Noclegownia

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

Noclegownia

26 cze 2012, 18:42

Był to wysoki budynek, jak i szeroki, słowem parę wyjątkowo obszerny. Z zewnątrz poblakłe zielonawe ściany, elementy dekoracyjne z czerwonej cegły, choć liche prezentowały się wyjątkowo schludnie na tle innych kamienic. W budynku tym znajdowała się wiele większych i mniejszych pokoi, które można było nająć na noc, bądź też na dłuższy okres czasu, a nawet na stałe. Wystarczyło porozmawiać z właścicielem hotelu, którym był rosły mężczyzna w kwiecie wieku, posiadającyna na podbródku zadbaną kozią bródkę. Siedział on przeważnie przy dużym marmurowym biurze w holu do którego trafiało się zaraz po przejściu przez drzwi. Po lewej stronie od wejścia znajdowała się jadalnia, gdzie można było zjeść porządny posiłek, za uczciwą cenę. Nie można było tu dostać żadnych napojów alkoholowych. Dlaczego? Chodziła plotka, że żona właściciela miała kiedyś problemy z alkoholem i od tej pory jej mąż stał się wyjątkowo zapobiegawczy. Po prawej zaś znajdował się korytarz z wieloma drzwiami prowadzącymi do najuboższych pokoi wyposażonych jedynie w łóżka, okno i niewielki stolik na którym stała przeważnie jedna do dwóch świec.
Na kolejne piętra wchodziło się schodami znajdującymi się za marmurowym biurkiem. By się na nie dostać niezbędne było minięcie właściciela, który pilnował by nikt kto nie zapłacił nie miał prawa wałęsać się po budynku. Na pierwszym piętrze pokoje miały bogatszy wystrój w którego skład wchodziły zasłony, dywany, kolorowe misy i dzbany z czysta wodą, jak i bawełniane pościele. Naturalnie były większe i przestronniejsze, lecz nie takie, jak apartamenty znajdujące się na samym szczycie, których wystrój często wiązał się z przepychem. Wszystko jednak miało swoją cenę.
Podłogi we wnętrzu budynku są wyłożone drewnianymi deskami, które nie skrzypią pod ciężarem osób przemieszczających się w budynku. W jadalni, za dębowym blatem stoi kobieta w średnim wieku. Zapewne żona, jak i kucharka, która wydaje posiłki klientom mogących zasiąść prze jednym z zastawionych stolików. Każdy pokój posiada okno. Ściany są białe, wyjątkiem są apartamenty oraz pokoje wynajęte na stałe. Podróżni mogą zostawiać swoje konie w niewielkiej stajni obok za dodatkowa opłatą.
Aktualnie jedynymi stałymi najemcami, jednego z apartamentów są państwo Lutani.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Vertrus
Posty: 13
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:20
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 23392892
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51996#51996

18 lut 2015, 23:26

Ślepy traf, ślepy traf. Zdaję się, że słyszał jakieś niezbyt zrozumiałe głosy za ścianą. Zamknął za sobą drzwi do pomieszczenia, kładąc ciążącą mu kuszę pod ścianą. Nie był do końca pewien czy to jest “ten głos", nigdy nie uważał siebie za wybitnego słuchacza, ale cóż, bywa. Cicho podszedł do ściany zza której dobiegały głosy.

Delikatnie przyłożył ucho do ściany. W sumie Vertrus potrzebował dowiedzieć się tylko jednej rzeczy – dokąd oni właściwie zmierzają. Domyślił się już, że jest to gdzieś “daleko", ale “daleko" miało trochę szerokie spektrum. A poza tym, podobała mu się idea podsłuchiwania kiedy nikt się niczego nie domyśla. W jakiś dziwny sposób go to motywowało.

Jako, że stanie było nieco męczące usiadł na podłodze, starając się przy okazji nie robić większego hałasu i kontynuował nasłuchiwanie. Kontynuował, próbując wyłowić treść rozmowy.

