Kamienica Żelazopalcego

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Krasy
Posty: 46
Rejestracja: 08 lis. 2014, 16:22
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50844

Kamienica Żelazopalcego

24 lis. 2014, 16:50

Budynek składa się z dwóch pięter. Maluje się on w barwach szarości i czerni z uwagi na grubą warstwę brudu okalającego tynk. Odpadające dachówki świadczą o tym, że owa kamienica przeżyła już czasy swojej świetności i właścicielom nie śpieszy się do jej odnowienia. Wewnątrz mieszczą się drewniane schody, od których czuć zapach stęchlizny. Niemal każdy stopień po nadepnięciu wydaje zdradliwe skrzypnięcie, przez co gospodyni urzędująca na parterze od razu wie o obcych zmierzających na górę. Cały korytarz od parteru, aż po sam strych oświetlony jest zwykle światłem wpadającym przez niewielkie, prostokątne okna. W nocy samo wejście zawsze podświetlone jest pochodniami.

Po prawej strony od schodów znajdują się drzwi prowadzące do sporej wielkości sali. Jest to prawdopodobnie najpiękniejsza izba w całym budynku. Pierwsze co rzuca się w uczy to duży, dębowy stół ustawiony pośrodku, wzdłuż którego stoją ustawione krzesła. Drugim najważniejszym elementem sali jest wielki kominek stojący na przeciwległej do wejścia ścianie. Na lewym brzegu izby znajdują się drzwi prowadzące do kuchni, która zaopatruje wszystkich domowników.

Od strony podwórza, tuż obok wejścia znajduje się dużej wielkości dobudówka wykonana z kamienia, w której to mieści się kuźnia kowalskiego mistrza. Budynek wyglądem nie odbiega od innych o tym samym przeznaczeniu. Jej sercem jest wielki piec znajdujący się na zewnętrznej ścianie. Jest on w stanie utrzymać w sobie temperatury wystarczające nawet do obróbki stali o wysokiej zawartości węgla. Poza piecem w pomieszczeniu znajdują się dwa sporej wielkości kowadła. Jedno w postaci dużej, grubej płyty znajdującej się na wysokości 40 cm, a drugie sięgające pasa. Tuż obok nich mieści się – długie na dwa i szerokie na metr – naczynie do błyskawicznego ochładzania. Na ścianie znajdującej się po lewe stronie ustawione są różnego rodzaju stojaki potrzebne do składowania gotowych już elementów. Na prawej zaś znajdują się wielkie drewniane skrzynie, przechowujące w sobie surówkę. Poza wielkogabarytowymi narzędziami kuźnia wyposażona jest w kilka kompletów narzędzi służących do obróbki metalu.

Na drugim piętrze znajduje się pokój Krasego. Wygląda on dosyć zwyczajnie. Szare ściany zlewają się z lepiącym się od brudu parkietem koloru niemal czarnego. Mierzy on 250 na 200 cm, co czyni go niewielkim. Przez malusieńkie okno wpada tutaj bardzo niewiele światła. Skierowane jest ono na południe. Jego wyposażenie stanowi prosta prycza, klekoczące się, drewniane krzesło, niewielki piecyk oraz stojąca nieopodal piecyka – niewielka, drewniana skrzynia. W przeciwieństwie do innych mebli sama skrzynia wydaje się być dosyć solidną.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Krasy
Posty: 46
Rejestracja: 08 lis. 2014, 16:22
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50844

26 lis. 2014, 12:14

Wolenvain zaczął powoli okalać płaszcz zmierzchu. Stare kamienice w dzielnicy mieszkalnej zatapiała powoli ciemność nocy. Krasy kończył właśnie na dziś pracę w kuźni. Dzień mimo sławy kuźni w której pracował był nad wyraz lekki. Chłodne powietrze hulało ulicami miasta, skutecznie zniechęcając potencjalnych klientów do odwiedzenia zakładu. Kuźnia była tym miejscem w całej kamienicy, którą młodzieniec lubił najbardziej. Panował tutaj gorąc od którego ciężko było się odzwyczaić. Najmniej ze wszystkich pór dnia lubił on właśnie tę. Wiązała się ona bowiem z wyjściem z ciepełka i wdrapaniem na drugie piętro lodowatego budynku, który odstraszał niemal każdą swoją częścią.

