Karczma Pod Bezgłową Damą

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Karczma Pod Bezgłową Damą

22 lis 2011, 23:17

Karczma Pod Bezgłową Damą

Obrazek
Obrazek
Bezgłowa Dama jest karczmą niemałą i bynajmniej nie sztampową. Jej podłoga jest pokryta płytkami, które wyczyszczone pięknie lśnią, a ściany zaś wzniesiono z tajemniczego kamienia o miłej strukturze podobnej do marmuru. Tak więc łatwo sobie wyobrazić, że wnętrze sporego młotka mogło wyglądać bardziej jak środek świątyni, niż gospoda. Mimo to pojawiały się tutaj elementy całkiem normalne dla karczmy, to jest długie stoły z ławami, może dwa czy trzy mniejsze stoliki, które zazwyczaj stały puste, ponieważ w Derin nikt nie lubił samotnie się bawić oraz kontuar, a za nim karczmarka, którą bogowie obdarzyli krągłymi kształtami i całkiem uroczą twarzyczką o pełnych ustach i dużych oczach.
W Bezgłowej Damie liczyły się trzy rzeczy: odpoczynek, zabawa i tańce. Derińczycy nie należeli raczej do ludzi, którzy by się upijali w co drugą noc, dlatego też w Młotku panował zazwyczaj spokój i śmiech. Bo czy było wspomniane, że mieszkańcy właśnie tego miasta są sławni nie tylko za swoje zdolności, ale i za niesamowite poczucie humoru i przyjazne nastawienie?
Drzwi parę metrów po prawej od lady prowadził do ciemnego korytarza, który łączył kilkanaście wolnych pokoi do wynajęcia. Były one schludne, od jednoosobowych do czteroosobowych, od skromnie urządzonych, do tych stworzonych z przepychem.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

01 cze 2015, 13:02

Patrząc na nieskoordynowane wysiłki całkiem wycieńczonego Drytraka, próbującego niezgrabnie i niezręcznie odryglować drzwi, chwiejącego się na nogach, chcącego w swym obecnym, niewiadomym i niestabilnym stanie wyjść, żeby z jakichś przyczyn szukać swojego ciała... Nie było opcji, żeby Sadrigal na to pozwolił. Podszedł do mocującego się z drzwiami Drytraka i położył mu rękę na ramieniu. Mocno.

- Nie. Nigdzie nie wychodzisz w swoim obecnym stanie. Zaraz się przewrócisz. Leżysz tu, na łóżku, a skoro jesteś w stanie mówić, mówisz mi, dlaczego potrzebujesz swojego starego ciała, dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej i co się z tobą teraz dzieje. Natychmiast. - mówił głośno, stanowczo i w sposób nieznoszący sprzeciwu.

Jeśli zaistniałaby taka potrzeba, wykorzystałby swoją przewagę - polegającą zarówno na koordynacji, jak i tym, że był dość wypoczęty po śnie - i obezwładniłby Drytraka. Nie miał absolutnie zamiaru pozwolić mu na opuszczenie tego pomieszczenia, przynajmniej nie dopóki dowie się, co się stało i co nie poszło zgodnie z planem. O tym, że coś poszło źle, był już całkowicie przekonany.

Awatar użytkownika
Drytrak
Posty: 134
Rejestracja: 20 wrz 2014, 21:38
Discord: Brutal
GG: 53864657
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3057

06 cze 2015, 16:08

Myślami był już w przyszłości, teraz to na niej się skupiał i to o nią musiał zadbać, znalezienie ciała zdawało się być jedynie formalnością, na której zbytnio nie miał zamiaru się rozwodzić, ale los zadecydował inaczej. A właściwie Sadrigal. Drytrak nie wiedział, dlaczego nie chciał mu po prostu powiedzieć, gdzie to przeklęte ciało jest. W swojej pogrążonej w chaosie, pozbawionej zdolności racjonalnego myślenia głowie nie mógł doszukać się odpowiedzi. Ale nie przeszkadzałoby to mu, gdyby jego niedawny sojusznik po prostu stanął obok, odmawiając mu wszelakiej pomocy, ale mimo wszystko dając Drytrakowi działać. Tymczasem on starał się go powstrzymać, stanął mu na drodze do wolności, największego skarbu i aktualnie jego jedynego celu. Stał się tym samym jego wrogiem, przeszkodą, którą należało usunąć.

