Domek Elmeny

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

Domek Elmeny

20 kwie 2014, 23:20

Bardzo niewielki lecz zadbany dom położony w okolicach centrum wioski. Od razu po wejściu wita nas główna izba wyposażona w kaflowy piec nad którym zawieszono parę suszących się w pęczkach ziół. Na środku pomieszczenia znajduje się duży stół z ławą, który wydaje się głównym meblem tego pomieszczenia. Oprócz tego jest tutaj kilka szafek i drobiazgów takich jak wiadro czy tarło do prania. Następnym pomieszczeniem jest spiżarnia z dwoma beczkami i półkami z zapasami. Ostatnia izba jest zazwyczaj zamknięta na klucz i niedostępna dla oczu ciekawskich. Jest to sypialnia Elmeny z krótkim łóżkiem, dębową szafą i obrazem przedstawiającym jakieś portowe miasteczko wraz z górami w dalekim tle.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

21 kwie 2014, 15:06

Po kilku minutach dotarli do celu. Elmena otworzyła drzwi i zatrzymała się w progu. Błoto. Na pewno nie będzie sprzątać później tego całego bałaganu, który narobią. Ściągnęła buty i postawiła je w środku, przy ścianie.
- Jeśli chcecie tu zostać prosiłabym o utrzymanie czystości.
Zadowolona z siebie weszła dalej i odłożyła torbę na stół. Dobrze było wrócić do domu. Postukała dłonią w blat.
- Nie mam wiele do zaoferowania. Mogę was ugościć tanim piwem i bardzo prostą kolacją z chleba i konfitur. Tingrimie, możesz usiąść na tym stole? Podwiń nogawkę spodni i zobaczymy czy mogę coś zrobić.
Wszystko zależało od tego czy kolano Tingrima zostało strzaskane, złamane w jednym punkcie czy tylko się przemieściło i tak zostało. Oczywiście najlepszą opcją była ta ostatnia, a w przypadku drugiej mogłaby złamać nogę jeszcze raz, nastawić ją i naprawić kość. Uśmiechnęła się grzecznie i machnęła obok siebie dłonią wyczarowując małą kulkę światła.
Elanil zrzuciła z nóg pantofle, odstawiła je obok butów opiekunki i podekscytowana wbiegła do środka. Gdy już się jednak tam znalazła wydała się nieco … rozczarowana. Kolejna zupełnie zwykła izba. Żadnych magicznych ksiąg i kurzych łapek. Wróciła więc całą swoją ciekawością do pana Gawrona. Pociągnęła delikatnie jego szatę zwracają jego uwagę.
– Malutkie dziecię smoka! Dziecko za magiczne kwiaty! Jak dorośnie pozwolę ci nawet przelecieć na jego grzbiecie przez Wichrowe szczyty!
Awatar użytkownika
Tingrim
Posty: 43
Rejestracja: 22 lut 2014, 22:14
GG: 50023203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47017&highlight=#47017

21 kwie 2014, 15:52

Wkraczając do domu, wzorem gospodyni, zdjął buty i postawił je obok. Laskę oparł przy samych drzwiach, lecz torbę wziął ze sobą. Domek był… idealny. Gdyby to on miał takowy posiadać, urządziłby go bardzo podobnie. Piec, wystarczający dla jego potrzeb, kilka szafek, ława, przy której pewnie zazwyczaj przyjmowała pacjentów. Jego domysły potwierdziła sama Elmena, która poprosiła by zasiadł przy nim podczas sprawdzania jego kolana. Kierując się jej nakazem podwinął lewą nogawkę. i zaparł się z tyłu, by postawić nogę na ławie. Obawiał się, że badanie oraz ewentualne nastawianie kości przysporzy mu więcej bólu niż uszkodzone kolano przez ostatnie czterdzieści lat. – Proszę, rób co musisz. –

Elmena przyzwała światło, ma więc talent magiczny. Zastanawiał się, czy choć w tym nie mógłby odciążyć gospodynię, ale tej najwidoczniej to nie przeszkadzało, postanowił więc nic nie robić i biernie obserwować proces badania. Rozglądając się po budynku dostrzegł kolejne drzwi, które zapewne prowadziły do sypialni znachorki. Dba o prywatność.