Ta noc jednak była jedną z tych, które Krasy określał mianem wyjątkowych. Każda z nich była dla jego umysłu świętem, którego pamięć pozwalała przeżyć wśród żywych. Jego głowa była ciężka od obrazów pełnych brutalnego zaspokajania swojego drugiego ja. Nie mógł wysiedzieć w bezruchu nawet chwili, bo ilekroć próbował, to napadały go dreszcze dzikiej ekscytacji na myśl o nadchodzących wydarzeniach.

Wstał z niewielkiej skrzyni na gotowe groty do bełtów i ruszył żwawo do swojego pokoju. Wydawało mu się, że każdy stopień wiekowych schodów raduje się razem z nim. Czuł się tak, jakby obok niego stało kilka osób i cieszyło się niemniej jak on. Wiedział, że jest to jedyna słuszna droga w zachowaniu równowagi. Nie próbował walczyć, bo jak sam twierdził – nie miał z kim walczyć. Stanął przed drzwiami pokoju i rozprostował kości. Uśmiechnął się dziko i wszedł do środka. Rzucił się od razu w kąt izby w poszukiwaniu niewielkiego kluczyka. Dopadł go i dobrał się do skrzyni. Zdjął jopulę i na jej miejsce założył kolczugę, która miała stanowić jedyną fizyczną barierę pomiędzy nim i ewentualną bronią jego potencjalnej ofiary. Na wierzch ubrał ciemnobrązową koszulę i spodnie. Zdjął z pasa mieszek na monety i sam pas założył na sam wierzch. Miał on dodatkowo spinać całość, by luźne warstwy płótna nie przeszkadzały mu zbytnio podczas polowania, lub też samego aktu uśmiercania ofiary. Upewnił się także, czy sztylet wychodzi z pochwy lekko. Zamknął w skrzyni resztę rzeczy i zbiegł ze schodów, wychodząc z kamienicy. Nie obawiał się uwagi Żelazopalcego, ponieważ mistrz jego wiedział o jego zwyczaju robienia sobie nocnych spacerów.

Stanął przed budynkiem, zastanawiając się gdzie najlepiej się udać.

Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 370
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

01 gru. 2014, 21:54

MG

Krasy wraz z księżycem przygotowywał się do wyjścia. Podekscytowany kowal zbiegł schodami i wyszedł z kamienicy. Jego kompan także już wyzierał zza horyzontu. W jego świetle mógł ujrzeć twarze bywalców karczmy na lekkim rauszu czy rzemieślników wracających do swych mieszkań. Trudno było jednak stwierdzić który jest którym ze względu na słabą widoczność mimo bladej łuny, a wiatr rzeczywiście dął porządnie, więc nawet fakt dojrzenia zaczerwienionych polików nijak nie pomagał.

Kilku z przechodniów jednak nie szło zbyt prosto, choć szybko Krasy stwierdził, że to za mało powiedziane. Szybko się okazało, że nietrudno było im o przewrócenie się. Kroczyli więc koślawie, rzucając pijackie piosnki w wiatr, które je konsekwentnie zagłuszał. Niektórzy szli w lewy, inni w prawy koniec ulicy. Nie zapowiadało się, aby ani jedny, ani drudzy dotarli do jej końca zbyt szybko, ale żaden nie zatrzymywał się choćby na chwilę.

Prócz tych kilku wolnych piechurów, wchodzili i wychodzili coraz to nowsi przechodnie. Nie wyglądało na to, by miało zdarzyć się coś nie spodziewanego. Zapowiadało się na spokojną, wietrzną noc.

Wtem Krasy wzrokiem swym zauważył sylwetkę ewidentnie kobiecą, odzianą w ciemny płaszcz i zamknięty, wyglądający na męski kaptur w tym samym tonie. W jej kroku był pośpiech, a w ruchach niepokój.

Awatar użytkownika
Krasy
Posty: 46
Rejestracja: 08 lis. 2014, 16:22
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50844

