Dom Glendirka

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Dom Glendirka

27 gru 2012, 03:21

Domostwo nie różniło się stylem od innych wybudowanych chat Dzielnicy Mieszkalnej. Drewniana konstrukcja, która optymalnie zajmowała poświęconą na nią przestrzeń. Zmysł planowości budowniczych Wolenvain był szeroko znany w świecie, bowiem upadającą stolicę Autonomii zamieszkiwało tysiące obywateli, a nawet przy, tak, olbrzymiej liczbie mieszkańców dało się wcisnąć jeszcze kilkadziesiąt podobnych domów.

Dwupiętrowe mieszkanie było przeznaczone dla dwóch rodzin, jednakże jeno jedna zakwaterowana była. Wykorzystywała wszystkie pokoje do swych skromnych potrzeb.


Wchodząc do wnętrza przez sosnowe drzwi, gość ujrzałby typowe sienie. W tym przedsionku, na podłodze, ukryta pod dywanem klapa kierowała do piwniczki, zapewne służącej za rodzinny magazyn. Niewielka komoda znajdowała się przy prawej ścianie – patrząc od strony wejścia. Drewno podłogi głośno skrzypiało przy każdym postawionym kroku, a rozchodzący się przy tym dźwięk docierał do niemal każdego zakamarka chałupy. Na suficie widniały podejrzane plamy, a sklepienie w miejscu ich było nieustannie nasączone wilgocią. Odwiedzający gość miał możliwość przekroczenia drzwi po lewej tronie lub zejścia niżej, otworzywszy ukrytą klapę.


Piwnica rodziny Glendirka nie należała do największych, jednakże przechowywała wiele przygotowanego pożywania na czas srogiej zimy. Wiele skrzyń zamykało wiele artykułów spożywczych, a w jednej z nich kompletowało się narzędzia. Na małej półeczce winnej leżakowało jedynie jedna pełna butelczyna, oczekująca czasów znacznie dogodniejszych.


Przechodząc przez lewe drzwi, wspomniany gość wszedłby do pokoju dużego. W miejscu tym podkładano do sporego kominka, który często był zapalany. Przy nim położono okrągły dywanik, a nim postawiony został bujany fotel – czasem kołyszący się lekko w górę i dół, gdy odpoczywała na nim pani tego domu. Nad kominek widniała dumnie dekoracja wiekowa – stara szabla. Prostokątny stół, położony na środku pokoju, prezentował stan majątkowy rodziny. Czasem na tym stole stawiano przepyszne potrawy – czasem jadło się jeno zupę, w której pływały kości. Nieopodal stacjonowała wielka szafa, a w niej powieszono ubrania…


Pokój magiczki znacząco różnił się od reszty pomieszczeń, a mimo to był pusty – nie licząc samotnej skrzyni ustawionej przy ścianie. Wchodząc do środka, gość odczułby tutaj panującą aurę ciężkości i narastającego strachu. Na ścianach przeczepiono specjalnymi uchwytami parę równoległych do siebie magicznych sfer. Emanowały lekkim fioletowym światłem. Mały mebelek zamknął w sobie nieznane światu skarby….


Reszta pomieszczeń była typowa dla większości takowych domów.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