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

21 kwie 2014, 21:19

Podróż do domu Elmeny nie trwała długo. Już po chwili stali przed małym domkiem w centrum wioski. Ciasny, ale własny. Myśli Gawrona potwierdziły się po przekroczeniu progu. Mała chałupina posiadała wszystko, co niezbędne. Przynajmniej tak mu się wydawało. Gdyby było źle, to raczej by tu nie mieszkała.
Stosując się do zaleceń gospodyni, odsznurował swoje buty i postawił je tam gdzie reszta. Żałował, że nie ma skarpet, stąpając bosymi stopami po podłodze. W lasach jakoś nigdy mu się nie przydawały, to też ich nie zabrał. Ba, nawet nigdy takowych nie miał, więc choćby chciał, to by nie wziął.
- Jeśli mam być szczery, Elmeno, to wystarczy nawet sucha kromka chleba i woda – powiedział elf, słysząc słowa uzdrowicielki. Nie był zbyt wymagający w kwestii prowiantu, z którym przez ostatnie dni nie miał zbyt często do czynienia. Nie wiedział jak było z Tingrimem, jednak spodziewał się, że będzie on miał podobne zdanie na ten temat.
Gawron zastanawiał się, po co kobieta stworzyła źródło światła. Być może, żeby lepiej zobaczyć nogę. Jednak po chwili pojął, że nie każdemu jest tak łatwo patrzeć przy braku oświetlenia, jak jemu.
Podczas gdy Tingrim wyczyniał swoje akrobacje przy stole, mała istotka zaczęła ciągnąć młodzieńca za rękaw. Ciekawe, co tym razem…
Słysząc nową propozycję Elanil, nie krył podziwu nad jej kreatywnością i zaparciem. Zamyślił się na chwilę, po czym zaoferował jej następujące rozwiązanie:
- Gdy nauczysz się czarować tak, jak pani Elmena, to przyniosę ci nawet dwa młode smoki i pozwolę zachować magiczne kwiatki, co ty na to? Tylko będziesz musiała dużo ćwiczyć, bo smok nie urośnie, jeśli nie będziesz potrafiła czarować.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

21 kwie 2014, 22:17

Kulka zawisła tuż przy kolanie zalewając je miękkim światłem. Od razu lepiej. Elmena naciągnęła wpierw skórę na kolanie i uważnie przyjrzała się strukturze kości szukając wypukleń i innych odbiegających od norm wypustek. Gdy upewniła się, że wygląda całkiem w porządku ucisnęła w paru miejscach poszukując bólu. Wszystko wyglądało w porządku. Szczęściarz. Jego kościom nic nie było, wystarczyło tylko wzmocnić ciało wokół kości i pewnie podreperować środek kolana. Nic trudnego. Poprosiła jeszcze Tingrima o zgięcie i wyprostowanie nogi. Po skończony badaniu podciągnęła się na rękach i usiadła na stole. Machnęła dłonią w powietrzu i kulka światła powędrowała pod sufit nabierając nieco na sile i oświetlając delikatnym blaskiem całą izbę.
- Jesteś prawdziwym szczęściarzem. To nic poważnego. Kości wydają się całkowicie w porządku. To część wokół nich jest nie w porządku. Mogę to spokojnie naprawić. Pytanie jednak brzmi jaką cenę jesteście gotowi zapłacić?
Specjalnie użyła liczby mnogiej w swej wypowiedzi. Gawronowi przecież również zależało na pełnym zdrowiu swego towarzysza? Jej umiejętności normalnie kosztowałyby majątek, ale wtedy ludzie nie przychodziliby z tak drobnymi sprawami. Dlatego też nie zamierzała całkiem pozbawić ich pieniędzy i z chęcią była gotowa się targować.
- W takim razie kolację również macie zapewnioną. Gdzie podróżujecie? I jeśli mogę spytać jak się poznaliście?
Zapytała grzecznie naprawdę tym zaciekawiona. Rzadko kiedy spotykało się tak niezwykłe osobistości, które jeszcze chciały rozmawiać z normalnymi wieśniakami. Oczywiście ona się do nich raczej nie zaliczała choćby i chciała, ale mała Elanil z pewnością tak.
Jeśli już mowa o dziewczyna to ta wykonała piruet, zagapiła się w sufit i kilka sekund później stała zdyszana z emocji przed opiekunką
– Pani Elm! Pani Elm! Magiczne kwiaty za magię!
Kobieta przeniosła błagający wzrok na Gawrona. Musiał znów napuszczać na nią to małe, potworne stworzonko? Pochyliła się nad małą dziewczynką z poważną miną.
- Moja magia na pewno nie jest wystarczająca dla smoków kochanie. Pan Gawron również z pewnością coś potrafi. W końcu byle jaki pancerz nie zatrzyma smoka prawda?
Wyprostowała się i uśmiechnęła z odrobiną złośliwości na twarzy. Piłeczka odbita. Oczka Elanil znów wpatrywały się wyczekująco w zielonego rycerza. Elmena miała za to nadzieję, że skończą w końcu rozmawiać o smokach. A zwłaszcza o przynoszeniu ich do wioski. To tylko żarty. Więc dlaczego ją irytowały i lekko niepokoiły zarazem?
Awatar użytkownika
Tingrim
Posty: 43
Rejestracja: 22 lut 2014, 22:14
GG: 50023203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47017&highlight=#47017

