Kuźnia Romualda

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Romuald
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

Kuźnia Romualda

06 gru 2011, 18:51

Droga była męcząca. Wiele dni bezowocnych poszukiwać swojego miejsca, aż w końcu trafił do Wolenvain. Mieszkańcy w cale nie byli zdziwieni jego wyglądem, co przemawiało pozytywnie do krasnoluda. Szukał lokum, by przespać noc, ale w swych poszukiwaniach natrafił na sporych gabarytów opuszczony budynek. Dom przemawiał do niego. Czuł, że to jego miejsce. Zakasał rękawy i zabrał się za renowację. Budowa lokalu zajęła mu kilka dni.
Natrafił na dobry okres, ponieważ jak się dowiedział w mieście nie było kowala. Wykorzystał, więc chwilę i założył firmę.
Budynek składa się z trzech części
Główna – gdzie urządził swój pokój do noclegu, jadalnie i kuchnie. Gdzie normalnie ludzie nie mają wstępu.
Pracownia – w której wybudował stół kamienny na którym uprawia swe rzemiosło. W lewej części pomieszczenia stoi sporych gabarytów koryto z wodą. Po prawej zaś przy ścianie piec, który ma sprawiać wrażenie, że jest używany. Na ścianie wiszą różne przyrządy kowala, które są niezwykle pomocne w pracy, np gdy przedmiot ma być profilowany. Młoty kowalskie zajmują dumną środkową część ściany.
Trzecią częścią jest stajnia, w której ma swoje konie. Wóz jego stoi przed zakładem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Romuald przemyślał, co jeszcze będzie mu potrzebne. Stwierdził, iż musi zbudować magazyn na materiały. Ruszył więc wozem w miasto w poszukiwaniu kogoś, kto może zapewnić mu drewno do budowy składu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Romuald był zadowolony z siebie, właśnie grupa młodych mężczyzn budowała mu magazyn, a on miał już pierwsze zlecenie. Przekuwanie koni nie było dla niego niczym trudnym, więc uwinął się w tydzień. Koni było sporo, bo właściciel tartaku miał dobrze zorganizowane dostawy. Zleceniodawca był zadowolony z wykonania zadania. Magazyn już prawie był gotowy. Ilość osób przeznaczonych do tej pracy imponowała krasnoludowi, nawet on nie był aż tak pracowity jak ci ludzie. Krasnolud dogadał się z właścicielem i w międzyczasie wykonano dla niego jeszcze kilka mebli do domu.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

07 sty 2012, 01:42

Cóż, mógł sobie na to pozwolić, nie oszukujmy się, karczmarz to tylko przykrywka, jego wtyki pozostały, jego przekręty w mieście dalej trwały, nie mniej jednak ostatnio uspokoił się z racji, iż sytuacja w państwie była nie najlepsza, a formująca się Rada mogła w każdej chwili zacząć działać, a jak to wiadomo początki są najtrudniejsze, więc czemu by nie wytropić ludzi robiących przekręty w systemie finansowym. Oręż był pokaźnym wydatkiem, a więc należało o niego dobrze zadbać. Kolejnym problemem teraz było zdecydowanie wykombinowanie, kto może go nauczyć techniki posługiwania się tym ustrojstwem?
Przeliczył pieniądze, wygrzebując je z mieszka. Ostatecznie doszli do porozumienia. Ghen'zai zapłacił kowalowi i odebrał miecz, przypinając wszystko do pasa. Upewnił się jak to w sumei wygląda, po czym założył z zadowoleniem ręce na biodra, by po chwili opuścić je swobodnie.
Miło robiło się interesy. Raz jeszcze zapraszam do "Linkoskoczka". Przekażę, by przyjęli cię z otwartymi ramionami, w razie gdybyśmy się tam nie spotkali. Tymczasem, bywaj, powodzenia w pracy. – Rzucił na odchodne i opuścił warsztat kierując się ku miastu. Wiatr dął, toteż kaptur szybko wylądował na głowie Flechera, który dla pewności jeszcze mocniej opatulił się płaszczem. Było już późno, a mróz zaczął dawać się we znaki.