18 sty 2013, 13:23

Niebiesko włosy zdążył zablokować cios wymierzony w szyję Isista i spojrzał w oczy Glendirka. Zobaczył w nich furię, chęć mordu i coś jeszcze. Coś od dawna uśpionego w umyśle poparzonego mężczyzny, który podniósł swą szablę ponownie do ciosu, który miał być wymierzony w jego obrońcę. Drart odruchowo zaczął podnosić miecz do zastawy, ale zanim zdążył cokolwiek zrobić, do gospodarza podbiegła jego żona, która zdołała go uspokoić…
***
Elfka posadziła młodego wojownika przy stole po czym podała mu jakiś napój i zajęła się rannym najemnikiem. Wprawnie obandażowała jego rany. Tymczasem Glendirk zajął się ścieraniem krwi Isista z podłogi, mrucząc coś pod nosem. Drart przechylił kubek, ciecz była gęsta , miała posmak truskawek i w nieokreślony sposób uspokajała go. Miał czas, żeby zatopić się w myślach. Było mu głupio trochę, że rozlał krew w cudzym domu, ale w końcu zrobił to w obronie domowników. Nie mógł winić siebie, sumienie nie pozwalało mu po prostu wyjść z budynku i nie przejmować się co zrobi najemnik z tą rodziną. Kolejną sprawą, która robiła się coraz bardziej dziwna i podejrzana była sprawa ducha i elfki. To spojrzenie poparzonego mężczyzny, pełne dzikiej furii. Elfka, która związała się z ludzkim człowiekiem. Ile właściwie ona mogła mieć lat? W jej oczach widać było niezwykłą dojrzałość i mądrość. W każdym razie tak się niebieskookiemu zdawało.
Z rozmyślań wyrwał go Isist, który się przebudził i próbował coś powiedzieć. Ręka Drarta wystrzeliła w stronę rękojeści miecza w mgnieniu oka, ale zdał sobie sprawę, że nie ma żadnego zagrożenia, dlatego trochę zmieszany ją opuścił.
- Gdybyś nie chciał z nami walczyć to nie sięgnąłbyś po broń tylko zwyczajnie wyszedł z domu – rzekł spokojnym tonem, odpowiadając najemnikowi.
Po chwili do stołu przysiadł się Glendirk i ponownie zapytał o sprawę ducha. Niebiesko włosy westchnął i odpowiedział mu:
- Pomogę Wam rozwiązać problem z duchem, w końcu po to tu przyszedłem. Jednak od razu mówię, że nie znam się na duchach i do końca byłem z Wami szczery. Nie posiadam zbyt wielkiej wiedzy o magii, ani żadnych magicznych przedmiotach. Wszystkie moje przemyślenia brały się z kojarzenia faktów podanych mi przez Ciebie. Ale spróbuję Wam pomóc. Byłbym wdzięczny, gdybyście wyjawili mi resztę informacji, które ukrywacie, jeśli jakieś istnieją oczywiście. Będzie mi wtedy łatwiej poradzić sobie z duchem. Nie zmuszam Was do tego i mogę spróbować poradzić sobie z problemem z pomocą tego co już wiem.
Zakończył swoją mowę Drart i ciągle patrzył w oczy poparzonego mężczyzny. Przyszło mu do głowy jeszcze jedno pytanie, więc bez żadnego skrępowania je zadał:
- Jeszcze jedno, czy duch jest widoczny o każdej porze w tym pokoju?
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

22 sty 2013, 03:27

MG

Elfka spojrzała z litością na Isista. Dobre kilkadziesiąt minut temu zdawał się taki odważny. Przypominał pana życia i śmierci. Opanowany, twarz niezdradzająca burzy emocji. Przegrał. Został pokonany z kretesem, dotkliwie zraniony i głęboko upokorzony. Wywoływał u niej jeno obrzydzenie, ale i misterne współczucie. Nieokreślone uczucie zadbania o zdrowie marnego człowieka.

Mówił, przepraszał, zapewniał. Jak łatwo zmienić nastawienie kogoś, kto stracił wolę walki. Najemnik przypominał lepką glinę, z której można było formować niemal wszystko. Musiał taki być, aby przetrwać. Poświęcił moralność, coby utrzymać się w tym spektrum. Możliwe, że to właśnie on najlepiej ze wszystkich rozróżniał biel i czerń Lewiatana. Kto wie…?

Mimochodem odwróciła głowę, obserwując męża swego. Zawiodła się na nim. Kochała go całym sercem, ale nienawidziła jego pobudliwej natury. Już dawno przeszli na kompleksową naturą miłości. Poznali najsubtelniejsze zakamarki swego ciała, urok pożądania zastąpiły uczucia znacznie trudniejsze. Wzajemne zrozumienie i doświadczanie duchowości. Ona miała czas… mogła w pełni poświecić się na odkrywaniu Glendirka. Znała go, tak dobrze jak ulubioną książkę. Na początku spodziewała się po nim kilkudziesięciu kartek, ale po latach nadal odczytywała kolejne strony. Wiele z nich opisywały gniew… zakorzeniony gniew, który łatwo rozpalić. Przemienić w niekontrolowany pożar. Gdyby nie ich burzliwa młodość…

Nie dała po sobie poznać, że płacze. Jej lico było kamienne, ale serce nie wytrzymywało.

