Podgrodzie

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

09 paź 2011, 18:26

Podgrodzie to mała wioska mieszcząca się za bramami Wolenvain. Żyjący na nim chłopi wspomagają miasto dostawami z pól uprawnych, stanowiąc główne źródło żywności. Drobni rzemieślnicy i handlarze wykonują spokojnie swoją pracę, sprzedając swoje towary w mieście. To tutaj zaczyna się drabina konsumpcyjna Wolenvain, początek łańcucha handlowego stanowiący rynek zbytu dla najbardziej podstawowych towarów i dający w zamian produkty niezbędne do napędzania całej machiny ekonomicznej.

MG:
Podgrodzie było opuszczone, pola wokół niego również. Widmo zbliżającego się oblężenia spowodowało, że większość ludności schroniła się w mieście.

Armia Imperium Zachodniego w końcu ukazała się na horyzoncie.
Żołnierze szli w równych czworobokach, stawiając kroki w rytm wybijany przez niosący się przez opustoszałe połacie terenu warkot bębnów wojennych. Nad głowami oddziałów unosiły się stada ptaków, skrzeczących i kołujących niczym sępy wyczuwające okazję do zanurzenia swoich dziobów w padlinie. Osławione sokoły Zachodu wiedziały, że w tej bitwie dane im będzie pokonać całe rzesze wojowników. Eskadry sokolników, trzymające się z tyłu stanowiły elitę armii, bowiem niewielu ludzi zdołało przez całe swoje życie wytworzyć taką więź ze zwierzęciem. Wśród normalnych rozmiarów sokołów dało się dostrzec kilkanaście większych, sokolich generałów, którzy inteligentnymi oczami penetrowali widnokrąg w poszukiwaniu ewentualnych uciekinierów.
Aura mocy, dyscypliny i siły bijąca od armii Imperium wręcz zapierała dech w piersiach, a w sercach obrońców miasta zasiana została niepewność. Mimo sporego dystansu, jaki mieli do pokonania, imperialiści nadal szli dumnie wyprostowani, pewni zwycięstwa i swoich umiejętności.
Armia legła obozem u stóp Wolenvain, dostatecznie daleko, aby być poza zasięgiem strzału, ale na tyle blisko, aby jej splendor był widoczny dla każdego, kto choć wychyli głowę zza murów. Żołnierze Zachodu przystąpili do budowy machin oblężniczych, korzystając ze zdobytych wcześniej materiałów oraz okolicznych drzew. Atmosfera nadchodzącej bitwy była wręcz namacalna, powietrze ciężkie było od napięcia, zupełnie inaczej, niż podczas poprzedniego ataku Imperium pięć lat temu. Wtedy zarówno Wolenvain jak i wyczerpany podróżą Zachód nie wykazały się żadną wyrafinowaną taktyką, teraz miała rozegrać się bitwa warząca losy całej autonomii, a możliwe, że nawet całego kontynentu.

Od głównego regimentu oddzieliła się chorągiew trzech jeźdźców z powiewającą nad nimi flagą dyplomatyczną. Niebywałe, że przez tak krótki okres czasu Imperium Zachodnie nauczyło się na tyle, żeby rozpoczynać bitwę od negocjacji. Najwidoczniej chcieli dać Wolenvain ostatnią szansę.
Chorągiew stanęła pośrodku pasa ziemi niczyjej, a w powietrzu odezwał się, niczym grom, magicznie zwielokrotniony głos.
– AMBASADOR Wolenvain PROSZONY JEST O PRZYBYCIE NA PERTRAKTACJE.

Dodane po 2 godzinach 27 minutach:

Eduard Mao, dyplomata Imperium Zachodniego obciągnął na sobie czarny płaszcz i poprawił kołnierz. Widząc otwierającą się na dosłownie kilka centymetrów bramę wiedział, że za chwilę stanie przed nim ambasador nędznego Wolenvain. Sam Eduard nie wiedział, dlaczego dowództwo nakazało mu pertraktacje z tak mało znaczącym pionkiem w wielkiej machinie wojennej Zachodu, ale w jego gestii nie leżało negowanie rozkazów. Był tutaj po to, aby pokazać potęgę Imperium, dać Autonomii ostatnią szansę na poddanie się i ukorzenie przed prawdziwą hegemonią tego świata. Czekał na kogoś inteligentnego, z kim będzie mógł porozmawiać jak z kimś równym, chociaż nie spodziewał się tego po plugawych „wschodniakach”.
Chociaż, kto wie, może dyplomata zostanie zaskoczony, a jego umysł otrzyma niezbędną rozrywkę, wzbijając się na wyżyny intelektualne?
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Kelio
Posty: 82
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=2621&highlight=#2621

