Domek Elmeny

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

Domek Elmeny

20 kwie 2014, 23:20

Bardzo niewielki lecz zadbany dom położony w okolicach centrum wioski. Od razu po wejściu wita nas główna izba wyposażona w kaflowy piec nad którym zawieszono parę suszących się w pęczkach ziół. Na środku pomieszczenia znajduje się duży stół z ławą, który wydaje się głównym meblem tego pomieszczenia. Oprócz tego jest tutaj kilka szafek i drobiazgów takich jak wiadro czy tarło do prania. Następnym pomieszczeniem jest spiżarnia z dwoma beczkami i półkami z zapasami. Ostatnia izba jest zazwyczaj zamknięta na klucz i niedostępna dla oczu ciekawskich. Jest to sypialnia Elmeny z krótkim łóżkiem, dębową szafą i obrazem przedstawiającym jakieś portowe miasteczko wraz z górami w dalekim tle.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

18 maja 2014, 22:48

Oh, ależ mylisz się. Mamy wspólne interesy. Po prostu tego jeszcze nie dostrzegasz – odpowiedział całkowicie spokojnie. Elf był mu potrzebny. Mógłby go posiąść siłą, zrobić z niego pozbawioną świadomości żywą skorupę zajmującą się wyłącznie wytwarzaniem energii, lecz pragnął czegoś więcej. Dlatego musiał brnąć dalej w ten teatrzyk. Pociągnąć za odpowiednie sznurki.

Piętnastka nie jest jedynymi bogami tego świata, istnieją inni, znani i zapomniani. Ja, cóż, powiedzmy że byłem do tej pory niedostępny. Moja siła osłabła, jednak to tylko kwestia czasu nim powrócę do swej dawnej świetności. A ty możesz mieć w tym swój udział i mą wieczną wdzięczność.

Zataił parę faktów, niektóre przeinaczył, dołożył nieco własnych przemyśleń, skłamał, acz ten śmiertelnik nie musiał na chwilę obecną wiedzieć wszystkiego, bo i w jakim celu? Musiał uwierzyć i zaufać. Wyczuwał zresztą jak serce elfa wypełniała urażona duma i chęć odwetu na ludziach, uczucie to rosło wraz z każdym słowem ascendenta, gdy ten mówił o utraconym dziedzictwie. Przypominał mu siebie za czasów dawnego życia, tego w fizycznej powłoce, on również dzielił podobny sen. Nawet próbował go urzeczywistnić, jednak za to przyszło mu zapłacić długim pobytem w Mrocznym Kazamacie. Obecnie kto rządził tymi ziemiami było mu zupełnie obojętne, podobnie jak i kwestia elfów lub innych śmiertelnych ras tego świata. Liczyło się zupełnie coś innego. Wykraczającego poza tę płaszczyznę egzystencjalną.

Chcesz mieć większą potęgę, prawda? – Znał odpowiedź na to pytanie. Nawet nie musiał używać swych mocy. To oczywiste. Każdy tego pragnie, a gdy ktoś ma wielki cel, pożąda tego ze zdwojoną siłą. – Tylko będąc potężnym zrealizujesz swoje cele, ale nie jesteś. Ja cię wyszkolę. Nauczę tajnik magii. Ty w zamian wspomożesz mnie w mym procesie odzyskiwania mocy. Uzupełnimy się. Zapewne zadajesz sobie pytanie, dlaczego ja? Czemu to ja mam być tym kimś? Odpowiedź jest prostsza niż myślisz. Znajdowałeś się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie. To wszystko. Uznaj to za uśmiech losu. Nie spluwaj mu w twarz.

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

18 maja 2014, 23:46

Oh, no tak, jeszcze przewiduje przyszłość. Elf skrzywił się na słowa półboga. Ze znużeniem wysłuchał krótkiego wykładu o bóstwach. Nie znał dobrze nawet tych wyznawanych oficjalnie, a co dopiero mowa o zapomnianych, czy też jakichś innych wytworach ludzkiej wyobraźni. Jednakże to, co przed nim stało, zdawało się być prawdziwe. Może przesadzał z tym półbogiem, a może nie, jedno było pewne: Był naprawdę, naprawdę potężny. Jego aura nie pozostawiała wątpliwości.

