Wieża Kyealana

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Kyealan Stary
Posty: 171
Rejestracja: 21 lut 2011, 21:13

Wieża Kyealana

22 lut 2011, 22:45

Obrazek

Wieża na jaką czarodziejowi przystało

Ma piwnicę, parter (raczej oczywiste), 4 piętra oraz strych, lecz wejście jest na wysokości IV Piętra. W środku nie ma schodów tylko szyb, w którym porusza się za pomocą magii klatka przewożąca na poszczególne piętra. Dookoła roztacza się ogród i otaczający go mur (raczej dla ozdoby niż fortyfikacji).
IV Piętro – Kominkowa sala z mnóstwem półek na których wylegiwują wina (niektóre starsze od samego Kyealana) sprowadzane z obydwu krańców świata. Jest to pomieszczenie gościnne (chociaż żadko przychodzi kogoś gościć).
III Piętro – Biblioteka można tu znaleźć księgi różnego rodzaju od "Jak łagodzić ból pleców" A. Fieldorna, "Tomcia Karalucha" B. Verby do starych, tajemniczych ksiąg różnego rodzaju zapisanych zapomnianymi runami.
II Piętro – Sypialnia, Pracownia i wyjście na taras
I Piętro – Laboratorium i Suszarnia, tu powstają słynne eliksiry, gorzałka a także suszą się tu przeróżne zioła (w tym tytoń).
Parter – Służy raczej jako piwnica m. in. do trzymania rupieci, pustych butelek, a także służy jako składzik spożywczych jak i alchemicznych rzeczy oraz przyborów.
Strych – Nikt nie wie co się tam znajduje. Wejście nań jest niewidoczne i strzeżone czarem Kyealana.

Wieża jest ulokowana na przedmieściach miasta. Jeżeli chcesz kupić eliksir typu "Na ostrą biegunkę" lub "Antidotum na kozią grypę" albo maść na "ukąszenia na komary" itp. możesz znaleźć je właśnie tutaj. Dopóty nie powstanie sklep z eliksirami.

Nie mogłem znaleźć obrazka wieży czarodzieja, więc sam go wykonałem ;p
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Kyealan Stary
Posty: 171
Rejestracja: 21 lut 2011, 21:13

24 mar 2011, 14:18

W końcu doszedł do swojej wieży. Znaki Amrothu miały jeden minus… nie teleportowały ponownie w miejsce, w którym się aktywowało je po raz ostatni. Musiał na własnych nogach, przejść pół dnia wędrówki. Był jednak wreszcie w swojej wieży. Wbiegł po schodach, otworzył magiczny rygiel w drzwiach i wpadł do środka. Skinięciem palca polecił czajnikowi się napełnić, po czym zagrzał wodę i wrzucił kilka ziółek do środka. Gdy wywar był już gotowy. Nalał sobie całą porcelanową filiżankę, wsypał do niej cztery łyżeczki brązowych kryształków, zwanych na południu cukrem. Usiadł w swoim ulubionym fotelu. Rozkoszował się chwilą i wywarem z ziół polnych, ale jednak czegoś mu tu brakowało…
Ach, Junior. Czemu odszedłeś? Z kim będę teraz rozmawiał? – Powiedział, rozpamiętując dawne dzieje…

Jeżeli ktoś chce wpaść i pogadać to śmiało piszcie
Awatar użytkownika
Kyealan Stary
Posty: 171
Rejestracja: 21 lut 2011, 21:13

25 mar 2011, 22:36

Dopił filiżankę i wpadł w jakby półsen rozmyślań, przemyśleń i rozwiązań. Odłożył puste naczynie na stół. Podszedł do wyjścia, wziął kapelusz, laskę i przerzucił torbę przez ramię. Niektóre sprawy można rozwiązać tylko w dość nietypowych miejscach. Wyszedł.

z/t
Awatar użytkownika
Varnas
Posty: 16
Rejestracja: 04 mar 2012, 19:35
GG: 41885967
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1662

