Dom Glendirka

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Dom Glendirka

27 gru 2012, 03:21

Domostwo nie różniło się stylem od innych wybudowanych chat Dzielnicy Mieszkalnej. Drewniana konstrukcja, która optymalnie zajmowała poświęconą na nią przestrzeń. Zmysł planowości budowniczych Wolenvain był szeroko znany w świecie, bowiem upadającą stolicę Autonomii zamieszkiwało tysiące obywateli, a nawet przy, tak, olbrzymiej liczbie mieszkańców dało się wcisnąć jeszcze kilkadziesiąt podobnych domów.

Dwupiętrowe mieszkanie było przeznaczone dla dwóch rodzin, jednakże jeno jedna zakwaterowana była. Wykorzystywała wszystkie pokoje do swych skromnych potrzeb.


Wchodząc do wnętrza przez sosnowe drzwi, gość ujrzałby typowe sienie. W tym przedsionku, na podłodze, ukryta pod dywanem klapa kierowała do piwniczki, zapewne służącej za rodzinny magazyn. Niewielka komoda znajdowała się przy prawej ścianie – patrząc od strony wejścia. Drewno podłogi głośno skrzypiało przy każdym postawionym kroku, a rozchodzący się przy tym dźwięk docierał do niemal każdego zakamarka chałupy. Na suficie widniały podejrzane plamy, a sklepienie w miejscu ich było nieustannie nasączone wilgocią. Odwiedzający gość miał możliwość przekroczenia drzwi po lewej tronie lub zejścia niżej, otworzywszy ukrytą klapę.


Piwnica rodziny Glendirka nie należała do największych, jednakże przechowywała wiele przygotowanego pożywania na czas srogiej zimy. Wiele skrzyń zamykało wiele artykułów spożywczych, a w jednej z nich kompletowało się narzędzia. Na małej półeczce winnej leżakowało jedynie jedna pełna butelczyna, oczekująca czasów znacznie dogodniejszych.


Przechodząc przez lewe drzwi, wspomniany gość wszedłby do pokoju dużego. W miejscu tym podkładano do sporego kominka, który często był zapalany. Przy nim położono okrągły dywanik, a nim postawiony został bujany fotel – czasem kołyszący się lekko w górę i dół, gdy odpoczywała na nim pani tego domu. Nad kominek widniała dumnie dekoracja wiekowa – stara szabla. Prostokątny stół, położony na środku pokoju, prezentował stan majątkowy rodziny. Czasem na tym stole stawiano przepyszne potrawy – czasem jadło się jeno zupę, w której pływały kości. Nieopodal stacjonowała wielka szafa, a w niej powieszono ubrania…


Pokój magiczki znacząco różnił się od reszty pomieszczeń, a mimo to był pusty – nie licząc samotnej skrzyni ustawionej przy ścianie. Wchodząc do środka, gość odczułby tutaj panującą aurę ciężkości i narastającego strachu. Na ścianach przeczepiono specjalnymi uchwytami parę równoległych do siebie magicznych sfer. Emanowały lekkim fioletowym światłem. Mały mebelek zamknął w sobie nieznane światu skarby….


Reszta pomieszczeń była typowa dla większości takowych domów.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

31 gru 2012, 12:30

Isist odsunął się do tyłu i rozmasował chwycone przez Glendrika miejsce. W głowie wymyślał kolejne wyzwiska na Glendrika i jego ukochaną. Milczał jednak i spoglądał na Drarta bezradnym wzrokiem. Miał nadzieje, że zostanie przez niego uratowany, gdyż sam nie był już w stanie nic zdziałać, mimo, iż miał wygórowaną opinie o swoim "złotym języku", który wszystko potrafi zdziałać. Spuścił głową w dół udając zawstydzenie. Włosy opadły mu na twarz zasłaniając paskudny uśmieszek wywołany kolejnymi wyzwiskami w głowie Isista. Najemnik opanował się i z poważną miną przyglądał się dalszej sytuacji. -To rodzina szaleńców. – Wywnioskował w myślach Isist. -Agresywny oprych z córką chędoży młodą mutantkę. Nikt jej nie chciał, bo była za wysoka więc znalazła sobie…starucha. Ciekawe czy ten duch nie jest wymysłem chorej wyobraźni tych szaleńców – Isist znów opuścił głowę by móc zakpić z własnych myśli. Z poważną miną podniósł dumnie głowę utrzymując kamienną twarz. Zorientował się, że nieie czas było mu teraz na żarty. Czekał na słowa Drarta, od których zależały jego dalsze losy. Nie chciał wyjść z tego domu z pustą sakwą. Chodź nie duchy były jego specjalizacją, a kłamstwo nie wyszło mu na dobre czuł się właściwie nie potrzebny, ale nie przeszkadzało mu to. W końcu nie honor liczył się dla niego, nie przyjaźń ani dobra opinia. Jedyne czego chciał to pieniędzy. Jak najwięcej pieniędzy.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