03 gru. 2014, 17:18

Krasy patrzył na sylwetki ludzi, które co rusz pojawiały się przed jego oczami. Podczas gdy twarz jego wydawała się być zatopioną w beztrosce, jego umysł szalenie wybierał cel. Przez chwile oczy mężczyzny zatrzymały się na kobiecie, która ewidentnie gdzieś się spieszyła. Doszedł on jednak do wniosku, że wokół ma o wiele więcej łatwych celów. Doskonale wiedział, że płeć do jego płci przeciwna uwielbia wręcz alarmować wszystkich w okolicy, gdy coś złego się dzieje.
Westchnął głęboko tak, jak gdyby na jego barkach spoczywał ciężar uratowania co najmniej dużego miasta. Skarcił się zaraz w myślach i na znak tego pokręcił głową. Zamknął na chwile oczy i wciągnął w nozdrza ciężkie, zimowe powietrze. Wiedział doskonale, że im dłużej zwleka, tym gorzej zaczyna funkcjonować jego umysł. Zaczął już nawet zastanawiać się, czemu nie może po prostu podejść do kogokolwiek i wbić w niego swój sztylet.
Ruszył powoli i za cel obrał jednego z pijaków, który według niego był sam. Doszedł do wniosku, że zabije go przy najbliższej ku temu okazji. Póki co robił wszystko, by jego chód wyglądał nadzwyczaj naturalnie. Szedł wolniutkim, prostym krokiem. Starał się oddychać głęboko, lecz przy jego obecnym stanie umysłu było to bardzo trudne.
Awatar użytkownika
Vereomil
Posty: 370
Rejestracja: 13 gru. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Targ
Discord: Vere#6712
GG: 46500292
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2524

12 gru. 2014, 14:38

MG

Krasy postanowił nie skupiać się na osobniku najbardziej przykuwającym uwagę, miast tego biorąc za cel jednego z bywalców karczem. Po ubiorze, choć rozchełstanym, widać było, że należał do klasy mieszczańskiej, choć nie był zbyt zamożny. Ot, jeden z tych, których można znaleźć na każdym rogu miasta Wolenvain.

Mężczyzna niespecjalnie się spieszył. Wręcz przeciwnie. Szedł wolnym krokiem, raz po raz zatrzymując się, próbując zachować pion. Nie zawsze mu się to udawało, więc i jego wędrówka tym bardziej się wydłużała. W końcu jednak dotarł do końca ulicy, skręcił. Ruszył dalej. Opierając się o ściany budynków szedł, kroczył nogami, które były niczym z waty. Wiatr nie pomagał, dął w przeciwną stronę.

Krasy jednak nie mógł jeszcze znaleźć momentu, w którym mógłby wtopić głownię sztyletu w ciało swojej ofiary. Nadal było zbyt wielu potencjalnych świadków, by można było sobie na to pozwolić. Kroczył więc za nim spokojnie w odpowiedniej odległości, coby nie mógł nabrać podejrzeń. Ręce jednak go świerzbiły, a on sam powoli nie był w stanie wytrzymać. Czemu jednak tak zwlekał, by ruszyć na łowy?

Kowal wiedział, w którą stronę idzie mężczyzna. Ewidentnie kierował się w stronę dzielnicy portowej – miejsca, w którym trup ściele się srogo, a typów spod ciemnej gwiazdy nigdy nie brakuje. Była to bardzo dogodna sytuacja. Wiedział, że będzie miał tam szansę.

Księżyc w tym czasie leniwie wędrował po nieboskłonie, choć już mniej niż połowa dzieliła go do najwyższego punktu jego drogi.

//Krasy z/t
Awatar użytkownika
Lakras
Posty: 38
Rejestracja: 16 lis. 2014, 01:06
GG: 4918905
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51226&sid=346c605f8e6922b3cefce5a53452c75c#51226

07 mar. 2015, 22:04

Mroźne powietrze barbarzyńsko włamywało się pod odzienie i napadało na ostatnie, zdawać by się mogło bezpieczne przytułki ciepła, wywlekając je na zewnątrz i nie zważając na ich cichy płacz wyrażający tęsknotę za domem, mordowało bestialsko ściskając między swoimi mroźnymi objęciami. Nie tylko ciepło czuło się zagrożone, kotołaczka z groźnym pomrukiwaniem pod nosem patrzyła się na wypływające z jej ust i nosa obłoki pary.

Najwyraźniej po opuszczeniu ciepłej przystani jaką była oberża straciła dobre samopoczucie, przestała się również odzywać do chłopaka, który teoretycznie z nią szedł. Nawet nie zwracała na niego większej uwagi, ot, ukryła się pod kapturem przemykając szybko pomiędzy przechodniami na szerszych ulicach i drepcząc ostrożnie w tych rzadziej uczęszczanych.

