Plac treningowy

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Plac treningowy

05 paź 2011, 20:44

Coby zająć czas nowo wyrekrutowanym żołnierzom i dać im miejsce do poćwiczenia, postanowiono w północnej części miasta zorganizować mały plac treningowy. Wysypany piaskiem dysponował w słomiane kukły do obijania i tarcze. Cały plac otoczony został drewnianym płotem, na którym siedziały dzieciaki obserwując żołnierzy, zganiane od czasu do czasu przed starczych i tak powracały po kilkunastu minutach.
W miejscy tym zbierało się coraz więcej osób, w całym mieście jak i tutaj dawało się wyczuć napięcie. Co drugi chciał się popisać umiejętnościami w strzelaniu i też co drugi przegrywał z następnym, lepszym.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Rhaser
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2011, 18:08

17 lis 2011, 18:27

Charakterystyczny dźwięk zbroi płytowej wydobywał się z żelaza przy każdym ruchu Rhasera. Jeśli ktoś był w stanie wyczuwać emocje metali, mógł słyszeć, jak żelazo jest wściekłe z tego powodu, że na siłę musi wydawać ten dźwięk. Bo prawda jest taka, że blondyn ten dźwięk symulował z użyciem swej mocy dla uspokojenia. Chociaż, po śpiewie tamtej kobiety, nie było to już tak efektowne. Brakowało mu czegoś, co mogłoby ukoić jego jakże niespokojną duszę i zranioną dumę. Ewentualnie kogoś, kto byłby na tyle głupi, by go sprowokować. Zabicie kogoś też pozwala się odstresować.
Obie te rzeczy dosyć łatwo znaleźć w mieście, dlatego tam Rhaser się wybrał, kierując się po prostu jednym traktem. Należałoby opisać uśmiech, jaki w trakcie tej podróży pojawił się na jego twarzy. Kiedy kolejni, szarzy, słabi i żałośni ludzie tracili pewność w jego okolicy, ten sadystycznie-dumny uśmiech powiększał się. A wraz z nim zwiększała się – choć nieznacznie, patrząc na aktualną jej wartość – chęć do bójki. Jednego już prawie zaatakował, jednak powstrzymał się w ostatniej chwili. W walce z słabeuszami brakuje honoru. A większość ludzi to słabeusze. Nawet więcej, niż większość, jednak Rhaser był smokiem a nie matematykiem, więc słowo "większość" wystarczało mu w 100 procentach.
W mieście kompletnie przypadkiem trafił na coś, co wyglądało na pole treningowe. Ciężko opisać jego zawód na twarzy, gdy zamiast setki ludzi ćwiczących, by móc kiedyś przetrwać więcej niż sekundę walki z nim, zauważył jedynie dwie osoby… z czego jedna wyglądała na pochłoniętą czytaniem! Bądź taką, co skończyła przed chwilą to robić.
– Nic dziwnego, że mury są w tak opłakanym stanie, skoro żołnierze zamiast trenować, to są z dala od miejsc takich jak to bądź robią coś, co powinni robić niewolnicy. Albo czytają. – powiedział głośno swoim basowym głosem, z którego poczucie wyższości wyciekało tak mocno, że można było podstawić beczkę i czekać, aż się napełni.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

17 lis 2011, 19:44

-Taaaaa… wykiwali mnie. Ale co tam. Jakoś to przeboleję. – Uśmiechnął się. Książka była cenniejsza niż kilka wsi. Była niepowtarzalnym skarbem, który należał do Niego. Rozmowę z paladynem przerwał jeszcze jeden osobnik. Mężczyzna w pancerzu płytowym, który drwił z Niego. Cóż… Nie wiedział co tu się stało, więc nie mógł go winić.
-Proszę o zabranie swojej wyższości do swojego miasteczka. Tutaj krew przelewały różne istoty w obronie swoich ideałów. A co do armii Wolenvain – nie ja odpowiadałem za jej stan. Nauczyłbym Cię szacunku, gdyby nie fakt, że mój miecz zaginął w tej bitwie. – Powiedział spokojnym głosem do nowo przybyłego, wstając.
-A moje rany, nie są fizyczne. Raczej magiczne, więc nie możesz mi pomóc Hevanie. Nie zmienia to faktu, że Imperium dostało niezłe baty od poborowych. – Rzekł uśmiechając się. Paladyn wydawał się dobrym człowiekiem.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

17 lis 2011, 20:57

Tak btw. Samael, w ogóle nie wiem skąd wiesz że jestem paladynem.

