Posiadłość Jezebel

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

Posiadłość Jezebel

13 sie 2012, 15:04

Kiedy w mieście wyrastały, jak grzyby po deszczu, całkiem nowe budowle, entuzjastycznie przyjmowane przez ludność potrzebującą mieszkań w rozsądnych cenach, w pobliżu zawsze znajdowały się budynki należące do starego budownictwa. Jedną z takich budowli była posiadłość Rotszyldów. Duży budynek zbudowany z szarego kamienia, ze spadzistym czarnym dachem. Umieszczone gdzieniegdzie okna wpuszczały do środka promienie słońca. Przy murze domu rosła winorośl, która fantazyjnie pięła się po ścianach. Dzięki temu wiosną liście zmieniały kolor ścian na delikatnie zieloną, latem była to już dojrzała zieleń, natomiast jesienią zmieniały swą barwę na krwawą czerwień. Tak więc winorośl wprowadzała mnóstwo barw w zewnętrze tego, na pierwszy rzut oka, mrocznego domostwa. Dookoła domu rósł trawnik, którego zieleń była nieco poszarzała. Z lewej strony domu znajdowało się duże drzewo, na którym wisiała huśtawka. Jakiś czas temu, podczas burzy, piorun trzasnął w jedną w głównych gałęzi. Nie urwała się, jednak od tego czasu stała się martwa i sucha. Na tyłach posiadłości, za domem, znajdował się staw. Sredniej wielkości oczko wodne z jednej strony obrośnięte trzcinami tworzącymi urocze szuwary. Nocami słychać było kumkanie żab, a za dnia można było karmić ryby. Same dekoracyjne gatunki.
Dostępu do posiadłości broni dosyć wysoki, metalowy, ostro zakończony płot.
Na tyłach domu umiejscowiony jest malutki domek, który kiedyś pełnił rolę sutereny dla stróża. Obecnie jest niezamieszkany.

Wnętrze domu zmieniało się przez lata mniej lub bardziej, zależnie od gustu właściciela. Jezebel nie zmieniła dużo od kiedy stała się panią domu. Bogactwo rzeźb, obrazów, drogich bibelotów – to wszystko nadal tkwiło wewnątrz i zbierało kurz. Parter składał się z dużego przedpokoju, w którym atrakcję stanowiło duże lustro w pięknie zdobionej ramie. Obok niego, pod ścianą stała sofa i mały stolik. Z przedpokoju można było przejść do bawialni, gdzie stał stary, nieużywany, kompletnie rozstrojony klawesyn. Towarzystwa dotrzymywalo mu kilka miękkich, starych foteli, stolik i krzesła.
Po przeciwnej stronie korytarza było wejście do jadalni, która pomieściłaby co najmniej osiem osób. Nie była przeznaczona na większe uroczystości, jednakże jako, zę Jezebel mieszkała sama, rozmiar jadalni nie miał znaczenia. Zaraz przy niej umieszczone było małe pomieszczenie używane przez służb ę do przygotowywania posiłków. Zaopatrzone było w szyb prowadzący w górę budynku. Mała, kuchenna winda poruszająca się dzięki układowi dźwigni, napędzana pociągnięciami liny, łączyła owo pomieszczenie z kuchnią, która znajdowała się na samej górze domu. Dlaczego? Kuchnię budowano zazwyczaj na poddaszach, ponieważ zapachy wydzielające się podczas gotowania wraz z ciepłym powietrzem wznosiły się do góry. Podczas gotowania kapusty cały dom przeszedłby jej smrodkiem.
Nie rozpisując się o wszystkich pomieszczeniach, wypadałoby wspomnieć o sypialni która należała do Jezebel, oraz o dwóch sypialniach gościnnych. Owe pokoje dla gości wyposażone były standardowo: szafa, duże łóżko, stoliczek, krzeszło, nieduża sofa. Bez zbędnego przepychu, który przeszkodziłby w zasypianiu. Pokój Jezebel prezentował się zgoła inaczej. Wielkie łoże z baldachimem, pięknie rzeźbiona toaletka z litego drewna, niezwykle puszysty, bordowy dywan. Na ścianie naprzeciwko łóżna wisiał obraz przedstawiający parę w namiętnym uścisku. Innowacją na miarę wynalezienia koła była łazienka. Znajdowała się w niej wanna, w której można było zażywać kąpieli. Oczywiście najpierw tzreba było ją napełnić przynosząc niezliczoną ilość wiader z gorącą wodą. Na samej górze mieściła się kuchnia i pokoje dla służby, większość niezamieszkanych.

