Plaża

To rybackie miasteczko nie jest duże, ale jako jedyne ma bezpośredni dostęp do morza. Wszyscy tutaj żyją z rybactwa, utrzymując tym samym mocną pozycję w Związku Miast Wschodnich. </p>
Awatar użytkownika
Ves
Posty: 157
Rejestracja: 06 lut 2012, 00:16
GG: 13073276
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1566

Plaża

12 sie 2012, 22:05

Aby na nią trafić trzeba opuścić port rybacki, podążając brzegiem morza, bądź też okrążyć miasto, przy czym ze względu na ukształtowanie terenu, pierwsza opcja jest zdecydowanie prostsza. Blisko miasta jest to wąski pas białego, drobnego piasku, oddzielający wodę od porastających mizerną roślinnością pagórków. Im dalej od miasta, tym brzeg podnosi się, a piasek zmienia w żwir i kamyczki. Po kilkunastu minutach spaceru mamy już znacznie przekraczający wysokością człowieka klif.
Z morza wystają, gdzieniegdzie skały, a ich ilość również wzrasta wraz z odległością. Położone są na tyle blisko lądu, by nie stanowić zagrożenia dla statków. Sprawiają natomiast, że większe fale tracą na prędkości, rozbijając o nie malowniczo. W pewnym momencie skały schodzą z plaży w wodę. Jeśli zna się to miejsce i drogę (i potrafi utrzymywać równowagę), można przejść po nich aż do podnóża klifu, gdzie znajduje się szeroka na niemal dwie stopy skalna półka. Widoczna jest także z góry, ale zejście na nią może powodować spore trudności.
Jeszcze dalej w klifie znajduje się słabo widoczna jaskinia, w czasie przypływu znajdująca się tuż nad linią wody, przez co może się ona wdzierać do środka. Dostanie się do niej po skałach jest niemożliwe, a zejście z góry – bardzo niebezpieczne. Miejscowe legendy mówią, że kiedyś ukrywał się tam upadły sługa Lorven.
***
Spod siedziby namiestnika Ves wyruszyła pierwsza i tym razem to ona prowadziła, narzucając dość energiczne tempo. Słońce już zaszło, a nie uśmiechało jej się takie wałęsanie się po nocy. Kąpiele w świetle gwiazd może i są romantyczne, ale teraz niebo zaczynało się robić pochmurne, a księżyc też nie był zbyt imponujący. To raz. A po drugie, uważała, że chyba wystarczająco już naraziła się oberżyście spod "Róży". Buszowanie po jego lokalu w środku nocy raczej nie poprawiłoby jej wizerunku. Chociaż, z drugiej strony, może udałoby się wtedy uniknąć spotkania z nim?
Tak czy siak, nie zamierzała spędzić na tym spacerze całej nocy, bo wyspać też by się chciała. Dlatego zamierzała szybko dotrzeć na miejsce i dopiero tam zwolnić, by nacieszyć się morzem. Dotarła do portu rybackiego, gdzie skręciła pewnie w jedną z uliczek. Minęła kilka domów, ponownie skręciła i znalazła się nad brzegiem. Port widoczny był gdzieś za nimi. Cuchnący rybami i żyjący własnym życiem nawet o tej godzinie. Przed nimi zaś było już widać jasną wstążkę plaży i wznoszące się dalej klify.
No więc – przerwała milczenie. – Na czym skończyliśmy naszą rozmowę? Zdaje mi się, że na twoim szlachetnym pochodzeniu…
Zastanawiała się chwilę, czy rozwinie temat i rozmyślała jednocześnie nad kolejnym pytaniem. Sama nie wiedziała, jak teraz pokierować rozmową. Dowiedziała się najciekawszych rzeczy o jego ojczyźnie, więc teraz powinna pytać bezpośrednio o niego, prawda?
Tymczasem dotarli do miejsca, gdzie zaczynał się jasny nadmorski piasek. Zatrzymała się i utrzymując równowagę na jednej nodze, zabrała za zdejmowanie butów. Potem chwyciła je w lewą rękę i z szerokim uśmiechem kontynuowała spacer, zwalniając tempo. Piasek cudownie przesypywał jej się między palcami. Łagodnym łukiem skierowała się w stronę fal, łagodnie obmywających plażę. Słychać było dźwięk wody rozbijającej się gdzieś dalej o nadbrzeżne skał. Dzięki temu tutaj było bardzo spokojnie. Miejscowa młodzież często tu przychodziła, bo miejsce nadawało się do bezpiecznej kąpieli. Oczywiście, jak to młodzi, potrafili znaleźć sobie także bardziej ekscytujące zajęcia.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Omival
Posty: 73
Rejestracja: 27 gru 2013, 22:00
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 43348566
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2832

08 kwie 2014, 23:53

TŁO MUZYCZNE

Delikatnie ogrzewana promieniami słońca woda była bardzo przyjemna. Wzmagający się, porywisty wiatr spiętrzał wysokie fale, które łamiąc się przy brzegu zatapiały coraz większą część plaży. Dochodząc niemal do wydmy z pozostawionymi przez Omivala rzeczami, wyrzucały różnokształtne muszle, drobne kamyki i ciemnozielone glony. Mężczyzna ociągał się z wychodzeniem na plażę najdłużej jak mógł, jednak chcąc, aby dobytek pozostał suchy musiał się pospieszyć, poza tym osoby, które nie tak dawno widział hen na horyzoncie, wyraźnie się do niego zbliżyły, a jego nagość nie była zapewne niczyim marzeniem.

