Opuszczona chata

To rybackie miasteczko nie jest duże, ale jako jedyne ma bezpośredni dostęp do morza. Wszyscy tutaj żyją z rybactwa, utrzymując tym samym mocną pozycję w Związku Miast Wschodnich. </p>
Awatar użytkownika
Kaen
Posty: 128
Rejestracja: 06 mar 2012, 20:05
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1671

Opuszczona chata

25 lip 2012, 14:18

//Opis zmieniony przez Infiego ze względu na nieaktywność gracza.
Niewielka, jednopiętrowa chata, zbudowana przy dzikiej plaży. Jej dach kryła strzecha, a ściany zbudowane były ze starannie obrobionego drewna z kamienną podmurówką. Okolica była nieco zarośnięta, za wyjątkiem ścieżki, która prowadziła od plaży do mocnych, sosnowych (wręcz pancernych), umiejscowionych centralnie na froncie budynku drzwi. Chatka nie miała ogrodzenia, a obecnie wydawała się od długich miesięcy opuszczona. Ogołocono ją właściwie ze wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość, włącznie z wszystkimi meblami.

Dom był podzielony na trzy pokryte kurzem izby. Pierwsza, największa, pełniła kiedyś rolę holu, kuchni oraz pokoju dziennego. Duże pomieszczenie zawierało wyłącznie zaniedbany kominek i jedno okno o mętnej szybie po prawej stronie – nie było tam ani stołu, ani żadnego sprzętu kuchennego. W rogu pomieszczenia rozrzucono nieco siana i ścinków zabrudzonej wełny, a powstały w ten sposób stos mógł być wykorzystany jako niezbyt wygodne posłanie dla rosłego mężczyzny. Izba miała dwoje wiecznie półotwartych, pozbawionych klamek czy zamków drzwi, po jednych z każdej strony kominka. Te po lewej prowadziły do pomieszczenia, które stanowiło niegdyś coś na kształt sypialni. Naprzeciw wejścia znajdowało się spore okno z nieprzejrzystymi szybkami z rogu. Wpuszczało światło i chroniło od ciągnącego znad morza wiatru, ale nie można było przez nie wyglądać. Drzwi po prawej, którym ktoś prócz klamki próbował zabrać również górny zawias wisiały smętnie, prowadząc do nieposiadającej okna, małej, pachnącej zatęchłym winem izdebki.


Kaen siedział przy swoim biurku. Przeglądał pergamin zawierający mapę ścisłego centrum Wolenvain, popijając przy tym jedno z przechowywanych w domu win. Ogień w kominku trzeszczał, jak by to inni ujęli, wesoło. Nad ogniem wisiał rożen, przekłuwający dwie ryby, które jeszcze przed godziną pływały w morzu, by teraz wisieć martwe, na kawałku żelaza, bez bebechów, nad przypiekającym je ogniem. Cóż, takie życie…
Była późna, jesienna noc. Wiatr wiał za oknem, przez które nie było nic widać, gdyż od kilku lat nie było myte. Kaen zdecydował w końcu je umyć, bo nawet w dzień było tam ciemno i przez to marnował świece, ale czynność tą odłożył na zdecydowanie dalszy plan. Ostatnio zajmował się głową, która teraz wisiała nad drzwiami. Był z niej dumny, mimo iż nie przypominała głowy hydry. Większość ludzi i tak by się nie zorientowała, bo nigdy jej nie widzieli. Tak czy inaczej włożył w nią sporo pracy.
Gdy tak myślał, jedna z ryb zaczęła się palić, więc podszedł szybko by ją zagasić i wybrać z niej to co jeszcze da się zjeść. Po skończeniu posiłku Kaen wychylił flaszkę, wylewając resztkę trunku do swojego gardła. Świtało, więc Kaen położył się spać…

