Karczma Pod Bezgłową Damą

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Karczma Pod Bezgłową Damą

22 lis 2011, 23:17

Karczma Pod Bezgłową Damą

Obrazek
Obrazek
Bezgłowa Dama jest karczmą niemałą i bynajmniej nie sztampową. Jej podłoga jest pokryta płytkami, które wyczyszczone pięknie lśnią, a ściany zaś wzniesiono z tajemniczego kamienia o miłej strukturze podobnej do marmuru. Tak więc łatwo sobie wyobrazić, że wnętrze sporego młotka mogło wyglądać bardziej jak środek świątyni, niż gospoda. Mimo to pojawiały się tutaj elementy całkiem normalne dla karczmy, to jest długie stoły z ławami, może dwa czy trzy mniejsze stoliki, które zazwyczaj stały puste, ponieważ w Derin nikt nie lubił samotnie się bawić oraz kontuar, a za nim karczmarka, którą bogowie obdarzyli krągłymi kształtami i całkiem uroczą twarzyczką o pełnych ustach i dużych oczach.
W Bezgłowej Damie liczyły się trzy rzeczy: odpoczynek, zabawa i tańce. Derińczycy nie należeli raczej do ludzi, którzy by się upijali w co drugą noc, dlatego też w Młotku panował zazwyczaj spokój i śmiech. Bo czy było wspomniane, że mieszkańcy właśnie tego miasta są sławni nie tylko za swoje zdolności, ale i za niesamowite poczucie humoru i przyjazne nastawienie?
Drzwi parę metrów po prawej od lady prowadził do ciemnego korytarza, który łączył kilkanaście wolnych pokoi do wynajęcia. Były one schludne, od jednoosobowych do czteroosobowych, od skromnie urządzonych, do tych stworzonych z przepychem.
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Nifrea
Posty: 87
Rejestracja: 18 wrz 2014, 12:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3061

27 lip 2015, 16:16

Pomimo bardzo dziwnego snu, który zbudził ją w środku nocy, Nifrea obudziła się rześka i wypoczęta. Ten jednak zmusił ją do pomyślunku a propos przyszłości ich grupki. Z reguły nie wierzyła w takie rzeczy, wolała myśleć logicznie, ale co jak co, może tym razem był to jakiś znak? Albo po prostu kobieca intuicja, która przejawiła się w bardzo interesujący sposób. Chociaż nie targały nią strach czy niepewność, po raz wtóry pomyślała o swojej sytuacji. Czuła, że traciła poczucie sensu istnienia ich czwórki jako całości, co spowodowane było głównie karygodnym zachowaniem Drytraka i jego wpływem na resztę grupy. O ile w ogóle byli kiedykolwiek na tyle zgrani, że można było określić ich "czwórką".

Po głębokich przemyśleniach, postanowiła opuścić trójkę towarzyszy. Większość spędzonego z nimi czasu uświadomiła jej, jak mało wiedziała o świecie. Również nie potrafiła pożałować uczestnictwa w tej wyprawie. Nie chciała zatem odejść po kryjomu tak, jakoby nigdy się nie spotkali. Może i by się o nią nie martwili, ale żeby chociaż wiedzieli, że znika. Nie chciała im jednak przeszkadzać - było wcześnie rano. Postanowiła za to napisać krótką, ale konkretną wiadomość, w której chciałaby zawrzeć bez większych szczegółów podziękowania za ratunek i spędzone chwile, jak i wyrazić żal, że postanowiła ich opuścić oraz nadzieję ponownego spotkania w przyszłości. Przysiadła zatem do swojego stolika, a następnie otworzyła kałamarz maczając w nim swoje pióro. Słowa przychodziły jej z niemałym trudem, ale nie minęło dużo czasu, aż skończyła. Pergamin zawinęła w solidny rulon, kałamarz szczelnie zamknęła, i gdy tylko zebrała wszystkie rzeczy do kupy, ubrała swój płaszcz, a następnie opuściła izbę.
Szybkim krokiem przeszła nieco ciemnawym korytarzem do sali głównej. W karczmie nie było już tak wielu ludzi co wczoraj. I w sumie nic dziwnego. Bez zbędnego czekania podeszła do urodziwej karczmarki, która wyglądała na godną zaufania osobę. Oczekiwała, że i taka w rzeczywistości cechą będzie się charakteryzować.
- Dzień dobry. - przywitała się spokojnym głosem.
- Jak nadarzy się okazja, bardzo bym prosiła, by przekazała pani tę wiadomość Sadrigalowi. Z pewnością go pani kojarzy - to on jest bohaterem, który pozbawił życia bestii terroryzującej okoliczne trakty. Będę dozgonnie wdzięczna. - kobieta podała zawiniętą wiadomość karczmarce, mając wielką nadzieję, że ta spełni jej drobną prośbę. Krótko potem otworzyła ciężkie drzwi, a następnie wyszła z karczmy. Poprawiła płaszcz, by nie zmarznąć. Chociaż ich opuściła, wierzyła, że jeszcze się spotkają. Być może w bardziej sprzyjających warunkach.