25 maja 2012, 11:40

Varnas obudził się na zapleczu karczmy. Nie pamiętał dosłownie nic. Czuł lekkie mrowienie głowy, co mogło świadczyć o nadużyciu alkoholu, lub jakimś mocnym uderzeniem, nie koniecznie w tył głowy. Wsparł się na rękach i wstał. Lewą ręką leniwie odgarnął krucze włosy, po czym przechylił łeb na lewo i na prawo, odganiając ciszę potężnymi odgłosami przypominającymi pieńki strzelające w ognisku. Było to spowodowane prostowaniem się kręgów szyjnych. Westchnął głęboko oglądając się wokół siebie. Ruchem lewej dłoni sprawdził, czy miecz i sztylet znajdują się na swoim miejscu, po czym pchnął drzwi, opuszczając przybytek.
* * *
Szedł przed siebie. Krwawe słońce chyliło się nad horyzontem, obdarowując mieszkańców Wolenvain przyjemnym ciepełkiem. Delikatny wicher skutecznie odganiał zbędny gorąc, pozwalając Varnasowi na spokojną wędrówkę przed siebie. Nie wiedział dokładnie gdzie ma się kierować. Kroki stawiał leniwie i bez entuzjazmu. Gdyby nie brak popularności z pewnością szybko zyskałby przydomek "Chodząca Śmierć". Wciągał w nozdrza powietrza. Myślał o ostatnich wydarzeniach. Strasznie irytowała go utrata pamięci. Zawsze lubił wiedzieć więcej. Wiedza dawała mu cenne informacje o ludziach. Ich zachowaniach i słabych punktach, które jako doskonały wojownik były mu potrzebne. Jego czarny płaszcz uchwycony był podwójnym, skórzanym pasem, który podtrzymywała skromna, metalowa klamra, wykonana prawdopodobnie ze stali. Tuż za pasem widać było rękojeść sztyletu. Ostrze skryte było za grubą warstwą byczego pokrycia. Jego włosy, podobnie jak on sam leniwie tańczyły, kuszone przez zefir…
Zanim się zorientował był już przy murach miasta, które obsadzone były gdzieniegdzie wojownikami. Kruczowłosy uśmiechnął się, będąc pewnym umiejętności tych kmieci. Walka była jego żywiołem. Nie lubił jej, ale była jak narkotyk. Adrenalina w jego żyłach przynosiła spokój i ukojenie. Szukał przeciwników coraz lepszych, gdyż pospólstwo nie dawało mu żadnej przyjemności…
Po kilkunastu krokach na obrzeżach miasta wyrosła przed nim duża, kamienna budowla przypominająca wieżę. Wysoka na cztery piętra, wykonana z szarego budulca, otoczona niewielkim murem. Już pierwsze spojrzenie zdziwiło Varnasa. Jedyne wejście, jakie mógł dostrzec znajdowało się na wysokości czwartej kondygnacji. Kruczowłosy uśmiechnął się szeroko, przykładając lewą dłoń, a dokładnie palce – środkowy i wskazujący do czoła. W ułamku sekundy na jego miejscu pojawił się kruk przeciętnych rozmiarów, który rozprostował czarne skrzydła i wzbił się w przestworza, pokonując odległość dzielącą go od wejścia do tajemniczej budowli.
Wkrótce ptak stanął w progu, a na jego miejscu pojawił się ponownie kruczowłosy mężczyzna, na którego twarzy pojawił się szeroki uśmiech zdradzający radość. Przed jego oczami pojawiła się sporej wielkości izba z kominkiem przy ścianie. W pomieszczeniu znajdował się trunek w niezliczonej ilości. Varnas żałował, że nie jest w stanie przenieść tego ze sobą. Było to z pewnością warte kupę złota. Przeszedł kilka kroków, rozglądając się w poszukiwaniu kosztowności oraz drogocennych tkanin. Mimo zadowolenia był niezwykle czujny. Swoim magicznym spojrzeniem penetrując okolicę. Prawa dłoń spoczywała na rękojeści miesza, w lewej zaś znajdował się sztylet. Lewa ręka schowana była za plecami.