21 kwie 2014, 22:51

Okazało się, że z kolanem ogólnie jest wszystko w porządku. Co prawda sprawiało mu ból, ale przyczyną nie było przemieszczenie czy uszkodzenie kości. Tkanki znajdujące się w sąsiedztwie kolana nie działały prawidłowo. To pewnie nie wymagało dużego nakładu pracy, ale kto wie, jakiej ceny zażąda za to znachorka? Miał nadzieję, iż zacieśnienie więzów pomoże im nieco obniżyć cenę, a w pewien sposób mieli też wspólną kasę z Gawronem. Jak jednak Tingrim wiedział, młodziak nie dysponował żadną sumą pieniędzy. Elmena przesunęła również światło, które obejmowało teraz swym zasięgiem całą izbę, w której przebywali.

- Szczerze dziękuję za kolację, droga gospodyni. Nie mamy na razie określonego celu, planujemy po prostu trochę się dorobić. Mój towarzysz błędnie wybrał jednak podgrodzie jako źródło wszelkich plag, które należy powstrzymać.Historia naszego zaznajomienia się nie jest wyjątkowa, nie znamy się również z piaskownicy. Kilka wieczorów temu spotkałem Gawrona w "Pechowym Linoskoczku". Biedak nie miał nawet na piwo, a ja, dobroduszny staruszek, postanowiłem mu je postawić. Żałuję tego czynu, od tego czasu bowiem kręci się przy mnie. – Rzucił spojrzenie ku mężczyźnie.

Elmena nie wyglądała na chłopkę, która tyra w polu lub zajmuje się domem. Był to temat zgoła ciekawszy, niż starzec i paniczyk, postanowił więc zadać podobne pytanie znachorce. – A jak ty, jeśli pozwolisz, znalazłaś się tutaj? – Opuścił nogawkę i usiadł wygodniej. Pomyślał o jabłoniówce, którą trzyma w torbie. Może byłaby miłym dodatkiem do kolacji?

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

21 kwie 2014, 23:18

Elmena naprawdę szybko uwinęła się z diagnozą, po której przeszła do mniej przyjemnej części, czyli zapłaty. Gawron nie wiedział ile pieniędzy zostało Tinowi, a sam żadnych nie posiadał, więc sytuacja nie przedstawiała się zbyt kolorowo. Nie chciał też odwracać się od towarzysza z powodu takiej błahostki. Liczył na to, że uda się coś utargować.
- Jak już się dowiedziałaś, nie mam pieniędzy, ale mogę ofiarować stalowe strzały, jeśli takie by ci się do czegokolwiek przydały.
Nie miał żadnego lepszego pomysłu, a to jedyne co przyszło mu do głowy i nie wiązało się z łamaniem prawa. Nie wiedział jak tutejsi cenią sobie dobrą stal, ale to akurat nie było dla niego problemem. Strzał miał pod dostatkiem.
Elf wysłuchał opowieści Tingrima dotyczącą ich spotkania, którą tamten oczywiście nieco podkoloryzował. Młodzieniec przysłuchiwał temu z uśmiechem na ustach, momentami lekko wzdychając.
- Tak – zaśmiał się, gdy starzec skończył mówić. - Możemy uznać, że tak to mniej więcej wyglądało. A co do naszych dalszych planów, to jeśli niczego tutaj nie znajdziemy, pewnie wyruszymy gdzieś dalej, ale to się dopiero okaże – zakończył swoją wypowiedź, uśmiechając się to do Tingrima, to do Elmeny.
Więc tak to sobie obmyśliłaś. Gawron posłał kobiecie jadowite spojrzenie, gdy ta znów nasłała na niego dziewczynkę. Jednak nie zamierzał poddać się bez walki.
- Twoja opiekunka ma rację, mała, byle jaki pancerz nie da rady. To – postukał się dumnie w pierś - jest najprawdziwsza świetlista stal, tyle że przemalowana, żeby zmylić smoki. Jeśli nauczysz się tworzyć światło, to będziesz mogła zrobić własną zbroję – uśmiechnął się życzliwie do dziewczynki, zaraz potem przenosząc rozbawiony wzrok na uzdrowicielkę.
Twój ruch.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