[ Dodano: Pią 27 Lip, 2012 09:56 ]
Szum w pokoju zbudził Kaena ze snu. Mężczyzna powoli otworzył oczy… Oko. Przed nim stała szarawa postać, by po chwili się rozwiać. Nie przestraszyła go zbytnio. Nie bał się duchów, a wolał żyć w świadomości, że w domu jest jeszcze ktoś prócz niego. W każdym razie tak istota nie mogła mu nic zrobić, więc czuł się bezpiecznie.
Kaen powoli zwlókł się z łóżka i podszedł do stołu. Ostatni raz spojrzał na mapę miasta, która tonęła wśród stosów pergaminu. Następnie wziął nóż i za jego pomocą zdrapał zaschnięty wosk z biurka. Schował broń za pas, obok pozostałych sześciu i poszedł do spiżarni, skąd wyjął niewielką butelkę wina, którą schował do swojej torby, po czym wyszedł z domu, na plażę, która łączyła Aldhal i Wolenvain…

[z/t][/color]
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

22 wrz 2013, 22:49

Muzyka

Ściana otaczających ich drzew zdawała się chłonąć wszelakie dźwięki. Najmniejszy nawet szmer rozmazywał się gdzieś wśród liści, pozostawiając po sobie jedynie przeciągłe westchnięcie. "Indrumon jest dzisiaj wyjątkowo spokojny." – wyjątkowo dziwna myśl kotłująca się i spychająca wszystkie inne na drugi plan. Zaistniała w głowie umysłu wolnego od wszelakich wierzeń, umysłu złożonego i załamanego. Posiedzenie w więzieniu zmieniło chyba o wiele więcej niż mu się zdawało. Nawet wzrok zdawał się być odmieniony, jak gdyby widział o wiele więcej. Dostrzegał promienie słońca, przebijające się między koronami drzew by dotrzeć do małych, dopiero co wzrastających roślinek. Pojął czym jest piękno. Nigdy wcześniej nie przyszło mu do głowy, iż mógłby jakkolwiek czerpać radość z oglądania lasu. Lasu jakich wiele. Poczuł dziwną obecność, jak gdyby ktoś go obserwował. Skierował wzrok w tamtą stronę. Wśród pnączy i gałęzi leżał wilk. Niezwykle czarny, wyraźnie odznaczający się na tle brudnej zieleni. Żółte ślipia wpatrzone miał w oczy Azura. Prowadzący trolla mężczyźni najwyraźniej go nie zauważyli. Ona nie była zwykłą wilczycą. Nie przyszła tu także w jakimkolwiek celu. Po prostu patrzyła znużonymi oczyma jak jej podopieczny stara się zapomnieć. Nie pozwoli mu. Wiedział to. Musi wrócić do lasu, musi znów polować. Zawsze była przy nim, a jednak nigdy jej nie dostrzegł. Krwawa, nienawistna, zabójcza. Taka jak on. Nigdy się jej nie wyprze, tak samo jak ona nie wyprze się jego. Natura łowcy.

Wrażenie beznadziei wróciło dopiero gdy wyszli na plażę. Nie wyglądała jak te obok wioski, była mocno zarośnięta i splugawiona gigantycznymi chaszczami. Napawała grozą, przytłaczała niemą groźbą cierpienia. Chatka nie wyglądała dużo lepiej. Mocarne drzwi przypominały więzienne kraty. Klątwa elfki pozostanie z nim jeszcze przez długi czas. Popatrzył na swe palce, grube i niewyraźne.

Odcięte. Walające się po ziemi. Zakrwawione. Stał, bez rąk. Pozbawiony możliwości zrobienia czegokolwiek. Nawet łzy zdawały się nie być potrzebne. Przegrał, przegrał wszystko. Nie miał już niczego, jego wolność została odebrana, jego ręce zostaną wykorzystane w każdej sprawie, tylko nie jego. Rozszarpany na strzępy, zdławiony we własnym umyśle. Ostatnia ostoja, ostatni bastion broniący przed napływającymi uczuciami. Ściany wzmacniane myślami, kamienne wrota. Mury bronione jedynie przez niego, niewidzialny wróg. Jeśli wpuści go do środka – zginie. Każdego dnia walka była coraz trudniejsza, ostatnio wydawała się niemożliwa. Odmiana środowiska pozwoliła na chwilę zapomnieć, myśli mają jednak tendencję to powracania.

