Willa na obrzeżach miasta

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

Willa na obrzeżach miasta

22 sty 2012, 14:37

Przybyszów witał wielki hol, z marmurową podłogą i starymi gobelinami, pozostałością po dawnych właścicielach tego budynku. Na końcu holu w mroku malowały się podwójne schody na wyższe piętra, po obu stronach były drzwi do bocznych skrzydeł rezydencji. W budynku brak było śladów obecności ludzi, może poza kilkoma śladami w kurzu na podłodze. Trochę pracy mogłoby przywrócić owej willi dawną świetność

~~~~~~~~~

Hevan otworzył podwójne drzwi prowadzące do holu, i podróżników uderzył zapach starej, kamiennej budowli. Zabawne, jak to budynek mógł mieć swój własny, niepowtarzalny zapach i klimat. W powietrzu krążyło mnóstwo drobinek kurzu, wzbijanych z każdym krokiem i najdelikatniejszym ruchem.
Kapłan wpuścił swoim towarzyszy do środka i zamknął za nimi drzwi. Natychmiast skierował się w prawą stronę, do jedynego pomieszczenia które doprowadził na razie do porządku, oraz które służyło mu za pracownie i sypialnie w jednym.
Wskazał demonowi swoje łóżko, na którym tamten miał położyć pacjentkę. Kapłan oczyścił ręce z bakterii przystosowanym do tego specyfikiem i wziął się do pracy. Mimo że nie był do tego przyzwyczajony– pozwolił demonowi zostać i podglądać postępy w jego pracy.
Odkaził kciuk kobiety i leciutką nakłuł go igłą, tak żeby upuścić trochę krwi do badania. Tamta wyglądała na dość przytomną, więc jego najgorsze obawy się nie spełniły. Do krwi w fiolce dodał odczynnika stworzonego do wykrywania narkotyków, wystarczająco silnego by znaleźć jego pozostałości nawet w krwi.
Czyli nie myliłem się
Roztwór przybrał jasno błękitną barwę. Meritum
Dawka którą przyjęła było dość nieznaczna, jej organizm sam sobie z nią poradził. Wyglądało na to że życiu polimorfki nic aktualnie nie zagraża.
-Wygląda na to że wszystko z nią w porządku. Musi tylko trochę się przespać, potem coś zje i za kilka dni będzie zdrowa jak ryba. Czy pantera. Poczekaj tu chwilę.
Paladyn ruszył żwawym krokiem do spiżarni po jakiś prowiant dla chorej, oraz dla siebie i demona, w razie gdyby ten też miał ochotę coś przegryźć. Chwilę później rozłożył prowiant na stoliku obok, wskazał ręką jedzenie demonowi, i sam zaczął jeść. W zasadzie, to nie był jakoś szczególnie głodny…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

05 lut 2012, 15:51

Para kochanków tańczyła w miłosnym tańcu, obdarowując siebie nawzajem namiętnymi pocałunkami. Powietrze ogarnęło uczucie, jakie łączyło tą dwójkę. Pragnęli tylko siebie. Byli pewni, że nikt, nawet śmierć ich nie rozdzieli. Ogień doznań żarzył ich ciała. Trwali przez kilkanaście długich i krótkich zarazem chwil. Przyjemność jaką mu dawały i ekstaza, jaką czuł, manipulowały jego umysłem, zaginając jakiekolwiek poczucie czasu. Jego ruchy były niezwykle energiczne, by po chwili znów wrócić do normalnego tempa. Ten swoisty cykl powtarzał się kilkukrotnie. Rękoma pieścił piersi ukochanej, dostarczając jej dodatkowych rozkoszy.
Wkrótce nadszedł punkt kulminacyjny. Był to wierzchołek przyjemności, jakiej mógł doznać. Tuż po tym położył się obok Aliyah, składając na jej słodkich wargach pocałunek. Jego oddech był szybki, mimo ogromnej wytrzymałości organizmu Enigmy. Czuł, że żyje teraz pełnią szczęścia.
Prawą dłonią głaskał jej policzek, odgarniając kosmyki cudownych, orzechowych włosów za ucho swej lubej, spoglądając w głąb jej szmaragdowych oczu.
