Domek Elmeny

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

Domek Elmeny

20 kwie 2014, 23:20

Bardzo niewielki lecz zadbany dom położony w okolicach centrum wioski. Od razu po wejściu wita nas główna izba wyposażona w kaflowy piec nad którym zawieszono parę suszących się w pęczkach ziół. Na środku pomieszczenia znajduje się duży stół z ławą, który wydaje się głównym meblem tego pomieszczenia. Oprócz tego jest tutaj kilka szafek i drobiazgów takich jak wiadro czy tarło do prania. Następnym pomieszczeniem jest spiżarnia z dwoma beczkami i półkami z zapasami. Ostatnia izba jest zazwyczaj zamknięta na klucz i niedostępna dla oczu ciekawskich. Jest to sypialnia Elmeny z krótkim łóżkiem, dębową szafą i obrazem przedstawiającym jakieś portowe miasteczko wraz z górami w dalekim tle.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Tingrim
Posty: 43
Rejestracja: 22 lut 2014, 22:14
GG: 50023203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47017&highlight=#47017

23 kwie 2014, 23:13

Zadziwiła go odpowiedź Elmeny, gdyż powiedział to raczej w żartach. Wszystko jednak powoli łączyło się w całość. Wydawała się poddenerwowana, kiedy Elanil, ta mała dziewczynka, oraz Gawron rozmawiali o smokach. Te bestie raczej nie są zbyt lubiane. Nie drążył tematu, to były osobiste sprawy znachorki, z których nie miała powodów zwierzać się nowo spotkanym ludziom. Postanowił o tym zanadto nie myśleć, tak czy inaczej nie zmieniłoby to raczej jego podejścia do jej osoby.

Elmena przerwała wreszcie napięcie. Nalała każdemu z nich. Tingrim zaśmiał się z jej uwagi. - Ja przeżyłem już raczej większość swojego życia. – Uśmiechnął się ponuro. Wstał i uniósł szklanicę do góry. – Niezależnie, czy wyruszysz z nami w podróż, pijmy za zdrowie dla naszej wspaniałej gospodyni i jej chłopów. – Uchylił łyk złotawego napoju. Ach, cóż za smak!

Znachorka spoglądała ku jego tatuażom. Były, w pewnym sensie, misternie wykonane, na wzór plemiennych. Każdy z nich kosztował go sporo godzin pracy i bólu. Kobieta, która zaprezentowała mu tą sztukę pewnie już nawet nie żyła. Wymagało to też ostrożności, używał w końcu ziół do uśmierzania bólu. Jeśli przypadkiem sięgnąłby do złych zasobów… nie warto w sumie się zastanawiać. - Bylibyśmy uhonorowani, gdybyś w istocie zechciała z nami podróżować. – Zaśmiał się z groźby złożonej Gawronowi. W istocie, zielarz potrafi być zawistny. Przydałoby się wykonać ten napar z fiołka. Napił się jabłoniówki.

