Pałac Sztychu

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Arael
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

Pałac Sztychu

15 mar 2013, 21:24

ObrazekW rzadziej odwiedzanej przez przypadkowych przechodniów części dzielnicy mieszkalnej ważny obiekt plotek i źródło niestworzonych historii stanowi dumnie moszczący się przy brukowanej uliczce budynek, stylem raczej przypominający okazałą posiadłość niż dom jednej osoby. Piętrowy, opatrzony majestatycznym, dwuspadowym dachem, podmurowany u podstawy sprawiał wrażenie pięknego, choć na swój sposób surowego budynku, do którego wchodzący mogą porzucić wszelką nadzieję już przy wejściu. Atmosferze niepokoju sprzyjały również małe okienka, przez które z zewnątrz tylko czasami widać było niemrawe strużki światła, oraz znana tylko niektórym, lepiej poinformowanym mieszkańcom Wolenvain, nazwa posiadłości, bynajmniej niebudząca zaufania. Pałac Sztychu.
Na przedniej ścianie, nad drzwiami, odpowiednio po lewej i prawej stronie łopotały na wietrze dwa proporce, jednak nikt z oglądających gmach nie był w stanie stwierdzić co właściwie oznaczają. Całe to miejsce przytłaczało nieodparte uczucie tajemnicy i skrytości, a kiep ten, co próbowałby włamać się tu drogą inną niż drzwi frontowe – drewno było twarde i mocne, desek nie przeżarły jeszcze korniki i zgnilizna, fundament nie kruszał, okna nie pękały. Można było śmiało stwierdzić że ten, kto tu mieszka nie życzy sobie żadnych nieproszonych gości.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

08 sie 2013, 23:04

Ruszyła za Aive pewnym krokiem. Słuchała jej z uwagą, patrząc na bogaty wystrój holu. Nigdy nie widziała tak ciepłego i pięknego dywanu. Czuła się nieco dziwnie, ale nie miała jak tego roztrząsać. Przed jej złotymi oczami stawały kolejne dzieła sztuki i bronie, jakich jeszcze nie miała okazji widzieć. Czy ona na pewno była w Wolenvain?

Nieco zmieszała się, gdy Aive powiedziała, że strach przed nieznanym to błąd. Wiedziała to, jednakże jakoś nie mogła tego powstrzymać. Magia równie dobrze odpychała ją, jak i kusiła, przez co bała się jej jeszcze bardziej. Może i nie doznała prawdziwej krzywdy z jej strony, ale wiedziała, że mogłaby. Doznać. W każdej chwili. Czasem obsesja ta nie pozwalała jej spać… W Pałacu Sztychu nie miała z tym problemu, ze spaniem i to było tak bardzo miłe. Może właśnie to przez magię tego mężczyzny…

Ależ oczywiście… W takim razie z chęcią z nim porozmawiam. – Powiedziała uprzejmie do Aive, godząc się na spotkanie z tajemniczym Cierniem. Czuła się w budynku jak intruz, pasożyt, który w dodatku tu nie pasował, więc zamierzała przynajmniej trochę odwdzięczyć się gospodarzom. Miała szczęście, że Cierń zamierzał akurat porozmawiać o łucznictwie. Nawet uśmiechnęła się szeroko w duszy na tę myśl. Miała okazję pochwalić się swoimi umiejętnościami, choć było to nieco nie w jej stylu, cieszyć się z nadchodzącej… rywalizacji.

Rany… Nie musieliście… – Zaczęła, widząc zaskoczona przygotowaną dla niej kąpiel. Przewidywała, że przemyje się nieco w chłodnej wodzie, bez szaleństw, bez luksusów!, a tu… Mroczna elfka nie miała na to słów. Nigdy nikt nie zapewniał jej luksusów, a co dopiero mówić tu o TYM. Coś jej mówiło, że przy tej łaźni, kąpiel w chłodnym jeziorze w upalny dzień traciła swoje zacne pierwsze miejsce.

Gdy rudowłosa dziewczyna zniknęła jej z oczu, Złotooka powoli przekroczyła próg i zaraz zamknęła za sobą drzwi. Było tu bardzo duszno, a woda kusiła. Dawno nie zażywała kąpieli, a teraz, po tych kilku dniach na pegazie i leczeniu, cała kleiła się od potu.

