Posiadłość Jezebel

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

Posiadłość Jezebel

13 sie 2012, 15:04

Kiedy w mieście wyrastały, jak grzyby po deszczu, całkiem nowe budowle, entuzjastycznie przyjmowane przez ludność potrzebującą mieszkań w rozsądnych cenach, w pobliżu zawsze znajdowały się budynki należące do starego budownictwa. Jedną z takich budowli była posiadłość Rotszyldów. Duży budynek zbudowany z szarego kamienia, ze spadzistym czarnym dachem. Umieszczone gdzieniegdzie okna wpuszczały do środka promienie słońca. Przy murze domu rosła winorośl, która fantazyjnie pięła się po ścianach. Dzięki temu wiosną liście zmieniały kolor ścian na delikatnie zieloną, latem była to już dojrzała zieleń, natomiast jesienią zmieniały swą barwę na krwawą czerwień. Tak więc winorośl wprowadzała mnóstwo barw w zewnętrze tego, na pierwszy rzut oka, mrocznego domostwa. Dookoła domu rósł trawnik, którego zieleń była nieco poszarzała. Z lewej strony domu znajdowało się duże drzewo, na którym wisiała huśtawka. Jakiś czas temu, podczas burzy, piorun trzasnął w jedną w głównych gałęzi. Nie urwała się, jednak od tego czasu stała się martwa i sucha. Na tyłach posiadłości, za domem, znajdował się staw. Sredniej wielkości oczko wodne z jednej strony obrośnięte trzcinami tworzącymi urocze szuwary. Nocami słychać było kumkanie żab, a za dnia można było karmić ryby. Same dekoracyjne gatunki.
Dostępu do posiadłości broni dosyć wysoki, metalowy, ostro zakończony płot.
Na tyłach domu umiejscowiony jest malutki domek, który kiedyś pełnił rolę sutereny dla stróża. Obecnie jest niezamieszkany.

Wnętrze domu zmieniało się przez lata mniej lub bardziej, zależnie od gustu właściciela. Jezebel nie zmieniła dużo od kiedy stała się panią domu. Bogactwo rzeźb, obrazów, drogich bibelotów – to wszystko nadal tkwiło wewnątrz i zbierało kurz. Parter składał się z dużego przedpokoju, w którym atrakcję stanowiło duże lustro w pięknie zdobionej ramie. Obok niego, pod ścianą stała sofa i mały stolik. Z przedpokoju można było przejść do bawialni, gdzie stał stary, nieużywany, kompletnie rozstrojony klawesyn. Towarzystwa dotrzymywalo mu kilka miękkich, starych foteli, stolik i krzesła.
Po przeciwnej stronie korytarza było wejście do jadalni, która pomieściłaby co najmniej osiem osób. Nie była przeznaczona na większe uroczystości, jednakże jako, zę Jezebel mieszkała sama, rozmiar jadalni nie miał znaczenia. Zaraz przy niej umieszczone było małe pomieszczenie używane przez służb ę do przygotowywania posiłków. Zaopatrzone było w szyb prowadzący w górę budynku. Mała, kuchenna winda poruszająca się dzięki układowi dźwigni, napędzana pociągnięciami liny, łączyła owo pomieszczenie z kuchnią, która znajdowała się na samej górze domu. Dlaczego? Kuchnię budowano zazwyczaj na poddaszach, ponieważ zapachy wydzielające się podczas gotowania wraz z ciepłym powietrzem wznosiły się do góry. Podczas gotowania kapusty cały dom przeszedłby jej smrodkiem.
Nie rozpisując się o wszystkich pomieszczeniach, wypadałoby wspomnieć o sypialni która należała do Jezebel, oraz o dwóch sypialniach gościnnych. Owe pokoje dla gości wyposażone były standardowo: szafa, duże łóżko, stoliczek, krzeszło, nieduża sofa. Bez zbędnego przepychu, który przeszkodziłby w zasypianiu. Pokój Jezebel prezentował się zgoła inaczej. Wielkie łoże z baldachimem, pięknie rzeźbiona toaletka z litego drewna, niezwykle puszysty, bordowy dywan. Na ścianie naprzeciwko łóżna wisiał obraz przedstawiający parę w namiętnym uścisku. Innowacją na miarę wynalezienia koła była łazienka. Znajdowała się w niej wanna, w której można było zażywać kąpieli. Oczywiście najpierw tzreba było ją napełnić przynosząc niezliczoną ilość wiader z gorącą wodą. Na samej górze mieściła się kuchnia i pokoje dla służby, większość niezamieszkanych.

