Dom Glendirka

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Dom Glendirka

27 gru 2012, 03:21

Domostwo nie różniło się stylem od innych wybudowanych chat Dzielnicy Mieszkalnej. Drewniana konstrukcja, która optymalnie zajmowała poświęconą na nią przestrzeń. Zmysł planowości budowniczych Wolenvain był szeroko znany w świecie, bowiem upadającą stolicę Autonomii zamieszkiwało tysiące obywateli, a nawet przy, tak, olbrzymiej liczbie mieszkańców dało się wcisnąć jeszcze kilkadziesiąt podobnych domów.

Dwupiętrowe mieszkanie było przeznaczone dla dwóch rodzin, jednakże jeno jedna zakwaterowana była. Wykorzystywała wszystkie pokoje do swych skromnych potrzeb.


Wchodząc do wnętrza przez sosnowe drzwi, gość ujrzałby typowe sienie. W tym przedsionku, na podłodze, ukryta pod dywanem klapa kierowała do piwniczki, zapewne służącej za rodzinny magazyn. Niewielka komoda znajdowała się przy prawej ścianie – patrząc od strony wejścia. Drewno podłogi głośno skrzypiało przy każdym postawionym kroku, a rozchodzący się przy tym dźwięk docierał do niemal każdego zakamarka chałupy. Na suficie widniały podejrzane plamy, a sklepienie w miejscu ich było nieustannie nasączone wilgocią. Odwiedzający gość miał możliwość przekroczenia drzwi po lewej tronie lub zejścia niżej, otworzywszy ukrytą klapę.


Piwnica rodziny Glendirka nie należała do największych, jednakże przechowywała wiele przygotowanego pożywania na czas srogiej zimy. Wiele skrzyń zamykało wiele artykułów spożywczych, a w jednej z nich kompletowało się narzędzia. Na małej półeczce winnej leżakowało jedynie jedna pełna butelczyna, oczekująca czasów znacznie dogodniejszych.


Przechodząc przez lewe drzwi, wspomniany gość wszedłby do pokoju dużego. W miejscu tym podkładano do sporego kominka, który często był zapalany. Przy nim położono okrągły dywanik, a nim postawiony został bujany fotel – czasem kołyszący się lekko w górę i dół, gdy odpoczywała na nim pani tego domu. Nad kominek widniała dumnie dekoracja wiekowa – stara szabla. Prostokątny stół, położony na środku pokoju, prezentował stan majątkowy rodziny. Czasem na tym stole stawiano przepyszne potrawy – czasem jadło się jeno zupę, w której pływały kości. Nieopodal stacjonowała wielka szafa, a w niej powieszono ubrania…


Pokój magiczki znacząco różnił się od reszty pomieszczeń, a mimo to był pusty – nie licząc samotnej skrzyni ustawionej przy ścianie. Wchodząc do środka, gość odczułby tutaj panującą aurę ciężkości i narastającego strachu. Na ścianach przeczepiono specjalnymi uchwytami parę równoległych do siebie magicznych sfer. Emanowały lekkim fioletowym światłem. Mały mebelek zamknął w sobie nieznane światu skarby….


Reszta pomieszczeń była typowa dla większości takowych domów.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