Podeszła do balii i zanurzyła w wodzie dłoń. Nie czekała dłużej. Pośpiesznie zdjęła z siebie ubranie, a następnie opierając się o balię, rozplotła swego warkocza, który teraz przypominał strzechę. Widziała swoje odbicie w lustrze i zawstydziła się, że w takim stanie widzieli ją mieszkańcy domu. Wyglądała okropnie. W dodatku przez długi sen miała zmęczony wyraz twarzy. Jak jakiś trup…

Westchnęła i weszła do parującej wody. Nie mogła w najbliższym czasie wymarzyć sobie lepszej rzeczy. Zanurzyła się w wodzie, będąc pod nią chwilę. Po wynurzeniu, zaraz zaczęła się myć, zaczynając od swych włosów. Aż krzyczały o umycie. Zawsze starała się je regularnie pielęgnować, ponieważ bardzo je lubiła, a teraz tyle dni… Co się działo z jej życiem? Czy to dlatego, że w końcu postanowiła przestać się bać miast? Że chciała żyć godnie?

W sumie w Lesie także nie było łatwo. Najwyraźniej nigdzie nie było, a im większa wygoda, tym lepsze tarapaty. Czy znajdując pomoc w Pałacu Sztychu, ładowała się w jakąś większą aferę? Miała nadzieję, że nie. Jak na razie dość przeżyć, choć czekała ją jeszcze rozmowa z… pegazem i Cierniem. Kto wie, co może się podczas tych rozmów wydarzyć? Obie należały do niezwykłych. Jedna dotyczyła magicznego stworzenia, którego intencji nie potrafiła rozszyfrować, jak i tego, czy chciało ją zabić, czy też nie, a druga rozmowa… Miała odbyć się o jej pasji, to, co robiła od małego. Strzelanie… Ciekawe, czy nie powiem czegoś głupiego… – Pomyślała. Rzadko przez ostatnie lata z kimś rozmawiała. Ostatnio zdarzało się to częściej, ale i tak miała lekkiego stracha. Była mroczną elfką. Będzie dobrze… – Pocieszała się. Musiało być dobrze.

W końcu po dokładnym umyciu i użyciu kilku olejków, wyszła niechętnie z wanny. Wytarła ręcznikiem każdy centymetr swojego ciała i wysuszyła nim lekko włosy. Nie zaplatała ich, przez co opadały jej na plecy w lekkim nieładzie, ale prezentowały się świetnie. Założyła bieliznę, nogawice, buty i na samym końcu czystą, białą koszulę. Spojrzała w lustro. Uśmiechnęła się. Teraz wyglądała o wiele lepiej i przynajmniej już nie musiała się wstydzić z powodu niechlujnego wyglądu. W dodatku miło pachniała.

Gotowa podeszła pewnie do drzwi, ale zawahała się z dłonią na nich. Co, jeśli Aive nie usłyszy jej i nie przyjdzie? Albo przyjdzie ktoś jej obcy? Teraz się bała i to w dodatku bezpodstawnie. Była ich gościem, a poza tym co mogło jej się stać w nieznanym sobie budynku? Raczej nic, więc delikatnie uchyliła drzwi i zaraz je pewniejszym gestem otworzyła szeroko. Wyszła na hol i żeby nie stać w miejscu, jak jakiś głupi troll, zaczęła oglądać obrazy, które się tu znajdowały. Niestety nieznane sobie oręża też.

Awatar użytkownika
Pogak
Posty: 33
Rejestracja: 12 maja 2013, 12:59
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=43188#43188

09 sie 2013, 04:21

MG:

Złotooka opuściła pyszną łaźnię tuż po tym, jak ukończyła czynności związane z doprowadzaniem się do swej najlepszej od wielu dni aparycji. Gdy tylko zamknęła okute stalą drzwi z ciemnego drewna po całym Pałacu przeszedł magiczny dreszcz. W głowie rudej medyczki odezwało się coś na kształt małego dzwoneczka, informującego, że jej tymczasowa podopieczna zdążyła już się sobą zająć. Sama Aive wolała rozkoszować się gorącą wodą tak długo, aż nie wystygła, jednak rozumiała decyzję białowłosej o względnie szybkim uwinięciu się wewnątrz – wszak nie znajdowała się w swoim domu. Natychmiast wysłała krótką, telepatyczną wiadomość do mężczyzny siedzącego piętro wyżej. Ten słysząc rude wezwanie westchnął, przeciągnął się trzaskając donośnie łokciami, krótko westchnął i zlał się z własnym cieniem, stając się niewidzialnym.