31 paź 2011, 10:42

*W końcu…*
Kelio dotknął jedną z dłoni miejsca, w którym kajdany się znajdowały, jakby upewniając się, że już ich nie ma. Były tylko zbędnymi blokadami, zbytnio ograniczającymi ich umiejętności. Wiliam nie mógł ani walczyć mieczem, ani używać swoich zdolności magicznych. Nie cierpiał tego typu skrępowania. Był wtedy prawie że bezbronny. Uradowała go więc wieść na odkucie, zwłaszcza że znajdowali się teraz przy Imperatorze. Nie planował jednak póki co czegoś… 'złego'. Z pewnością skończyłoby to się fiaskiem, a na dodatek zostaliby skróceni o głowę w mgnieniu oka. Samo zachowanie władcy nieco go zdziwiło, choć nie dał po sobie tego poznać. Wydawało mu się, że jego stosunek będzie bardziej negatywny, a jednak. Mogło to oznaczać, że ludzie czują jakąś szczególną niechęć do elfów. Ale co się zresztą dziwić. To działało w obie strony, przynajmniej w osobie Wiliama, który ludzi nie cierpiał tak samo, jak oni jego. Postanowił, że do tej rozmowy nie będzie się wtrącać, o ile nie zajdzie taka potrzeba. Loki chciała spotkać się z Imperatorem, tak więc ma to, czego chciała. Niech wykorzysta tą chwilę mądrze. Nici więc z tego wymownego wzroku mężczyzny na tronie. W tej sytuacji Wiliam był jedynie słuchającym, chcącym się jedynie dowiedzieć czegoś więcej na temat broni.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

02 lis 2011, 18:10

MG
Imperator uśmiechnął się, oglądając kocie ruchy Loki, zafascynowany tym wytworem umysłu któregoś z bogów, najpewniej dość dowcipnego, aby skrzyżować człowieka z dachowcem, ale na tyle miłosiernego, że dał tym istotom inteligencję oraz niewątpliwą grację, prawdopodobnie nie zakazał im też posługiwania się magią… Władca Zachodu uważał, że jakikolwiek nie był boski zamiar, da się go zniweczyć, posiadając odpowiednią dozę rzeczywistej potęgi. Większość znanego mu świata materialnego była już pod jego kuratelą, więc Imperatora nie interesowała możliwość zdobycia dodatkowych broni, które miały mu pomóc w dziele jednoczenia ziem pod jego berłem… Kocica jednak podobała mu się w niezdrowy sposób, tak samo jak niektórym podobać może się widok obrzydliwej rzeczy, na którą właśnie nastąpiło się butem, toteż jego oblicze było łagodne, niemal z aprobatą zachęcające kotołaczkę do kontynuowania swej przemowy. Była butna, zabawna, widać, że nużyła ją ta ciągnąca się sytuacja… Imperator wyczuł w tej części jej charakteru podobieństwo do swojego, mimo woli tracąc całkiem dystans wytworzony przez dość oficjalny charakter audiencji. Postanowił udać zaciekawienie, nie okazując po sobie, że mógłby mieć każdą broń świata, gdyby tylko jej zapragnął.
– Interesujące, zaiste - rzekł z namaszczeniem, zaraz potem wybuchając śmiechem. Mimika, słowa i zachowanie Loki po prostu go bawiło, cieszyło go to, że ktoś wreszcie ma odwagę stawić mu czoła w tak niefrasobliwy sposób, bez oficjalnych gierek. – Wybaczcie. Zanim opowiesz mi więcej o swoim władcy, pozwól, że wezwę tutaj swoją służkę - mówiąc to, przekręcił na palcu jeden z licznych pierścieni na swych dłoniach, wypowiadając kilka niezrozumiałych słów.
– Tak więc… czy mógłbym spotkać się z nim twarzą w twarz, aby przeprowadzić pertraktacje i omówić warunki naszego rozejmu? - widać było, że wspominanie władcy potężniejszego od samego Imperatora bawiło go setnie. – Bo widzisz, droga Loki… Tak, wiem, jak masz na imię - kolejny uśmiech tego dnia zagościł na twarzy mężczyzny. – Zaproponowane przez ciebie rozwiązanie jest… nie do końca fajne - mimo, że Imperator z gruntu rzeczy gardził korzystaniem z barbaryzmów, tym razem postanowił go użyć w celu poprawienia jakości komunikacji ze swoją rozmówczynią.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

