Siedziba sołtysa

To rybackie miasteczko nie jest duże, ale jako jedyne ma bezpośredni dostęp do morza. Wszyscy tutaj żyją z rybactwa, utrzymując tym samym mocną pozycję w Związku Miast Wschodnich. </p>

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut. 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Siedziba sołtysa

28 sty. 2012, 21:41

Siedziba sołtysa

Obrazek
Chociaż oficjalnie mówi się na to miejsce siedziba sołtysa, to dla mieszkańców Aldhal jest to po prostu dom mędrca. Zarządza on całym miasteczkiem i chociaż jest "pieskiem Wolenvain", jest ogólnie darzony dużym szacunkiem, ponieważ zna się na rybołówstwie i bardzo ostro przestrzega rybackich tradycji pielęgnowanych przez ostatnie stulecia. Jest to człowiek w podeszłym już wieku, który nadal ma jednak dużo siły na zarządzanie miastem. Jego broda i otoczone siateczką zmarszczek oczy są niejako dowodem zdobytej z upływem tylu lat wiedzy. Ubiera się na rybacką modłę, w wygodne, przewiewne ubrania, coraz częściej jednak zakładając długie tuniki które sprawiają, że wyglądem przypomina starego czarodzieja. Dlatego też zwykło się mawiać na niego mędrzec.
Jego dom jako jedyny w Aldhal został zbudowany również z użyciem kamienia, nie tylko drewna. Jest większy od pozostałych i posiada więcej komfortów. Urządzony został bardzo przytulnie, zarówno miękkie dywany jak i obicia foteli czy zasłony na oknach zostały zrobione z materiałów o ciepłych barwach.
Mędrzec przyjmuje wszystkich gości pognanych tutaj politycznymi sprawami właśnie w swoim własnym domu. Zwykł ich zaprowadzać do największego pokoju w tym budynku. W oczy głównie rzucało się palenisko, a następnie stół umieszczony przed nim oraz parę foteli. Mawiano, że można tu było załatwić wszystkie małe i duże problemy, od dylematu z uciążliwym sąsiadem, po skargę o kradzież czy też prośbę o uzyskanie obywatelstwa w Aldhal.

Jeśli chodzi o to ostatnie, stary mężczyzna zawsze wysuwał listę korzyści posiadania takowego, jak i warunki by takowe uzyskać. Są to niżej wymienione:


Korzyści wynikające z posiadania obywatelstwa:
– udostępnienie łowisk w okolicach miasta oraz możliwość nabycia stałego miejsca w porcie
– możliwość przynależności do Gildii Rybackiej

Wymogi zdobycia obywatelstwa:
Wszystkie poniższe muszą być spełnione:
– posiadanie profesji której wypełnianie przysłuży się całej społeczności
– posiadanie stałego miejsca zamieszkania w obrębie miasteczka

Obowiązki obywatela:
– praca na rzecz społeczeństwa Gildii Rybackiej

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Tłuk
Posty: 16
Rejestracja: 20 lip. 2013, 14:42
Karta Postaci: viewtopic.php?p=44341#44341

13 gru. 2013, 21:24

Otoczyli go! Zewsząd zbierali się słabi ludzikowie czekający na zmasakrowanie. Tłuk ścisnął mocno kostur i pochylił głowę. Wpadnie w grupę i będzie tłuc. Nic tak nie sprawia radości trollowi jak skręcenie karku jedną ręką.

Niestety, naćpany troll spojrzał w wieczorne niebo. Chmury zbiegały się w sylwetkę.
- Nie proszę. – Zaskomlał zmieszany troll. Tylko jedna osoba potrafi pojawiać się tak na niebie. Narkotykowy Albert zwany Pustym. Olbrzym z postawy ofensywnej przyjął wyraz twarzy kociaka, któremu zabrano wszelkie powody do radości.

