Port rybacki

To rybackie miasteczko nie jest duże, ale jako jedyne ma bezpośredni dostęp do morza. Wszyscy tutaj żyją z rybactwa, utrzymując tym samym mocną pozycję w Związku Miast Wschodnich. </p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Port rybacki

19 lis 2011, 11:44

Port rybacki

Obrazek
Za dnia jest to port spokojny i piękny. Woda w morzu jest czysta, jednak nieczęsto widać w nim kąpiące się dzieci, nawet latem. Większość z nich musi bowiem pracować ze swoimi matkami, w czasie gdy ich ojcowie są na połowach. Chłopcy natomiast wypływają często wraz z głową rodziny, o ile tylko osiągnęli odpowiedni wiek.
Port jest jednak zbudowany tak, żeby przejezdni pragnący zaczerpnąć uroków morza mogli zejść po schodkach i bezpiecznie wejść do wody. Ważniejszą jednak jego częścią były drewniane kładki, do których przymocowane zostały łodzie. Na szczęście morze w tych terenach nie charakteryzowało się zbytnią nieobliczalnością ani wzburzeniem, więc port był dla łodzi bezpiecznym schronieniem.
Nieczęsto można jednak podziwiać go zapełnionego. Zazwyczaj bowiem mężczyźni już o piątej lub szóstej nad ranem zrywają się z łóżek, by wyruszyć na łowy. Wtedy port jest najbardziej zapełniony, gdy jeszcze po ciemku, w mgle i na chłodzie mieszkańcy Aldhal, nie tylko dorośli, biegają tu i tam by przygotować się do odpływu. Około ósmej zazwyczaj port jest już pusty, a kobiety i dzieci wracają do swoich obowiązków. Przez resztę dnia nic się w nim nie dzieje, dopiero po południu lub wieczorem wracają łodzie. A wtedy jest jeszcze więcej roboty, ponieważ trzeba zebrać wszystkie ryby, przenieść je w odpowiednie miejsce i zacząć patroszyć. Tym na szczęście nie musi się już zajmować męska część rodziny, która po ciężkim dniu połowów zazwyczaj rozsiada się w fotelu i zapada w drzemkę…

Jednak nie tylko łodzie rybackie są zadokowane w porcie. Również parę mniejszych łodzi handlowych i przesyłkowych, oraz w zatoce niedaleko miasteczka ze dwa statki kupieckie, które są zbyt głębokie by zostawić je w samym Aldhal.
Ludzie mawiają czasami, że jedną z mniejszych łodzi handlowych, którą posiada podejrzany człowieczek, można dotrzeć do legendarnego miasta-statku Artegi… jednak innym razem ten sam mężczyzna wydaje się przyjazny i zupełnie normalny.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

26 lut 2014, 15:08

MG

Wokół Azura powstawało coraz większe zamieszanie. Zbliżył się nawet jakiś jegomość w czarnym płaszczu, w dodatku zaczął po przyjacielsku zagadywać trolla. Cóż to w ogóle za dziwne zwyczaje. Starszy szlachcic pogonił swojego młodszego towarzysza do powrotu. Odszedł kilka kroków, po czym odwrócił się znów do trolla. Niewątpliwie czekał na niego, w końcu przed chwilą przydzielił mu zadanie do wykonania. Spojrzał krzywo na dziwnego mężczyznę, który pojawił się przed chwilą. Jego wzrok na chwilę spoczął na broni u jego boku. Niewątpliwie był to miecz, jednak stan ubioru i zachowanie Slaviusa przeczyły raczej jakoby był szlachcicem. Niepewny z kim ma do czynienia rycerz oszczędził sobie komentarzy. Nie były zresztą potrzebne, bo Azur posłusznie ruszył we wskazaną stronę. Wyszeptał jedynie coś do dziwnego człowieka, co przywołało na twarz szlachcica grymas nieufności. Czyżby coś planowali? Rion, która przystanęła w pewnej odległości i zdawała się zupełne nie reagować została zignorowana w świetle ostatnich zdarzeń. Nie wyglądała zresztą na kogoś, kto ma z tego powodu pretensje.