11 sty 2013, 16:42

Isist zajęczał i złapał się za rozcięty brzuch. Oddalił się od wrogów. Przeszywający ból wyraźnie dawał mu do zrozumienia, że powinien zrezygnować z walki. Zwątpił zupełnie w swoje szanse. Musiał walczyć sam przeciwko dwóm wrogom, a na domiar złego jeden z nich potrafił korzystać z magii. Najemnik nie miał doświadczenia w walce z magami. Za zwyczaj ich unikał. Nie chciał wchodzić im w drogę. Najchętniej uciekłby od tego pojedynku, jednak rana w brzuchu wykluczała taką opcję. Miał bardzo małe szanse na ucieczkę, a był pewien, że mężczyźni nie puszczą mu tego płazem i będą chcieli go dorwać. Większą nadzieje pokładał w walce, choć jego szanse były nieduże. Ramię lewej ręki byłe przecięte. Rana nie była głęboka, lecz znacznie zmniejszyła użyteczność jego ręki. Zorientował się, że na może próżno próbować atakować Glendrika, gdyż Drart zapewne ochroni go przed każdym wyprowadzonym przeciw niemu ciosem. Skupił się więc na Drarcie szukając niechronionych miejsc, które mógłby zaatakować. Początkowo planował ciąć z wyskoku jednak gdy zgiął kolana, by wzbić się w górę ból brzucha nasilił się. Wyprostował się sycząc z bólu. Wiedział jednak, że musi na chwilę zapomnieć o bólu i skupić się na walce. Szybkim krokiem szarżował na niebieskowłosego starając się ignorować ból. Ciął mieczem po skosach zakreślając w powietrzu znaki "X". Włożył w to wiele wysiłku. Tyle na ile pozwalał mu jego stan. Lewej ręki, w której wciąż trzymał nóż, nie używał wcale. Balansował nią tylko ruchy ciała, by nie stracić równowagi. Zerkał kątem oka na Glendrika. Gdyby chciał się zbliżyć Isist miał zamiar rzucić go nożem. Ciął mocno, lecz tak by móc w czas odskoczyć i uniknąć ciosu Drarta. Był przerażony jak nigdy wcześniej. Było już za późno, by się wycofać, chodź czuł, że śmierć jest coraz bliżej. To być może dodało mu otuchy i pozwoliło na chwilę zapomnieć o bólu. Śmierć była jego największym lękiem. Cenił swoje życie ponad wszystko, nawet ponad pieniędzy, do których zawszę w życiu dążył. Gdyby jednak był bogaczem nie zastanawiałby się ani przez chwilę i oddałby cały swój majątek, gdyby od tego miałoby zależeć jego życie
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

11 sty 2013, 19:38

Drart miał cichą nadzieję, że najemnik wycofa się z walki po tym jak został zraniony. Isist jednak tylko cofnął się i nie zamierzał uciekać. Niebiesko włosy prawie natychmiast rozpoczął rzucanie kolejnego zaklęcia. Wziął głęboki oddech, który pozwolił mu się uspokoić i wypowiadając magiczną formułę, sięgnął do swoich pokładów magii. Momentalnie poczuł jak energia przepływa przez całe jego ciało. Drart skupił swój wzrok na najemniku. Jego rany nie były śmiertelne, ale z pewnością będą przeszkadzały mu w walce. Młody wojownik przypomniał sobie jeden z licznych pojedynków przy ognisku ze swoim ojcem. Stanął w wyuczonej pozie, ugiął lekko kolana i łapiąc miecz oburącz, uniósł go nad głowę. Czekał na atak Isista, który już ruszał w jego kierunku. Nie interesowało go co zrobi poparzony mężczyzna. Był całkowicie skupiony na szarżującym najemniku, który zaatakował ukośnym cięciem. Niebiesko włosy starał się sparować cios w bok i ruszając za pędem swojego miecza, chciał wykręcić piruet i ciąć ponownie poziomo, tym razem na wysokości klatki piersiowej. Taki atak mógł poważnie zranić przeciwnika, ale Drart tym ciosem chciał też powstrzymać ewentualny atak nożem trzymanym w drugiej ręce przez Isista. Najemnik wyglądał na mężczyznę około trzydziestki co mogło wskazywać, że jest już doświadczonym wojownikiem i wygrał nie jedną potyczkę. Niebiesko włosy był młodszy i nie stoczył zbyt wielu poważnych walk w trakcie trwania swojego życia. Nie mniej jednak liczył, że dobre wyszkolenie oraz dłuższe ręce i przewaga wzrostu dadzą mu w tej walce zwycięstwo. Lubił walczyć, ale nigdy nie szukał zwady, a miecza używał w ostateczności, przeważnie do obrony. Nie odczuwał żadnej przyjemności z odbierania komuś życia. Nie mógł też bezczynnie patrzeć na czyjąś śmierć, zwłaszcza jeśli istnieje możliwość powstrzymania rozlewu krwi. Jednak takiej możliwości teraz nie było. Pierwsze ciosy zostały już zadane. Drart ciągle nie pozbywał się nadziei na to, że Isist zakończy walkę i odejdzie, ale nie zanosiło się na to. Mógł przecież już wcześniej się wycofać, ale tego nie uczynił, więc niebiesko włosy nie miał innego wyboru. Musiał go zabić. Albo przynajmniej zranić tak, żeby nie stanowił większego zagrożenia.
[mod]Zaklęcie, które usiłuje rzucić Drart to czar "Smoczej skóry"[/mod]
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