edit: Służba została zredukowana do jednej pokojówki, jednej kucharki i jednej panny służebnej, która pomagała Jezebel się ubierać. Nie mieszkały one jednak na terenie posiadłości.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

15 sie 2012, 22:14

Jezebel wróciła z przechadzki. Wcześniej odbyła dość krótką, aczkolwiek obiecującą rozmowę z pół-syreną. Liczyla na to, że skusiła ją wizją bezpiecznego schronienia w mieście. Jeśli jej sie udało, prędzej czy później nowa rybka pojawi sie w jej stawie. Jez przekroczyła bramę, ale nie weszła do domu. Zamiast tego skierowała się w stronę drzewa. Lubiła je oglądać. Dwojaka natura na wpoł martwego drzewa przypominała jej o harmonii panującej na tym świecie. Jakkolwiek by to nazwać, dla jednej siły zawsze znajdowała sie przeciwwaga. Dobro i zło. Kobieta i mężczyzna. Dzień i noc.
Oczywiście lubiła też siedzieć na huśtawce i pozwalać myślom błądzić gdzieś po świecie. Tak jak zwykle, oparła parasolkę o pień, a sama posadziła tyłek na siedzisku huśtawki. Być może uchodziła za niewygodną, ale przy tak dużej ilości materiału, z którego wykonana była jej spódnica, twardość deski nie miała znaczenia.
Odepchnęła się kilka razy, wprowadzaj ąc huśtawkę w ruch. Przyjemnie było poczuć powiew wiatru na twarzy. Sama czynność kołysania się odprężała ją i uspokajała. Świadomość tego, że była w tej chwili całkiem sama sprawiła, że opuściła gardę, którą miała podniesioną za każdym razem, gdy przebywała w obecności innej zywej istoty. Owieczka nie była jej teraz potrzebna.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

15 sie 2012, 22:29

Jako duch podróżował po Wolenvain – mieście, które bronił, które zostało otoczone opieką przez Tarretha, który był też jego mistrzem. "Mistrzem"… Teraz nim gardził. Pieprzony hipokryta – najpierw pozbawił go wszystkiego, potem zabił, a potem… Urządził uroczysty pogrzeb. Zapewne nikt nie wiedział jak Samael zginął. Pewnie myślą, że w wyniku obrażeń w walce. Taka też byłą prawda, ale kto zadał tą śmierć? Ta bestia, która chroniła swój "honor" mordując wszystko dookoła. Nawet swego ucznia. Kiedyś mu się za to odegra… Musi zdobyć "tylko" ciało… Aż ciało… Leciał na wskroś budynków, kiedy znalazł się blisko czegoś ogromnie mu znanego i silnego zarazem. Czuł bliską sobie energię, którą rzadko wykrywał na tym świecie. Zaciekawiło go to niezmiernie, więc ruszył w tamtym kierunku. bycie duchem miało pewną zaletę – nie musiał omijać przeszkód, tylko przelatywał przez nie. nie męczył się, nie musiał jeść i pić. Jednak nie żył. Egzystował, a to mu się nie podobało. Dotarł w końcu do źródła tej energii, a to co ujrzał zaciekawiło go – była to młoda kobieta, której urody mogłaby pozazdrościć niejedna. Ciekawe… Podleciał jakiś metr od niej – czuł wystarczająco dużo mocy, aby nie próbować konfrontacji z Nią.
-Witaj córko Czeluści. - Powiedział i ukazał się jej oczom. – Co robisz w tym mieście? - Zapytał, po czym, mimo faktu bycia duchem "usiadł" na ziemi i oparł się o drzewo. - Ciekawa roślina. Wpół umarła… - Tak jak ja – dodał w myślach.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