Nie mieli do przebycia dalekiej drogi, minęły może dwie minuty i znaleźli się na miejscu. Wieśniacy powoli przyzwyczajali się do obecności trolla, nadal padało na niego wiele ciekawskich spojrzeń, jednak rzadko już zdarzało się, żeby ktoś przystawał jedynie po to, aby pogapić się na trolla. Może wynikało to z przekonania, że zostanie on w Aldhal na dłużej? Azur był posłusznym niewolnikiem, nie protestował, nie narzekał, skupiał się wyłącznie na pracy. Zdawało się, że nie istnieje dla niego nic, ale to nic innego poza kolejnymi beczkami. Jak się okazało, beczek tych nie było wiele. Może pięć. Oprócz tego troll miał do załadowania także kilka skrzyń, z którymi musiał się uporać. Ostatecznie wszelkie materiały wylądowały na dwóch wozach. Pierwszy z nich ruszył mozolnie do przodu, popędzany przez jakiegoś chłopa. Wraz z wozem udało się dwóch konnych, którzy zapewne mieli przypilnować, aby dobra dotarły bez uszczerbku na wyznaczone im miejsce. Przyszła i pora na drugi pojazd, woźnica popędził konie, te szarpnęły do przodu i zarżały z niezadowoleniem. Wóz ani drgnął. Jedno z kół spoczęło głęboko w Aldhalskim błocie, wyrażając tym swój protest przeciw jakiejkolwiek podróży. Woźnica zaklął i odwrócił się patrząc z niezadowoleniem na koło, kątem oka zaś zerkając na stojącego nieopodal za Azurem szlachcica.

- Pchnij wóz. – troll usłyszał za sobą znany już mu głos. Azur podobnie jak poprzednio postępował wręcz bezmyślnie, po prostu spełniał polecenia. Zaparł się i popchnął wóz. Koła uwolniły się z odmętów ziemi i cała konstrukcja ruszyła do przodu. Zaraz za nią konno ruszyli też Jottad i starszy szlachcic, który uratował trolla. Posłuszny niewolnik zaś stracił oparcie dla swoich dłoni i poleciał wprost w błoto, w którym to chwilę wcześniej zagrzebany był wóz. Pozostało mu podnieść się, zebrać do kupy i zająć kolejnymi zadaniami. Przecież niewątpliwie mieli dla niego kolejne zadania.

Mieli. Mieli wiele zadań. Czas upływał dla trolla jakby ten był w jakimś transie. Słońce to wschodziło, to zachodziła. Kolejne dni mijały, później miesiące, a Azur pracował, pomagał, służył. Wieśniacy zlecali mu kolejne prace, czasami zlecał je jakiś szlachcic, który zatrzymał się na krótką chwilę w Aldhal. Nadchodził czas zbiorów, Azur pracował. Nadchodził czas zasiewów, Azur pracował. Nadchodził połów ryb, Azur pracował. W nocy, kiedy zasypiał, nadal nękały go wspomnienia. Wracały do niego obrazy bliższej i dalszej przeszłości, coraz więcej i więcej wyrzutów sumienia niepewności, strachu. Nie było nocy, by nie napadły go jakieś wyrzuty sumienia, by nie zaatakował jakiś sen. Czasami nawet w ciągu dnia zdarzało mu się mieć wrażenie, iż dostrzega gdzieś Ivinarii, Czubka, Da'rana, ludzi i nieludzi których znał w przeszłości. Ci, którzy przewijali się wokół niego nie mieli pojęcia o burzy, która szaleje w głowie trolla. Z czasem przestano postrzegać go jako dziwadło, niemal zapomniano o tym w jaki sposób tutaj trafił. Zaczął lepiej jeść, nadal był dość chudy, jednak nie wyglądał już niczym zabiedzony kościotrup, dano mu więcej swobody. Po kilku miesiącach nikt już za nim nie chodził, a troll swobodnie mógł poruszać się po obszarze calutkiej wioski rybackiej, ba, pozwolono mu nawet wchodzić do karczmy. Wielu spośród Aldhalczyków polubiło Azura, zaczęli go traktować jako członka swojej społeczności. Choć może nieco dziwny, jeśli chodzi o jego zachowanie, może nieco nieobecny, budził pewien sentyment wśród wielu mieszkańców. Nie można jednak powiedzieć, że wszyscy go kochali. Niektórzy spośród nich nadal krzywo patrzyli na obecność wielkiej, zielonej bestii w ich wsi. Stworzenia, które przecież zdawało się groźne, krwiożercze i niebezpieczne, którym straszono małe dzieci. Tymczasem dzieci wychodziły na ulicę i widziały usłużnego trolla, który nikomu nie robił krzywdy. Nadal pozostawał niewolnikiem. Nie wolno mu było opuścić tego miejsca, musiał pracować i służyć. Więc pracował i służył tak jak mu nakazywano.