Po plecach Hevana przebiegł dreszcz. Pojawiło się za nim coś… dość znaczące, i emanujące sobą. Nieinwazyjna, ale uciążliwa energia obmyła otoczenie. Ale nie tylko to. Przybysz, nie dość że się nie przedstawił, to jeszcze próbował się wywyższać. W takich momentach Hevan chciałby nie być kapłanem, i nie mieć tak rygorystycznego sumienia.
Chociaż takich jak on, zawsze najłatwiej było rozłożyć uprzejmością.
Po woli, z uprzejmym uśmiechem na twarzy odwrócił się do przybysza.
Chciałbym żeby w naszym świecie niewolnicy bawili się, a żołnierze odrzucili broń i złapali za książki.
Zjedz to. Dziwny osobnik przed paladynem, miał czerwone źrenice, co nie zdarza się prawie w ogóle u ludzi. Musiał więc być czymś innym, jakimś mieszańcem albo polimorfem. Na pobojowiska po dużych bitwach zawsze zlatywała się najgorsza hałastra, i to nie tylko ludzie. Ghule, wampiry, demony żywiące się ludzkim mięsem, okultyści, nekromanci i co ten świat jeszcze na sobie nosił.
Na dodatek mury były zniszczone, a straż i wojsko było w strasznym nie ładzie. Do miasta mogło wejść praktycznie wszystko. I jak widać– wchodziło.
Cóż, myślę że Pan czuwa nad równowagą świata, i to on prowadził broń naszych dzielnych wojów.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

17 lis 2011, 21:08

-Wybaczcie mi na chwilę, ale muszę was opuścić. Wyczuwam zmianę położenia mojego miecza, a ma on wartość sentymentalną dla mnie. A jeśli będziecie chcieli mnie znaleźc – to będę w Minaloit w "Oberży pod sennym Lichem". Jest pewne zadanie do którego zostałem… wynajęty. No cóż. Czas na mnie. Jeszcze się spotkamy. Z tobą Hevanie szybciej niż się spodziewasz raczej. – Uśmiechnął się odchodząc. Człowiek ten był interesujący, ale dziwny. Niepokoiła go jakaś aura wokół niego. Jednak wyczuwał swój miecz, co było w tej chwili najważniejsze.
z/t
Awatar użytkownika
Rhaser
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2011, 18:08

17 lis 2011, 22:15

– Przelaliście krew za ideały? Ramie w ramię, potężni i słabi? Jakie to ckliwe. – wzdrygnął się na myśl walki ramię w ramię z człowiekiem. On, najprawdziwszy smok miałby walczyć razem z jakimiś słabymi istotami jako sojusznicy? Nie, Rhaser jako samotnik nie mógłby walczyć w szeregu, jeszcze mając wierzyć, że ludzie bądź inne elfy ochronią jego plecy (phi!). Tylko dwukrotnie widział ludzi, którzy byli "coś" warci w ciągu całego swego, jakże długiego żywotu.
– I uwierz mi, nie jeden próbowałby. – uśmiechnął się szeroko ukazując swoje specyficzne, zaostrzone zęby. Niczym u bestii. W gruncie rzeczy nią był. Dzięki oku wiedział, że mężczyzna, który wydawał się palić do nauki szacunku jest półdemonem. Rhaser jednak wciąż uważał, że półdemon to zdecydowanie za mało, na smoka. W końcu, co było potężniejsze od tych stworzeń? Jedynie bogowie! Przynajmniej w mniemaniu tej osoby.
– Chciałbyś? Och, może jeszcze miłujesz naturę niczym te śmieszne leśne elfy i hasasz nago po lesie? Ja chciałbym, żeby mężczyźni umieli trzymać broń. Ale jak widać, nie jest to dane ludziom. Zawsze byliście i będziecie słabą rasą. – do poczucia wyższości doszedł jakże wyczuwalny rasizm.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