Raksen Kromet. Srebrny sygnet. Lubi ostre zabawki i odwiedza często kowali. Nie wydaje się to być przecież aż tak skomplikowane, prawda? Cóż…Trochę mi zajęło przypomnienie sobie tych wszystkich informacji i oczywiście, wcale nie jestem najlepszą złodziejką, ponieważ przez całe swoje życie parałam się zupełnie czymś innym…Pf, zachciało mi się poszerzać działalność, trzeba było siedzieć tam, gdzie miałam ciepły gar przy pysku, a teraz muszę się przedzierać przez ten mróz po garść niepewnych informacji w dodatku ciągnąc za sobą jakiegoś przypadkowego jegomościa.

Lakras obejrzała się przez ramię zerkając na Apohana i przystanęła w zaułku z którego wyjście nakierowane było na starą, składającą się z dwóch pięter kamienicę. Kotołaczka mruknęła coś pod nosem na widok wybrakowanego dachu i szarych ścian budynku, po czym oparła się o ścianę i skrzyżowała ramiona na piersi.

Zebranie informacji powinno być moim priorytetem, ale czy ten kowal będzie wiedział o kogo mi chodzi, a co jeszcze bardziej nie pewniejsze, czy mi pomoże? Mi może nie, ale jemu już bardziej, wygląda całkiem schludnie i mimo braku owłosienia jest mężczyzną… Też mogłabym takowego udawać, ciekawy pomysł.

-Dotarliśmy, cieszysz się? Oto mieszkanie słynnego i wszechmocnego mistrza swojego fachu, drogiego sercu Wolenvain kowala Żelazopalcego! – dziewczyna wzruszyła ramionami – W sumie to tego nie wiem, ale to pierwszy kowal, który przyszedł mi do głowy, a ja mam do tych gburowatych, umięśnionych i pokrytych sadzą starców parę pytań. – uśmiechnęła się do białowłosego – Dalej chcesz ze mną iść? Wiesz, właściwie, dziwię się, że zaufałeś komuś takiemu jak ja. Mogłabym cię zabić, lub obrabować w tym zaułku, ale miałbyś swoje szczęście. To głupie, tak ufać przypadkom, w końcu przypadki mogą mieś kły i bardzo boleśnie gryźć, ale doceniam i nie martw się, to nie miała być groźba.

Chrząknęła ruszając pod drzwi kamienicy.

– Chciałabym, abyś pomógł mi dowiedzieć się czegoś o Raksenie Krometcie, interesuje mnie sygnet, którego prawie nigdy nie zdejmuje. Mógłbyś dyskretnie się wypytać, czy ktoś taki tutaj bywa, kiedy to robi i takie tego typu małe bzdury. Ja w tym czasie poudaję twojego sługę, co ty na to? Powinno być całkiem zabawnie. – wyszczerzyła się do niego podchodząc już pod kamienicę – Zapamiętałeś? Pomożesz mi? Zresztą, nie ważne. Będzie, jak będzie, prawda?

Strzepnęła z płaszcza roztapiający się już śnieg, po czym weszła na schodki prowadzące do wejścia i zdejmując kaptur z głowy, walnęła pięścią parę razy w drzwi kamienicy.

Awatar użytkownika
Apohan
Posty: 19
Rejestracja: 05 sty. 2015, 22:23
Lokalizacja postaci: Kamienica Żelazopalcego
GG: 11693040
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3129

06 kwie. 2015, 23:19

Apohan szedł za nieznajomą, nic sobie nie robiąc z otaczającego ich mrozu. W takich chwilach cieszył się ze swojego przekleństwa, czy może raczej – daru. Dreptał zawzięcie, podziwiając ponurą architekturę gorszej części stolicy. Zawsze to coś na początek. W ustach wciąż miał gorzkawy posmak trunku z rozpadającej się karczmy. Może nie był to alkohol przedniej klasy, ale potrafił prześladować na długo po wypiciu.

Z niesmacznym grymasem zwrócił się w stronę kobiety, która w końcu się zatrzymała. Oparł się o ścianę obok niej, czekając, co zrobi dalej. Był zdany teraz tylko na nią, obcy w nieznanym mieście. Specyficzny obcy w nieznanym mieście.

Chłopak wysłuchał słów towarzyszki i spojrzał na nią rozbawionym wzrokiem. Już to widział, jak taka kruszyna morduje go w tym zaułku, zwłaszcza w ten ziąb. Nic nie odpowiedział, tylko tajemniczo skinął głową, tłumiąc uśmieszek. Pocieszna z niej towarzyszka.