02 lis 2011, 19:08

Cieszyło ja to, że władca Zachodu postanowił wysłuchać jej do końca. Reszta tak naprawdę od niej nie zależała, choć… Mogła nakierować Imperatora na właściwe tory cichym Szeptem, przenikającym niczym mgiełka w dno świadomości. Lecz odrobina zdrowego rozsądku powstrzymała ją od tak zuchwałego czynu, przypominając, że na zewnątrz czeka setka magów, obserwując każdy impuls energetyczny przechodzący przez namiot. Również cierpliwie zaczekała, aż podwładna przybędzie, nim raczyła otworzyć usta.
Zaniepokoiło ją też to, że poznał jej imię, zanim raczyła się przedstawić. Kontakt świadomości? Może. Tym bardziej musiała uważać.
-Oj, Pan Ur chyba nie będzie zadowolony… – powiedziała przez zaciśnięte zęby, starając się nie tracić coraz bardziej wymuszonego uśmiechu. Na szczęście powiedziała to na tyle cicho, że uszło to chyba uszom Imperatora.
Ym, Panie… – zaczęła ponownie, kręcąc gwałtownie głową, jakby pragnąc coś stanowczo zaprzeczyć. Prawda, wybiegła myślami w przód, lecz nie miała zamiaru tracić jeszcze w miarę funkcjonującej w tym świecie szarej masy zwanej mózgiem. Trudno jej było z powrotem dostosować się do realiów tego świata, tak odmiennych w porównaniu do…
To nie będzie możliwe. Przynajmniej jeszcze nie w tej chwili. – podjęła po chwili przerwy, odgarniając grzywkę na bok z przeciętej troską twarzy – Uwagi proszę składać mnie. Mam upoważnienia do zawarcia takiej umowy. – skończyła pośpiesznie, chcąc wreszcie mieć już pertraktacje za sobą a przystąpić do bardziej konstruktywnych działań. Zegar tykał, czas uciekał, a jej się spieszyło. Przystąpiła z nogi na nogę, włączając w to szybkie ruchy białą końcówką ogona, który pozostawał niewidoczny dala zebranych pod fałdą zielonego materiału.
Poza tym… Mój Władca chce pozostać anonimowy. Po ostatnim zamachu ma troszkę skrzywioną psychikę w tym kierunku, więc woli załatwiać wszystko przez tylko zaufanych mu ludzi. – wyjaśniła z szacunkiem, starając się przybliżyć mężczyźnie mniej więcej obraz sytuacji. Która ograniczała ich oboje…
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

03 lis 2011, 17:50

MG
Imperator podniósł brwi na słowa Loki, po czym natychmiast się zreflektował. Nie wierzył w ani jedno słowo naciąganej historii wypowiadanej przez kotołaczkę, jednak nie zamierzał tego okazywać… chociażby ze względu na to, że dawno już nikt nie dostarczył mu takiej rozrywki. Samo obserwowanie mimiki Loki, gdy ta z przejęciem opowiadała o swoim Panu było bardzo zajmujące, jednak władca Imperium wiedział, że nie wezwał tutaj kociej kobiety po to, aby się na nią patrzeć, toteż zamilkł na chwilę, głęboko ważąc jej słowa. W jego głowie pojawił się jeden z tych pomysłów, przez które został władcą, a jego słowa były szanowane od mroźnych pustkowi po Pustynię Śmierci.
– Jakże to niekorzystne, że nie mogę zobaczyć się z twym Panem osobiście… Na pewno zdajesz sobie sprawę, że wobec tego podejmę odpowiednie środki ostrożności - Imperator spojrzał przenikliwie na Kelio, który dotychczas nie zabrał głosu. Imperator miał poczucie władzy absolutnej, chociaż nie był w tym poczuciu butny i rozleniwiony jak inni władcy. Mógł po prostu skazać dwójkę krnąbrnych mieszańców na śmierć, wolał jednak nieco się zabawić… i być może zyskać nową wiedzę, nawet jeśli cała ta maskarada była misternie ułożoną przez Loki sztuką teatralną. Trzeba było przyznać, że władca nie czuł w jej słowach kłamstwa, co oznaczało, że kobieta bardzo głęboko wierzy w to, co mówi… bądź jest bardzo dobrą aktorką. Za jedno i drugie należała się jej odrobina szacunku, którego aż nadto doznała w audiencji. Na szczęście nikt nie ośmieli się kwestionować decyzji monarchy rządzącego Zachodem, więc był on całkowicie wolny w podejmowaniu decyzji… nawet z pozoru zupełnie nieopłacalnych, czy wręcz głupich.
– Oboje pójdziecie wraz z dwójką moich ludzi, doprowadzicie ich do rzeczonej broni i wrócicie z nią do mnie. Służka, którą już wezwałem zaraz się tu zjawi, pozna także moje położenie, gdy zakończycie działanie, więc dotarcie z powrotem będzie dziecinnie proste. Jakieś pytania? – władca podejrzewał, że jego decyzja zadziwi wszystkich, od dam dworu począwszy, a na istotach obarczonych misją od samego Imperatora skończywszy.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