edit: Służba została zredukowana do jednej pokojówki, jednej kucharki i jednej panny służebnej, która pomagała Jezebel się ubierać. Nie mieszkały one jednak na terenie posiadłości.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Lydian
Posty: 98
Rejestracja: 23 paź 2011, 11:47
Karta Postaci: viewtopic.php?p=14639#14639

30 sie 2012, 18:45

Wszystkie słowa jakie wypowiedziała Jezebel o tym dziwnym elfie to Lyd pochłaniała je. Chciała znać trochę więcej informacji o nim, ale wiedziała, że na razie musi odstąpić. Kiedy witała się z nim czuła się dziwnie i na pewno on to zauważył. Tak dziwnie się jej przypatrywał… zupełnie tak jakby nigdy nie widział… pół syreny? Chyba tak.
– Miło mi Cię poznać Denarias. Wiem, że brzydzisz się mojej rybiej natury gdyż widzę to w Twoich oczach. Nie mam Ci tego za złe, ale trochę mnie to smuci gdyż nas jest coraz mniej, a tak bardzo pragnę, aby mój gatunek nie umarł. Nie martw się… jestem potworem tylko w wodzie, a na lądzie kobietą. Nie skrzywdzę Cię.
Miała wielką nadzieję, że nie będzie z nim musiała walczyć bo tego nie chciała. Może on wcale nie ma złych zamiarów, a jedynie tylko te obrzydzenie. Czuła się dziwnie z tą myślą.
– Przyjaciel powiadasz? W takim razie masz niezwykłych przyjaciół – powiedziała, a potem na jej twarzy pojawił się słodki, niewinny rumieniec.
Wzięła kieliszek z winem i uniosła go w górę.
– Za spełnienie marzeń… – wyszeptała bardzo cichutko.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

31 sie 2012, 14:09

Obserwowała spokojnie Lydian i Denariasa. Sprawiało jej to niejaką radość. Była ciekawa, czy wywiąże się z tego kłótnia, wszak syrena wyrzuciła mu prosto w twarz jego zachowanie, z którym on niespecjalnie się krył.
Łatwo przyszło mu wejść w rolę przyjaciela, więc może poradzi sobie z niechęcią do wodnych stworzeń? Ale czy to nie byłoby nudne, gdyby wszystko poszło gładko i według planu?
Ujęła w dłoń swój kieliszek i przez chwilę obserwowała krwistoczerwony płyn znajdujący się w środku. Ścianki kryształowego naczynia załamywały wino pod różnymi kątami, żeby zobaczyć taflę trzeba było patrzeć na kieliszek z góry.

Przyjaźń, wierność i spełnienie marzeń. Z pozoru niewinny toast, lecz ona wiedziała, że to przypieczętowanie ich układu. Zamiast kontraktów podpisywanych krwią było słowo i łyk wina. Dlaczego? Cóż… obie strony wiedziały, że to wystarczy, a przynajmniej miały taką nadzieję.
Za przyjaźń… -czy trzeba wspominać, że powtórzyła z toastu tylko to, co było kompletną ułudą? Czy takie przypieczętowanie można uznać za prawdziwe, a postanowienia za wiążące? To zależy jak na to spojrzeć. Jezebel z pewnością miała zamiar wykręcić się z tej umowy, gdy tylko dostałaby to, czego pragnęła.
A może jest całkowicie odwrotnie? Może początkowo udawana przyjaźń miała być zapowiedzią prawdziwej? Takiej, która nie bazuje na wykorzystaniu drugiej osoby? Bez podkładania świń, bez rozmów ze sztyletami w odwodzie… czy to jest w ogóle możliwe? Cóż… można dowiedzieć się jedynie z autopsji.
Nudny ten toast… Nie lepiej… Za nienawiść, zemstę i krew wrogów, która niedługo spłynie nam po rękach? -roześmiała się po tym perliście. Tak, aby Lydian nie miała wątpliwości, że Jezebel sobie żartuje. Z drugiej strony złowieszczy błysk w oku powinien potwierdzić Denariaasowi, że kobieta mówi całkiem poważnie. To było jej własne przypieczętowanie ich współpracy.

