Podgrodzie - wioska

Tereny miejskie nie kończą się na jego murach. Do samego Wolenvain należy kilka wiosek, z których najważniejsza leży tuż pod nim. Tutaj znajduje się także częściowo zrujnowana, nadal używana podczas turniejów rycerskich, starożytna arena.
Awatar użytkownika
Kaila
Posty: 82
Rejestracja: 12 paź 2011, 09:36
GG: 4148942
Karta Postaci: viewtopic.php?p=13962&highlight=#13962

Podgrodzie - wioska

19 paź 2011, 04:04

Mała wioska otaczająca Wolenvain. Mieszkają w niej głównie chłopi, którzy zajmują się okolicznymi polami, doglądając upraw i dostarczając plony do miasta. Kwitnie tutaj handel wymienny, mieszkańcy znają się jak łyse konie, a wzajemne braterstwo przyciąga wielu mieszczan, chętnych do osiedlenia się na tym swoistym przedmieściu.
Gdzieś na drodze wśród lasów przejeżdżały dwie kobiety. Rozmawiały ze sobą dość luźno, uśmiechając się i radując. Wyglądały na dość ciekawy duet. Jedna z nich, dosiadająca ciemnej maści konia odziana była w czarne skórzane ubrania, a na jej plecy opadały długie, kruczoczarne włosy.
Druga zaś prowadziła rumaka białego, okutego w srebrzyście połyskującą zbroję ze złotym wykończeniem. Zarówno, jak zbroja dziewczyny o jasnych, krótkich włosach i pancerz konia lśnił, niczym zorza. Paladynka odziana była w zbroję o identycznych elementach. Również metal był srebrzysty, również wykończony złotem. Ta zbroja również emanowała niesłychanym wręcz blaskiem, którego nie można było osiągnąć nawet w pełnym słońcu – a one przecież jechały w cieniu.
Kaila Niosąca Wiarę – Herold Przenajświętszego Blasku, Oratorka Świętego Słowa – Paladynka.
Każdy śmiertelnik mógł poczuć niesamowite ciepło i dobroć, płynące z jej osoby. Troskę i miłość Świętego Światła, którym młoda dziewczyna była przepełniona. Flora leśna zdawała się uchylać przed Jeźdźcem Światłości, jakby to rośliny chciały uszczknąć sobie trochę tej dobrej mocy.
Kaila wiedziała, kim jest, lecz nigdy nie patrzyła na siebie, jak na kogoś lepszego. Była przede wszystkim paladynką – członkinią świętego zakonu paladynów, ślubującego miłość i wierność Świętemu Blaskowi. Przyrzekającego nieść pomoc i opiekę wszędzie tam, gdzie była potrzebna. Paladyni w całym świecie byli uznawani za ścisłą elitę rycerstwa, wzór cnót. Nieustraszeni protektorzy, troskliwi opiekunowie, bezlitośni mściciele, a zarazem sprawiedliwi sędziowie, niosący wyrok samej Światłości.
A jednak paladyni też byli tylko ludźmi, co było doskonale widać u Kaili, rozmawiającej z czarnowłosą towarzyszką o najróżniejszych rzeczach.
Wtem, radosny nastrój paladynki zakłóciły dźwięki. Coraz głośniejsze, straszne dźwięki wielu ludzi i kruszących się głazów. Wiedząc, że są blisko Wolenvain podejrzewała, że dzieje się coś niedobrego. Isabel – towarzyszka jasnowłosej – też na pewno to słyszała.
Niosąca Wiarę szybko popędziła błogosławionego rumaka, którego głos niósł się echem, niczym echem nosi się grzmot. Gdy dojechała na skraj lasu doznała szoku – nieprzeliczona armia ludzi oblegała miasto.
To było straszne. Przerażenie na twarzy do tej pory rozpromienionej paladynki zdradzało cały ból, wszystkie nerwy, jakie ją momentalnie ogarnęły. Pragnęła jakoś to zatrzymać.. ale jak?
Pędem ruszyła w stronę wojsk, już z daleka krzycząc, by wojska się zatrzymały. Pragnęła, by przynajmniej jeden żołnierz, jeden strażnik zwrócił na nią uwagę i jej pomógł. Na samą myśl, co przeżywali teraz obrońcy, serce Kaili krwawiło.
PRZESTAŃCIE! STOP! – krzyczała, machając ręką. Pragnęła szybko z kimś porozmawiać na temat ataku na Wolenvain…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