- Co ty kurwa Tłuk, łachu pierdolony! Blablabla bla bla bla bla…! -Albert zaczynał długą przemowę o tym jak nie wolno bić maluczkich ludzików. Prawie Druid Tłuk słyszał ją już wiele razy, lecz nie należał do tego rodzaju typu ludzi(trolli). Natura potrafi być okrutna, a on jest jej częścią. Zmarszczył czoło i ocenił swoje szanse. Jeden na… tu zastanowił się licząc w pamięci. Więcej niż pięciu. Bujali się trochę na boki i każdy chłop wyglądał tak samo. Dwie nogi, dwie ręce. Jak ich niby miał ich odróżnić?! Tu pojawiał się pewien zgrzyt. Jako członek klanu Ciężkich Łokci rwał się do walki. W końcu do mieszkańcy go sprowokowali, sami sobie są winni. Z drugiej, chciał jeszcze kiedyś odwiedzić mamę, braci i leśnych braci. Postanowił uciec się do bardzo sprytnej sztuczki mogącej zaważyć o jego następnej decyzji.

- EEEE! Dużo was jest? Co chcą?
– Tłuk do nędznej. Przestań mnie ignorować! –
Wrzasnął Narkotykowy Albert. – Spytaj się o drogę i wypieprzaj.
– Ja to załatwię. Jestem przecież szacowanym członkiem, tych… no… właśnie. Ja to załatwię.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip. 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

10 sty. 2014, 14:08

MG

Gdyby ludzie zechcieli przyjąć do swoich główek fakt, że troll ten nie jest wcale agresywny, że jedynie chce się zapytać o drogę, to może i jakoś wyszedł by z tej opresji. Albo oni, ponieważ nie wiadomo było, jak ostatecznie skończy się to spotkanie. Niestety. Jakieś słowa, których nie mogli pojąć i mówienie do siebie, nie działało na nich pozytywnie, a jakaś dziwna mina, którą przyjął spojrzawszy w niebo, tylko spowodowała, że ktoś coś z tyłu krzyknął o linach.

I świetnie się składało, bowiem lud szukał ostatnio ofiar na stół smoka, który nękał ich, gdy nie chciało mu się polować, a był głodny. Ostatnio coś często wykazywał się lenistwem, więc by mieć spokój, to społeczność brała do zapasów wszelkie podejrzane typy, od przestępców począwszy na potworach skończywszy.

Dla Płonącego Smoka! – Krzyknął jakiś staruszek z tyłu ledwo słyszalnie ochrypłym głosem. Mimo to spory tłum, składający się z około pięćdziesięciu już ludzi, usłyszał nie za głośny krzyk dziadka i po placu zaraz przeszedł radosny krzyk z wiwatami.

DLA PŁONĄCEGO SMOKA! DLA SMOKA! – Krzyknęła chórem znaczna większość. I zaczęło się obwiązywanie trolla sznurami, a szło im to dość umiejętnie.


[Przepraszam Cię, że tak późno, ale nie zauważyłam, żeś odpisał… ]
Awatar użytkownika
Tłuk
Posty: 16
Rejestracja: 20 lip. 2013, 14:42
Karta Postaci: viewtopic.php?p=44341#44341

13 sty. 2014, 22:01

Bardzo powoli zamykał oczy. Jego oczy od nadmiaru dymu robiły się bardzo ciężkie. Były już w połowie drogi. A co jeśli nie palił Kopa W Czachę, tylko go właśnie żuł? W jednej chwili trzymał w dłoni kij. To dobrze, kij był symbolem posiadania. Posiadał kij i kij należał do niego. On to wiedział. Ale powieki ścigały się ze sobą. Prawa, trochę większa nasączona tłuszczem i upchana mięśniami posuwała się szybciej. Dalej, lewa powieko! – Pomyślał. Jego oczy napięły wszystkie mięśnie na ostatecznym finiszu. Resztki rozumu opuszczały go z prędkością nadciągającej ciemności.

Ludzie zgromadzeni wokół niego zauważyli, że wielki troll o błotnistym odcieniu skóry bacznie obserwuje swoje własne stopy. Nie robił już kroków w tył, jedynie kręcił głową niewielkie kółeczka. Wyglądał jakby zasypiał na stojąco.

Nagle otworzył oczy jak poparzony. Światło znowu do niego wróciło. Spojrzał zaczerwienionymi oczami na ludzi, którzy wykorzystali jego moment regeneracji magicznych, druidycznych mocy druida prawie pierwszego stopnia na otoczenie go konopnym sznurem. Troll przyjrzał się mu ujmując go w dwa palce. Lina napięła się pod wpływem jego mięśni ale wytrzymała.
– Bardzo. Dobra sznuryr. – Wymawiał każde słowo z ogromnym wysiłkiem. Robił długą przerwę po każdym zdaniu. – Nie jest konopny, prawda. To raczej taki dziwny… ten. Dąb może? – Pociągnął i wsadził sobie kawałek w usta żując go. – Szarpnął a dwóch mężczyzn obaliło się na ziemię. To nie było jednak ważne.
– A niee. Czeekaj. Albert. Rzeczy wiście. Konopija. He. Hehe. – Zamlaskał i splunął.