Nie mógł pozwolić, by ktoś wtrącał się teraz w jego sprawy. Czując nacisk na ramieniu i wsłuchując się w słowa, na które sam sobie nie byłby w stanie odpowiedzieć, wiedział już, że kolejne chwile zadecydują o jego losie, albo ucieknie od dręczących go zjaw, albo połączy się z nimi na wieczność. Tego drugiego zdecydowanie pragnął uniknąć, toteż mimo nieustających zawrotów głowy, wyczerpania i ogólnego otępienia postanowił zawalczyć o swoje. Miał zamiar złapać za nadgarstek wyciągniętą dłoń Sadrigala, używając ręki przeciwnej do tej, na której jego przeciwnik położył swoją, a następnie odwrócić się, szarpnąć go i użyć wolnej ręki, by posłać w kierunku jego twarzy możliwie najsilniejszy cios, a potem zwyczajnie rzucić się na niego.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

21 cze 2015, 10:12

MG

Na pierwszy rzut oka wydawało się, że wszystko poszło gładko. Nikt nie zdołał się zorientować, że w karczmie popełniono morderstwo. Pozbycie się poprzedniego ciała Drytraka okazało się dziecinnie łatwe. Nie było takiej rzeczy, która nie udałaby się "Poszukiwaczom" do tej pory. Nadszedł jednak czas, że wojownik się obudził i nie czuł się dobrze. Chaos to zbyt delikatne słowo by zobrazować to, co działo się w tej chwili w jego głowie. Był pewien tylko jednego, chciał odzyskać swoje dawne ciało. Dotychczas przejęcie innego stworzenia odbywało się w nieco inny sposób. Teraz umysł biednego hełmu nie mógł sobie poradzić z natłokiem myśli. Postanowił wyruszyć by odzyskać jednorękie ciało, które służyło mu przez długi czas.

Przeszkodzić w tym chciał mu Sadrigal. Widział w jakim stanie znajduje się mężczyzna z magicznym hełmem na głowie. Wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby szlachcic po prostu pozwolił działać Drytrakowi.

Czas jakby zwolnił, gdy wojownik poczuł dłoń na swoim ramieniu, która mocno się zacisnęła, nie pozwalając mu iść dalej. Gdy Sadrigal został złapany za nadgarstek, wiedział, że to się źle skończy. Drytrak wpadł w prawdziwą furię, która dodała mu sił, jego plan jednak nie powiódł się w całości, szlachcic w końcu nie stał jak kołek, dając sobie obić twarz. Mężczyzna w hełmie wyprowadził silny cios, która jednak nie trafił w cel. Nie był przyzwyczajony do tego ciała jeszcze i chociaż atak zachował swoją niesamowitą siłę, to trafił jedynie w ramię Sadrigala, który zdołał wykonać częściowy unik. Drytrak stracił równowagę, ale zdołał złapać jeszcze w pół szlachcica i obaj przewrócili się na ziemię. Szlachcicowi udało się zyskać małą przewagę i w tej chwili siedział na wojowniku i przyciskał jego ręce do podłogi, walka jednak się jeszcze nie skończyła.

Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

26 cze 2015, 22:26

Sadrigal pozostał w tej pozycji, przyciskając ręce Drytraka przemocą do ziemi, przez kilka sekund, po czym ze sfrustrowanym westchnięciem puścił go i wstał z ziemi, stając obok, obserwując słabo skoordynowane próby podniesienia się wojownika. Kurwa, boli. Nawet w nowym ciele Drytrak zachował tę nadzwyczajną siłę. Teraz jednak, kiedy już pokazał, z Lorven jedna wie, jakich powodów, wrogość, Sadrigal wiedział już, że potrafi sobie z nim poradzić. Nie odzyskał jeszcze koordynacji ani, najwyraźniej, umiejętności logicznego myślenia. Sadrigal nie miał zielonego pojęcia, dlaczego był zmuszany do wykonywania takich posunięć - o co Drytrakowi chodziło, jaki był jego cel - ale liczył na to, że pokaz siły zaapelował do wojownika. Prawdopodobnie było to dlań jedynym, co mogło do niego w takim momencie trafić. Sadrigal naprawdę nie chciał uszkodzić Drytraka bardziej i szczerze liczył na to, że jednak sytuację da się w jakiś sposób naprawić.