Zatrzymali się przed drzwiami, a chłopak poprawił na ramieniu torbę. Po chwili jednak ją zdjął i rzucił Lakras. Skoro ma być jego sługą, to on nie zamierza robić za tragarza.

- Będzie śmiesznie – podsumował, gdy kobieta przywaliła w drzwi. Co prawda nigdy nie był zbyt wyniosły, ale ciekawie będzie poudawać bogacza, który ma własnego sługę. I tak nic lepszego nie ma teraz do roboty.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 908
Rejestracja: 23 mar. 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

25 kwie. 2015, 15:12

MG

Drzwi kamienicy rozwarły się, a oczekująca przed nią dwójka mogła ujrzeć postawnego mężczyznę. Rozejrzał się spoglądając to na Apohana, to znów na Lakras. Trudno było wyczytać z jego twarzy jakie dokładnie emocje ten widok wzbudził, ale spojrzenie którym poczęstował kotołaczkę nie pozostawiało wątpliwości, że na pewno nie było to zaufanie. Widok tej niesławnej rasy najczęściej sprawiał, że ludzie szukali dłonią swojej sakiewki, a i mieszkańców Wolenvain w całej okazałości ich rzekomej tolerancji nie omijał ten odruch. Co tu dużo mówić, Żelazopalcy nie był wyjątkiem.

Choć lekko zgarbiony, kowal głowę miał na podobnej wysokości co Apohan. Wręcz górował nad stojącą w drzwiach Lakras, choć trudno było mieć do niego o to pretensje. Jakby nie patrzeć nie była to jego wina.

- O co chodzi? – zapytał uprzejmie, acz z odczuwalnym dystansem. Swoje słowa skierował w stronę mężczyzny. Może niewinne przedstawienie, w którym Lakras miała grać służącego odniosło skutek, a może zwyczajnie kowal wolał zwrócić się do innego człowieka. W każdym razie, nadszedł czas testu dla Apohana. Tylko od niego zależało, czy przedstawienie będzie toczyć się nadal, czy też okaże się słabym aktorem i zająknie próbując przypomnieć tekst.

Awatar użytkownika
Lakras
Posty: 38
Rejestracja: 16 lis. 2014, 01:06
GG: 4918905
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51226&sid=346c605f8e6922b3cefce5a53452c75c#51226

09 lip. 2015, 09:42

Śmiesznie? Czy ten człowieczek właśnie powiedział „śmiesznie”? W oczach kotołaczki błysnęła iskra gniewu, jednak szybko się wypaliła, co uczyniło z niej zjawisko praktycznie nie do zauważenia. Zresztą, ów iskrę zastąpiło zdumienie, kiedy Apohan uznał, że uczynienie z niej swojego osobistego tragarza będzie najlepszym pomysłem pod słońcem. Ba! Nawet niezłym żarcikiem. Co prawda było to całkiem logiczne, jednak w jej mniemaniu - najwyraźniej oszalał.

Kotołaczka od razu przeszła do konkretu, badając nierówności i wagę torby pokrytymi futrem palcami, po czym przewiesiła ją sobie przez ramię i ułożyła w miarę wygodnie tak, aby nie przeszkadzała jej w tym, co właśnie zamierzała uczynić i co przerwały jej nagle rozwarte drzwi. Ukazał się w nich wysoki mężczyzna, którego nieufny wzrok sprawił, że Lakras naciągnęła kaptur bardziej na oczy i warknęła cicho z niezadowolenia. Te uprzedzenia może i były słuszne, a w tym wypadku nawet bardzo na miejscu, jednak takie spojrzenia i grzebanie od razu przy miejscu, w którym miało się swoje kosztowności bardzo denerwowały jej gatunek i utrudniały jej pracę. Przez nie ludzie częściej ją zapamiętywali i jeżeli coś im ginęło w niewyjaśnionych okolicznościach, to ona stawała się pierwszą podejrzaną.

Pochyliła się jednak służalczo i zeszła niepostrzeżenie ze schodów udając wierną i posłuszną sługę tego niezbyt bogatego, wyglądającego na nikogo ważnego człowieczka. Plan, który ukształtował się w jej kocim łbie z początku zawierał w sobie krew, sztylety i krzyki – ogólną rozróbę, nawet kopnięcie wchodziło w grę. Jednak po krótkim przemyśleniu sprawy, Lakras postanowiła nie narażać się na późniejsze oskarżenia pobicia, kradzieży, czy też mordu. Uznała niewyjaśnione rzucenie się w stronę któregoś z mrocznych zaułków za najlepsze wyjście z danej sytuacji. Torba pozostanie w jej łapach, a nieznający tak dobrze miasta jak ona Apohan, z zaskoczenia stanie jak wryty i da jej parę dodatkowych minut na przedarcie się przez śnieg i całkowite zniknięcie. Nawet jeśli później ją oskarży o kradzież, to zawsze będzie mogła mu wytłumaczyć, że przestraszyła się myszy….Czy czegoś takiego.