15 sie 2012, 22:55

Dłuższą chwilę rozkoszowała się ciszą, którą zabijała jedynie sowa. Pohukiwała leniwie, siedząc w dziupli znajdującej się w martwej częsci drzewa. Ta noc była jedną z tych, podczas której nawet żaby przerywają swoje uporczywe rechotanie. Tak więc była tylko ona i wiatr. Wtem wydarzyło się coś, czego Jezebel nie oczekiwała. Coś się pojawiło. Wyczuła zawirowanie energii, jednak nie była w stanie nic zobaczyć. Aż do czasu, kiedy usłyszała głos. "Witaj córko Czeluści." To jedno zdanie sprawiło, że cała jej uwaga wcześniej rozproszona na tysiące różnych myśli, skupiła się w jednym miejscu i czasie. Po tym powitaniu, jej oczom ukazała się postać. Półprzeźroczysta zjawa o ludzkich kształtach. Nie dopatrzyła się szczegółów, cała istota była jakby rozmyta. Postać usiadła na ziemi i oparła sie o drzewo, a raczej sprawiała takie wrażenie.
Jezebel uporządkowała w głowie nowe informacje. Pojawiła się bezcielesna istota, która wiedziała skąd ona pochodzi. Czeluść… a więc taką nazwę nosi jej świat, o ile zjawa ma rację. Kobieta powstrzymała uśmiech pomimo tego, że natarczywie próbował wpełznąć jej na usta. Zamierzała udawać niewiniątko, aby wyciągnąć więcej informacji, ale wtedy przypomniała sobie o Owieczce. Zaklęła w myślach. To zmieniło postać rzeczy. Wpadła. Nie było więc sensu dłużej udawać.
– Witaj. Co robię? To samo, co wszyscy. Staram się żyć.
Odpowiedziała mu zgodnie z prawdą. Żyło sie jej nie najgorzej, pomimo pragnienia, które w sobie pielęgnowała. Pragnienia, które było jednak rysą na szkle, upierdliwym, niewygodnym elementem układanki. Jednak poczuła, że być może niedługo odrobina światła rozjaśni jej puzzle tak, by mogła ten element dopasować do całości.
– Czym lub kim jesteś? Chociaż powinnam spytać raczej kim byłeś…
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

15 sie 2012, 23:13

Czym jesteś… Nie wiedział już czym dokładnie był. Duchem? Podniósł lekko ręce i spojrzał na nie – były rozmyte. Więc to tak wyglądał? Musiał coś z tym zrobić – wolał mieć chociaż kształty zbliżone do tych za życia, ale to później.
-Starasz się żyć. – Powtórzył jej słowa. Cóż… Było to nieco nietaktowne, ale trudno. - Starasz się żyć, a niektórzy chcieliby żyć chociaż tak, jak ty żyjesz. Uwierz mi... – rzekł nieco zgaszonym tonem, kiedy to sobie przypominał o radościach życia, o doznaniach czuciowych, czy nawet bólu i mrozie. Teraz tego nie czuł, bo nie mógł.
-Czym jestem?.. Albo kim byłem? – Powtórzył jej słowa po raz kolejny. Wypowiedział je cicho, jakby pod nosem, którego w gruncie rzeczy tak naprawdę nie miał już.
-Nazywałem się Samael, który zasłynął w bitwie o Bramę Zachodnią, rok temu latem. Bohater Wolenvain, Dziecię Demonów… Wygnaniec… - Ostatnie co powiedział było przepojone dziwnym uczuciem. Tęsknił do miecza, który był jego przekleństwem i błogosławieństwem. Ostrze jego ojca, którego zabił, miecz, który odziedziczył po przodkach. Jego brzemię, które miał nieść jak najdłużej. A go stracił – miecz, który odbudowany był niebezpiecznym przedmiotem, który wywołałby wojnę w świecie Czeluści. A on go stracił. Wygnaniec, to nie był tylko miecz. To był też tytuł – on, Samael, wygnany z domu, z Północy, wygnany przez demony, wygnany ostatecznie z miasta, którego był ponoć bohaterem. Wygnany na jedno słowo jego byłego "mistrza", który potem go zabił. – Syn Somiriona, bratanek Abbadona…. Tym byłem… Teraz jestem niczym więcej jak zranionym przez sługę Zankou duchem. Pyłem na wietrze potęgi. – Dodał, i zawiesił wzrok na Niej. Jego szkarłatne oczy, które jako jedyne wyglądały jak za życia spoglądały na Nią.
-A ty kim jesteś, Pani?
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