18 lis 2011, 23:49

Ten… potwór zaczął działać Hevanowi na nerwy. Znowu te poglądy o słabości ludzi! Jak ślepym trzeba być, żeby nie zauważyć że to ludzie zdominowali świat!
Istoty, które przeceniały to, co mogło dokonać społeczeństwo, w porównaniu do możliwości jednostki, był po prostu ślepe. Bojowa wartość przeciętnego człowieka była dość marna, na tle choćby wilkołaków. Ale to nie wilkołaki budowały wielkie miasta, odkrywały nowe technologie, czy zasiedlały kontynenty. Mnóstwo silnych ras po prostu nie potrafiło żyć w zorganizowanym społeczeństwie, co tak na prawdę bardzo ich ograniczało. Umiejętności przystosowywania się do nowych terenów, nowego klimatu też były bardzo istotne. Gdzie by się człowieka nie wysłało, tam sobie poradzi.
Ci dzielni ludzie przelali krew w obronie własnego życia, wychodząc na przeciw o wiele liczniejszej armii.
Męstwo mieszkańców Wolenvain na pewno zapiszę się na kartach historii, mimo że niektórzy teraz nie doceniają ich wyczynu.
Umiłowanie natury, to zrozumienie miejsca z którego pochodzi nasze życie, oraz energia całej naszej planety. Połączenie duszy z takim potężnym źródłem energii, czyli uzyskania całkowitej równowagi daje na prawdę niewyobrażalne możliwości. Od siły dzierżącej miecz, potężniejsza jest ta, która go stworzyła– Zacytował.
-Jeżeli nazywasz słabą, rasę która zdominowała świat, to muszę powiedzieć że się mylisz. Lub po prostu masz klapki na oczach. O, na przykład koniom zakłada się takie, żeby nie widziały za dużo niepotrzebnych rzeczy. A koń, jak wiadomo, jest potężnie silnym zwierzęciem. Na pewno silniejszym niż człowiek.
Awatar użytkownika
Rhaser
Posty: 9
Rejestracja: 11 lis 2011, 18:08

