Mieszkanie Sine

Położona w południowo-zachodniej części miasta, z pozoru chaotyczna zabudowa składa się z kamienic należących do obywateli Wolenvain. To tutaj znajduje się znakomita większość zakładów rzemieślniczych stolicy.
Awatar użytkownika
Ainsley
Posty: 21
Rejestracja: 03 maja 2011, 21:23

08 maja 2011, 13:50

Angus niemal wbiegł po rozklekotanych schodach na drugie piętro kamienicy i odetchnął z ulgą dopiero, kiedy zamknął za sobą drzwi do mieszkania. Niezbyt szczęśliwym zbiegiem okoliczności byłoby, gdyby któryś z innych mieszkańców zobaczył go w obecnym stanie, zwłaszcza, że chcieli się tu zatrzymać na jakiś czas. Jeszcze uznali by go za wampira i próbowali zakołkować. To mogłoby być naprawdę kłopotliwe. Stał przez chwilę oparty o zamknięte drzwi, po czym już o wiele wolnej ruszył korytarzem. Korytarz był wąski, ciasny i dość klaustrofobiczny. Podłogę nieosłoniętą nawet najmniejszym dywanem wykonano z ciemnego drewna, podobnie jak boazerię pokrywającą ściany do połowy ich wysokości. Resztę ścian pomalowano ciemnoniebieską farbą i zawieszono na nich miedziane wieszaki na płaszcze i kapelusze, oraz wykonany z tego samego materiału uchwyt na świece, w tej chwili niezapalone. Poza świecami jedyne źródło światła stanowiło jedynie niezbyt wielkie okno podzielone na sześć pól z grubymi, porowatymi szybkami.
Minął pierwsze drzwi po prawej, prowadzące do największego pomieszczenia w mieszkaniu, w którym jego siostra urządziła sobie laboratorium. Następnie prowadziły do sypialni, czy do pomieszczenia do którego właśnie zmierzał. Był to pokój, którego prostokątny kształt zakłócała połączona z nim łazienka wyposażona w ogrzewająca ją palenisko i jakże uwielbianą przez Sine sporą miedzianą wannę na nóżki przypominających lwie łapy. Powstałą w powodu obecności dodatkowego pomieszczenia wąską i długą wnękę niemal w całości wypełniało dość wygodne łóżko z rzeźbionym wezgłowiem i stojącą u jego nóg skrzynią na pościel, z obitym materiałem wiekiem, tak że mogła służyć również za siedzisko. Tę część pomieszczenia oddzielono od reszty ciężką, aksamitną kotarą, by zapewnić śpiącej osobie odrobinę prywatności. Ściany obitą ciemnozieloną tapetą z wytłaczaniami motywami roślinnymi, w większej części zasłaniały meble z drzewa orzechowego – spora szafa, komoda i okuty srebrem kufer. A także niewielka toaletka z owalnym lustrem i kilkoma szufladkami, przed którą stał trójnogi stołek. Ale lustro z toaletki nie było jedynym w pomieszczeniu. Drugie, niemal dwumetrowej wysokości w ozdobnej, srebrnej ramie stało oparte o ścianę naprzeciwko kominka i było zdecydowanie najbardziej rzucającym się w oczy elementem wystroju. Którego to wystroju dopełniał obity aksamitem szezlong ustawiony we wnęce okiennej tuz przy maleńkim, okrągłym stoliku.
Angus rzucił wszelkie niepotrzebne przedmioty na łóżko po czym podszedł do łóżka, szykując się na ostrą reprymendę. Nie zawiódł się.
– Czy ty już zdurniałeś do reszty?! Ja rozumiem, że widząc ładną buzię przestajesz myśleć, ale naprawdę uważasz, że popędzę do burdelu odbierać poród poród prostytutki z kocimi uszami?
– Daj spokój, skarbie, dopiero co narzekałaś, że musisz na nowo zdobyć klientów – mimo zmęczenia mężczyzna wyszczerzył zęby. – A ja właśnie zdobyłem ci pierwszą klientkę. Powiedziała, że zapłaci.
Sine przewróciła oczami, a z jej miny wyraźnie wynikało co sądzi o jego metodach zdobywania klientów, ale wyglądało, że pójdzie na kompromis.
– Masz jakieś zlecenie, prawda? – zmieniła temat.
– Właśnie. Musze odpocząć– sięgnął w kierunku lustra.
Jego dłoń przeniknęła przez gładką taflę i została otoczona przez zimno. Objął siostrę w pasie i pociągnął w swoją stronę, jednoczenie obracając się w kierunku lustra. Kiedy mijali się w połowie drogi przelotnie cmoknął ją w policzek lodowatymi wargami. Wzdrygnęła się lekko.
– Najwyższa pora – mruknęła z przekąsem, stając przed lustrem i przyglądając się krytycznie zarówno swojemu odbiciu, jak i obliczu brata zaglądającego w lustrzanej tali ponad jej ramieniem. – Pójdę do biblioteki, muszę zapoznać się trochę bliżej z anatomią twojej nowej przyjaciółki.
Pośpiesznie przeczesała włosy uznając, że granatowa, prosta suknia jest odpowiednim strojem na wizytę w przybytku wiedzy ruszyła do drzwi.
– Tylko uważaj na siebie. I wróć szybko, chcę mieć tę robotę za sobą jeszcze dzisiaj w nocy – usłyszała od strony lustra.

