Dom Glendirka

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Dom Glendirka

27 gru 2012, 03:21

Domostwo nie różniło się stylem od innych wybudowanych chat Dzielnicy Mieszkalnej. Drewniana konstrukcja, która optymalnie zajmowała poświęconą na nią przestrzeń. Zmysł planowości budowniczych Wolenvain był szeroko znany w świecie, bowiem upadającą stolicę Autonomii zamieszkiwało tysiące obywateli, a nawet przy, tak, olbrzymiej liczbie mieszkańców dało się wcisnąć jeszcze kilkadziesiąt podobnych domów.

Dwupiętrowe mieszkanie było przeznaczone dla dwóch rodzin, jednakże jeno jedna zakwaterowana była. Wykorzystywała wszystkie pokoje do swych skromnych potrzeb.


Wchodząc do wnętrza przez sosnowe drzwi, gość ujrzałby typowe sienie. W tym przedsionku, na podłodze, ukryta pod dywanem klapa kierowała do piwniczki, zapewne służącej za rodzinny magazyn. Niewielka komoda znajdowała się przy prawej ścianie – patrząc od strony wejścia. Drewno podłogi głośno skrzypiało przy każdym postawionym kroku, a rozchodzący się przy tym dźwięk docierał do niemal każdego zakamarka chałupy. Na suficie widniały podejrzane plamy, a sklepienie w miejscu ich było nieustannie nasączone wilgocią. Odwiedzający gość miał możliwość przekroczenia drzwi po lewej tronie lub zejścia niżej, otworzywszy ukrytą klapę.


Piwnica rodziny Glendirka nie należała do największych, jednakże przechowywała wiele przygotowanego pożywania na czas srogiej zimy. Wiele skrzyń zamykało wiele artykułów spożywczych, a w jednej z nich kompletowało się narzędzia. Na małej półeczce winnej leżakowało jedynie jedna pełna butelczyna, oczekująca czasów znacznie dogodniejszych.


Przechodząc przez lewe drzwi, wspomniany gość wszedłby do pokoju dużego. W miejscu tym podkładano do sporego kominka, który często był zapalany. Przy nim położono okrągły dywanik, a nim postawiony został bujany fotel – czasem kołyszący się lekko w górę i dół, gdy odpoczywała na nim pani tego domu. Nad kominek widniała dumnie dekoracja wiekowa – stara szabla. Prostokątny stół, położony na środku pokoju, prezentował stan majątkowy rodziny. Czasem na tym stole stawiano przepyszne potrawy – czasem jadło się jeno zupę, w której pływały kości. Nieopodal stacjonowała wielka szafa, a w niej powieszono ubrania…


Pokój magiczki znacząco różnił się od reszty pomieszczeń, a mimo to był pusty – nie licząc samotnej skrzyni ustawionej przy ścianie. Wchodząc do środka, gość odczułby tutaj panującą aurę ciężkości i narastającego strachu. Na ścianach przeczepiono specjalnymi uchwytami parę równoległych do siebie magicznych sfer. Emanowały lekkim fioletowym światłem. Mały mebelek zamknął w sobie nieznane światu skarby….


Reszta pomieszczeń była typowa dla większości takowych domów.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

09 lut 2013, 15:02

MG

Zaprawdę, Drart posiadał schematyczny umysł, pozwalający mu na kompleksowe rozmyślanie planu. W umyśle układał swe przyszłe posunięcia, oceniał sytuację jak i samego Glendirka. Niebieskowłosy obawiał się, że człowiek mógł nie wyjawić całej prawdy, a to przecie mogłoby doprowadzić do tragedii. Dlatego pytanie Drarta skonsternowało poparzonego bowiem nie wiedział jak na nie zareagować. Pewne spojrzenie wojownika nie spodobało się mu. Poczuł nieufność.

- Cóż, powiedziałem ci wszystko co wiem. Jak duch zacznie coś dziwnego czynić, to będzie to znaczyło, żem nie wiedział o nim wszystkiego. – Odpowiedział szczerze, nie unikając świdrującego spojrzenia swego gościa. - Zastanawia mnie bardziej, co to za przedmiot w skrzyni? Może trzeba go zniszczyć? Jak myślisz?