Niestety nic nie mogło trwać wiecznie. W jego głowie zagościła myśl, która zburzyła harmonię tej chwili. Maska i amulet. Dwa słowa, przez które twarz jego przeszył dziwny grymas. Wiedział, że musi to skończyć, choć za nic w świecie nie chciał zostawiać swej bogini. Przed oczami miał obraz Incognito, który idzie w jego stronę, by zadać mu krytyczny cios. Nie dał jednak rady i osunął się trupem na pokrytą śniegiem ziemię…
Reakcją było mimowolne napięcie mięśni niemal całego ciała…
Awatar użytkownika
Aliyah
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

05 lut 2012, 18:57

Nie mogła dłużej powstrzymywać swojego temperamentu. Fala rozkoszy, jaka zalała jej ciało, była potężna, a Ali skupiła na niej całą swą istotę, by wynieść z tego jak najwięcej. Westchnienia przeszły w krzyki, do oczu cisnęły się łzy, które nie zdołały spływać po policzkach, schnąc na rozpalonej do granic skórze. Dłonie zacisnęła na ramionach kochanka, kiedy jej ciałem targnął silny dreszcz, oznajmiając, że osiągnęła pełnię rozkoszy. Natomiast pełnię szczęście wówczas, gdy mogła spojrzeć w oczy Koshiego i doświadczyć mocy czułości w drobnej pieszczocie, jaką ją obdarzał.
Złożyła dłonie na jego torsie, wtulając się w ukochanego. Nie chciała go stracić. Nie mogła. Żyła tylko dla niego.
Dlatego zaniepokoiło ją, kiedy zesztywniał. Od razu odsunęła się i uniosła głowę z pytającym spojrzeniem.
Czy coś się stało, kochany? – zapytała niespokojna, marszcząc lekko brwi. – Co cię trapi? – przyłożyła dłoń, do jego twarzy, głaszcząc ją kciukiem. Nie chciała, aby cokolwiek zakłócało spokój jego duszy, gotowa zniszczyć owe "utrapienie".
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

05 lut 2012, 20:40

Był sam zły na siebie. Kontrolowanie własnego ciała przychodziło mu z coraz większa trudnością. Każda myśl wywierała wpływ na pojedyncze mięśnie, które mimowolnie napinały się. Odetchnął z ulgą i rozluźnił się. Uśmiechnął się nieco sztucznie, gdyż dalej targały nim mieszane uczucia.
Objął ukochaną i złożył na jej ustach czuły pocałunek. Normalnie nie powiedziałby nawet słowa, lecz był jej to winny. Była dla niego jedyną zaufaną osobą, którą bezgranicznie kochał. Jeśli on był bogiem, to ona boginią…
Opuszkami palców delikatnie głaskał jej lico, zapatrzony w głębię szmaragdowego spojrzenia. Zamknął oczy.
– Muszę znów wyruszyć. – ton jego był sztucznie neutralny. W rzeczywistości bał się, że tym razem nie wróci do świata żywych. Na jego twarzy znów zagościł uśmiech. Tym razem był ciepły, szczery. Podniósł się z łoża, by sięgnąć linki od spodni. Na pierwszy rzut oka była całkiem goła, lecz z prawego boku przywiązany był do niej złoty łańcuszek. Enigma rozwiązał go i chwycił w dłonie. Nachylił się nad ukochaną, by założyć jej na szyję amulet. Był on dziwnie zdobiony, pokryty nieznanymi symbolami, mimo tego był całkiem ładny i sprawiał wrażenie drogiego.
– Chodzi o ten wisiorek i o maskę. Noś go zawszę przy sobie, kochana. – mówił spokojnie, jakby świadomość, że Aliyah będzie go nosiła, bardzo go uspokajała…

[Skąd amulet? nie mogę znaleźć odpowiedniego tematu.Loki]
Awatar użytkownika
Aliyah
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

05 lut 2012, 22:42

Obserwowała jego ruchy, lecz w jej sercu zagościł niepokój. Szybko też, może zbyt pochopnie postanowiła. Jeśli miał wyruszyć, to tylko z nią. Nie było siły, która mogłaby odciągnąć ją od tej myśli.
Ujęła medalion w dłonie Przyglądała mu się obracając w palcach i badając opuszkami. Był niezwykły, pokryty sekretnymi znakami, pradawnymi runami. Aliyah zaczęła wyobrażać je sobie jako zaklęcia chroniące przed złem i urokami. Tak, amulet ochronny.
Uśmiechnęła się do Koshiego, lecz po chwili spuściła i odwróciła głowę. Naszyjnik szybko skojarzył jej się z bransoletką, którą wciąż nosiła na ramieniu. Której przywieszki brzęczały przy każdym ruchu. Starała przypomnieć sobie, czy mówiła wampirowi, czym była ta błyskotka. Jeśli tak – czy nie sprawa pół demonowi bólu jej przywiązanie do niej. Bransoletka stała się częścią jej, częścią jej przeszłości, której się nie wyrzekła.