12 sty 2013, 03:44

MG

Walka toczyła się dalej, a trzej mężczyźni zamierzali ją zakończyć jeno w jeden sposób – śmiercią przeciwnika. Każdy z nich wiedział, że nie było już miejsca na ucieczkę. Postanowili dokończyć nierówny pojedynek, a krew miała zapieczętować los nieszczęśnika, który miał przegrać.

Magia dawała Drartowi ogromną przewagę nad przeciwnikiem, który – na razie – wydawał się być magicznym beztalenciem. Poprzednie zaklęcie zostało rzucone idealnie wręcz, jednak tym razem inne zakończyło się fiaskiem. Niebieskowłosy wypowiedział tajemniczą i tylko sobie znaną inkantację, aby wywołać zamierzony efekt. Niestety, nic się nie stało. Nagle przypomniał sobie, że oprócz słów musiał wykonać coś jeszcze… popełnił uczniowski błąd, co srogo go kosztowało.

Isist zaatakował, koncentrując się na wojowniczym magu, niźli na poparzonym mieczniku. Ciął niedoszłego kompana na skos, chcąc odegrać się za bolesne rany, które na pewno pozostawią po sobie blizny. Drart, przez nieudolne użycie energii mistycznej, nie zdążył wyprowadzić zaplanowanego rąbnięcia. Uniósł jeno swą klingę na wysokość głowy. Sparował dwa śmiertelne ciosy, stal zaiskrzyła się! Nie zdążył wyprowadzić piruetu, zabójczo kończąc go solidnym uderzeniem.

Glendirk zamachnął się szablą, a specjalisty duchowy od siedmiu boleści wychwycił moment. Jego plan zakładał, że miotnie swym nożem wprost na gospodarza domu. Pomylił się, przez ranną rękę rzut zakończył się porażką. Trafił… w podłogę. Na szczęście, w ostatniej chwili odskoczył od cięcia Glendirka. Isist był pobudzony jak nigdy. Widział śmierć przed oczami, przez co musiał walczyć o przetrwanie. Cały drżał, jego zmysły były maksymalnie wyostrzone. Krew spływała po jego ciele…

Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

12 sty 2013, 11:32

Isist nie przerywał natarcia. Próbował chwycić swój miecz oburącz, lecz lewa ręka z bólu opadała z powrotem w dół. Nie było czasu na ułożenie jakiegoś szerszego planu więc musiał improwizować. Szedł na Drarta tnąc szybkimi, krótkimi ciosami na przemian od boku i na skos, a czasami od góry. Chciał tym zmusić niebieskowłosego maga do cofania się. Planował iść z nim aż do samej ściany gdzie zadałby ostateczny, zabójczy cios. Ryczał przy tym wściekle, chcąc nastraszyć atakowanego mężczyznę oraz Glendrika, który również stanowił niemałe zagrożenie. Nie zapomniał o jego obecności i co jakiś czas spoglądał na niego, by w porę móc wychwycić jego zamiary. Gdyby Glendrik chciał zaatakować zamierzał mocnym kopnięciem w brzuch wywrócić Drarta na ziemię, a następnie uniknąć ciosu Glendrika i wykończyć go silnym, pewnym pchnięciem zanim mężczyzna zdołałby cofnąć broń i się obronić. Czuł, że jego szanse wzrastają, gdyż teraz to on był tym atakującym. Najemnikowi coraz łatwiej przychodziło ignorowanie bólu jaki czuł przez rany i nie były już to tak wadzące jak na początku. Chronił jednak swojego brzucha. Wiedział, iż to właśnie atak w to miejsce byłby dla niego najbardziej bolesnym i spodziewał się, że wróg będzie chciał to wykorzystać. Zdawało mu się, że opada z sił i upadnie przy kolejnym ciosie. Na nogach trzymał go jednak przypływ adrenaliny. Był skupiony na tym co robił i myślał tylko o zabiciu swoich przeciwników. Żadne inne myśli nie przychodziły mu do głowy. Nie było czasu myśleć, należało skupić się na walce. Wiedział bowiem, że każde najmniejsze potknięcie zostanie wykorzystane przeciwko niemu i nie skończy się to korzystnie dla niego.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

