Strona 10 z 10

Targ

: 27 lis 2011, 23:33
autor: Niniel
Targ

Obrazek
Czym byłoby Derin bez swojego targu? Chociaż nie jest tak wielki jak ten w Wolenvain, to taki się wydaje. Może dlatego, że rządzi na nim prawdziwy chaos, który jest tylko z pozoru chaosem? Z pozoru, ponieważ nic tutaj kupcom nie ginie i nie ma też żadnych problemów ze strażą miejską. Mimo to wszystko wydaje się tutaj być przypadkowe, zarówno położenie straganów jak i kształty uliczek między nimi. Pomiędzy kramami oraz przechadzającymi się ludźmi przepychają się ucieszone dzieci, które zazwyczaj bawią się w chowanego dopóki zirytowani krzykami kupcy ich nie wypędzą.
Targ w Derin charakteryzuje się dużą popularnością, zwłaszcza wśród handlarzy z Wolenvain, którzy fatygują się często aż tutaj by dowieźć do swojego miasta najlepsze towary. Racja, nie można tu znaleźć wszystkiego, ale co od wszystkiego to do niczego, prawda? Na tym targu można znaleźć wszystko, co jest związane z przeróbką materiałów takich jak drewno czy metal. A dalszej części targu, tej najbliższej brzegowi jeziora Iqua, znajduje się więcej straganów rybaków.
Chociaż mimo swojej specyficzności, dzięki oferowaniu najlepszych towarów w swojej dziedzinie, miejsce to przyciąga pod koniec tygodnia wielu podróżnych i handlarzy. Dlatego też trudno w te dni w ogóle przepchnąć się między niektórymi alejkami targu. Trzeba uważać na kieszonkowców, chociaż Deeczeńczyków o lepkie ręce oskarżyć nie można…

Re: Targ

: 06 mar 2018, 23:16
autor: Xariel
MG

Włożenie Enela do chusty okazało się nie takim prostym zadaniem. Usztywnione skrzydło ptaka wchodziło Vereomilowi non stop w drogę, a wiedział że powinien traktować je w miarę możliwości delikatnie. Nie miał jednak póki co lepszego sposobu na transportowanie ptaka, chyba że chciałby cały czas nosić go na rękach. To z oczywistych powodów było zdecydowanie niekomfortowe.

Tadrigal wtrącił się w rozmowę, tłumacząc Vereomilowi ogólnie jak może trafić do pobliskiego cyrulika. Zaoferował nawet, że jeśli tylko elf postanowi przystać na złożoną propozycję, to zaprowadzi go tam i zapłaci wszelkie koszty zajęcia się jego obrażeniami. Biorąc pod uwagę, że Vereomil nie miał większych sprzeciwów pozostało mu cieszyć się kolejnym darmowym przywilejem.

Azidor pokiwał głową, z nieco pobłażliwym uśmiechem.

- Spokojnie, przyjacielu. Nie w takie podróże się wybierałem. Zajmę się przygotowaniami, wszystko co będzie nam potrzebne aby dotrzeć do Mirran Toilt ujrzysz o świcie pod karczmą. To będzie dobra pora. Rozumiem, że właśnie tam spędzasz noc. Powiedz mi jedynie, czy potrafisz jeździć konno? - Vereomil przypomniał sobie, że jest przecież właśnie w sklepie mieszczanina handlującego niezwykle drogimi i egzotycznymi rzeczami. Rzeczywiście, o przygotowania do podróży nie musiał się raczej martwić.
Pytanie Azidora było jak najbardziej na miejscu. Wielu włóczęgów takich jak bardowie przez całe swoje życie nie ma okazji dosiąść wierzchowca. Jeśli tylko Vereomil wyrazie wątpliwości co do swych możliwości w kwestii dotarcia do Mirran Toilt konno handlarz przytaknie, stwierdzi że to żaden problem i obieca, że zajmie się całą sprawą tak, aby nie stanowiło to żadnej trudności.

Wraz z Tadrigalem Vereomil opuścił w końcu sklep handlarza egzotyką i ruszyli w stronę cyrulika, aby tam spróbować rozwiązać wszelkie nękające elfa problemy zdrowotne.
- Będziesz potrzebował czegoś jeszcze? - mieszczanin zapytał szybkim krokiem przemierzając miastowe ulice.

//Vereomilu, jeśli pragniesz jeszcze poruszyć jakiś wątek/załatwić jakieś sprawy w mieście, włączając w to kupno lub sprzedaż czegokolwiek, czy inne drobne sprawunki możesz uwolnić się na chwilę do pół-swobodnej gry pod moją obserwacją. Możesz również porozmawiać z Tadrigalem. Jeśli to wszystko, czego pragniesz na tę chwilę, to udzielam Ci tutaj zezwolenia do opuszczenia tematu i przeskoczenia swoim kolejnym postem fabularnym do poranka dnia następnego, w temacie karczmy.

Re: Targ

: 30 wrz 2018, 21:03
autor: Vereomil

Zdawał sobie sprawę, że dla Azidora zajęcie się przygotowaniem podróży nie będzie czymś nadzwyczajnym czy trudnym – zapytał jedynie, by wszystko było jasne i nie doszło do żadnych nieporozumień. Dlatego też Vereomila nieco mierził pobłażliwy uśmiech na twarzy kupca. Nie dał jednak po sobie choćby przez chwilę o tym poznać.

- Miło mi to słyszeć. Niestety, lecz nie zwykłem poruszać się konno, a zresztą nawet jeśli bym potrafił i tak ta umiejętność na nic by się zdała, zważając na mój stan. – Mówiąc to, wymownie podniósł niewysoko laskę, która dobitnie miała poinformować o trudnościach w poruszaniu się młodego barda.

Po pożegnaniu się z Azidorem połączonym z ponownymi podziękowaniami za zajęcie się kontuzją Enela, Vereomil wraz z Tadrigalem wyruszyli w stronę pobliskiego cyrulika. W pewnym momencie mężczyzna zapytał, czy będzie jeszcze czegoś potrzebował. Elf odpowiedział przecząco, zaznaczając, że jest bardzo wdzięczny za okazaną mu życzliwość. Mężczyźni rozstali się przed drzwiami cyrulika.

W trakcie wizyty u felczera okazało się, że oparzenie już w dużej mierze się zagoiło i już nie potrzeba chronić go żadną chustą. Mimo wszystko nadal przykazane zostało smarowanie maścią, którą Vereomil otrzymał od ręki – oczywiście za odpowiednią opłatą.

Po wyjściu z przybytku cyrulika minstrel skierował się ku Bezgłowej Damie.

z/t