[z/t]
Awatar użytkownika
Romuald
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

07 sty 2012, 01:53

Kowal miał teraz chwilę na odpoczynek, ale postanowił zostać i jeszcze popracować. Poszedł do magazynu, z którego przyniósł sporą ilość metalu, który umieścił w tyglu. Podgrzewanie przyszło mu wyjątkowo łatwo, nie wiedzieć czemu. Starał się wytworzyć stop, który będzie bardzo ciągliwy. Wykonał formę, która pozwoli mu odlać cienkie pręciki, które później połączy w siatkę. Nie mógł wykonał odlewu siatki od razu, ponieważ wykonanie cienkościennych odlewów jest bardzo problematyczne, ponieważ metal może zastygnąć za wcześnie, nie wypełniając całej formy. Wziął dwie połówki skrzynki formierskiej. Wykonał wlew, przelew, belkę wlewową i pozostałe niezbędne elementy do odlewu. Zakończył tą czynność na wykonaniu rowków. Formę pokrył pudrem, by metal nie przywierał. Postępował z każdą czynnością według dawno wyuczonego i sprawdzonego schematu.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

07 sty 2012, 02:20

MG Post

Od pracy Romualda oderwał nagły podmuch wiatru, który uderzył mocno drzwiami wejściowymi do warsztatu. Może i dudniło diabelnie na zewnątrz, jakby zbierało się na jakąś nieciekawą wichurę, a zaczynało już nawet sypać śniegiem, lecz tak nagły trzask mógłby i umarłego z grobu obudzić. W każdym razie w tym momencie wzrok krasnoluda znalazł się na papierze, który był listem, listem z zamówieniem.
Zamówienie to było tarczą, lecz nie byle jaką, tarczą runiczną o specyficznych właściwościach. Romuald wiedział, że musi posiadać odpowiednie składniki. W takim wypakdu musiał udać się na zewnątrz. Pytanie tylko co za dziwna siła zmusiła go do udania się na zewnątrz w taką pogodę?
Zamknął za sobą drzwi, zaraz po tym jak cały potrzebny sprzęt znalazł się na zewnątrz. Mógł to zrobić wciąż jeszcze nazajutrz, albo jeszcze jeden dzień później, ale jakaś niewytłumaczalna siła pchnęła go, by zająć się tą kwestią jeszcze tego wieczoru. Światło księżyca idealnie padało na miejsce jego stanowiska, a wiatr zaczął się nieco uspokajać i nie był już tak silny, lecz zdecydowanie wciąż mroźny równie co wcześniej. Operacja trwała już trochę czasu i w pewnym momencie, chwytając metal dłonią, krasnolud poczuł się nieswojo, nie mógł wyjaśnić tego uczucia, nigdy nie czuł czegoś takiego. Odłożył metalowy przyrząd i uczucie ustało. Nie mógł wciąż tego wytłumaczyć, ale dotarcie do tego, iż to właśnie ten przyrząd, czy też raczej materiał z jakiego był wykonany, miał z tym coś wspólnego. Pytanie co?
Awatar użytkownika
Romuald
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

07 sty 2012, 02:42

Wieczór mijał spokojnie, odlewy wychodziły jak należy, a w zakładzie panowała przyjemna temperatura. Pracę przerwało mu głośne trzaśnięcie drzwiami, w których stał teraz posłaniec. Zapewne trzask nie był specjalny,a wywołany przez nagły powiew wiatru.
– Witam, mam tu dla pana zamówienie – powiedział szybko, po czym szybko ulotnił się z zakładu. Kowal nie zdążył nic powiedzieć, będąc lekko zdezorientowanym.
Kartka papieru była wypełniona ozdobnym pismem, które głosiło iż polecono mu wykonanie niezwykłej tarczy, w terminie jak najkrótszym do realizacji. Pisano również, iż wynagrodzenie będzie godziwe. Kowal nie zwlekając przystąpił do przygotowań. Przyniósł metalu z magazynu. Przemyślał całe swe działanie, ponieważ klientowi zależało na dodatkowych właściwościach magicznych, co nie było problemem. Tarcza ta będzie składała się z żeliwa, które doskonale tłumi drgania i uderzenia. Dzięki specyfice tarcz, nie potrzebna jest modyfikacja składu chemicznego, a odpowiednia obróbka cieplna pozwoli na osiągnięcie pożądanych efektów.
Przygotowanie formy nie trwało długo, ponieważ kowal uznał iż ziemia jest wystarczającą, by oddać wiernie kształty. Uformował w glebie wnękę, odpowiadającą kształtem przyszłą tarczę, po czym wypełnił wyłom ciekłym metalem o kształcie deltoidu, z odpowiednimi zaokrągleniami. Wystudził metal, tak by nie ulegał już odkształceniom, ale był dalej plastyczny. Przyprowadził następnie konie i wyciągnął stół na podwórze, by wykonać runy przy świetle księżyca.
Nigdy nie lubił odkładać czegokolwiek na później, to też nie zważając na pogodę kontynuował dzieła. Na jego szczęście zawierucha zelżała, umożliwiając pracę w wygodniejszych warunkach. Sprzyjało mu również położenie księżyca, gdyż był w pełni. Ustawił aparaturę na zbieranie kropel księżyca, ale zrobił to dość nie typowo, czego nie zauważył. Światło nie tylko skraplało się na tarczy, ale i na jego osobie.
Praca nad wyryciem runy bariery ochronnej trwała już dłuższą chwilę, gdyż była skomplikowanym znakiem składającą się z kilu symboli. Coś jednak było inaczej niż zawsze, gdyż kowal przytrzymując swą dłonią tarczę, by nie przesunęła się pod wpływem ciosów młotem, poczuł się nieswojo. Dziwne uczucie przeszło całe jego ciało, ale kiedy odebrał dłoń od metalu powróciła równowaga.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