03 lis 2011, 18:17

Sytuacja wygadała… Coraz gorzej. Dlatego Loki czym prędzej postanowiła wycisnąć z niej co tylko się dało. Samo połączenie słów 'środki' i 'ostrożność' spowodowały dreszcz, który przebiegł po jej kręgosłupie niczym błyskawica. Spłaszczyła pasiaste uszy, tracąc resztki uśmiechu, jakby nie mogąc już utrzymać sytuacji w pozytywnej atmosferze.
Pytania? Niekoniecznie. – rozpoczęła łasząc się na specyficzny kotołaczce ton. Niby grzeczny, niby wszystko w porządku, ale… Budził on nieomylne odczucie, że własnie jest się wyszydzanym – Ale jedna informacja. Broń, to nie jakiś zwykły przedmiot, o nie. To człowiek. Choć trudno doszukać się w nim czegokolwiek ludzkiego. – wyjawiła niezbyt pozytywną informację, mimo to nie tracąc pewności – Dziewczynka, na oko siedmioletnia. Problem polega na tym, że nie jestem w stanie jej zlokalizować. Moje możliwości są w tym temacie ograniczone. – wzruszyła ramionami, nie czując się ani trochę z tego powodu winna.
Dlatego zmuszona jestem prosić o pomoc. Twoi magowie powinni się z tym problemem uporać, Imperatorze, zwłaszcza, iż jestem w posiadaniu odpowiednich danych. – zakończyła, uśmiechając się niemiło. Jak widać, pertraktacje odbywające się wyjątkowo kulturalnie, postanowiła przerwać. W końcu udało jej się wykrzesać z siebie to, po co tak naprawdę tu przyszła. Potrzebowała podwładnych Imperatora, o czym sam władca się przed chwilą dowiedział.
Żółte oczy drążyły w twarzy mężczyzny dwie, czarne dziury, jakby pragnąc zadać mu odrobinę bólu, którym tak sprawnie zdążyła się nauczyć posługiwać. Choć patrząc na tego człowieka… Kobieta wątpiła, czy coś jest mu w stanie zaszkodzić, a tym bardziej zmusić do czegokolwiek.
Chcąc nie chcąc, spuściła oczy w dół, pokornie czekając na wyrok.
Awatar użytkownika
Ria
Posty: 41
Rejestracja: 05 paź 2011, 14:28

04 lis 2011, 16:26

Podczas podroży magowie zaopiekowali się jej ranami, po kilku minutach wróciła do formy a na jej twarzy nie było widać ani jednej niedoskonałości. Szybko sama zeszła z konia i zwiewnym krokiem ruszyła w stronę namiotu Imperatora. Słudzy przed nią rozchylili materiał zakrywający wejście. Stukot jej butów zakłócił spokój audiencji. Zaczęła według etykiety swoje przywitanie. Skłoniła się ja nisko tylko mogła jednocześnie zaczynając przemowę.
– Nieomylny Imperatorze o to ja Ria Herebens Twoja wierna służka, jestem gotowa na rozkazy.
Jej wzrok przez niezauważalny moment powędrował ku dwójce niewolników. Wysłała kwaśne spojrzenie Loki, nie lubiła kotołaków. Zwykłe dachowce nie mające nawet gdzie się podziać. Elf natomiast przypomniał miłe chwile spędzone z Eleorem. Cierpliwie czekała na rozkazy i instrukcje.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