Żeby jednak nie podejmować tego tematu, szybko zwróciła się do Koshiego:
Jest piękny, dziękuję. Koshi, wiedz jednak, że nie wyruszysz sam – spojrzała mu poważnie w oczy.
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

05 lut 2012, 23:01

Wampir uśmiechnął się widząc, że ukochana ucieszyła się z naszyjnika. Po chwili jednak spuściła wzrok i odwróciła głowę. Coś ewidentnie było nie tak. Bardzo delikatnie uniósł jej brodę i pocałował ją w usta. Uśmiechnął się szerzej, spoglądając w jej oczy. Jego ślepia miały w sobie coś, co penetrowało każdą barierę i kłamstwo, może dlatego, że nie były prawdziwe.
– Co się dzieje? – spytał, niemal szeptem. Każdy powód jej zmartwień był i powodem jego zmartwień. Nie domyślał się nawet o co może chodzić. Jego prawa dłoń głaskała jej bujne włosy. Za każdym razem, gdy na nią spojrzał wiedział, że gotów jest do poświęcenia wszystkiego w obronie jej życia. Nieco spoważniał i rzekł:
– Przysięgnij mi jedno – jego wzrok zagłębił się jeszcze bardziej w jej szmaragdowym spojrzeniu. – Że wykonasz każde moje polecenie, gdy będziemy na miejscu – westchnął – To, co widziałaś było jedynie prologiem…
Ostatnim, czego pragnął był widok jej śmierci, choć Enigma był pewny, że nastąpi to dopiero, gdy samemu martwy opadnie na glebę…
Awatar użytkownika
Aliyah
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

07 lut 2012, 16:48

Uśmiechnęła się nieco przepraszająco. Zwykle tak robiła. Przyjmowała obronną postawę albo brała na siebie odpowiedzialność za każde przewinienie. Jakby tak właśnie była nauczona, że jest winna wszystkiemu, co ją spotyka. Bezwiednie też, czasem nieświadomie, krzywdziła siebie, by tylko nie uczynić zła drugiej osobie.
Jednak nie można było z całym przekonaniem nazwać Aliyah dobrą. W chwilach zawahania, zwłaszcza w czasie rozstroju emocjonalnego, żywiła czystą nienawiść do świata, który był dla niej tak okrutny.
Jednak Koshiemu jawiła się jako nieskazitelny anioł, któremu brakuje jedynie skrzydeł i aureoli, by wznieść się w przestworza i obdarzać świat dobrocią i pięknem. Dla niego pozostawała bez grzechu.
Nic to – odparła, zaraz zmieniając temat i jednocześnie dając znać, że nie chce mówić o tym, co uznała za błahostkę. Westchnęła. – Mogę przysiąc tylko, że nie narażę się na niebezpieczeństwo bez potrzeby. Musi ci to wystarczyć, kochany – przylgnęła do niego. Być może była to ich ostatnia wspólna chwila szczęścia. – Kiedy i dokąd musimy się udać?
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

07 lut 2012, 17:37

Na słowa "Nic to" Koshi już chciał zareagować. Pragnął znać każdą, nawet najmniejszą obawę ukochanej, każdą jej myśl, czy zmartwienie. Z pewnością zacząłby dopytywanie, gdyby nie fala zimna w postaci myśli, która zaatakowała jego umysł. Czuł górski chłód, mimo iż tuż obok siebie miał Aliyah, której skóra było gorętsza, niż piaski pustyni. Widział Zamaskowanego, który wciąż wywoływał obawy. Czym właściwie był? Wampir nie miał nawet domysłów. Trójka na którą się natknął była całkiem silna, lecz średnią zawyżał demon. Enigma bał się, co wraz ze swą lubą spotkają w starożytnym kompleksie. Jedyne, czego był pewny to fakt, że to może być jego ostatnia potyczka.
Mógł przewidzieć, że ukochana go nie zostawi, miał jednak zabezpieczenie – iluzję. Jeśli ktoś miał tam zginąć to był to tylko i wyłącznie On.
