Opuszczona chata

To rybackie miasteczko nie jest duże, ale jako jedyne ma bezpośredni dostęp do morza. Wszyscy tutaj żyją z rybactwa, utrzymując tym samym mocną pozycję w Związku Miast Wschodnich. </p>

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Kaen
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar. 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

Opuszczona chata

25 lip. 2012, 14:18

//Opis zmieniony przez Infiego ze względu na nieaktywność gracza.
Niewielka, jednopiętrowa chata, zbudowana przy dzikiej plaży. Jej dach kryła strzecha, a ściany zbudowane były ze starannie obrobionego drewna z kamienną podmurówką. Okolica była nieco zarośnięta, za wyjątkiem ścieżki, która prowadziła od plaży do mocnych, sosnowych (wręcz pancernych), umiejscowionych centralnie na froncie budynku drzwi. Chatka nie miała ogrodzenia, a obecnie wydawała się od długich miesięcy opuszczona. Ogołocono ją właściwie ze wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość, włącznie z wszystkimi meblami.

Dom był podzielony na trzy pokryte kurzem izby. Pierwsza, największa, pełniła kiedyś rolę holu, kuchni oraz pokoju dziennego. Duże pomieszczenie zawierało wyłącznie zaniedbany kominek i jedno okno o mętnej szybie po prawej stronie – nie było tam ani stołu, ani żadnego sprzętu kuchennego. W rogu pomieszczenia rozrzucono nieco siana i ścinków zabrudzonej wełny, a powstały w ten sposób stos mógł być wykorzystany jako niezbyt wygodne posłanie dla rosłego mężczyzny. Izba miała dwoje wiecznie półotwartych, pozbawionych klamek czy zamków drzwi, po jednych z każdej strony kominka. Te po lewej prowadziły do pomieszczenia, które stanowiło niegdyś coś na kształt sypialni. Naprzeciw wejścia znajdowało się spore okno z nieprzejrzystymi szybkami z rogu. Wpuszczało światło i chroniło od ciągnącego znad morza wiatru, ale nie można było przez nie wyglądać. Drzwi po prawej, którym ktoś prócz klamki próbował zabrać również górny zawias wisiały smętnie, prowadząc do nieposiadającej okna, małej, pachnącej zatęchłym winem izdebki.


Kaen siedział przy swoim biurku. Przeglądał pergamin zawierający mapę ścisłego centrum Wolenvain, popijając przy tym jedno z przechowywanych w domu win. Ogień w kominku trzeszczał, jak by to inni ujęli, wesoło. Nad ogniem wisiał rożen, przekłuwający dwie ryby, które jeszcze przed godziną pływały w morzu, by teraz wisieć martwe, na kawałku żelaza, bez bebechów, nad przypiekającym je ogniem. Cóż, takie życie…
Była późna, jesienna noc. Wiatr wiał za oknem, przez które nie było nic widać, gdyż od kilku lat nie było myte. Kaen zdecydował w końcu je umyć, bo nawet w dzień było tam ciemno i przez to marnował świece, ale czynność tą odłożył na zdecydowanie dalszy plan. Ostatnio zajmował się głową, która teraz wisiała nad drzwiami. Był z niej dumny, mimo iż nie przypominała głowy hydry. Większość ludzi i tak by się nie zorientowała, bo nigdy jej nie widzieli. Tak czy inaczej włożył w nią sporo pracy.
Gdy tak myślał, jedna z ryb zaczęła się palić, więc podszedł szybko by ją zagasić i wybrać z niej to co jeszcze da się zjeść. Po skończeniu posiłku Kaen wychylił flaszkę, wylewając resztkę trunku do swojego gardła. Świtało, więc Kaen położył się spać…

[ Dodano: Pią 27 Lip, 2012 09:56 ]
Szum w pokoju zbudził Kaena ze snu. Mężczyzna powoli otworzył oczy… Oko. Przed nim stała szarawa postać, by po chwili się rozwiać. Nie przestraszyła go zbytnio. Nie bał się duchów, a wolał żyć w świadomości, że w domu jest jeszcze ktoś prócz niego. W każdym razie tak istota nie mogła mu nic zrobić, więc czuł się bezpiecznie.
Kaen powoli zwlókł się z łóżka i podszedł do stołu. Ostatni raz spojrzał na mapę miasta, która tonęła wśród stosów pergaminu. Następnie wziął nóż i za jego pomocą zdrapał zaschnięty wosk z biurka. Schował broń za pas, obok pozostałych sześciu i poszedł do spiżarni, skąd wyjął niewielką butelkę wina, którą schował do swojej torby, po czym wyszedł z domu, na plażę, która łączyła Aldhal i Wolenvain…

