Boczna uliczka

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Alpin
Posty: 15
Rejestracja: 04 sie 2012, 21:58
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2127

Boczna uliczka

07 wrz 2012, 19:07

Już od dłuższego czasu rycerz szedł przed siebie, czy nocą czy dniem. Czy w deszczu, czy skąpany w słonecznych promieniach. W głowie szumiało mu od wypitego piwa, kolejny wieczór w oberży niemal doprowadził mężczyznę do ruiny. Nadmiar wolnego czasu począł zmieniać czarnowłosego wojownika w smutnego moczymordę. Z drugiej strony – czyż nie jest cudownym fakt, iż przez tak długi czas nikt nie potrzebował pomocy ze strony "Nieustraszonego"?
Ręka mężczyzny powiodła po ścianie budynku, gdy podpierał się, aby nie upaść. Ziewnął przeciągle przyglądając się tańczącym wśród ciemności gwiazdom. Noc zdawała się piękna, noc budziła jednak istoty mroczne i plugawe – tak przynajmniej zakładał Alpin prostując się i potrząsając czupryną. Ten energiczny zgrabny ruch wprawił jedwabiste czarne włosy w taniec, roztaczając dokoła delikatny kwiatowy zapach. Szafirowe oczy przymrużyły się delikatnie starając wyłapać jakikolwiek ruch w alejce do której zmierzał miecznik. Pustka. Ziejąca ciemnością dziura, której nie dosięgał jaśniejący promień światła z pobliskiej latarni. Chłopak doczłapał do końca ściany zdając sobie sprawę, iż doszedł do ślepego zaułka. Miecz odłożył na bok, mimochodem rzucając okiem na jarzące się w cieniach kolorowe odblaski rzucane przez klejnoty na rękojeści. Prawa dłoń pomknęła w stronę czoła, rozczesując palcami proste, krucze pasma. Świt jeszcze w oddali, jednak Alpin musiał przygotować się do dalszej drogi. Podróżował w bliżej nieokreśloną stronę szukając chwały, chcąc rozświetlić drogę tym, którzy błądzą, dopomóc biednym, stać się tym kim sam siebie nazywa. Nieustraszonym w boju, ukochanym przez prosty lud. Czy pragnął władzy? Nie. Władza zbyt deprawuje, jednak nawet sympatii nie zyska jeżeli nie weźmie się w garść. Brak zajęcia? Trzeba je znaleźć! Ci którzy szukają, zawsze odnajdują to czego chcą.
Wypełniony po brzegi tą pozytywną myślą westchnął niepewny, czy wierzy we własne myśli. Od kilku dni sam siebie nie poznawał. Gdzie podział się ten pewny siebie mężczyzna, którego zwykł widywać w lustrze… Zerknął w stronę głównej drogi. Być może winien wrócić po kolejny kufelek.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Alpin
Posty: 15
Rejestracja: 04 sie 2012, 21:58
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2127

10 wrz 2012, 15:21

Masz zamiar mnie zatrzymywać? Jaki jest w tym sens? – chłopak zmarszczył brwi jeszcze mocniej, uśmiech spełzł z jego twarzy pozostawiając chłodną powagę. Kobieta zdawała się na ułamek sekundy znieruchomieć, Alpin automatycznie zerknął za siebie poszukując źródła jej niepewności.
Myślałam, że to wilkołaki, albo co gorsza – wytłumaczyła mu – Mielibyśmy dość duże kłopoty jeśli jakiś nas by zaatakował. Musiałabym wtedy walczyć, a mi się nie uśmiecha teraz walczyć. Muszę się jeszcze dużo nauczyć… wiesz… jestem całkiem nowym wampirem, nie tak dawno mnie przemieniono.
W takim razie składam Ci szczere wyrazy współczucia i proponuję mój miecz dla skrócenia tych męczarni bycia nienaturalnym stworem. – ponownie, delikatnie uniósł klingę, zaraz jednak upuścił ją na bruk. Była zbyt ciężka, mężczyzna zdecydował, iż pozostanie przy trzymaniu rękojeści i staraniu się o odpowiedni "nieustraszony" wygląd. – Wilkołaki w samym środku dzielnicy mieszkalnej. Nie słyszałem niczego głupszego w całym moim życiu… – skłamał kręcąc energicznie głową. Włosy unosiły się, opadała, falowały wokół ciała. Niezwykle pląsy smolistych w kolorze loków przyprawiały rycerza o dumę. – Nie pomogę Ci… – wzruszył ramionami ,nie znając jej imienia nie zdecydował się na dokończenie zdania pozostawiając je koślawym.
Wątpię, aby szukała pomocy.
Przez moment stał jeszcze patrząc w jej twarz. Stęsknione oczy, uśmiech na twarzy. Paradoks. Jej spojrzenie zdawało się prosić o towarzystwo. Może to los sprawił, iż spotkali się tutaj, dziś. Może Alpin winien zrozumieć ją. Nie zabijać.
Mówiłaś ,że jak masz na imię…?
Awatar użytkownika
Kamryn
Posty: 11
Rejestracja: 03 cze 2012, 17:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2118