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

24 kwie 2014, 00:19

Stworkiem? Gawron dopiero teraz to wyczuł, gdy o tym wspomniała. Nie wiedział, czy to wina zmęczenia, głodu, czy po prostu miał gorszy dzień, ale teraz czuł to wyraźnie. Aura bijąca od Elmeny nie była zwykłą, ciepłą poświatą, to była smocza aura.
Elf na początku zaniemówił, nie spodziewał się tego po wioskowej uzdrowicielce. Choć jakby na to nie patrzeć, miała swoją historię.
- Ty jesteś smoczycą. – Skierował ku niej swoje zdumione spojrzenie. - To… Nieźle. Jeszcze nie spotkałem żadnego smoka. Gdyby tylko Elanil tu była – aczkolwiek może i lepiej, że jej nie było. Nie tylko z powodu strat moralnych Elmeny, ale i psychicznych. Mały potwór nie dałby wtedy żyć uzdrowicielce.
Młody elf nie spodziewał się, że od samego początku podróży spotkają go takie niespodzianki. Cieszył się, bo nie mówiono wiele o tych stworzeniach w jego rodzinnych stronach. Informacja o prawdziwej naturze ich gospodyni, niewątpliwie ubarwiła wieczór, rzecz jasna, w pozytywny sposób. Dobrze, że nie jestem jedynym nieczłowiekiem w tym towarzystwie.
W jego głowie kłębiło się mnóstwo pytań, ale nie miał teraz na nie siły, chociażby z powodu powracającego zmęczenia. Wieczorną pomoc wieśniakom też chyba trzeba będzie przełożyć.
- Nie dam o to – Gawron machnął ręką, gdy kobieta wspomniała o wieku. - I tak jeszcze ze mnie młodziak, niedawno mi stuknęła dopiero setka – mówił to tak, jakby to nie było nic nadzwyczajnego. Cóż, tam, skąd pochodził, faktycznie byłby uważany za dzieciucha, choć zdążył już przeżyć niejednego człowieka.
Uniósł szklankę i z wdzięcznością wypił wszystko do dna, wtórując toastowi Tingrima. Nie umywało się to do jego rodzinnych wyrobów, ale na pewno było o niebo lepsze, niż piwo z Linoskoczka. Odstawił puste naczynie na stół, wydając przy tym charakterystyczne sapnięcie zadowolenia, dające znać, że trunek przeszedł test pozytywnie.
- To muszę pamiętać, żeby na ciebie uważać, Elmeno – powiedział pogodnie elf, gdy uzdrowicielka przyglądała się tatuażom starca. To prawie tak, jakby dorobił się ich w więzieniu.
- Przyznam, Tingrimie, że ta butelka jest o wiele lepszą zapłatą, niż jakiekolwiek pieniądze – posłał uśmiech w stronę przyjaciela.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

27 kwie 2014, 14:56

Oboje wydawali się zaskoczenie, ale z pewnością nie przerażeni. I wciąż nie zrezygnowali z pomysłu wspólnej podróży. Elmę niesamowicie to uszczęśliwiło. W końcu byli pierwszymi osobami, którym postanowiła się wygadać a ci jej nie potępili. Może ludzie jednak nie byli tacy źli? Uśmiechnęła się do siebie i zapatrzyła w trunek. Znalazła naprawdę miłych ludzi. Uniosła gwałtownie głowę słysząc o smokach. Zapomniała. Jej aura. Machnęła gwałtownie dłonią zaprzeczając słowom elfa.
- Nie jestem! Znaczy mam malutką część smoka w sobie, ale jestem czymś zupełnie innym. Kiedyś pewnie zobaczycie moją normalną postać. Cała jestem pokryta łuskami, mam rogi, ale sylwetkę mam ludzką. To wynik zmieszania krwi różnych ras, a wygląda przezabawnie.
Wytłumaczyła spokojnie nie komentując wspomnienia o Elanil. Dziecku z pewnością by się to spodobało jednakże jego rodzicom już niekoniecznie. Plotka mogła się szybko rozejść, a któryś wieśniak pokuszony zyskiem na pewno skontaktowałby się z odpowiednimi łowcami. Zdradzenie tego sekretu małej dziewczynce byłoby zwykłą głupotą.
Wzniosła toast razem z innymi i z pewnymi wątpliwościami spojrzała na Gawrona. Setka? Elfy naprawdę musiały żyć niesamowicie długo skoro mężczyzna podawał się za młodzika. Aż rączki swędzą, aby zdobyć martwe ciało i sprawdzić jakim cudem te wnętrzności tak długo działają bez zarzutu. Nie miała oczywiście najmniejszego zamiaru robić krzywdy z tego powodu któremukolwiek przedstawicielowi elfiej rasy. Była po prostu … ciekawa. Czarna strona większej znajomości ciała.
- Wychodzi na to, że jestem sporo młodsza od waszej dwójki. Jestem odrobinę starsza niż wyglądam, a ta wersja mnie akurat nigdy się nie zmienia.
Podróż z wiecznie młodą i piękną kobietą! W duchu roześmiała się do swoich myśli. Nie uważała się nigdy za specjalną piękność i ciężko by też jej było tak stwierdzić kiedykolwiek. Dostrzegała piękno w normalnych wieśniaczkach ze startymi od pracy dłońmi i twarzach pooranych zmarszczkami od codziennych zmartwień. W pewien sposób chyba po prostu nie lubiła dopracowanego w każdym szczególe ciała bez widocznych skaz. Niedoskonałość ludzka była o wiele bardziej pasjonująca, piękna i ciekawa. Pewnego dnia również chciałaby zyskać pierwsze siwe włosy.
Awatar użytkownika
Tingrim
Posty: 43
Rejestracja: 22 lut 2014, 22:14
GG: 50023203
Karta Postaci: viewtopic.php?p=47017&highlight=#47017