[z/t][/color]
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar. 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

08 kwie. 2014, 22:35

Slavius nie czuł żadnej frustracji. Tak naprawdę, to nie czuł nic. Był z natury cierpliwy. Jedno niepowodzenia go nie zniechęciło. Widział też, że strzał oddany przez Mortamira nie był strzałem dobrym. Jednak kiedy tamten się wyłonił z krzaków, nie dał niczego po sobie poznać. Spojrzał na trolla, który najwyraźniej brał winę na siebie. Cóż, niepotrzebnie. Nie mieli wielkich szans złapać tego zwierzaka. Skinął tylko głową w jego stronę, kiedy zaproponował polowanie na coś większego. Uspokoił go gestem. Jakoś nie miał ochoty się odzywać. Zawsze czuł takie coś. Miał cichą nadzieję, że nikt z towarzyszy nie poczuje się urażony. Slavius już po prostu taki był.

Miał zamiar udać się za trollem, gdziekolwiek ten by się udał. Pozwalał mu przewodniczyć, bo półelf nie był rozeznany w terenach. Cóż, pozostało mu tylko ufać, że troll coś wytropi. A nuż trafi się niedźwiedź? Był prawie pewien, że Azur dałby sobie radę w zapasach z takim stworzeniem. Jeszcze ta krew o dziwnych właściwościach. Po co w ogóle brał ze sobą Mortamira i jego – Slaviusa? Ach, no tak. Był niewolnikiem, co tłumaczyło zabranie wioskowego myśliwego, ale półelfa?

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 901
Rejestracja: 23 mar. 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

08 kwie. 2014, 23:30

MG

Kolejne minuty Azur spędził na mozolnych poszukiwaniach kolejnej ofiary, jednak nie potrafił niczego znaleźć. Trafił co prawda na ślady jakiegoś dzika, jednak te były ewidentnie bardzo stare, nie przedstawiały większych szans na dogonienie zwierzęcia. Wyglądało na to, że w tym iglastym zagajniku, w którym to znajdowała się opuszczona chata bytowały jedynie króliki, nie było większej zwierzyny.

Troll szukał, szukał uparcie chcąc odegrać się za wcześniejsze niepowodzenie, jednak niezależnie od tego jak się starał nie mógł nic znaleźć. Nie tutaj, nie w tej okolicy. Może była zbyt blisko ludzkich osiedli, może zwyczajnie z jakiegoś powodu nieciekawa. Sam Mortamir nawet z czasem zaczął okazywać zniecierpliwienie i przebąkiwać, że nie pozwalano im polować na większą zwierzynę, więc może powinni po prostu dać spokój. Kręcili się tak jakiś czas po okolicy, przypadkiem zbliżając się w stronę chaty, w której to Azur pomieszkiwał. Wyglądało na to, że nawet los zachęcał ich do powrotu do Aldhalu. Zielonoskóry zapewne będzie mieć jeszcze wiele okazji na polowania i udowodnienie, że potrafi to robić.

Tymczasem w Aldhal panował ruch. Część mieszkańców zbierała się do podróży, przygotowywała beczki i skrzynie, które miały trafić następnie na wozy i ruszyć w drogę do Wolenvain. Towary z kupieckich statków, czy też zwyczajnie zdobycze tutejszych mieszkańców powoli zbierały się, mężczyźni rozmawiali ze swoimi żonami i między sobą, starali się spamiętać wszystkie przedmioty, które obiecywali przywieźć do wioski, obiecywali dzieciom jakąś pamiątkę. Wyprawa do miasta była w Aldhal, jak w każdej wsi, pewną atrakcją.