Isistcie – śpisz. Dam ci znać, kiedy będziesz mógł wrócić do akcji. Oczywiście, jak najbardziej pozwalam na odpisywanie – możesz coś w końcu śnić.<<
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

11 lut 2013, 20:05

Glendirk nie próbował oszukać Drarta, a przynajmniej niebieskowłosy nie dostrzegł tego w jego spojrzeniu.
- Stąd nie widzę co to za przedmiot. Nie dowiemy się czy jest w jakiś sposób niebezpieczny dopóki go nie będziemy mieć. Nie pozostaje nic innego jak wejść do tego pokoju i zabrać to co jest w skrzyni – odpowiedział na zadane pytania.
Nie było innego wyjścia, trzeba będzie zbliżyć się dosyć niebezpiecznie do ducha. Drart naprawdę nie miał na to ochoty, ale nic innego mu do głowy nie przychodziło. Postanowił, że pójdzie szybkim krokiem, zignoruje pytanie widma, weźnie tą rzecz ze skrzyni i jak najszybciej wyjdzie. Wydawało się to banalnie proste, gdyby nad kufrem nie lewitował duch. Niebieskooki nie spuści z oczu zjawy będąc gotowy, żeby w każdej chwili wykonać unik. Nie było miejsca na żadne błędy. Nie wiedział też jak na niego zadziała ta osłabiająca aura. Czy da radę wyjść o własnych siłach z pokoju? Nurtująca kwestia. Po chwili wahania, poszedł po swoją torbę i wyciągnął z niej linę, którą obwiązał się w pasie. Jej koniec podał poparzonemu mężczyźnie i powiedział do niego:
- Gdybym nie był wstanie wyjść z tego pokoju o własnych siłach to wyciągnij mnie.
Drart odetchnął głęboko, wszedł do pokoju i ruszył szybko do skrzyni patrząc na widmo.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

15 lut 2013, 23:35

MG

Wyglądało na to, że faza planowania dobiegła ku końcowi. Drart postanowił podjąć nagłe i zdecydowanie działanie, nie przejmując się wampiryczną aurą ducha. Nawet w zamyśle plan wydawał się… zbyt brawurowy. Nawiedzające chatę widmo wzbudzało grozę swą groteskową, wpół materialną aparycją. Promieniujące czerwienią promyki, emanujące gdzieś w czarnych głębinach pustki pary oczodołów, dawały jasne świadectwo tego, iż duch reagował w jakiś nieznany sposób na przedmiot ukryty w skrzyni. Cóż to mogło oznaczać?

Niebieskowłosy obwiązał się liną wokół pasa, a Glendirk trzymał za jej koniec, coby – w razie kłopotów – wyciągnąć kamrata z nienaturalnie mroźniej komnaty. Dart, mimo waleczności swego serca, bał się. Bał się bowiem lodowate kohorty szły szlakiem jego kręgosłupa. Od góry do doły. Zaczęło się.

- Wnuuuczko, to ty? – Flegmatycznie zapytał się duch, gdy nieznana mu istota wkroczyła na jego terytorium. Nic, nie uzyskał odpowiedzi. Mało tego, wyczuł, że intruz zbliżył się do skrzyni. Dumał dalej. Ba! Przecież to ta sama istota, która wykorzystała lodowe zaklęcie!

Owy intruz natychmiast odczuł efekty mocy nieumarłego. Zbliżywszy się do mebelka, poczuł odchodzącą energię. Siły wyparowywały z niego, jakby dziesiątki niewidzialnych pijawek wysysały ją niczym ciepłą posokę. Ale szedł, bohater zbliżał się. Otworzył skrzynkę… ciemność pochłaniała go. Ciemność…

***

Obudził się, a przebudził go gospodarz. Potężnym uderzeniem otwartą dłonią w policzek.

