Plac treningowy

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Plac treningowy

05 paź 2011, 20:44

Coby zająć czas nowo wyrekrutowanym żołnierzom i dać im miejsce do poćwiczenia, postanowiono w północnej części miasta zorganizować mały plac treningowy. Wysypany piaskiem dysponował w słomiane kukły do obijania i tarcze. Cały plac otoczony został drewnianym płotem, na którym siedziały dzieciaki obserwując żołnierzy, zganiane od czasu do czasu przed starczych i tak powracały po kilkunastu minutach.
W miejscy tym zbierało się coraz więcej osób, w całym mieście jak i tutaj dawało się wyczuć napięcie. Co drugi chciał się popisać umiejętnościami w strzelaniu i też co drugi przegrywał z następnym, lepszym.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

09 paź 2011, 12:17

Wszyscy ruszyli już w stronę koszar, oczekując z napięciem przydziałów. Niniel pozostała na placu, z lekko zwieszoną głową, zastanawiając się czy powinna była jeszcze teraz zaciągnąć się do armii. Nie zostało przecież dużo czasu…
Jej rozmyślania przerwała kątem oka zauważona czerwona czupryna, zbliżająca się z każdy krokiem jej właścicielki. Niniel podniosła głowę i ujrzała ciemne czoło i złote oczy, reszta zasłonięta była chustką. Była tak zaskoczona, że nie powiedziała nawet słowa gdy Loki przywitała ją i zdjęła chustkę. Dopiero gdy ta uściskała ją, Niniel zdawała się zapanować nad swoim ciałem i oddała jej jeszcze mocniejszy uścisk.
– Loki… Nie sądziłam, że cię jeszcze kiedyś spotkam – wyszeptała w jej ucho, a w jej głosie można było wyczuć zaskoczenie i radość.
Dlaczego? Była teraz zupełnie inną osobą niż kiedyś, nie piastowała już tych samych poglądów co jej stara towarzyszka. Ale kotołaczka była przecież dla niej zawsze niczym córka. Bez względu na jej podglądy, które teraz Niniel mocno potępiała, nadal była tą Loki. Trochę jak zagubione dziecko, w końcu nie doznała oświecenia Bogini, ale najbardziej i przede wszystkim była jej córką i przyjaciółką. Jedyne czego Niniel się obawiała, to to, że Loki odwróci się teraz od niej… Lub ona sama nie będzie mogła zaakceptować jej poglądów.
Loki puściła ją, Niniel mogła przyjrzeć się jej twarzy. Tak mało się zmieniła od czasu ich ostatniego spotkania przed laty.
Kiepski ze mnie patriota, prawdę mówiąc. Nie zaciągnęłam się jeszcze do wojska, nadal mam wątpliwości których sama nie potrafię wyjaśnić.
Niniel poprawiła rękawy swojej miękkiej, skórzanej zbroi. Ciekawe jak jej stara towarzyszka zrozumiała zmianę w jej ubiorze. Wampirzyca nie pamiętała kiedy ostatni raz miała na sobie białą suknię.
No i Liliah stojąca u jej boku i wpatrująca się w oczy kotołaczki… Jak zwykle Niniel nie była w stanie odgadnąć o czym myśli kocica.
Najada z zakłopotaniem odgarnęła włosy z twarzy, przedłużając czas odpowiedzi. Loki zapewne zauważyła ten manewr i już zaczęła się zastanawiać, co jest z nią nie tak…
Enklawa się rozpadła i nie wygląda na to, by miała podnieść się z popiołów – odpowiedziała najprościej jak umiała, unikając całej prawy. – A Ty Loki? – zmieniła szybko temat. – Czym się teraz zajmujesz, co robiłaś tyle lat, zamierzasz pomóc w obronie miasta…?
Tyle pytań, tyle chciała od niej usłyszeć. Zdała sobie sprawę, że naprawdę tęskniła.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