Chcąc nie chcąc rozglądano się za Azurem, który był przydatny zarówno w załadunku na wozy, jak i późniejszym rozładunku, gdyż trolla zamierzano zabrać do miasta. Szukało go już od chwili dwóch dobrze mu znanych rybaków, którzy spędzali z nim sporo czasu w ciągu dnia, pilnowali go i dbali o to, aby cenny nabytek przypadkiem nie próbował się ulotnić. Gdyby próbował starczyło przecież zaledwie poruszyć ustami, by przerwać ten niecny proceder.

Z drugiej strony, Azur mógł czuć się doceniony, skoro postanowiono zabrać go w tak tłoczne i gwarne miejsce jakim była stolica Autonomii, gdzie mógłby się nawet niecelowo zgubić i zwyczajnie stracić z oczu wieśniaków.

W wiosce czekały już trzy wozy, z których dwa należały do sołtysa, jeden zaś był własnością mieszkającego tutaj chłopa, który mógł z dumą pochwalić się własnym koniem. Zazwyczaj gdy trzeba było coś przewieźć, to właśnie do niego szli sąsiedzi, a jak wiadomo nie ma nic za darmo. W efekcie mężczyzna ten mógł cieszyć się nieco większym bogactwem niż grosze, które przypadają na zwyczajnego rolnika, który w pocie czoła dzień w dzień odrabia swoją pracę.

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru. 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

12 kwie. 2014, 12:13

A

zur domyślił się, że wzmożony ruch w wiosce zwiastuje jedno – niedługo zaczynał się targ, zaś on będzie potrzebny przy załadunku. Postanowił czym prędzej pomóc. Podszedł ku wozom, począł ładować kolejne towary, zaczerpnął informacji u wieśniaków. Kilku z nich znał na tyle dobrze, by opowiedzieli mu o podróży i jej celowi. Wolenvain, dawno tam nie był, a miał tam jechać. Nie chciał, jednocześnie czując, że będzie musiał. Miasto to kojarzyło mu się ze zniszczeniem wszelakich postaw moralnych oraz śmiercią. Dodatkowo, było tam więzienie. Nie chciał tam wracać, zdecydowanie nie. Zbyt wiele wspomnień. Zbyt wiele dni spędzonych w obawie przed samym sobą. Nigdy tego nie zapomni… od targu wszystko się zaczęło, może to los chce go jeszcze raz ukarać. Może w ten sposób daje mu możliwość nowego życia, odrodzenia, rozpoczęcia wszystkiego od nowa?

G

dy skończył pomagać i udało mu się znaleźć chwilę przerwy podszedł do Slaviusa. Prawdopodobnie kręcił się gdzieś po okolicy. Jeśli nie – będzie to musiał przeboleć. Gdyby jednak go znalazł wytłumaczyłby sytuację, powiedziałby o podróży do Wolenvain. Przekonywał by także, iż jest to świetna okazja do zapolowania na coś lepszego, niż tylko króliki. Poza tym, w trakcie drogi, mogliby stworzyć łuki i różnego rodzaju pułapki, które pozwoliłyby im polować naprawdę dobrze.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar. 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

13 kwie. 2014, 09:33

Slavius całą drogę z Aldhalu szedł za trollem. A co miał robić? Trochę stracił chęć do polowania, ale dalej się go trzymał. W wiosce zauważył poruszenie. Ciągle towarzysząc Azurowi, począł pomagać ludziom. Nie czuł do nich niczego, ale dziwnie by to wyglądało, gdyby stał i przyglądał się jak troll pracuje. Nawet, jeżeli był niewolnikiem, to półelf zadeklarował się mu towarzyszyć.

Kiedy tamten zaproponował mu wyprawę do Wolenvain, Slavius natychmiast przystał. Cóż, to był dobry pomysł. Dawno nie był w Wolenvain, a po drodze mogli coś upolować. Ze wrzech miar dobry pomysł. Po drodze mogliby opracować jakąś broń, bo w sumie miecz Slaviusa nie nadawał się do tego typu "walki", jeżeli można tak ją określić.

Spojrzał po Aldhalu. Nie, to nie miejsce dla niego. On wolał podróżować, a nie osiedlić się w jednym miejscu. Zastanawiało go, co tak zmieniło trolla. Pewnie kobieta. Ta elfka, o której mówił. Tak, to możliwe.

Wróć do „Aldhal”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 4 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 51999
Liczba tematów: 2961
Liczba użytkowników: 1035
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: izka
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.