23 lut 2014, 22:05

Odetchnęła z dużą ulgą, kiedy okazało się, że wszystko jest w porządku. Kobieta miała dużo szczęścia. Nie wpadła do wody, nie uszkodziła głowy – w czepku urodzona! Elma otworzyła oczy i wstała z krzesła poprawiając przy tym koce na kobiecie. W najbliższym czasie przydałoby się ją przebrać w coś suchego, ale to już kiedy się obudzi. Pytanie dziecka ją zaskoczyło, jeśli być szczerym to Elmena o nim zapomniała bo dziewczynka cały czas stała z boku i była cichutka. Wyrośnie z niej dobry człowiek. Odwróciła się do niej, aby jej odpowiedzieć, jednak w tym samym momencie za jej plecami kobieta cicho jęknęła. Dobry znak – zaczyna się budzić. Uśmiechnęła się ciepło i wystawiła dłoń do dziewczynki.
- Z twoją mamą będzie w porządku. Już się budzi, na pewno chce zobaczyć kogoś znajomego. Chodź.
Mrugnęła jeszcze do dziewczynki próbując ją tym samym zachęcić. Jeśli dziewczę zdecydowało się podejść to Elma, wciąż z uśmiechem na ustach, podniosła ją i posadziła na blacie obok jej matki. Przycisnęła palec wskazujący do ust, sama zniżając głos.
- Musisz być cichutko i być delikatna. Jesteś bardzo dzielną dziewczynką, jak masz na imię?
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

02 mar 2014, 15:44

MG
// Przepraszam za zwłokę, miśki. Miałam ogólny zastój, postaram się więcej tego nie praktykować. Pogaka na razie pominę – może zdecyduje się wrócić do gry. Wtedy obowiązywać go będzie ostatni post, jaki dotknął jego postaci, czyli ten poprzedni.

K

ot prychnął cicho, słuchając słów myszy. Nie umiał odpowiedzieć, ale wszystko rozumiał. Zmrużył oczy – pomarańczowe, o pionowych źrenicach, po czym cofnął się o krok do tyłu – wyraźny sygnał: "Obserwuję cię, uważaj". Odwrócił się, prawie uderzając myszę ogonem po czym odszedł na kominek, z którego wbił wzrok w biednego Mohlina.

Z

anim ten zdecydował, co dalej, pojawiła się kolejna istota – co za ruchliwy dom! – tym razem jednak niegroźna. Zmoknięta, mała mysz wyjrzała zza jednej z desek, piszcząc cicho. Woda ściekała jej z wąsów i szarego futerka.

W-witaj. Kim jesteś, że plączesz się po naszym mie-mieszkaniu? I jak odstraszyłeś Mruczka? – zacie

kawione zwierzę zadawało pytania szybko, jąkając się momentami – prawdopodobnie z zimna, wszak komu byłoby miło stać tak, mokrym, zmarzniętym?

Ach, wła-właśnie. Jestem Szarusia – mysz przypomniała sobie o zasadach kultury. No proszę, kto by pomyślał?

***

D

ziewczynka, nieco niepewnie, wzięła Elmenę za rękę i dała posadzić się na blacie, z troską patrząc na mamę. Mimo że mała, wyglądała na rozumną i mocno zaaferowaną całą sytuacją. Patrzyła z troską na matkę, która powoli otwierała oczy – nie ruszała się jednak nadmiernie, jakby regenerując siły. Raz spróbowała się podnieść, ból głowy szybko jednak wrócił ją do poprzedniej pozycji.

Co się tu dzieje…? – zadała pytanie kobieta, słabym głosem, kaszląc wcześniej. Dziewczynka natychmiast nerwowo wzdrygnęła się, kierując przestraszony wzrok na Elmenę – jakby kaszel kobiety mógł stanowić ogromne zagrożenie, któremu trzeba zapobiec.