12 sty 2013, 15:29

Drart zaklął szpetnie w duchu, gdy nie udało mu się rzucić zaklęcia. Popełnił straszliwy błąd, miał szczęście, że skończyło się tylko na braku jakiegokolwiek efektu. Przez nieudolne rzucenie czaru zdekoncentrował się na chwilę, co spowodowało, że nie zdążył wyprowadzić skutecznego ataku. Zdołał tylko sparować mordercze cięcia Isista. Tymczasem gospodarz domu również zaatakował, ale i jego atak okazał się fiaskiem. Przynajmniej najemnik stracił swój nóż – pomyślał niebiesko włosy. Nie miał jednak dużo czasu na wymyślenie planu bowiem przeciwnik ruszył na niego wściekle, wymachując swoim mieczem. Drart nie miał zamiaru przejść do obrony. Tym razem wysunął prawą nogę lekko do przodu i trzymał swój miecz przed sobą. W chwili ataku zamierzał zrobić krok do przodu i odbić cios z większą siłą by ostrze najemnika lekko odskoczyło. Chciał wytrącić Isista z równowagi i wykorzystując moment otwarcia, kopnąć go na wysokości klatki piersiowej. Biorąc pod uwagę swój wzrost, nie powinno to być trudne. Niebiesko włosy wiedział, że najemnik musi mieć podzieloną uwagę pomiędzy dwie osoby co dodatkowo dawało przewagę młodemu wojownikowi. Po ataku nogą chciał zaatakować cięciem powrotnym, biorąc tym razem na cel udo najemnika. Drart cały czas kontrolował swój oddech, jego twarz nie wyrażała niczego. Nie mógł pozwolić, żeby emocje wzięły nad nim górę. Czuł podniecenie walką i adrenalinę w swoich żyłach, której pozwalał działać, ale nie dawał jej przejąć kontroli nad sobą. Wściekły wojownik popełnia błędy. Wszystkie akcje oceniał z zimną kalkulacją. Nawet ciężko rannego przeciwnika traktował jak równego sobie, nie pozwalał dawać sobie nadziei, że któraś rana przeszkodzi jego wrogowi w ataku. To nie była walka przy ognisku na kije, gdzie chwila zawahania lub nieuwagi kosztowała najwyżej siniaka. W tej potyczce najmniejszy błąd skutkował śmiercią bądź poważną raną.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

14 sty 2013, 22:21

MG

Walka w końcu dotarła do druzgocącego finału. Czas dla walczących mężczyzn upływał szybko, bowiem zupełnie stracili orientację w mijanych sekundach. Najważniejszym było dla nich teraz i niedaleka przyszłość, która weryfikowała każde wyprowadzone cięcie. A wszystko mogło się zupełnie inaczej potoczyć, bez rozlewu krwi. Isist za bardzo przeciągnął linę dobrodziejstwa Glendirka na swoją stronę. Chciał chwycić swą chciwą ręką złoto i z nawiązką wypchać posiadane sakiewki drogocennym kruszcem. Mógł powstrzymać się w odpowiedniej chwili, lecz nadal urywał ludzką dobroć – kawałek za kawałkiem. Gdyby chociaż postarał się lepiej władać swym językiem. Nic z tych rzeczy. Od samego początku coś kręcił, zmyślał bajeczki, które co prawda przeszły – jednakże dalsze gra najemnika spaliła się, na dobre. Błoto naniesione do pokoju dużego, zachowanie w stosunku do gospodarzy, sposób w jakim mówi… skumulowane iskierki wniosły istny płomień.