Delikatnie głaskał dłonią jej policzek, odgarniając pojedyncze kosmki orzechowych włosów za jej uszy. Bardzo uważał na bliznę, która mogła wywołać nieprzyjemne wspomnienia. Czuł się za nią w całości winny. Gdyby tylko był wtedy przy niej…
Nieco posmutniał na twarzy, godzony przez własne myśli. Po chwili jednak uśmiechnął się, trochę jakby sztucznie, mówiąc:
– Nie pozwolę Ci tam zginąć, nawet kosztem własnego życia… – powiedział, choć był pewien, że Aliyah wie o tym doskonale – Proszę, obiecaj mi, że zostawisz mnie, gdy Cię o to poproszę. Koniec Twego życia byłby końcem mojego… – ton jego był wyrazisty. Ciepły, choć smutny. Nie chciał tam iść, lecz pragnął spełnić ostatnią wolę swego duplikatu.
– To stara budowla. – opowiadał – Ten z którym walczyłem i jego towarzysze mieli tam coś do załatwienia. Jestem im to winny…
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

09 lut 2012, 19:47

Hevan miał potwornie złe przeczucie, coś w głębi mówiło mu że w pobliżu czai się niebezpieczeństwo, a takiego przeczucia nigdy nie lekceważył. Brnąc przez zaspy, zastanawiał się co może być nie tak, w tak spokojnych terenach. Czyżby wojna przyniosła do Wolenvain nie tylko śmierć i zniszczenie? Nieszczęścia lubią chodzić parami.
Przed drzwiami otrzepał buty, i skierował się prosto do swojego pokoju. W drodze robił listę rzeczy które musi wziąć ze sobą… nie było tego dużo, ale łatwo było się pomylić w tych wszystkich lekach, nawet dla zawodowego medyka. Broń również weźmie, kto wie co go spotka. Takie czasy– nawet w mieście nie było bezpiecznie.
Wlatując do pokoju rzucił tylko przelotne powianie Koshiemu i Aliyah, od razu dopadając do szafki z lekami. Przyciągnął torbę i zaczął układać w niej maści oraz buteleczki. Sprawdził czy ma miecz przy pasie, oraz naciągnął na dłonie rękawice. Miał nadzieję że to, co miał zrobić nie zajmie mu zbyt wiele czasu, niedługo powinna przybyć paczka z klasztoru. Szkoda że nie miał przy sobie jej zawartości teraz, no ale trudno– składał swoje życie w ręce Trila. Nie pierwszy raz z resztą.
Nie chcąc dłużej przeszkadzać zakochanym, zarzucił torbę na ramie, nie wypadało jednak wyjść tak bez słowa.
Jeżeli nie macie nic konkretnego do roboty, ktoś musiałby znaleźć osobę która sprzedała Aliyah narkotyk. Ostatni raz był widziany w karczmie, w mieście Minaloit, wyglądał na zamożnego, wyróżniał się białymi włosami. Ale po co Ja wam to mówię, przecież Aliyah go widziała. W miarę możliwości nie uszkodźcie go za mocno, chciałbym z nim porozmawiać. Teraz muszę coś załatwić, bywajcie.
Tak samo szybko jak wszedł, Hevan opuścił pomieszczenie, zahaczając jeszcze o spiżarnie, gdzie złapał coś do jedzenia. Przez tę podróż do Minaloit był strasznie głodny.
z/t
Awatar użytkownika
Aliyah
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

09 lut 2012, 20:59

Aliyah słuchała go w skupieniu, wyobrażając sobie zimny, górski krajobraz, który szybko przeistoczył się w wilgotny, gęsty las pełen egzotycznych drzew, jakie rosły na Południu. Drzewa te potężne, wysokie i wiekowe oplotły konarami budowle świątynnego kompleksu, będącego celem tej wyprawy. Ta wizja, to słowo napawało ją dziwnym niepokojem. Mącił on myśli w jej głowie, drażniąc nadszarpnięte nerwy, ostatnie zdrowe w psychice polimorfki. W wyobrażeniu, które za pewne odbiegało od rzeczywistości, pojawiała się ciemność, chłód i krwawe łzy. Zadrżała.
Nie chcąc jednak zdradzić się przed Koshim, sięgnęła po prostu po swoje ubranie, udając, że jest jej zimno. Przyodziała się niedbale, w milczeniu. Niepokój nie opuszczał jej. Wyimaginowany głos szeptał, że nic nigdy nie będzie już takie samo. Że owa wyprawa miała wiele zmienić zarówno w jego, jak i jej życiu. Nie potrafiła określić, czego miałyby dotyczyć te zmiany, ale czuła, że nadchodzą. Do myśli nie dopuszczała dwóch tylko podszeptów szyderczego głosu – śmierci ukochanego lub końca miłości. Może to brzmiało banalnie i śmiesznie. Pewnie wielu śmiałoby się z nich jako pary.