27 kwie 2014, 20:30

Wszystko, miał taką nadzieję, było już wyjaśnione. A więc ta niezwykła wioskowa znachorka nosi również w sobie krew smoków. Jasny stał się dla niego powód jej zakłopotania, kiedy Elanil mówiła o smoku. Brzemienne w skutkach byłoby, gdyby wieść ta wydostała się razem z dziewczynką poza tą chatę. Ciała podobnych istot są raczej wiele warte, zarówno dla nauki jak i dla zwykłego kolekcjonera takich okazów. Zbyt pochopnie mogłaby przekazać informację rodzicom, ci byliby przestraszeni i przekazali wieści łowcom głów. Żaden chłop nie baczyłby na to, że dzięki niej jego Mućka urodziła zdrowe cielaki, on sam nie kuleje już na nodze, a dziecko przetrwało chorobę. Taka już była ludzka mentalność, strach przyćmiewał zdrowy rozsądek.

Gawron zdawał się kręcić nosem na napitek, jednakże pochwalił go. - Zgadzam się. Zapłacić czymś i jeszcze samemu zapłatę spożytkować, oto przykład świetnego interesu. – Przemilczał fakt, że elf nie wyłożył nic a nic, wiedział jednak, że nie ma on pieniędzy. W zamian mógłby choć trochę powściągnąć język.

Elmena nie starzała się. No, przynajmniej ta postać. Oczywiście, to pewnie jakaś forma iluzji, a czemu ta miałaby się zmieniać? Ile już mogła ona tak wyglądać, pięć lat, dziesięć, piętnaście? Była to dość ciekawa kwestia. Jak dotąd jedynie Tingrim nie skrywał żadnych sekretów. Był jedynie starszawym wędrowcem. No, powiedzmy. Im dłużej zastanawiał się, czy byłaby wartościowym członkiem, czy raczej członkinią, drużyny. Medyczka, do tego smoczyca i przepiękna kobieta, nie starzejąca się zresztą.

Niezależnie od decyzji, jaką podejmie znachorka, najprawdopodobniej wyruszą jutrzejszym rankiem. Tingrim myślał o Minaloit. W czasie wypraw ominął miasto szerokim łukiem, więc jest dla niego niewiadomą, słyszał jedynie o panującej tam kilkanaście lat temu zarazie. Było ono równie dobrym wyborem jak każde inne miejsce.

Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

28 kwie 2014, 10:56

Elmena na chwilę odleciała, zapatrując się w trunek. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, a myśli były gdzieś daleko. Dopiero gdy elf wspomniał o smokach, ta zdawała się gwałtownie powrócić do rzeczywistości. Wysłuchując wyjaśnień kobiety, Gawron zrozumiał, skąd się wzięła ta smocza aura. Nie spodziewał się, że po Autonomii chodzą takie mieszańce, to było co najmniej… interesujące. To były dwie rasy, trzy, więcej? Ciężko mu było wyobrazić sobie stosunek człowieka ze smokiem, chyba że ten drugi byłby w ludzkiej postaci. Dzisiaj nie mam do tego głowy, nie łapię tego.
- To prawie jak demon – elf skwitował jej opis, starając się wyobrazić sobie, jak Elmena wygląda w prawdziwej postaci.
Długowłosy ucieszył się, gdy uzdrowicielka wspomniała o swoim ludzkim wyglądzie.
Wiecznie młoda? To brzmi zachęcająco. To prawie tak, jakby podróżował z elfką.
- Czyli jakbyś została tu dłużej, to w końcu wzięliby cię za elfkę, w najlepszym wypadku – Gawron wyszczerzył zęby w jej stronę. Bawiło go to, a jednocześnie zadziwiało. Na dodatek ta smocza aura, wszytko to było jakieś pokręcone. - A wiesz ile lat możesz żyć? Jesteś długowieczna, jak smoki, czy może jakaś ludzka cząstka przeważa w tej kwestii?
Wyobraził sobie, jak podróżują razem przez dziesięć lat, oni w sile wieku, a Tingrim coraz bardziej podstarzały, wyglądałoby to nieco komicznie. No, chyba że Tina ugryzie wampir, czy coś…
Nie miał pojęcia, skąd mu przychodziły do głowy tak absurdalne myśli. Jabłoniówka, zmęcznie, a może jedno i drugie? Nieważne, to i tak teraz bez znaczenia.
- Ale uważajmy, bo nasza gospodyni jeszcze się rozmyśli – roześmiał się w stronę przyjaciela, gdy ten wspomniał o świetnym interesie.
Było w tym ziarno prawdy, bo dostali to wszytko za trzy szylingi, nie tracąc przy tym alkoholu, który i tak oni również pili.
Gdy oczy Gawrona zaczęły powoli same się zamykać, posłał tęskne spojrzenie ku jabłoniówce i dżemom. Dziś już chyba nic nie tknę, zaraz odlecę. Jednak kilka dni bez snu przezwyciężało nawet organizm elfa.
- Naprawdę pyszny posiłek, ale ja już przystopuję, zbliża się mój czas, więc pozwolę sobie was opuścić – powoli wstał od stołu, posyłając pełne wdzięczności spojrzenie w stronę uzdrowicielki. - Mogą wybrać dowolny kawałek podłogi, czy są jakieś wyznaczone strefy?
Wolał się spytać, nim rozgości się tutaj na dobre.
- A ty, Tingrimie, pomyśl gdzie wyruszymy jutro. Ja wybrałem to miejsce, teraz twoja kolej – zwrócił się do starca.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