- Nie nie mów- Rzekła melodyjnym głosem. Życzliwym i ciepłym. Sama jej mowa jakby leczyła duszę Isista. - Musisz odpoczywać, zbierać siły. Nie długo przygotuje ci lekarstwo.- Wymusiła na sobie pogodny uśmiech. Po czym wstała i wyszła, delikatnie zamykając za sobą drzwi. Gospodarz głośno przełknął ślinę.


Ranny usłyszał wyraźnie rozmowę Drarta z Glendirkiem.


- Pilnuje tej cholernej skrzyni, jak mówiłem. – Zaczął spokojnie, cicha woda odnalazła jakiś kanalik. Zaprzestała surowo drążyć skały. - Wyjawiłem wam niemal wszystko, lecz jest coś… – Zawahał się. - Nie chcę ryzykować TWOJEGO życia, ale posłuchaj. – Podkreślił, że miał głęboko w rzyci Isista. - Duch zawsze pyta każdego wchodzącego: "Wnuczko, to ty?". Mój głos, cholernik, zapamiętał. – Westchnął i na chwilę skierował czerep ku drzwi. - Porozmawiajcie z moją najdroższą Lem. – Oczywiście, wymówił jeno zdrobnienie mienia swej kochanki. - Ona może opowie wam przeszłość tego cholernego czarnoksiężnika. I tak, duch jest widoczny o KAŻDEJ porze. – Strzelił palcami.

- Znacie się na magii, szanowny wojowniku. Może rzucicie jakieś zaklęcie i duch pryśnie? Hm? – Zapytał z nadzieją. - Poza tym, jest jeszcze coś. Mój teść, mimo że martwy, posiada pewną moc. Jeżeli podejdziesz zbyt blisko, cóż… Czujesz się bardzo słabo. Jakieś pomysły?

Przepraszam za opóźnienie. Sesja wraca na stare tory. Zastanówcie się nad rozwiązaniem zagadki. Polecam obejrzenie sobie ducha na własne oczy.<<
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

22 sty 2013, 11:31

Drart zastanowił się nad słowami gospodarza domu. Duch prawdopodobnie czekał na córkę poparzonego mężczyzny, pilnując tej skrzyni. Najwidoczniej jednak nie mógł się od niej zbytnio oddalić. Istniało duże prawdopodobieństwo, że wnuczka nekromanty sama przywołała swego dziadka, więc duch powinien odejść, gdy zabierze się lub zniszczy to coś ze skrzyni. Niebiesko włosy odpowiedział Glendirkowi:
- Jak już powiedziałem nie znam się na duchach, nie jestem też kapłanem. Owszem, potrafię kilka sztuczek, ale one raczej mi nie pomogą w pozbyciu się ducha. Chodźmy, więc obejrzeć tego umarlaka, być może wtedy wpadnie mi do głowy jakiś pomysł. I tak muszę go zobaczyć i tak.
Drart wstał od stołu i odczekał chwilę, aż gospodarz wskaże mu drzwi do pokoju córki. Duch miał pewną moc, ale chyba nie był zbyt niebezpieczny. Albo to ten przedmiot w skrzyni rozsiewał taką aurę. W każdym razie trzeba było zobaczyć teścia poparzonego. Niebieskookiemu rysował się w głowie pewien plan, ale póki co nie miał pojęcia jak go wykonać. Nie wiedział też co odpowiedzieć duchowi, gdy wejdzie do środka. Spróbować kłamstwa? Isist już zełgał i nie wyszedł na tym najlepiej. Najlepiej chyba będzie jeśli zachowa milczenie. Niebiesko włosy nie był też pewny jak zachowa się duch widząc obcego człowieka, dlatego też podchodząc do drzwi był gotowy w każdej chwili odskoczyć w bok. Ciekawe z czego była zrobiona skrzynia. Miał nadzieję, że nie była zbyt solidna. Drart począł już w myślach przygotowywać pewien czar, który mógł mu pomóc. Wątpił, że ducha da się zranić mieczem bądź innym materialnym atakiem. Dlatego próbował sobie przypomnieć całą swoją wiedzę na temat magii i chciał lekko zmodernizować swoje zaklęcie. Póki co jednak, nie będzie podejmował żadnych działań. Pierw trzeba zobaczyć ducha i rozkład pokoju.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