07 lis 2011, 21:35

MG
– Nareszcie - krótkie słowo przerwało chwilową ciszę, rozdzierając napięcie niczym dobrze wymierzone cięcie imperialnym mieczem. Władca Zachodu nie ociągał się z odpowiedzią, chociaż przerwa w rozmowie była nieznośna, zarówno dla przebywających w namiocie nieludzi jak i samego Imperatora, który mimo wszystko nie zwykł zwlekać z działaniem. – Służko, Twoim celem jest pomoc obecnej tutaj Loki w pełnym zakresie, na jaki stać Twoją moc i umiejętności. Inni magowie pomogą ci w tym, wiedząc, że taka jest moja wola. Pójdziesz z nią tam, dokąd ona Cię zaprowadzi, zobowiązując się chronić ją ze wszystkich swoich sił. Otrzymasz również pierścień, który umożliwi ci kontakt z dowództwem - władczy ton Imperatora nie pozostawiał miejsca na sprzeciw. Władca machnął jakby od niechcenia ręką, w niewiadomy sposób przywołując kolejnego sługę, który niepostrzeżenie wsunął się do namiotu. Okuty w płaszcz podróżny, wysoki i barczysty mężczyzna skłonił się, oszczędnie oddając w ten sposób należne honory, po czym wręczył Rii pierścień z czarnobrązowym kamieniem. Pierścień pulsował magią komunikacyjną, czarodziejka z pewnością wiedziała, jak się nim posługiwać. Po wręczeniu niespodziewanego przedmiotu posłaniec wycofał się, czekając na zewnątrz.
– Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, wiesz, co Cię czeka - rzekł Imperator krótko, wiedząc, z kim ma do czynienia i zdając sobie sprawę z tego, że właśnie posłał z Loki najbardziej niepewną osobę, jaką mógł wybrać.
– Zaciekawiłaś mnie, Loki. Od teraz możesz czuć się moim wasalem - Imperator zwrócił się wreszcie do kotołaczki, uśmiechając się dziwnie. Nic nie mogło mu zagrozić, a jego decyzja była miłosierna i wspaniałomyślna, strzygąca uszami kobieta powinna być mu wdzięczna, chociaż władca wiedział, że na pewno tej wdzięczności nie okaże… I podobało mu się to, choć nie zamierzał się z tym obnosić. Nie wiedział, co powodowało nim podczas podejmowania tak pochopnej, zdawałoby się, decyzji, lecz jego intuicja podpowiadała mu, że czyni dobrze, a słuszność tego wyboru da o sobie znać już wkrótce.
Nagle do namiotu wpadł łysy, zawinięty w bogato inkrustowaną złotem szatę.
– Panie mój - rzekł, kłaniając się szybko. – Xero nie żyje, wyłamał się z rozkazów. Extrem została pokonana, nasza armia… - mag zwiesił głowę, jakby nie mogąc zebrać słów, aby przekazać swą mrożącą krew w żyłach nowinę.
– Bardzo dobrze - rzekł po chwili Imperator w zamyśleniu. – Spodziewałem się tego - powietrze zafalowało, przepełnione magią. To Imperator wzywał swoich najbliższych współpracowników. Z twarzy władcy nie dało się wyczytać żadnych emocji, chociaż sądząc ze słów nowo przybyłego maga, sytuacja nie przedstawiała się różowo. Decyzje, słowa i zachowanie Imperatora było nieodgadnione nawet dla jego najbliższych doradców, często wyglądało na to, że jego działania były do tego stopnia zaplanowane, że nic nie mogło go zdziwić.
– Nasza umowa się nie zmienia. Ruszajcie już - rzekł do Kelio, Loki i Rii. – Na zewnątrz czeka na was mężczyzna, którego już wcześniej poznaliście, pomoże on wam w osiągnięciu celu. Teraz musicie nas niestety zostawić. Powodzenia.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