Po dopełnieniu toastów, upiła łyk wina delektując się jego stosunkowo wytrawnym smakiem i usiadła w fotelu. Teraz obejrzałaby chętnie coś dramatycznego. Może opiekaną syrenę?
Rozejrzała się po pokoju, jednak nie zobaczyła nigdzie Samaela. Musiał skorzystac z okazji i stać się ponownie niewidzialnym. Miała nadzieję, że nie odszedł, w końcu nie dokończyli rozmowy. On chciał się czegoś nauczyć, a ona miała względem niego całkiem ciekawe plany…

Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

31 sie 2012, 20:09

Niewidzialny duch był niewykrywalny dla nowo przybyłego. Zwłaszcza jego obecnie słaba aura, która była przeważana przez potężną opokę magii Jezebel. Tak czy inaczej, nowo przybyły mu się nie podobał. Denarias mówił coś, o jakimś świętym imperium elfów. Pieprzony długouch, wyniosły. Uważający słabą i delikatną rasę elfów za wyższych od nich. Wyżej położonych od demonów i ich cielesnych dzieci na tym świecie – mieszańców o szkarłatnych oczach. To nie ludzie lasu zasługiwali na imperium, tylko szkarłatnoocy – ich przeznaczeniem było władać światem. Teraz powoli zaczynał rozumieć wszystko co się działo do tej pory. Dlaczego go nienawidzono? Bo był doskonalszy od innych. Większy i silniejszy od braci z Północy, bardziej utalentowany, obdarzony potężnym darem magii demonów, która czyniła z niego potężną maszynę z którą niewielu miało szansę walczyć. To on – mieszaniec zabił demona czystej krwi. To on – mieszaniec wysadził bramę, która do tej pory nie została odbudowana, to on był bohaterem miasta. To on walczył z wilkołakiem, a potem Etoilesem i jego ludźmi oraz dziwką Zankou. A dlaczego zginął? Jakie miał szanse w starciu z wilkiem w pełni sił, a nim – wykończonym, bez nogi, bez magii, bez broni? Żadne i tylko dlatego zginął. Jednak jeszcze nadejdzie czas, gdy odbierze to, co do niego należy i weźmie to czego pragnie – koronę oraz głowę wilkołaka. Do tego potrzebował jednak Jezebel, która mogła mu zdradzic tajemnicę zdobycia ciała.
-Nie podoba mi się ten parszywy długouch. - Szepnął do jej ucha, pozostając niewidzialnym. Wyciągnij od niego informacje na temat tego co potrafi. Czy się Ci… Nam przyda. – Dodał. Widział tutaj jeszcze drugą kobietę – syrenę, która chyba dopiero się obudziła. Niewidoczny dla wszystkiego wnikł w ciało Jezebel i obserwowałdalej.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

