłyszeć. Choć po chwili zamilkła, bowiem przerażona przez przypadek zraniła mężczyznę w prawą dłoń. Nie za głęboko, ale z rany natychmiast zaczęła wypływać czerwona ciecz. Oczywiście wcześniej tak "pewnie" trzymany przedmiot wypadł jej z dłoni, która w szoku powędrowała ku ustom.

Czy Darrian nadal zamierzał zachować ją przy życiu?

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

10 mar 2014, 18:11

// Ona nie powinna mnie za nic trafić, ale ok. Post proporcjonalny do twojego, Złotko, też mi coś nie idzie.

- Kiedy ja głupi się nauczę, że dobre chęci zawsze się tak kończą. – Odrzekł do opierającej się dziewki, wzdychając po ostatnich słowa. Naprawdę nie chciał jej w tej chwili zabijać, jednak nie miał wyboru. Nie miał dość czasu by przełamywać jej mentalne bariery, mimo faktu, że w jej główce nadal były istotne dla niego informacje, nie mógł sobie pozwolić na większe ryzyko, mógł oszukać sobie jeszcze najwyżej kilka sekund a i to było niebezpieczne. Darrian telekinetycznie przeniesie nóż szwaczki do swojej sprawniejszej dłoni i da jej ostatnią szansę.
- Jeśli chcesz żyć, wpuścisz mnie do swojej główki. – Powie krótko, nie dając jej czasu na zastanowienie się. Albo zgodzi się od razu, albo jej własny nóż przebije jej gardło, z drobną pomocą Darrianowej telekinezy, która naprawdę zaczynała mu się podobać. Jeśli poczuje, że jest w stanie wejść bez oporu w jej myśli, uczyni to, wykonując swój pierwotny plan. Odwróci działanie swojej sztuczki z kasowaniem wspomnień i zamiast wybierać te, których wpływ na resztę jej filaru umysłu rozproszyć, wybierze te, które ma zostawić w spokoju, jak mowa, chodzenie, i ponownie, w miarę możliwości i czasu, chciał także zostawić jej umiejętności szycia. Po drodze, zobaczy co się da zrobić w sprawie znajdowania jej domu do splądrowania. Nawet, jeśli ktoś przybiegnie, pomagającego poobijanej dziewczynie, której głos wołał o pomoc raczej w pierwszej kolejności w łańcuchy nie zakują a potem będzie za późno, a tak to będzie wyglądać, gdy mu się uda. Jeśli natomiast do żadnego gmerania w głowie z jakiegokolwiek powodu nie dojdzie, bądź mag wyczuje opór z jej strony, po prostu skończy z nią tu i teraz, i rzuci się do ucieczki w kierunku, z którego będzie nadciągać najmniejsza liczba odgłosów żywych istot.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

17 mar 2014, 17:46

MG

Elen oczywiście wykrzykiwała i zapierała się, że nie zamierza na nic zezwalać. Próbowała nawet wznieść mury w swej główce, ale były tak marne, że na nic się zdały jej wysiłki. Darrian z łatwością wszedł do jej główki i pousuwał to, co zechciał, a szwaczka nic nie mogła na to poradzić. W obliczu doświadczonego maga była bezbronna i skończyła z dość sporym brakiem we wspomnieniach.

Na moment straciła przytomność, a gdy otworzyła oczy, Darrian mógł spokojnie stwierdzić, że wszystko poszło zgodnie z jego planem. Zdezorientowana rozglądała się po cmentarzu, zastanawiając się, co też tu robi i czemu stoi przed nią kompletnie nieznajomy jej mężczyzna. I czemu na nią patrzy. I krwawi.

Co ja tu robię? – Spytała po chwili. Stwierdziła, że nie powinna tu być. Powinna… szyć?

A cóż ciekawego przed usunięciem jej pamięci wyczytał Darrian? Oczywiście dowiedział się, że sama Elen mieszka w drobnym dwuizbowym mieszkaniu w dzielnicy mieszkalnej, w którym w sumie nic cennego sama właścicielka nie przetrzymywała, prócz kilku tanich materiałów i nici. Choć może kilka starych wisiorów po matce mogło być cennych… Choć pewnie głównie miały wartość sentymentalną dla samej Elen.

Inaczej się miała sprawa z jej towarzyszem, który nie chował swojego "stoiska" u znajomej, która mieszkała nieopodal głównego rynku. Miał nieco większy domek, w którym trzymał swój dobytek: pieniądze, ubrania, jedzenie i przyległą do domku szopę, w które był zdrowy koń i wóz, na którym złożone były wszystkie bronie, którymi handlował. Mieszkał na obrzeżach Wolenvain, dlatego jego koń z wozem czekał na niego pod domem, niepamiętającej już swojego adresu, przyjaciółki.