11 wrz 2012, 13:28

– Mam na imię Kamryn… – wyszeptała, a jej głos w tej chwili wydawał się być spokojny, dziewczęcy, miły dla ucha. Zupełnie tak jakby była inną osobą.
No, tak. Z tymi wilkołakami to się wygłupiła, skąd by się one tu nagle wzięli? Ale chciała, aby ten jak najdłużej z nią porozmawiała bo czasami czuła się samotna. I co z tego, że śmiertelnik? To nie musi być koniecznie pożywienie.
– A Ty jak masz na imię?
Nie chciała stracić życia i jednocześnie nadziei, że już nigdy nie zobaczy brata dla, którego właściwie żyje i stała się wampirem. Nie może przegrać, musi pokazać innym, że jest silna. Nie da się nikomu zabić.
– I dlaczego właściwie tu jesteś? Szukasz ladacznic czy po prostu zgubiłeś się?
Awatar użytkownika
Alpin
Posty: 15
Rejestracja: 04 sie 2012, 21:58
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2127

11 wrz 2012, 16:42

Alpin "Nieustraszony". Możesz mnie znać z opowieści. – wzruszył ramionami zdając sobie sprawę z tego, iż ta możliwość jest jedynie jego pobożnym życzeniem, marzeniem. – Ladacznice?! – prychnął urażony, prostując się dumne. Starał się z całych sił wyglądać godnie, aby wampirzyca sama zauważyła błędną ocenę sytuacji. – Nie szukam ladacznic! Właśnie zbierałem się do wyjazdu z Wolenvain. To miasto najwyraźniej nie potrzebuje bohatera.
Odwrócił się prędko, aby dziewczyna nie zauważyła zawodu w jego spojrzeniu. Zabolała go myśl, która od pewnego czasu nie dawała mu spokoju. Każde miejsce, człowiek potrzebuje obrońcy, jednak on nie jest urodzonym protektorem. Zazwyczaj to jemu trzeba było pomagać – Rudi to rozumiał. Co jednak może zrobić osoba pragnąca być kimś innym, pragnąca tego najbardziej na świecie?
Jak to się stało? Chyba nie stałaś się tym dobrowolnie… – kiwnął w jej stronę, nie bardzo wiedząc jak nazwać stan jej ciała. – To nienaturalne. Zdajesz sobie z tego sprawę? Wampiryzm.
Właśnie w tym momencie dotarł do niego fakt, który do tej pory umykał mu pośród zainteresowania dziewczęciem i niepokojami. To był pierwszy raz kiedy rycerz spotkał wampira. I było to przyjemniejsze spotkanie niż jego wyobrażenia w głowie chłopaka. Uznawał iż kiedy ta chwila nadejdzie, stanie oko w oko z potworem, bestią obnażającą swe blade kły, naznaczone czerwienią. A jednak – przed nim prezentowała się elegancka, z pozoru pokojowo nastawiona piękność o smutnym spojrzeniu.
Awatar użytkownika
Kamryn
Posty: 11
Rejestracja: 03 cze 2012, 17:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2118

11 wrz 2012, 18:18

– Jakiś czas temu – zaczęła opowiadać swoją historię – Mój ukochany braciszek, który jest bardzo nieporadny zaginął po prostu. Szukałam go sama długo, ale za to odnalazłam wampira, który zaszantażował mnie… wtedy nie wiedziałam, że to szantaż… Dał mi wybór; pomoże mi odnaleźć brata jeśli oddam mu trochę swojej krwi, a ja nie wiedziała wówczas co się z tym się to wiążę. Że zostanę kimś takim… zrobiłam to dla brata. Przedtem byłam taka jak Ty… Uczyłam się… byłam żakiem, ale mnie oszukano. Teraz jestem potworną bestią. Wiem o tym! – krzyknęła bardzo głośno.
Oczy zaszkliły się tak jakby dziewczynie się chciało płakać, ale nie uroniła żadnej łzy. Żałowała swojej decyzji, ale już nigdy tego nie zmieni na zawsze zostanie kim tym jest. Pewnie gdyby miała tylko szansę to by pewnie zmieniłaby to wszystko.
– Dokąd się wybierasz? Może potrzebujesz… towarzysza? – spytała nieśmiało.
Awatar użytkownika
Alpin
Posty: 15
Rejestracja: 04 sie 2012, 21:58
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2127