Wieczna wdzięczność brzmiała ciekawie, zwłaszcza, że elfy żyją dość długo. O ile ktoś ich wcześniej nie zabije. Na tę myśl ujrzał w głowie obraz wściekłego miecznika. Tak, to dobry przykład. Poza tym, ciekawe było, jaki on, zwykły elf, mógł mieć w tym swój udział. Zapewne chodziło o całą tę idealizowaną przez tęczowego wiedzę i moc. Ale jak on to sobie wyobrażał, że zamkną się w jakiejś wieży i będą spędzali dnie na nauce? Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to nie była to taka zła opcja.

Gawron teraz pozbył się już dosłownie całego niepokoju, jak ręką odjął. Nawet blask Anemetiusa zdawał się go nie razić tak bardzo, jak na początku. Właśnie, ten blask, to było nie do wytrzymania. Męczyło oczy i przyciągało niepotrzebną uwagę. Gość może sobie być półbogiem, ale nie wie, że jest coś takiego, jak dyskrecja? Jednak nie zamierzał się na to skarżyć. Przynajmniej nie teraz.

- Skoro już wiesz, co chodzi mi po głowie, to nie musisz nawet o to pytać. Słuchaj, Anemetiusie… Twoja oferta jest bardzo kusząca, ale nie sądzisz, że to wszystko jest trochę zbyt kolorowe? Jak masz mnie uczyć, skoro nawet obawiam się ciebie dotknąć, bo wyglądasz jak czysta cząstka energii. Poza tym, w jaki sposób mam ci pomóc? Wątpię, żeby to polegało na sprzątaniu stajni.

Oferta półboga naprawdę zdawała się być ciekawa, ale była ona zbyt dobra. Gdzieś musiał być ukryty haczyk, cokolwiek. Ale odpowiedź na pytanie "Dlaczego ja?" faktycznie była zaskakująco prosta. Czy to możliwe, że cała ta szopka jest dziełem przypadku? To raczej nie zasługa bogów, skoro ten tutaj chce ich kulturalnie wygryźć.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

19 maja 2014, 00:53

Elf zdawał dużo pytań. To dobrze. Miał w sobie odwagę jak i popęd do wiedzy. Większość śmiertelników zapewne uległaby padając przed ascendentem na kolana i zgadzając się z każdym jego słowem lub myślą, byleby tylko przeżyć. Tacy byli zbyt słabi, niegodni. Nadawaliby się tylko na materiał do badań. Zaś ten przed nim … cóż, to miało się okazać. Nieufność jest typową reakcją wobec czegoś nieznanego.

Z twojej perspektywy zapewne wygląda to dosyć kolorowo – pozwolił sobie na zgrabny żarcik, chociaż nie odczuwał humoru. Zezwalał mu zaistnieć we własnej świadomości. Pamiętał czym są emocje i uczucia, także wszelkie inne aspekty wynikające ze śmiertelności. Jednak wolał ich nie odczuwać, przeważnie trzymając w zamknięciu. Niekiedy je przywoływał, by poczuć na nowo. I mimo iż godził się ze swoją dwustronną naturą, śmiertelną i nieśmiertelną, to wciąż niechętnie wspominał przeszłą formę egzystencjalną.

To oczywiste, że nie możesz mnie dotknąć. Jestem strukturalnie idealny i jest to bariera, która oddziela mnie od śmiertelności. Jednakże w niczym nie umniejsza to mym zdolnościom oddziaływania na świat, właściwie, daje mi większe możliwości. Proces zdobywania wiedzy będzie odbywał się na znacznie wyższej sferze pojmowania, niż dotychczas dane było ci zaznać. Pozwól, iż zademonstruję, zgoda?

Nie czekając na odpowiedź elfa sięgnął ku jego świadomości. Połączył się z nią. Nitki myśli odszukały siebie i zawiązały. Gawron mógł poczuć lekki ból w okolicach skroni i zawroty głowy. Nastąpiło utworzenie przejścia. Powstał most myślowy łączący oba istnienia. Pomógł mężczyźnie przez niego przejść i zezwolił wniknąć do wyodrębnionej własnej sfery. Fizycznie nadal znajdowali się w chatce, ale świadomość Gawrona została przeniesiona, a raczej doznała możliwości wglądu, niby przez okno, do pewnego fragmentu nieskończonego umysłu Anemetiusa.