08 lis 2011, 06:03

Chwila milczenia trochę się przeciągała, oplatając namiot niemiłosiernie ciężką atmosferą. Loki na początku stała spokojnie, acz nie trwało to dłużej niż kilka minut. Później zaczęła się wiercić, by po dłuższym czasie robić dziury w ziemi palcem u nogi. Szlaczki jakie tworzyła w coś zaczynały się układać… Kotołaczka nie przerywała pracy, nawet gdy przybyła służka. Dopiero gdy Imperator raczył się odezwać, zdołała w końcu podnieść wzrok by napotkać jedynie kwaśne spojrzenie czarodziejki. Nie omieszkała odwzajemnić podobnego co do niej nastawienia, przymrużając jedno oko w dość charakterystyczny sposób.
A gdy z ust mężczyzny rozległy się takie, a nie inne rozkazy, z wyższością pokazała jej język korzystając z okazji, że Imperator patrzy gdzie indziej. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z zawartości słów Władcy Zachodu, przez co przeżyła kolejny, mały szok.
Niespodzianka. – szepnął Cień prosto do kociego ucha, dmuchając nieprzyjemnie zimnym powietrzem.
Tss. – uciszyła go natychmiastowo, nie mając zamiaru płacić niedawna nabytym zaufaniem Imperatora i to jeszcze z tak błahego powodu. Hati nie zamierzał się z nią sprzeczać, co było prawdziwym zbawieniem w przeciwieństwie do jego brata.
Na twarzy kobiety rozlał się na początku lekki, później szerszy, a na końcu dość zębaty uśmiech pokazujący jej zaostrzone kły. Właśnie w ciągu mniej niż godziny zdołała przekonać Imperatora do siebie, otrzymać pomoc i zostać wasalem Zachodu. Żyć, nie umierać! Jej szczęście zwykle pozostawiało wiele do życzenia, lecz dziś nie mogła mu nic zarzucić.
Skłoniła się lekko, tak jakby dziękując. Nie można tego było nazwać do końca wdzięcznością, gdyż z jej oczu bił nadal blask bardzo daleki chociażby uznaniu.
Miło mi. – powiedziała lekko, traktując otrzymane dobrodziejstwa za całkowicie jej należne. Oczywiście zamierzała się zaraz potem zreflektować, by Imperator nie uznał jej za zbyt obcesowej, lecz przeszkodził jej ktoś, kto najwyraźniej nie zamierzał sprawy ułatwić. Zerknęła na łysego mężczyznę tylko przelotnie, ciesząc się z drugiej strony, że mogła być świadkiem podobnej rozmowy. Jak to? Imperium pokonane? Władca jednak nie wydawał się tym przejęty. Loki spłaszczyła uszy, zastanawiając się o co tu chodzi…
Drgnęła, wyrwana z zamyślenia, znowu skupiając uwagę na Imperatorze. Nie powiedziała już nic; skinęła głową i wyszła w pośpiechu, jakby nie mogąc dłużej zwlekać z decyzją wszechwładcy. W ostatnim momencie, zanim zniknęła z zasięgu oczu Imperatora, mrugnęła doń wesoło, po czym natychmiast znikła.
Awatar użytkownika
Ria
Posty: 41
Rejestracja: 05 paź 2011, 14:28

12 lis 2011, 11:20

Mina Rii mogła zwiastować kolejną boską wojnę, ona potężna czarodziejka miała niańczyć dachowca? O nie imperator za dużo sobie pozwala– pomyślała. Dużego pola manewru nie miała więc zdecydowała się robić to co wychodzi jej najlepiej czyli dobrą minę do złej gry. Z uśmiechem na ustach wykonała swój popisowy ukłon, głosząc kolejną bzdurną formułkę
– Największy z największych, dziękuje za obdarowanie mnie Twoim zaufaniem, obiecuje nie nadszarpnąć tak wielkiego daru.
Obróciła się i robiąc drobne kroki dotarła do wyjścia. Teraz miną przypominała bardziej bullterriera niż normalną kobietę. Naburmuszona podeszła do kotołaczki
– Ty dachowiec, czego tak naprawdę chcesz? Nie wiem dlaczego Imperator Ci zaufał ale nie mnie to oceniać. Wyjawisz lub zamiauczysz cokolwiek na temat naszego zdania czy muszę Cię do tego zmusić?
Uśmiechnęła się triumfalnie wiedział, że to nie ona rozdaję karty ale nigdy nie jest za późno na poznanie nowych wrogów. Po usłyszeniu odpowiedzi ignorując zwierzaka odeszła i zaczęła rozmowę z barczystym mężczyzną. Zwykła rozmowa o zapasach, broni i innych pierdołach ale miała w sobie cel, chciała urobić mężczyznę. Nie było to na pewno łatwe ale Ria szukała tylko sposobu jak do niego dotrzeć. Wiedziała, że musi być dobry skoro sam władca Zachodu go wysłał a tacy jak on na manipulacje zdatni nie są. Na koniec wzięła kilka gratów ze skrzyń magów, wiedziała że nic nie mogą powiedzieć była teraz jednym z najważniejszych wojowników Zachodu. Zabrała trochę pieniędzy, jedzenia, wody, dwa magiczne lustra komunikacyjne oraz kilka czerwono krwistych kryształów o magicznych właściwościach.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