09 paź 2011, 12:43

Tylko przewróciła oczami, gdy usłyszała o wątpliwościach swojej dawnej towarzyszki.
Ja tak naprawdę jestem tu tylko po to, by znaleźć starą ekipę. Słuchaj… – zaczęła, diametralnie zmieniając swoje nastawienie. Wyglądała na nieco bardziej nerwową i trochę, choć trudno w to uwierzyć, zmartwioną – Muszę znaleźć resztę. Głównie Viridara. A wydaje mi się, że tylko ty możesz wiedzieć gdzie się podziewa. – nie zamierzała rozwijać za bardzo tematu. Im więcej osób wiedziało o jej dość nieciekawym problemie, tym bardziej zagrażało to powodzeniu misji. Chociaż… Niniel zasługiwała na jakieś wyjaśnienia. Bądź, co bądź, to jej własnie zaufać mogła.
– Na wyjaśnienia przyjdzie czas, zapewniam cię. – uspokoiła ją szerokim uśmiechem, który teraz niemal tkwił przyklejony do jej ust – Enklawa poszła się paść? Niedobrze. Ale patrząc na to z drugiej strony; nie masz nad niczym odpowiedzialności i nie musisz się mieszać to w całe polityczne bagno… Poza tym nie grożą ci zamachy, ani szpiedzy, ani źli czarodzieje… – zaczęła wyliczać na palcach kolejne zagrożenia. Gdy doszła do pozycji dziesiątej, ze zdziwieniem zorientowała się, że brakuje jej kawałków kończyn do demonstrowania utrudniających życie niebezpieczeństw. Machnęła ręką, po czym westchnęła przeciągle.
Widzę, że to ci jednak służy. No i nareszcie zaczęłaś nosić coś, co uchroni cię nie tylko przed chłodem. – dodała, z aprobatą zerkając na jej zbroję.
A właśnie… Czy nie powinna stawić się w swojej jednostce? Przeklęła własne szczęście. Z jednej strony wojsko, z drugiej Nini, a z trzeciej naglące zadanie. Że też nie może się rozerwać…
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

09 paź 2011, 13:38

Niniel pokręciła głową robiąc smutną minę.
Niestety Loki, nie spotkałam jak dotąd nikogo z Enklawy… Oprócz Ciebie, kochana.
Nagle poczuła się źle, naprawdę źle. W tym momencie zdała sobie sprawę jak samotna była przez ostatnie lata, jak nienaturalnie zachowywała się w towarzystwie innych osób które spotykała. To wszystko minęło w momencie ujrzenia Loki – kogoś, komu mogła zawsze zaufać.
Wyciągnęła rękę i położyła dłoń na ramieniu Loki.
Nie obawiałam się ani się obawiam się tego, co wymieniłaś. I oczywiście, że oczekuję wyjaśnień.
Czy zabrzmiała teraz jak jej stara przełożona? Nie miała pojęcia, ale wbrew jej chęciom – nadal się tak czuła. Może wynikało to ze strachu, ze Loki szybko ją teraz opuści, zupełnie jakby istniała potrzeba trzymania jej na smyczy.
Westchnęła cicho.
Nie wiem gdzie jest Viridar, ale zdawało mi się, że słyszałam ostatnio jakieś plotki na temat czegoś, co mogło być Viridarem. Nie nadstawiałam ucha, ale teraz możemy nadstawić nawet dwie pary – pomogę Ci go szukać.
Niniel uśmiechnęła się lekko. Cieszyła się z tego spotkania.
I wiesz przecież, że mi nigdy nie jest za zimno, jedynie za gorąco lub za sucho. – Dziewczyna zaśmiała się lekko, przy okazji zdając sobie sprawę, że jej gardło znowu drażni pragnienie a skóra jest nieprzyjemnie sucha. Chędożone dokuczliwości które nigdy jej nie opuszczą!
Póki co jednak, powinniśmy ruszyć w stronę murów, o ile chcemy przeżyć następne tygodnie i zabrać się za Viridara.
Niniel nie miała nawet pojęcia czy Loki zamierza walczyć. Tym razem nie chciała jej do niczego zmuszać, sama wyszła po prostu z założenia, że tak jest. Objęła ją ramieniem i pociągnęła lekko w stronę koszar.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

09 paź 2011, 13:59

Cóż.. Wieści nie były najlepsze, ale co mogła na to poradzić. Kiwnęła głową, przytakując przyjaciółce, iż zgadza się z jej zdaniem. Znajdą tego cholernego bydlaka później. A jak już to zrobią, z z przyjemnością wyłoży mu bardzo soczyste kazanie. Oczywiście w formie ocenzurowanej, gdyż, co tu mówić, potrzebowała go.
Dobrze, dobrze. Mam nadzieję, że walka nie będzie trwała zbyt długo. – mruknęła zgryźliwie, widocznie bardzo niezadowolona z tego powodu.
I wiesz co? Ciesze cię, że pomimo wszystko na ciebie trafiłam. Właśnie teraz… – powiedziała, trochę się mieszając. Spuściła oczy w dół i dała się poprowadzić w stronę miejsca przeznaczenia. Coś czuła, że to będzie dość nieciekawa wojenka.