30 kwie 2014, 22:48

Zastukała jak to miała w zwyczaju palcami w blat zamyśliwszy się na chwilkę. Demon? Właściwie Gawron miał wiele racji w tym co mówił. Skinęła więc głową potwierdzająco.
- Jeszcze jeden powód, dla którego ludzie niespecjalnie by mnie polubili.
Gdy już raz się przełamała te wszystkie pytania wcale nie były takie trudne do wyjaśnienia. I co bardziej zaskakujące nie męczyły jej. Może odrobinę nawet … śmieszyły? Stykali się z czymś zupełnie nieznanym i chcąc się dowiedzieć czegoś więcej zadawali mnóstwo pytań. Odrobinę jak małe, ciekawskie dzieci, które naprawdę potrafią zaleźć za skórę z pytaniem "Dlaczego niebo jest niebieskie?". Chociaż to właściwie Gawron zadawał pytania. Tingrim głównie słuchał. Pytanie o wiek było kłopotliwe. Sama nie potrafiła na nie odpowiedzieć.
- To będzie dość głupie, ale przyznaję, że nie wiem. Nie zdążyłam się wiele dowiedzieć gdy miałam okazję, a do tej pory nie spotkałam nikogo innego podobnego mi. Podejrzewam jednak, że żyję dłużej niż zwykli ludzie.
Jako dziecko nie zadawała wielu pytań dotyczących własnej rasy. Wśród jej dawnej rodziny nie było wielu starych ludzi, ale wiedziała, że powodem ich śmierci nie było nic naturalnego. Była więc jedną wielką niewiadomą. Zgadywała tak, a nie inaczej, bowiem nawet w wieku 30 lat kiedy to przestawali się starzeć wciąż wyglądali bardzo młodo. Były to jednak tylko jej domysły. Dołączyła się do śmiechu Gawrona. Faktycznie traktowała ich zbyt dobrze. Jednak jeśli się do nich dołączy to rankiem nie będzie niczego żałować. Byle by tylko odpłacili się dobrą ochroną!
- Już chyba za późno na rezygnację.
Na słowa Gawrona dopiła resztki nalewki i sprawnymi ruchami sprzątnęła szybko stół. Czysto! Wyjrzała przez okno gdzie panowała ciemność nocy. Chyba odrobinkę się zasiedzieli. Brudnymi naczyniami zajmie się jutro, resztę nalewki schowała do jednej z szafek, dżem wyniosła do spiżarki a trzy szylingi wrzuciła do torby, którą zarzuciła luźno przez ramię.
- Śpijcie gdzie chcecie. Jeśli Tingrimowi będzie wygodniej to może spać na stole. Jest on przeznaczony głównie dla pacjentów więc się niczym nie martwcie, że to niegrzeczne czy coś. Rano zajmę się kolanem. Jeśli obudzicie się wcześniej, pukanie do drzwi wystarczy mi do pobudki.
Oczywiście nie zamierzała pozwolić im wstać wcześniej jednak wypadki chodzą po ludziach. Nie mogła być wszystkiego pewna, a bynajmniej nie chciała intruzów nad ranem. Przeciągnęła się i ruszyła do sypialni, wsunęła klucz, przekręciła go i otworzyła drzwi i stanęła na progu odwracając się jeszcze jeden raz.
- Kula światła zniknie za jakieś pół godziny. Miłych snów życzę.
Zamknęła za sobą drzwi i stworzyła następną kulę światła, aby samej sobie oświetlić pomieszczenie. Z westchnieniem ulgi odłożyła torbę obok szafy i zsunęła z ramion szatę odkładając ją na swoje miejsce do szafy wraz z resztą ubrań. Przebrała się w luźną, szeroką tunikę do połowy łydek i wsunęła się do łóżka przytulając do poduszki. To był dobry dzień. Ziewnęła przeciągle i odczekała, aż ucichną wszelkie szmery w drugiej izbie i dopiero wtedy zgasiła obie kule zamykając oczy. Nie musiała długo czekać na sen.
Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