07 sty 2012, 20:27

Godzina była późna, a jej było nie po drodze, jednak zaryzykowała i zamiast skierować się prosto do Pałacu Sprawiedliwości, ruszyła w kierunku kuźni Romualda. Wiedziała, iż szanse, że krasnolud jeszcze pracuje są nikłe, jednak zbyt dużo obowiązków ją goniło żeby chociaż nie spróbować. Mogła już się domyśleć irytacji Serghia – była spóźniona.
Będąc już przed kuźnią stanęła jak wryta. W świetle księżyca pracował Romuald, a jego śnieżną brodą targał zimny wiatr. Zaczynało śnieżyć, co on tutaj robił? lekko zdziwiona podeszła do niego, czując się jak intruz. Było w końcu późno i nie miała tak naprawdę prawa czegoś od niego wymagać o tej godzinie. Miała tylko nadzieję, że nie wyjdzie drożej tylko dlatego, iż przyszła tak późno.
Przepraszam? – spytała podchodząc kilka kroków bliżej. Z kieszeni wyjęła woreczek w którym trzymała szlachetne kamienie. Musiała podejść całkiem blisko, gdyż wichura ją zagłuszała. – Przepraszam, że przychodzę o tej godzinie. Mam szczęście, że w ogóle jeszcze pracujesz. Przyniosłam kamienie do mojego sztyletu.
Kobieta podała mu woreczek a w nim znajdował się rubin, dwa szafiry, trzy szmaragdy i jeden akwamaryn – a wszystkie pięknie oszlifowane. Nie miała pojęcia jak dobrze absorbują one energię, ale miała nadzieję, że się nadadzą.
Czy te są odpowiednie? – spytała nie dając mu czasu by zbesztać ją za jej wizytę.

[wybacz za krótki i może nieskładny post ale śpieszę się do wyjścia ;D]
Awatar użytkownika
Romuald
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

07 sty 2012, 20:43

Lekko sypało białym puchem, ale nie przeszkadzało to kowalowi, ciepło tarczy ogrzewało go nadając komfortu pracy nawet na zewnątrz. Niespodziewanie nadeszła jego klientka
– Wszystko jest już gotowe, czekałem tylko na ozdoby.
Kowal udał się do środka po prezent. Sztylet znajdował się w pięknie wykonanej posrebrzanej pochwie.Kowal wyciągnął i zaprezentował idealne ostrze, które lekko błyszczało nawet w świetle księżyca. W rękojeści były wstępnie obrobione otwory na ozdoby, a na samym ostrzu były wyryte magiczne znaki, które miały podtrzymywać pierwszy czar rzucony na sztylet.
– Proszę mi podać kamienie, to zajmie dosłownie chwilę, ulokowanie ich. Następną sprawą musimy się zając już teraz, ponieważ ostrze jest w tej chwili puste magicznie. Należy użyć teraz zaklęcia, które ma być wchłonięte przez oręż.
Kowal otrzymał kamienie i umiejscowił je według widzimisię klientki. Na pochwie również były odpowiednie otwory na ozdoby.
Romuald cieszył się, że może chwile odetchnąć, to uczucie, które przed chwilą czuł lekko zbiło go z tropu, a odpoczynek mu się przyda.
Lekko rozgrzewał miejsca gdzie były kamienie, tak by lekko się wtopiły w metal. Operacja przebiegła zadowalająco, dając ładny efekt i wytrzymałość mocowania kamieni. Ostatnia sprawa należała do klientki, by umieścić[glow=cyan] zaklęcie[/glow].