[zt x 2]
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3780
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

09 paź 2011, 16:29

MG
Żołnierz przyprowadził Elathorna na plac treningowy, gdzie czekał na nich jeszcze jeden wojownik – wysoki, szczupły człowiek z długimi blond włosami. Jego smagłe lico mogło sugerować, że ma on w sobie domieszkę elfiej krwi, ale było to za mało, aby stawiać śmielsze domysły. Mężczyzna ubrany był w ozdobną zbroję, siedział na koniu, a nad sobą trzymał chorągiew z herbem Wolenvain oraz białą flagą – oznaką oddziału dyplomatycznego.
– Ja oraz obecny tutaj Lorinel będziemy stanowić twoją chorągiew dyplomatyczną, panie. Nazywam się Wulfgar Phiraar i jestem bratem tutejszego kapitana. Przeszedłem podstawowe szkolenia dyplomatyczne i w każdej chwili mogę służyć panu radą.
– Za przyzwoleniem - rzekł, pomagając Elathronowi przywdziać zbroję. Nagle w powietrzu odezwał się wwiercający się w głowę, potężny głos.
– AMBASADOR Wolenvain PROSZONY JEST O PRZYBYCIE NA PERTRAKTACJE.
– Nie ma czasu do stracenia - rzekł Wulfgar. – Zapraszam pod bramę, przygotowaliśmy tam specjalną drogę dla ambasadora! - krzyknął, wsiadając na powrót na konia.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

09 paź 2011, 16:40

Czarodziej bez problemu zapamiętał imiona oddziału (jakże malutkiego) dyplomatycznego. Elathorn powoli zaczął się niepokoić. Nie był pewny, czy na pewno podoła pertraktacją, czy nie zostanie skuszony albo przestraszony wizją potęgi Imperium.
– Dziękuje. – powiedział do żołnierza, który zaczął mu pomagać założyć ozdobną zbroję. Nie wiedział, czy jest ona wytrzymała – ale z pewnością nie była wygodna. Metal ocierał się o nieosłoniętą skórę na rękach, co było co najmniej irytujące.
– Myślę, że poradzę sobie sam w trakcie rozmów, a co chciałem wiedzieć wiem już teraz. Lecz dziękuje za chęć pomocy. – powiedział, w tym samym czasie pokrywając odsłoniętą skórę małą warstwą lodu. Cóż, ograniczył sobie nieco swobodę ruchów, jednak zachowa skórę w całości. Gdy rozległ się potężny głos, Elathorn akurat unosił hełm, by go założyć. Bądźmy szczerzy – czarodziej po prostu się wystraszył, upuszczając ochronę głowy, lecz udało mu się ją złapać, zanim upadła na ziemię.
– Zrozumiałem. – odparł krótko, zakładając hełm. Wszedł na konia i wyruszył.

z/t
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

17 lis 2011, 17:17

Na pusty plac treningowy wszedł samotny mężczyzna. W ręku trzymał księgę, przy boku zwykły miecz. Wysoki, silny mężczyzna z wytatuowaną lewą ręką. Nic więcej. Udał się na środek placu i usiadł. Nie wiedząc co ma czynić, otworzył tom i zadał pytanie do… no właśnie czego? Książki? Tak, do książki.
-Czym jest księga, którą trzymam w dłoniach i co wie? – Po czym zaczął czekać.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