- Bogowie, wyciągnąłem cię w mig! – Krzyknął. Zaiste, Drart czuł się paskudnie. Czuł się pusty, bezsilny i słaby. Czuł się jak starzec, który całe dnie gnije w swym łożu i odlicza pozostały mu czas. - Odetchnij, przyjacielu. – Poparzony poklepał wyczerpanego po ramieniu. - Udało się! Przyjrzałem się przedmiotowi, to kryształ – Przemówił z pasją. - Czerwony kryształ, świecący się krwistą poświatą. Piękny. Dla ducha mocniej zaświeciły się oczy! – Głos jego wibrował, Glendirk był poruszony. - Pomogę ci wstać… – Uniósł Drarta, utrzymując go niczym mocno wstawionego męża po upojnej nocy w zamtuzie. Skierowali się do granicy. Jeden krok dzielił ich od nawiedzonego pokoju.

Ta rzecz była klejnotem wielkości bułeczki. Świeciła delikatną, czerwoną poświatą Obaj mężczyźni od razu stwierdzili, że od przedmiotu bije energia magiczna. Kryształ wydawał się kruchy…

Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

16 lut 2013, 19:10

Drart wszedł do pokoju. Tak jak powiedział Glendirk, duch zadał pytanie dotyczące córki gospodarza. Niebieskowłosy jednak zignorował to i szedł dalej. Strach ścisnął mu serce, ale szedł dalej. Pierwsze dwa kroki zrobił bez problemu, jednak potem osłabiająca umiejętność zjawy uaktywniła się. Siły uciekały z niego w przerażającym tempie, ale dotarł do skrzyni z magicznym przedmiotem, a potem zawładnęła nim ciemność…
***
Silny cios otwartą ręką wymierzony w twarz obudził go. Drart nie miał siły wstać, czuł się jak starzec. Mglistym wzrokiem patrzył na poparzonego mężczyznę, który machał świecącym na czerwono przedmiotem. Jakimś cudem niebieskowłosy zacisnął rękę na klejnocie, a Glendirk go wyciągnął, jednak duch nie zniknął jeszcze. Gospodarz pomógł mu wstać i skierowali się w pobliże pokoju magiczki. Zjawa nadal unosiła się nad skrzynią, jej oczy świeciły na czerwono. Drart potrzebował chwili, żeby odzyskać jasność umysłu, nie stał jeszcze pewnie na nogach. Pierwszy raz był tak wyczerpany. W końcu jednak przyjrzał się bliżej kamieniowi, który emanował wyczuwalną magią. Niebieskooki był pewien, że jest w jakiś sposób powiązany z duchem. Jedynym rozsądnym wyjściem wydawało się zniszczenie klejnotu, który nie wyglądał zbyt solidnie.
- Przynieś młot albo cokolwiek czym można by rozbić ten kamień. Wydaje mi się, że zjawa jest powiązana z tym przedmiotem i odejdzie, gdy zostanie to zniszczone – odezwał się słabo Drart. Sam nie miał siły się ruszyć. Oparł swoje plecy o ścianę. Próbował odwiązać linę zawiązaną w pasie, ale nie szło mu to zbyt dobrze, więc w końcu się poddał. Musiał poczekać, aż wróci mu chociaż w niewielkim stopniu sprawność. Obserwował Glendirka i zastanawiał się co zrobi mężczyzna. Rzucił też okiem na Isista, ale ten w dalszym ciągu spał.
Awatar użytkownika
Sarl
Posty: 628
Rejestracja: 26 kwie 2012, 12:27
GG: 23912838
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27349#27349