01 maja 2014, 11:31

Gdy tylko Gawron się podniósł, Elmena błyskawicznie posprzątała ze stołu. Godne podziwu. Wszystko odłożyła na swoje miejsce, nie zapominając o zapłacie. Jeśli z nimi wyruszy to, kto wie, może zabiorą nawet resztę jabłoniówki, która spoczywała teraz bezpiecznie w szafce.
Wysłuchawszy zaleceń gospodyni, elf pokiwał ze zrozumieniem głową. Obudzimy się wcześniej? Sukcesem będzie, jeśli ta dwójka zdoła mnie rano ocucić.
Chłopak spojrzał melancholijnie na stół, a potem przeniósł wzrok na poobijanego przez życia Tingrima. No tak, w końcu to tylko człowiek.
- Bierz stół, ja się walnę na podłodze – z ociąganiem poczłapał w stronę ściany.
Uzdrowicielka poszła do siebie, życząc im na wychodnym dobrej nocy.
- Mhm, śpij dobrze – rzucił Gawron, kładąc się na swoim kawałku podłogi.
Nawet nie jest tak źle.
Gdy dziewczyna zniknęła za drzwiami, Tingrim wdrapał się na stół, co wyszło mu nader sprawnie. Nie mogli sobie pozwolić na luksus zapasowych ubrań, więc spali w tym co mieli na sobie. Jednak nie dawało to spokoju elfowi. Przecież to nie dzicz, gdzie trzeba być gotowym na wszystko.
Wstał, po czym zdjął płaszcz, rękawice, napierśnik i wierzchnią koszulę, a następnie użył tego jako poduszki. Jedynie opancerzenie i pustą torbę postawił obok butów, żeby nikomu nie wadziły.
Od razu lepiej. Musiał jedynie uważać, żeby prowizoryczne naramienniki, przymocowane na stałe do płaszcza, nie wbijały mu się w głowę. Poza tym, była to najbardziej wygodna forma snu, na jaką sobie pozwolił od momentu opuszczenia Półwyspu.
Chciał jeszcze chwilę porozmawiać z towarzyszem, co zakończyło się fiaskiem. Po kilku nieudanych próbach wszczęcia konwersacji, do uszu Gawrona dobiegło ciche pochrapywanie.
No tak, najlepiej iść spać bez słowa.
Elf obrócił się twarzą do ściany, a chwilę później zgasło stworzone przez Elmenę światło.
Chłopak spodziewał się, że zaśnie niemal od razu, jednak tak się nie stało. Głowę rozsadzała mu masa myśli, które wcześniej były gdzieś skryte. Nie wierzył we własne szczęście, które objawiało się tym, że odkąd przybył do miasta, to dostawał wszystko na talerzu. Darmowy napitek, kompan podróży, a teraz jeszcze urodziwa dama przyjęła dwójkę nieznajomych pod swój dach. Co więcej, kompletnie nic go to nie kosztowało, a miał zapewniony posiłek i schronienie. Jakby tego było mało, to ta sama dziewczyna wyruszy z nimi w podróż, przynajmniej taką miał nadzieję.
Jeśli po opuszczeniu domu miał jakiekolwiek wątpliwości co do sensu swoich przyszłych przygód, tak teraz całkiem się one rozwiały. Dni, tygodnie niewdzięcznej wędrówki do stolicy, w końcu odpłaciły się czymś miłym.
Miał zamiar porozmawiać z Tinem na temat ich kolejnego celu wędrówki, ponieważ w głowie zaświtała mu pewna myśl. A gdyby tak… pustynia? Tak, to dobry pomysł. Obiecał sobie, że rano przekona do tego starca, który raczej nie będzie miał nic przeciwko. Niby to brodacz miał teraz wybierać, ale pomysł to pomysł. Każdy jest dobry, jeśli nie ma się wcześniej sprecyzowanego celu.
Myśląc o tym co go spotkało, i o tym co go jeszcze spotka, zasnął z uśmiechem z na ustach.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