31 gru 2012, 13:54

Drart zauważył rzucane mu spojrzenia przez Isista. Atmosfera z minuty na minutę stawała się coraz bardziej napięta. Po raz kolejny tego wieczoru westchnął i postanowił co robić. Sam w głowie układał plan pozbycia się ducha, ale sprzeczka z Glendirkiem mu to utrudniała. Ostatecznie pomyślał, że zadowoli się tym co jest w owej dziwnej skrzyni, chociaż liczył się, że ten przedmiot będzie dla niego bezużyteczny i Drart będzie go musiał zniszczyć bo nie miał ochoty na użeranie się z jakimś duchem, gdziekolwiek pójdzie. Przeliczając na szybko stan swojej sakiewki, stwierdził, że na skromne przeżycie zimy mu chyba wystarczy. Jak nie to złapie gdzieś jeszcze jakieś zlecenie.
- Zróbmy może tak. Ja zrzekam się części mojej nagrody pieniężnej. Zadowolę tym co jest w skrzyni skoro dla pana nie stanowi to żadnej wartości. Myślę, że bardzo zależy Wam – przerwał na chwilę patrząc na Glendirka i jego żonę – na pozbyciu się ducha, więc pomożemy go wyrzucić z tego domu. W ten sposób, wy pozbędziecie się ducha i zaoszczędzicie 10 szylingów, a ja zaspokoję swoją ciekawość co do przedmiotu znajdującego się w skrzyni – rzekł Drart i dodał jeszcze – Bo też jestem ciekawy co się w niej znajduje. Najpewniej skończy się to tak, że ten przedmiot trzeba będzie zniszczyć bo ja też nie mam ochoty na towarzystwo jakiegokolwiek ducha. Umowa stoi? – młody wojownik zakończył swoją mowę i podszedł do Glendirka wyciągając do niego dłoń. Miał nadzieję, że jego słowa podziałały kojąco na gospodarza bo był cała ta sprawa ducha robiła się coraz bardziej interesująca. Przechodząc obok Isista, mruknął do kątem ust tak, żeby tylko on to usłyszał – Przeproś, jak chcesz coś jeszcze zarobić. – Teraz wszystko zależało od tego jak przyjął słowa poparzony mężczyzna. Drart miał też nadzieję, że jego towarzysz przeprosi. Wychwycił też zniesmaczone spojrzenie elfki na podłogę domu. Byłoby też dobrze, gdyby ściągnął buty i nie bałaganił więcej. Sam wdepnął skarpetką w błoto naniesione przez Isista i zaklął szpetnie w myślach.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

31 gru 2012, 17:11

Isist ucieszył się na wieść, że Drart zrzeka się swojej części. 10 szylingów to nie tyle ile planował zarobić ale musiał się tym zadowolić. Nie chciał już nic mówić. Nie liczył już też na zapłatę z góry więc wykluczył opcję ucieczki z pieniędzmi przez okno w pokoju córki, jeśli takie by się tam znajdowało. W głosie niebieskowłosego towarzysza nie wyczuwał żadnego kłamstwa więc wywnioskował, że albo kłamie równie dobrze jak on albo zna się na robocie. Miał nadzieje, że to to drugie. Nie ufał Drartowi do końca. -Nie chce swojej części pieniędzy? To podejrzane. – Pomyślał. W każdym razie jeśli Drart coś knuł Isist nie był w stanie domyślić się co to będzie. Nie wycofał się jednak. Usłyszał ciche słowa Drarta jednak zignorował je. Nie miał zamiaru przed nikim się poniżać ani przepraszać. Nie chodziło tu o honor lub inne tego typu sprawy. Po prostu stwierdził, że skoro rodzina chce się pozbyć ducha to obejdzie się bez jego przeprosin. Przecież przybył tu by pozbyć się ducha, a nie kogokolwiek przepraszać.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