22 kwie 2014, 00:02

Przetarła zmęczona oczy. Jeden z nich nie miał pieniędzy, a drugi również nie wyglądał na zbyt zamożnego. No i co teraz? Z tymi stalowymi strzałami nie miała co zrobić przecież. Musiałaby podróżować do miasta i tam je jakoś tanio sprzedać. Całkowicie bez sensu.
- Strzały mi się niestety nie przydadzą Gawronie. Nawet nie umiem trzymać łuku podobnie zresztą jak większa część wieśniaków. Stal trzeba by było przetopić do ponownego wykorzystania, a w wiosce nie ma kowala. Mogę całkowicie wyleczyć tą nogę za jakieś 5 szylingów. Stać was?
Ostatnie pytanie sugerowało, że nie ma nic przeciwko obniżeniu ceny, ale za przedmioty, które mogłyby się jej przydać w codziennym życiu. Koce, noże, garnki, pasy, dosłownie cokolwiek. Tingrim zbierał wcześniej fiołki, może ma w swojej torbie inne wyroby zielarskie? Dla Elmeny takie coś byłoby bardzo cenne. Historia ją właściwie rozbawiła. To wcale nie taki zły początek wspólnej podróży. Życzyła im szczęścia. Pomimo wszystkich niedogodności oboje widocznie czerpali radość ze swojego aktualnego położenia. Pytanie całkowicie zbiło ją z tropu. Zatrzymała na dłuższą chwilę spojrzenie na Tingrimie. Dlaczego go to interesowało? Nie. To była po prostu zwykła ciekawość. Doszukiwała się kłopotów tam gdzie ich nie było. Skupiła wzrok na kciukach dłoni, którymi zaczęła kręcić małe młynki.
- Byłam trochę zagubiona i podróżowałam po świecie. Spotkałam pewnego dnia bardzo szlachetnego człowieka, który wiele mi pomógł. Nie mogłam mu oczywiście wiecznie zawracać głowy, a z drugiej strony nie potrafiłam zmusić się do wyjścia za mąż. Skończyło się na tym, że uciekłam tutaj gdzie ludzie przymykają oko na fakt posiadania domu przez niezamężną kobietę.
Wytłumaczyła ogólnikowo cały czas wpatrując się w dłonie. O wiele lepiej nie wspominać o szczegółach całej tej dziwnej historii. W każdym razie mężczyznom w zupełności taka wersja powinna wystarczyć. Kolejne argumenty Gawrona wprost ją zdruzgotały. I jak ona ma niby na to odpowiedzieć? Musiała się naprawdę nad tym dłużej zastanowić.
- Niestety nie potrafię cię tego nauczyć Elanil. Tworzę tylko malutkie kłębuszki światła. Rozpłyną się w powietrzu gdy smok ich dotknie. Pan Gawron najwyraźniej zna dużo potężniejszą formę tej magii.
Szach mat. Sam się w to wpakował mówiąc o świetlistej zbroi. Co teraz wymyślisz paniczu Gawronie? W przeciwieństwo do mężczyzny ona wciąż nie powiedziała ani jednego kłamstwa co do swych umiejętności. Z niecierpliwością godnej dziecka wyczekiwała na jego jakiekolwiek potknięcie.
Awatar użytkownika
Tingrim
Posty: 43
Rejestracja: 22 lut 2014, 22:14
GG: 50023203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47017&highlight=#47017

22 kwie 2014, 10:11

Oczywiście, że mamy takie pieniądze. Ale czy nie lepiej byłoby się potargować? Oprócz ziół, którymi oczywiście dysponował, nie posiadał nic, co mogłoby zainteresować wioskową znachorkę. Jedyną taką opcją była jabłoniówka. Może przyda się ona Elmenie? - Niestety nie stać nas na tą usługę, ale chętnie zaoferuję w zamian butelkę w miarę czystej jabłoniówki. Przewspaniale smakuje do każdego posiłku, oraz w innych okolicznościach. – Puścił oko do kobiety.