18 mar 2013, 21:12

MG

Cała akcja potoczyła się dość dziwnie. Zapewne obaj najemnicy nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. To miało być zwyczajne zadanie, no, może nie do końca zwyczajne, wszak trzeba było odpędzić ducha. Ale zresztą już nie takie rzeczy się widziało, już nie takie rzeczy się robiło. I zapewne dopięliby swego, gdyby nie nagły, nieoczekiwany konflikt. Drart i Isist zwrócili się przeciw sobie, gdzie ten drugi poniósł klęskę i padł na skraju śmierci. Przeciwnik, były współpracownik, nie pozwolił mu zginąć, pomimo tego, co się stało, a Glendrik przystał na jego prośbę. Koniec końców, pokonany okazał skruchę, ale nie był już w stanie pomóc w sprawie. Niestety, z tego tytułu Drart od tej pory zdany był tylko na siebie.
A z pewnością pomoc przydałaby mu się teraz. Odkrył, że duch nawiedzający posiadłość zaklęty jest w krysztale, znajdującym się w skrzyni (cały czas w skrzyni, nie było powiedziane, że Glendrik go zabrał. Drobne nieporozumienie, jednak nic się nie dzieje) w pokoju magiczki. Duch był niebezpieczny, jak zapewne obaj stwierdzili. Moc ducha wysysała jego własną, pozostawiała na jej miejscu zmęczenie i nieprzebytą ciemność. Glendrik zdołał wyciągnąć Drarta, sparaliżowanego przez ducha i jako tako postawić go na nogi. Wyglądało na to, że teraz rozegra się decydujące starcie. Duch w klejnocie przeciwko niebieskowłosemu półsmokowi.
Drart poprosił Glendrika o młot lub inny obuch. Ten skinął głową i zniknął, po czym powrócił ze zwyczajnym, stolarskim narzędziem.
Nie mam nic lepszego, to musi ci wystarczyć – stwierdził niewesoło. Nie był w stanie mu już pomóc. Wszystko teraz zależało od niego.
Wiedział, co zamierza zrobić człowiek, którego wynajął. Chciał rozbić kamień, wierząc, że zmusi to ducha, by opuścił dom. Nie wyglądało to jednak na jasne.
Drart, gdy przez dłuższy czas przebywał poza wpływem ducha, poczuł, jak powoli wynurza się z ciemności. Kolory wróciły na swoje miejsce, podobnie ostrość i jasność widzenia. Podobnie moc zaczęła do niego wracać. Nie mógł już dłużej czekać, należało podjąć jakieś działanie. Isist w tym czasie smacznie sobie spał, nie przejmując się zupełnie tym, co miało nastąpić.
Postanowił ruszyć naprzód. Jego celem był kryształ – postanowił zniszyć go w cholerę, co nie powinno być skomplikowane, gdy już dostanie się w zasięg ciosu. Oczywiście, duch jednak nie zamierzał mu na to tak łatwo pozwolić. Jak się zresztą okazało, jego siła już znacznie zmalała. Chłód i ciemność nie były tak potężne, jak za pierwszym razem. Wszystkie ataki, jakie zostały przeciw niemu wystosowane odniosły swój efekt i znacznie go osłabiły.
Drart parł naprzód jak w śnieżycy, powstrzymywany, ale niezbyt mocno, przez resztki mocy ducha. Widmo darło się wniebogłosy, czując, jak słabnie samo z siebie. Nigdy jeszcze nie przebywało w tym spektrum aż tak długo i nie zostało zmuszone do takiego wydatku energii. Drart sam się zdziwił – im dalej zaszedł, tym mniejszy napotykał opór.
Droga do przebycia była krótka, ale teraz wydawała się równie odległa jak punkt horyzontu. Mimo wszystko, półsmok również swoje przeszedł i czuł się zmęczony całą tą sytuacją. Jakkolwiek daleka byłaby odległość, skracała się ona z każdym krokiem.
Drart poczuł, że powoli traci przytomność. Jak przez mgłę widział skrzynkę, a kamień był czerwonym punktem, jarzącym się niemalże płomieniem, wżerającym się w oczy. Najemnik wiedział, co musi zrobić – nie zapominał o tym ani na moment. Ostatkiem sił, jaki mu pozostał, uniósł młotek i z całą pozostałą siłą, wspomaganą przez grawitację i bezwładność uderzył w kryształ. Co stało się wtedy…? Wtedy to demony zaczęły hulać po ziemi…
Ostatnie, co zarejestrowała świadomość Drarta, to krzyk, od którego, jak się zdawało, cały dom zatrząsł się w posadach. Krzyk, huk i grzmot, jakby otwarły się wrota otchłani i istoty stamtąd wypełzły na zewnątrz. Nie był to dźwięk, jaki mogłoby wydać ludzkie gardło. Żadna żyjąca istota nie byłaby w stanie tego zrobić.
Półczłowiek poczuł, jak spada w bezdenną dziurę, niesiony przez przyciąganie i niebędący w stanie nic zrobić. Czuł, jakby jego jestestwo zwijało, zapadało się do wewnątrz, pękając i wyginając. Wprawdzie przerażające, ale niespotykane i nieporównywalne z niczym uczucie. Miało to pozostać już na zawsze w głębi jego umysłu, bo w sumie całość rozegrała się w jego wnętrzu.
Wieki później, z jego perspektywy, a w rzeczywistości po paru minutach odzyskał świadomość. Leżał na podłodze pomieszczenia, w którym rozegrały się ostatnie wydarzenia. Pierwszą rzeczą, którą zobaczył, była twarz zleceniodawcy. Gdy gwałtownie uniósł głowę, zobaczył okruchy kryształu. I ani śladu ducha.
Udało mu się.
Okazało się, że w istocie nie było żadnego krzyku, ani huku, ani niczego w tym stylu. Słychać było jedynie jęki ducha, a później ciszę i dźwięk upadającego ciała.
Dziękujemy ci. Wykonałeś kawał dobrej roboty – powiedział Glendirk. W istocie był mu wdzięczny. Nie tylko za odpędzenie ducha. – Gdyby nie ty, tamten być może rozwaliłby mi głowę. Zasługujesz na nagrodę.
Podał mu suwerena. Była to wysoka nagroda – w końcu złoto.
To dla ciebie. Dla twojego, hm, znajomego, takowej nie przewiduję. Możecie się podzielić, jeśli chcecie. A teraz zabierz go stąd. Ty zawsze jesteś mile widziany tutaj, ale nie mogę już zdzierżyć widoku tego człowieka.
Posłał nieprzychylne spojrzenie Isistowi, który właśnie się ocknął.