03 sty 2013, 20:05

MG

Rodzinna atmosfera z minuty na minuty przeobrażała się w gęsty kisiel wrogości. Glendirk zmrużonym wzrokiem obserwował zachowanie dwójki gości. Elfka wpatrywała się wyłącznie w oblicze Isista.

Mowa Drarta załagodziłaby napiętą sytuację. Zaproponował, iż odrzuci swą część nagrody i zadowoli się jeno przedmiotami w skrzyni. Propozycja jak najbardziej do zaakceptowania, lecz poparzony nie wyraził aprobaty. Isist zlekceważył swego kompana, nie chciał przeprosić i pokornie schylić głowy.

– Dość tego! – syknął gniewnie gospodarz i sięgnął po starą szablę. Szybko dobył ostrza i skierował je ku obliczu drania. - WARA! – Ryknął, że aż kochanka jego przybliżyła się do ściany, strachliwie obserwując rozwój wydarzeń.

- Kochanie… – mruknęła, jednakże kochanek jej nie usłyszał. Był rozwścieczony.

Radzę działać mądrze. Cóż, zawsze możecie spróbować wyrżnąć rodzinkę. Dalsze negocjacje mogą być trudne. Cóż, Isistcie – zawsze możesz opuścić sesję. Twoje posunięcia doprowadziły do agresji.<<
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

04 sty 2013, 17:14

Sytuacja się złagodziła. Isist był już dobrej myśli, że wszystko jest już dobrze i będzie miał okazję uczciwie zarobić. Czuł się niezręcznie będąc obserwowany okiem elfki. Trochę się bal jednak twierdził, że po prostu jej się podoba. Jej wzrok był dla niego tak przerażający, że opuścił głowę by nie widzieć jej oczu. Szybko podniósł jednak głowę gdy poparzony mężczyzna zaczął grozić mu szablą. Stwierdził, że szabla jest już stara, a ktoś taki jak Glendrik nie wygląda na silnego wojownika. Prawą ręką przez lewe ramie wyciągnął błyszczącą klingę, ugiął kolana, a lewą rękę wyciągnął ku niemu. Bycie obserwowanym przez kobietę już mu nie przeszkadzało. Był skupiony na walce.
-Masz dość? Ja też mam dość! – Wykrzyknął rozwścieczony.
Cofnął się krok do tyłu. Zmierzył Glendrika groźnym spojrzeniem i robiąc duży krok do przodu ciął mieczem od góry prosto w środek czaszki. Wszystkie uczucia, negatywne jak i pozytywne zupełnie jakby zniknęły. Nie było mu żal mężczyzny, którego zamierzał właśnie pozbawić życia. Nie było mu również szkoda przyglądającej się temu kobiety, którą właśnie pozbawiał ukochanego mężczyzny. Ja także zapewne zabije, ale nie obchodziło go to. Nie czuł też strachu przed władzą. Wszystkie uczucia wygasły tak jakby nigdy ich nie miał. Myślał tylko i wyłącznie o walce. Przypomniał sobie o Drarcie, ale nie przejmował się tym czy stanie po jego stronie czy nie. Jeśli nie go także musiałby zabić i nie sprawiałoby to dla niego problemu. Zrobiłby to gdyby zaszła taka konieczność bez najmniejszych wyrzutów sumienia.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