Później nastąpił kolejny moment konsternacji. Tłuk z Klanu Kamiennych Łokci spoglądał na ludzi półprzymkniętymi oczyma wkładając wiele wysiłku w mruganie.

-Dla Płonącego Smoka. – Dołączył do wiwatów swoim ospałym od narkotyków głosem. – Dla smoka, przechuj.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip. 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

18 sty. 2014, 16:41

MG

Tłumek przerażonym wzrokiem patrzył na potwora, który nie stąd, ni z owąd, zaczął przeżuwać linę w swych ustach. Bojąc się, że próbuje przegryźć więzy, zaczęli obrzucać go kamieniami. Chyba myśleli, że dostanie tak, że straci przytomność, a może wcale nie myśleli? Tak, to prawdopodobnie było to. Ten tłumek nie myślał.

Widząc, że kilku z nich zostało, przez pociągniętą przez trolla linę, przewróconych, to wzmocnili każdy koniec o kilka osób. Wyglądali przezabawnie z góry, skąd obserwował ich Płomyczek. Gdy się roześmiał rozbawiony ich głupim zachowaniem, oczywiście został w końcu zauważony i na placu powstał chaos. Wszyscy nagle szukali bezpiecznego schronienia, mimo że takowego nie mogli mieć. Jedna dziewczyna, w obłędzie, przytuliła się przerażona do nogi Tłuka, który stał i wiwatował nadal, by złożyć go w ofierze Płonącemu Smokowi.

I wszystko względnie byłoby normalne, gdyby nie mała kobietka ze skrzydełkami motylka, która nagle zmaterializowała się tuż obok ucha Tłuka i zaczęła coś piszczeć swoim głosikiem. Niesłyszana przez swojego odbiorcę. Smok tymczasem zabrał się do palenia wszystkiego na swojej drodze.

Tłuku, TY!, pieprzony głuchy trollu! Słuchaj mnie, a nie z Albertami gadasz od rzeczy! TŁUK! Na litość nimf wodnych i nagich druidów! – Stanęła mu na nosie i zaczęła na nim skakać wkurzona, że troll jej nie dostrzega. – Dobra, jak tam sobie chcesz, to spłoń, zostań zjedzony, czy co tam ci się chce… Chciałam jedynie zaproponować, byś próbował znaleźć sobie drugą połówkę, dziewczynę w sensie, damę swojego życia… Jak zwał, tak zwał. Innymi słowy powinieneś się ustatkować, jak na takiego eleganckiego męża jak ty przystało, ale jak nie chcesz mnie słuchać, to nie… – Usiadła mu na nosie, wzdychając. To było ciężkie życie… Jak miała doradzać, skoro nikt nie zwracał uwagi na taką kruszynkę jak ona? Miała jednak cień nadziei, że Tłuk zwrócił na nią swą uwagę i wziął do siebie jej radę. – Aaa… I słuchaj Alberta, co do tego, że ludzi nie wolno krzywdzić, bo nie wolno. – Westchnęła ponownie, głaszcząc malutką rączką nos Tłuka i czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Awatar użytkownika
Tłuk
Posty: 16
Rejestracja: 20 lip. 2013, 14:42
Karta Postaci: viewtopic.php?p=44341#44341

21 sty. 2014, 13:31

– Oooo kurwa. Smok. – Stwierdził z namaszczeniem Tłuk. Ludzie nagle się rozbiegli. Ale przecież to niemożliwe, że również zobaczyli jego narkotykową halucynacje. Chaos. Nowy but w postaci żywego człowieka przyklejonego do nogi. I w końcu skrzydlaty demon głodu, który grał mu teraz na nosie tłumacząc sens wszech istnienia. W miarę jak mówił mgła w jego umyśle stopniowo go opuszczała. Mimo, że samotną skałę nic nie ogranicza, dalej jest tępa. Podstawowe instynkty jednak działają. Gdy zobaczył uciekających ludzi musiał ich gonić. Musiał. Trzymał teraz dziewczynę pod ręką razem z patykiem, by nie przeszkadzała w biegu. I powoli się rozpędzał plącząc się w sznurach, o których zdążyli zapomnieć mieszkańcy.