02 wrz 2012, 15:35

Unosząc kielich do ust wyczuł nagle jakieś delikatne, ledwo wyczuwalne zaburzenie. Przynosiło na myśl powiew bryzy. Jednak równie szybko jak się pojawiło, tak samo równie szybko zniknęło. Aura była znajoma. Słaba, ulotna, roztaczająca woń śmierci. Towarzyszyła temu miejscu odkąd się tu znalazł. Nie potrafił niestety ustalić, co lub kto był jej źródłem.
Zerknął na syrenę spojrzeniem, w którym malował się ból. Odłożył wino.
Bardzo mi przykro, że tak mówisz, moja droga – odpowiedział ze skruchą, przykładając dłoń do piersi – Naprawdę nie wiem co skłoniło cię do wysunięcia takich wniosków, ale mogę cię zapewnić, że są one błędne. Nigdy bym nie skrzywdził tak pięknej damy.
Szczerze mówiąc jej słowa zaskoczyły go. Skąd niby mogła wiedzieć, co naprawdę o niej myślał? Cały czas miał nałożone bariery myślowe. Nikt ani nic nie mogło się przebić do jego umysłu. Co najwyższej mogłoby próbować, a i tak szczerze wątpił, by ta próba się komukolwiek powiodła. Niewielu było takich, co mogliby sprostać jego zdolnościom. Widzi to w moich oczach – powiedział sobie w duchu z prychnięciem. Cóż za pusty frazes.
Wtem odezwała się Jezebel. Również się zaśmiał wesoło jakby usłyszał wyborny dowcip. Sięgnął po kielich i przyłożył go do ust, patrząc przez sekundę dłużej niż normalnie na kobietę. Widać było, że jest istotą krwawą. Już teraz mógł wyciągnąć wnioski z tej krótkiej rozmowy, że z pewnością miała moc. Być może nie obecnie, ale możliwość na jej zdobycie. Pewna siebie, przebiegła, podstępna. Dobrze, bardzo dobrze. Ogniem ognia nie pokonasz, moja droga – pomyślał z uśmiechem w duchu.
Osobiście uważam, że najlepszym toastem byłby toast za nowy ład i porządek na świecie – Uniósł kieliszek w stronę świecy stojącej pośrodku stoliczka tak, że jej światło załamywało się w krysztale – Aby nigdy więcej nie było bezsensownych wojen, mordów i rzezi, a zamiast tego wszyscy żyli w spokoju i dostatku.
Lydian
Posty: 98
Rejestracja: 23 paź 2011, 11:47
Karta Postaci: viewtopic.php?p=14639#14639

02 wrz 2012, 20:12

– Ojej, nie chciałam Cię urazić – jęknęła – Bardzo mi z tego po powodu przykro. Mam nadzieję, że mi to wybaczysz i w jakiś sposób mogę Ci to wynagrodzić. Nie chcę, abyś był moim wrogiem już na samym początku – powiedziała z uśmiechem pół syrena, a potem upiła łyczek wina z kieliszka.
Ten osobnik był dość tajemniczym elfem. Wyczuła od niego dziwną energię, nie mogła jej w ogóle zanalizować, ale w sumie po co jej to było potrzebne? Raczej po nic jeżeli ten nie miał złych zamiarów. Denarias… hm. Cóż za dziwne imię. I chyba nie gustuje w pół-syrenach.
Przez chwilę przestraszyła się Jezebel, która mówiła o mordzie. Powróciły wspomnienia z zdarzeń, które były w karczmie.
– Spokojnie… wszystko będzie dobrze… – wyszeptała prawie tak, aby inni nie usłyszeli, ale być może Jezebel ma dobry słuch i na pewno coś usłyszała.
– Odnoszę dziwne wrażenie, że nie jesteśmy sami. Czuję… dziwny chłód w tym miejscu, a może po prostu mi się właściwie tak wydaje – mruknęła rudowłosa otulając się szczelniej ciepłym kocem.
Zerknęła na czarne łuski, które miała na nogach. Wzdrygnęła się z obrzydzenia nieco i zakryła je przykryciem tak, aby inni nie zwracali na nie uwagi.
– Szkoda, że nie ma jakiegoś eliksiru, aby zakryć… moją inność – powiedziała z smutkiem w głosie.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