Awatar użytkownika
Astallia
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

20 lut 2015, 17:20

Wyraźnie działała na nerwy najemnikowi. Czuła się z tym wybornie. A dziwne, nigdy nie miała natury sadystki, ale tym razem możliwość robienia mu na złość, gdy zwyczajnie nie może nic jej zrobić, była przecudowna. Jeszcze nie wiedziała, że niedługo przestanie być pięknie. Opór zniknął, bo zrozumiała, że nie ma sensu, teraz powinna podłapać więcej zaufania z jego strony i ukąsić, gdy nie będzie się tego spodziewał. Niezła z niej żmijka się zrobiła przez te parę miesięcy ucieczki i swobody… Może za dużo czytała mrocznych książek w dzieciństwie?

Po przekroczeniu korytarza, weszli do pokoju, gdzie Azor szybko przeszedł do swojej zemsty. Poważnie? Ciasno związane ciało, przypominało sceny z kiepskiej jakości powieści erotycznej, tym bardziej, że ona i on to mezalians nie do przetrawienia dla cywilizowanego społeczeństwa.

-Nie tak mocno!– zawołała oburzona, łypiąc na niego podirytowanym wzrokiem. Na szczęście jej najgorsze obawy odeszły w cień. Nie zamierzał pozbawić ją cnoty, a może był zbyt zmęczony tego dnia? A może gdy utrzyma kondycję i kąśliwość węża, nie będzie miał ochoty na kogoś tak wrednego? Kusząca perspektywa i może warto ją wypróbować. Niebawem jednak jej mina zrzedła. Naturalnie, łózko chciał zakosić dla siebie…

-Może jednak stół?– zapytała z nadzieją w głosie, wkurzona na siebie, że jednak trochę wymiękła. Jej hardość znacznie zmalała, proporcjonalnie do wzrostu prawdopodobieństwa opcji spędzenia nocy na podłodze. Mogły być tutaj szczury… Ta myśl bardzo ją obrzydzała. –Tak… Stół wydaje się wygodny…– dokończyła tonem dość przygnębionym. Uświadomiła sobie, że oto pierwszy raz przegrała. Paskudna myśl, jak jeszcze nigdy! Gorzki smak utraty przewagi narodził się w jej ustach. Zdaje się, że to koniec wojaży.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

27 lut 2015, 12:02

MG

Młoda dziewczyna miała wyjątkowego pecha. Jej opór powoli zanikał, gdy uświadomiła sobie, że nie da rady tak łatwo się uwolnić od porywacza. Mimo to, chciała jak najbardziej utrudnić życie osobie, z którą będzie zmuszona podróżować przez długi czas. Na jej nieszczęście najemnik był swego rodzaju profesjonalistą i potrafił sobie radzić z niesfornymi "pakunkami".

- Nie zmuszaj mnie jeszcze do zakneblowania cię. – Powiedział cicho, gdy Astallia krzyknęła podczas krępowania. Nie zamierzał jej oczywiście pozbawiać dziewictwa, jak sądziła początkowo dziewczyna. Mężczyzna miał co do tej kwesti jasne instrukcje. Szlachcianka została posadzona na krześle, które wcześniej jej porywacz postawił pod ścianą. Stół nie wchodził w grę jeśli chodziło o spanie na nim, był po prostu za mały. Teoretycznie na podłodze byłoby wygodniej, ale perspektywa snu w towarzystwie szczurów, pająków i innych paskudztw skutecznie odstraszała szlachciankę.

- Jeśli będziesz grzeczna to podróż do Lokent minie ci szybko i spokojnie. W innym wypadku, cóż… – Rzekł najemnik i położył się na łóżku. - Dobrej nocy. – Rzucił kpiąco i zamknął oczy, zostawiając Astallię w ciemności i ciszy. Więzy nie były na tyle ciasne, żeby wyrządziły dziewczynie jakąś krzywdę, niemniej jednak swoje zadanie spełniały. Mogła próbować co prawda jakoś się uwolnić, ale jej starania były raczej z góry skazane na porażkę. Siedziała więc na niezbyt wygodnym krześle i czekała na sen, który nie chciał nadejść. Nie wiedziała ile czasu minęło, ale tyłek zaczął już ją boleć. W takiej pozycji nie było łatwo odpocząć. Zawsze mogła utrudnić jeszcze życie porywaczowi, ale czy było warto?