19 lis 2011, 13:51

Zwykły człowiek był zarówno śmieszny jak i irytujący. Wyglądało na to, że on naprawdę był przekonany o sile swojej rasy. Ha, dobre sobie! Rhaser zaśmiał się głośno na samą myśl o tym. W jego oczach ludzie byli małym pyłkiem, który w końcu przeminie. Coś warci byli jedynie w setkach, gdzie słowo "coś" jest kluczowe. Gdy skończył się śmiać, z jego ust nie zniknął uśmiech. Szeroki, bezczelny uśmiech ukazujący wszystkie zęby.
– Przelali krew w obronie miasta? – przez chwile wyglądało to, jakby smok kolejny raz chciałby się roześmiać. – Więc ludzie są aż tak żałośni, że przelewanie krwi to dla nich wyczyn? Ludzie są tak żałośni, że przeciwstawienie się komuś silniejszemu to dla nich wyczyn? Są tak żałośni, że wolą być niczym mały płomyk, czekając, aż pierwsze większy podmuch wiatru ich zgasi? Wolicie uprawiać swoją ziemię, napełniać brzuchy swoich bab i modlić się do istot silniejszych od was, żeby nikt wam czasem nic nie zrobił? Jesteście żałośni, skoro uniesienie miecza jest dla was powodem do chwały a kogoś, kto odważył się przeciwstawić silniejszemu, ubóstwiacie. – każde słowo wypowiadał coraz głośniej. Jego twarz zdradzała, że to już nie są dla niego żarty. Ten człowiek na dodatek śmiał go uczyć?!
– Chyba nie masz pojęcia z kim rozmawiasz, mały, śmieszny człowieczku. – cała powierzchnia jego zbroi zadrżała lekko, by nagle unieść się, odsłaniając złotą powierzchnię zbroi. Żelazo natomiast skupiło się w sporych rozmiarów kulę przy jego głowie, kręcącą się powoli.
– Zdominowaliście świat? – kolejny raz roześmiał się głośno by po chwili ryknąć: – TWIERDZICIE, ŻE ZDOMINOWALIŚCIE ŚWIAT?! Wy, którzy uciekacie, gdy zobaczycie cokolwiek silniejszego. Wy, którzy potrzebujecie setek, by zabić głupiego ogra. Wy, którzy niczym zaraz rozpanoszyliście się po całej ziemi, tylko dzięki temu, że bez przerwy chędożycie wasze kobiety, by zdążyły urodzić wasze przeklęte bachory zanim przyjdzie coś, co zabije całą rodzinę jednym ruchem dłoni. Jesteście żałośni. – z każdym jego wydechem zbroja oddalała się nieco od ciała, by znów do niego przylegnąć z wdechem. Nagle cała złota warstwa wraz z żelazem oraz srebrem pod nią się znajdującym zerwała się, tworząc rękojeść miecza półtoraręcznego. Żelazny rdzeń został pokryty warstwą złota, gdy srebro dołączyło do żelaznej kuli. Teraz cała jego zbroja miała bordowy kolor, przypominający krew.
– Nie liczę, ilu ludzi zabiłem. To tak jakbym liczył, ile małych istot zdeptałem, nawet o tym nie wiedząc. Dlatego nie zamierzam zignorować, gdy mała mrówka śmie się mnie obrażać. – klatka piersiowa unosiła się gniewnie z każdym oddechem, co było widoczne na przylegającej idealnie do ciała zbroi. Nagle i czerwony metal będący powyżej pasa oddalił się od ciała, tworząc ostrze broni. Blizna na jego piersi była teraz idealnie widoczna.
Rhaser wziął głęboki oddech po czym skierował miecz w stronę Hevana.
– Klęknij, żałosny człowieku i błagaj o przebaczenie, a może pozwolę ci ujść z życiem. – powiedział rozkazującym tonem. Gdyby przeciwnik był jednak na tyle głupi, by zaatakować, Rhaser ma zamiar stworzyć tarczę z wolnego żelaza na granicy swojego pola i gdy tylko zobaczy przeciwnika – ignorując ewentualne rany – napierać i atakować szybko, bez żadnej przerwy.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

19 lis 2011, 14:55

Stali na przeciw siebie, potwierdzając to, co głosił Trill. Kapłan i potwór, pokorny sługa i arogancki cwaniak. Jak dla Hevana, to że ktoś był tak ograniczony było smutne.
Ah, więc uważasz ludzi za żałosnych? Wiesz co myślę? Że czujesz się po prostu osaczony w świecie, gdzie ludzi można spotkać na każdym kroku. Nazywasz ludzi żałosnymi, bo stawiają się komuś silniejszemu? Więc teraz twierdząc, że jestem od ciebie słabszy, co robisz? Udowadniasz swoją potęgę?
Powiedz mi, gdzie w takim razie jest reszta twoich potężny, wspaniałych pobratymców? Oh, chyba nigdy nikogo z was nie spotkałem. Może to dlatego, że ci żałośni, bezwartościowi ludzie was wybili? A teraz dla zemsty, zastraszasz niewinnych, chcąc w ten sposób pokazać swoją siłę?
Zrobiło się dość niebezpiecznie, ale Hevan wiedział, że jeżeli sprowokuje przeciwnika, tamten będzie z góry na straconej pozycji, prowokując atak. Podczas gdy paladyn zbierał informacje o swoim przeciwniku, tamten jak by specjalnie mu się odsłaniał.
Oprócz jego ciała, każdej jego części, jego niezwykła zbroja też była wypełniona magią. Potrafił nią sterować, ciężko powiedzieć na jaką odległość, aura jego magii była wyczuwalna z bardzo daleka.
Ostatnio nie myliłem się do istoty którą spotkałem, dziś mogę tylko zdać się na przypuszczenia. W każdym razie jesteś arogancki i ślepy, mimo że Pan obdarzył cię oczami. To wszystko, co wystarczy wiedzieć na twój temat.
Kolejna aktywność magii. Przeciwnik odsłaniał się, chcąc pokazać jak mało boi się paladyna. Cóż, jeśli nie jego język, jego głupota będzie jego zgubą.
Klękam tylko przed tymi, którzy zasługują na szacunek. Ty zaś jesteś godny pożałowania. Na twoim miejscu schował bym broń, nie wiedząc przeciw komu jej dobywasz.
Przeciwnik ostrzegawczą wyciągnął broń, lecz Hevan pozostał niewzruszony. Miał już plan działania w razie ataku.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