Była to pusta przestrzeń wypełniona bielą. Nie istniało w niej nic, nawet podstawowe prawa fizyki. Nie w sposób było ocenić co jest sufitem, co podłożem, gdyż wszystko było jednością, zlewało się. Bezkres jednak oddzielał świetlisty mur ze złocistych promieni światła w oddali. Przedstawienie myślowych barier Anemetiusa. Złociste iskierki drgały i przemieszczały się, wydzielając wysoki, czysty dźwięk wprawiający wszystko w wibracje. Elf mógł czuł nieprzyjemny, pulsujący ból gdzieś z tyłu głowy. Utrudniał mu koncentrację, ale powoli zanikał, aż w końcu stał się tylko nikłym, ledwo wyczuwalnym ukłuciem. Efekty przejścia. Anemetius próbował im zaradzić, ale nie mógł ich całkowicie wyprzeć. Elf zdawał się niezbyt wtajemniczony z technikami magii umysłu, do tego nakładała się znacząca różnica w ich, określmy to, funkcjonowaniu.

To co widzisz jest próbą uporządkowania przez twój umysł mego własnego – Wytłumaczył próbując rozwiać wątpliwości, które z całą pewnością zaczęły targać elfem. Nie każdego dnia można zajrzeć do umysłu bytów wykraczających poza zrozumienie większości istot. Chciał zrobić na nim wrażenie. Wydawałoby się to puste i pewnie tak było, ale śmiertelnicy znacznie szybciej ulegają, kiedy mogą samemu doświadczyć czegoś, czego nie pojmą. – Dla mnie wszystko tutaj wygląda zupełnie inaczej, bardziej … intensywnie. Tysiące bodźców i informacji spływających i niknących. Każde o różnych formach, wielowymiarowych i abstrakcyjnych. Nie jestem w stanie przedstawić ci prawdziwej istoty mego ja, albowiem nie jesteś na to gotowy. Mało kto jest. Twój byt nie przetrzymałby tego. Nie teraz.

W pewnym punkcie, tuż przed elfem, pojawiły się drzwi. Wyrosły z białego podłoża i rozwarły się szeroko, zasysając Gawrona. Przenieśli się do wąskiego korytarza z fioletowego kryształu. Nie miał końca, przynajmniej Gawron nie był w stanie go ujrzeć. Wypełniony był tysiącami drzwi. Jedne były mniejsze, inne większe, zdobione lub ordynarnie zwykłe. Rozmaite, zmieniające wygląd z każdą sekundą. Wszystko zdawało się być w ruchu. Nawet ściany i posadzka.

Za każdymi z tych drzwi kryją się pewne informacje. Moje wspomnienia, moja wiedza, moje emocje. Moje elementy. Gdy będę chciał cię czegoś nauczyć, przejdziesz przez jedne z nich i przeniesiesz się do czasów, kiedy to ja poznawałem daną umiejętność. Odtwarzając tamtą chwilę ty spróbujesz pozyskać tę wiedzę i ją sobie przyswoić, będę ci w tym procesie pomagał. Bacz jednak uważnie, ponieważ ten sposób zdobywania wiedzy, choć wielce efektywny, męczy umysł i duszę. Musisz być pewnym swych postanowień i silny duchem, inaczej … trudno określić.

Błysnęło światło i połączenie między ich umysłami zanikło.

W zamian za nauki będziesz oddawał mi raz na tydzień swą moc. Będę na tobie żerował wchłaniając twą energię magiczną. Jest to nieprzyjemne uczucie, jednak posiadanie ciała ma tą właściwość, że po odpoczynku twoje siły się regenerują. Pomogę ci pobudzić w tobie nieodkryte dotychczas pokłady mocy, zwiększyć twą pierwotną energię. Czy zgadasz się?