[zt]

Sine wróciła z biblioteki o wiele szybciej niż miała zamiar. Znalezione przez nią informację nie co końca pokrywały się ze słowami dziewczyny z domu publicznego, uznała więc, że na wszelki przypadek należy zjawić się u niej z odpowiednim wyprzedzeniem. Nie, żeby się martwiła. Po prostu była ciekawa.
Umyła się szybko, przebrała w męski strój i złapawszy za torbę niemal wybiegła z mieszkania, śledzona od strony lustra przez parę zaskoczonych oczu.

[zt]

Dodane po 17 godzinach 47 minutach:

Kobieta weszła do pomieszczenia, niosąc dziecko, torbę i butelkę mleka, a jej twarz nie wyrażała absolutnie niczego. Ręce ścierpły jej i zdrętwiały od ciężaru, ale udawała, że tego nie czuje. Jej koszulę pokrywały ślady zakrzepłej krwi.
-Sine…
– Nic nie mów. Ani słowa.
Ostrożnie położyła dziecko na łóżku, owinęła jej poskładanym, bawełnianym prześcieradłem, zmieniła koszule na czystą, dodała do mleka łagodne, wzmacniające zioła, mające chociaż w pewnym stopniu zrekompensować dziecku fakt, że nie będzie karmione mlekiem matki.
W końcu usiadła z Sachmet na rękach na owczej skórze leżącej na podłodze, opierając się plecami o taflę lustra i rozpoczęła powolny proces karmienia, mocząc w mleku czystą, lnianą chusteczkę i dając ją dziewczynce do ssania.
– Już dobrze, maleństwo, nie płacz… – wyszeptała niemal błagalnie,czując się kompletnie bezradna wobec tej maleńkiej istotki, którą musiała się zająć dopóki ta nie stanie się samodzielna. A nie miała pojęci ale to może potrwać.
Poczuła jak palce brata głaszczą jej włosy, niby leciutkie chłodne podmuchy wiatru.
Uważam, że znakomicie sobie poradziłaś – odezwał się pocieszająco.
– Ciekawe jak teraz sobie poradzimy – mruknęła, kładąc szczególny nacisk na ostatnie słowo. – To twoja wina, idioto.
Mimo chłodnych słów uśmiechała się Sachmet ciepłym lecz nieco bezradnym uśmiechem.
– Wiem. Słodka jest, co nie?
– Głupek.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Sachmet
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