Omival wypłynął daleko, zupełnie tracąc kontakt z podłożem. Aby nie przemęczać się zanadto i wrócić na ląd, wpadł na ciekawy pomysł. Odczekał chwilę i rzucił się na falę, mając nadzieję, że ta zaciągnie go do samego brzegu. Niestety przeliczył się, został poniesiony tylko kilkanaście metrów i osiadł na mieliźnie, po której mógł swobodnie brodzić. Dryfowanie w ten sposób przypadło mu do gustu. Nie zamierzał rezygnować z tej, właściwie daremnej, lecz prawdopodobnie ostatniej tego dnia rozrywki, toteż zaczął przygotowywać się do powtórzenia wyczynu. Ugiął nogi w kolanach i wyczekiwał na odpowiedni moment. Porywisty podmuch uderzył w dużą falę, jeszcze bardziej ją wypiętrzając. Mocne uderzenie zaskoczyło mężczyznę, który zamiast zostać poniesionym ku brzegowi, niespodziewanie znalazł się pod wodą. Nieco zdezorientowany, oślepiony tumanem rozproszonego piasku po chwili wynurzył się, wypluwając kilka łyków słonawej wody. Ostatecznie doszedł do wniosku, że prędzej zwyczajnie dojdzie do plaży, niż miałby co chwila być zatapianym.

Dno zmieniało się z grząskiego i piaszczystego na utwardzone drobnymi otoczakami, aż w końcu stawało się nieco chropowate przez nagromadzone kawałki muszli, po których nieprzyjemnie było stąpać. Zanim Omival postawił każdy kolejny krok, przyglądał się przejrzystej tafli wody, szukając obiektów, mogących mu zaszkodzić. Morze pełne było ostrych konch i żyjątek pozornie nieszkodliwych, a jednak mogących boleśnie zranić. Nagle wbił wzrok w stopy, które badawczo przesuwały się po małym fragmencie dna. Coś znalazł. Chociaż woda była czysta niczego nie zauważył, ale na pewno czuł. Przedmiot był gładki i chłodny oraz zdecydowanie większy od kamieni, na które wcześniej nadepnął. Co to może być?, pomyślał, lecz nic mu nie przychodziło do głowy. Pozostało zanurkować i sprawdzić. Omival opierając się falom, opadł na dno, a jego ciało mimo starań zostało zniesione kilka metrów. Przez chwilę chciał zrezygnować z poszukiwań, jednak ciekawość niejako zmusiła go do ich kontynuacji. Szybko znalazł się przy przedmiocie leżącym pośród maleńkich wałów usypanych z muszelek i kolorowych kamyczków. Tajemniczym obiektem okazał się spory kawałek szkła, dość głęboko wbity w dno. Nie czekając dłużej, zwinnym ruchem dłoni wyciągnął go na powierzchnię.

– Kawałek szkła? Naprawdę? – powiedział z delikatnym zażenowaniem przyglądając się znalezisku. – Chwileczkę… Ten kształt… – ucichł. Jak gdyby coś pękło i nie chodzi tu o szkło w dłoni Omivala. Pękło coś wewnątrz. Znów ogarnął go stan podobny do tego o poranku. W jego głowie ponownie rozpętała się burza myśli. Sferyczne i takie gładkie… To musi być kula. Jej fragment. Rozbity fragment.

– Kula jest rozbita! – wrzasnął. Nawet nie spostrzegł, kiedy morze wyrzuciło go na brzeg. Całkiem nagi leżał nieopodal wydm. Na jego twarzy pojawił się prawie niezauważalny uśmiech, którego od tak dawna brakowało. Bo skąd taki odłamek szkła w morzu? Muszę się upewnić. Do jego umysłu wkradała się nuta niepewności. Ale jeśli to prawda, szanse są dużo, dużo większe…

Zamyślony ocknął się dopiero słysząc przejmujący śmiech. Tuż obok wydmy przechadzały się dwie jasnowłose niewiasty. Onieśmielone widokiem golasa cicho zachichotały i żwawo poszły w swoją stronę. Omival stał niewzruszony. W końcu to nie pierwszy raz, kiedy leży nago na plaży i spotyka go kobieta. Po chwili zadumy przysiadł na wydmie z zamiarem posilenia się. Z przymocowanej do pasa sakwy wyjął pół bochenka chleba, po czym przekroił go na dwie równe części. Jedną z nich schował z powrotem, a drugą zjadł z dodatkiem kilku suszonych owoców. Po odpoczynku ubrał się i spakował. Fragment szkła potłukł na mniejsze, pozostawiając sobie tylko jeden odłamek, resztę zaś wyrzucił do morza. Średniej wielkości szkiełko o stępionych krawędziach włożył do pustej sakwy zamocowanej obok pochwy na ostrza, mając nadzieję, że w niedługim czasie znajdzie osobę, która zdoła zidentyfikować jego rodzaj. Zrelaksowany wkroczył na piaszczystą, porośniętą gdzieniegdzie sucholubnymi trawami ścieżkę prowadzącą do portu rybackiego w Aldhalu.

z/t

Wróć do „Aldhal”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.