Oczy Złotookiej właśnie zawieszone były na jednym z okazalszych noży. Na jego rękojeści w migoczącym świetle świec skrzyły się liczne brylanty i pieczołowicie oszlifowane rubiny. Pochwa, w której spoczywał była w kilku miejscach okuta białym złotem wysadzanym kamieniami, pozostałą jej część stanowiła czarna, łuskowata skóra, która wyglądała na bardzo wytrzymałą. Coś jakby… smocza skóra?

Za lewym ramieniem Złotookiej, poza kątem jej widzenia bezgłośnie pojawił się mężczyzna. Na głowę zarzucony miał ciemny kaptur, ramię lewej ręki chronił masywny naramiennik z licznymi wkutymi weń ostrzami. Przez pierś przebiegał mu szeroki pas ze srebrną klamrą, utrzymujący pękaty kołczan na plecach. Nos łucznika szpeciła długa, pozioma blizna, ponadto przez jego lewe oko przechodziła opaska zasłaniająca całe oko.
- H'rongnar – jego głos był cichy, jakby kojący, miękki i na pewno – z uwagi na jego niespodziewane pojawienie się za plecami Złotookiej – zaskakujący. Nie zwracając na nią swojego jedynego oka podszedł do noża i delikatnie wyjął go z pochwy ukazując oślepiającą biel jego ostrza. Lekko przytknął jego czubek do opuszka swojego kciuka, i mimo że nie nacisnął mocno, palec uronił krwawą łzę.
- Dziwi mnie, że akurat to ostrze zwróciło twoją uwagę, istoto o oczach ze złota. Jest bliższe memu sercu nim możesz sobie wyobrazić – łucznik nie akcentował, przemawiając bardzo jednostajnie, jakby był bezdusznym golemem. Wsunął nóż z powrotem do skórzanej pochwy, która miękko zaszeleściła. W końcu czerwone ślepię mężczyzny spoczęło na Złotookiej. Było bardziej przeszywające i analizujące niż oczy Noriana, choć na pewno cieplejsze. Słowem, oko łowcy.
- Jestem Cierń, Czwarte Ostrze. Chciałem cię poznać, używasz łuku dobrej roboty. Zechcesz mi towarzyszyć do mojego zakątka? Irah, twój pegaz, również tam jest. Uciąłem sobie z nim krótką pogawędkę – Sztych zdawał sobie sprawę, że zdradził jej więcej, niż sama wiedziała, czynił to jednakże z niezmiennie kamienną twarzą.
Może obdarzoną delikatnym uśmieszkiem.

>>Jeżeli wyrazisz zgodę na tuptanie w kolejne miejsce udacie się do pomieszczenia, w którym jest Irah i kilka innych bajerów, które powinny ci się spodobać.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

09 sie 2013, 13:38

Łaźnia ukazywała bogactwo. Hol także. Cała kolekcja mogła sporo kosztować i warta była swej ceny. Nawet broń jej się podobała, choć powinna ją przerażać. Z drugiej strony przestała czuć się zagrożona w Pałacu Sztychu, choć nieco brał ją stres, gdy myślała, że może jednak przyjdzie ktoś inny niż Aive. Niby to nic strasznego.

Stała dłuższy czas przed dość interesującym ostrzem. Z początku uważnie mu się przyglądała, ponieważ zaciekawiła ją pochwa. Zrobiona z jakiegoś czarnego materiału. Czyżby to była skóra smoka? Widziała kiedyś jednego smoka, ale było to dawno i w dodatku szybował on wysoko na niebie. Może tak naprawdę widziała ptaka… Pewien kupiec próbował właśnie tę wersję wbić jej do głowy. Może miał rację. Bogate kamienie. Ostrze – to ono było najważniejsze, ważniejsze od jego ozdobnej części. Wydawało jej się, że musi to być świetny nóż, skoro użyto do niego tak drogich elementów. Byle czego nie zdobiono. Pewnie ciął z łatwością.

I to przypomniało jej o własnym sztylecie. Też nie był byle ostrzem. Otrzymała go od babci, przez co miał dla niej wartość sentymentalną. Przechodził z jednego pokolenia na drugie i trafił do niej, a nie do jej matki. Babcia wiedziała, że jej córka nie przekazałby swej złotookiej córce sztyletu. Nie chciała przyznawać się do niej, ale to inna i kompletnie nieważna historia. Sztylet. Miała nadzieję, że nie wyleciał jej podczas lotu na pegazie. Byłoby szkoda, bardzo. Tak samo łuku, ale wiedziała, że ten jest w Sztychu. Wspominano o nim i to nie raz, choć sama go przecież zrobiła i w dodatku jako smark. Nic wielkiego…