Ożenić się. Tłuk roześmiał się w głos. Trollowe kobiety były wredne i brzydkie. Jego matka potrafiła zatłuc jego ojca, ponieważ nie chciał spełnić swego małżeńskiego obowiązku. Ciągle marudziła całemu miotowi. "Dlaczego nasraliście w usta tego jelenia?! Czemu urwaliście głowę kupcowi?! Dlaczego ta zupa jest taka zajebiście słona?!" Tłuk pamiętał. Gdy jego brat odpowiedział, że taki właśnie ma być solnik mamusia wrzuciła go do wrzącego kotła. Ale to właśnie dzięki niej Klan Ciężkich Łokci był silny. Nawet jeśli matka khantu to wredna szmata, kochał ją jak swą drugą matkę – naturę.
Kobieta krzyczała ile sił w młodych zdrowych płucach. Znalazła się w ciężkiej sytuacji. Mając do dyspozycji szybką śmierć w smoczych płomieniach lub odległą jako zamęczona przez trolla zabawka, wybrała bardzo źle. Nie szarpała się ani nie tłukła Tłuka.

Tłuk wprawił wielkie cielsko w ruch. Gonił spoconego grubasa pochylając się do przodu jak szarżujący byk. Gdy blady ze strachu i wysiłku mężczyzna znalazł się w zasięgu trolowej łapy. Dostał na odlew w towarzystwie śmiechu.
– Berek! – Wrzasnął, gdy od siły uderzenia mężczyzna poleciał jak szmaciana lalka.
Będzie biegł aż ucichną krzyki terroryzowanych przez smoka mieszkańców.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip. 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

02 lut. 2014, 12:13

MG

Dziewczyna zaczęła się szarpać i krzyczeć, gdy zorientowała się, że jest trzymana przez trolla. Popchnięty przez Tłuka mężczyzna już miał nigdy więcej nie zobaczyć wschodu słońca, zaś elementy miasta po chwili zaczęły zanikać, zamieniając się w miłą zieloną polankę, na której niegdyś był Tłuk.

I tak oto siedziba sołtysa stała się wielkim dębem, któremu towarzyszyły mniejsze drzewa, liny okazały się być długą trawą, która plątała się pod stopami Tłuka. Smok zamienił się w irytującego swym śpiewem skowronka, dziewczyna pod pachą w sporą garść chrustu, a wróżka w motylka, który zaraz sobie gdzieś tam odfrunął. Albert siedział na kamieniu na skraju polanki i coś tam podpalał w fajce.

Ojojoj… Wiesz, że śnisz? A nawet jak na sen… Miałeś nie krzywdzić ludzi. Zły Tłuk. – Powiedział ganiącym tonem. Zaraz westchnął ciężko, nie patrząc na trolla. – Hmm? – Zaciągnął się fajką i zaproponował ją niegrzecznemu towarzyszowi.

Awatar użytkownika
Tłuk
Posty: 16
Rejestracja: 20 lip. 2013, 14:42
Karta Postaci: viewtopic.php?p=44341#44341