Ale któż z nich przeżył tak wiele szczęśliwych chwil okupionych łzami i smutkiem? Prawdziwą samotnością? Kto oddawał się szalonym uczuciom w ponurych czasach, kiedy powietrze naszpikowane było wonią niebezpieczeństwa?
I czy to miało się skończyć? Nigdy już piasek plaży nie będzie palił stóp jak wówczas. Ani żwir nie będzie tak szemrał z falami, których woda wciskała się pomiędzy szczeliny. Nigdy księżyc nie rzuci tak czystego blasku na ich uśmiechnięte twarze. Te uśmiechy nie będą już takie same. Nigdy pocałunki nie będą smakować równie słodko, dotyk nie będzie tak czuły, a spojrzenia łagodne – jak teraz.
Do komnaty wpadł Hevan, który nie poświęcił im więcej ponad przelotne spojrzenie i kilka słów. Aliyah wiązała ostatnie rzemyki gorsetu.
Paladyn mówił o narkotyku. Polimorfka zapomniała już, że była słaba i nie gotowa do podróży. Poczuła się bardzo zmęczona. Naszła ją ochota i potrzeba gorącej kąpieli, porządnego posiłku i kilku godzin snu.
Gdy paladyn wyszedł, sięgnęła do ust wampira…
Awatar użytkownika
Meledan
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

09 lut 2012, 21:26

Myśli wampira po raz pierwszy od wielu dni sięgały po horyzont. Miał on w końcu czas na przemyślenie tego wszystkiego. Tego co zdarzyło się od pamiętnej nocy na kamienistej plaży. Nie wiedział, wątpił?… Po prostu nie wiedział, czy znów wszystko wróci do normy i będą mogli spokojnie żyć. Mimo, iż teraz wszystko wydawało się być idealnie, było tylko fałszywym zwierciadłem. To prawda. Leżał w miękkim łożu, tuż obok swej ukochanej. Lecz był to dopiero koniec opowieści. Jeszcze kilkanaście godzin temu zmagał się sam ze sobą…
Nagle Aliyah drgnęła. Chwile potem chwyciła odzienie. Na pierwszy rzut oka dopadł ją panujący w izbie chłód, lecz czy aby na pewno? Koshi nie wiedział. Od jakiegoś czasu nic nie wydawało mu się być normalne. Patrzył na świat przez wielkie okno, przez które widział spaczoną rzeczywistość. Nie było pięknych zachodów, lecz śmierć i chaos panujący nawet w naturze.
Napinając brzuch podniósł się, zarzucając na siebie swoje czarne spodnie. Zawiązał na pasie wysłużoną linkę, którą znalazł gdzieś w lesie, błąkając się zaraz po wyjściu z lochów. Wciąż miał w ustach smak dziwnego specyfiku, którym narkotyzował się, próbując uwolnić się od demonicznej bestii.
Spojrzał na ukochaną. Była wychudzona. Wyglądała jak cień człowieka. Enigma doskonale wiedział, że nie wyruszy z nią w takim stanie. Tuż obok łoża leżał jego płaszcz, a na nim maska. Brak otworów na oczy budził strach, podobnie jak kilka śladów po pazurach. Nie miał pojęcia czym ona była, ani po co ją dostał. Była to jednak jedyna pamiątka po dramatycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w górach.
Z myślenia wkrótce wybawiła go Aliyah, składając na jego ustach pocałunek, który błyskawicznie odwzajemnił. Tuż po tym do pokoju wkroczył zadyszany kapłan, który wyjął z szafki kilka medykamentów, sądząc po buteleczkach. Zabrał ze sobą także miecz. Sprawiał wrażenie zatroskanego, wyraźnie się spieszył. Wyglądało to tak, jakby w ogóle nie zauważał obecności pary kochanków. A może to i dobrze? Na pożegnaniu rzucił kilka słów, które wywołały w Koshim kolejne rozważania.
Tak. Był pewny, że musi dopaść tego psa, przez którego Aliyah omal nie umarła. Stworzył w myślach portret poszukiwanego, obrazując sobie jego śmierć na kilkadziesiąt sposobów.
Gdy Hevan wyszedł, Koshi złożył na ustach swej lubej pocałunek. Jego ręka delikatnie głaskała jej piękne włosy. Odczekał pewien czas, po czym spytał:
– Kochana. Kto to jest? – tonem spokojnym i ciepłym zapytał o tego, od którego dostała specyfik…

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 19 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.