Zabierz mnie stąd, błagam.- Słowa utkwiły gdzieś w powietrzu, wypowiedziane zbyt cicho by strażnicy zrozumieli.
Co?- Warknął jeden z nich. Nie doczekał się jednak odpowiedzi. Miała ona nigdy nie nadejść. Azur był już poza sferą cielesną, pozostawiony jedynie swej duszy. Za daleko by usłyszeć gniewne pomruki strażników.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

28 wrz 2013, 03:14

MG

Noc nie obyła się łaskawie z nowouwolnionym Azurem. Jego myśli nawiedzały straszliwe obrazy przeszłych zbrodni przemieszane z kompletną abstrakcją złamanego umysłu. Prawie nie spał, co rusz budząc się zlany potem. Mimo wszystko jego sny były nieco jaśniejsze, niż te choćby wczorajsze. W jego głowie już teraz zaczęła jawić się nadzieja, a dzięki namiastce wolności, jaką otrzymał, poczuł on, że wszystko zmierza ku lepszemu. Krwista łuna zachodzącego słońca pożegnała go zamkniętego w wionącym winem pokoju bez okien. Eskortujący go mężczyźni tam właśnie nakazali mu przenieść stertę siana i ścinków materiału, nie mogąc wytrzymać jego obecności w tym samym pomieszczeniu. Zamknęli go tam jak w celi, ponownie w ciemnościach, pilnując drzwi. Mimo wszystko, było to więzienie wygodniejsze, więzienie z obietnicami. Przecież rankiem znowu pojawią się tutaj twarde oblicza rybaków, prawda…?

Cóż, pojawiły się. Wraz z ostrzegawczym uderzeniem okutej metalem pałki. Mimo wszystko Azur nie potrzebował bata – wyszedł z nimi pokornie, bez czynienia wstrętów. Był przedświt, niepokojąco chłodny jak na tę porę roku. Wiatr znad morza przeniknął ciało trolla na wskroś, wywołując w nim potężne dreszcze.

- Zimno, co? - zagadał chłop z pałką w łapie. - Ha! Zaraz się rozgrzejesz! - rzekł z wrednym uśmieszkiem, prowadząc swego więźnia przez wioskę. Ciekawe nowego osobnika twarze wyglądały z każdego zakamarka Aldhalu. Wkrótce przy Azurze pojawił się znany mu z poprzedniego wieczora oszpecony pryszczami, a i tak genetycznie niezbyt urodziwy chłopak. Uśmiechnął się do stwora, wskazując niepotrzebnie dalszą drogę. Niósł kilka wczesnojesiennych jabłek, więc podzielił się nimi z więźniem, który do tego czasu zdążył już poczuć ogromny głód. Wszyscy, poza tym młodym zapomnieli o tym, że troll też musi jeść. Prowadzący niewolnika mężczyźni spojrzeli na chłopaka krzywo, ale nie odezwali się ani słowem.

- Dobre, nie? Później przyniosę więcej - powiedział dobroczyńca, jednak jego mina szybko zrzedła. Dostrzegł on coś w tłumku odprowadzającym wzrokiem Azura, zacisnął wargi i zwiesił głowę. - Muszę iść - wymamrotał, pąsowiejąc po uszy. Oddalił się w kierunku korpulentnej kobiety, najwyraźniej jego matki, która jęła strofować go za niegodne przecież zachowanie. Mimo mnogości wgapiających się w niego osób Azur znowu został sam.

Pierwszą jego pracą była odwrotność pracy wczorajszej. Miał on zepchnąć łodzie rybackie do wody, pomóc w przygotowywaniu sieci i osprzętu. Poradził sobie z tym wcale nieźle, a poszło mu to łatwiej, niż wyciąganie kutrów na brzeg. Gdy mężczyźni wypłynęli na morze, w wiosce rządzić zaczęły kobiety. Wieszały pranie, gadały, chodziły z koszami pełnymi chleba i innych zakupów. Wszędzie było ich pełno. Znajdujący się ciągle na nadbrzeżu rybackim Azur otrzymał chwilę odpoczynku, dostając prosty, ale syty posiłek, na który składały się dwie wędzone w całości ryby, gomółka nieco zjełczałego sera, spory bochen wczorajszego, ciemnego chleba i wiadro wody ze studni. Nikt w wiosce nie zdawał sobie sprawy, ile taki osobnik, jak on, może zjeść, toteż troll otrzymał tyle, ile uważano za słuszne. Jego racje żywnościowe miało zweryfikować samo życie.