Podskoczyła przerażona. Nie miała pojęcia, że ktoś za nią stał. Odwróciła się i zdusiła okrzyk. Jak mogła nic nie usłyszeć? Czyżby jej zmysły się tępiły? Zapewne to był Cierń, bo łuk, ale… Serce jej przez chwilę biło jak szalone. Ona wstydziła się jednej niewielkiej blizny na brwi, a ten tu oto miał okropną szramę na nosie. I nie miał oka. I naramiennik… Zrobiło jej się nieco wstyd, że tak patrzy i zmieszana odwróciła wzrok ku ostrzu, przed którym stała, a którym właśnie zainteresował się nowoprzybyły. H’rongnar… Nigdy nie słyszała tego słowa. Nie miała pojęcia, co oznacza. Nie pytała, postanowiła nie odzywać się niepotrzebnie.

Wstrzymała oddech, gdy wysunął ostrze. Było tak czyste, że aż westchnęła. Zaraz jednak się zreflektowała, widząc jak bardzo ostra to broń. Przy leciutkim nacisku przecięła skórę.

Jego głos sprawiał, że jeszcze bardziej przerażała ją jego postać, jednakże nie wydawał się być aż tak chłodny jak Norian. Gdy nieco się przyzwyczaiła do jego tonu, poczuła w pewien sposób sympatię do niego, a wiązało się to pewnie z jego gestami łucznika. I ciekawość. Jak się okazało, dobrze myślała, że stoi obok Ciernia. Zaproponował jej zwiedzenie jego zakątka i przy okazji odwiedzenie pegaza, który dość szybko zyskał plakietkę "pegaza Złotookiej". Nawet go nie znała i pierwszy raz słyszała jego imię. Irah… Brzmiało ciekawie i w dodatku się dowiedziała, że Irah jednak umie się komunikować i mimo to nic nie odpowiadał, jak byli w górze. Kompletnie nic. Pytanie, czemu.

Złotooka jestem. I prowadź. - Odpowiedziała z nutą ciekawości. Zastanawiała się, jak mogą wyglądać inne pomieszczenia w tym budynku. Trzy już miała okazję poznać, a co z resztą? W dodatku zastanawiała się, jak może wyglądać zakątek takiej osoby jak Cierń. Skoro nosił naramiennik, to oznaczało, że nie walczył jedynie łukiem i po co mu w domu takie uzbrojenie? To kompletnie nie pasowało do spokoju i ciszy panującej w tym budynku.

Awatar użytkownika
Pogak
Posty: 33
Rejestracja: 12 maja 2013, 12:59
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=43188#43188

12 paź 2013, 17:41

MG:

Usłyszawszy odpowiedź ciemnoskórej elfki Cierń powoli obrócił się przez ramię, miękkimi, równymi krokami zmierzając w tylko sobie znanym kierunku. Pomimo licznych, bogato zdobionych elementów wystroju drewnianych ścian korytarza, wzrok Ciernia pozostawał utkwiony w jednym kierunku. Przebywał tu od tak dawna, że znał każdy, najdrobniejszy nawet detal wszystkich błyskotek porozwieszanych tu i ówdzie. Tuż za nim dreptała Złotooka, bardzo zaciekawiona losem "swojego" pegaza.

Po kilkudziesięciu sekundach powolnego, jakby uroczystego marszu dotarli do drzwi, nieznacznie różniące się od tych strzegących tajemnic pozostałych pomieszczeń. Najbardziej rzucającą się w oczy różnicą były dwie równoległe, metalowe zasuwy, wyglądające jak znacznie bardziej zaawansowana forma zwyczajnego rygla. Cierń chwycił wystającą część usytuowanej nieopodal korby i począł nią obracać, zdejmując blokadę z drzwi. Gdy odryglowaniu stało się zadość łucznik pchnął drzwi, ukazując wnętrze izby. Gdy stopy Złotookiej dotknęły ciepłego, miękkiego jedwabiu, z którego wykonany był leżący pod nią, bogato wyszywany dywan, na jej uszy natarło potężne ciśnienie, wydając irytujący, wysoki dźwięk, jednak po krótkiej chwili udało się jej przystosować do otoczenia.