02 lut. 2014, 13:06

– Wiele jest ścieżek druida Albercie. – Odparł troll. Nie wiedział kiedy nabrał tyle chrustu ale nie mogło się go zmarnować. Najgorsze zaćmienia umysłu miał już za sobą. Teraz był połączony z Wiedzą Lasu. Zaczął układać stosik pod ognisko.
-Wielki Dąb daje schronienie przed słońcem każdemu, kto zechce słuchać szumu jego liści, Stara Niedźwiedzica nie ustąpi nikomu pola w obronie rodziny, Senny Rosomak zabija każdego, kto ma czelność zakłócić spokój jego gaju, Smutny Jeleń przemierza las i jedynie obserwuje a Dzika Róża rani każdego, kto chce naruszyć jej piękno. – Ułożył już ładny stosik, a teraz wykopywał płytką fosę dookoła. – A kim jestem ja? – Zabrał fajkę od towarzysza i spędzili chwilę w ciszy. Nie pamiętał dokładnie, jak nazywają się ścieżki filozofii druidów, dlatego podał jedynie znane przykłady. A może Ścieżki nie mają własnej nazwy?
– Ocaliłem dziewczynę. Była młoda, pełna życia i silna. Brakowało jej jednak instynktu. Mężczyzna go posiadał, ale wybrał drogę, która zrobiła z niego podzwierzynę. – Rozpalił ognisko od fajki. – Instynkt można w sobie obudzić, ale nie zawsze ludzie z miast wiedzą jak świadomie to zrobić. Ten samiec świadomie uczynił się słabym. Nie ma miejsca dla takich jak on w naturze. Był gruby i powolny, ponieważ na to pozwala cywilizacja. Brzydzę się słabych ludzi. Słabych z wyboru. Ranna lub kaleka sarna zasługuje na współczucie i opiekę. Sarna gruba i powolna z własnego wyboru nie ucieknie przed wielkim kotem. Takie jest Prawo Matki Natury. Słabi giną, by silni żyli. – Spojrzał w ogień odbijający się w zielonych oczach Alberta. Na jego nagi, owłosiony potężny tors w zielonkawym odcieniu. Na jego jelenie rogi ozdobione kwiatami Pokutnika i Białej Złości. – Tego właśnie nauczyłem się z Twojej lekcji Wielki Dębie, Stara Niedźwiedzico, Senny Rosomaku, Smutny Jeleniu, Dzika Różo, Leśna Mądrości.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip. 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

09 lut. 2014, 03:15

MG

Albert westchnął, patrząc na czynności Tłuka. Układanie chrustu może nie należało do najciekawszych rzeczy do obserwowania, jednakże staranność z jaką robił to troll radowała mędrca. W dodatku dbał, by las nie ucierpiał, tworząc niewielki okrąg wokół ogniska. Przynajmniej nie szkodził naturze. Jeden plus.

Ludzie od zawsze byli słabi… Nie ogranicza ich jedynie tusza. Choć masz rację, że takie świnie winne sobie same, ale mimo to… Jesteś większy, przez to silniejszy. Siła, nawet i nieumyślna, gdy nie zwracasz na jej delikatność wielkiej uwagi, może zrobić krzywdę nawet niewinnym… Może inaczej. Nawet świnie potrzebują dobrej ręki. Okażesz miłość i dobroć takiej, uratujesz sadło, a potem ta być może zmieni swe postępowanie. Dla tego, dla nadziei lepszego jutra, zawsze warto. Zwłaszcza, że masz spore możliwości. – Stwierdził.

Jestem rad, że wyciągasz nauki ze snów spowodowanych narkotycznym stanem, ale zważ, że czasem jeden sen może kryć wiele nauk, a czasem żadną. – Podsumował, biorąc do grubej dłoni drobną szyszkę i ściskając lekko między palcami. Po chwili szyszka się rozsypała pod naciskiem jego twardych opuszków. – Życie jest ogólnie kruche. Trzeba je cenić. I chronić.

Awatar użytkownika
Tłuk
Posty: 16
Rejestracja: 20 lip. 2013, 14:42
Karta Postaci: viewtopic.php?p=44341#44341