03 wrz 2012, 01:04

Lydian czuła przejmujący chłód, Ane tajemnicza aurę, a Jezebel? Dreszcze. Przebiegły jej po plecach w chwili kiedy Samael wniknął w ciało, które zamieszkiwała. Swoją drogą sytuacja była co najmniej dziwna, trzy istoty w jednym ciele. Ot, taki nadnaturalny trójkącik. Perwersja. Odrzuciła myśl o tym, aby zrobić mu awanturę. Nie udałoby się jej to bez robienia zamieszania na zewnątrz. Później się z nim rozmówi za tak jawny akt samowolki. Niematerialna energia w jakiś sposób wywoływała delikatne mrowienie wewnątrz ciała. Było to przyjemne, ale jednak nie zezwoliła na coś takiego. Samaelu, szykuj się na poważną rozmowę bez świadków.
Rozmowa pomiędzy syrenką i elfem przerodziła się w luźne, towarzyskie pogaduszki, a więc przestało to być dla Jezebel ciekawe. Przewidywalna, nudna rozmowa, prowadząca właściwie donikąd. Jak miała się do pasjonujących kłótni, agresji, wybuchów namiętności czy co tam jeszcze wymyślili ludzie? Nijak ot co.
Ane zaproponował kolejny toast, zupełnie jakby rozpoczęli rywalizację na tym polu.
Mój drogi, nie ma szans na wprowadzenie czegoś nowego bez pewnej liczby ofiar. Świat, ludzie… nie lubią zmian. Aby zaprowadzić pokój nie zmącony żadną wojną musiałbyś zlikwidować większą część istot. -wzruszyła delikatnie ramionami i upiła kolejny łyk wina ze swego kieliszka. Zrobić wszystkim dobrze? To niewykonalne. Jezebel była nastawiona dośc sceptycznie do pomysłu, aby wszyscy żyli dostatnio i spokojnie. Oczywiście wiedziała, że Den miał w domyśle jedynie elfy. Była niemal pewna, że podczas realizacji swojego celu nie zawaha się przed unicestwieniem każdego, kto stanie mu na drodze. Święta wojna w imię tego w co się wierzy. Bzdury.
Jezebel z kolei najlepiej czuła się, gdy dookoła panował chaos. Cierpienie dookoła, ścielący się gęsto trup, posoka spływająca rynsztokami. Nie, żeby własnoręcznie chciała się za coś takiego szarpać. Jeszcze by się ubrudziła…
Już miała kolejny raz unieść kieliszek jak do toastu i przelicytować Ane swoją następną propozycją, ale odpuściła. Wcześniej myślała, że poczeka cierpliwie, aż duch sam zmieni miejsce w którym się ulokował, ale zmieniła zdanie. Tak, w końcu była kobietą, a więc miała prawo do zmiany zdania kilka razy w ciągu minuty. W tej właśnie zmieniła.
Eliksir? -w międzyczasie słuchała też wypowiedzi Lydian.– Den zna się na eliksirach, ja jestem w tej materii kompletnie zielona. Hmm… porozmawiajcie sobie o tym, ja muszę na chwilę was opuścić. Sprawdzę coś i do was wrócę.
Odstawiła kieliszek i stukając obcasami wyszła z pokoju. Miała w tym trzy cele. Po pierwsze, chciała wygonić z siebie ducha, który mógł chociaż zapytać o pozwolenie, a nie tak bezczelnie ją łaskotać… ektoplazmą? Nawet trudno to nazwać. Po drugie, chciała pójść się wreszcie przebrać. Nie dało się ukryć, że gorsety, które zazwyczaj nosiła wyglądały dobrze, ale niestety nie dało się w nim siedzieć, czy też robić cokolwiek innego poza dobrym prezentowaniem się. Cóż, albo wąska talia, wcięcie i wyeksponowany biust, albo siedzenie w wygodnym fotelu.
Jezebel potuptała z powrotem na górę, do swej sypialni. Zamknęła za sobą drzwi i stanęła na środku pomieszczenia.
Natychmiast stąd wyłaź i pokaż mi się -nie było złudzeń, że mówiła do ducha.– Musimy porozmawiać.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

03 wrz 2012, 01:27

Ani elf, ani syrena nie mówili nic co by go szczególnie zainteresowało. Wniknął więc w ciało Jezebel, a raczej ciało kobiety, które zajęła Jez. A teraz siedzieli tutaj w trójkę. Nieco zabawne mogło to być, zwłaszcza dla kogoś, kto byłby w stanie zobaczyć wszystkie te esencje w jednym "worku". Otrząsnął się dopiero, kiedy kobieta powiedziała, że musi coś sprawdzić. "Ooo, coś się szykowało" – pomyślał i biernie czekał na rozwój wydarzeń. Jezebel zaś weszła na górę do pomieszczenia, który było zapewne sypialnią, a potem usłyszał coś w stylu rozkazu. Wyszedł więc z jej ciała i pod postacią widzialnego ducha stanął przed nią.
-Cóż chcesz, moja Pani? Na jaki to temat? - Rzekł i lekko się uśmiechnął.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

