Podgrodzie

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

09 paź 2011, 18:26

Podgrodzie to mała wioska mieszcząca się za bramami Wolenvain. Żyjący na nim chłopi wspomagają miasto dostawami z pól uprawnych, stanowiąc główne źródło żywności. Drobni rzemieślnicy i handlarze wykonują spokojnie swoją pracę, sprzedając swoje towary w mieście. To tutaj zaczyna się drabina konsumpcyjna Wolenvain, początek łańcucha handlowego stanowiący rynek zbytu dla najbardziej podstawowych towarów i dający w zamian produkty niezbędne do napędzania całej machiny ekonomicznej.

MG:
Podgrodzie było opuszczone, pola wokół niego również. Widmo zbliżającego się oblężenia spowodowało, że większość ludności schroniła się w mieście.

Armia Imperium Zachodniego w końcu ukazała się na horyzoncie.
Żołnierze szli w równych czworobokach, stawiając kroki w rytm wybijany przez niosący się przez opustoszałe połacie terenu warkot bębnów wojennych. Nad głowami oddziałów unosiły się stada ptaków, skrzeczących i kołujących niczym sępy wyczuwające okazję do zanurzenia swoich dziobów w padlinie. Osławione sokoły Zachodu wiedziały, że w tej bitwie dane im będzie pokonać całe rzesze wojowników. Eskadry sokolników, trzymające się z tyłu stanowiły elitę armii, bowiem niewielu ludzi zdołało przez całe swoje życie wytworzyć taką więź ze zwierzęciem. Wśród normalnych rozmiarów sokołów dało się dostrzec kilkanaście większych, sokolich generałów, którzy inteligentnymi oczami penetrowali widnokrąg w poszukiwaniu ewentualnych uciekinierów.
Aura mocy, dyscypliny i siły bijąca od armii Imperium wręcz zapierała dech w piersiach, a w sercach obrońców miasta zasiana została niepewność. Mimo sporego dystansu, jaki mieli do pokonania, imperialiści nadal szli dumnie wyprostowani, pewni zwycięstwa i swoich umiejętności.
Armia legła obozem u stóp Wolenvain, dostatecznie daleko, aby być poza zasięgiem strzału, ale na tyle blisko, aby jej splendor był widoczny dla każdego, kto choć wychyli głowę zza murów. Żołnierze Zachodu przystąpili do budowy machin oblężniczych, korzystając ze zdobytych wcześniej materiałów oraz okolicznych drzew. Atmosfera nadchodzącej bitwy była wręcz namacalna, powietrze ciężkie było od napięcia, zupełnie inaczej, niż podczas poprzedniego ataku Imperium pięć lat temu. Wtedy zarówno Wolenvain jak i wyczerpany podróżą Zachód nie wykazały się żadną wyrafinowaną taktyką, teraz miała rozegrać się bitwa warząca losy całej autonomii, a możliwe, że nawet całego kontynentu.

Od głównego regimentu oddzieliła się chorągiew trzech jeźdźców z powiewającą nad nimi flagą dyplomatyczną. Niebywałe, że przez tak krótki okres czasu Imperium Zachodnie nauczyło się na tyle, żeby rozpoczynać bitwę od negocjacji. Najwidoczniej chcieli dać Wolenvain ostatnią szansę.
Chorągiew stanęła pośrodku pasa ziemi niczyjej, a w powietrzu odezwał się, niczym grom, magicznie zwielokrotniony głos.
– AMBASADOR Wolenvain PROSZONY JEST O PRZYBYCIE NA PERTRAKTACJE.

Dodane po 2 godzinach 27 minutach:

Eduard Mao, dyplomata Imperium Zachodniego obciągnął na sobie czarny płaszcz i poprawił kołnierz. Widząc otwierającą się na dosłownie kilka centymetrów bramę wiedział, że za chwilę stanie przed nim ambasador nędznego Wolenvain. Sam Eduard nie wiedział, dlaczego dowództwo nakazało mu pertraktacje z tak mało znaczącym pionkiem w wielkiej machinie wojennej Zachodu, ale w jego gestii nie leżało negowanie rozkazów. Był tutaj po to, aby pokazać potęgę Imperium, dać Autonomii ostatnią szansę na poddanie się i ukorzenie przed prawdziwą hegemonią tego świata. Czekał na kogoś inteligentnego, z kim będzie mógł porozmawiać jak z kimś równym, chociaż nie spodziewał się tego po plugawych „wschodniakach”.
Chociaż, kto wie, może dyplomata zostanie zaskoczony, a jego umysł otrzyma niezbędną rozrywkę, wzbijając się na wyżyny intelektualne?
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Kelio
Posty: 82
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=2621&highlight=#2621