08 maja 2011, 14:09

Za dwie godziny będzie w stanie mówić. A za sześć osiągnie rozmiary czterolatka. – powiedział niepewnie wysoki, aczkolwiek należący do mężczyzny głos. Cień spoczywał na podłodze w pozycji siedzącej, tuż na przeciwko cienia dziewczyny. Tkwił przy niej niemal cały czas, licząc od momentu ostatniego rozkazu, pochodzącego od Loki.
Sprawdziłem wszystko. Jej ojciec aktualnie znajduje się na usługach tutejszego Króla. Jeżeli chcesz, mogę ją tam zanieść. – zaoferował, odwracając czarną głowę na spokojną już Sachmet. Ta jeszcze smutna, lecz znacznie spokojniejsza, piła mleko, nie odrywając żółtych oczek od twarzy kobiety.
Lubi cię. – oświadczył nagle Skoll, nie kryjąc zdziwienia. Wbrew wszystkiemu… To dziwne, jak na coś, co miało reprezentować jedynie zło.
Awatar użytkownika
Ainsley
Posty: 21
Rejestracja: 03 maja 2011, 21:23

08 maja 2011, 15:27

Jej ojciec… Oddanie dziewczynki teraz, natychmiast byłoby być może najłatwiejszym wyjściem, tak prostym i oczywistym, ze Sine nie mogła się nad nim nie zastanawiać.
– Nawet nie próbuj, Loki powiedziała, że…
Skinęła głowę, po czym zwróciła się do cienia.
– Na razie nie. Może później. Ale tylko jeśli sama powie, że chce do niego iść – przytuliła dziewczynkę, czując, że zaczyna boleć ją głowa. Przydałoby się jej coś do ubrania – mruknęła. – I coś do jedzenia, na pewno będzie głodna, skoro tak szybko rośnie…
Angus oparł dłonie i czuło o szybę, próbując przyjrzeć się dziewczynce jak najdokładniej.
– Mogę iść wykonać zlecenie, to nie zajmie dużo czasu. Odbiorę zapłatę od razu i przyniosę co trzeba…
– Oszalałeś. Nie zostawię jej.
– Nie musi iść za mną. Zresztą powinnaś odpocząć. No i Skoll was przypilnuje, prawda, Skoll?
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

08 maja 2011, 17:51

Schody w budynku w którym Angus i Sine mieszkali nie były w najlepszym stanie, co spowodowało ze rozmowę w ich mieszkaniu przerwał odgłos wchodzenia kogoś po schodach. Kroki robiły sie coraz głośniejsze, aż ucichły pod drzwiami. Nie było jednak słychać pukania, grzebania przy zamku czy wyłamywanych zawiasów. Tylko złowroga cisza. Nie zakłócając tej ciszy po wewnętrznej stronie drzwi pojawił się Viridar, jednak ułamek sekundy w którym był w eterycznej formie zanim przybrał ludzką był tak krótki że wręcz niezauważalny.

Pewnym siebie krokiem, Podróżnik nicości w ludzkiej formie wkroczył do pomieszczenia w którym toczyła się rozmowa i spokojnym (jak zawsze) głosem zaczął mówić:
– Nie stanowię zagrożenia. Ani dla waszej trójki, ani dla dziecka.

Skąd wiedział o Skollu i drugim z bliźniąt teraz pewnie się zastanawiali. Nie było potrzeby tłumaczyć im że po prostu zdaje sobie sprawę z obecności ich świadomości, a Cień pewnie sam to wiedział, Eteryczny zaś mówił dalej:
– Loki i ja mieliśmy pewny … plan, który dziś miał zacząć wchodzić w życie. Jednak jedyny skrawek jej świadomości jaki pozostał w tym mieście jest tutaj, w tym dziecku.
Gdzie jest Loki?