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

19 maja 2014, 11:55

Teraz zdał sobie sprawę, że sam również użył słowa "kolorowo", co musiało być mocno ironiczne, biorąc pod uwagę tęczową budowę Anemetiusa. Na tę myśl, elf lekko uśmiechnął się pod nosem. Ciekawiło go, czy boskie istoty też mają poczucie humoru, o ile jego rozmówca faktycznie kimś takim jest. Z drugiej strony, emocje, takie jak rozbawienie, wydawały się Gawronowi być zbyt odległe dla "ponadprzeciętnych" osobistości.

No, to miałem farta. Elf cieszył się, że nie przyszło mu do głowy rzucać się na przybysza, gdy ten tylko się pojawił, albo po prostu dotykać go w jakikolwiek sposób. Zapewne straciłby jakąś część ciała, a w najgorszym wypadku – życie. Jednak przezorny, zawsze ubezpieczony. W takim razie wykluczało to też jakiekolwiek czułości ze strony Anemetiusa, z przedstawicielkami płci przeciwnej. Swoją drogą, czy on w ogóle posiada jakąś płeć? Przecież to pieprzona kula. Wątpił też, żeby domniemany półbóg odczuwał potrzebę bliskości fizycznej z kimkolwiek. Racja, głupie myśli.

Gawron nie miał pojęcia, w jaki sposób przybysz może go "lepiej uczyć", skoro nawet nie są w stanie się dotknąć. Nie zajmował się nigdy magią umysłu, więc nie pomyślał o tym, co go niedługo potem spotkało. Nie chciał za bardzo wierzyć mu na słowo, ale okazało się, że nie będzie musiał, bo dostanie krótką demonstrację. To brzmiało ciekawie, już nawet chciał się zgodzić, ale nie zdążył tego zrobić. Półbóg obsłużył się sam.

To jest niesamowite. To była pierwsza myśl, która wyparła oburzenie Gawrona. Sądził, że to właśnie za sprawą magii umysłu, choć nie mógł być pewien. Tak, czy inaczej, możliwość wejścia do czyjejś głowy, była dla młodego elfa czymś nowym, czymś, czego musiał się nauczyć. Ciekawiło go, czy wiele osób dostąpiło możliwości zajrzenia do głowy Anemetiusa, bo wątpił, żeby był jego pierwszym kandydatem na "ucznia". Zaczynał też powoli żałować, że nie szkolił się w dziedzinie umysłu, bowiem tępy ból w czaszce przypominał mocne uderzenie obuchem, co było niejakim dyskomfortem. Cóż, będę musiał przywyknąć. Przez kilka chwil, w których napawał się widokiem białej przestrzeni i świetlistego muru w oddali, ból zdawał się nieco słabnąć, choć nie zniknął całkowicie. Podejrzewał, że to półbóg stał za tą szybką kuracją, ale zachował te przemyślenia dla siebie.

Słowa Anemetiusa, na temat tego, że on całkowicie inaczej widzi tę przestrzeń, były interesujące. Gawron nie zdawał sobie sprawy, że może być aż taki ubogi umysłowo. A może to nie ze mną jest problem, tylko on jest zbyt potężny? Mimo tego, że nie widział tu żadnych konkretnych rzeczy, i tak czuł się zachwycony. Po prostu wyczuwał tę moc, a to było dla niego najwiarygodniejszym dowodem. A gdy usłyszał, że jego "byt", może zostać ulepszony, poczuł dziwne ukłucie w sercu. Jakby rządzę, pożądanie mocy, którą półbóg mógł mu faktycznie zaoferować.

- Rany – w końcu zdobył się na jakieś słowa w nowym miejscu. – Musisz mnie tego nauczyć, to jest – szukał dobrego określenia – boskie… A co z moim ciałem? Wiesz, tam, na zewnątrz – kiwnął głową w bliżej nieokreślonym kierunku, zdając sobie sprawę z tego, że nie ma tu czegoś takiego jak wejście i wyjście.

Gdy przed elfem zaczęły pojawiać się drzwi, poczuł swoistą chęć przejścia przez nie. Jednak nie musiał tego robić, gdyż wszystko stało się samo. No, tak, znowu samoobsługa. Ale tym razem nie zamierzał się ani trochę skarżyć, bo przeczuwał, że spotka go coś niesamowitego. I tak w zasadzie było. Korytarz, w którym się znalazł, był nieziemsko abstrakcyjny i odbiegający od wszelkich standardów. Podoba mi się. Poza tym, Gawron bardzo lubił fioletowy kolor. Nie wiedział, czy jest tu tak zawsze, czy przebiegły byt wyczytał to w jego myślach. Tak, czy inaczej, nie to się teraz liczyło. Jeśli Anemetius chciał wywrzeć na nim wrażenie, to wyszło mu to znakomicie. A nawet lepiej – bosko.