03 wrz 2012, 02:00

Kolejny dreszcz przeszedł przez nią, gdy nastąpiło ponowne przeniknięcie ciała. Chwilę później Samael stał się na powrót widzialny dla jej oczu.
Po pierwsze chciałabym, abyś zapamiętał raz na zawsze, że to ciało jest moje. Nie będę tolerowała takiego zachowania.
To była pierwsza sprawa, którą chciała poruszyć. Przy okazji chciała się dodatkowo dowiedzieć, co mógłby dla niej zrobić. Już miała w planach ustanowienie go swoim szpiegiem. Ale najpierw… musiała zrobić coś z tym niewygodnym strojem.
Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało, że się przebiorę -powiedziała rozpinając zamek od spódnicy.– Nie zwracaj na mnie uwagi, tylko powiedz mi, czego mogę od ciebie oczekiwać w zamian za odkrycie tajników opętywania.
Rozpięta spódnica opadła na ziemię. Jezebel podniosła ją i odwiesiła na krześle. W nadal zawiązanym ciasno gorsecie, falbaniastych, krótkich pantalonach i tym razem białych pończochach ruszyła w kierunku szafy stojącej przy łóżku. Otworzyła jedno ze skrzydeł drzwi i podpierając jedną rękę na biodrze, zastanawiała się, co też może na siebie włożyć.
Oczywiście cały czas uważnie słuchała ducha, który z pewnością miał jej dużo do powiedzenia.
Awatar użytkownika
Somirion
Posty: 722
Rejestracja: 03 paź 2011, 22:26
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
Karta Postaci: viewtopic.php?t=822

03 wrz 2012, 02:09

-To ciało jest twoje tylko argumentem siły, Jezebel. – Powiedział obserwując kobietę. – A co mogę dać w zamian? Jestem duchem, czyli niewidzialną istotą, którą większość osób nawet nie wyczuje. Dodatkowo może będę wiedział coś o rzeczach, o których chciałabyś wiedzieć. Myślę, że wymiana jest wystarczająco korzystna. - Rzekł wpartując się w ciało niewiasty. Żywy, czy nie, dalej był facetem i miał pewne odruchy – I chciałbym jeszcze czegoś… Zemsty, śmierci jednej osoby. Śmierci, która może dać i Ci szansę na zdobycie wpływów… Śmierci Majordoma, Tarretha. - Dodał i usiadł na łożu, czekając na jej odpowiedź. No i na dalsze przebieranie się.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

03 wrz 2012, 02:57

Cóż… interesują mnie wszystkie informacje, które jesteś w stanie mi dostarczyć. Co do Tarretha… zemsta jest zemstą. Smakuje najlepiej, gdy jest wypełniana własnoręcznie. Gdybym pomogła ci zdobyć ciało, mógłbyś wyrównać rachunki z nim.
Wybrawszy z szafy jeden ze strojów, położyła go na łóżku. Była to długa suknia w kolorze zieleni butelkowej, wykonana z miękkiego, lekkiego materiału. Najtrudniejszy element całego przedsięwzięcia zwanego przebieraniem miała już za sobą. Nastepnie podeszła do toaletki i usiadła przy niej na miękkim stołku. Wypięła spinki z włosów tak, aby w końcu uwolnione z upięcia opadły jej na ramiona. Wsunęła palce między włosy i wzburzyła je kilka razy, aby zatrzeć na nich ślad po misternym upięciu.
Odwróciła się na moment, aby sprawdzić, czy Samael nadal znajduje się w tym pokoju. Tak, był tutaj i wydawał się na coś czekać. Nie poświęcając mu dłużej uwagi zajęła się rozwiązywaniem wstążek, które wraz z gorsetem tak bardzo krępowały jej ruchy. Pociągnęła za końce czarnej taśmy i zabrała się za powolne i żmudne wyplatanie wstążki z oczek. Czy był jakiś szybszy sposób na pozbycie się go? Oczywiście. Jaki? Może kiedyś do tego dojdę…
W końcu udało się jej. Zdjęła rozsznurowany gorset i odłożyła go na toaletkę. Górną część ciała ozdabiał teraz jedynie wisior z czerwonym, duzym kamieniem, a Jez mogła w końcu odetchnąć pełną piersią. Wstała i przechadzając się po pokoju rozczesywała włosy grzebieniem, który wzięła z toaletki.
Uważasz, że Tarreth będzie bardziej przydatny martwy niż żywy? Dlaczego? -chciała wiedzieć, co jego zdaniem mogła zyskać. Podeszła do okna, spojrzała przez nie, a potem odwróciła się w stronę ducha i oparła się o parapet.– Opowiedz mi więcej o Tarrecie, Samaelu.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.