Isist zaszarżował na Drarta. Chciał zalać nieprzyjaciela swego potokiem cięć. Wymusić wycofywanie ku ściany, aby zakończyć żywot byłego wspólnika. Wspólnika, który znał się na magii i miał o wiele większe szanse na rozwiązanie zagadki niźli on. Ryknął wściekle, niczym lew rzucający się na bogom winną antylopę. Niebieskowłosy, bynajmniej nie był ofiarą nielitościwego łańcucha pokarmowego. Był łowcą, cierpliwym jakby naśladował aligatora. Odpowiedni moment… wibracja… Ciepła krew.

Pewnym krokiem przybliżył się do zbira. Sprawnym ruchem silnie zbił rąbnięcie, aż wrogowi ręka była na moment bezwładna. Na krótką chwilę… ale ta sekunda wystarczyła. Silne kopnięcie w klatkę piersiową zburzyło rytm i równowagę Isista. Mężczyzna niemal przewrócił się, bowiem zgiął się do tyłu i mimowolnie próbował wyrównać się – znów znaleźć się w pionie. Cięcie. Prawe udo zostało doszczętnie uszkodzone.

Ofiara, która wilkiem być chciała, natychmiast upadła jak szmaciana lalka. Ból był potworny, wdzierał się w świadomość jak rozgrzany pręt przez miękką, glinianą formę. Jucha pierw zalała spodnie, potem nasączone ubranie przepuścić ją musiało. Ciepła posoka formowała się w kałużę krwi na zimnej podłodze. Przez chwilę Isist był zupełnie sparaliżowany.

Drart ciął dobrze. Za dobrze. Przeciął tętnicę udową – co to oznaczało w praktyce? Wykrwawienie się na śmierć.

Glendirk w podskoku dopadł pokonanego. Podniósł swą nogę w górę, a potem grzmotnął podeszwą w nadgarstek. Trzask kości. Krzyk kobiety… Isist rozluźnił uścisk. Nie trzymał już broni.

Poparzony uniósł szablę w górę. Wszyscy wiedzieli, w co trafić miała stara stal. Szyję…

- NIE! – Elfka rozpaczliwie krzyknęła, chcąc zatrzymać swego męża. Rozgniewanego kochanka, który z całą pewnością pragnął śmierci Isista. Klinga z każdą sekundą zbliżała się ku tchawicy. Drart patrzył… Miał szansę. Miał wybór.

Isistcie, przykro mi, ale piałaś słabiej od Drarta. Nie ukrywam – miałaś cholernie trudno. Dwóch przeciwników kontra ty sam. Tak zagrałeś, że doprowadziłeś do walki. Teraz twoje życie zależy od akcji Drarta. Jeżeli przeżyjesz, w następnym pocie podsumuje twe obrażenia.<<
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