Zdumiewające było to, że za tymi wszystkimi drzwiami kryje się cała wiedza półboga. Teraz wierzył, że mowa o "wiedzy i mocy" nie była wyssana z palca. Swoją droga, nauka w taki sposób naprawdę była dość nietypowa, co tylko jeszcze bardziej zachęcało Gawrona. Ze słów bytu domyślił się, że jeśli będzie słaby, to po prostu zginie. Ewentualnie oszaleje. Żadna z tych opcji go nie urabiała, lecz i tak nie zamierzał się poddawać, czy coś z tych rzeczy. Teraz zdawał się być jeszcze bardziej na to wszystko nakręcony.

Wszystko wróciło do normy. Elf z powrotem znalazł się w wypełnionym blaskiem domku Elmeny. Nie do końca pojął, co się teraz dzieje, bo ledwo utrzymywał się na nogach. Musiał oprzeć się o drzwi, żeby nie runąć na podłogę. Dopiero po chwili odzyskał ostrość widzenia i pozbył się nieprzyjemnego pisku w uszach. Tępy ból czaszki pozostał tylko odległym wspomnieniem. Potrzeba mi więcej praktyk.

Cieszył się, że Anemetius był szczery co do swoich żądań. Nie owijał w bawełnę, mówiąc o żerowaniu. W praktyce oznaczało to jeden dzień życia wyjęty z całego tygodnia. I tak przez cały czas. Czy było warto, dla zdobycia tego wszystkiego, co półbóg mu oferował. Cholera, tak. To było tym, czego potrzebował. Biorąc pod uwagę fakt, że się regenerował, cena nie była aż tak wygórowana. Na początku takie coś nie przyszłoby mu do głowy, ale teraz mówił to z pełnym przekonaniem:
- Zgadzam się. – Nawet nie zamierzał pytać, jak to "żerowanie" będzie wyglądać. To nie miało dla niego teraz znaczenia. Dowie się w praktyce, poza tym, to był najmniejszy problem.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

19 maja 2014, 12:56

Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Wzbudził w duszy elfa żądzę, chęć, pożądanie. Rozbudził jego myśli i wnętrze. Zaszczepił wizję, która padła na podatny grunt i szybko wystrzeliła korzenie, wbijając się głęboko i na stałe. Jakże prości są śmiertelnicy, jakże łatwi do manipulacji. Wiedział że ma go już w swoich sidłach. A to dopiero początek. Jego plany sięgały znacznie dalej. Miał rozrysowany każdy krok, każde następstwo i niezliczone ewentualności. Jeżeli jedno założenie się nie powiedzie, miał w zastępstwie setki innych.

Doskonale - odpowiedział nie kryjąc w przekazie zadowolenia. – Od teraz będziesz mym uczniem. Wykonawcą mej woli. Architektem nowego porządku. Porzucisz swe dawne miano i zaczniesz zwać się Arkuchalak.


Teraz musiał podjąć odpowiednie kroki. Mając biologiczną istotę, którą jako mistrz musiał się w pewnym aspekcie opiekować, winien zapewnić uczniowi godne warunki do życia. Niestety w Twierdzy Czarów nie było nawet łóżka, nie mówiąc o zapasach żywności lub wody. Nie posiadał także żadnych monet lub klejnotów, ponieważ zwyczajnie dotychczas nie miał ku temu potrzeby. Zdobycie ich nie stanowiło jednakże problemu.


Pierw muszę zapewnić ci środki do trwania twojej cielesnej egzystencji, mój uczniu – Z wielką łatwością przyszło mu wcielenie się od razu w rolę mistrza. – Moja twierdza, cóż, nie jest przystosowana do bytowania śmiertelników, którzy mają pożyć dłużej niż kilka dni. Dlatego też będziesz potrzebował złota i innych, materialnych kosztowności, także i żywność. Zlokalizowałem już niedaleko stąd średniej wielkości dworek szlachecki. Udamy się tam i zabierzemy to, co uznamy za słuszne.