- Obudź się, kurwa mać. Masz nowe ciało, masz dwoje rąk. Ciesz się i odzyskuj siły, zamiast odpierdalać. Rozumiesz, co mówię? - wreszcie mógł pozwolić sobie na jakiegoś rodzaju szczerość, co znalazł odświeżającym.

Awatar użytkownika
Drytrak
Posty: 134
Rejestracja: 20 wrz 2014, 21:38
Discord: Brutal
GG: 53864657
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3057

28 cze 2015, 03:08

Drytrak szarpał się jeszcze przez chwilę, a robił to tak, jakby zależało od tego jego życie, i może rzeczywiście zależało, na nic jednak zdały się jego wysiłki i ostatecznie, z towarzyszącą temu wielką goryczą, musiał zaakceptować kolejną porażkę z rzędu, niby mało znaczącą, ale jednak dobijającą. Wykorzystał już chyba wszelkie rezerwy, które mogło skrywać nie tylko nowe ciało, ale i on sam, a uczucie doszczętnego i całkowitego wyczerpania było tylko ziarnkiem na pustyni dręczących go, okropnych doznań, których część z pewnością będzie doskwierać mu również i w przyszłości. Był tego absolutnie pewny, a owej pewności dostarczało mu to, że nie słabły one z sekundy na sekundę, a pozostawały takie same, a kto wie, może nawet wzbierały na sile. Bo wbrew obiegowej opinii, i mimo swego rodzaju piękna, jakie ta opinia niosła, czas nie goił wszystkich ran. Pewnych po prostu nie sposób było zasklepić, nie sposób było zapomnieć, nie pozwalały na to. Chociaż ten fatalizm mógł być tylko jednym z wielu przecież skutków niedawnych wydarzeń i aktualnego jego stanu, a stan ten, jak zresztą wszystko inne, nie mógł trwać wiecznie. Może warto było jednak pokładać wiarę w bezwzględnym czasie, może jednak ludzie mieli rację. Drytrak nie potrafił sobie odpowiedzieć.

Leżał znowu na podłodze, Sadrigal odszedł gdzieś na bok, pokrzyżował jego plany. Może to i lepiej, może mylił się po raz kolejny, podjął następną złą decyzję. Nie dziwił się swojej naiwności i irracjonalności, nie wahał się przed podejmowaniem decyzji, bo nie obawiał się konsekwencji, czuł, że nie miał już nic do stracenia. Ale wybory zawsze pozostają, te dobre, jak i te złe, i trzeba było jakoś z nimi żyć, ze świadomością, co do tych wyborów doprowadziło. Życie pokazywało też, i znakomita część ludzkości była tego żywym przykładem, że często to cudze wybory decydowały o naszym życiu, zmuszały do robienia czegoś, czego nie chcieliśmy. Tak i teraz Drytrak nie chciał żyć, a musiał.

Usiłował wstać, podnieść się z tej brudnej podłogi, zyskać trochę godności, ale nie mógł, każda z wielu części jego ciała odmawiała mu posłuszeństwa, a i w głowie hulał istny sztorm. Z poszarpanym żaglem i na dziurawym okręcie nie było mowy o dopłynięciu gdziekolwiek. Z coraz większym trudem przychodziło mu utrzymywanie przytomności, organizm łaknął odpoczynku.

- Wszystko - mówił bardzo powoli, cicho i spokojnie, na nic więcej nie mógł sobie pozwolić - co mogło pójść źle, poszło źle. I to tak, że nawet ja nie mogę sobie tego wyobrazić. Zachciało mi się zabawy z magią. Straciłem wspomnienia, Sadrigalu, chyba jestem dosłownie nikim. Pomóż mi dostać się na łóżko, bo zaraz znowu sen mnie zabierze.

Awatar użytkownika
Tonuryn
Posty: 132
Rejestracja: 18 wrz 2014, 21:11
Lokalizacja postaci: Kamienica Artmerów
Discord: Youmuu
GG: 52562577
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50324#50324

28 cze 2015, 22:39

Minęło trochę czasu.