Nie wiem czy mogę napisać co wg. mnie powinno się tutaj znajdować, więc zaczekam na opinię mistrza gry.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

25 maja 2012, 15:30

MG


Varnas w sprytny sposób dostał się do wieży wzniesionej z porządnej cegły. Słońce chyliło się ku horyzontowi, a właściciela nie było nigdzie widać. Zresztą osnute pajęczyną butelki zajmujące swoje miejsca na półkach mogły świadczyć o tym, że raczej dawno tu nikt nie zaglądał. Butelki, butelki, butelki, kominek, kurz, para zakurzonych krzeseł i stolik. Po tym ostatnim bezkarnie spacerował pająk wielkości dłoni. Wielki o włochatych kończynach, spuścił się na pajęczynie i żwawo pomaszerował między nogami złodzieja w kierunku okna. Na suficie widniała klapa do tajemniczego pomieszczenia, strzeżona silnym zaklęciem. Wszelakie naruszenie jej jakimiś narzędziami było niemożliwe. Zaklęcie bowiem sprawiało, że między narzędziem, a samą klapą utworzona była niewidzialna bariera. W Dalszej części pokoju, przy półce widniał szyb, o okrągłym przekroju. Szyb prowadził na niższe kondygnacje. Nie było nigdzie schodów. Owym szybem bowiem właściciel przemieszczał się klatką, skonstruowaną z metalowych nici, które przecinając się tworzyły misterne wzory. Sęk tkwił w tym, że klatka ta…utknęła pomiędzy trzecim, a drugim piętrem, utrudniając dostanie się do tego drugiego, tak, że trzeba było się przedostać przez kraciasty "dach" klatki, a następnie wyjściem z metalowego koszyka udać się można było dopiero na drugie piętro. Z szybu sączyła się magiczna energia. Najwyraźniej nie raz ktoś potraktował owe miejsce magią, którą zdążyły już przesiąknąć ściany.
Awatar użytkownika
Varnas
Posty: 16
Rejestracja: 04 mar 2012, 19:35
GG: 41885967
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1662

25 maja 2012, 16:09

Varnas uśmiechnął się jeszcze szerzej, spoglądając na sporej wielkości klapę w suficie, prowadzącą na strych. Nic nie sprawiało mu tak wielkiej przyjemności jak niszczenie potężnych zaklęć, które potężni magowie tkali przez całe lata. Leniwie złączył dłonie, wyciągając je przed siebie i strzelając palcami. Kości głucho huknęły rozrywając panującą w pomieszczeniu ciszę. Lewą dłonią odgarnął włosy, po czym wyprostował rękę. Wkrótce z nasady zaczęły wylatywać czarne kruki. Było ich dokładnie dziesięć. Krążyły one tuż pod sufitem, spijając magię, która podtrzymywała zaklęcie utrzymujące barierę. Varnas wyglądał teraz jak chłopiec wpuszczony do pokoju ze skarbami. Ciekaw był dwóch rzeczy. Jak wiele magii uda mu się pożreć i jak cenne skarby znajdzie na poddaszu.
Stał lekko ugięty w kolanach, choć czarne spodnie i długi płaszcz skutecznie to maskowały. Lewa dłoń schowana za plecami, ściskała rękojeść sztyletu. Prawa spoczywała na mieczu. Wyglądał na rozleniwionego i zaspanego, będąc w rzeczywistości niezwykle czujnym. Każdy szmer, woń czy dotyk z pewnością przykułyby jego uwagę. Nie odwracając się od magicznej klapy zrobił krok w tył, wciągając zimne, wieczorne powietrze. Mięśnie jego żuchwy pracowały, zaciskając się i luzując. Ewidentnie obawiał się najgorszego, choć nic nie wskazywało na jakikolwiek opór ze strony starej wieży, ale Varnas lubił powtarzać sobie w myślach – "lepiej dmuchać na zimne"…
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