Tak też mijał kolejny, letni dzień. Azur wędrował uliczkami miasta korzystając z chwili wolnego czasu. Nikt nie zwracał na niego szczególnej uwagi, był po prostu kolejną osobą mijaną na ulicy. Może zieloną, może trochę większą, jednak tylko kolejną osobą. Słońce stało wysoko na niebie i zsyłało swoje promienie wprost na niego. Dzień był gorący, aż odechciewało się wszystkiego. Miło byłoby tak położyć się i zdrzemnąć, wygrzać na słońcu. Nad morzem pogoda była dość przyjemna, chłodny wiatr przynosił oczekiwane wytchnienie, a powietrze pozostawało wilgotne w odpowiednim stopniu. W głąb lądu jednak zapewne nie było już tak przyjemnie, musiała tam panować spora spiekota. Troll jednak nie miał pewności jak było w głąb lądu, przecież nie było go tam od tak dawna. Stał pośród ulic, wolny, niepilnowany, ale jednak uwięziony.

// Jesteś aktualnie w czasie fabularnym zgodnym z tym, co widzisz po najechaniu na "Pogodę i czas", nie jesteś już pilnowany tak jak na początku, wieśniacy przyzwyczaili się do twojej obecności, nie zwracają na ciebie szczególnej uwagi. Jest środek dnia, stoisz pośród ulic, chwilowo nie masz nic do roboty, rób co uważasz za słuszne.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

26 lut 2014, 19:44

Slavius był lekko zdziwiony, że ten troll, który niegdyś wydawał się taki pełny życia tak skończył. Widocznie więzienie może odmienić każdego. Słyszał, że ptak zginął, a sam troll zaatakował członka swojego własnego zakonu. Ta scenka mogła wyglądać całkiem komicznie, gdyby nie to, że wszędzie walała się krew i trup ptaka. No cóż. Postanowił, że zostawi trolla. Jeżeli tak sobie życzył. Ale czemu nazwał go "zjawą"? Slavius mógł to zrozumieć jako odniesienie do jego czarnego, powiewającego ubrania, ale może trollowi wydawało się, że wymyślił sobie tę postać, która do niego zagadnęła?

Teraz już było za późno na takie przemyślenia. Ale on miał na jakiś czas dość podróży. Zdecydował, że w Aldhal osiądzie na… trochę. Udał się do karczmy, aby zdobyć jakąś kwaterę. Tak też zleciał mu czas. Oglądał tę wioskę, czasem udawał się nad wodę. Kilka razy mignął mu pracujący troll, ale nie zwrócił na to wielkiej uwagi.

I tak, jakiś czas później, ich drogi znów się skrzyżowały. Zauważył potężną postać, która stała na drodze. Nie widział jego wyrazu twarzy, ale z postawy mógł wywnioskować, że jest dosyć zmieszany. Slaviusa też zdziwiło to, że nie było wokół niego żadnej straży. Czyżby go wypuścili? Czy zwrócili mu wolność? Mężczyznę wręcz pożerała ciekawość. Postanowił, że podejdzie do tamtego. Zarzucił na siebie kaptur, po czym ruszył w stronę trolla.

Kiedy był już wystarczająco blisko, położył rękę na potężnym rameniu tego stwora. Było to dla niego trochę za wysoko, ale cóż, wytrzyma. Spróbował spojrzeć tam, gdzie troll wcześniej, ale nie widział tam nic interesującego. On raczej gustował w sztuce, nie wpatrywaniu się w szare domy, jak to najwidoczniej robił ten ktoś.

Postanowił, że warto się odezwać.

-Wypuścili cię? Wyglądasz dziwnie. Hej, jeszcze raz spytam – pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się kiedyś, dawno temu. Co się stało od tamtego czasu? Co się stało, że tak skończyłeś? Hm… To chyba złe słowo. Ty jeszcze nie skończyłeś.