Nie był to czas obfity w ciekawe rzeczy. Jedzenie śniadania, obserwacja obecnych, przyglądanie się oberżystce, która od czasu do czasu rzucała mu ciekawskie spojrzenia. Ot, mijające powoli chwile, podczas których bard przygrywał sobie na lutni, muskając jej struny koniuszkami palców i nucąc stare pieśni pod nosem, zastanawiając się nad rzeczami dużo bardziej poważnymi niż to, jak wielką garść orów wyciągnie z kapelusza po skończonym spektaklu. Nie liczył na wiele, było w końcu bardzo wcześnie. Nienajlepsza pora na grę, jeśli ktoś liczył na większy zarobek.
Tonuryn nie liczył. Grał, żeby zająć czymś palce, jego myśli były bowiem daleko. Musiał przyznać, że był odrobinę zaniepokojony. Wiedział, że im więcej myśli o ostatniej nocy i o tym, co może go spotkać dzisiaj, tym gorsze ma przeczucia, nie zamierzał jednak robić z tym faktem wiele.

Po jakimś czasie doszedł do wniosku, że wyczekał wystarczająco wiele. Udał się na górę, wyszukał izbę, o której wiedział, że należy do Sadrigala, i, po krótkiej chwili nasłuchiwania, zapukał lekko.

Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

04 lip 2015, 20:07

- Nie jesteś nikim, Drytraku. Jesteś potężnym, silnym i sprytnym wojownikiem z Północy, i dobrym towarzyszem. Zasługujesz na szacunek i na przyjaźń.

Sadrigal otworzył drzwi z miną kwaśną jak kosz cytryn, wpuszczając do środka Tonuryna. Pokazał ręką w stronę rozciągniętego na ziemi Drytraka, zamykając za bardem drzwi. Drytrak został podniesiony i ułożony na łożu. Sadrigal nagle był wdzięczny za obecność Tonuryna; nie chciał być sam na sam z tym problemem, i podejrzewał, że jeśli chodzi o postawienie Drytraka na metaforyczne nogi bard może być przydatniejszy od niego samego. Zaczął więc referować.

- Tonurynie. Drytrak jest wyczerpany i nieskoordynowany, ale tego się spodziewaliśmy. Nie spodziewaliśmy się natomiast tego, że utracił wspomnienia, zachowując ich najwyraźniej tylko mgliste fragmenty, i jest bardziej wyczerpany mentalnie niż fizycznie. Co nie rokuje dobrze. Myślę, że na dobry początek najlepsza i najbardziej pomocna będzie zwykła rozmowa i opowieść, która da biedakowi korzenie. Myślę też, że z nas dwóch to ty jesteś lepszy w snuciu opowieści - liczę więc na ciebie. Musimy mu pomóc.

Awatar użytkownika
Tonuryn
Posty: 132
Rejestracja: 18 wrz 2014, 21:11
Lokalizacja postaci: Kamienica Artmerów
Discord: Youmuu
GG: 52562577
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50324#50324

06 lip 2015, 11:27

Bard podrapał się po brodzie, spoglądając na rozwalonego na łóżku Drytraka i rozważając liczne implikacje tej sytuacji. Jeśli Drytrak utracił wspomnienia, to zapomniał również, kim jest. A skoro i tego nie wiedział, to możliwe byłoby… ukształtowanie go na nowo. Idea brzmiała absurdalnie. Tonuryn był pewien, że myśli Sadrigala też musnęły ten pomysł, a może nawet zabrał się on już za jego realizację.

Teraz nasuwała się inna myśl. Jakim chcieli, o ile Drytrak rzeczywiście był w takim okropnym stanie, żeby woj się stał? Czy miał odzyskać swoją starą, brutalną, krwiożerczą osobowość? A może dobrym pomysłem byłoby ją zmodyfikować? Tutaj coś usunąć, tam dodać, uczynić opowieść barwniejszą, niż w rzeczywistości była; nasycić postać Drytraka cechami, jakich nie miał, dać mu odrobinkę inny fundament, popchnąć w taką stronę, żeby ten mógł wykształcić w sobie duszę, której nigdy nie miał.
To wszystko było bardzo skomplikowane i niewykluczone, że rozmyślanie nad podobnymi sprawami przyniesie za sobą niedługo ból głowy, bard był jednak szczerze zafascynowany tematem i nie zamierzał zbaczać z tej ścieżki.