12 wrz 2012, 12:57

Nie odezwał się ani słowem gdy wywrzaskiwała swój gniew. Słuchał, zapamiętywał i miał nadzieję, że w przyszłości dziewczyna nie zmieni nawyków żywieniowych trafiając tym samym na "czarną listę" bohatera. Nie było na niej zbyt wiele osób…szczerze powiedziawszy, póki co nie było nikogo. Rycerz nie posiadał zdolności do nienawiści, co było zarazem jego darem jak i przekleństwem. Nie potrafił jednak powstrzymać się przed delikatnym wzdrygnięciem na pytanie o potrzebę towarzystwa w czasie drogi.
Najpierw mnie uwodzi, potem pyta czy idę na ladacznice, ze łzami w oczach opowiada historię swego przemienienia aby zwieńczyć to wisienką na torcie – zaproponowaniem wspólnej podróży. Bo jak inaczej można rozumieć jej pytanie?
Rycerz słyszał, iż kobiety bywają zmienne jednak to przekraczało jego wszelkie wyobrażenia. Bojąc się o uczucia Kamryn nie śmiałby powiedzieć, iż nie gustuje w towarzystwie krwiopijców.
Jestem samotnikiem. – wymamrotał starając się nie odczuwać zawstydzenia. – Jeżeli potrzebujesz pomocy. Mogę pomóc. Mogę. – dodał szybko. Nienaturalnie szybko, przebierając z nogi na nogę. Wyglądał teraz wyjątkowo niewinnie, czarne włosy opadające falą na plecy niemal zlewały się z ciemnością, lśniąc jednak w mroku, w oczach migotały iskierki, pancerz lśnił. Postać niczym z obrazka.
Awatar użytkownika
Kamryn
Posty: 11
Rejestracja: 03 cze 2012, 17:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2118

12 wrz 2012, 16:58

Kamryn podeszła do niego i znów go obserwowała. Jej skóra wydawała się jeszcze bardziej blada niż dotychczas, być może potrzebowała teraz krwi, ale czy ugryzie go? Przecież mówiła, że rzadko pije ludzką krew.
– Jeżeli nie chcesz pomocy, ani towarzystwa to rozumiem. Masz prawo mnie nie chcieć bo dla Ciebie jestem tylko potworem, który pije krew bez umiaru i bez żadnych uczuć. Rozumiem to i wybaczam. I… daruję Ci życie – powiedziała.
Obok mężczyzny przebiegła mała, szara myszka, która bardzo głośno piszczała co nieco denerwowało to dziewczynę. Zamrugała nieco oczami, a następnie chwyciła mocno zwierzę. Kły wampirzycy wydłużyły się znacznie, oczy tak jakby miały ciemniejszą barwę.
– No, proszę… – uśmiechnęła się wampirzyca – A mama mi mówiła, aby się nie bawić jedzeniem… – dodała z ironią w głosie. – Ostatnio żywię się tylko myszami, albo szczurami – mówiła z pogardą, ostre paznokcie wbiła w brzuch małego gryzonia.
– Cóż za okropności – powiedziała wsysając krew z zwierzęcia – Och wybacz za moje maniery – zwróciła się do niego, a następnie małym, zwinnym języczkiem zlizała krew, która leciała z kącika ust.
Awatar użytkownika
Alpin
Posty: 15
Rejestracja: 04 sie 2012, 21:58
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2127