Wkrótce przy jedzącym Azurze pojawił się znany mu chłopak z obiecanymi jabłkami. Dał mu kolejne dwa.

- Jestem Pełkot, a ty? - zapytał niefrasobliwie pomiędzy pomaganiem Azurowi w dostaniu się do najlepszych części rybiego mięsa a wgryzaniem się w jabłka. - Mieszkam tutaj. Skąd jesteś? Umiesz łowić?

//Azur -– z/t z powrotem do portu rybackiego. Postanowiłem pomijać w sesji żmudne prowadzenie kilku podobnych prac po kilka razy, więc opisałem wszystko już w tym poście. Oczywiście, wskazane jest przedstawienie tego wszystkiego ze perspektywy Twojej postaci.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

21 mar 2014, 16:27

MG

Pomiędzy drzewami przenikały powoli trzy cienie. Wieśniak, który dzierżył w dłoni łuk i rozglądał się niepewnie, wielka zielona góra, która po bliższej identyfikacji okazywała się trollem i jakiś mężczyzna o dziwnym ubiorze, wyglądzie i z mieczem u boku. Oddalając się od wsi zdążyli już wywołać niemałą sensację wśród grupki dzieci. Niedzielny łowca wprowadził pozostałą dwójkę do zagajnika, gdzie ominęli opuszczoną chatę, którą zazwyczaj zamieszkiwał troll. W oknie na chwilę błysnęła jakaś twarz, która czujnym okiem odprowadziła całą trójkę. Oni szli jednak jeszcze dalej, oddalając się od starego, spróchniałego domostwa. Po kilka minutach wędrówki dotarli na małą polankę, która była otoczona zagajnikami drzewa. Polana ta jednocześnie była dość powszechnym wśród okolicznych zajęcy miejscem schadzki.

Jednak w tej chwili nie było na niej żadnego zwierzęcia, pozostała pusta. Cała trójka mogła co najwyżej doszukiwać się zwierzęcych śladów pośród trawy, w te niewątpliwie tam były, gdyż nie tak dawno spory, zadowolony z siebie gach przewędrował przez nią z dumą godną sporej wielkości, najedzonego zająca o lśniącym, puszystym futrze. Tymczasem jednak wyposażony w łuk chłop rozejrzał się po okolicy, mając zapewne w swej prostej głowie nadzieję na to, że coś po prostu wypatrzy. Tradycyjnie już pilnował się, by być jakieś trzy, cztery metry od Azura. Troll choć przebywający we wsi długo pozostawał trollem i niewolnikiem, nikt nie oczekiwał, że będzie bezwolny i wiecznie posłuszny, nikt się tego nawet nie spodziewał.

Slavius jednak został zignorowany, będąc najwidoczniej w głowie wieśniaka osobnikiem niepokojącym, jednak nie niebezpiecznym. Albo też prosty umysł nie był w stanie objąć sobą możliwości zagrożenia ze strony także jego, co niejako tłumaczyłoby idiotyczną decyzję, jaką podjął przyprowadzając tutaj kompletnie nieznajomego mężczyzną, który pochodził niewiadomo skąd. W dłoni Mortamir ściskał swoje cztery strzały, które nie wyglądały na używane po raz pierwszy. Trudno stwierdzić ile razy zaostrzone i utwardzone w ogniu drewno było wyciągane z ziemi, czy też kory. Bo jeśli chodzi o wyciąganie go z zajęcy… Cóż, zapewne nie uświadczało tego zbyt często. Jeśli wierzyć krążącym po wsi słowom, to Mortamir wielokrotnie ledwo dawał radę zdobyć pięć zajęczych skór, które miał składać jako daninę władyce Aldhal, jednak mimo to twardo trzymał się tego zajęcia, zapewne dumny z faktu, że ma w ogóle taką możliwość.