15 sie 2012, 23:53

Przyglądała się zjawie. Nie uszło jej uwadze jak duch oglądał własne ciało. Wywnioskowała z tego, że niezbyt podoba mu się stan, w którym trwa. Zresztą nie mogła się dziwić, w końcu nie miał ciała, mógł jedynie obserwować świat, trwając wpół drogi. Zatrzymany pomiędzy dwoma światami, zaklęty w czasie, samotny i zapomniany. Ach, jak dobrze znała ten stan! Tak dobrze, że była bliska mu współczuć. Stan ten nie trwał długo i otrząsneła się. Nic, co jej opowiedział o sobie, nie zabrzmiało znajomo. On sam wydawał sie jej być obcy, a więc założyła, że nie mogła go znać. Syn Somiriona, bratanek Abbadona… tak, jak pierwsze imię nie powiedziało jej kompletnie nic, tak drugie pozostawiło po sobie dziwny posmak. Zupełnie jakby kiedyś słyszała je lub przeczytała. Może w jednej z tych mrocznych ksiąg, które tak ją do siebie przyciągały? Nie wiedziała.
– Jestem Jezebel -to była jedyna informacja, której była pewna. Nie wiedziała kim tak naprawdę była, ani jak się tu znalazła. Skryta w obcym ciele trzymała się jedynej informacji, którą o sobie wiedziała. Dlatego powiedziała to i zamilkła. Była ciekawa, czy dowie się czegoś więcej o tej… jak ja ten duch nazwał… ach, tak. O Czeluści. Noc zapowiadała się niezwykle ciekawie.
Zeskoczyła z huśtawki i zaczęła przechadzać się w tę i z powrotem. Rozsadzała ją energia, ciekawość i bliżej nieokreślone uczucie. Tak, jak z zewnątrz wyglądała w miarę spokojnie, wewnątrz niej panował istny chaos.
– Może wejdziemy do środka? Jest coraz zimniej, nie chciałabym się przeziębić.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

16 sie 2012, 08:39

-Jezebel… - Powtórzył cicho. Jakby kiedyś… Jakby kiedyś słyszał już te imię. Musiał sobie jednak jeszcze przypomnieć kiedy to było i do kogo należało. Jednak wiedział, że coś słyszał o tym. Wizja ta plątała mu się dookoła myśli, podchodziła na koniec języka, jednak nie dalej. jakby coś nie chciało dopuścić do uwolnienia się tej wiedzy.Tak czy inaczej miał jeszcze dużo czasu na przypomnienie sobie.
Kobieta zeskoczyła z huśtawki i zaczęła chodzić, to w jedną stronę, to w drugą stronę. Coś co powiedział, musiało ją zainteresować. W tym przekonaniu upewniły go kolejne jej słowa – zaproszenie do domu.
-Jak sobie życzysz, Pani. – Odrzekł na jej propozycję wejścia do domu. Mu nie robiło to większej różnicy, gdyż nie czuł chłodu jako duch. W jego głowie cały czas pałętały się myśli o Jezebel – skąd zna jej imię, kto mu je powiedział. Wstał i mimo faktu, że był duchem "wziął" ją pod rękę – nawet jako martwy, zawieszony pomiędzy światami uznał, że pewien poziom kultury należy zachować. Mogło to zabawnie, a przynajmniej dziwnie wyglądać w oczach innych, ale on się tym nie przejmował. Ruszył z niewiastą do środka budynku. Kiedy znaleźli się pod drzwiami, rzekł:
-Przykro mi, jednak nie mogę ich otworzyć. - Po czym się lekko uśmiechnął. Przepuścił niewiastę w drzwiach, a sam ruszył za nią. Dom wyglądał na bogaty, jednak za życia nie wyczuł tak silnej postaci tutaj. Więc od kiedy tutaj jest? Wiele pytań siedziało w jego głowie, ale najbardziej dokuczało mu jedno – kim jest Jezebel?
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