15 sty 2013, 14:00

Bogowie byli świadkami, że niebiesko włosy nie chciał tej walki. Pragnął tylko rozwiązać problem rodziny nękanej przez ducha i przy okazji zarobić trochę grosza na chleb. Nie chciał niczyjej śmierci. Nie lubił odbierać życia.
Plan jaki ułożył w swojej głowie został wykonany co do najmniejszego detalu. Najpierw silne zbicie ostrza najemnika i kopnięcie w klatkę piersiową. Potem szybkie cięcie przez udo. Musiał naruszyć jakieś naczynie krwionośne, gdyż krew wytrysnęła niczym fontanna i momentalnie utworzyła sporą kałużę. To był koniec Isista. Już nie był wstanie się obronić.
Glendirk zmiażdżył najemnikowi nadgarstek, niebiesko włosy chyba słyszał nawet trzask łamanych kości. Przeciwnik leżał na ziemi zupełnie bezbronny, a gospodarz wzniósł szablę do ostatecznego ciosu… Drart musiał w ułamkach sekundy podjąć decyzję. Mógł spróbować uratować Isista, a mógł też pozwolić mu umrzeć, w końcu ten mężczyzna próbował go zabić. Młody wojownik jednak już zdecydował.
DOSYĆ – wrzasnął i skoczył w stronę poparzonego mężczyzny, prostując rękę trzymającą miecz i próbował zbić ostrze gospodarza w bok. Nie będzie taki sam jak najemnik. Jeśli zdąży sparować cios Glendirka to prawdopodobnie wywlecze Isista na pole i niech radzi sobie sam. Jeśli się spóźni… No cóż, niebiesko włosy nie będzie specjalnie przeżywał jego śmierci.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

15 sty 2013, 16:35

Potężne kopnięcie wygięło go w tył. Nie chciał dać za wygraną, lecz po chwili poczuł, że z jego udo całe ocieka krwią. Nawet nie zorientował się kiedy upadł na ziemię. Ból nie dawał mu spokoju, a on nawet nie był w stanie się ruszyć. Po chwili ból nadgarstka sprawił, że wyprostował palce i miecz, który jak dotąd trzymał w ręku upadł na podłogę wydając dźwięk niewiele głośniejszy od trzasku łamanych w nadgarstku kości. Isist widział już tylko rozmazane postacie. Przyszedł moment jego śmierci. Nie było wątpliwości, że to już koniec, on miał jednak cichą nadzieje, że coś go uratuje. Chciał krzyczeć wzywając pomoc, ale nie był w stanie. Przed oczami stanęły mu obrazy zabitych przez niego ludzi. Ujrzał niewyraźny błysk podnoszonej szabli i usłyszał krzyk zmartwionej jego losem kobiety. Zamknął oczy i czekał na ostateczne cięcie lub cudowne ocalenie. Zmienię się. Jeśli tylko przeżyje. Już nie będę zabijał. Zacznę żyć uczciwie. – Powtarzał w myślach mając nadzieje, że usłyszy go jakieś bóstwo, w które nigdy zresztą nie wierzył. – Będę modlił się codziennie i dziękował Ci, jeśli dostanę jeszcze jedną szansę – Kontynuował modlitwę. Nagle usłyszał czyjeś kroki. Nie mógł odróżnić czyje. Przewrócił głowę na bok i czekał. Nic innego nie mógł już zrobić.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

17 sty 2013, 20:56

MG

Zakończyło się szczęśliwie.

Drart w ostatnim momencie zablokował szablę gospodarza. Ręka młodszego mężczyzny dzielnie przyjęła impet. Glendirk spojrzał wściekle nań – wejrzenie niemal zaślepione furią. Drart widział w tych oczach głęboko zakorzenione intencje, które spoczywają wewnątrz – gdzieś w prawie niewidocznym kąciku. Zazwyczaj uśpione, kontrolowane przez umysł i – najważniejsze – rozum. Jednak, w Gelndirku przebudziły się. Sam udowodnił, jak łatwo go wprawić w wściekłość, a pod jej wpływem chciał zabić. Zabić Isista.

Poparzony jeszcze przez długi czas nie rozumiał dlaczego niebieskowłosy zatrzymał jego karę. Odwieczną sprawiedliwość – prawo do zabicia tych, którzy stali naprzeciw drogi. Zagrażali bezpieczeństwu. Gelndirk ponownie uniósł swój oręż. Uniósł go na Drarta. Na osobę, która chwilę temu stanęła w obronie tego domu. Nagle, elfka ruszyła ku mężczyznom, ku swemu kochankowi. Na palcach przybiegła, jej krok był bezszelestny i pełny gracji. Wtuliła się w plecy swej miłości, mocno zaciskając ramiona na talii męża. Szepnęła coś do ucha…

***

Magik siedział przy stole. Pani tego domu łagodnym głosem poprosiła Drarta o spoczynek. Wiedział, że nie mógł odmówić, bowiem oczy kobiety przybrały straszliwego wyrazu. Niezwykle karcącego i wręcz wymuszającego posłuszeństwo. Była zła. Wojownik, więc odpoczywał i pił nieznaną mu substancję z kufla. Gorący płyn, który w smaku przypominał wywar ze świeżych truskawek. Od soku różniło napitek to, iż był gęsty. Podany specjał leniwie pływał w kuflu, a raczej sunął niczym ślimak tempem godnym pożałowania, lecz widok ten uspakajał gościa.