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

28 mar 2014, 22:46

Tło

P

usta polana, szorstkie kolory bijące w gałki oczne. Koścista twarz trolla, wpisująca się w zarys natury, spozirająca mętnie wokół. Blask słońca, rzucający złociste plamy, przedzierający się pomiędzy starymi brązami.

Ślady. Zając. Szedł wolno, zdaje się ociężale. Takie są najłatwiejsze do złapania. Skoro się pasł, to pewnie udał na spoczynek. Ślady prowadzą więc do delikwenta, ewentualnie jego nory. - uśmiechnął się. Krzywe zęby przybrały wyraz potworny, choć wykwintny badacz mógłby w nim odnaleźć grymas zadowolenia. Warga została rozerwana kłem, struga juchy została rozmazana na zębach. Następnie zagryzł kciuki, rozmazując ciepłą krew na palcach. Był to standardowy proces przygotowania do polowania, w razie gdyby musiał łapać rękami, czy posiłkować się szczęką. Ciekawym aspektem bycia trollem była ta krew… tak jakby los mścił się za to, iż ktoś rani bestię. Tak jakby ze wszystkich złych aspektów bycia zielonoskórym, jeden miał wskazywać na dobro. Z drugiej strony mógł być to także wybryk, mający na celu zadrwić z głupich, acz nie pozbawionych umysłu, zwierząt. Jak gdyby ktoś chciał je oddzielić od innych ras, nie pozwalając na ich łączenie czy porozumienie. Chory żart, czy oznaka zbawienia – to pozostawało poza umysłem Azura.

D

ał znak ręką, by szli za nim. Szedł wolno, uważnie, skradał się. Las był mu już znany, rozeznał się także jak po nim chodzić. Jeśli nie okaże się, iż natrafią na coś niespodziewanego, nie powinno być problemu. Powąchał powietrze, szukając ważnych dla nozdrzy zapachów: zwierząt, roślin, dziwnych. Następnie począł szukać miejsca, z którego wiał wiatr. Do zwierząt należało podchodzić z zawietrznej, by nie mogły wyczuć zapachu. Gdyby zbliżył się wystarczająco, by ślady stały się bardzo świeże i wyraźne, będzie musiał obejść ofiarę. Należało także uważnie słuchać, coby nie przegapić okazji na inne zdobycze. Po drodze postara się także znaleźć kij, coby móc przyłożyć zwierzątku przez łeb, tym samym je pacyfikując. To by było na tyle, trzeba było ruszać. I ruszył, po śladach, powoli i spokojnie. Niczym kot, który zamierza złapać ptaszka.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

30 mar 2014, 16:09

Slavius całą drogę do domku przemilczał. Był gotowy na nauki. W jego umyśle rozpaliła się ciekawość. "Co dalej, co dalej?" mówił głos w jego głowie. Z zewnątrz nic nie dał po sobie poznać, ciągle idąc za tymi dwoma. Co za grupka. Wojownik, troll-niewolnik i mierny myśliwy. To musiało się skończyć jakoś dobrze! Ale co, jeżeli trafią na niedźwiedzia? Może nawet potężny troll by nie dał mu rady?

Kiedy doszli, nadal milczał. Przyglądał się trollowi, który powoli szykował się na polowanie. Rozsmarował sobie własną krew na palcach. Tak… Slavius słyszał o właściwościach tej krwi. Podobno żarła tak, że dłuższy kontakt mógł zabić. Co dziwne, na trolle nie działała. Może te stworzenia miały wrodzoną odporność na trucizny?

Ruszył za trollem, który dał im znak ręką. Przyjrzał się jego twarzy. Wyglądał na zadowolonego, chociaż trudno to było określić. Jego twarz była poraniona, a zęby… no cóż, niezbyt czyste. Zastanawiał się, dokąd idą. Przyglądał się ziemi, widząc szansę na naukę. Zapamiętał sobie, jak wyglądają ślady zajęcy. Nigdy nie miał problemów z pamięcią, więc ufał, że kiedyś będzie mógł je rozpoznać. Tak patrzył na ziemię, przy okazji nasłuchując, czy troll nie mówi czegoś nowego.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

30 mar 2014, 16:51

MG

Trzyosobowa grupka przemieszczała się powoli do przodu. Leśne zwierzęta na szczęście nie zwracały uwagi na nietypowość tej wesołej gromadki. Azur postanowił rozprowadzić po zębach i palcach swoją żrącą krew, co zapewne miało mu ułatwić polowanie. Jego posoka spłynęła z nadgryzionej wargi skapując na ziemię. Przemieszczał się po śladach królika, prowadząc swoje rozmyślania. Rozmyślania, które tym razem nie były szczególnie dalekie od rzeczywistości, to mu trzeba było przyznać.