Cokolwiek zamierzasz teraz zrobić, to niech podczas rzucania zaklęcia klejnoty znajdujące się w rękojeści lekko się mieniły odpowiednim dla nich światłem. To będzie zawsze towarzyszyło, gdy ktoś świadomie uaktywni moc sztyletu
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

08 sty 2012, 01:26

MG Post

Gdy praca trwała i proces został już zakończony. Spokojną atmosferę przerwał straszliwy świst. Romuald obejrzał się w kierunku źródła dźwięku, natomiast do Niniel dotarło, iż została trafiona bełtem! Pocisk podróżował z taką prędkością i precyzją, że nie tylko przebił jej lewe ramię na wylot, ale i zepchnął ją na ścianę budynku, omal nie przewracając kobiety. Krasnolud szybko zorientował się, że atak został przeprowadzony bezpośrednio na jego klientkę z racji, iż zbliżał sie już kolejny pocisk, który to na szczęście nie trafił, a jedynie wbił się w ścianę. Kowal szybko wyjął pocisk ze ściany i mógł śmiało stwierdzić, że był to przedmiot solidnie wykonany, choć mały to zabójczy.
Wampirzycę na pewno zastanawiało teraz dlaczego nie zdołała przewidzieć ataku. Zresztą ich oboje na pewno zastanowiło jaki był cel tego dziwnego przedsięwzięcia, kiedy na widoku pojawił się zakapturzony i opatulony ciasno płaszczem, mężczyzna z kuszą gotową do wystrzału i wycelowaną w najadę. Zdecydowanie pasował do opisu zabójcy na zlecenie i taką osobą najwyraźniej był.
– Odsuń się niziołku. Nic do ciebie nie mam. Moim zadaniem jest jedynie wyeliminować tą kobietę – rzucił bez emocji i wycelował z zamiarem wystrzelenia śmiercionośnego bełtu. Szybka reakcja ze strony Niniel i Romualda była jak najbardziej wskazana.

Have Fun. Wybacz Niniel, ale muszę pokazać, że jako MG coś robię. Tak, pozwalam ci się w przyszłości zemścić na mojej postaci.
Awatar użytkownika
Romuald
Posty: 99
Rejestracja: 06 gru 2011, 12:32
GG: 8404588
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1198

08 sty 2012, 11:05

Kiedy kowal już miał podać sztylet klientce, stało się coś nieoczekiwanego. Głośny jak na tę porę świst przeciął powietrze spokojnego zimowego wieczoru. Rudi odwrócił się w stronę źródła dźwięku, ale podczas obrotu coś świsnęło mu przy uchu. Po obrocie zobaczył postać zakapturzoną, która dzierżyła kuszę. Kolejny bełt przeleciał obok jego osoby. Kowal nie tracąc czasu chwycił tarczy leżącej na kamiennym stole i rzucił się w stronę oprawcy, zasłaniając siebie tarczą, tak by stać na drodze strzału, jeżeli celem miała by być klientka. Słowa napastnika potwierdziły teorię kowala.
– Złamałeś zasadę domeny, a to poważny błąd. – Zasada domeny, polega na świętości spokoju gościa – Teraz ta pani jest moim gościem i masz przechlapane. – zazwyczaj karą za złamanie tej reguły jest karane śmiercią.
Brązowe szaty napastnika doskonale przylegały do jego ciała, jak gdyby były jego drugą skórą, widać było, iż nie posiada on opancerzenia.
Wygląd kowala był dosyć zabawny, w jednym ręku dzierżył swój boski młot, a w drugiej tarczę jego wysokości. Był dobrze za nią schowany, co prawda nie była ona lekką, ale kowal był przyzwyczajony do większych ciężarów. Z furią ruszył w stronę stojącego na środku placu oprawcy. Chciał wymierzyć mu sprawiedliwość swoim młotem. Z chęcią pogruchocze mu kości.
Awatar użytkownika
Taraben
Posty: 50
Rejestracja: 19 gru 2011, 12:00
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1316