Pierwszą rzeczą, na którą Złota na pewno zwróciła uwagę były niespotykane rozmiary pomieszczenia. Nie było ono bowiem szczególnie szerokie, jednak jego długość mogła osiągać nawet sto metrów. A więc magia. Pod jedną z kamiennych ścian stał potężnych rozmiarów stojak, pełen łuków, kusz, strzał wymyślnych kształtów i bełtów, ani chybi obcego pochodzenia. Obok drzwi stała masywna, drewniana ława, na której siedział przeraźliwie blady, przystojny mężczyzna, który dzielił ze Złotooką kolor włosów. Jego ciężki płaszcz podbity był ciemnym futrem. Jego pierś skryta była pod płytami pancerza, pomimo tego, że znajdował się wewnątrz budynku i wyraźnie odpoczywał.
- Witaj w moim królestwie, Złotooka istoto. Twój "pegaz" okazał się być czymś więcej. Nie mówi jednak więcej niż wymaga tego konieczność, więc wątpię, żebyś mogła go usłyszeć dopóki nie zadasz mu pytania – zakończywszy wypowiedź podszedł do stojaka, z którego zdjął niemal czarny łuk, w którym światło tworzyło ostre, czerwone błyski, jakby w drewnianej powierzchni wyżłobione były żyłki. Zakręcił w palcach odpowiednio długimi strzałami w liczbie trzech, z których każda zakończona była stożkowym grotem. Jego palce na krótką chwilę błysnęły żółtawym światłem, żyłki na łuku zapłonęły jaśniej, a ze środkowej części strzałomiotu w mgnieniu oka wyskoczyły trzy strzały, lecące perfekcyjnie prostym torem, jedna za drugą. Złotooka mogła zauważyć, jak rozkosznie giętki jest łuk, była w stanie docenić nieomylne wyważenie strzał, wychwycić czujnym uchem świst trzykroć przecinanego powietrza.

Choć z drugiej strony, obecność kolejnego maga potrafiła być cokolwiek niepokojąca. Zwłaszcza, kiedy ów mag połączył swe nadprzyrodzone moce z łuczniczą modłą szycia.
Cóż, co Ostrze to obyczaj.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

14 paź 2013, 23:13

Z ciekawością chwytała jak najwięcej szczegółów swym wzrokiem, gdy szła za Cierniem przez korytarze Sztychu, zmierzając ku wspomnianemu wcześniej cierniowemu zakątkowi. Nie pomyślałaby, że kiedykolwiek dane będzie jej widzieć tak bogaty zbiór i wystrój pomieszczeń. Pod pewnym względem czuła się tu nieswojo, ponieważ nigdy nie przebywała wśród takich luksusów. Wiadomym było, że nigdzie nie czuła się swojo. Nawet w lesie, gdzie spędziła większość swego żywota, nie czuła się w stu procentach jak w domu. Wiecznie przedstawiała siebie w swoich myślach jako intruza w tym idealnym, naturalnym krajobrazie, do którego nijak pasowała. Była też złym drapieżnikiem, który polował na to i owo.

Widząc dziwny zamek w drzwiach, udała, że to ją nie rusza. No cóż… Ciekawie chronił swój zakątek. Nie napawało jej to optymizmem. Na świat, przez spotykające ją nieszczęścia, zaczęła patrzeć pesymistycznie, więc wizja jej zamkniętej w pokoju z wojownikiem nie ułatwiała jej życia. I jeszcze te dziwne uczucie…

Mimo wszystko weszła. Oczywistym było, że nikt jej tu nie zamierza zadźgać po tym, jak postanowili przywrócić ją do życia, a potem zafundować iście królewską kąpiel. Jednakże miała chęć zniknąć, gdy okazało się, że w pokoju jest ktoś jeszcze… Chyba przez wieloletnią samotność stała się kompletnym odludkiem. W dodatku była jakaś rozchwiana emocjonalnie. Zapewne przez nową sytuację w jakiej się znalazła, ilość napływających w jej kierunku informacji i magię, która towarzyszyła jej tu w każdym kącie.

Musiała przyznać, że magia w połączeniu z łucznictwem, zachęcała ją do zgłębienia jej, jak na razie, podstawowych tajników. Pełen czerwonych błysków czarny łuk zachwycił ją jednak najbardziej. Był taki idealny, perfekcyjny i w dodatku magiczny. Giętkość zachęcała do pochwycenia go i trzymania w jej delikatnych dłoniach jak najdłużej, i strzelać, bardzo dużo strzelać. Z lubością słuchała cichego świstu wydawanego przez strzały. Co jak co, ale kochała te dźwięki, towarzyszące naciąganemu łukowi, a szczególnie ten świst. To nieco ją uszczęśliwiło i sprawiło, że w tej dziwnej sali poczuła się przez moment jak w domu, którego tak naprawdę nigdy nie miała.