Zauważył, że Gawrona traktuje już prawie jak przyjaciela. Czy nie było to interesujące? W końcu poznali się bardzo niedawno i to w karczmie. Z boku mogło to sprawiać wrażenie nieco wymuszonego, ale im przychodziło naturalnie. Równie ważne było to, że Elmena zwierzyła się dwóm nieznajomym, za co Tingrim był jej wdzięczny. – Twoja historia również jest interesująca. Jeśli można spytać, kim był ten mężczyzna? – W międzyczasie wygrzebywał z torby butelkę z alkoholem. Klarowny, złotożółty płyn w szklanej butelce z małą etykietką. Domowy wyrób Otrzymał ją w podziękowaniach od rodziny, która nie miała za bardzo czym zapłacić za leczenie.

Z boku rozmowa Gawrona, Elanil i Elmeny wyglądała trochę jak licytacja mocy, z tym, że znachorka raczej umniejszała swoje zdolności, a paniczyk podawał absurdalne przykłady. To nie skończy się dla niego dobrze… Miał wrażenie, że Elmena potrafi dużo więcej, niż deklaruje.

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

22 kwie 2014, 12:17

Cóż, przynajmniej próbowałem. Gawron skarcił się w duchu za to, że nie pomyślał o sprzedaży strzał w mieście, zawsze trochę grosza by wpadło do kieszeni. Następnym razem. Z tego co się orientował, pięć szylingów nie było strasznie wygórowaną sumą, więc może uda im się to jakoś ugrać. Cała nadzieja w Tingrimie.
Historia kobiety, choć na pewno skrócona o najlepsze wątki, była dość interesująca. Na pewno ciekawsza, niż ich. Bardziej zastanawiało Gawrona, co zmusiło Elmenę do podróżowania, choć mógł nieco przesadzać, każdy powód był dobry, nawet tak błahy, jak jego. W swojej głowie widział to jako ucieczkę od niechcianego małżeństwa, w przeddzień ślubu, a może nawet sprzed ołtarza. Ale nie zamierzał wnikać, kobieta powiedziała im tyle, ile uznała za stosowne. Naleganie mogło być wzięte za duży nietakt. I tak było widać, że nie jest to dla niej najprzyjemniejszy temat i woli nie zdradzać szczegółów.
Gdy Tingrim wspomniał o jabłoniówce, Gawron uśmiechnął się w duchu.
No tak, kto, jak nie ten staruch, nosiłby przy sobie takie rarytasy. Alkohol na pewno był ciekawszą ofertą od strzał, które na dobrą sprawę mogły mieć nawet zastosowanie w codziennym życiu, choć nieco naciągane. W końcu nie jeden raz musiał używać grotu jako noża, albo drzewca jako patyczka na mięso.
Elf nieco zmarszczył brwi, gdy jego towarzysz zaczął wypytywać Elmenę o dalsze szczegóły jej opowieści, niepotrzebnie się w to zagłębiając.
- Nie bądź wścibski, Tingrimie, skup się lepiej na jabłoniówce, to nie nasza sprawa. – Skarcił przyjaciela, nie chcąc drążyć trudnego tematu. Rany, ten czasami nie wie, kiedy przestać.
- Tak w ogóle, to skąd ty to masz? – spytał zaciekawiony, głową wskazując na wyciągnięty przez starca trunek. Nie znał Tina jeszcze na tyle, by móc stwierdzić, czy lubi sobie popijać w czasie podróży, więc wolał się spytać. Byłoby trochę niezręcznie gdyby miał pieniądze na alkohol, a skąpiłby ich na leczenie własnego kolana.
Sprytnie, naprawdę sprytnie. Długowłosy obdarzył uzdrowicielkę najbardziej nieszczerym uśmiechem, na jaki go było stać. Tak chcesz to rozegrać? Dobrze.
Wolał nie bawić się w wyścigi zbrojne na magię, a przynajmniej nie teraz, postanowił wykorzystać więc inny argument.
- Wiesz, malutka, gdybym tylko mógł, to już zacząłbym cię uczyć, ale nie mogę – tutaj ze smutkiem spuścił głowę i przykucnął przed dziewczynką. - Moją wiedzę jestem w stanie przekazać tylko innym elfom – mówiąc to, odgarnął na chwilę włosy po obu stronach głowy, ukazując parę spiczastych, dumnie sterczących uszu.
I co ty na to, uzdrowicielko?

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52169
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.