04 sty 2013, 17:54

Drart odskoczył od Glendirka, gdy ten dobył szabli. Nie chciał zostać zmuszony do obrony przed człowiekiem, któremu współczuł, choć wiedział, że to nie w niego wymierzona była wściekłość gospodarza. Pozostało mieć nadzieję, że najemnik przeprosi, jednak nic takiego się nie stało. Trzeba było jakoś załagodzić sytuację, ale młodemu wojownikowi skończyły się pomysły, a daleki był od rozlewu krwi. Już chciał wyjść z propozycją opuszczenia tego domu, ale nagle Isist odskoczył w tył sięgając po broń. Tego najbardziej się obawiał. Mnóstwo myśli przemknęło przez głowę młodemu mężczyźnie. Ale skończył się czas rozmyślania. Machinalnie sięgnął prawą ręką po miecz, wyciągając go. Wszystkie myśli skupił na najemniku. Nie chciał nikogo zabijać, miał nadzieję przerwać atak Isista i nakłonić go do wyjścia z domu. Doskoczył do dwóch mężczyzn tak, że wszyscy walczący utworzyli trójkąt. Widząc atak na gospodarza wykonał szybki piruet, żeby nadać swojej broni większego pędu i ciął z dołu do góry, celując w klingę najemnika. Manewr miał na celu sparowanie ciosu Isista, ale niebiesko włosy nie był pewien czy zdąży na czas. Gdyby blok się powiódł, Drart myślał odskoczyć w tył na trochę większą odległość i zachowując gotowość bojową, spróbowałby nakłonić najemnika do zaniechania walki i opuszczenia domu Glendirka. Wątpił w skuteczność swojej perswazji, ale naprawdę nie chciał przelewać niczyjej krwi. Nie będzie mógł też biernie patrzeć jak Isist rani poparzonego mężczyznę.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

08 sty 2013, 14:58

MG

Strachliwy krzyk elfki rozniósł się po pokoju, bowiem zaczęło się. Trzej mężczyźni dobyli swych mieczy, klingi niebezpiecznie błysnęły odbitym światłem kominkowego ognia. Wściekłe spojrzenie gospodarza zastygło na obliczu najemnika. Isist miał dość – przestał obchodzić go duch, los rodziny i nawet jego własny towarzysz. Drart jako jedyny pragnął posłużyć się narzędziem mordu, coby powstrzymać inne do przelania krwi.

Ciemnowłosy rąbnął z góry, a jego ostrze migiem zbliżało się do czaszki poparzonego, który zareagował odpowiednio. Znał parę sztuczek i nie był słaby na jakiego wyglądał. Doskonale wiedział, że sparuje ten wręcz amatorski cios. Wystawił szable płasko do góry, czekał na wydźwięk kąsającej się stali. Uderzenie!

Niebieskowłosy – błyskawicznie reagując – wprowadził swe ciało w obrót, aby nabrać impetu. Jeno Drart nie chciał dopuścić do bezsensownego mordobicia. Jedyny zachowywał się racjonalnie i pokojowo. Jednakże, nie zawsze w życiu dostaje się to czego się chce. Odbił cięcie swego niedoszłego kamrata. Glendirk usłyszał metaliczny syk, cofnął się do tyłu – nieznacznie opierając się o fotel. Rychtował się na następnego posunięcia. Żona skuliła się przy ścianie, chlipała żałośnie.

Każdy z mieczników uzyskał nieco przestrzeni.

Niebieskowłosy pragnął coś powiedzieć, ale mąż nawiedzonego domu wciął mu się w wypowiedź.

- Żadnych rozmów! WYBEBESZĘ TEGO DRANIA! – ryknął i zaatakował! Zamachnął się, chcąc bruzdą poderżnąć gardło. Cięcie szybkie, ale Isist nie miałby najmniejszych problemów, aby powstrzymać to uderzenie…

Akcje Isista będą traktowane priorytetowo.