z/t
Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

10 sie 2015, 18:56

Wędrówka trwała w najlepsze. Przemierzał kolejne odległości by dotrzeć do sobie tylko znanego celu. Krótki przystanek w Gorących Źródła potraktował jak zasłużony odpoczynek.
Ciało z wdzięcznością przyjęło lecznicze właściwości ciepłej wody. Także jego przybrudzone ubranie skorzystało na pobycie w tym miejscu. Rana nie była głęboka, bardzo szybko się goiła. Mimo tego, całą drogę rozmyślał o tajemniczej wiadomości. Najbardziej niepokoił go dobrze znany mu symbol, którego obecność nie wróżyła niczego dobrego.
Z tego co pamiętał następnym przystankiem było Derin - małe miasto wiecznie zasnute chmurami, które słynęło z swego bogactwa oraz otwartości mieszkańców. Wiecznie radośni, uśmiechnięci i... pomocni. Szybkie przestudiowanie mapy wspomogło jego wybór odnośnie noclegu. Karczma Pod Bezgłową Damą była bogatym i chyba najsłynniejszym lokalem w mieście. To właśnie tam planował znaleźć odpowiednią pomoc. Pytanie jakie jawiło się przed elfem było następujące treści - czy będzie musiał zabić osobę, która pomoże mu odczytać wiadomość, czy też znajdzie inne sposoby odkrycia tej tajemnicy.

Pewne było tylko jedno - jego pobyt w rzeczonej karczmie. Już sam fakt wkroczenia do miasta podbudował jego duszę w znaczącym stopniu, a przestąpienie przez próg lokalu, wypędziło napięcie z mięśni i umysłu. Co prawda pozostawał czujny, ale prawdopodobieństwo udanej zasadzki wewnątrz murów miejskich było o wiele mniejsza niż pośrodku traktu. Nie mówiąc już o powodzeniu takiego przedsięwzięcia. Pierwszą czynnością jaką wykonał po przekroczeniu progu było udanie się do kontuaru i krótka wymiana zdań z oberżystką.
- Chciałbym wynająć jednoosobowy pokój na dwa dni. Przydałby się również jakiś ciepły posiłek
Tradycją już było, iż Kruk nie ściągał z głowy kaptura czym mógł zwrócić uwagę gości. Zawsze uważał, że lepiej być zakapturzonym jegomościem, niż wzbudzającym sensacje mrocznym elfem. Do takich prędzej się przyczepiają nazbyt odważni klienci lokali takich jak niniejsza karczma.
Pieniądze zmieniły właścicieli. Mroczny elf wynajął małą izbę, a dodatkowo postawiono przed nim miskę parującej potrawy, którą w pewnych kręgach nazywano pazibrodą. Pierwszy raz styczność z tym dziwnym, prostym ale jakże smacznym daniem miał oczywiście w Lokent. Wbrew pozorom Księstwo wiązało wiele pozytywnych wspomnień, na przekór obiegowej opinii o poczynaniach tego małego państwa.
Zasiadł przy jednej z ław, upatrując wolne miejsce dla siebie. Miało to jedną zaletę - mógł w spokoju obmyślić plan dalszego postępowania.
I nie musiał zbyt długo główkować, bowiem koncept popchnięcia jego małego dochodzenia wpadł w zakamarki umysłu wraz z którymś podniesieniem łyżki pełnej potrawy. Po skończonym posiłku, zachowując niezbędną dyskrecję i dokładność, odciął nożem kawałek pergaminu zawierający pieczęć organizacji. Tajemnica jego zawodu oraz przeszłości wylądowała w jednej z sakiewek, a on sam uzbrojony w tą notatkę zatkniętą za rękaw koszuli, zlustrował pomieszczenie w poszukiwaniu osób posiadających umiejętność czytania w Wolnej Mowie.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