Niesamowity. – Jedyne słowa, jakie panowie mogli usłyszeć wyszeptane z ust mrocznej elfki. Jej złote oczęta z pewnością lśniły fascynacją i miłością. Jedyna rzecz, jaką kochała w rodzicach, to fakt, że ojciec nauczył ją strzelać z łuku.

Ech… Nie lśni zajebistością.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

24 sty 2015, 21:17

MG

Cierń wydał z siebie mrukliwy dźwięk, który zapewne miał być przytaknięciem. Nie sposób było wywnioskować czy jest zadowolony z faktu, że udało mu się zaimponować Złotookiej, ale pewnie był. Jakże mogłoby być inaczej. Mężczyzna odwrócił się i odłożył łuk na jego poprzednie miejsce. Sięgnął po coś innego, a elfce mignął znajomy kolor. Po chwili Cierń znów się odwrócił. W dłoniach trzymał dobrze jej znany łuk.

- Ten też jest dość interesujący – stwierdził, przeciągając ostatnie słowo, jakby nie był pewien czy dobrze je dobrał do sytuacji. Podszedł do białowłosej i wyciągnął w jej stronę dłoń trzymając w niej broń.

- Ma już swoje lata, prawda? – zapytał gdy elfka odbierała od niego swoją własność. Było to pytanie właściwe bezcelowe. Doskonale wiedział, że ma. Bez problemu mógł stwierdzić, że broń nie została stworzona wczoraj. Mimo to jednak pytał, najwyraźniej mimo niezbyt zachęcającego tonu głosu mężczyzna najzwyczajniej w świecie chciał zacząć pogawędkę.

Tymczasem pojawił się również wspomniany wcześniej pegaz. Ni stąd ni zowąd pojawił się na końcu pomieszczenia swoimi czarnymi skrzydłami zasłaniając niemal cała ścianę. Zwierzę przystanęło zachowując wręcz intrygującą ciszę i przyglądając się rozmawiającym.

Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

27 sty 2015, 22:29

//nie wygląda to dobrze:<

Magiczny łuk był czymś, co mogło ją zachwycić, zainteresować, sprawić, że pragnęłaby poznać tajniki magii. Ostatecznie. Nadal nie była tak do końca do niej przekonana, mimo że też te zalążki telepatii, które w sobie odkryła, sprawiały, że ciekawiło ją to, co mogłaby umieć, co mogłaby robić jedynie swym umysłem. Ale magiczny łuk, magia, wszelkie te czary-mary nie miały jednak szans z tym, co znała, co traktowała jak własną cząstkę siebie. Jej łuk był jej równie bliski, co jej własne ręce. Bez niego czuła się niepełna. Bez niego i bez strzał, za którymi zaraz się rozejrzała, gdy tylko poczuła pod palcami świetnie sobie znane kształty, to drewno, jej prawdziwy, jedyny i najwierniejszy druh.
Czy ja wiem, czy ma swoje lata… Ma około pięćdziesięciu lat. Chyba że jego lata policzymy odebranymi żywotami… Wtedy… Ma swoje lata – odezwała się niezadowolona ze swoich uczynków, ale też bardziej pewniejsza siebie. Ruchomości powoli do niej wracały, więc nie musiała czuć się tak do końca naga, mimo że miała na sobie darowane jej przez mieszkańców Sztychu ubrania. W sumie równie dobrze ta czysta koszula mogła ją w każdej chwili udusić… Nie wiedziała, czego może się spodziewać. Musiała być uważna, co raczej nie miało jej przyjść z łatwością. Wszystko ją tu rozpraszało. To nie był las. – By przetrwać istota potrafi uczynić wiele złego. Ten mrok… Mroczny elf… Skrywam w sobie prawdy, których nie podzieliłby mój lud – zauważyła, patrząc uważnie na towarzyszących jej mężczyzn. Czy wierzyli choć w jedno jej słowo? Co kłębiło się w ich głowach? Nie miała pojęcia, czego tak naprawdę od niej chciano. Niczego na tym świecie nie dostawało się od tak za darmo… Nawet pomocy, zwłaszcza takiej pomocy! I jeszcze wszyscy, prócz chabrookiej, byli małomównymi mężczyznami, którzy wyglądali, jak gdyby znaleźć się na środku pola bitewnego, zamiast z kimś porozmawiać. Nawet byli przygotowani do takiej alternatywy.
Co ja tu robię? Prócz tego, że zostałam uratowana przed swędzącymi łapskami szarlatanów? – Zapytała rozdrażniona łucznika, zauważając dopiero teraz kątem oka pegaza. Stał sobie cicho na drugim końcu pomieszczenia. Jak gdyby nigdy nic. Wcześniej go tam nie było. Mogła się założyć, że go tam nie było. – Co też on nadal tu robi? Nie jestem żadną elficką księżniczką… Nie jestem nic warta – rzuciła, sama nie wiedząc czemu. Prędzej powinna odgrywać kogoś ważnego, ale nigdy jeszcze nie znajdowała się w takiego rodzaju tarapatach i w dodatku nie otaczały jej drzewa.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