10 lut. 2014, 23:57

Przez głowę Tłuka przeszła przerażająca myśl. Co jeśli wciąż znajduje się w Lesie Cieni? Jeśli wszystko co do tej pory przeżył, to jedynie narkotyczna wizja?
– Nie jestem w stanie się tego nauczyć, Albercie. – Wielu już mówiło mu, że nigdy nie będzie prawdziwym druidem. Wielu miało racje. Bez Kopa W Czachę, Trawiastego Snu lub Leśnej Mądrości jak postanowił nazywać od teraz ową roślinę, był jedynie trollem. Wielkim, silnym, agresywnym i głupim olbrzymem.
– Nie umiem stłumić swojej natury. Jestem wojownikiem, łupieżcą, grabieżcą, drapieżnikiem, mięsożercą. Niosę śmierć Albercie. Nie oduczysz wilka kochać smak krwi, nie nauczysz go kochać marchwi. Staram się ale wciąż jestem tylko trollem. Moi bracia codziennie zabijają tłustych wolnych ludzi, bo są tłuści i wolni. Nie każde życie ma dla mnie wartość, Mądrości. Wartościowego życia nie trzeba chronić. – Czy tak trudno było mu przyswoić wiedzę. Wsłuchiwał się w wieczorne świerszcze. Chrust trzaskał, a czerwone ogniki wbijały się w niebo. Żaden nie był jednak w stanie dołączyć do gwiazd. Wszystko działało na niego uspokajająco. Nabrał w płuca haust dymu z fajki.
-Dąb ma w sobie smutek. Trawa to smutek. Ogień jest czystą złością. Broniłem życia Albercie. Broniłem życia odbierając je. Zabijałem myśliwych. Całe watahy bogatych ludzi z psami i drogimi strojami. Zabijali dla skór, poroża, łbów. Dla chwały, Albercie. Widziałeś kiedyś wilka, który upolowane zwierze zostawia martwe w stanie prawie nienaruszonym? Nie potrafię chronić życia, które niszczy dary Matki Natury dla własnego zysku. Miasta wypierają lasy. Wylęgarnie istot działających na szkodę drzew. Kto je obroni, Albercie? Miast dawać owoce i schronienie staną się meblem. Mam w sobie smutek i złość. Smutek to bezczynność. Złość to działanie. Smutek bezwład. Złość to chaos. Gdy przechodziłem z zielonymi braćmi po polu pełnym ściętych drzew czułem złość i smutek. – Tłuk pamiętał. Djnkia płakała nad losem drzew i stworzeń mieszkających między nimi. Mama wiewiórka straciła nieporadne dzieci. Ptaki musiały uciec i zostawić rodzinne gniazda. Zobaczył Smutnego Jelenia na skraju lasu. Był tak biały, że światło odbijało się od jego sierści. W jego oczach był smutek, którym zarażał. Był Wielkim Druidem a jedynie patrzył na dzieło zniszczenia. Potem odszedł.
– Zajebiście mnie to wkurwia Albercie. Chcę śmierci wszystkich niosących zniszczenie. Chcę ocalić las. – Powoli tracił przytomność od nadmiaru dymu. – Ile będę pamiętał?
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip. 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

22 lut. 2014, 18:13

MG

Albert zamyślił się na chwilę po słowach Tłuka. W sumie, czyż ten nie miał racji? Czyż ludzie nie niszczyli tego, co kochał równie dobrze jak jego przyjaciel? Od zawsze starał się przymykać oko na ludzi, na ich destrukcyjne działania. Usprawiedliwiał ich nawet, a oni? Robili to non stop, a nawet bardziej odważnie, bezczelnie, z brakiem serca.

Tłuk miał rację, jednakże też jej nie miał. Nie każdy człowiek niszczył las, ale każdy człowiek używał przedmiotów, do których powstania przyczyniło się wycinanie lasów, kłusownictwo. Byli równie winni, bo gdyby nie oni, to nie byłoby dla kogo zabijać i wycinać.

Muszę ci przyznać rację, bracie. Oni nigdy się nie nauczą. Może i masz rację, że nie powinno się mieć dla nich litości i robić to, do czego zostaliśmy stworzeni. Sam jednak jeszcze raz to wszystko przemyśl i wybierz drogę, którą pójdziesz. Teraz śpisz na trakcie nieopodal Aldhal. Możesz iść tam, możesz tam nie iść, możesz zamieszkać w górach, ale musisz postanowić, czy aby na pewno nie chcesz dać im kolejnej szansy. Jeśli nie, co jest zrozumiałe, to niszcz ich tak, jak oni niszczą Matkę Naturę. Należy im się, a ja w sumie przestanę już zrzędzić o tej dobroci… Tak będzie lepiej… Będziesz chronił Matkę. Cóż, więc do zobaczenia. Zaraz się obudzisz. I będziesz pamiętał większość – stwierdził, ostatni raz zaciągając się dymem.

Potem Tłuk otworzył oczy i stał oparty o drzewo, które powinien pamiętać już świetnie. Niedaleko znajdował się trakt, który był pewnego rodzaju drogą. Pytanie, jaką drogę zamierzał obrać Tłuk?

Wróć do „Aldhal”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 18 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 51991
Liczba tematów: 2959
Liczba użytkowników: 1034
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: kika2121
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.