02 wrz 2015, 10:48

MG

Na Kruku spoczęły dziesiątki spojrzeń. Właściciel karczmy Pod Bezgłową Damą mógł z całą pewnością powiedzieć, że ostatnimi czasy ma pecha. Nie miał zielonego pojęcia co przyciąga do jego przybytku ostatnimi czasy coraz to kolejne dziwne osobistości, które wykłócały się, chodziły dziwnie ubrane, dziwnie zachowywały i tak dalej. Jakkolwiek stereotyp o mieszkańcach Derinu skądś musiał się wziąć, to nieprzychylne spojrzenia, które prowadziły Kruka przez całą karczmę zdecydowanie stawiały go w roli właśnie tego - stereotypu.

Goście przeznaczonej dla bogatego mieszczaństwa karczmy nie mieli zamiaru najwidoczniej przestać się gapić na Kruka, mimo kaptura na głowie miał wrażenie, że każda jedna osoba w tym miejscu śledzi jego ruch. Rozmowy przycichły przybierając konspiracyjny ton, a on sam mógł usłyszeć przeróżne komentarze na swój temat.

- Kolejny obdartus.
- Co to za śmierdziel?
- Nie mam pojęcia, może pomylił lokale?
- To jakiś bezdomny?
- Ty, to chyba nieludź jest.

Stojąca za kontuarem kobieta również wyglądała na skonsternowaną obecnością Kruka. Szczególnie gdy ten postanowił przystąpić do zamówień, uznając najwidoczniej iż jest to dla niego odpowiednie miejsce. Nie chcąc powodować niepotrzebnych spięć kobieta postanowiła nie odmawiać dziwnemu, obwieszonemu bronią mężczyźnie. Przynajmniej chwilowo, bo Kruk szybko zdał sobie sprawę, że ilość pieniędzy jaką ma przy sobie wystarczy najwyżej na posiłek w tym przybytku, a i tak niewiele z nich zostanie. Sześć szylingów, jakie zażyczono sobie za karczemny, pełen importowanych z Lokent i drogich (zwłaszcza od czasów zamknięcia granic) ziemniaków posiłek stanowiło spory wydatek dla elfa. Szybko musiał zrezygnować z pomysłu wynajmowania czegokolwiek i pozostawić karczmarkę ze skwaszoną miną.

Kruk, nadal śledzony nieprzychylnymi spojrzeniami zjadł posiłek i z pozbawioną symbolu jego organizacji kartką w dłoni rozejrzał się po karczmie. Szukał kogoś, kto umiał czytać. Jak nietrudno zgadnąć, bez umiejętności czytania w cudzych myślach nie mógł mieć pewności kto taką umiejętność posiada, jednak każda z obecnych w karczmie osób była dobrze ubrana, raczej niebiedna i mogła potencjalnie posiadać taką umiejętność.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

05 wrz 2015, 22:59

Za luksusy przyszło płacić sporą sumę. W jednej chwili pożałował, że ruszył się z Lokent. Cena za posiłek była kolejnym powodem, który mógł dodać do listy zatytułowanej "Dlaczego Księstwo Lokent jest lepszym miejscem". Jednak raz podjęta decyzja, zwłaszcza poparta walką i znalezioną wiadomością, była nieodwołalna. Zwłaszcza, że był niejako zobowiązany własnym życiem wobec pewnych struktur.
Jak przystało na mrocznego elfa miał w dużym poważaniu zdanie obecnych gości, ich marnie tłumione wzdychania i głosy dezaprobaty. Spodziewał się nieco bardziej otwartego traktowania, z którego słynęło wszakże Derin, jednak pomylił się i tutaj. Najwyraźniej niepokoje rosnące w Autonomii docierały do pojedynczych jednostek, powoli i nie ubłagalnie wymazując spokój z dusz. Bywa i tak. Jeśli dojdzie do wojny domowej Kruk będzie musiał zaszyć się w jakimś bezpiecznym miejscu i przeczekać burzę.