17 lis 2011, 17:53

Tak właśnie wygląda skracanie sobie drogi przez człowieka, który nawet nie potrafi nie zboczyć z szerokiego traktu.
Hevan starał się raczej dotrzeć do bramy głównej, prowadzącej do centrum miasta. Miał przy sobie pełnomocnictwo od arcykapłana, trochę złota i innych potrzebnych rzeczy by otworzyć świątynię. Myślał także o czymś więcej– stworzeniu klanu Niosących Światło! A to się przełożony zdziwi, gdy paladyn zda mu raport z dokonanych działań. Dziś o owej organizacji pamiętali tylko ci, którzy posiedli jakieś wykształcenie z historii, dość szczegółowej.
W każdym razie, Hevan trafił na plac treningowy, wiedziony tu jeszcze silną aurą wojenną. Po każdej bitwie, a nawet i przed nimi, w powietrzu wisiało coś nieopisanego, od czego ludziom ręce same kleiły się do broni, a nogi same niosły ich na mury.
Wolenvain wyglądało tragicznie. Wojna wyniszczyła to miasto, lecz nie tyle budynki, które w środku trzymała się całkiem nieźle, co mieszkańców. Widać było silną przewagę płci pięknej– prawdopodobnie większość niewyszkolonych mężczyzn także chwyciła za broń, i poszła na spotkanie losu. Wielu z tego spotkania już nie wróciło.
Plac wyglądał na opustoszały, gdzieniegdzie dalej migał sylwetki ludzi, którzy włóczyli się tu i tak, bez celu, szukając przyjaciół, rodzin czy czegoś do jedzenia. Oprócz tych ludzkich zjaw, na placu był ktoś kto przyciągał uwagę swoim zachowaniem, mianowicie– czytał książkę. Hevan zawsze szanował wykształconych, ale na prawdę rzadko spotykał takich, którzy byli w stanie czytać w takim miejscu! Postanowił zapytać, czemu ten człowiek wybrał tak osobliwe miejsce do czytania. Hevan podszedł po cichu, żeby nie przeszkadzać w czytaniu szuraniem nóg.
To musi być na prawdę niezwykła książka, skoro czytelnik nie może się od niej oderwać nawet w takim miejscu, jak to.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

17 lis 2011, 18:09

Czytał, powoli kolejne zdania. Ta księga była potężniejsza niż myślał. Posiadała chyba wszystko, co ktokolwiek wiedział o tym świecie i magii. Usłyszał wtedy jakiś głos, a litery znikły z kart księgi. Spojrzał w górę, zamykając tom. Jakiś paladyn.
-Tak, zaprawdę interesująca książka. Bardziej niż mógłbyś się tego spodziewać. A przyszedłem tutaj, bo jest tu pusto. Po rozpoczęciu szturmy, wszyscy razem ze mną też, byli pod bramą albo na murach. A po jego zakończeniu… otrzymałem to – rzekł wskazując księgę.
-Tak poza tym nazywam się Samael. A ty?
Ciekawiła go odpowiedź paladyna. Ciekawiła go też reakcja, na to, kiedy się okaże kim naprawdę jest Samael.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

17 lis 2011, 18:25

Jak większość ostatnio spotkanych przez paladyna osób, ten tutaj Samael także pachniał magią. Zupełnie jak ten skrzydlaty którego przegonił z traktu.
Książka wydawał się być w jakiś sposób dziwna. Każdy obiekt w świecie, każdy kamyk czy listek, miał w sobie cząsteczkę magii, czy czystej energii. Ten tu obiekt był zupełnie pusty… niczym studnia. Mogła to być jakaś sztuczka, która pozwalała czytać tę księgę tylko wybranym. Pewnie jest tam coś istotnego, ale tylko dla zainteresowanych.
Więc walczyłeś? przybyłem tutaj po to, żeby pomagać potrzebującym. Jestem kapłanem Trilla, a to miasto teraz potrzebuje ludzi którzy chcą pomagać. Jeżeli masz jakąś ranę, chętnie ją wyleczę. Zupełnie za darmo!
Dodał z uśmiechem na twarzy. Wcale nie wątpił że Samael walczył w tej bitwie, ciekawe tylko po której był stornie.
Nazywam się Hevan. Czyli dostałeś książkę za udział w bitwie? No, to ładnie Cię wykiwali!
Ciekawa nagroda za udział w wojnie. W stronach Hevana, za udział w wojnach dostawało się majątki ziemskie, zwierzęta, złoto, posady. Paladyn czytał nawet, że jeden z dawnych władców obiecał śmiałkowi, który zgładzi smoka, rękę własnej córki! Ależ miał gest. Tylko ciekawe, kto potem zechce jego córkę bez ręki.
Może Wolenvain postanowiło do edukować żołnierzy? Co kraj, to obyczaj.

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.