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

17 mar 2014, 18:32

Jednak mu się udało, ha. Darrian był pozytywnie zaskoczony swoim sukcesem, co było wyraźnym indykatorem faktu, że myślał pośpiesznie i nadal nie na sto procent możliwości po dziwacznym incydencie z iluzją kochanka Wiedźmy. Powinien wiedzieć, iż przejedzie po barierach umysłowych szwaczki jak wóz po mrówce, zwłaszcza w jej stanie a mimo to był tym faktem zaskoczony. Incydent z iluzją natomiast, mimo iż ciągle obecny, szybko odchodził w niepamięć co nie było szczególnie nieprawdopodobne, biorąc pod uwagę iż mowa tutaj o kimś kto został żywcem zjedzony przez rybę wielkości miasta, podróżował przez spektra i znał prawdopodobnie najdziwniejszą abominację w Wolenvain. Po prostu kolejny dzień bycia Darrianem.
- Nie wiesz co się stało? Hah, robi się ciekawiej. – Odpowiedział spokojnie, z nutką rozbawienia, po czym przyklęknął przy dziewczynie i kontynuował. – Widzisz, jestem magiem i wyczułem, że ktoś bawi się dość silnymi zaklęciami. Był tu z tobą ktoś jeszcze, ale rzucił we mnie tym nożem z magicznym wspomaganiem zanim zdążyłem zareagować. – Przerwał, pokazując jej swoją dłoń oraz nóż, który jeszcze przed chwilą do niej należał. – Ktokolwiek to był, przestraszył się i uciekł tylko lekko mnie raniąc, bywało gorzej.– Na dowód swoich słów podrapał się po jednej z blizn na twarzy, po czym podniósł się i zaoferował byłej szwaczce wyciągniętą dłoń.
- Powinienem cię przynajmniej odprowadzić do przytułku. Umiem sprawić żeby przedmioty latały lub wywołać całkowitą apatię, ale poobijanej dziewczynie z najwidoczniej jakimś urazem głowy najlepiej tam pomogą. Może nawet ktoś cię pozna i odpowie na kilka pytań. – Ton jego głosu był serdeczny i przyjemny co wymagało od Pół-elfa sporej samokontroli biorąc pod uwagę wydarzenia, lecz dawał sobie radę, obdarzył Elen nawet uśmiechem. Jeśli ta przyjmie jego pomoc, odprowadzi ją do przytułku, w którym powie dokładnie to samo co dziewce, prosząc następnie o przynajmniej prosty opatrunek na swoją dłoń. W czasie spaceru pewnie padną jakieś pytania, Mag będzie wtedy trzymać się swojej wersji, która uniemożliwiała mu podania zbyt dokładnych odpowiedzi, cały czas zachowując pogodny ton z nutką współczucia. Gdyby ktoś ich zaczepił, dostanie tą samą bajeczkę, doprawioną podszeptem telepatycznym w stylu "Elf faktycznie krwawi a dziewka wydaje się mu ufać, lepiej poszukam źródła tych krzyków dalej".
Gdyby Elen natomiast nie przyjęła jego pomocy, zaklnie pod nosem i dobije ją tak samo jak chciał to zrobić wcześniej.

z/t(?)
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

19 mar 2014, 19:14

MG

Mimo że wcześniej zagubiona i podejrzliwa nie ufała mężczyźnie, to teraz uznała go za naprawdę uprzejmego i sympatycznego człowieka, który w dodatku chciał jej pomóc. Nawet został przez to ranny. Poczuła wyrzuty sumienia, że przez moment podejrzewała u niego jakieś spiski.

Oczywiście przyjęła pomoc Darriana i pozwoliła się zaprowadzić do przytułku. Nie pamiętała, gdzie mieszka, więc to był świetny pomysł. Ktoś tam mógł coś wiedzieć. Może nawet mag, o którym wspominał jej wybawca, był znany w mieście jako ten zły i był poszukiwany… Ostatnie miejsce pobytu tej osoby mogło być pomocne w schwytaniu go.

Po drodze oboje mogli usłyszeć niezbyt głośny huk, który miał źródło gdzieś w mieście. Co też tam się wyprawiało?