Skończony posiłek skwitował świdrującym spojrzeniem wprost w oczy karczmarki. Nie zaszczycił ją ani podziękowaniem, ani uznaniem. Odpłacaj tym, co Ci serwują. Jego wzrok spoczął na parze ludzi, którzy wydawali się mu być obywatelami miasta. Dla wzbudzenia chociaż odrobiny zaufania i poprawienia pierwszego wrażenia ściągnął z głowy kaptur ukazując zebranym długie do obojczyków włosy koloru świeżo spadłego śniegu. Ciemna skóra kontrastowała z szkarłatną barwą tęczówek oczu elfa. Kruk skierował się ku stolikowi pary i skinął głową w geście pozdrowienia.
- Wybaczcie państwo, iż przerywam odpoczynek w tym zacnym lokalu. Jestem prostym podróżnikiem, uciekającym z Lokent przed coraz to śmielszym wypadom Latarników, toteż dlatego jestem obwieszony orężem. Jeśli mógłbym prosić o jedną rzecz, to byłoby to użyczenie państwa umiejętności czytania w Wolnej Mowie. - długa jak na standardy Kruka mowa charakteryzowała się niemal śpiewnym akcentem o lekko chropowatym brzmieniu głosu jaki posiadał mroczny elf.
Odwrócił się twarzą do gości, jednocześnie pozostawiając za sobą mało miejsca na ewentualny atak z zaskoczenia od podpitego i niechętnego elfom autochtona. Mówiąc prościej, oparł się o belkę nośną przy której znajdowała się ława wybranych przez Kruka gości.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

17 paź 2015, 12:55

MG

Trudno było powiedzieć czy ściągnięcie kaptura faktycznie wzbudziło zaufanie wśród obecnych w karczmie ludzi. Nadal widać było, że obecność Kruka zdecydowanie wywołuje wśród gości dyskomfort, a atmosfera gęstniała z każdą chwilą, czy elf krążył po karczmie.

Kiedy elf ruszył w stronę dwójki mieszkańców miasta wwierciły się w niego dosłownie wszystkie spojrzenia, a wszelkie szepty ucichły. Jedna z siedzących przy stole osób drgnęła i wymamrotała jakieś szybkie pytanie, druga pokręciła jedynie głową przecząco. Ewidentnie nie w smak im było to, co się właśnie dzieje.

Pytanie Kruka niosło się pośród zalegającej w karczmie ciszy niczym grzmot. Mieszczanin, do którego je skierowano drgnął niespokojnie, najwyraźniej nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Rozejrzał się, jednak nie zapowiadało się by ktokolwiek miał uratować go od tej nieciekawej sytuacji. Nawet karczemny wykidajło stał nieruchomo, zapewne nie chcąc wszczynać burdy z uzbrojonym elfem, która niewątpliwie zakończyła by się rozlewem krwi i zniszczeniem części sprzętu Bezgłowej Damy. Nikt z obecnych nie był na tyle nietrzeźwy, albo też odważny aby zrobić to zamiast niego.

- D... dobrze. Pokażcie to - elf usłyszał zrezygnowaną odpowiedź.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

18 paź 2015, 23:12

Mroczny elf nie robił sobie nic z atmosfery jaka panowała obecnie w tym jakże zacnym lokalu. Przywykł do tego, iż obecność przedstawiciela tak egzotycznego gatunku jaki reprezentował nadal jest sensacją na skalę ocielenia się krowy sołtysa, jednak zadanie, które postawiło przed nim życie było o wiele ważniejsze niż konwenanse.
Uśmiechnął się lekko, jednak drugą stroną ust, która nie posiadała ślicznej blizny służącej "uwydatnianiu" mimiki jego twarzy. Doskonale wiedział dlaczego wszyscy goście zastygli w bezruchu oczekując na wybuch - ktoś kto paraduje z bronią nie zwiastuje dobrych wieści.