Obaj panowie wolni, jeśli chcecie możecie napisać posty, jak wychodzicie, ale nie jest to niezbędne. Ze względu na moje przejęcie sesji pozwoliłem sobie nieco pokierować twoją postacią, Drarcie, bo sam nie opisałeś dokładnie swoich działań. Nic się w sumie nie stało, ale pamiętaj na przyszłość, że będę tego wymagać w sesjach. Sesja zakończona, cieszcie się nagrodą i zdobytym doświadczeniem.
Awatar użytkownika
Drart
Posty: 82
Rejestracja: 06 gru 2012, 12:57
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2363

22 mar 2013, 13:27

Drart otworzył oczy i ujrzał szczęśliwą twarz gospodarza. Podniósł się i omiótł wzrokiem pokój, ale jedyne co zobaczył to czerwone okruchy kryształu. Ani śladu ducha. A więc udało się – pomyślał. To co przeżył podczas niszczenia tego paskudnego kamienia było trudne do opisania, ale jedno było pewne: nigdy więcej takiego zlecenia.
– Przeklęci nieumarli – wymamrotał po cichu. Glendirk był bardzo szczęśliwy. Nie było się czemu dziwić, w końcu pozbył się uciążliwego problemu. Niebieskowłosy skinął mu głową, słysząc podziękowania. Poparzony mężczyzna wręczył mu jednego suwerena. Była to spora kwota jak dla nie mającego wielkich wymagań finansowych Drarta, ale jak sam gospodarz powiedział: zasłużył na nią.
– Obym nie musiał już tu przychodzić w celach "zawodowych" – rzekł z lekkim uśmiechem niebieskooki, chowając monetę do wewnętrznej kieszeni swojego płaszcza, a następnie pozbierał swoje rzeczy i skłonił się lekko przed panią domu. Wziął pod ramię Isista nie kłopocząc się o delikatność i pomógł mu wyjść z domu po czym nie oglądając się za siebie, udał się szybkim krokiem w stronę "Pechowego linoskoczka". Nie miał ochoty na żadną rozmowę z najemnikiem, potrzebował trochę odpoczynku i dobrej strawy. I może trochę wina, wiedział jednak, że alkohol nie wygoni z jego głowy tego co przeżył tuż po rozbiciu tego przeklętego klejnotu. To miało w nim zostać już zawsze.
[z/t]

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52250
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.