12 paź 2011, 20:13

Kelio na wspomnienie o dawnych czasach zareagował nijak. Tak, jakby już go to nie obchodziło. Tak, jakby jedyne co się dla niego liczyło to to, co przed nim. A tak naprawdę sprawy miały się nieco inaczej. O ile losy Viridar interesował go tyle, co proces rośnięcia trawy, to wieści dotyczące Niniel nieco go zaniepokoiły. Ufał jednak, że Loki ma jakiś plan i uda się coś zdziałać. Dawno jej w końcu nie widział i chętnie zamienił z nią kilka słów. Mimo tego, że już ponoć nie jest sobą.
Słowa człowieka wyrwały jednak elfa z zadumy. Przypomniał sobie, do jakiego zadania został przydzielony i co należy teraz zrobić – czyli przepytać kotołaczkę na temat królowej. A do sprawy spotkania z 'wyższością Imperium' i 'wszechpotężną bronią' można zawsze wrócić później. Wiliam kiwnął twierdząco głową w stronę człowieka i powrócił wzrokiem na Loki. Jakby nie pamiętając tego, co powiedziała wcześniej zaczął;
-Powiedz co wiesz o królowej. Wszystko. Bez wyjątków.
Kelio wyciągnął ostrze Koty dwa centymetry z pochwy i spoglądał swymi chłodnymi, 'przykuwającymi' wręcz oczyma. Domyślał się, że nie skłamie – tak naprawdę nie miała po co. Wiedział też, że nie ucieknie. Ma zapewne w tym wszystkim i swój interes, o który postara się zadbać. W razie jakiś zahamowań wystarczy zapewne podsunąć jej pod brodę zimną stal, by przypomniała sobie jak mimo wszystko bezwzględny potrafi być Wiliam. Sam elf stwierdził, że jedno krótkie zdanie wystarczy, by kotołaczka powiedziała wszystko co wie o królowej. Czekał więc, wpatrując się w nią, póki co nie naciskając mocno.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

12 paź 2011, 20:44

Fuj. – skomentowała obecność tego z bardziej natrętnych żołnierzy. Cios w policzek przyjęła nadzwyczaj spokojnie, jakby już nieczuła na tego rodzaj nieprzyjemności. Ale nie potrafiła nie rzucić Keliowi współczującego spojrzenia, który był zmuszony pracować z tego rodzaju idiotami.
Otarła wargi wierzchem dłoni, zastanawiając się głęboko. Poczekajcie… A kto jest właściwie królową..? Hmm… Zmarszczyła brwi, starając sobie przypomnieć co ostatnio widziała na słupie ogłoszeń. A tak, coś było. Nagle skrzywiła się, po czym zamarła w bezruchu. To było tak dawno… Tak dawno, że nic nie pamięta!
Hymm, możecie mi wierzyć, lub nie, ale… Nie wiem o niej nic. – odpowiedziała zupełnie zgodnie z prawdą, wzruszając bezradnie ramionami.
Dopiero niedawno tu przyby… Przyjechałam. Nie jestem nawet w stanie powiedzieć kto aktualnie siedzi na tronie. – ucięła zrezygnowana, starając się nie myśleć o konsekwencjach swoich odpowiedzi – Ostatnie co pamiętam, to rządy tego starego czarodzieja. – i tak wszakże było.
Szlag… Sprawy nie toczyły się w dobrym kierunku. Ale musiała jakoś z tego wybrnąć. Nie miała wszakże zamiaru patrzeć w oczy swojemu Panu, nie wypełniwszy zadania. Mimowolnie drgnęła, gdy myśl takiej porażki stanęła jej przed oczami.
Awatar użytkownika
Kelio
Posty: 82
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=2621&highlight=#2621