31 sty 2015, 17:17

MG

- Co tu robisz? – Cierń powtórzył za Złotą jej pytanie. W jego ustach zabrzmiało, jakby był lekko zdziwiony że w ogóle pyta. Właściwie słusznie, bo po jej przebudzeniu zostało jej co nieco wyjaśnione i niektórzy mogliby uznać to za dostateczne.

- Przyniósł cię cholerny pegaz wywołując niemałą sensację. Byliśmy… ciekawi – stwierdził po krótkiej przerwie, nie do końca jasno tłumacząc motywy jakie kierowały członkami żyjącej w tym miejscu organizacji. W każdym razie najwidoczniej nie chcieli zrobić jej krzywdy. Już dawno przecież mieli ku temu okazję, a Złota miała się dobrze. Półprawda jest lepsza od kłamstwa. Niewątpliwie byli ciekawi, któż by nie był.

- Och nie zrzędź już – mężczyzna przerwał elfce jej wypowiedź wzdychając cicho, a na jego twarzy pojawił się lekki grymas znużenia.

- "Nie jestem nic warta" – powtórzył przedrzeźniając ją. - On wciąż tu jest, więc widocznie uważa inaczej. Jak chcesz się czegoś dowiedzieć, to spróbuj z nim pogadać, jeśli potrafisz. Tylko tak jak mówiłem, jest dość małomówny.

Po tych słowach Cierń odwrócił się znów do łuków, przyglądając się coraz to kolejnym jakby w zamyśleniu. Coś widocznie chodziło mu głowie. Co? Tylko on sam to wiedział.

Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

06 lut 2015, 15:11

Myśl, która nieoczekiwanie pojawiła się w jej głowie, sprawiła, że zamarła na moment, sama nie wiedząc, co o sobie myśleć. Nie dała jednak po sobie poznać zaskoczenia. Musiała być silna, musiała być wojowniczką, na jaką wychował ją ojciec. Tak, ten sam ojciec, który bez serca skazał ją wraz z matką na wygnanie, który najwyraźniej przymknął oko na to, co jej matka zrobiła z kochaną babunią. Obwiniała matkę! Ot co! Koniec z mamieniem się i…
To nie była ona. Złota w tej chwili rozbita była między swoją naturą i… swoją naturą. Nie miała pojęcia, która jest jej prawdziwa, a która jest tylko fikcją. Prawdą jednak stał się fakt, że naprawdę pomyślała o tym, by wrócić do rodzinnych sposobów radzenia sobie z kłopotami, rozmowy i bycia. Nauki, które niegdyś jej wbijano do jej głowy, zajaśniały, przywróciły się gwałtownie do życia, gdy próbowała je zbić, zabić, zapomnieć.
Chłodnym wzrokiem spojrzała na Ciernia. Zdecydowanie nie przedstawiała sobą elfki sprzed chwili. Tej niepewnej siebie dziewki, która z marszu, z przyzwyczajenia obniżała swoją samoocenę. Przez rodziców i jej lud. Ci słabsi ponoć umierali, nie mieli prawa żyć, więc co robiła na tym świecie?
Ciekawostka? CHOLERNY? Nie zrzędź? Hahahah! Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, co czynią te słowa wypływające z twych ust niczym najpodlejsze klątwy. Chcesz, bym nie zrzędziła? Bym zrobiła z siebie bóstwo czy jakąś walniętą nimfę widzącą czubek swego zadartego nosa? Bym poczuła się silna? Zabawne. Nie rozumiem was tu wszystkich. Co do jednego. Nawet Aive jest aż nazbyt otwarta na innych, nienaturalnie. Jeszcze ta magia… Wiesz, co sprawia to miejsce? Co mi czyni? Czuję nerwy! Znów czuję pieprzone nerwy, gdy od lat udawało mi się utrzymywać względny spokój – parsknęła niezadowolona. Od dawna tyle nie mówiła i od dawna nie czuła takiego spięcia. Miała paranoiczne wrażenie, że te ściany na nią patrzą i że zaraz się zburzą, byle tylko ją zniszczyć.
Odgarnęła swe mlecznobiałe włosy, próbując jakoś zbić te destrukcyjne myśli. Próbowała wcisnąć sobie te bajki o dobrych ludziach, którzy po prostu ją uratowali, bo cenili sobie choćby magiczne stworzenia czy tez istoty. O, elfka na pegazie! Powinniśmy dowiedzieć się o nich czegoś ciekawego, pogłębić swą wiedzę i też ich wyleczyć, nakarmić…
Pegaz. Delikatnie i powolnie podeszła do niego. Nie spuszczała z nań wzroku, nie powodowała swoimi krokami zbędnego hałasu. W pomieszczeniach było to bardziej proste niż w lesie, gdzie wszędzie walały się gałązki i inne wydające przy nadepnięciu dźwięki przedmioty. Na przykład kości.
Czego ty ode mnie chcesz? – Zapytała sztucznie spokojnie. W środku była kłębkiem nerwów. Nigdy nie znajdowała się tak blisko potężnego stworzenia, poza tym nadal czuła się obco. Była tu gościem! GOŚCIEM! Tak jak ten pegaz… Irah? Ta jego czarna, lśniąca sierść… Miała ochotę dotknąć ją swoimi dłońmi, co też zrobiła. Niepewnie. Piór jednak nie odważyła się dotknąć. Co, jeśli okażą się marą i znikną?
Irah? – Zapytała po raz drugi, tym razem w myślach. Nie używała zbyt często telepatii, a praktycznie wcale, więc nie miała pojęcia, czy tym razem cokolwiek jej się uda. Skupiała się, ale nic nie czuła. Czy powinna coś czuć? Skupiła się raz jeszcze na nim, pytając, czy zna mieszkańców Sztychu i czy może im zaufać.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