A teraz Sadrigal powierzał mu zadanie wrócenia zagubionych wspomnień Drytraka. Ufał mu, że nie spieprzy roboty.
A może wszystko to był czysty absurd i wymysł Tonuryna, który miał w zwyczaju komplikować sprawy.
Cóż, pewnie nigdy się nie dowie.

Obrzucił Sadrigala niemożliwym do odczytania spojrzeniem i przykucnął przy łożu, żeby jego głos był blisko słuchającego.
Odezwał się dźwięcznym basem:

- Twoja opowieść, Drytraku, nie ma kształtu. Byłeś osobą, która kierowała się emocjami. Taką, która przebieg swojego życia powierzyła prostym zachciankom, nieprzemyślanym decyzjom i zrządzeniom kapryśnego losu. To właśnie takie nastawienie zaprowadziło cię w miejsce, w który się znajdujesz, i z którego zapewne nie widzisz żadnego wyjścia. W końcu ze wszystkiego, co miałeś pamiętać, został jedynie zwiewny dym.
Zauważ jednak, że, wraz ze śmiercią starego siebie, pozyskałeś nie tylko nowe, zdrowe ciało, ale także nową drogę, nowe ścieżki, którymi możesz poprowadzić samego siebie. Jesteś w tej chwili panem swojej osobowości. Być może jesteś jedyną osobą na całym świecie, której dana została taka szansa. Tylko od ciebie zależy to, kim, czy może jakim, się staniesz.
Rozważ to głęboko.
Awatar użytkownika
Drytrak
Posty: 134
Rejestracja: 20 wrz 2014, 21:38
Discord: Brutal
GG: 53864657
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3057

23 lip 2015, 19:30

Gdy ponownie znalazł się na zdecydowanie miększym niż podłoga, aczkolwiek zabrudzonym łóżku, poczuł ulgę, choć była ona ledwie okruchem w natłoku tego wszystkiego, co go teraz dręczyło, fizycznie i psychicznie. Pragnął odpoczynku, chciał zamknąć oczy i już nigdy się nie obudzić, wiedział jednak, że nastanie dla niego kolejny dzień, a wtedy nie będzie mógł już uciec od tego problemu, i to go właśnie tak przerażało, odwlekał ten moment jak tylko mógł, ale nie zostało mu dużo czasu. Jego ciało i dusza zdawały się być ruiną, zgliszczami zwyczajnej, ale zadawalającej go przeszłości, niedawne zmagania wyssały z niego całą siłę, nie zostawiając choćby krzty energii, nie mógł czuć się gorzej, nie mógł też polepszyć swojego stanu, leżał więc na tym brudnym posłaniu i czekał, aż skatowany organizm zamknie mu oczy.

Wtedy pojawił się znajomy głos, jakby dochodził gdzieś zza ściany, majaczył we mgle, sugerował, że każe niesione przez niego słowo ma drugie dno. Odbijał się on echem w głowie Drytraka, raniąc jego nadszarpnięte zmysły, sprawiając dodatkowy ból i komplikując wszystko niepotrzebnie. Wojownik nie potrafił i nie chciał zrozumieć tego, co docierało do jego uszu. Przechylił nieco głowę, ujrzał Tonuryna, nie jego się spodziewał, nie spodziewał się takich słów z jego strony. A im dłużej brzmiał jego głos, tym Drytrak był pewniejszy tego, że on i jego problem są zdani wyłącznie na siebie. Nikt nie potrafił go zrozumieć, pojąć jego sytuacji, a tym samym i mu pomóc, nie winił ich za to, ale wyłącznie szkodzili.

- Nigdy o to nie prosiłem - wyszeptał bardzo powoli, jakby jego gardło było pełne ostrych kolców. - Jesteś chory, Tonurynie. Jesteś chory, jeśli tak uważasz. Odejdź, zostaw mnie… - nie zdążył dokończyć, mimowolnie popadł w sen, wycieńczone ciało w końcu pozbawiło go przytomności, wprowadzając w stan bardzo głębokiego snu, po którym czekał go istny koszmar.

Awatar użytkownika
Drytrak
Posty: 134
Rejestracja: 20 wrz 2014, 21:38
Discord: Brutal
GG: 53864657
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3057

26 lip 2015, 23:06

Spał mocno i długo, spał jak kamień, który to kamień mógł tylko obserwować to, co się wokół niego działo, pozbawiony znaczenia, bez wpływu na cokolwiek, bierny. Jeden z tysięcy kamieni, tworzących niegdyś wielki głaz.