Kruk rozłożył list trzymając go w dłoniach tuż przed wybrańcem. Nie uczynił tego w sposób bezczelny, niemal przytykając list do nosa. Trzymał zwitek na bezpiecznej odległości, pozwalającej odczytać wiadomość.
- Wybacz dobry człowieku moją aparycję i uzbrojenie, ale ciężkie czasy nastały. Sługusy księcia Lokent zapuściły się aż na skraj Lasu Cieni. Jeśli można - spojrzał prosto w oczy nieszczęsnemu mężczyźnie - prosiłbym o dokładny przekład w zwięzłych słowach.
Wiedział. Po prostu wiedział, iż wystraszony mieszczanin nie zatai niczego przed nim. Aura jaką roztaczał, połączona z świdrującym spojrzeniem wymuszała niesamowitą pokorę na mężczyźnie.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

27 paź 2015, 11:00

MG

Niejako napastowany przez Kruka mężczyzna nie miał w gruncie rzeczy innego wyboru, jak odczytanie nieszczęsnej wiadomości. Przeniósł swój wzrok na kawałek pergaminu, który się przed nim znalazł. Zapis, który się na nim znajdował był krótki, mężczyzna wręcz mimowolnie przeleciał po słowach wzrokiem odczytując zapisaną treść.

- N-No dobrze - wydukał.

- Kolejny. Białowłosy, podziemny elf, szukaj w Lokent. Przemierzy granicę. Znak pomoże szukać. Spotkanie w Wolenvain, w święto Ourelii. Tym razem u zwierząt.

Wiadomość była mimo swojej długości przekazywała nieco informacji. Białowłosy musiał jedynie zdecydować co z nimi zrobi. Dlaczego niedoszły zabójca jej nie zniszczył? Pozostawało to zagadką, ale mógł za tę głupotę srogo zapłacić, jeśli tylko Krukowi uda się te informacje wykorzystać.

Mieszczanin skończył czytać, niewątpliwie skonsternowany tym co właśnie miał okazję się niejako "dowiedzieć". Spojrzał znów na mrocznego elfa, licząc że ten da mu już spokój i pójdzie w swoją stronę. Najlepiej wyniesie się z karczmy, gdzie niewątpliwie nie był mile widziany. Coraz więcej nieludzi włóczyło się po Autonomii, szczególnie elfów. Cóż za parszywe czasy nadchodziły dla tej krainy. W śmierć króla pewnie też były zamieszane te długouche demony.

Z tego co Kruk kojarzył, to termin spotkania wybijał za jakieś trzy tygodnie. Zima była paskudną porą na podróże, w końcu trakty były zasypane, a ludzie raczej nie opuszczali miast. Jeśli chciał zdążyć musiał się śpieszyć.

Awatar użytkownika
Kruk
Posty: 83
Rejestracja: 26 cze 2013, 00:10
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?p=48175#48175

29 paź 2015, 16:36

Mroczy elf uśmiechnął się po raz kolejny, tym razem właściwą stroną twarzy. Blizna nienaturalnie przedłużyła uśmiech, jednocześnie wykrzywiając go w upiorny sposób. Delikatnie acz starannie złożony list wylądował w plecaku.
Kruk spojrzał w oczy swemu dobroczyńcy i wycedził jedno zdanie.
- Serdecznie dziękuje, niech Twoi bogowie Ci wynagrodzą w dzieciach.
Zrobił krok w tył, obrócił się w szybkim ruchu, zamiatając płaszczem kurz unoszący się w powietrzu i ruszył do wyjścia. Zlustrował swoim popisowym spojrzeniem kilku osób. Na wyjściu z przybytku zaciągnął kaptur na głowę i ruszył w kierunku bramy wychodzącej na Trakt Iquański. Zyskał cenną informację, a dzięki zastraszeniu człowieka, był pewien prawdziwości zapisanych słów. Musiał się sprężać by zdążyć tam, gdzie pierwotne plany miały go zanieść. Tam, gdzie miała zakończyć się tajemnica milczenia.