13 paź 2011, 15:23

Mężczyzna potrząsnął delikatnie głową i na powrót zbliżył się lekko, wolną dłonią wyciągając sztylet. Podniósł ostrze na wysokość oczu kotołaczki i spojrzał na oręż. Był wręcz lśniący, z łatwością dało się widzieć swoje odbicie.
-Nie mów, że trzeba ci przypomnieć chłód metalu, Loki. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego, że coś musisz wiedzieć. I gdy szybko sobie tego nie przypomnisz – pomogę ci w tym, w taki a nie inny sposób.
Podczas tej przemowy jego głos był chłodny i cichy, dodając całej sytuacji nieco… 'smaczku'. Ruszył głową w stronę ludzi, jakby sprawdzając to, co w tej chwili robią. Po chwili ciszy znów się odezwał:
-Pytam jeszcze raz: Co wiesz o królowej Nikol?
Mówił to, nawet się na nią nie patrząc. Skupił wzrok na narzędziach znajdujących się w namiocie, knując sobie w głowie wiele planów. Planów niekoniecznie związanymi z tym przesłuchaniem. Przecież nie jedynie o tym teraz myślał. Choć może i powinien? Nigdy nie był dobry w przesłuchaniach, nie wiedzieć czemu. W końcu nie interesowało go to, czy ktoś zginie, straci nogę, rękę, czy cokolwiek innego. Potrafił też być chłodny, bezwzględny i stanowczy. No i co ważniejsze – potrafił wyczuć, czy ktoś kłamie, czy nie. I to z tym był aktualnie największy problem. Nie 'wyniuchał' w słowach kobiety jakiś oszukańczych słów. Co miał zrobić? Stwierdzić, że ona naprawdę nic nie wie? Drążyć dalej? Nie wiedział… Czekał, aż wydarzy się coś nieoczekiwanego, lub po prostu powie im jak on to widzi.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

14 paź 2011, 09:32

Och, daj pokój! – prychnęła groźnie, przewracając oczami po namiocie. Miała tego serdecznie dość. Jej stary kumpel własnie molestował ją w sprawie, o której nawet nie miała pojęcia, dodatkowo grożąc i zachowując się niestosownie.
Błe, najchętniej pokazałby mu język. Nie zrobiła tego tylko dlatego, iż mogłaby go od razu stracić.
I po diabła wam ona? – zapytała, nie mając zamiaru dać się ułagodzić. Nadal była wściekła, a podjudzał ją jeszcze fakt przyszłych tortur, które nie musiały się jej spodobać. – Z tego co wiem musi być bardzo naiwna, albo posiadać asa w rękawie. Bądź też jest uparta. Nie wiem. To są tylko moje wnioski. – skończyła na zmianę zwężając, to rozszerzając czarne źrenice. Nie, nikt tu nie myśli. Ona chce dobrze, a ci… Westchnęła spuszczając głowę w dół.
– Słuchajcie, ja tu jestem jedynie po to, by złożyć wam propozycję. Jeśli nią wzgardzicie, to nie ręczę za to co się w przyszłości stanie. A Imperium nie jest chyba tak zaślepione, by nie przyjąć oferty potężnego demona, którego niestety zostałam rzecznikiem, prawda?
Było jej już obojętne czy się rozzłoszczą, czy ją wyśmieją.
Niespodziewanie pokręciła głową i splunęła na ziemię krwią, krztusząc się przy tym dość niebezpiecznie. Czyżby założone na nią kajdany, poczęły zbierać własne żniwo?
Awatar użytkownika
Kelio
Posty: 82
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=2621&highlight=#2621

15 paź 2011, 09:34

Kelio pokręcił głową i cofnął się na krok od kotołaczki. Schował sztylet do pochwy, tak samo jak i Kota znalazła się już tam [w pochwie] w całości. Dalej spoglądając na Loki odezwał się do ludzi:
-Niestety, ona nic nie wie. Nie ma nawet trochę informacji dotyczących królowej. Nic z niej nie wyciągnięcie… Ja zresztą też nie.
Elf uśmiechnął się delikatnie, nie wiedzieć czemu. Uśmiech był jednak zakryty przez jego włosy, tak więc przedstawiciele rasy ludzkiej nie mogli tego zobaczyć – Loki za to tak. Tylko skąd do cholery ten uśmiech? Było to odruchowe, a nie jak niektórym mogło się wydawać – z woli Wiliama. Cofnął delikatnie prawą nogę do tyłu, słysząc splunięcie i krztuszenie się kobiety. Sądząc, że żaden z pachołów jeszcze nie zareagował skierował w ich stronę głowę.
-Na co czekacie? Sprawdźcie, co z nią! Mimo, iż nie ma informacji o królowej, jej wiedza o broni była dość… interesująca. Nie sądzicie chyba, że powinniśmy z niej zrezygnować?
Nie patrzył teraz jak zareagują, a kucnął i przyjrzał się schnącej powoli krwi.
-Mam nadzieję, że ta broń jest naprawdę interesująca, Loki.
W jego oku pojawił się błysk.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