W ostatnich słowach dało się usłyszeć agresywny, wręcz rozkazujący ton, domagajacy się odpowiedzi.
Awatar użytkownika
Ainsley
Posty: 21
Rejestracja: 03 maja 2011, 21:23

08 maja 2011, 18:41

Kiedy kroki słyszalne z korytarza zatrzymały się pod ich drzwiami Angus nie zamiaru tracić ani chwili na zastanawianie się. Jego ramie wysunęło się z lustrzanej tafli, mocno łapiąc siostrę w pasie i pociągnęło ją w otchłań zanim zażyła zaprotestować. Sam prześlizgnął się obok jej ciała wolną rękę zręcznie przechwytując dziecko by nie upadło na ziemię.
– Skoll, w razie kłopotów łap ją i zanieś w bezpieczne miejsce – polecił, jednocześnie dobywając z kabury i odbezpieczając rewolwer. W ostatniej chwili.
Kiedy Viridar wkroczył go pokoju został powitany wycelowana w niego lufa pistoletu. Rudzielec trzymał palec na spuście, jednocześnie obronnym gestem tuląc do siebie niemowlę.
Teoretycznie uspokajające słowa przybysza nie skłoniły go do opuszczenia broni, rozluźnił się jednak nieznacznie.
– Myślę, że powinieneś o to spytać demona który ją zabrał – syknęła Sine, uderzając pięścią o wewnętrzną stronę lustra.
– Si, spokojnie… Nie mamy pojęcia gdzie jest Loki, jeśli w ogóle żyje. Jednak wkraczając bez pozwolenia do czyjegoś domu powinieneś się najpierw przedstawić i wyjaśnić cel swojej wizyty, a nie zadawać pytania, nie sądzisz?
Awatar użytkownika
Sachmet
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

08 maja 2011, 19:03

Cień kiwnął głową.
Wedle twego życzenia.
Teraz przeniósł uwagę na dzieciątko, które stanowiło główny powód jego obecności. Tak, był też posłuszny rozkazom Loki, lecz w tym przypadku… Wolał samodzielnie mieć to stworzonko na oku.
Wtem coś przerwało sielski nastrój. Gdyby mógł, przygryzłby wargę ze zdenerwowania. Błyskawiczna zamiana bliźniaków była na tyle niespodziewana, iż zdołał tylko ponownie potaknąć.
Eteryczny wkroczył w tej chwili, gdy lufa pistoletu skierowała się dokładnie na drzwi.
Sachmet poruszyła się niespodziewanie, gaworząc wesoło. Tak, widocznie poznała ten głos. Wspomnienia jej matki pozwoliły ocenić i stwierdzić po co gość przyszedł.
Vii.. dal. – pisnęło dziecko, odwracając główkę w jego kierunku. Wyciągnęła też małą rączkę, ochoczo zaciskając i rozluźniając paluszki.
Skoll zdołał się w końcu zreflektować, wchodząc pomiędzy nich wprost na linię ognia.
Spokojnie, mogę to wszystko wyjaśnić. – niemal krzyknął, w pośpiechu rozkładając ręce – Loki… Zamiast dziecka została zabrana przez naszego Mistrza, Dagoth Ur'a… To jest… Jeden z potężniejszych demonów. A z pewnością najstarszy z nich. Ale proszę, spokojnie… Sama tego chciała. I mogę zapewnić, że żyje. Z pewnością nie jest martwa. – powiedział, sklejając słowa niezwykle szybko – To, że Loki weszła z konszachty z jego rywalem musiało mieć konsekwencje, które już poniosła...
Awatar użytkownika
Viridar
Posty: 886
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

08 maja 2011, 19:20

Post z góry zaraz skasuje. Tak będzie estetyczniej jeśli teraz całość napisze

Viridara powitał wymierzony w niego prosty pistolet. Chłopak nie zdawał sobie sprawy ze nawet gdyby wystrzelił w niego wszystkie kule jakie się w nim mieściły, zranienie jego ludzkiej formy nie stanowiło większego problemu.

Mimo wszystko, pomimo nieprzyjemnego powitania odpowiedź dostał. Jeśli zabrał ja ten jej demon w postaci dziecka którego wydział na pustyni to raczej prędko jej nie zobaczy. Czyli plan trafił szlag. A przynajmniej na razie. Eteryczny miał przeczucie że niedługo coś się miało wydarzyć.

– Nie wydaje mi się też żeby witanie gościa lufą pistoletu było specjalnie grzeczne. Zwłaszcza ze nie wiesz z kim masz do czynienia.