01 maja 2014, 17:40

Noc jak można się było spodziewać minęła spokojnie. Tak jak podejrzewała obudziła się wczesnym rankiem i wyciągnęła się w łóżku prostując mięśnie. Jeszcze kilka sekund zanim wstanie. Sekundy zamieniły się w minuty, a w rezultacie podniosła się dopiero gdy do jej uszu dobiegła poranna krzątanina farmerów na zewnątrz. Przecierając oczy ubrała się nie przejmując jeszcze wiązaniem szaty. Będzie musiała się wybrać po wodę, a wtedy lepiej było nie ryzykować potknięciem o skraj szaty. Z czystym umysłem coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że jej ostateczna decyzja jest szalona. Gdy zdołała się osiedlić i ustatkować nagle wyruszała w podróż z nieznanymi jej ludźmi w nieznanym kierunku. Co powinna w takim razie ze sobą wziąć? Torba, którą zawsze ze sobą nosiła mogła pomieścić całkiem dużo rzeczy, więc jedynym ograniczeniem byłaby jej siła. Z pewnym wahaniem wzięła z szafy tunikę oraz ciasno złożoną zielonkawą szatę. Nie chciała zniszczyć swoich aktualnych ubrań gdyby z jakiegoś powodu zmieniała postać. Wróciła się do głównej izby gdzie podróżnicy wciąż spali. Musieli być naprawdę zmęczeni. Zostawiła swoją szatę i torbę na ławie, by następnie przejść cicho na palcach po wiadro i wymknąć się na zewnątrz z butami w palcach. Misja udana! Wciągnęła buty pobieżnie je wiążąc i skierowała się szybkimi krokami ku niedalekiej studni. Nikt nigdy nie polecał jej picia, ale przemyć twarz zawsze było miło. Gdy wróciła już z pełnym wiadrem nie starała się już tak o zachowanie ciszy. Odłożyła je do kąta, zarzuciła szatę na ramiona i przyklękła przy szafce. Odsunęła parę rzeczy w bok i wydostała drewnianą skrzyneczkę. Pieniądze na pewno się przydadzą. Co jeszcze? Zgarnęła ze spiżarni większą część jej zapasowych ziół. To chyba tyle. Gdyby miała bukłak z chęcią wzięłaby wodę z beczki, a tak musiała się nastawić na jego zakup w bliższej przyszłości i to jeszcze z jakimś miernym winem. Tyle rzeczy chciała ze sobą zabrać! Jeśli jej goście do tej pory się nie obudzili, Elma przyklękła najpierw przy Gawronie, następnie przy Tinie i delikatnymi szturchnięciami starała się ich wybudzić.
Awatar użytkownika
Gawron
Posty: 58
Rejestracja: 08 kwie 2014, 23:47
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2938

01 maja 2014, 22:22

Nie śniło mu się kompletnie nic. Przyjemna, ciepła czerń. Pierwszy raz od dawna, Gawron zaznał prawdziwego, porządnego snu. Tego mu było trzeba. Z tego stanu wybudziło go delikatne szturchanie. Obrócił się na plecy i przez wpół otwarte oczy ujrzał nad sobą twarz Elmeny. Miły akcent z rana.
Chciał się posilić na obdarzenie uzdrowicielki czarującym uśmiechem, jednak było to trudne zaraz po przebudzeniu, gdy kosmyki włosów opatulały mu twarz. Zamiast tego podniósł się leniwie na łokciach i rozejrzał po izbie. Dziewczyna brała się właśnie za budzenie Tingrima.
- Dzień dobry – przywitał się ospale chłopak, szeroko się przeciągając.
Wstał z podłogi i od razu skierował swoje kroki ku wyjściu. Obrzucił wzrokiem stojące w kącie wiadro. Lepiej niech Tin z tego skorzysta. Swoją drogą, nawet nie wiedział czy ta woda jest dla nich, ale nie było to jego zmartwienia. Poprzedniego dnia widział w okolicy studnię i to właśnie tam zamierzał się teraz udać.
- Zaraz wrócę – rzucił do Elmeny, która dalej siłowała się z Tingrimem.
Włożył buty na bose stopy, nawet nie wiążąc sznurowadeł, po czym wyszedł na zewnątrz.
Pełną piersią wciągnął świeże poranne powietrze. Wiał przyjemny chłodny wiaterek, a ze wschodu przebijały się pierwsze promienie słońca. Zapowiada się ładna pogoda.
Odszukanie studni nie zajęło mu wiele czasu, była niedaleko domu Elmeny. Napełnił przymocowane do sznura wiadro wodą, a następnie postawił je na kamiennej obudowie studni.
Zdjął swoją lnianą koszulę, odsłaniając blady, elfi tors. Przyjrzał się swoim delikatnie zarysowanym mięśniom. Nie jest źle. Położył koszulę obok wiadra i przeszedł do porannej toalety.
Gdy skończył, pochylił się nad studnią i wylał sobie na głowę całą pozostałą wodę. Wycisnął włosy na tyle, na ile mógł, resztę suszenia pozostawiając wiatrowi. Wytarł twarz w koszulę, którą następnie na siebie zarzucił. Gotowe.
Nie czuł się tak świetnie od momentu opuszczenia domu. To prawie tak, jakby naładował wszystkie zużyte zasoby energii i od nowa rozpoczynał swoją przygodę. Wrócił do mieszkania Elmeny, gdzie Tingrim również już nie spał i kończył się właśnie myć w pozostawionym przez dziewczynę wiadrze.
Elf po cichu przywitał się z towarzyszem, po czym zdjął buty i podszedł do swoich rzeczy, których użył uprzednio jako poduszki. Gdy się ubierał, zwrócił się do Tina:
- Postanowiłem. Pustynia, co ty na to? – miał nadzieję, że brodacz nie będzie stawiał oporów. Na jego szczęście, mężczyzna popadł w lekką zadumę, po chwili kiwając z uznaniem głową. Podobał mu się ten pomysł.
Gawron już kończył się ubierać i zapinał swój płaszcz, przy czym zadał nieuniknione pytanie Elmenie:
- Więc jak, idziesz z nami?
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