08 sty 2012, 19:23

Taraben po wysłaniu raportu swe kroki skierował do kuźni. Jeżeli wrażenie jakie powziął względem kowala było słuszne, to zamówienie mimo jeszcze ze dwu godzin do świtu powinno być gotowe. Jak zwykle nie mógł wysiedzieć na miejscu gdy na horyzoncie mienił się nowy przedmiot do korzystania. Mimo iż w szkoleniu był tego oduczany, to jednak każdy posiadał jakąś przywarę. Nawet najlepsi. Taraben był właśnie w sprawach drobnych bardzo niecierpliwy, choć trzeba przyznać że nic dla niego nie było przyjemniejsze jak cisza przed bitwą.Mimo iż uczestniczył tylko w ustawianych bitwach, nie przekraczających zwykle rozmiarami karczemnej bójki to zawsze okres napięcia, mobilizacji całego organizmu do zbliżającego się wysiłku zarówno fizycznego jak i psychicznego był dla cienia czymś wspaniałym. W żadnej innej sytuacji nie zdarzała się mu taka lotność umysłu jak tuż przed walką. Te ostatnie chwile rozważania czy obrana taktyka nie ma żadnych błędów, rozglądania się wkoło i szukania jakichkolwiek oznak zwątpienia we własnych szeregach, ostatnie uściski dłoni, skinienia głową w oczekiwaniu na dźwięk trąb oznajmujący początek bitwy. – w takich oto myślach zbliżył się do karczmy, jednak widok który zobaczył zaskoczył go całkowicie. Oto kowal skryty za większą od niego tarczą szarżował na dziwnego kusznika wywijając swoim młotem. Dramaturgi sytuacji dodawała ranna w ramię piękna dziewczyna. Z cichym westchnieniem postanowił włączyć się do akcji. Na początku wytworzył korzystając z własnej energii, sporą ilość powietrza za plecami strzelca. Powstałe ciśnienie wytworzy silny wiatr, którego zadaniem będzie popchnięcie mężczyzny na szarżującego kowala, zaś temu drugiemu z racji iż był rozpędzony niewiele mogło mu to zaszkodzić, co najwyżej minimalnie spowolnić. Nim jednak na poważnie włączył się do akcji, Taraben przeskoczył jego umka. teleport do 15 metrów w cień obok rannej. Następnie znowu przejmując władze nad powietrzem wypchnął powietrze z płuc dziewczyny by zemdlała i ostrożnie wyjął bełt. Gdy tylko bełt całkowicie opuścił ramię kobiety, cień otworzył jej usta i wepchnął dziewoi świeże powietrze do płuc by nie dopuścić do zgonu. Następnie, zgromadził dużą ilość powietrza przy ranie by nie dopuścić do nadmiernego krwotoku. Zajęło mu to trochę dłużej niż chciał, gdyż delikatne wyciąganie strzały było trudniejsze niż przewidywał. Gdy zobaczył że dziewczyna oddycha, wyciągnął miecz i skoczył w kierunku walki.


jak nie mogę tak ci zrobić nini to napisz a zmienie.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

08 sty 2012, 21:04

Nieco zszokowana uderzyła w ścianę kuźni i oparła się na niej, prawą ręką automatycznie łapiąc ramię lewej, którą właśnie przeszywał niezrozumiały dla niej ból. Dopiero gdy na nią spojrzała dotarło do niej, co się właśnie stało. Podniosła natychmiast głowę i tuż koło niej przeleciał następny bełt, odbijając się przy tym od ściany. Atakujący był przyodziany w płaszcz i jak się zdążyła domyślić – nie miał dobrych zamiarów względem niej. Miała szczęście, że Romuald opowiedział się po jej stronie; przynajmniej zwycięstwo było niemal pewne. Widząc, że mężczyzna ponownie podnosi swoją kuszę, skorzystała z tarczy kowala i jednym susem skoczyła za niego, by ochronił nie tylko siebie ale i ją. Co prawda musiała się skulić, coby jej głowa nie stanowiła łatwego celu, jednak Romuald na szczęście był szeroki w barach i zmieściła się cała.
Wiedząc, że na razie nie może wiele zrobić, postanowiła uciec się do tej jednej z niewielu magicznych zdolności. Tuż koło głowy niedoszłego zabójcy pojawiła się jaskrawa kula światła. Było ciemno, więc powinna go oślepić, jedynym skutkiem ubocznym mogło być oślepienie samego krasnoluda. Miała nadzieję, że ten, schowany za tarczą, będzie oszczędzony od tego losu.
Prawą ręką wyjęła jeden ze swoich mieczy, lewa zwisała bezwładnie. Nie była pewna czy wyskoczyć zza krasnoluda czy kryć się na razie za nim. Wolała dobrze się zastanowić zanim zapłaci za złą decyzję swym życiem. Nie zdążyła jej jednak nawet podjąć, gdy z ciemności wyłoniła się czwarta postać i zaatakowała zabójcę. Odetchnęła głęboko i już miała się rozluźnić, lecz mężczyzna pojawił się nagle koło niej i zamachnął się jakby miał zamiaru uderzyć ją w klatkę piersiową. Nieco przestraszona najada, nie wiedząc już czy jest on wrogiem czy przyjacielem, wykonała blok mieczem i odskoczyła lekko do tyłu, wysuwając się tym samym zza krasnoluda. Patrzyła teraz to na zabójcę, to na nieznajomego, nie wiedząc na którym się skupić. Postanowiła poświęcić więcej uwagi na tym pierwszym – jeśli znowu podniesie kuszę to wykona unik. Miała jednak nadzieję, że krasnolud szybko się z nim rozprawi.

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.