W przytułku od razu zajęto się Elen, mimo że nikt jej nie kojarzył, przyjęto historyjkę Darriana i niezwłocznie opatrzono jego rękę.

Dziwne wydarzenia ostatnich godzin pozostawiły po sobie trzy ofiary, z czego dwie były trupami. Belzared leżał na brzuchu, zwrócony twarzą w kierunku przeciwnym do nagrobka matki swej przyjaciółki Elen i jego płuca już nigdy nie miały napełnić się powietrzem. To za sprawą rany po sztylecie, którego już tam nie było. Ktoś miał cela, bowiem młody, schludnie ubrany, łucznik był trupem numer jeden. Jego towarzysz, jeszcze młodszy chłopak, który tytułował się synem gospodarza, leżał kilka kroków dalej. Gdy znaleźli go strażnicy, nawet nie sprawdzali, czy istnieje w nim jeszcze życie, bowiem jego głowa została oddzielona od ciała w dość dziwny sposób. Rozerwana szyja jednogłośnie wskazywała na istotę utalentowaną magicznie, która znajdowała się w historyjce opowiedzianej przez Darriana w przytułku i nawet nie próbowano nic kręcić z atakami dzikich zwierząt.

Trzeciej ofiary już dawno nie było na cmentarzu, a była nią utalentowana szwaczka, którą rzekomo uratował półelf, a co sama potwierdzała. Biedaczce została wyczyszczona pamięć, co było chyba nawet korzystne dla niej, jeśli zwrócić uwagę na to, że jej matka nie żyła, ojciec wyjechał i nie wiadomo było, czy wróci, a jej prawdziwa miłość nie żyła. I korzystne było dla maga, który jej tę pamięć wyczyścił.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

28 sie 2014, 21:31

MG

Podczas nieobecności Hruxa, niewiele się zmieniło na cmentarzu. Układ pozostał praktycznie taki sam, dzięki czemu nieumarły łatwo orientował się w otoczeniu i nie będzie miał problemu by zlokalizować potrzebne mu miejsca. Potrzebował drugiego ciała, niekoniecznie w dobrym stanie, więc zadanie to, trudne nie było. Nie do końca martwy mężczyzna popatrzył się jeszcze w chmury, których nie widział tak dawno i ruszył na poszukiwania. Na swojej drodze napotykał liczne krypty, podobne do jego własnej. Przy świątyniach było sporo grobów, ale mogli również znajdować się tam ludzie, którzy akurat teraz zapragnęli oddać hołd swojemu zmarłemu bliskiemu. Hrux musiał zdecydować czy chce próbować włamywać się do jakiejś krypty, czy może odkopać jakiś grób. Z tego co nieumarły pamiętał, w lesie również chowano zmarłych, tych którzy nie wierzyli w żadnego z bogów, którym oddawano cześć w Wolenvain. Były z pewnością łatwiejszym łupem niż te przy świątyni.

Zwykłe, stare ciało jakiegoś biedaka nie było jedyną rzeczą, której pragnął licz. Chciał znaleźć również coś, co było zdecydowanie świeższe bo stwierdził, że dobrze by było posiadać kilka bezgranicznie oddanych sług. To było znacznie trudniejsze, chociaż z pewnością istniał ktoś kto nie tak dawno stracił życie. W Wolenvain stale ktoś umierał, Hruxowi pozostawało tylko wypatrywanie świeżych grobów lub krypt, które wyglądało na całkiem nowe. Pogoda dopisywała do tego typu działań, w taką noc mało kto zapuszczał się na cmentarz, w którym unosiła się aura śmierci i rozkładu.

Awatar użytkownika
Hrux
Posty: 86
Rejestracja: 26 maja 2014, 20:57
GG: 760737
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2986

29 sie 2014, 13:50

Wysoki nieumarły, garbiąc się lekko, przekradał się pomiędzy doskonale znanymi sobie grobami rozglądając się bacznie dookoła. Zarzucił kaptur płaszcza na głowę, jakby uważając, że wszechogarniająca ciemność nie była wystarczającą zasłoną dla jego szkaradnego oblicza. Jego wzrost również nie ułatwiał mu zadania, chociaż z drugiej strony ze względu na swoją posturę i ubiór mógł zostać przez jakichś przypadkowych chłopów wzięty za zjawę lub inne przeklęte stworzenie – co z resztą nie byłoby tak dalekie od prawdy.