z/t
Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

20 lis 2015, 16:11

Odejście Drytraka wprawiło Sadrigala w niewyobrażalnie podły nastrój. Nie próbował go zatrzymywać, kiedy odchodził; wyraźnie widoczne było, że w tym stanie nie będzie mu do niczego przydatny, mimo wszystkich wysiłków, jakie podjął w stronę zapewnienia sobie jego lojalności. Tonuryn również wyszedł z pokoju Sadrigala, aby w samotności zmagać się ze swoimi myślami; najwyraźneij wyczuł, że Sadrigal nie był w tej chwili dobrym kompanem do towarzystwa i rozmowy. Magia, jak okazywało się ponownie, była czymś, z czym, w miarę możliwości, nie należało mieszać. Dodawało element losowości i nieprzewidywalności do świata, który bez niego mógł być dobrze zrozumiany, mechanizmy nim rządzące - możliwe do zrozumienia, opisania i pojęcia. Świadomość tego nieprzewidywalnego elementu, a także to, że był w stosunku do niego właściwie bezsilny, wzbudzała irytację w Sadrigalu - irytację na tyle silną, że pozwolił sobie na silne uderzenie pięścią w ścianę, wykrzywiając rysy twarzy w gniewny grymas. Ból nieco pomógł mu się otrząsnąć i otrzeźwić, szczególnie, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że było to tylko opóźnienie, a progres, jaki do tej pory poczynił, był bardziej niż zadowalający. Przynajmniej został mu Tonuryn, chociaż i w tym kontakcie zaczęły pojawiać się wyrwy, pomniejsze konflikty i różnice zdań. Kwestią otwartą pozostawało, czy na tyle głębokie, aby spowodować ewentualne rozejście się dróg - ale Sadrigal podejrzewał, że Tonuryn niekoniecznie ma gdzie iść - sprawiał wrażenie liścia, rzucanego wiatrem, a własny wiatr Sadrigala - mimo że najwidoczniej słabnący - prawdopodobnie był na tyle silny, aby barda przy sobie utrzymać. Tym bardziej, że główna kość niezgody pomiędzy nimi odeszła, aby zmagać się ze swoimi problemami w samotności.

Plany, wobec tego, zostawały nieco utrudnione. Ilość narzędzi, jakimi dysponował, została ograniczona - w dalszym ciągu jednak miał ich na tyle dużo, żeby podjąć działanie. Problematyczną kwestią pozostawało to, jakie miałoby to działanie być. Brakowało tylko kilku kawałków układanki, kilku szczebli drabiny, i Sadrigal po cichu liczył na to, że jego pech i brak szczęścia się odwróci - i że dostanie w swoje ręce coś, co tym kawałkiem się stanie. Początkowe szczeble, fundamenty działania - pieniądze i rozgłos - zostały już zapewnione. Było możliwością mimo wszystko dość prawdopodobną, że rozgłos ten dodatkowy szczebel zapewni - przynajmniej w dążeniu w jedną stronę.

Spędził na rozmyślaniach i snuciu planów czas do następnego poranka. Wyszedł z pomieszczenia opanowany, spokojny i uśmiechnięty, gotowy do dalszego działania - na czymkolwiek to działanie miałoby nie polegać. Zszedł do pustej niemalże ze względu na wczesną pogodę sali głównej i chciał przejść przez nią do wyjścia na miasto, kiedy zatrzymała go karczmarka, która najwidoczniej miała mu do przekazania jakąś wiadomość, list. Zaciekawiony, Sadrigal usiadł więc przy jednym z pustych stołów i odpieczętował pismo, żeby zapoznać się z jego zawartością.

Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

26 lis 2015, 12:04

"Drogi Sadrigalu,

Nie jest to dla mnie łatwe, bo spędziłam z Tobą, Tonurynem i Drytrakiem sporo czasu, ale będę szczera - myślę, że nasza czwórka nie pasuję do siebie. A przynajmniej ja nie pasuję do waszej trójki. Pewnie sam odnosisz takie wrażenie. Postanowiłam poszukać szczęścia w Wolenvain, być może tam jakoś ułożę sobie życie na nowo. Chciałam Ci podziękować za ratunek, bo gdyby nie ty, pewnie już dawno leżałabym martwa. I za spędzone chwile. I za wszystko.

Czas pokaże, być może jeszcze kiedyś się zobaczymy.

Raz jeszcze dziękuję,

Nif"

Sadrigal odłożył list, wzruszając ramionami. Dziewczyna była niestabilna i posługiwała się magią - może i lepiej się stało, że ich drogi się rozeszły. Jeszcze lepiej, że rozeszły się, zanim jej niestabilność i skrupuły zdążyły poważniej wejść mu w drogę - i że rozstanie nastąpiło w dobrym duchu. Kto wie, być może jeszcze kiedyś ta znajomość zaprocentuje? Tym bardziej, że czasy wydawały się stawać coraz bardziej niespokojne, a to, że niekoniecznie mógł na nią liczyć, mogło okazać się bardzo problematyczne. Tym bardziej, że miał zamiar podjąć próbę przebicia się do... wyższych warstw, pozyskawszy już nieco rozgłosu - znajomość z mieszczanką nie byłaby w tym zbytnio pomocna.

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.