Tymczasem w pokoju obok, Vertrus próbował jakoś podsłuchać rozmowę najemnika z Astallią. Koniec końców, udało mu się dostać informacje, która go interesowała. Podróżowali do Lokent, więc rzeczywiście było to daleko. Na jego szczęście nie narobił zbędnego hałasu podczas zdobywania wiadomości i najemnik przebywający ze szlachcianką nie zorientował się, że został podsłuchany.

Awatar użytkownika
Astallia
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

05 mar 2015, 12:29

Wpatrywała się oburzona, jak najemnik przywiązuje ją do krzesła i sam kładzie się na łóżku. Co za bezczelność! Tak traktować damę? Wiła się długo na krześle, próbując oswobodzić ręce, ale nic z tego, gość musiał się znać na swoim fachu, co to to tak, ale za grosz manier… Oprócz oburzenia targały nią setki… Ba, miliony innych uczuć, od rezygnacji, przez złość, aż po rozpacz. Miały one wspólną cechę, która ułatwiała określenie ich w dużo łatwiejszy sposób. Była wkurwiona na swój los. Jak tak można… W stosunku do jakiejkolwiek kobiety. Źle mu płacą czy co? Wierzyła naiwnie, że każdy zachowuje granice przyzwoitości, przez całe swoje lata nie mogła przewidzieć, że jednak są ludzie, którzy mają na to zupełnie zobojętniałe serca. Zaczęły ją nachodzić niemalże filozoficzno– egzystencjonalne myśli. Skąd svę bierze w ludziach złość? Co ze szczęściem? Może jednak przeznaczenie? Oraz inne pierdoły, które nie dają nic zwykłemu zjadaczowi chleba. Ale przecież ona była dobrą panią, zawsze dbała o chłopstwo i służbę, więc teraz los powinien jej to wynagrodzić… Pierdoły, nie ma żadnego porządku, żadnego absolutu strzeżącego dobra ogółu i sprawiedliwości odwzajemniającej dobro dobrem. Bądź tu dla kogoś miły, a z pewnością chwyci dalej niż rękę!

Siedząc tak miała mnóstwo czasu na przemyślenia. Zdecydowanie była grzeczna, mimo że targające nią emocje, nakazywały zdzielenie w łeb temu nikczemnikowi. Do tego co czuła, doszedł jeszcze ból tyłka, który nie dawał długo spokoju. Jej delikatne ciało nie przywykło do takich sytuacji. Powoli przekonywała się, że jest skazana na powrót do Lokent. Co dalej? Będzie musiała być tam wzorcową damą i prawdopodobnie… Mężatką Albina?! Zebrało jej się chwilowo na wymioty. Przecież go nie kocha… Jedyną ucieczką z takiej sytuacji była czyjaś śmierć… Ależ oczywiście, że nie własna. Spojrzała na śpiącego najemnika i jakoś wizja mordu wydała się piękna.

Kim ona teraz się staje?! Czy to ta sama dziewczynka, a może trudy podróży i mroczne doświadczenia, zrobiły z niej kogoś zupełnie odmiennego? Nie ma sensu dbać o pierdoły… Wróci tam i zacznie myśleć jak się dobrze ustatkować. Skoro los jest okrutny, to ona pokaże, że nie boi się go i nie da sobie w kaszę dmuchać!

Awatar użytkownika
Vertrus
Posty: 13
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:20
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 23392892
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51996#51996

10 mar 2015, 00:07

– No, no. Lokent. – pomyślał.

Najbardziej cieszyła go teraz swoboda. Mógł jej pomóc, albo i nie. Mógł teraz próbować coś jeszcze ugrać i 'ratować' ją teraz, albo poczekać na lepszą okazję. Mógł niby spróbować się skontaktować z panną po drugiej stronie szepcząc przez ścianę. Tutaj jednak były dwa elementarne problemy. Pierwszy to taki, że warchoł mógł wciąż być przytomny, a drugi i najważniejszy problem – sam pomysł był mało finezyjny. A jeśli było coś czego Vertrus nie cierpiał, był to brak finezji. To było zwyczajnie głupie.

Wreszcie mu zaświtało – gdyby naprawdę mu się chciało ratować panienkę, wypadałoby to robić przy możliwie małej publiczności. A gdyby tak – obudzić się wcześniej niż oni, a następnie zaczaić się na szlaku do Lokent?