22 sty 2013, 23:35

Isist ze szczerą chęcią usłuchał zaleceń opatrującej go kobiety i prędko zamilkł. Nie czuł się dobrze przepraszając lub dziękując za coś. Zdecydowanie nie przepadał za grzecznościami i starał się używać ich tylko wtedy, gdy uznał to za konieczne. Ten moment za taki właśnie uznał, lecz kobieta zwolniła go z tego niezwykle uciążliwego obowiązku. Na uśmiech, którym go obdarzyła przed swoim wyjściem odpowiedział również uśmiechem. Jego uśmiech był równie nieszczery co przeprosiny i zniknął z jego twarzy chwilę po tym jak kobieta wstała i odeszła. Czekając na lekarstwo nadstawił ucha chcąc usłyszeć o czym rozmawia Drart z gospodarzem. Nie robił tego z wścibstwa lecz dla zabicia czasu. Najemnik z zaciekawieniem słuchał o tym jak to duch pyta o swoją wnuczką, chociaż już postanowił, że zrezygnuje z pomocy w przepędzaniu ducha. Wiedział, że nie może liczyć na zarobek więc chciał wyjść stąd jak najszybciej. Nie chciał jednak wychodzić więc musiał czekać, aż zostanie zwrócone mu jego odzienie. Sam nie wiele rozumiał o czym mówił Glendrik i nie byłby w stanie w żaden sposób pomóc. Był jednak pewien, że Drart wszystko rozumie i będzie wiedział co robić. Isist nie był w centrum uwagi i nie przeszkadzało mu ta, a nawet był zadowolony z tego, że nikt nie zwraca na niego uwagi. Wolał unikać pogardliwych spojrzeń gospodarza i magika. Siedział w milczeniu czekając na powrót kobiety. Chciał zapytać ją o wydanie ubrań, gdy tylko wróci. Nie chciał pytać o to Glendrika, wiedząc, że zostałby nie miło potraktowany. Nie było trudno się zorientować, że gospodarz domu wciąż jest wściekły na Isista. Jego kobieta natomiast wydawała się miło i to z nią Isist wolał rozmawiać.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

27 sty 2013, 15:17

MG

Gospodarz uważnie wysłuchał Drarta, uśmiechając się przy tym ironicznie. Sprawa ducha powróciła, a niedawna walka wydawała się przy niej, tak mało istotna. Glendirk wstał i bezsłownie ruszył ku drzwi. Na znak poruszył ręką, aby niebieskowłosy podążał za nim. Poparzony nabrał powietrza. Odwagi… Odwagi.

Przeszli powolnym krokiem przez korytarz. Widać było, że przewodnik nawiedzonego domu walczy z samym sobą. Nie chciał wracać do przeklętego pokoju córki, która oddała się mrocznym sztukom. Myślał intensywnie, a zdradzało to niezrozumiałe pomruki. W końcu dotarli.

Drzwi nie różniły się niczym… Solidne wrota pomieszczenia, w którym niegdyś żył owoc związku człowieka i elfa. Nie było na owych drzwiach żadnych zadrapań czy innych tego typu uszkodzeń. Nie różniły się niczym… prawie. Jeno te drzwi miały stalową klamkę wraz ze stalowym mechanizmem ślusarskim. Metal był lodowato zimny. Jego chłód przenikał przez skórę i jakby gasił ciepło. Wydawało się to niebezpieczne.

- Dobra. Duch zareaguje dopiero tedy, jak wejdziemy do środka. Na razie będziem stać przed progiem i popatrzysz sobie na ten pomiot Czeluści – powiedział szeptem, wyraźnie zdenerwowanym tonem. Dłonie mu trzęsły się, a barki nieznacznie drgały. Powolnym ruchem zbliżył prawą rękę do klamki. Palce niemalże jej dotykały. Błyskawicznie złapał za nią i przekręcił. Popchnął, a drzwi otworzyły się…

Duch

<<

Komnata okazała się być bez jakichkolwiek mebli, poza niewielką skrzynką, która stała przy ścianie. Magiczne sfery oświecały pomieszczenie nieprzyjaznym światłem. W pokoju panował straszliwy chłód, a sama atmosfera grozy wywoływała mimowolne uczucie zagrożenia. A gościem tej przerażającej sceny był on. Wpół materialna istota, unosząca się nad kufrem, zamrożona w pozie wypełnionej bólem. Cielesność stworzenia była przenikalna, jakby powietrze zostało zanieczyszczone obłokiem przypominającym humanoidalną postać. Materia ducha promieniowała chorobliwą, zieloną poświatą. Odziany w ciężką szatę z wielgaśnym kapturem. A lico… było kościane, bowiem duch za głowę miał czaszkę bez oczów. Ale mimo to, w czerni oczodołów, emanowały dwa jasne promyczki.