Czekając na odpowiedź rozglądał się ciekawie po wiosce. Ostatnimi czasu oglądał ją nader często, ale i tak niektóre szczegóły wiecznie przyciągały jego uwagę. Przyglądał się trollowi. Wyglądał, jakby jego wola została złamana. Co zostało złamane, można przekuć na nowo.

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

11 mar 2014, 22:57

Tło

Z

imny zapach szarej brei, kurwa. Bycie trollem – niewolnikiem nie należało do łatwych. Znoszenie obelg i prac fizycznych było w miarę sensowne, przewracanie w błoto było czymś nowym. Czuł, że ostatnie opady sprawiły, iż zmiękło. Było też przyjemnie chłodne. Zupełnie nie to, co o tej porze roku w okolicach Aldhalu. Ciepło i wietrznie. Ewentualnie jeszcze gorzej. A tutaj. Powoli rozmywające się pod masywnym cielskiem błocko, chroniące od słońca i dające ukojenie. Śliskie, niczym ciało elfa.

K

olejne słońca, kolejne księżyce, kolejne zadania, długie życie. Wieśniacy zaczęli zachowywać się inaczej, wszystko nabierało powolnego sensu. Dalsze kompletne wycofanie ze społeczeństwa byłoby manią, tej troll w swej łepetynie nie posiadł. Miast tego, dziwnym trafem, dalej zdawało mu się widywać duchy. Dusze zmarłych prawdopodobnie były mu bliskie, może tak chciała Lorven.

T

ak, troll zaczął wierzyć. Może nie do końca tak jak inni, nie oddawał gigantycznych modłów czy rozprawiał się z ludźmi niewierzącymi… ale zdawało mu się, że te kilka słów do Ourelii, gdy np. wchodzi do wody, było czymś ważnym. Czuł się bezpieczniej, lepiej, swobodniej. Począł powoli odzyskiwać swoją dawną wielkość. Codziennie wieczorem starał się modlić do piętnastki, bo przecież wszyscy byli ważni. Tylko to dawało mu jakieś rokowania na przeżycie. Po prostu miał cel, miał kogoś na kim mógł się oprzeć. Stało się to bardzo ważne, przestawał być tylko trywialną istotą, miotającą się bez celu. Zaczynał myśleć o sobie w kategoriach duchowych, często rezygnował z pragmatyzmu doznań, oddając się kontemplacji. Lubił swoją małą chatkę i skrawki lasu, którymi upstrzone było nabrzeże. Czasem przesiadywał całymi godzinami, głównie w nocy, na małej polance w gaiku. Mógł wtedy obserwować ptaki, zwierzęta, czasem zdarzyło mu się nawet zapolował. Jednakże, wszystko co w ten sposób zdobył, oddawał sołtysowi lub wieśniakom, którym akurat wiodło się gorzej. Wiedzieli już gdzie go szukać, gdy rano nie było go w chacie. Udało mu się także zdobyć kawał brudnego materiału, z którego złożył sobie odzienie. Pozszywał je plecionymi roślinami. Chyba miał do tego talent, z drugiej zaś strony nijakie pojęcie estetyczne. Prowizoryczna koszulina nie przeszkadzała w pracy, zaś częsty kontakt z wodą i solą morską utrwalił wiązania.

K

olejny ciepły dzień, chwała Lorven. Dobrym pomysłem byłoby zdobycie kapelusza. Najlepiej takiego dużego, coby zasłonił też barki. Popatrzył na żabki, przemierzające ulicę przed jego stopami. Poczekał, aż odskoczą na bok. Były tworem bogów, więc i tak je traktował. Było trochę za ciepło na cokolwiek, toteż postanowił pójść na nabrzeże. Zimny wiatr dobrze mu zrobi, a może i znajdzie kogoś chętnego nauczyć go wyplatać kapelusze. Czuł się na swój sposób wolny. Pracował jak każdy, a, że był większy, to więcej i ciężej. Odpowiadało mu to, czuł się potrzebny. Zakorzenił się w tej wsi, chciałby stać się dla niej czymś więcej. Może dobrze by było pouczyć wieśniaków polowania? W końcu tutejsze lasy, o ile było mu dobrze wiadomo, nie należały do żadnego szlachcica, zaś obfitowały we wszelakie dobra. Był wyśmienitym łowcą i dobrze o tym wiedział. Mógłby podzielić się tym z innymi.