Idea była bardzo kusząca, tylko musiał spełnić jeden warunek. Musiał naprawdę obudzić i wyjść z noclegowni pierwszy. A to nie było takie proste. Był absolutnie świetnym chirurgiem albo konowałem (zależnie od sytuacji), ale jak konkretnie obudzić się pierwszym – to była naprawdę zagadka. No bo co niby powodowało, że jedni się budzą wcześniej, a inni później?

On sam miał teorię, że to coś w płynach przy mózgu na to wpływa, ale wolał tam nie grzebać bo w końcu mógł – ojej – kogoś zabić. Doszedł szybko do wniosku, że grzebanie akurat w tym narządzie jest niezbyt przyjemne dla delikwenta. Nie pomagało wcale, że chętnych do poddawania się jego 'eksperymentom' nie było. Nawet najbiedniejszy i najgłodniejszy żebrak pomyśli dwa razy zanim za bochenek chleba pozwoli się pokroić.

Skoro nie mógł więc na to za specjalnie wpłynąć medycznie, postanowił przynajmniej zwiększyć szansę na to, że jeśli panna i warchoł zrobią sobie poranną awanturę czy szamotaninę z rana, to te dźwięki go obudzą. Z pewnymi trudnościami, ale jednak zaczął przesuwać łóżko bliżej ściany. Po tym nie zostało nic innego jak zasnąć.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

12 mar 2015, 18:12

MG

Sprzeczne emocji targały dziewczyną, która siedziała w ciemnościach na twardym krześle. Nie mogła zrozumieć jak można było tak potraktować kobietę. Niemniej jednak, mężczyzna ostrzegał ją. Myślał, że będzie mu nieco łatwiej zapanować nad młodą szlachcianką, ale ta sprawiła mu sporo problemów. Musiał nauczyć ją pokory i posłuszeństwa. Sama sobie na swój los zapracowała. Prawdopodobnie pozwoliłby jej spać nawet na łóżku, gdyby nie jej wrzaski i natarczywe próby uwolnienia się.

Noc minęła im spokojnie, ale to najemnik wstał wypoczęty i rześki niczym skowronek. Astallia miała duże problemy z zaśnięciem, w końcu mimo wszystko nieco się zdrzemnęła. Bolało ją jednak wszystko, a najbardziej pośladki. Była również zmęczona. Dzień nie zaczął się dla niej zbyt dobrze, chociaż została rozwiązana. Porywacz bardzo szybko zabrał wszystkie swoje rzeczy i wyprowadził dziewczynę z budynku, po raz kolejny ostrzegając ją o konsekwencjach bycia upierdliwą i problematyczną. Nie była co prawda związana, ale ucieczka raczej nie wchodziła w grę, mimo to, zawsze mogła próbować. Leżący za ścianą Vertrus obudził się, gdy w sąsiednim pokoju zamykały się drzwi za szlachcianką i jej "opiekunem".

Mężczyzna musiał załatwić kilka spraw przed ich wyruszeniem z miasta. Chodzenie za nim było uciążliwe dla panny Ardikoetto, ale innego wyjścia za bardzo nie miała. Chyba nie warto się stawiać, zwłaszcza, że podczas podróży kary mogłyby stać się bardziej wymyślne. Wkrótce okazało się, że nie będą podróżować sami.

*Astallia z/t, Vertrus ma wolną rękę i może dalej śledzić parkę lub zrobić cokolwiek zechce.
Awatar użytkownika
Vertrus
Posty: 13
Rejestracja: 29 sty 2015, 21:20
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 23392892
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51996#51996

25 mar 2015, 23:12

– No i zaspałem. Jakie to typowe. – pomyślał Vertrus wstając błyskawicznie z łóżka. Albo przynajmniej próbując. Wymacał leżącą obok kuszę i sprawdził czy wszystko na miejscu. Szybko się pozbierał, sprawdził czy wszystko w kieszeniach, nieco zmieszanym wzrokiem popatrzył czy czegoś nie zapomniał i podszedł do drzwi.

Otworzył je delikatnie. Popatrzył w lewo i prawo. Już ich nie było, ale oczywiście nie mogli być daleko. Delikatnie się uśmiechnął po czym dziarskim krokiem ruszył ku wyjścia, zostawiając klucz na blacie właściciela. Zapowiadał się interesujący dzień.


z/t

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 12 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.