***

Do pokoju dużego wróciła Lem, niosąc ze sobą miskę parującego wywaru. Zbliżyła się do Isista i uklękła przy nim. W naczyniu pływała drewniana łyżka. Ujęła ją, nabrała zupy, a potem skierowała porcję ku ust rannego.

- Musisz to zjeść. Gdy nabierzesz sił oddam twój ekwipunek, a potem natychmiast opuścić ten dom. – Karmiła Isista. To była dobra okazja do jakiejkolwiek rozmowy.

Bogowie, jak chcecie rozmawiać to piszcie normalny dialog. Drartcie, widzisz ducha. Możesz przeprowadzić swoje oględziny. Isistcie, masz okazję, aby porozmawiać z Lem. Pwodzenia.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

28 sty 2013, 15:46

Mężczyźni szli do innego pokoju zostawiając go samego. Był ciekaw jak wygląda duch i chciał iść z nimi, ale nie otrzymał zaproszenia. Nie chciał wchodzić w niepotrzebne spory z gospodarzem domu więc się nie narzucał. Poza tym był bez ekwipunku więc nie miałby nawet jak bronić się przed niebezpieczeństwem jakie wiązało się ze spotkaniem z duchem. Najemnik siedział więc cierpliwie czekając na lekarstwo, które miała przynieść mu kobieta. Korzystając z okazji, że jest sam rozejrzał się dookoła wypatrując drogocennych przedmiotów. Nie zdążył jednak nacieszyć się chwilą samotności, gdyż po chwili weszła kobieta niosąca miskę zupy. Domyślał się, że to właśnie to lekarstwo, o którym mówiła i najwyraźniej nie mylił się. Kobieta uklękła przy nim i rozkazała mu jeść. Nabrała trochę zupy na miskę i przyłożyła mu ją do ust. Isist lekko zdenerwował się, lecz nie dał tego po sobie poznać.
-Wolałbym sam się nakarmić, jeśli pozwolisz. – Powiedział wyciągając ręce po miskę z zupą i łyżkę. -I oczywiście wyniosę się stąd tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Właściwie to już czuje się lepiej, więc jeśli możesz przynieś mi mój ekwipunek, a wyjdę bez zwlekania. Właściwie nie miał się gdzie udać, ale czuł się nieswojo w tym mieszkaniu. Po tym wszystkim co tu się wydarzyło nie miał zamiaru nadużywać gościnności kobiety.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