17 sie 2012, 00:27

We wnętrzu poczuła się dużo lepiej. Zaprowadziła gościa do bawialni, gdzie wskazała mu fotel, w którym miał usiąść. Ona sama usiadła na stoliku. Nigdy nie lubiła zagłębiać się w tych miękkich fotelach, dlatego jeśli mogła, unikała tego jak ognia. Samael nie powinien zauważyć nawet tej okropnej cechy znienawidzonych przez Jezebel mebli, jako duch i tak udawał, ze siedzi.
– Zaproponowałabym jakiś trunek, ale nie wiem, czy jest sens… -powiedziała zdejmując w tym czasie toczek z głowy. Najchętniej poszłaby się przebrać, gorset uciskał ją, gdy siedziała. Czasami brakowało jej tchu. Jednak miała gościa, więc nie wypadało, aby zaprezentowała się w mniej ofiacjalnym stroju.– Zakładam, ze jako duch nie masz zbyt dużo funkcji życiowych do wyboru… Jak to się stało, że tkwisz w tej postaci?
No tak, przeszła od razu do rzeczy. Interesowało ja praktycznie wszystko. Jak długo utrzymywał się w tym stanie, dlaczego nie poszedł dalej, jakie miał zamiary.
– Myślaleś o tym, aby… zdobyć jakieś ciało?
Pytanie w zasadzie niepotrzebne, przecież gdyby to było takie proste, z pewnością nie byłoby go tutaj. Zdobyłby ciało i nowe życie. A więc… co go ograniczało?
Odłożyła toczek obok siebie na stolik i zaczeła bawić się wsuwką, którą właśnie wypięła z włosów, nadruszając tym samym konstrukcje fryzury.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

17 sie 2012, 00:41

Usiadł na fotelu, który mu wskazała. Chociaż może "usiadł" to za dużo powiedziane. Przyjął taką pozycję – będzie dokładniej powiedziane.
-No raczej nie ma sensu proponować mi coś do picia – jestem raczej mało materialny. Ale dziękuję. – Odrzekł dla gospodyni.
-Jak to się stało? Zwyczajnie pewien wilkołak, który w tej chwili jest majordomusem Wolenvain, a wcześniej był moim mistrzem rozjebał mi łeb… przepraszam za moje słownictwo. A jak do tego doszło… To dłuższa historia, ale mogę wspomnieć, że miało to związek, kiedy zostałem napadnięty przez jakiegoś spiskowca i służkę Zankou… A było to… – Zaczął "drapać się" po głowie. Sam dokłądnie nie wiedział. – Pół roku temu? Może dłużej, może krócej. Nie pamiętam już. A czy myślałem o ciele? Chyba tak, ale raczej o własnym. Jednakże ono zostało spalone, a popiół rozwiany. Co mógłbym jeszcze zrobić? – Zapytał, i zetknął dłonie opuszkami palców. Spojrzał na Nią szkarłatnymi oczyma i czekał na jej odpowiedź.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

18 sie 2012, 09:49

– Cóż… własne ciało to luksus na który nie można sobie pozwolić, jesli jest się na przykład duchem. Z tego co mówisz, odzyskanie twojego ciała wydaje się być niemożliwe, lub bardzo trudne do zrealizowania.
Jezebel wiedziała, ze rozmowa o ciele jest ważna dla jej gościa, dlatego ciągnęła ten temat. Nie obchodziło jej w zasadzie to, czy odzyskałby materialną postać, czy też nie. Teraz, kiedy odkryła, ze jest źródłem informacji postanowiła zaczerpnąć z niego maksymalną ilość wiadomości. Współczuć nie miała zamiaru. Skoro dał się zabić, był słaby.
– Opowiedz mi o Czeluści. Chciałabym poznać twoje spojrzenie… -delikatnie zmieniła temat mając nadzieję, że Samael poczuje przynętę i złapie się na haczyk.– Mam wrażenie, że twoja opowieść byłaby niezmiernie ciekawa. Czy mógłbyś to dla mnie zrobić?
Wypięła z włosów drugą spinkę, pzrez co misterna konstrukcja jej pukli zaczęła opadać coraz niżej i niżej, aż w końcu loki ułożyły się miękko na jej ramionach. Miała za sobą ciężki dzień, teraz najchętniej zażyłaby kąpieli, ale najpierw musiała zdobyć potrzebne jej informacje.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.