Po krótkiej chwili troll stwierdził, że wiatr był bardzo słaby, a jeśli już powiewał jakimś mocniejszym podmuchem, to robił to wprost w jego twarz. Natura zdawała się tym razem współpracować z zielonoskórym. W powietrzu Azur czuł zapach typowy dla okolicznej roślinności, zmieszany z zapachem zajęcy i ich odchodów. Zdecydowanie lubiły odwiedzać tę polanę.

Ruszyli wspólnie po śladach zająca, śladach, których Slavius dopatrywał się często z ogromnym trudem, choć sam troll zdawał się nie mieć żadnych wątpliwości co do ich istnienia. Wieśniak szedł ostatni, za nimi. Skradali się powoli, bez słowa nie chcąc zapewne spłoszyć zwierzyny. Po może minucie takiej wędrówki Azur dostrzegł przed sobą poszukiwanego zająca. Był bokiem do nich, siedział spokojnie w trawie i podskubywał jakąś zieleninę. Zwierzę było beztroskie, ja na razie nie zauważyło polujących. Dzielił je od nich dystans jakichś dwustu metrów, więc nadal dość spory. Znaleźli swoją ofiarę, teraz pozostało zabrać się za właściwą część polowania.

Skradanie się szło Slaviusowi początkowo dość opornie, niemal od razu jak ruszyli nastąpił na jakąś gałąź, która pękła z trzaskiem. Szczęśliwie zając nie był jeszcze wtedy w pobliżu. Po tym incydencie na szczęście uważniej już patrzył pod nogi.

W kwestii Azura, który niejako zdominował pozostałych i uznał się za przywódcę tej grupy pozostawało co też zrobią dalej. Zapewne próba rzucenia się i doścignięcia zwierzęcia raczej nie miała sensu.

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

03 kwie 2014, 20:54

Tło

Sprawa jest dość prosta. Mortamirze, jeśli mógłbyś przejść się wokoło polany, bardzo cicho, i strzelić do zająca z drugiej strony. Jeśli w niego trafisz – po kłopocie. Jeśli zaś to będzie zły dzień, przeklęty przez Armenę, zajączek pocznie uciekać w naszą stronę. A wtedy my go ładnie potraktujemy. - to było jego polowanie. Czuł, że forma powoli wraca. Czuł, że nie mogą wrócić z pustymi rękoma. Pogładził ręką po dość znacznym drągu, który zgarnął po drodze. Od teraz to była jego broń, musiał jedynie wyczekać dobrego momentu i zaatakować. Wiedział, że pachnie dziczą, jednakże obawiał się o zapach Slaviusa. Miastowy, obrzydliwy.

Powinieneś jakoś ukryć swój zapach. Najlepiej gdybyś wytarzał się w odchodach albo ściółce, ale dobrym pomysłem jest także zdjęcie peleryny i przejechanie po sobie ziemią. – troll był bystry i nie chciał, by ten plan poszedł na marne tylko ze względu na zapach łowczego. Sam także obsypał tunikę ziemią, dla pewności. Poparzył na towarzysza, czekając aż ten spełni jego polecenie. Jeśli by oponował, Azur spojrzałby na niego i oblizał krew. To powinno podziałać jak wystarczający argument.