Powiedziawszy to odstąpił od chatki pozwalając z niej wyjść elfowi. Pamiętał o trzymaniu bezpiecznego dystansu. Nie chciał powtórki z Darrianem.


Słyszałeś coś może o jakimś demonie, który terroryzuje okolicę? – spytał zaciekawiony czy wieści o jego niesfornym zwierzaczku chociaż nieco się rozprzestrzeniły. O ile jego przypuszczenia były słuszne, to jakaś grupa awanturników na pewno ruszyła na swoje wielkie łowy. Przewidział to już w chwili, gdy wypuścił demona. Śmiertelnicy są boleśnie przewidujący. – Czy ktoś postanowił zrobić z nim porządek?

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

19 maja 2014, 13:41

Anemetius był wyraźnie zadowolony odpowiedzią Gawrona. Choć elf przeczuwał, że i tak wszystko poszło zgodnie z planem półboga, który nie spodziewał się innej reakcji na swoją ofertę. Swoją drogą, ciekawe, co by było, gdyby długouch odmówił. Zginąłbym? Cóż, na szczęście, to nie jego problem, póki mają, jak się okazuje, wspólne cele. Przynajmniej w pewnym stopniu.

Słowa tęczowego brzmiały naprawdę wyniośle, ociekały patosem i pobudzały wyobraźnię. Architekt nowego porządku podobał się Gawronowi. Wszystko było pięknie, dopóki nie doszło do kwestii imienia. Że, kurwa, co, proszę? Początkowy szok, jakiego doznał elf, sprowadził na niego rozbawienie. Przecież nawet tego nie wymówię! Jednak postarał się przyjąć to w perspektywie przyszłych planów. To, co zamierzał zrobić, faktycznie było wyrzeczeniem się dawnego siebie. Poza tym, Arkuchalak brzmiało bardziej wyniośle, niż nazwa przedstawiciela rodu opierzonych. Ma rację. Gawron, czy może raczej, Arkuchalak, opanował swoją pierwotną reakcję, dając się ponieść powadze sytuacji. Skinął lekko głową, na znak, że to rozumie i nie ma nic przeciwko. Czas zacząć nowy rozdział w życiu.

Gdy półbóg zwracał się do niego per "uczniu", budziło to w młodym elfie niejako dumę. Podoba mi się to. Posiadanie za swojego mistrza takiej persony, było nie lada wyróżnieniem. Zabieranie potrzebnych im rzeczy od innych osób, nie było dla Gawrona, znaczy, dla Arkuchalaka, niczym złym. To oni ustalali zasady, co było dla młodego ucznia oczywistością. Martwiło go jedynie to, co poczną dalej Elmena i Tingrim. Może wrócą do wioski? Jeśli tak, to na pewno będzie ich wypatrywać.

Mieszkanie w twierdzy, o czym wcześniej Anemetius nie wspomniał, brzmiało wspaniale. Cała ta sprawa podobała się Arkuchalakowi coraz bardziej. Będzie mógł zgłębiać wiedzę we własnym, dość dużym, kącie. I to za jak niewielką cenę. Wszystko zmierzało ku dobremu, teraz tylko musiało się udać.

Gdy tylko półbóg odsłonił przejście, Ark szybko ubrał porzucony ekwipunek, zarzucił torbę przez ramię i wyszedł na zewnątrz, uważając, żeby nie dotknąć świetlistej powłoki swojego mistrza. Gdy usłyszał pytanie Anemetiusa, zamyślił się na chwilę.

- Nie orientuję się za bardzo w tutejszych sprawach, ale słyszałem coś podczas podróży. Ponoć gdzieś zbiera się grupa paladynów, czy coś w ten deseń. Czego jestem pewien, to to, że wieśniacy trzęsą portkami – przyjrzał się badawczo półbogowi. - Masz coś z tym wspólnego, mistrzu? – niezwykle łatwo przyszło mu takiego tytułowanie Anemetiusa i, co najważniejsze, podobało mu się to.

[z/t Arkuchalak, Anemetius]

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.