01 maja 2014, 23:06

Automatycznie się uśmiechnęła gdy udało jej się dość łatwo obudzić Gawrona. Porządny elf!
- Dzień dobry.
Odpowiedziała tak samo i wstała zabierając się do budzenia staruszka. Z nim nie poszło już tak łatwo. Skinęła głową zwracając na chwilę uwagę na Gawrona, który wychodził przez drzwi i kolejny raz szturchnęła mocniej Tina. W końcu! Z nim również się przywitała i wróciła do swoich zajęć, czyli porządkowania zawartości torby tak, aby wszystko się zmieściło i zajmowało jak najmniej miejsca. Gdy skończyła akurat wrócił Gawron. Wybrali pustynię. Z wątpliwościami spojrzała na swoje dłonie. W tej postaci? Nigdy. Na razie postanowiła jednak nic nie mówić i wspomnieć o tym przed celem podróży. Zatrzymają się na krótką chwilę w jakiejś gospodzie, a ona zmieni postać i ruszą dalej. Nie powinni mieć chyba nic przeciwko. Na pytanie odpowiedziała wyciągając przed siebie swoją torbę.
- Obawiam się, że tak. Wyleczę to kolano, załatwię jedną sprawę z wieśniakami i możemy ruszać.
Po tych słowach zaprosiła Tina gestem na ławę. Gdy usiadł i podniósł nogawkę Elma przyłożyła dłoń do stawu i zamknęła oczy w skupieniu przywołując moc. Leczenie zajęło jej paręnaście minut. Gdy skończyła wstała z uśmiechem i skierowała się do drzwi.
- Nie powinieneś mieć więcej kłopotów Tin. Zaraz wracam. Jeśli chcecie to możecie coś wziąć ze spiżarni.
Po raz kolejny wciągnęła buty i wyszła sznurując równocześnie szatę. Trochę zajęło jej odnalezienie Elanil, którą do siebie przywołała i uklękła przed nią.
- Wyruszam w małą podróż Elanil. Opiekuj się swoją mamą i przeproś za nie przyjście na dzisiejszy obiad. Zostawię przed swoją chatą jedzenie, które i tak zepsułoby się pod moją nieobecność. Podziel się nim z przyjaciółmi.
Pogłaskała małą dziewczynkę po głowie i szybkim krokiem wróciła. Wychyliła się przez drzwi z uśmiechem.
- Gotowi? Gawron mam małą prośbę. Wynieś całą resztę jedzenia przed dom. Nie ma sensu go tam trzymać, aby zalęgły się robaki.
To wcale nie tak, że obarczała go właśnie pracą fizyczną. Zresztą jeśli chciał z nią podróżować to musi się choć trochę wysilić! No i w spiżarni nie było nic tak naprawdę ciężkiego. Nawet zadyszki nie dostanie skoro to mężczyzna.

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 12 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot]
Liczba postów: 52162
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.