R

anna zamilkła znowu, przymykając oczy. Prawdopodobnie ból głowy nieco dokuczał jej, sen więc nigdy nie zaszkodzi. Gdy to się stało, dziewczynka uspokoiła się, gładząc delikatnie mamę po ramieniu. W końcu spojrzała na Elmenę, odpowiadając na zadane pytanie.

Mam na imię Elanil. A jak ty… – zamilkła na chwilę speszona – jak pani ma na imię? I często pani pomaga? O ile mogę pytać.

Cz

ekając na odpowiedź, dziewczynka zeszła z blatu, stając bokiem do Elmeny, a przodem do twarzy matki.

Pomodli się pani ze mną? Lorven pomoże mamie wyzdrowieć szybciej, ona jest przecież dobra – zanim zaczęła, zadała pytanie proszącym tonem. Naprawdę wierzyła, że to pomoże.
Awatar użytkownika
Mohlin Badini
Posty: 26
Rejestracja: 13 sty 2013, 18:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=40436#40436

08 mar 2014, 22:39

Zachowanie kota mile zaskoczyło Mohlina. Nie spodziewał się, iż może zdziałać tak wiele słowami. Z pewnością zapamięta na przyszłość, by przed dobyciem miecza, wypróbować inne środki dyplomacji. Wzruszył ramionami na całą zaistniałą sytuację.
Nim zdecydował co dalej, dostrzegł kolejnego domownika, tejże jakże interesującej chatki. Badini złożył iście wyrafinowany – jak na mysz – ukłon, gdy tylko spostrzegł, iż ma do czynienia z osobą płci pięknej.
– Pani wybaczy za najście. Nie chciałem nikomu sprawiać problemów. Przywiodło mnie tu najzwyklejsze zrządzenie losów – odpowiedział, siląc się na jak największą delikatność w głosie. Mała mieszkanka sprawiała wrażenie wrażliwej, toteż Mohlin nie chciał, by wzięła go za osobę o wrogich zamiarach. –[b] Nie odstraszyłem, a jedynie wyjaśniłem całą sytuację. Wątpię, by ktoś taki jak on ulegał strachowi.[/b] – dodał, ubarwiając swoje słowa w kilka kłamstw. Za pewne zrobił to pod wpływem ciążącego na nim wzroku Mruczka.
– Wybacz mi, za chwilę wrócę – rzekł kierując się w stronę szpary, którą wszedł do środka. Widok przemoczonej Szarusi wzbudził w nim falę troski. Nawet poruszenie, wśród istot "wyższych", puścił mimo uszu.
Planował wsiąść swoją chustę i okryć nią, przemokniętą mysz. Po przygodzie z kotem, rozmyślał także nad uzbrojeniem się, jednak odrzucił ten pomysł, ze względu na domowniczkę.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