14 lis 2011, 17:36

Wybaczcie za tak cholernie długi czas zwłoki, coś mi wypadło.
MG

Wojownik, który został przydzielony przez samego Imperatora na dziwną misję w celu ochrony i pomocy Loki nie był zbyt rozmowny, na słowa Rii odpowiadał tylko półsłówkami, nie dając po sobie poznać żadnych emocji. Znał swoje obowiązki i kompetencje, nie kwestionował ich, nieważne jak naprawdę myślał. Wyglądał na typowego, nie zadającego pytań najemnika, ale zwykle życie pokazuje, że osoby za takie uchodzące okazują się być zupełnie kimś innym. Teraz jednak przekazane mu zapewne magicznie instrukcje nie pozostawiały żadnych złudzeń. W razie potrzeby miał całkowicie oddać się sprawie, uzyskując obiecaną przez Loki broń, bądź zginąć, próbując tego dokonać.
– Z tego, co wiem, miałaś pomóc tej tam w lokalizacji czegoś - mężczyzna skinął głową w kierunku Loki, głos miał nieprzyjemny. – Masz do dyspozycji cały obóz, spotkamy się za godzinę w wiosce.

W obozie zapanowało poruszenie, do namiotu Imperatora co i rusz wpadały nowe osoby, ważne osobistości zbierały się w środku na naradę wojenną, w której tak naprawdę głos miał jedynie władca absolutny.
Celem tego typu zebrań było raczej przedstawienie opinii Imperatora jego doradcom, nie wysłuchiwanie ich rad, jednak mimo wszystko zapraszanie ich do własnej siedziby mogło się wydawać zbytkiem łaski.
Nagle z namiotu władcy dobiegły podniesione głosy i inne, trudne do opisania hałasy. Zza płacht zakrywających wejście wypadł otyły, ubrany w bogate szaty i ozdobny beret mężczyzna z siną twarzą. Jego dłonie ze skrzącymi się na nich pierścieniami sięgnęły do gardła, jakby próbując się pozbyć niewidzialnej, duszącej nieszczęśnika siły. Grubasek padł na twarz w zoraną kopytami koni ziemię, przez chwilę drgał jeszcze w konwulsjach by po chwili znieruchomieć na zawsze. Wydarzenie to nie wstrząsnęło biegającymi tu i ówdzie osobnikami przekazującymi informacje pomiędzy poszczególnymi placówkami – najwidoczniej w tym miejscu było to naturalne niczym ciągle dmący, choć teraz słabiej, zachodni wiatr.
Narada skończyła się tak szybko, jak się zaczęła, decyzja została podjęta na długo przed przybyciem wszystkich zainteresowanych, a rozkazy były równie jasne, co nieodgadnione. Imperator, nadal posiadając znaczącą większość swojej armii na przedpolach Wolenvain zrezygnował z dalszego naporu, który z pewnością zakończyłby się zwycięstwem i zarządził odwrót. Nie wiedzieć dlaczego, mając na tacy tak ważny dla regionu Autonomii kąsek nie połasił się na niego, uszczknął tylko kawałeczek, i niczym wybrzydzające dziecko oddalał się właśnie od stołu z jadłem.
Obóz zwijał się szybko, żołnierze nie martwili się pozostawionym przez nich w tym miejscu bałaganem i zabierali tylko najważniejsze rzeczy.

– Nie mamy zbyt wiele czasu - powiedział po chwili przydzielony do kompanii, barczysty wojownik. Nie wiedział, jak uda mu się powrócić do domu, jeśli teraz miał pomagać tej kotołaczce, ale ufał swojemu władcy na tyle, że wierzył, iż ten nie pozwoli mu zaginąć.

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 26 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 26 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.