16 paź 2011, 13:54

MG:
Pachołkowie spojrzeli po sobie, jakby porozumiewali się wzrokiem, nie zamieniając ani jednego słowa, po czym utkwili wzrok w Loki. Były to dość sporych rozmiarów typy i nie wyglądały bynajmniej na przyjaznych, ale byli zdyscyplinowani. Jeden z nich patrzył jedynie tak obleśnym wzrokiem, jakby miał nadzieję zrzucić z niej w ten sposób okrywającą ją szmatę. Drugi natomiast oczekiwał chyba innych rozrywek, mrużąc złośliwie oczy.
Mamy tu dość sporo sprzętu – powiedział ten drugi, pokazując dłonią leżące na stołach narzędzia tortur. – Najlepiej byłoby upewnić się, że to zwierze nic nie wie.
Na Kelio padły dwie pary oczu, zdające się mówić "rób co ci każemy, albo szybko skończy się twój marny, elfi żywot".
Loki nadal upięta była niewidzialnymi kajdanami do krzesła, więc nie mogła się poruszać, ale cóż, nie trzeba wstawać by być torturowanym…
W namiocie zapadła pełna wyczekiwania cisza.
Awatar użytkownika
Kelio
Posty: 82
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=2621&highlight=#2621

16 paź 2011, 15:53

Przeczuwał, że ludzie nie dają tak łatwo za wygraną. Ale skoro tak – musiał 'aktorzyć' dalej. Wstał powoli i sięgnął lewą dłonią po knut leżący na stole. Patrzył w tym czasie na krztuszącą się kotołaczkę.
-No, dalej Loki. Nie chcesz chyba wykończyć siebie sama?
Elf przerzucił narzędzie tortur do drugiej ręki, wykonując zaraz po tym zamach od niechcenia w stronę kobiety. Rzemienie wylądowały na ciele Loki, wytwarzając przy tym charakterystyczny dźwięk.
-Pytanie już znasz; co wiesz o królowej Nikol?
Kelio wykonał zamach jeszcze raz, celując w plecy. Nie czekając na reakcję kucnął jeszcze raz, szepcząc do Loki;
-Dobrze wiesz, że nie chcę tego robić, kotku.
Cóż mógł on zrobić? Nie chciał przecież zamęczyć ją torturami, bo wiedział że nie będzie to niczym dobrym. Ponadto była mu teraz potrzebna. Żal by mu było zresztą jej zabijać. Darzył ją sympatią od bardzo dawna. Zrobiłby to jedynie w ostateczności. Czekał więc. Czekał, ale sam nie wiedział na co. Zrozumiał już, że kotołaczka nie wie na ten temat właściwie nic, i jedynym wyjściem z tej beznadziejnej sytuacji byłoby zabicie tych pachołów, które są tu razem z nimi. Lecz nie czas na to jeszcze… Wiedział, że jeszcze chwilę musi z tym poczekać…
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

16 paź 2011, 17:18

Zwierzę? Na te słowa drgnęła nieznacznie, ale powstrzymała swój cięty język od przekleństw.
Ale nie, nie potrafiła ukryć rosnącej w niej niechęci w stosunku do żołdaków. Spojrzała na nich, zdawało się z zaciekawieniem, zabawnie przechylając głowę na bok.
O, to chyba nie będziecie chcieli plugawić się ze zwierzęciem? A szkoda, po cichu na to liczyłam. – odpowiedziała z udawanym żalem, przybierając smutny wyraz twarzy.
I właśnie po tym można było poznać to, kiedy była naprawdę zdenerwowana. Nie ciskała na oślep prostymi wiązankami, a czystą prowokacją. Czasami ta prowadziła do sytuacji niemal bez wyjścia, ale jak dotąd nie powstrzymywała Loki od zadawania jadowicie słodkich pytań.
Niestety (albo stety), uwagę kotołaczki na nowo przykuła postać elfa. I jego pytanie, zadawane od samego początku. Kobieta spłaszczyła nakrapiane czernią uszy, kręcąc chaotycznie ogonem na boki, który pokazywał cały stan emocjonalny w jakim się obecnie znajdowała.
Wolę jak ktoś raczy to zrobić za mnie. – odwarknęła, chwilę potem krzywiąc się z bólu. Nie chciała dać zebranej tu hołocie choćby krztyny satysfakcji, więc miała zamiar zachować jęki i krzyki dla siebie. A przynajmniej na razie, gdy tortury były jeszcze znośne.
Nic. – powtórzyła, ale zaraz potem pożałowała. Zamknęła na chwilę oczy, chcąc nie myśleć o pieczeniu jakie pozostawiały za sobą rzemienie. Jak przez mgłę usłyszała w swoim uchu cichy, dodający otuchy głos, na który odpowiedziała jedynie pokazaniem języka. Ha, a więc jednak nie była sama! Po cichu liczyła, iż Kelio stanie po jej stronie, ale pewności do końca nie miała. A teraz… Wszystko poczynało zmieniać bieguny, dzięki czemu trybiki w jej głowie zaczęły opracowywać nowy plan.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