08 mar 2014, 23:53

Miło było widzieć nadzieję i radość w oczach innych. Koniec końców nie zawsze miała ku temu okazję gdyż nie zawsze mogła polegać na swoich mocach a i czasami na droższe leki wieśniaków stać nie było. Nie mogła rozdawać swoich zapasów z dobroci serca choćby bardzo chciała. Gdy kobieta chciała się podnieść natychmiast zatrzymała ją dłonią delikatnie popychając z powrotem na stół. Na szczęście chyba sama z tego zrezygnowała i dalej leżała spokojnie.
- Miała pani drobny wypadek. Proszę wypoczywać.
Wytłumaczyła chcąc ją uspokoić. Rozkaszlała się. Dlaczego? Nie mógł to być bezpośredni wynik upadku, bo przecież nie wypiła wody. Elma postanowiła zrzucić to na zwykłą słabość organizmu. Kto byłby całkiem zdrowy żyjąc w tej chacie przy rzece?
- Elanil. Zapamiętam.
Obiecała z uśmiechem na ustach. Dalsza część pytania trochę ją zaskoczyła. W sumie ta rodzina żyła na uboczu i nie przybyła do tego miejsca znowu tak dawno, ale przywykła do myśli, że większa część wieśniaków ją zna.
- Nazywam się Elmena. Mieszkam kawałek stąd i uzdrawianie ludzi to moja praca. W przyszłości więc możesz spokojnie mnie znaleźć, a ja zrobię wszystko co w mojej mocy aby pomóc. Możesz pytać o co chcesz.
Elanil zeszła ze stołu więc Elma przyciągnęła z powrotem do siebie krzesła i na nim też się rozsiadła. Kolejna prośba znów ją nieco zaskoczyła. Najczęściej albo pracowała w swojej klinice którą zaraz potem ludzie opuszczali, albo odbywała króciutkie wizyty domowe po których również natychmiast znikała. Jeszcze nikt jej nie poprosił o wspólną modlitwę. W tym wypadku wolała poczekać, aż w domu nie zjawi się mąż kobiety lub ktokolwiek odpowiedzialny. W każdym razie wpadła po uszy! Nie to, że była niewierząca tylko raczej … nie wiedziała jak się modlić. Dorastała w świecie gdzie nie miała na to czasu i choć zawsze szanowała i podziwiała Lorven to tego nie okazywała. I jak tu teraz się z tego wyratować? Przecież jej nie odmówi.
- Nie mam nic przeciwko. Poprosimy ją o opiekę nad całą rodziną.
Uśmiechnęła się ciepło licząc w duchu, że jeśli tak należało to dziewczynka sama wykona odpowiedni gest, a Elm się szybko dołączy.
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

16 mar 2014, 21:29

MG

S

zarusia z wdzięcznością przyjęła oferowaną jej chustę. Zimno jej było, drżała cała, bidulka, a zostawszy sama z Mruczkiem, skuliła się nieco bardziej w kącie. Zdecydowanie kocur był teraz zirytowany, machając na boki ogonem. Mógł zaatakować w każdej chwili nieuwagi.

G

dy nieco się rozgrzała – a chusta przemokła całkiem od jej wilgotnego futerka. Spojrzała na Mohlina oczami – bardzo ładnymi, jak na taką ładną, małą myszkę – oceniając go, ciekawa osobnika.

Mruczek wyglądał na przestraszonego… a może zdziwionego? Nieważne. Kim jesteś, skąd się tu wziąłeś? Mało kiedy zagląda do nas ktoś obcy, potrafiący przy okazji rozmawiać z kotami – chyba nie słyszała ona do końca przebiegu spotkania Mohlina z kocurzyskiem, widać jednak, że zrobił na niej wrażenie – może jako zaklinacz kotów?

P

atrzyła wyczekująco, chcąc się czegoś dowiedzieć, chcąc móc poznać nową istotę. Czy można jej odmówić?

W

tym samym czasie Elmena, nieco zakłopotana, zgodziła się na modlitwę. Liczyła, że dziewczynka zacznie cokolwiek robić, pokaże jej, jak zwrócić się do Lorven, ta jednak przymknęła oczy i poruszała bezgłośnie ustami, skupiona na własnych myślach, własnej modlitwie. Widać jej sposobem była modlitwa cicha i samodzielna. Może to nawet lepiej dla biednej Elmeny, nieznającej standardowych formułek?

G

dy skończyły, dziewczynka ponownie spojrzała na medyczkę. Zasmuciła się nieco, sposępniała. Spojrzała na nią dużymi oczami.

Skoro to pani praca, potrzebuje pani zapłaty za udzieloną mamie pomoc. Niech pani powie, ile to wyniesie, nie będziemy mamy kłopotać.

K

obieta leżała z zamkniętymi oczami, przysłuchując się. Nie odzywała się, czując łupiący ból w głowie. [/p]
Awatar użytkownika
Mohlin Badini
Posty: 26
Rejestracja: 13 sty 2013, 18:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=40436#40436