G

dy na jego drodze stanął nieznajomy i począł pytać odrzekł:
Umiesz wyplatać kapelusze? Albo polować? Oczywiście, pamiętam cię, ale to już nie jest ważne. Ważne jest tu i teraz, jak nadali bogowie. Zapytam więc: umiesz? – Twarz miał pogodną i wyrażającą szczere zainteresowanie. Czas leczy rany, zaś wspomagany wiarą, zdawał się być inną osobą. Był nastawiony dobrze, nawet gdyby była to kolejna zjawa, to była to jednak jakaś odmiana. Coś nowego, ciepłego. Może wreszcie zaczął radzić sobie ze samym sobą oraz problemami, jakie spadły na jego barki?
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

12 mar 2014, 18:02

Slavius lekko się zdziwił. Ten troll nie wydawał się w żadnym wypadku zły za to, że ci ludzie go uwięzili. Był pewien, że sam by zareagował złością. Nienawidził świadomości, że ktoś ma nad nim bezpośrednią władzę. W każym razie, sytuacja go zaciekawiła. Nie miał nic do roboty. Chciał zostać, porozmawiać z trollem, dowiedzieć się, jaka jest sytuacja w świecie. Nigdy nie myślał, że może gdzieś osiąść, ale może Aldhal miało być dla niego kresem podróż?

Rozejrzał się dookoła. Wszystko wyglądało na takie spokojne. Nikt nie walczył, nie było widać krwi i magii, która cały czas towarzyszyła Slaviusowi. Potrząsnął lekko głową. Może kiedyś o tym pomyśli. Kiedyś.

Zwrócił uwagę na słowa trolla. Tego się nie spodziewał. Tamten odtrącił swoją przeszłość – a przynajmniej na to wyglądało – i zaczął od początku. Półelf wrócił do swoich rozmyślań. Może… może on też by tak mógł? Zapomnieć o tym, co było i żyć tym, co będzie. Przeszłość podążała za nim na każdym kroku, stawiając na jego barkach ogromny ciężar. Próbował zapomnieć. Próbował ignorować. Wszystko na nic. Wspomnienia wracały, a Slavius się w nich zatracał.

Teraz odpowiedział trollowi. W głębi ducha był zdziwiony, ale nie dał tego po sobie poznać.
Niestety. Nie umiem ani polować, ani pleść kapeluszy. Ale… dlaczego pytasz?
Pomyślał, że troll sam się chce nauczyć. Polowanie zawsze było dla Slaviusa czymś pociągającym. Nigdy jednak nie miał okazji, by się nauczyć tej umiejętności.

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

12 mar 2014, 19:21

Tło

M

ężczyzna wyglądał na zdziwionego. Może rzeczywiście zachowanie Azura było dość nietypowe, acz sam o sobie powiedziałby jedynie, iż stał się bardziej uduchowiony. Wyglądało na to, że po prostu zaczną rozmawiać. Dobrze, nie bał się go. Zadziwiające, bo przypominał sobie tego człowieka, acz za nic nie mógł zrozumieć, co go z nim łączyło. Wspomnienia już dawno uciekły, wyparte przez miłosierdzie i zrozumienie. Ważne było co tu i teraz, nie przeszłość czy przyszłość. Oczywiście, z historii należało czerpać, acz nie nią żyć.

Szkoda. A nie chciałbyś się nauczyć polować? Potrafię tropić i zarzynać zwierzynę gołymi rękoma, acz nie dają mi polować łukiem czy mieczem. Tobie pozwolą. A łuk mogę Ci zrobić. Skoro masz czas dla trolla, to musisz mieć go naprawdę dużo. – lekki uśmiech, dedykowany promieniom Lorven. Dzień był dziś wyjątkowy. Należałoby go dobrze wykorzystać. Przeciągnął się powoli. Mięśnie zdążyły zhardzieć i wybudować się na powrót. Dobre polowanie było tym, czego potrzebował. Przemierzanie krzaków, wąchanie drzew, poczucie wolności.