Jeżeli chcecie zakończyć to względnie pokojowo – Isist musi wyjść z domu. Isistcie, jeżeli chcesz wybebeszyć wszystko, co się rusza – nie ma problemu. Życzę ci powodzenia.
Drarcie, obawiam się, że twoja pasywność może mieć negatywny wpływ. Mam nadzieję, że twoje akcje będą przemyślane, ale radzę ci wybrać stronę konfliktu. Cóż, zawsze możesz spróbować powstrzymać te szaleństwo własnymi metodami! Próbuj.
<<
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

08 sty 2013, 15:56

Isist odskoczył od Drarta gdy ten się zbliżył. Obserwował ich dwóch uważnie starając się kontrolować każde, nawet najmniejsze ruchy. Pochylił się i dyskretnie wyjął skrywany w bucie nóż. Wyciągnął miecz przed siebie, a nuż starał się zasłonić nadgarstkiem. Bacznie przyglądał się zarówno swoim przeciwnikom jak i wystraszonej kobiecie. Pilnował czy przypadkiem nie próbuje uciekać. Przecież mogło przyjść jej na myśl wezwać pomoc. Najemnik stał spokojnie i czekał na ruch ze strony oponentów. Starał się nie okazywać lęku. Chodź odczuwał strach nie okazywał tego. Próbował pozorować pewność siebię. Glendrik okazał się silniejszy niż przypuszczał, a Drart reagując na pierwszy cios Isist tak prędko wykazał się nie lada refleksem i zwinnością. Do tego wszystkiego on sam miał walczyć z nimi dwoma jednocześnie. Strach jednak nie przeszkadzał mu w układaniu taktyki. Glendrik wyglądał na rozwścieczonego więc spodziewał się, że to on zaatakuje pierwszy. Drarta jednak obserwował równie uważnie. Gdy gospodarz domu ruszył na niego przymierzając się do ciosu z szablę najemnik ugiął jeszcze trochę kolana i przygotował się do sparowania ciosu. Zasłonił się mieczem trzymanym w prawej ręce. Drugą wyciągnął zza pleców i pchnął sztyletem w stronę Glendrika. Starał się zrobić to najszybciej jak umie. Nie chciał, by Drart znów mu w tym przeszkodził.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

08 sty 2013, 18:22

Drart naprawdę nie chciał przelewać niczyjej krwi, ale wyglądało na to, że nie miał wyboru. Oczyścił więc umysł i odetchnął głęboko dwa razy, korzystając z zyskanego miejsca. Zobaczył, że najemnik pochyla się, sięgając do swojego buta. Nie widział co tam majstruje, ale zanotował ten fakt w pamięci. Poparzony mężczyzna był wściekły i w całości skupiony na swoim przeciwniku. Niebiesko włosy skoncentrował się i sięgnął do swoich pokładów magii. Poczuł jak magia płynie jego żyłami. Postanowił uformować niewielką kulę wody o średnicy trzydziestu centymetrów, skraplając powietrze. Gdyby czar się powiódł, zamierzał rzucić wodnym pociskiem w kierunku Isista dostosowując się do czasu ataku Glendirka. Drart chciał skoczyć tuż zaraz za swoją kulą wody i trzymając miecz obiema rękoma ,wyprowadzić poziome cięcie na wysokości brzucha najemnika. Miał nadzieję, że jego pocisk zdekoncentruje przeciwnika chociaż trochę. Jeśli jednak zaklęcie nie miało zadziałać to niebiesko włosy i tak miał zamiar zaatakować Isista. Chciał przede wszystkim wykorzystać fakt, że był wyższy i posiadał większy zasięg ramion. Atakował, żeby zabić, ale gdyby w jakiś sposób udało mu się zranić lekko najemnika to, gdyby ten chciał odejść to Drart miał zamiar mu na to pozwolić. Nie interesowało go już co zrobi Glendirk. Mógł go gonić i do samego piekła. Młody wojownik był poniekąd zawiedziony. I było mu przykro poniekąd, że został zmuszony do walki. Jednak czas na rozmyślania o tych wydarzeniach jeśli przeżyje nadejdzie potem. Teraz liczyła się tylko i wyłącznie walka.
[mod]Kula wody, którą chce wytworzyć Drart to zmniejszona wersja znanego przez niego zaklęcia "pięść wody".[/mod]
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

11 sty 2013, 02:32

MG

Walka od zarania dziejów towarzyszyła wszystkim cywilizacjom Lewiatana. Wojny, bitwy… potyczki – to wszystko sprowadzało się do swoistego rytuału. Jeden wygrywa, drugi przegrywa. W czasie owej walki istoty przemieniają się jakby. Zsuwają z siebie skorupę i częściowo ukazują jacy są naprawdę. Wielu przelewało emocje na oręż, przez co zyskiwali jakby nadnaturalnej siły. Mogli dać z siebie więcej. Stać się kimś na podobieństwo bohatera. Byli i tacy, którzy traktowali walkę jako nierozłączny element samodoskonalenia się. Pojedynkowali się z zimną krwią, coby móc przekroczyć swe granice i ustalić nowe. Cóż, byli i tacy, którzy po prostu zabijali, aby wzbogacić się i tyle… bez żadnej filozofii.