25 maja 2012, 21:01

MG

Zaklęcie złodziejaszka zaczęło działać i gromadka kruków fruwała pod sufitem spijając magie zaklęcia rozpostartego na suficie. Minuta, druga, trzecia…Kruki zniknęły przekazując wcześniej spojona magie z sufitu swojemu stwórcy, a reszta magicznej bariery rozproszyła się po przestrzeni. Klapa nagle sama z siebie opuściła się. W suficie widniała teraz kwadratowa dziura prowadząca do ciemności. W pomieszczeniu zapanowała cisza, którą przerwała postać….drewnianego błazna na sprężynie. Miał przerażające świdrujące oczy zamontowane na drucikach, które odstawały od drewnianej, wypukłej maski sprawiając, że były przerażająco blisko twarzy Vernasa. Ręce błazna wyposażone w dzwonki, wydawały z siebie dźwięk, jeszcze przez chwilę gdy ten kołysał się zwolna na sprężynie. W jednej dłoni, a właściwie drewnianym uchwycie, błazen trzymał książkę z ilustracjami scen erotycznych i kobiecych aktów. Widać było, że właściciel budynku nie do końca miał równo pod sufitem…
Awatar użytkownika
Varnas
Posty: 16
Rejestracja: 04 mar 2012, 19:35
GG: 41885967
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1662

26 maja 2012, 19:28

Z każdą sekundą, gdy chmara kruków unosiła się tuż pod sufitem, Varnas czuł się coraz lepiej. Zaklęcie było niezwykle silne, napełniając organizm wojownika po brzegi. Na jego ustach zagościł uśmiech godny szaleńca. Spojrzał na dziurę, obmyślając plan. Nie wiedział co może go tam spotkać. Zanim nadwyżki energii zostały rozproszone, Varnas raz jeszcze wyprostował lewą rękę wypuszczając z nasady chmarę kruków. Tym razem było ich tylko trzy. Były one doskonałymi zwiadowcami. Jakakolwiek obecność magii w pomieszczeniu zostałaby wykryta przez czarne ptaszyska. Wleciały one przez otwór w suficie w poszukiwaniu źródeł magii. Varnas odczekał chwilę, czekając na sygnał o ewentualnym, magicznym zagrożeniu. Jakiekolwiek źródło spowoduje, że kruczowłosy raz jeszcze wyprostuje rękę wpuszczając na strych kolejne siedem sztuk w celu zlikwidowania zagrożenia. W przypadku braku magii, Varnas podskoczy lekko, chwytając się lewą dłonią podłogi. W prawej będzie dzierżył miecz, unikając, bądź parując jakikolwiek fizyczny atak na jego osobę. Podciągnie się jedną ręką, czym prędzej wspinając się na strych. Tam wyjmie sztylet, którego rękojeść wyląduje w lewej dłoni.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