Obudził się w środku nocy, cały spocony i drżący, ale nie pamiętał, żeby coś mu się śniło, zero wizji, zero urywków wspomnień i koszmarów. A jednak czuł, jakby wydarzyło się coś złego. Natychmiast wróciło przytłaczające poczucie winy, a razem z nim obrzydzenie i brak poczucia sensu istnienia. Blade światło księżyca oświetlało przeciwną część pokoiku, a obecne w nim chłodnawe powietrze przynosiło ulgę rozpalonemu ciału. Dźwignął się z absurdalnym wręcz trudem, jakby był przymocowany do łoża za pomocą dziesiątek łańcuchów. Ostatecznie jednak udało mu się, usiadł więc na jego krawędzi i zaczął wpatrywać się w pustkę przed nim. Był całkiem sam, wszędzie walały się jego stare i nowe rzeczy, próbował z nich coś odczytać, jakaś sugestia, może wspomnienie, jednakże nic nie udało mu się osiągnąć.

Zaczął zastanawiać się, co tak właściwie powinien teraz zrobić, nie mógł przecież udawać, że nic się nie stało. Kości zostały rzucone, a odwrotu nie było. Jednakże on nie miał najmniejszego zamiaru iść naprzód, nie było w nim żadnego żaru, celu, marzenia czy ambicji, jego istnienie stało się bezcelowe. Wiedział, że nic by się nie stało, jeśli przestałby jeść i pić, nie potrzebował snu, na nic były mu pieniądze, nie interesowały go relacje z innymi ludźmi, nie mógł kochać, nie mógł się za czymś stęsknić. Był między zwyczajnymi ludźmi, a nie przypominał ich w żadnym aspekcie, nie pasował tu, ten świat nie był dla niego, pragnął więc go opuścić, lecz klątwa mu na to nie pozwalała. Mógł tu siedzieć, aż jego ciało i kości zamieniłyby się w proch, ale on nadal by trwał, po kres dni, mogąc jedynie cierpieć i rozmyślać, co więc powinien uczynić, skoro nic w tym świecie nie mogło przynieść mu ulgi, nie mogło nadać wszystkiemu sensu. Mógłby stać się kamieniem, leżeć w trawie i obserwować przechodzących obok ludzi, przez dziesiątki, może setki lat, chociaż w międzyczasie jego umysł już dawno by zanikł, a może stałoby się z nim coś jeszcze gorszego. Nie miał nic do stracenia, nie miał nic do zyskania.

Wstał, usłyszał znajome skrzypnięcie. Musiał opuścić to miejsce, musiał uciec od tych, których znał, wprawdzie pobieżnie, ale jednak. Nie był im nic winny, a i on nie oczekiwał od nich niczego, nie byli w żaden sposób względem siebie zobowiązani, nie było między nimi żadnych zbieżności, wyłącznie różnice i niezrozumienie, ich znajomość była jak choroba, która wszystkich ich powoli pożerała, musiał się od niej uwolnić, chociaż od niej. To on ją wywołał, niepotrzebnie dzielił się swoim sekretem, niepotrzebnie to wszystko zaczynał, sam nie wiedział, dlaczego to uczynił, być może po prostu musiał to komuś wyjawić, podzielić się brzemieniem. Nie udało się, to i wiele innych rzeczy, ale nie było nad czym rozpaczać, wiele błędów miał na swoim koncie, ten nie robił zbytniej różnicy.

Nadal nie miał pojęcia, co ze sobą począć, ale instynkt zmuszał go do opuszczenia tego miejsca. Ubrał się więc, łącząc porozrzucane po podłodze części garderoby, nie wiedział tylko, po której stronie umieścić miecz, zdecydował się jednak na lewą, w końcu jeszcze nie tak dawno marzył o tym, by trzymać go w swojej prawicy. A marzenie to doprowadziło go do obecnej sytuacji, modlił się o to, by już więcej o niczym nie zamarzyć.

Szedł szybko i możliwie najciszej, nie oglądał się za siebie ani nie zwracał na nic uwagi, parł prosto do wyjścia. Poczuł ulgę, gdy jego oczom ukazało się skąpane w mrokach miasto.

z/t

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 21 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 20 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52244
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.