Naszym celem będzie złapanie zająca, najlepiej martwego. Masz miecz, ale nie sądzę by się przydał. Chociaż… możesz próbować trafić w zwierzątko. Przyczaimy się blisko ziemi, w ten sposób możliwe, iż nas nie zauważy. Jeśli chcesz, możesz próbować go na mnie nagonić, krzycząc albo wydając inne dziwne odgłosy. Zrozumiałeś, jesteś gotowy? - uśmiechnął się ordynarnie. Wyglądało na to, że będzie jeszcze dziwniej niż się spodziewał. Zdecydowanie wolałby mieć nóż, łuk czy chociażby swą sławetną maczugę… ale cóż, miał kij i towarzyszy. Powinno być dobrze. Oby Armena była łaskawa. Począł się gorliwie modlić, jednocześnie nie spuszczając wzroku z zająca i powoli chowając się coraz niżej i niżej. Wpadł w trans, trudno będzie go z niego wyrwać.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 913
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

08 kwie 2014, 17:20

MG

Wieśniak wzruszył ramionami na słowa trolla, po czym zacząć zgodnie z jego poleceniem okrążać zwierzę. Błogo nieświadom niczego zając skubał spokojnie trawę w czasie gdy wokół odbywały się przygotowania do nagonki. Kolejne sekundy zdawały się mijać ospale, a myśliwy zniknął z oczu zarówno Azura, jak i Slaviusa. Po dłuższej chwili zając uniósł nerwowo głowę spoglądając na boki. Zapewne silniejszy powiew wiatru przyniósł do niego zapachy czających się wokół osobników.

W końcu po przeciwnej stronie polany rozległ cichy świst. Zwierzę zerwało się natychmiast, nie pozostawiając cienia szansy, że wystrzelona w jego stronę strzała dotrze do celu. Zakładając, że w ogóle dotarłaby tam bez tego. Grot pocisku wbił się gdzieś w okolicy miejska, w którym zając był jeszcze przed chwilą, a spłoszone stworzenie popędziło zygzakiem w przeciwną stronę.

Żwawe stworzonko dostrzegło Slaviusa, który stał po tej stronie polany, skręciło gwałtownie i minęło Azura w odległości dobrych kilku metrów niknąc gdzieś w wysokiej trawie, troll nie miał nawet szansy na jakąkolwiek reakcję, było zwyczajnie za szybkie. Sam zapewne polował na większą zwierzynę, może nawet na taką, która nie rzucała się w pierwszej kolejności do ucieczki, a wręcz przeciwnie, próbowała bronić. Próby dogonienia rozpędzonego zająca miały słabą szansę powodzenia w wypadku zarówno elfów, jak i trolli czy ludzi.

Tym razem zielonoskóry zmuszony był obejść się smakiem. W tym czasie do towarzystwa powoli wracał Mortamir, który wyjął z ziemi swoją strzałę i mozolnym krokiem szedł w ich stronę, najwyraźniej niezadowolony z faktu, że im się nie udało. Trudno się dziwić, nieudane polowanie nie było powodem do radości. Wieśniak po chwili znalazł się w odległości głosu od pozostałych.
- Co teraz? – zapytał.

Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

08 kwie 2014, 22:03

Azur był spokojny. Zając to zdecydowanie za mała zwierzyna. Na takie maluczkie stworzonka brało się łuk albo powrozy. Źle ocenił ich szanse, zdecydowanie dawno nie polował.
Pomyliłem się, wybaczcie. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby zapolować na coś większego. - posłał przepraszający uśmiech w stronę Mortamira, następnie odwrócił ku Slaviusowi. Minę miał nietęgą, przepraszającą. Obiecał pokazać jak się poluje, a jak na razie pokazał farsę. Następnym razem po prostu sam strzeli z łuku, pokazując trochę więcej kunsztu i doświadczenia. Czekał na reakcję towarzyszy, czekał na cokolwiek. Postanowił, że upolują coś dużego i wrócą do wioski. Tak trzeba było zrobić. Jeśli w okolicy nie ma niczego takiego, nie mają teraz powodów, by tutaj zostać. Lepiej będzie wrócić i sporządzić łuki czy pułapki. Tak, zdecydowanie ta myśl szalała aktualnie Azurowi w głowie. Czuł wstyd, ponieważ jego plan się nie powiódł. Wiedział, że ma w sobie to coś. Po prostu długo nie trenował, po prostu długo nie widział w tym celu. W niczym nie widział celu. Nie mógł do tego wrócić, więc trzeba było polować dalej. Polować na życie.

Wróć do „Aldhal”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.