Ich wszystkich łączyło jedno – oręż i osobiste zamiary.

Isist zamierzał zaatakować przebiegle. Dobył swą drugą broń – niepozorne ostrze ukryte w cholewie buciora. Jego plan zakładał, iż wyprowadzi kontratak w odpowiednim momencie, zadając jeden – aczkolwiek śmiertelny cios. Niestety – wyraźne schylenie się ku swej stopie spowodowało, że Glendirk i Drart zwiększyli swą czujność. Bowiem nieważne, co było wyciągane – czynność ta była widoczna i jeno wystarczyło, aby wnioskować, iż była to rzecz prawie na pewno zabójcza. Cóż, raczej sznurowadeł, Isist, w takim momencie nie poprawiałby.

Magia była czymś znanym w spektrum Lewiatana. Każdy słyszał o czarodziejach i mistycznych zdolnościach. Wielu zdawało sobie sprawę z potęgi energii magicznej, jednak niewielu rozumiało ją. Drart wykorzystał w walce swe Moce, utwierdzając w przekonaniu resztę, iż nie należał do grona szarych zjadaczy chleba. Pewnie sprawnie potrafił wymachiwać mieczem i czarować – naraz. Szanse Isista gwałtownie zmalały. Zaklęcia nigdy nie są do końca przewidywalne, zważywszy dla takich person jak on. Może gdyby był prawdziwym duchowym specjalistą wiedziałby, co czynić… jednakże nigdy nic nie wiadomo.

Najemnik zablokował uderzenie gospodarza bezbłędnie. Wyczuł, iż atak szablą nie miał w sobie wystarczającej siły, co mogło wskazywać na pewne wskazówki… Wojownik błyskawicznie pchnął swym nożem, aby dźgnąć wroga. Niestety – spudłował. Niespodziewanie, czar z impetem zderzył się z licem agresora. Woda chwilowo rozproszyła jego uwagę. Niewybaczalny błąd…

Niebieskowłosy chlasnął swą klingą, zadając dotkliwe obrażenia. Półtorak przeciął się przez pancerz, wtapiając się poziomo – nieco na lewy skok – w brzuch. Bogowie uśmiechnęli się do Isista, bo piórko ostrza nie naruszyło wnętrzności. Glendirk, widząc okazję, również ciął, a rąbał gniewnie. Przeciął płytko lewe ramię nieprzyjaciela…

Panowie, oczekuję lepszych postów. Przypominam, że efektywność waszych akcji zależy od kunsztu pisarskiego i logiki.
Isistcie twój post był – nie owijamy w bawełnę – kiepski. Ma wiele błędów językowych, przez co automatycznie twe szanse zmalały. Proszę, abyś bardziej starał się. Nie śpiesz się z postami, pisz je staranniej. Kurde, ktoś musi zabić tych drani i wychędożyć elfkę, hehe… Postaraj się, bo Panowie zabiją cię. Krwawisz, cholernie boli cię brzuch. Rana na lewym ramieniu – na razie – utrudnia finezyjnie używanie tej kończyny.
Drartcie. Również apeluję, abyś wycisnął z siebie więcej. Ten niegodziwiec, Isist, próbuje dorwać się do uczciwej rodziny z mroczną przeszłością. Jako, że wybrałeś stronę Glendirka, nadal będziesz mógł rozwiązać problem ducha – o ile chcesz. Na razie skup się na walce.


Dwadzieścia cztery godziny na odpis, aby wasze akcje były względnie płynne. Nieusprawiedliwione spóźnienie może być bardzo tragiczne w skutkach. Inicjatywę nadal posiada Isist – jego akcje będą traktowane priorytetowo.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.