28 sty 2013, 21:50

Drart podszedł z gospodarzem do drzwi magiczki. Widział jak Glendirk wyraźnie zdenerwowany łapie za klamkę i przekręca ją błyskawicznie, jakby chciał mieć to już za sobą. Ich oczom ukazał się niewielki pusty pokój ze stojącą skrzynią i unoszącym się nad nim duchem. Dreszcze przeszły niebiesko włosego i strach zakradł się do jego serca, ale odpędził te uczucia. Na razie był bezpieczny. Scena mogła wydawać się dziwna, dwóch mężczyzn stoi w progu i gapi się na pusty pokój z duchem. Widmo promieniowało zielonym światłem, a powietrze w pomieszczeniu, aż zdawało się ciężkie od magii w nim znajdującej się. Drart zastanawiał się co zrobić. Czy rzucić się błyskawicznie do kufra czy może spróbować czegoś innego? Zaczął zbierać myśli. A co jak duch zacznie miotać zaklęciami, gdy ktoś będzie próbował wziąć lub otworzyć skrzynię? W końcu to były nekromanta. Sekundy wlokły się powoli, gdy niebiesko włosy myślał nad najlepszym rozwiązaniem. Widać było, że powziął jakąś decyzję, gdyż dał ręką znać poparzonemu mężczyźnie, żeby nieznacznie odsunął się od drzwi. Nie wchodząc do pomieszczenia, rozluźnił mięśnie i wziął dwa głębokie oddechy. Oczyścił swój umysł i skoncentrowawszy się, sięgnął do zapasów magicznej energii. Pozwolił magii swobodnie płynąć po całym ciele, po czym skupił ją w rękach, które złożył przed sobą. Powoli rozsuwając od siebie dłonie i wypowiadając magiczną formułę, począł skraplać wodę w powietrzu między nimi i natychmiast zamrażając ją, tworzył lodowy sopel. Gdyby zaklęcie się powiodło, zamierzał skierować je w stronę skrzyni stojącej pod ścianą, a dokładnie w jej zamek. Drart wątpił, żeby duch był podatny na tego typu czar, ponieważ lód był w pełni materialny, dlatego postanowił zignorować widmo. Chciał zaklęciem rozwalić skrzynię, a przynajmniej zniszczyć jej zamek. Zdawał sobie sprawę, że jego czar nie był zbyt potężny i nie miał zbyt wielkiej siły przebicia, ale liczył na to, że pęd w jaki wprawi lodową lancę będzie na tyle duży, że rozwali zamek. Po całej akcji po prostu poczeka na efekty. Miał nadzieję, że duch się na niego nie rzuci, ale gdyby to nastąpiło miał zamiar usunąć się mu z drogi, przetaczając się w bok.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

03 lut 2013, 14:59

MG

Drart postanowił ponownie sięgnąć do pokładów swej Mocy magicznej. Uznał, że wejście do pokoju byłoby wielce niekorzystnym posunięciem. Niebieskowłosy nie zignorował ostrzeżenia gospodarza i nie miał zamiaru narażać siebie, będąc w polu zasięgu wampirzej zdolności ducha. Drart uniósł swą rękę, dając znać Glendirkowi. Mężczyzna nieco odsunął się.

Energia magiczna wytworzyła wodę, a potem natychmiast ją zamroziła. Wyczarowany sopel był skierowany wprost na skrzynię. Widmo nie zareagowało. Pogromca nieumarłych wyczuł, że utracił część sił magicznych, przez co musiał uważać. Rzucanie zaklęć niejednokrotnie wymagało odpowiedniego pomyślunku rozkładania i nasycania cząstek magicznych. Niestety, Drart nie posiadał odpowiednich zdolności, które lepiej pozwoliłyby mu na lepszą manipulację magiczną. Uwolnił lodowy pocisk.

Magiczna strzała uderzyła w skrzynię. Duch błyskawicznie spojrzał na dół. Pojemniczek nie posiadał kłódki, toteż zderzył się ze starym ksylenem. Sopel zdołał przebić się przez drewno, jednakże jeno tyle. Skruszył się na tysiące malutkich zamrożonych fragmencików, które niedługo – zapewne – rozpuszczą się. Przez powstałą dziurę promieniowało słabe, czerwone światło. Jakiś przedmiot musiał emanować, jednakże emanował na tyle niewyraźnie, że nie w sposób było zauważyć, czym owy przedmiot był – jak i reszty zawartości.

Oczy ducha zapłonęły czerwonym błyskiem. Zaczął, jakby rozglądać się, ale niczego więcej nie uczynił.

- Hę? Wyglądało na to, że w środku skrzyni coś jest! – Stwierdził Glendirk. - A gały dla ducha zaświeciły. To musi być jakoś ze sobą powiązane, hm.

***

Duma Isista zabolała, gdy elfka karmiła go. Chciał samemu chwycić za miskę i łyżkę, jednakże poważnie uszkodzony nadgarstek dawał o sobie znać. Pani domu zignorowała egoistyczne podejście gościa i nadal – wolniej – przykładała kolejne porcje do ust.

- Jesteś poważnie ranny. Pozwól sobie pomóc. – Rzekła melodyjnym głosem. Niezwykle ciepłym – na jaki sobie mogła pozwolić, albowiem brzydziła się najemnikiem.