Hrux przemykał szybko i zwinnie, omijając nagrobki i przeczesując wzrokiem znany mu krajobraz w poszukiwaniu nowych krypt czy grobów, których nie kojarzył za swojej kadencji tutaj. Szczytem marzeń byłby jakiś grób zbiorowy, bądź rodzinny ludzi, którzy zginęli w jakimś tragicznym wypadku mniej więcej w tym samym, najlepiej niedawnym, czasie. Trzymał się z dala od świątyń nauczony doświadczeniem, że to właśnie tam miał największą szansę zostać zauważony. Hrux nie do końca postrzegał świat jak żywi, nie należał też do grupy bezmyślnych umarłych. Właśnie dlatego, mógł teraz z łatwością dostrzegać z dużej odległości nazwiska i daty wyryte na grobach, które nawet za dnia mogłyby ujść uwadze i bystrym oczom ludzi o wiele młodszych niż on sam. Cel był oczywisty: najpierw lokalizacja wszystkich potencjalnych nagrobków ludzi, którzy niedawno zmarli i zostali pochowani w najbliższej okolicy.

W międzyczasie zapamiętywał niemal wszystkie warte uwagi nagrobki, które rzuciły mu się w oczy, jako obiecujące do jego drugiego celu. Nieograniczony w sposób biologiczny bez trudu przyswajał teraz o wiele większe ilości informacji niż śmiertelnicy. Szukał mężczyzny, który umarł w sile wieku, najlepiej nie z powodu choroby, lecz odniesionych ran, które nie tylko byłyby łatwiejsze do ewentualnej korekty, lecz świadczyłyby o dużej odporności organizmu. W końcu średnia wieku w Wolenvain nie była zbyt wysoka, toteż wyłowienie choćby paru grobów, które potencjalnie spełniałyby te kryteria dałoby duże szanse powodzenia.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

31 sie 2014, 20:40

MG

Cmentarz na dobre pogrążył się w mroku, więc środki ostrożności podjęte przez nieumarłego były zupełnie niepotrzebne. Nawet gdyby ktoś wybrał się na przechadzkę teraz, wziąłby go za zjawę lub jakieś zjawisko nadprzyrodzone. Zwłaszcza, gdyby ów ktoś zajrzał pod kaptur byłego człowieka. Spacer po tak ponurym miejscu w ciemną noc mógł niejednego przyprawić o ciarki. Oczywiście, Hrux był martwy i mógł sobie tylko te ciarki wyobrazić w swojej głowie. Zupełny brak światła nie przeszkadzał nieumarłemu w lokalizowaniu kolejnych nagrobków, które po kolei odrzucał. Póki co, żaden nie odpowiadał jego kryteriom.

Noc mijała powoli, Hrux jednak nie czuł upływu czasu i nie rezygnował z poszukiwań. W końcu natrafił na interesującą kryptę, w której była pochowana rodzina. W miejscu tym, pochowano dwóch synów i głowę rodziny. Młodsi mężczyźni zmarli późnym latem w 414 roku Ery Feniksa, więc zwłoki były w miarę świeże, natomiast ich ojciec zakończył swój żywot pięć lat wcześniej. Z informacji uwiecznionych na krypcie wynikało, że synalkowie zmarli w dość młodym wieku, a rodziciel był dosyć stary, gdy pożegnał się ze światem. Jak na początek, było całkiem nieźle. Nic lepszego nie zauważył podczas swojego spaceru, a czas mijał nieubłaganie. Nieumarły zebrał mnóstwo danych na temat tego cmentarza i rozmieszczenia grobów. Być może miałby więcej szczęścia, gdyby sprawdził groby, które znajdowały się niedaleko jakiejś świątyni.

Krypta nie była właściwie ozdobiona żadnymi symbolami. Różniła się też nieco od tej, którą zamieszkiwał Hrux. Dostępu do wejścia broniły solidne, drewniane drzwi, nie były jednak zaryglowane w żaden sposób, więc nieumarły dostał się do środka bez problemu. Szybko przeszedł korytarzem, nieprzenikniony dla ludzkich oczu mrok, nie stanowił żadnej przeszkody. Korytarz prowadzący do głównej komnaty był krótki, kilka kroków wystarczyło by go przebyć. Pomieszczenie, w którym znalazł się Hrux, miało kształt prostokąta. Po lewej jego stronie, na podwyższeniu pod ścianą znajdowały się dwa zamknięte sarkofagi. Na środku również znajdował się jeden. Natomiast po jego prawicy kolejne dwa miejsca czekały na swoich lokatorów, którzy najprawdopodobniej jeszcze nie pożegnali się z tym światem.

Wróć do „Jaśminowy Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.