13 wrz 2012, 18:13

Darujesz mi życie. Podobno nie pijasz ludzkiej krwi, więc jak możesz…, a z resztą. – machnął niechętnie ręką, wzdychając najgłębiej jak potrafił. Rozmowa zaczęła go nużyć. Konwersacja z pewnością byłaby ciekawsza gdyby nie ciągła niepewność, blokada w sercu wojownika, która nakazywała patrzeć na kobietę niczym na niedostępną istotę. Skoro nie jest wobec niej złowrogo nastawiony, może przynajmniej pozostać obojętny wobec jej wdzięków, kształtów kobiecego ciała. Rycerz nie patrzył na nią, gdy wypijała krew zwierzęcia. Starał się jak mógł ignorować odgłosy jakie przy tym wydawała biedna, skazana na śmierć mysz.
Właśnie zapytałem czy Ty nie potrzebujesz pomocnej dłoni, ale najwyraźniej nie jestem tym, z którym masz podróżować.
Uniósł miecz, wbijając czubek jest ostrza w chodnik. Szykował się do dalszej drogi, powoli sprawdzając swoją zbroję, zawartość skórzanej torby. Odwrócił gwałtownie głowę słysząc odgłosy za swoimi plecami. Dwóch podpitych mężczyzn szło ulicą, potykając się o własne nogi. Pijackie śpiewy odbijały się od ścian niosąc pieśń upadłych ludzi poprzez uliczki mieszkalnej dzielnicy. Księżyc chylił się ku horyzontowi, zmęczony całonocnym pobytem na niebie.
Będą wyruszał. Utwierdziłaś mnie w moim przekonaniu. – z tymi słowy podszedł do kobiety, uśmiechając się delikatnie, jak gdyby patrzył na biedną, małą dziewczynkę potrzebującą troski. Jego ciepła dłoń pomknęła w kierunku jej bladego, chłodnego policzka. Łagodnym ruchem pogładził palcami twarz dziewczyny, kiwając głową. Dziewczę było żakiem. Musiała być dopiero na progu dorosłości. Kącik ust zadrżał mu niebezpiecznie. – Odnajdziesz swojego brata. Jestem pewien.
Awatar użytkownika
Kamryn
Posty: 11
Rejestracja: 03 cze 2012, 17:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2118

13 wrz 2012, 19:15

Kiedy skończyła posiłek spojrzała na niego. Czuła się dziwnie, ale przyjemnie gdy ten dotykał jej policzka. Od dawna nikt ją tak nie dotykał…
– Nie. Zostań. – wyszeptała.
Chwyciła go za rękę. Nie tak mocno, aby nie sprawić bólu. Doskonale wiedziała, że on mógł się zrazić przez wampiryzm, ale cóż ona na to poradzi? Jest tym kim jest.
– Zostań – powtórzyła, a jej głos zabrzmiał tak jakby miała się za chwilkę rozpłakać niczym właśnie mała, biedna, niewinna dziewczynka.
Czyżby bała się, że jakby on odejdzie to jemu też się coś stanie tak jak jej bratu? Czy to ją przerażało? Przecież to nie jej brat, on wyraźnie to powiedział.
… Zaraz!
Spojrzała w niego i ujrzała, że czas się powoli kończył. Musiała się udać w bezpieczne miejsce gdyż zaczynało robić się niebezpiecznie. Na bladej twarzy wampirzycy malował się strach i przerażeniem, każda sekunda się liczyła.
– Ja muszę… odejść… – powiedziała – Słońce – wytłumaczyła – Bywaj….
Zamieniła się w maleńkiego, ślicznego nietoperza. Odleciała gdzie według niej było najbezpieczniej i z dala od słońca…

z/t
Awatar użytkownika
Alpin
Posty: 15
Rejestracja: 04 sie 2012, 21:58
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2127

15 wrz 2012, 16:03

Alpin już miał zaprzeczyć, delikatnie wyrwać dłoń z uścisku, gdy dziewczyna sama rozluźniła uścisk. Pokrętnie, jak gdyby sama nie wiedziała co ma ze sobą zrobić starała się wytłumaczyć rycerzowi powód swego odejścia po czym rozmyła się w przestrzeni. Przynajmniej tak przez moment zdawało się chłopakowi, który już po chwili mógł ujrzeć dryfującego w powietrzu nietoperza, odlatującego, najpewniej do ukrycia przed wschodzącym słońcem.
Sam wojownik z uśmiechem odwrócił się przodem do wylotu uliczki, wziął głęboki oddech i ruszył przed siebie. Uda się w stronę Morinhtar z nadzieją odnalezienia tego, czego szuka od tak długiego czasu – swego przeznaczenia, zadania, celu. Gdzieś musi znajdować się kres jego nadal rodzącego się pijactwa i braku jakiegokolwiek zajęcia. Odnajdzie go, nawet jeżeli miałaby to być…
Dramatyzm. – prychnął na w pół z przekąsem, na w pół z gorzkim sercem wyruszając przed siebie. Miasto za dnia wyglądało o wiele przyjaźniej, niż ponurą nocą. Dawało to nadzieję na nadchodzący lepszy czas.

z/t

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.