Musisz jednakże pamiętać, iż ucząc się u mnie, wszystko oddajesz na rzecz wioski. Jeśli się tu osiedlisz – dobrze dla ciebie. Jeśli nie – masz darmowe lekcje u istoty, której natura stała się ostatnio najbliższa. – proste i dosadne słowa. Nie zamierzał ukrywać, iż przywiązał się do Aldhalu. To miasto miało coś w sobie, zaś czas jego podróży już dawno przeminął. Właściwie zawsze zamierzał się gdzieś osiedlić, oddalić, zrozumieć. Oddać kontemplacji i zwyczajnie założyć rodzinę. Cóż, ostatni punkt był najtrudniejszy, lecz trzeba wierzyć. Może kiedyś odnajdzie tę jedyną? Nawet innej rasy, nawet dziwną czy niezrozumiałą. On by polował, ona gotowała. On by pracował, ona by wychowywała dzieci. Tak, trzeba będzie kiedyś zrozumieć czym jest miłość. A na razie, otoczony przez bogów i ich wszechbyt, postanowił nauczyć tego dziwnego człowieka swego rzemiosła. Może wtedy pozwolą mu na więcej wolności przy polowaniach.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

12 mar 2014, 19:43

Tło

Slavius poczuł się dziwnie. Nie znał tego uczucia. Rozluźnił się, a w głębi poczuł ciepło. Czy tak wyglądało, kiedy miało się kogoś bliskiego? Poczuł lekki żal, słysząc ostatnie słowa pierwszej wypowiedzi. To brzmiało, jakby ten troll miał mocno zaniżone mniemanie o sobie. Slavius wzruszył ramionami, ale tak naprawdę poczuł się dobrze. Od dawien dawna tak się nie czuł. Zawsze był tylko odrzucającym samotnikiem, a ten przyjazny troll w chwilę zaproponował mu coś, o co normalnych ludzi musiałby prosić tygodniami i jeszcze płacić. Nie miał nic do stracenia. Mimowolnie na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Bardzo chętnie. Zawsze chciałem polować. Co do czasu… no cóż. Nie liczę go, a jeszcze nigdy nigdzie się nie spóźniłem.

Słysząc drugą wypowiedź pokiwał głową. Uczciwe. Slavius zauważył, że troll przywiązał się do tego miejsca. Musiała tu tkwić jakaś magia. Sam półelf też się czuł, jakby znalazł swoje miejsce, a wcale długo tu nie był. Głęboko zaczęrpnął powietrza. Czyste, raczej rześkie. Tak… to jest życie. Walka była głównym zajęciem Slaviusa. Nigdy nie myślał, że mógłby zajmować się czymś innym. Polowanie raczej do tego się nie zaliczało. Jednak te myśli za bardzo wybiegały w przeszłość. Lepiej nic nie planować. Zawsze spodziewał się najgorszego. Najwyżej czekało go miłe zaskoczenie. Spojrzał trollowi w oczy i raz kiwnął głową. Miało to posłużyć jako znak "prowadź".

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

12 mar 2014, 20:50

Tło

D

roga ku chatce Mortamira zajęła im zaledwie chwilę. Kim był owy człowiek? Wieśniakiem, który został przydzielony do Azura przez sołtysa, by pilnował go na polowaniach. Oczywiście, musiał wtedy mieć czas i chęci, acz zwykle było dla niego rzeczą przyjemną udawać się wspólnie w las. Szczególnie, że czasem wracał po tym nie do domu, a ku karczmie. Ot, taki pocieszny mężczyzna. Troll miał nadzieję zastać go przed domem, tak byłoby łatwiej, bowiem jego żona bywała… nieprzychylna. W jego wyobraźni uśmiechnięty jegomość polerował by jakieś żelastwo bądź oddawał się drzemce. Niestety, tym razem się pomylił. Obeszli jego chatynkę wokoło, popatrzyli na ślady. Wszystko wskazywałoby na obecność Mortamira w chacie, jednakże także jego żony, co mogłoby przekreślić światły plan dostania się do lasu i kreacji łuku, bądź urządzenia sobie przyjemnego polowania. Miał także dzieci, żona się o nie bała. Były małe i prawdopodobnie niewyrośnięte. Czasem mężczyzna narzekał na to, iż nic nie zdziałają w przyszłym życiu. Pozostawało im zostać kapłanami czy próbować ruszać w świat. Słaby i niski chłop nie był zbyt wartościowy dla wsi. Dobrze, że sołtys jeszcze nie odkrył w jakim są stanie, bo pewnie kazał by je przywiązać do koła od wozu i postawić na palu. Tak w ramach przestrogi, może też z powodu przerażenia, jakie dawało kalectwo. Kaleki człowiek stawał się żebrakiem lub umierał. Wyjątkiem byli niektórzy starzy oraz czarownice i znachorzy, jednakże była to inna bajka.