27 maja 2012, 20:02

MG


Z klapy która się otworzyła wyleciał drewniany błazen, który zakrywał całkowicie czarne wejście. Najwyraźniej złodziej nawet nie zareagował na drewniany twór odziany w wyjątkowo jaskrawe barwy, będąc przy tym wyposażony w dość ciekawą lekturę. Varnesa nawet nie zareagował, gdy owa niespodzianka na sprężynie wyskoczyła nagle i zawisła zaledwie parę cali od twarzy kruczego maga.
Kruki zaś, które wypuścił, nie udały się na poddasze, gdyż nie było takiej możliwości. Figura błazna która stamtąd wyskoczyła, uruchomiła jakiś mechanizm, który wypchną ową figurę, zatykając wejście. Tak więc czarne stworzenia zrodzone z magii, kręciły się pod sufitem, zaledwie chwilę, nie wyczuwając przez deski żadnych magicznych źródeł. Skuszone innymi źródłami zatrzepotały skrzydłami i powędrowały do szybu. Ze względu na ograniczoną przestrzeń nie mogły w nim swobodnie utrzymać się w powietrzu, zleciały i przysiadły na "dachu" klatki. Wchłaniały magię. Jeden z kruków jednak przeszedł do pomieszczenia znajdującego się na trzecim piętrze. Żwawymi skokami podreptał on do bibliotecznych regałów zaczynając nakłuwać je dziobem kolejno. Niektóre miały w sobie cząstkę magii, którą przekazał im mag pomieszkujący w owym przybytku, za czasów gdy ich jeszcze używał. Czarne stworzenie wysączało owe drobinki kolejno, aż w końcu zatrzymał się przy niewielkiej skrzyni, która nie była zamykana na kłódkę, lecz na kolejne zaklęcie, a stała na dębowym stole wśród pergaminów i ksiąg. Czarny ptak pukał i pukał w drewnianą skrzyneczkę, której zaklęcie ochronne się rozprysło. A skrzynię można było otworzyć i ujrzeć krótki miecz, którego nie ruszyła ani rdza, ani żadne wyszczerbienie, choć klinga upraszała się o zaostrzenie. Tuż nad rękojeścią widniał znak runiczny. Nie był to więc taki zwyczajny kawałek oręża. Hah!
Awatar użytkownika
Varnas
Posty: 16
Rejestracja: 04 mar 2012, 19:35
GG: 41885967
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1662

28 maja 2012, 17:18

Dziwny, drewniany pajac skutecznie przysłonił ptakom dostanie się na strych. W jednym z uchwytów trzymał kawał pergaminu z kobiecymi aktami. Varnasa nigdy nie ciągnęło do kobiet, tak jak innych mężczyzn, choć był pewny co do swojej orientacji seksualnej. Czubkiem języka zwilżył wargi, lekko mrużąc oczy. Tuż po tym na jego twarzy zagościł uśmiech. Jeśli nie w tę, to w inną stronę… – pomyślał. Pośpiesznie schował miecz do pochwy, a sztylet starannie wsunął za pas. Odgarnął włosy i rozejrzał się po izbie. Swoim leniwym krokiem przeszedł się po drewnianej posadzce, poszukując czegoś na półkach z winami. Wybrał najbardziej wiekową ze wszystkich butelek pełnych karmazynowego trunku. Varnas nie znał się za bardzo na winach. Wiedział jednak, że im starsze – tym lepsze. Zupełnie jak z niektórymi kobietami… – zaśmiał się w myślach. Uderzając swoimi skórzanymi buciorami o podłogę podszedł do szybu. Bez ociągania się kucnął i obrócił plecami w stronę klatki. Podparł się rękami i spuścił, lądując na górze klatki. Przed sobą miał dostęp do trzeciego piętra kamiennej wieży. Stanął w progu, leniwie rozglądając się po pomieszczeniu. Poza stertą ksiąg nie było tam niczego ciekawego póki… Póki nie dostrzegł wiekowej skrzyni za regałami. Niczym dziecko wyczekujące prezentu skierował się do kufra. Ciekawość zawładnęła jego umysłem. Dłonie delikatnie drżąc uchyliły pokrywę drewnianego pudła, które o dziwo nie było zabezpieczone mechanicznie. Kruk wykonał swoją robotę, dając swojemu stwórcy dostęp do zawartości skrzyni.
W środku czekał na niego długi na pięćdziesiąt centymetrów miecz. Klinga pokryta dziwnymi znakami przypominającymi runy. Rękojeść i jelec gładkie, zdobione srebrnym materiałem. O dziwo na brzeszczocie nie było ani śladu używalności, ani co najważniejsze – rdzy.
Z uśmiechem na ustach, Varnas sprawdził jeszcze raz ostrze i schował do pochwy, którą umieścił na lewym boku. Zadowolony z polowania, opuścił tajemniczą wieżę, zaprzestając dalszej penetracji. Tuż na jego miejscu pojawił się kruk, który po chwili wleciał przez szyb na czwarte piętro, opuszczając budowlę…

z/t

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 27 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 27 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.