Isist nagle poczuł się senny. Coraz trudniej utrzymywał powieki, umysł pragnął pogrążyć się we śnie. Ta zupa był czymś przyprawiona. Przyjemna niemoc intensywniej otulała jego oblicze. Zasnął, a lecznice moce wywaru powoli zaczynały działać…

Przepraszam za spowolnienie akcji, ale byłem cholernie zajęty przez ostatnie dni. Isistcie, śpisz. Gdy obudzisz się, będziesz jako-tako zdolny do chodzenia.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

05 lut 2013, 15:09

Plan Drarta powiódł się. A przynajmniej częściowo. Sopel lodu wybił w skrzyni niewielką dziurę przez, którą emanowało czerwone światło. Tak jak się tego spodziewał przedmiot musiał być magiczny. Oczy duch rozbłysły co zaniepokoiło lekko niebieskookiego. Może nie miało to żadnego związku, a może miało, ale przedmiot świecił tym samym kolorem co oczy widma. Zanim podejmie jakiekolwiek działanie, niebieskowłosy musiał się upewnić, że nic mu się nie stanie. A przynajmniej, że wyjdzie z tego pokoju o własnych siłach.
- Czy duch oprócz tej osłabiającej aury robi jeszcze jakieś czary mary, gdy się do niego podejdzie? – Zapytał Drart poparzonego mężczyznę. Nie miał najmniejszej ochoty ryzykować swojego życia dla jakiegoś przedmiotu. Wszystko będzie zależało od tego jaką dostanie odpowiedź. Spojrzał kątem oka na śpiącego najemnika. Przynajmniej nie będzie sprawiał żadnych problemów. Spróbował też dojrzeć swoim wzrokiem co leży w skrzyni, ale wątpił, że uda mu się rozpoznać przedmiot, dziura była zbyt mała, a poza tym to czerwone światło znacznie utrudniało zobaczenie czegokolwiek. Nie podjął jeszcze żadnej decyzji, ale raczej nie będzie próbował zniszczyć tego artefaktu. Przynajmniej do czasu, aż stwierdzi czy będzie użyteczny i nie stwarza większego zagrożenia. Czekając na swoją odpowiedź popatrzył w oczy Glendirka. Ludzie zazwyczaj tego nie lubili. Ale niebieskowłosy musiał się upewnić, że poparzony mężczyzna nie będzie kłamał. W końcu skądś te poparzenia się wzięły. Być może kiedyś skonfrontował się z teściem, gdy ten jeszcze żył? Ale równie dobrze zjawa mogła jakimś zaklęciem zadać te rany, gdy gospodarz usiłował podejść do skrzyni. Któż to wie? Drart magii się nie bał. W końcu sam się nią posługiwał. Jednakże lubił wiedzieć z czym ma do czynienia i co go może spotkać, gdy wejdzie do pokoju po ten magiczny przedmiot.
Awatar użytkownika
Isist
Posty: 35
Rejestracja: 07 gru 2012, 23:17
GG: 2442267
Karta Postaci: viewtopic.php?p=38125&sid=d5e635185d645fedefb2a7ff61740861#38125

07 lut 2013, 19:43

Isist dłużej nie mógł dłużej się sprzeciwiał. Posłuchał więc gospodyni i otworzył szeroko usta. Kobieta nabierała na łyżkę kolejne porcje lekarstwa, które przyniosła i karmiła go. Isist czuł się tym lekko uniżony, ale nie przeszkadzało mu to w tym momencie. Zdawało się, że był szczęśliwy. Najemnik chciał powiedzieć, że to lekarstwo, które podaje mu kobieta bardzo mu smakuje. Nie był jednak w stanie tego powiedzieć. Poczuł się ociężały i nie był w stanie kontrolować swojego ciała. Z każdą kolejną porcją lekarstwa Isist robił się coraz bardziej senny. Była to dla niego senność niezwykle przyjemna. Na jego twarzy zagościł szeroki, szczery uśmiech. Nie pamiętał już kiedy ostatnio się tak czuł. Jego powieki bardzo powoli opadały i obraz przed oczami stawał się coraz mniej wyraźny, aż wkońcu znikł. Isist nie świadom już tego co dzieje się dookoła zasypiał. Stracił całkowicie kontrole nad swoim ciałem. Zdawało się, że lekarstwo zadziałało. Isist leżał pogrążony w śnie. Nie spodziewał się, że lekarstwo zadziała tak szybko.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.