T

aki stary człowiek obdarzany był niezwykłą pieką, ponieważ swoje już przeżył i prawdopodobnie był mądry. To by się zgadzało, gdy ten dziwny młodzian chciał go zaszlachtować stary stanął w obronie Azura. To było dobre, starcy byli więc dobrzy. Zaś czarownice… one były dziwne. Podobno dało się przyuważyć kilka tańczących nago o północy w lesie, zaraz obok, tak przynajmniej mówili wieśniacy. Mówili też, że jak zauważą, że ktoś podgląda, to go zmienią w żabę. Bardzo słaba przyszłość, acz Azur i tak wyglądał jak przerośnięta żaba, więc ciekawe w co by go chciały przemienić. Znachorzy zaś zwykle mieszkali w lesie, jedli dziwne korzonki itp. Troll spotkał może jednego w życiu, wyglądał jak kupa łajna, pachniał podobnie, był dziwny. Nigdy nie zrozumiał.

P

ostanowił, nie czekając na reakcję Slaviusa, zapukać do drzwi. Wiedział, że w środku ktoś jest, wskazywały na to ślady.
Mortamirze, wyjdźże, spóźże na tego człowieka, co ci go przyprowadziłem! Ciekawy chłopak, nada się do pomocy i nagonki! No chodźże, nie obijaj się!- Radosny, basowy głos poszybował w powietrze. Azur był w świetnym nastroju, duchy na chwilę go opuściły, żył pełnią życia.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

12 mar 2014, 21:32

MG

Wesoły troll parł przez wieś wprost do jednej z chat, cóż za widok. Mieszkańcem tego miejsca zaiste był znany mu chłop. Mortamir został przez sołtysa przydzielony do pilnowania Azura, bez powodu zresztą. Mortamir był jednym z nielicznych, konkretniej jedynym, mieszkańcem Aldhal, który od pana tych ziem miał przyzwolenie, aby polować na niewielką zwierzynę w okolicy. Mężczyzna oczywiście zobowiązany był w zamian dostarczać zajęcze skóry w liczbie pięciu każdego tygodnia, resztę mógł zatrzymać dla siebie. Mortamir nie był najlepszym myśliwym jakiego świat widział, polowanie na zające czasami nastręczało mu pewnych trudności. Kompan w postaci trolla początkowo zdecydowanie nie wydawał mu się najlepszym pomysłem, z czasem jednak, podobnie jak większość osób, przyzwyczaił się do obecności Azura, może nawet go polubił. Trzeba przyznać, że zielony był przydatny, jeśli chodzi o polowanie, choć władyka tych ziem zdecydowanie nie byłby zadowolony z faktu, że dwumetrowy troll poluje na jego zwierzęta.

Mortamir właśnie pakował swoje rzeczy, miał zamiar rozejrzeć się za szansą na jakąś zdobycz, aby móc opłacić nałożony nań podatek gdy usłyszał za drzwiami znajomy głos, nadzwyczaj wesoły głos, który mówił w dodatku o jakimś mężczyźnie. Czyżby zielonoskóry przywlókł tutaj jakiegoś mieszkańca wsi? Co też planował? Słysząc za plecami głośne westchnięcie żony Mortamir otworzył drzwi chaty. Przed nim rozpostarł się widok, który ktoś inny uznałby za przedziwny – wielki troll i nietypowy jegomość z mieczem u boku. O ile ten pierwszy był mężczyźnie dobrze znany, to tajemniczy jegomość, który mu towarzyszył wzbudził pewną dozę niepokoju myśliwego.
- Kogo przyprowadziłeś? – zapytał licząc na jakieś wyjaśnienia.

Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

13 mar 2014, 16:59

Slavius szedł spokojnie za trollem. Nie odzywał się. Nie było potrzeby do rozmowy. Chód w ciszy znaczył dla niego więcej niż zwykła konwersacja. Kiedy dotarli do małego domku, rozejrzał się powoli. Praktycznie nic specjalnego. Slavius nie miał pojęcia, czemu udali się akurat tutaj? Czy nie mieli iść na polowanie? Nic nie powiedział, chociaż przez chwilę zwątplił.

Następne słowa trolla jednak go uspokoiły. No tak, tamten ciągle pozostawał niewolnikiem. W obrębie miasta wydawał się wolny, ale jednak był pilnowany. Chociaż "nagonka i pomoc" nie brzmiało przekonująco.

Kiedy zza drzwi wyszedł ten mężczyzna, którego troll nazwał Mortamirem, Slavius nie zdziwił się, kiedy usłyszał pytanie dotyczące jego osoby. Nie wyciągnął ręki, ale lekko się ukłonił.
Jestem Slavius. Ten oto troll powiedział, że nauczy mnie polować.
Wyprostował się, patrząc mężczyźnie w oczy. Nie bał się kontaktu, ale też nie oczekiwał żadnego sporu. Półelf może być użyteczny podczas polowania. Uznał, że lepiej zachować się dobrze, niż robić sobie kolejnych wrogów. Bo po co?

Po chwili odwrócił się do trolla. Nie mógł sobie przypomnieć, czy tamten się przedstawiał. Nie kłaniał się, i tak musiał patrzeć do góry. A troll… no cóż, kłanianie się niewolnikowi wyglądało by conajmniej dziwnie.
-Trollu, mógłbym spytać cię o imię?

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

13 mar 2014, 18:05

Tło

T

ak jak się spodziewał, Mortamir był w środku. Gdy wyszedł, skinął mu głową, ukazując pewnego rodzaju uniżenie, acz nie lizanie stóp. Ot, takie, przywitanie osoby wyżej postawionej od niego. Gdy tylko uporał się z tym gestem, począł dziwić się sceptycznej naturze przyjaciela. Znał już przecież trolla nie od dziś, toteż jego słowa, jeśli nie milsze, to mogłyby być przynajmniej wylewniejsze. Jakieś przywitanie, może coś innego. Tak bez jakichkolwiek odpowiedzi, sucho. Wręcz natarczywie. Może coś złego w rodzinie się stało, może żonka znów go ofukała za ostatnie polowanie? A może dzieci się jakoś napatoczyły sołtysowi? Postanowił nie pytać, w końcu mężczyzna i tak sam mu to opowiadał, gdy trochę popił w trakcie polowania. Otóż tak, Azur polował zawsze na trzeźwo, Mortamir miał przykry zwyczaj wyciągania z jakiejś dziupli taniego winiacza i zapijania mordy aż miło. Zielonoskóry nie oceniał, nie należało to do jego roboty. Miast tego oddawał się temu co kochał, polowaniom.

Mój drogi, toż to przecież twój nowy nabytek – czeladnik. Slavius, o ile mnie pamięć nie myli. Poznałem go swego czasu w pewnej knajpce w Wolenvain, rozmawialiśmy wtedy o polowaniach. Wiesz, od słowa, do słowa, od opowieści do opowieści. No i widzisz, okazało się, że on chce się nauczyć polować. A, jako że zauważył moją obecność tutaj, postanowił poprosić o pomoc. A ja przychodzę z tym do ciebie, jako świetnego łowcy i mego przyjaciela. Nauczylibyśmy go polować i może zrobiłbym mu łuk? – szczery uśmiech nie spływał z facjaty trolla. Gdyby jego znajomy nie był przyzwyczajony do tego widoku, pewnie właśnie wołałby straż lub rzygał w kącie. Wesoły troll to naprawdę rzadka rzecz w tej wiosce, a dzisiaj naprawdę był w skowronkach. Lorven protektorko, chroń go od złego.

Azur, Azur, Azur. Trochę jak pies, ale z "u". – jak to się stało, że troll pamiętał imię człowieka, a człowiek trolla nie? Przecież wyglądało na to, że on był ewenementem, zaś ludzi było wiele. Może to naprawdę słaba pamięć, może kwestia jakiegoś zatrucia bądź chorej babuszki, która zaprzątała mu głowę?

Wróć do „Aldhal”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 12 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.