Isist siedział na fotelu, ogrzewając się przy kominku. Nagi. Klatka piersiowa i lewe ramię zostało sprawnie opatrzone przez długowieczną panią. Ranne udo zaciskał bandaż, który zdążył już przesiąknąć krwią. Isist widział, jak elfka w milczeniu zajmowała się nim. Zdawał sobie sprawę, że z obrzydzeniem opatrywała człowieka, który doprowadził do rozlewu krwi. Poczucie dobra i obowiązku – gdyby ona tego nie posiadała, Isist przekroczyłby granicę dzielącą go ze samym Eeskarem – bogiem śmierci.

Glendrik, z cierpliwą miną, wycierał juchę z podłogi. Rytmicznie jeździł szmatą po drewnie, wykonując iście mechaniczny ruch – góra, dół, góra, dół… Ścierał posokę kogoś, kto zasłużył na śmierć. Upadł na kolana, aby wycierać to gówno. Góra, dół, góra, dół…

Po pewnym czasie poparzony usiadł naprzeciw obrońcy. Oparł łokcie na stole i skrzyżował wszystkie w palce.

- Pomożesz nam? Nadal jesteś zainteresowany sprawą ducha? – rzekł zasmucony i zakłopotany. Ta walka mogła odmienić wiele, jak i postępowanie Drarta.

Isist, ranny znacząco ograniczają twoje predyspozycje bojowe na wiele dni. Musisz odpoczywać. Drartcie, mam nadzieję, że nie pogniewałeś się za delikatnym przejęciem kontroli nad postacią. Cóż, walka zakończyła się. Nurt właściwy sesji wraca, o ile Drart się zgodzi na dalsze uczestniczenie w tej sprawie.<<
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

18 sty 2013, 12:30

Z zamkniętymi oczami czekał na cios, który zakończy jego życie. Nie doczekał się. Wyglądało na to, że przeżył. Poczuł się bezpieczny i stracił przytomność. Gdy się obudził był nagi. Siedział na krześle, a kobieta, której chciał zabić ukochanego opatrywała jego rany. Obok siedział Drart, a dalej stał Glendrik. Zdawało się, że emocje już opadły. Czuł się niezręcznie będąc opatrywany przez kobietę. Był szczęśliwy, że przeżył jednak dręczyła go jedna myśl. Zastanawiał się jak to możliwe. Czy wysłuchał go jakiś bóg czy po prostu miał szczęście. Chciał wierzyć, że to szczęście. Mimo składanych wcześniej obietnic nie zamierzał się nawrócić. Postanowił podziękować opatrującej go kobiecie. Najpierw jednak musiał przeprosić. Wymyślił już nawet swoje przeprosiny. Powtórzył sobie kilka razy w głowie, by utrwalić i zaczął. Spojrzał na Glendrika i zaczął mówić udając poczucie winy.
-Przykro mi, że tak wyszło, nie chciałem walczyć z żadnym z was. Spojrzał na Drarta po czym skierował się znów do Glendrika. – Ludzie robią głupie rzeczy w złości i mam nadzieje, że mi wybaczyliście. Naprawdę jestem wdzięczny, że nie za…nie zabiliście mnie. – Spojrzał na kobietą i próbując przywołać uśmiech na twarz powiedział – Dziękuje za pomoc, mam nadzieje, że jest jakiś sposób w jaki będę mógł się wam wszystkim odwdzięczyć.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 6 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52122
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1038
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Filip Chujzer
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.