Plan jak plan i ryzyko, jak ryzyko. Chęć poznania zawartości torby była go godna, a wiadomości o tym, którego miała okraść zawsze może zdobyć jakoś inaczej…. Nie ufaj tutaj nikomu, człowieczku, to jedyna ważna zasada, jaką powinieneś znać w tym mieście. Odwróciła się bezszelestnie i rzuciła do biegu z jak największą prędkością, na jaką oczywiście pozwolił jej śnieg, w celu zatopienia się wśród budynków Wolenvain i przeliczenia zysków, jeśli jakieś były. Z pewnością wyglądało to dość „śmiesznie”.

[zt?]
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 908
Rejestracja: 23 mar. 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

03 sie. 2015, 13:24

MG

Kradzież rzadko kiedy była taka prosta. Złapać, obmacać, uciekać. Jakże proste byłoby życie złodzieja, gdyby składało się z samych takich okazji. Kotołaczka poderwała się do biegu mijając zaskoczonych mężczyzn, którzy nawet nie zareagowali. Co prawda wędrowały za nią zdziwione zdarzenia, ale cała sytuacja nawet nie wyglądała na postronnego obserwatora na kradzież. Bardziej na ucieczkę spanikowanego kota.
Kowal spojrzał za zwierzokształtną nie wiedząc jak zareagować. Gdy w końcu oderwał od niej wzrok (co nie trwało aż tak długo, w końcu zaraz zniknęła za zakrętem) zwrócił się do jedynej osoby, która mogła w jego opinii wyjaśnić te wydarzenia.

- Co do... Czego chcecie? - zapytał z nutą niepokoju w głosie mężczyzny. Ten stał jak wryty, nawet nie potrafiąc zareagować na fakt, że jego torba właśnie biegła tylko w sobie znaną stronę i najprawdopodobniej już jej nie zobaczy. Białowłosy młodzieniec zszokowany patrzył w stronę, w którą pobiegła Lakras, jakby właśnie zdał sobie sprawę, że w tym mieście ktoś może go okraść. Niestety już było zbyt późno.

Kotołaczka nie musiała długo uciekać. Szybko zorientowała się, że nikt jej nie goni. To, czy zgubiła prześladowców, czy też w ogóle nawet nie podjęto takiej próby nie miało znaczenia. Obłowiła się w calutką torbę przy naprawdę minimalnym wkładzie własnych nóg. Po kilku minutach wędrówki przystanęła w ustronniejszym zakątku i zaczęła przeglądać zawartość nowego nabytku. W torbie, a właściwie to najzwyklejszym płóciennym, dość sporym worku mogło przecież być coś cennego, choć zdawał się on niemal pusty. Po chwili przebierania między fałdami materiału dobrała się do zawartości.

Pierwsze co trafiło jej w ręce to długi na metr, lniany pas materiału, w który zaplątało się krzesiwo w postaci okrągłego, krótkiego kawałka metalu. Gdzieś w worku zapewne walał się jeszcze krzemień. Szukała dalej, aby w końcu wygrzebać najbardziej obiecujące znalezisko - skórzany mieszek, nieco większy od pięści spotkanego niedawno kowala.

Lakras rozwiązała rzemyk i zajrzała do środka, gdzie mogła z zadowoleniem dostrzec błysk srebra. W mieszku znajdowało się dobre kilkanaście szylingów, które najwyraźniej właśnie zmieniły właściciela. Cóż za nieostrożność nosić pieniądze w worku, a nie przy pasie.

Po dokładnym przejrzeniu reszty zawartości stwierdziła, że właściwie oprócz mieszka z pieniędzmi nic nie przedstawia sobą większej wartości. Krzesiwo i krzemień można było z łatwością nabyć w wielu miejscach, to drugie nawet znaleźć. Pas materiału był wart tyle co i sam worek. Do przydatniejszych, acz także nie cennych należała jedynie prostokątna, kamienna osełka.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52090
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.