16 paź 2011, 20:36

MG
Stojące obok zbiry uśmiechnęły się złowieszczo, widząc smaganą przez bicz skórę kotołaczki, która pomimo bólu upierała się, że o królowej nie wie nic. Ich rolą było jednak wyciągnięcie z niej tej informacji, nawet jeśli ona sama jej nie posiada. Wypełniali rozkazy… i lubili to.
– Dość tego dobrego - rzekł mądrzejszy z nich, podchodząc do krzesła Loki. – Zabawa się skończyła - syknął, mierząc ją nienawistnym spojrzeniem. Większy z nich podniósł nogi kobiety, umieszczając je na swego rodzaju wysokim podnóżku z kajdanami, w które zakuł jej stopy. Niewygoda tej pozycji oraz fakt zmiany taktyki tortur nie powinien jej się spodobać… Szczególnie, że jeden z opryszków zaczął grzebać wśród różnorakich narzędzi mających sprawiać ból. Najwidoczniej szukał czegoś specjalnego. Znalazł, odwrócił się z złowieszczym, szczerbatym uśmiechem na twarzy, pokazując wszystkim… pióro. Gęsie pióro, delikatne, białe jak śnieg i nieskazitelnie symetryczne.
Wyglądało na to, ze na Loki czeka stara, dobra tortura łaskotania, skoro mimo bólu nie zdradziła swojej wiedzy nawet ruchem ciała.
Żołnierz zachodu wręczył narzędzie tortur elfowi, zachęcając go gestem do czynienia swojej powinności.
Awatar użytkownika
Kelio
Posty: 82
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=2621&highlight=#2621

16 paź 2011, 21:04

Kelio widząc wyznaczone narzędzie tortur odrzucił bat na bok, rozmawiając sam ze sobą w duszy.
*Pojebało ich? TYM czymś mam zmusić ją do gadania na temat królowej? A czy nie mówiłem, że ona już nic nie wie? Za grosz zaufania i rozumu, tępi ludzie*
Mimo wszystko, ten pomysł w gruncie rzeczy podobał się nawet i elfowi. Przecież miał z tego kilka korzyści. Po pierwsze mógł torturować Loki, co tu nie mówić – śmiesznym sposobem, a po drugie dało mu to możliwość nieco… pobawienia się. Pobawienia się z ciałem kotołaczki. Wiliam zbliżył się do kobiety i wyciągając przed siebie piórko, puścił oczko w jej stronę. Dla niego sytuacja była komiczna i nie wyobrażał sobie, jak można torturować tak niepozornym… czymś. Nie mógł jednak odmówić – zbyt wiele rzeczy mówiło mu, że może to być niezła zabawa, a winę mógł potem zgonić na to, że musiał to zrobić. Z początku elf smyrał ją w okolicach szyi, schodząc powoli w dół. Cóż, nie było mowy, żeby nie wyglądało to dziwnie. Uśmiechnął się sam do siebie, gdyż 'najdrastyczniejsze narzędzie' zaczęło znajdować się co raz to bliżej brzucha Loki. A bliżej brzucha, oznaczało też bliżej podbrzusza. Wysłuchując odpowiedzi jeńca Kelio spojrzał w stronę ludzi, postanawiając nieco ich… sprowokować? Sam nie wiedział. Po prostu musiał wiedzieć, jak na to zareagują. Będąc co raz bliżej podbrzusza kotołaczki zatrzymał się i mając uśmiech w kąciku ust rzucił do pachołków;
-Nie chcielibyście tego dokończyć za mnie, panowie?

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1041
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lel
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.