21 mar 2014, 19:07

Mohlin lekko się uśmiechnął, gdy uchwycił jej wzrok. Wyglądała na bardzo kruchą i wrażliwą, dlaczego, więc mieszkała w tak ciężkich warunkach? Czy w ogóle miała okazję podziwiać świat poza tymi kilkoma ścianami? Dla Badiniego była to okrutna rzec, być więźniem własnej natury. Sam wiele lat związany był z młynem, jednak podróże na zewnątrz stanowiły nie od łączną cześć jego życia. Były to najniebezpieczniejsze chwilę, które wyzwoliły go spod strachliwej, mysiej natury. Szarusia nie miała o tym jeszcze żadnego pojęcia.
Nagle uświadomił sobie, jak wielką gafę popełnił. Dama już drugi raz musiała go poprosić o przedstawienie swojej osoby. Gdyby myszy mogły się rumienić, stał by się czerwony, aż po uszy.
Jestem Mohlin Badini, mysz z młyna. Myślałem, że doszło tu do nie szczęścia, dlatego postanowiłem zajrzeć, czy nie przyda się moja pomoc – odpowiedział, co jakiś czas zerkając na kota.
Nie tylko z kotami potrafię rozmawiać– zauważył, miło połechtany, że jego umiejętność wykazała u kogoś zainteresowanie .
Jednak budziły się w nim obawy, iż słowa nie wystarczą do zatrzymania Mruczka. Jak miał powiedzieć Szarusi, by zniknęli z jego pola widzenia, jednocześnie zbytnio jej nie strasząc.
Może wyjdziemy na zewnątrz do słońca i tam porozmawiamy – zasugerował z nadzieją, że się zgodzi.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

21 mar 2014, 19:35

Elmenie prawdziwie ulżyło gdy dziewczynka nie wykonała ani żadnych specjalnych gestów, ani nie zaczęła recytować czegoś z pamięci. Uśmiechnęła się sama do siebie i zamknęła oczy idąc troszkę za przykładem dziewczynki.
Dziękuję ci Lorven. Za to, że jesteś. Za to, że dajesz oparcie nie tylko mi ale i milionom ludzi którzy w ciebie wierzą. Dziękuję ci również za małe cudy takie jak te z których może nawet nie zdajesz sobie sprawy. Chciałabym abyś otoczyła tą skromną rodzinę wieśniaków swoim ciepłem i ochroną. Bo tacy ludzie również są potrzebni.
Gdy skończyła i otworzyła oczy, buzia dziecka wpatrywała się w nią ze smutnym wyrazem twarzy. Elanil była najwyraźniej bardzo mądrą dziewczynką. Uklękła przed dziewczynką gdy ta skończyła mówić.
- Nie macie dużo pieniędzy, a ja nie mogę ich od was żądać. Moje zdolności są wiele warte, ale wcale tak dużo nie zrobiłam. Możecie zapłacić tym czym macie. Mieszkacie przy rzece więc może ktoś z was łowi? Jeśli tak to przynieście mi pyszną rybę. Jeśli nie to twoja mama jak wydobrzeje może mi ugotować coś innego. Ewentualnie zawsze możesz przyjść i trochę mi pomagać przy pacjentach. Ostrzegam cię jednak, że to praca bardzo ciężka i nieprzyjemna więc ci to odradzam.
Przerabiała już taki coś z kilkoma wieśniakami, którzy nie mając bądź czasami nawet nie chcą płacić decydowali się na ostatnią opcję. Każda para rąk była pomocna ale duża część rezygnowała gdy przychodziło opatrzyć ropiejące rany czy robić śmierdzące okłady na skórę pokrytą wielkimi liszajami.
Awatar użytkownika
Alia
Posty: 183
Rejestracja: 01 kwie 2013, 18:20
GG: 35119844
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2616

29 mar 2014, 16:41

MG

S

zarusia skinęła łebkiem, godząc się na wyjście na słońce, po czym przodem wyszła, z lubnością wyciągając nosek ku słońcu. Wyraźnie pomysł był dobry, a ona z niego zadowolona. Co takiego było w tej zwykłej myszce, że tak działała na Mohlina?

S

pojrzała na niego zmieszana, ale dalej z ciekawością.

A co sprowadza cię tutaj do nas, do wioski? I skąd masz ten strój? O czym chcesz porozmawiać?

P

ytania wylewały się z myszki niemalże równo z tym, jak ona schła: im bardziej woda parowała, tym bardziej ona się rozkręcała. Zamilkła, czekając teraz na odpowiedź, ale już potupywała łapką, chcąc zadać kolejne pytania.