Tu przerwał na chwilę i poświęcił chwilę na przyjrzenie się dziecku. Złowrogą moc było od dziewczynki czuć na kilometry. Cud że jacyś kapłani jeszcze nie szturmowali tego budynku.
Dziecko jakby zareagowało… wołając go? Nieudolnie ale zawsze.
*Ma jej wspomnienia. Tego się bałem. Tak jakbym nie miał dość własnych problemów! Oby tylko nie czuła ze mną jakiejś więzi bo będe miał kłopoty.* Kolejny problem, kolejny szybko uspokojony natłok myśli w umyśle Eterycznego. Na szczęście Cień zaczął mówić do rzeczy, bo Viridar mógłby dalej stać zamyślony.
– Dziękuję .. Cieniu.
Więc swoją odpowiedź mam. A wy dwoje wiedzcie że ingerencją w tą sprawę weszliście na niebezpieczny grunt.
– Powiedział Podróżnik Nicości, po czym skierował się w stronę drzwi…

z/t
Awatar użytkownika
Ainsley
Posty: 21
Rejestracja: 03 maja 2011, 21:23

08 maja 2011, 19:27

– Gości? W ten sposób witam tylko włamywaczy – Angus wyszczerzył zęby, lecz trudno było nazwać ten uśmiech przyjaznym.
Najchętniej wpakowałby temu facetowi cały magazynek w głowę, ot tak dla zasady, ale uznał, że w tym momencie mogłoby to być zbyt … nieopłacalne.
– Ciekawe czyja to wina, że nie wiem z kim mam do czynienia… mruknął zgryźliwie.
Zachowanie Sachmet i słowa Skolla przekonały go jednak, że może zabezpieczyć i schować broń.
– Niebezpieczny grunt? Nie po raz pierwszy. Właściwie to cały czas na nim stoimy… – uniósł teraz już wolną dłoń i delikatnie połaskotał pucłowaty policzek dziewczynki, uśmiechając się w wiele sympatyczniej niż przed chwilą.
Wydawał się w ogóle nie przejęty faktem, że ta kruszyna może sprowadzić na niego kłopoty, chociaż Sine krzywiła się w lustrze jak po zjedzeniu cytryny i już wiedział, że może się przygotować na znaną i lubiana tyradę pod tytułem "A nie mówiłam, że znowu będziemy mieć przez Ciebie kłopoty, imbecylu?!". Widząc, że nieznajomy kieruje się do wyjścia chłopak poderwał głowę.
– Ej! Mógłbyś chociaż wyjaśnić o co chodzi – warknął w stronę zamkniętych już drzwi. – Dupek – dodał, po czym zreflektował się, zerkając na trzymane dziecko z miną mówiącą "nie słyszałaś tego, dobra?"
Awatar użytkownika
Sachmet
Posty: 123
Rejestracja: 06 maja 2011, 07:18
Karta Postaci: viewtopic.php?p=8676&highlight=#8676

08 maja 2011, 19:47

Skoll otarł niewidzialny pot z czoła, po czym zwrócił niepewne oczy na dziecko.
Wybaczcie mi, ale muszę zniknąć. Utrzymanie się w tym świecie wymaga ode mnie wiele wysiłku, odkąd główna jednostka Cieni została zniszczona… Ale gdy będę potrzebny; wołajcie. – ukłonił się zamaszyście, po czym równie tajemniczo znikł, jak się pojawił.

Pa, pa. – odpowiedziało dziecko, po czym wtuliło małe ciałko w trzymającego go mężczyznę. Mimo zimna, zasnęło niemal od razu zmęczone ciągłym rozwojem, który był widoczny z każdą chwilą.
Jeżeli dziewczynka ważyła trzy kilogramy, to teraz nabrała masy do siedmiu. Reszta też zdawała się zmieniać; już nie wyglądała na nowo narodzone dzieciątko, lecz bardziej przypominała kilkumiesięczne… Dziecko? Kotołaczkę? Demona?
Trudno to było określić.

Wróć do „Dzielnica mieszkalna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 19 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52250
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.