19 lis 2011, 18:27


MG TIME

Dwaj wojownicy stali od siebie oddaleni na odległość kilku kroków, jak na razie wzrokiem oceniając siły przeciwnika. Hevan mógł wyczuć manipulacje magią, jakie wprowadzał nowo poznany wróg. Jego zbroja praktycznie przestała przypominać zbroję, zmieniona na dość długi miecz.
Trenujący wojownicy od dawna przestali się zajmować pogłębianiem swoich umiejętności, zaciekawieni początkową kłótnią, a teraz pojedynkiem między dwoma świetnymi zbrojnymi. Gapie zwabieni hałasem również przybyli, dość tłumie, by oglądać zdawało się ciekawe widowisko. Zgiełk zaczął przybierać na sile, przerywany gwizdami, czy też oklaskami. Widocznie ludności brakowało rozrywek, jakie odebrała im niedawno zakończona wojna.

Kolejka: Rhaser – Hevan – MG

Z racji tego iż Hevan nie odpisuje, przekazuję kolejkę tobie smokocosiu.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

04 gru 2011, 15:12

(Rhaser pozwolił sobą pokierować, wiedząc że może zginać, chcąc się po prostu go pozbyć. MG nie będzie jednak potrzebny)
Rhaser zaśmiał się, sądząc że jego przeciwnik nie ma z nim najmniejszych szans. Wbił miecz w ziemię, i z całej siły uderzył pięścią, celując w twarz kapłana.
Uderzenie nie było dostatecznie szybkie, żeby dosięgnąć celu. Hevan uchylił się, i wymierzył silny cios w splot słoneczny przeciwnika, aktywując przemianę.
Stało się coś, czego żaden z nich się nie spodziewał.
Przemiana, natrafiwszy na źródło energii, naturalnie zaczęła ją wypalać w przyspieszonym tempie. Z tym że To źródło energii było prawie niewyczerpane. Umiejętność Hevana stała się zapalnikiem bomby, która jakby tylko czekała żeby ktoś ją zdetonował. I Zdetonował.
Błysk i huk dotarły do zmysłów kapłana, a po chwili odkrył że leży na stercie słomy, która zamortyzowała upadek. Kiedy wrócił mu wzrok, rozejrzał się szukając przeciwnika. Jakieś piętnaście metrów przed nim w ziemi ział niewielki krater, a po przeciwniku nie było śladu. Przerażeni gapie, obsypani ziemią i odłamkami kamieni, poczęli z trwogą oddalać się od miejsca tego niezwykłego zdarzenia. Sam Hevan, sprawdziwszy czy nadal jest w jednym kawałku, wstał z sterty słomy, otrzepał się i ruszył w dalszą drogę. Dziwił się że nic mu nie jest, ale skoro ma takie szczęście, to po co to drążyć?
z/t

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.