10 lut 2015, 14:46

MG

Gdy Złota zaczęła mówić na twarzy Ciernia wykwitł wyraz, który ewidentnie mówił "za jakie grzechy?". Szczęśliwie stał do elfki tyłem, a ta nie mogła tego dostrzec. Jej paradoksalne do tego sprzed chwili, w dodatku pełne rozemocjonowania i nadinterpretacji zachowanie nie było czymś, czego łucznik by oczekiwał. Wręcz przeciwnie. Dziewczyna straciła nieco w oczach okazując się kolejna rozemocjonowaną "młódką". Na starą w końcu nie wyglądała, choć bogowie jedni wiedzieli ile tak naprawdę ma lat.

Nie odpowiedział. Milczał po prostu czekając aż skończy, nie wyrzekł też ani słowa gdy skończyła. Zostawił jej czas, aby się uspokoiła i stała kimś, z kim da rozmawiać. Zdawał się być na czymś skupiony, choć nie robił nic konkretnego, przynajmniej nic co można było dostrzec.

Pegaz obserwował Złotą czekając aż ta podejdzie. Przechylił lekko łeb i parsknął cicho, co było jedyną odpowiedzią na zadane mu głośno pytanie. Pozwolił elfce się dotknąć i trącił lekko pyskiem jej rękę. Z jednej strony zwierzę zdawało się chcieć coś przekazać, z drugiej podobnież było mało rozmowne.

– Irah – do głowy Złotej w odpowiedzi wlała się potakująca myśl. Gdy w końcu udało jej się nawiązać z nim kontakt do jej głowy zaczęły docierać zamazane, niewyraźne emocje stworzenia. Z umysłu pegaza wylewał się spokój, który mogła nawet podchwycić sama elfka, zdecydowanie nie czuł się zagrożony. Mógł za to wyczuć skrajne emocje, jakie targały elfką. Zdawał się spoglądać na to jak ktoś starszy na młode, rozkrzyczane dziecko. Wiedząc że jeszcze wiele w życiu przejdzie i się nauczy, a czas zapewne sprawi, że kiedyś spojrzy w przeszłość i będzie się z siebie śmiać. Nie ukrywał swoich wrażeń.

– Nie znam tych… ludzi. Ale zdają się nie chcieć zrobić tobie, czy mi krzywdy – tak jak zapowiedział Cierń, Irah nie mówił wiele, właściwie odpowiedział tylko na pytania. Tylko zresztą te, które zadała dzięki swoim umiejętnościom. Może nie rozumiał ludzkiego języka, a może po prostu nie chciał odpowiadać na to, które zadała mu głośno.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Grynfa, Vereomil
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.