D

ziewczynka po modlitwie – widać Elmena zrobiła to tak, jak powinna – uśmiechnęła się miło, słysząc słowa medyczki. Widać było, że jest speszona tym, że nie mogą zapłacić, ale któraś z opcji bardzo jej się spodobała.

Jest pani pewna, że przydałby się do pomocy ktoś taki jak ja? Chciałabym pomagać. Mogłabym pokazać, że coś umiem i że jestem dzielna – zastanowiła się na chwilę. – Mogę też upiec ciasto, jeśli pani nie będzie chciała mojej pomocy.

D

ziecko miało radosne iskierki w oczach, ale czy słusznie budziło w sobie nadzieję? Była mała, drobna, niedoświadczona w pomocy. Trzeba byłoby ją sporo nauczyć, zanim weźmie się do roboty na poważnie. Ale, kto wie, co zdecyduje Elmena?

O ile nie będę przeszkadzała, oczywiście… – dorzuciła jeszcze córka poszkodowanej, spuszczając wzrok – jakby zdała sobie sprawę, że jej wybuch radości był niezbyt konieczny.
Awatar użytkownika
Mohlin Badini
Posty: 26
Rejestracja: 13 sty 2013, 18:08
Karta Postaci: viewtopic.php?p=40436#40436

06 kwie 2014, 01:15

Mohlin z ulgą przyjął wiadomość, iż Szarusia jest zadowolona z pomysłu wyjścia na zewnątrz. Nie musiał już się martwić kocimi oczami, obserwującymi go przy każdym ruchu.
- W pewnym sensie mieszkam w Wolenvain. Dziś jednak chciałem spędzić dzień w spokojniejszej okolicy. Poza tym nie miałem jeszcze okazji zobaczyć wioski. Jeśli chodzi o strój, uszyłem go sam, lecz nie jest to nic specjalnego.
Trzecie pytanie sprawiło mu nie mały problem. Nie bardzo wiedział, o czym chciałby porozmawiać. Na jego szczęście, myszka nie posiadała podobnego problemu. Była bardzo skora do poprowadzenia z nim dialogu.
- O czym tylko zechcesz – rzekł, mile się uśmiechając.
Awatar użytkownika
Elmena
Posty: 55
Rejestracja: 24 lis 2013, 16:15
GG: 5570081
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2800

06 kwie 2014, 14:10

Podniosła wzrok do góry wpatrując się w sufit. Czy chciała mieć ucznia? Ucznia, którego musi nauczyć wszystkiego od podstaw? Z jednej strony byłoby to zajęcie niesamowicie kłopotliwe i Elmena obawiała się, że w którymś momencie może zdradzić się jakoś ze swoją rasowością. Ściągnęłoby to jej na głowę wiele kłopotów.Z drugiej jednak strony mogłaby spokojnie opuszczać wioskę na więcej niż tydzień bez obawy ile wieśniaków w tym czasie umrze z powodu jej nieobecności.
- Twoi rodzice? Nie mogę cię tak po prostu im zabrać. Musisz z nimi najpierw porozmawiać jak oni to widzą. Jeśli teraz zdecydujesz się mi pomagać to nie będzie już później szybkiego odwrotu. Praca medyka jest okropnym zawodem. Widzisz mięso, krew i kości, a twoi pacjenci często umierają choć starasz się z całych sił.
Postanowiła ją troszkę postraszyć. Powinno to nieco ostudzić zapał dziecka. Jeśli jednak wciąż chciałaby się upierać przy swoim Elmena zaczęła rozważać przyjęcie jej na nauki. Oczywiście wpierw chciałaby porozmawiać z jej matką, która w aktualnym momencie była niedysponowana bądź nieobecnym ojcem. Następnie zabrałaby Elanil kilka dni później do jakiegoś okropnego przypadku i obserwowała jak się zachowa w tej sytuacji. Dopiero wtedy mogłaby orzec czy faktycznie chce ucznia czy nie.

Wróć do „Obrzeża miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52169
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.