Kancelaria namiestnika

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Kancelaria namiestnika

28 sty 2012, 20:50

Kancelaria namiestnika

Obrazek
Kancelarie namiestnika, czyli wszystkie istotne urzędy nad którymi on sprawował pieczę, znajdowały się w sporym budynku w samym środku miasta. Tak jak i inne okoliczne budowle został on wzniesiony z szarego kamienia i był też cały podobnej kolorystyki. Nie wyróżniał się niczym oprócz wielkości i wielkiego szyldu przed drzwiami głoszącego nazwę tego budynku.
Do środka mógł wejść każdy, a tam znalazł długi korytarz upstrzony po każdej stronie kilkoma drzwiami. Czerwony dywan na ziemi budował kontrast do szarego, ponurego otoczenia.
W kancelariach można było znaleźć namiestnika, o ile tylko miała się szczęście, oraz starać się o uzyskanie obywatelstwa w Derin. To można było zdobyć w pierwszym pokoju po prawej zaraz od wejścia. Urządzony był on tak jak inne kancelarie – był to zwykły, średnich rozmiarów pokój, przy którego ścianach stały szafy wypełnione papierami a w samym jego środku umieszczone zostało biurko, za którym siedział znudzony urzędnik.

Każdemu zainteresowanemu dawał kartkę zapisaną treścią umieszczoną poniżej.



Korzyści wynikające z posiadania obywatelstwa:
– możliwość prowadzenia działalności gospodarczej
– członkostwo w bractwach kupieckich i cechach rzemieślniczych
– możliwość nabycia ziemi w obrębie terenów podległych Derin

Wymogi zdobycia obywatelstwa:
Wszystkie poniższe muszą być spełnione:
– posiadanie stałego miejsca zamieszkania w obrębie miasta
– niekaralność w obrębie Autonomii
– złożenie uroczystego zobowiązania do przestrzegania obowiązujących praw i stosowania się do rozporządzeń władz miejskich

Przynajmniej jeden z poniższych musi być spełniony:
– bycie dzieckiem prawnego związku dwóch obywateli
– powołanie się na mistrza swojego zakładu
– uiszczenie stosownej opłaty w wysokości 30 suwerenów

Obowiązki:
– posiadanie miejsca zatrudnienia

---
NPC – urzędnik
Obrazek
Imię: Brant
Rasa: gnom
Wiek: 112
Wygląd: posiada długą, białą brodę, jednak na czubku głowy brak mu włosów. Ma typową dla gnomów pomarszczoną twarz oraz spiczaste uszy.
Charakter: bywa przemądrzały i kąśliwy, odzywa się jedynie jeśli wymaga tego sytuacja. Typowy urzędnik siedzący z nosem w papierach.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Arael
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

29 kwie 2012, 10:44

Przypadkowy przechodzeń przy bramie zapytany o miejsce przebywania namiestnika wskazał ten właśnie budynek. Nie zrobił jednak tego z własnej woli, jego wzrok na zbyt długo zatrzymał się na ostrzach i kuszy, a także na zakrwawionym tobołku. Łowczyni nie zdziwiłaby się przesadnie, gdyby za kilka minut jej rozmowę z zarządcą miasta przerwała interwencja strażników. Trudno, taki zawód.
Otworzyła drzwi. Mimo, że podczas swoich przygód kilkukrotnie gościła w Derin nigdy wcześniej nie widziała tej budowli od środka. Nie była szczególnie wystawna bogata, przeciwnie, sprawiała wrażenie nieco ponurej, jednak mimo wszystko schludnej i zadbanej. Zrazu widać było, że władze nie mogą lub nie chcą wydawać dużych ilości pieniędzy na tak nieważne rzeczy jak wystrój gmachu. Arael lubiła takie podejście. Praktyczność, nie piękno.
Weszła do pierwszego pokoju, gdzie miała nadzieję spotkać samego namiestnika. Siedział za biurkiem, wyraźnie czymś zajęty. Prawdopodobnie wewnętrzne plany miasta, skargi, wojny o jego pozycję. Łowczyni zmarszczyła brwi. Polityka. Nienawidziła polityki, a teraz była w nią wciągnięta jako kolejna siła Wolenvain.
Uznała za stosowne odezwać się.
– Witaj, namiestniku. Bo, jak mniemam, jesteś namiestnikiem. Jestem Arael, niczyja córka. Po całej autonomii porozwieszane były listy gończe za drowem i skrzydlatym czymś pokrytym łuskami. Tego z łuskami nigdzie nie da się znaleźć, natomiast tego drugiego…cóż, też już nie.
Mogła rzucić w niego tobołkiem dla większego efektu, ale tylko uśmiechnęła się kątem ust na myśl o reakcji namiestnika. Zamiast tego po prostu podeszła do biurka i położyła na nim tobołek, uważając by nie zabrudzić krwią otwartych ksiąg i papierów, rozwinęła go u góry i oczom władcy ukazała się odcięta głowa elfa.
– To jest ten elf, co zresztą sam widzisz, panie. Jeżeli kiedyś znajdę tego drugiego, ze skrzydłami, możesz wierzyć, że będę ostatnią osobą, którą spotka on.
Starała się nie zachowywać jak zbir czy łowca głów, a raczej jak ktoś, komu naprawdę zależy i kogoś, kto uważa mordowanie takich bandytów jak drow za swojego rodzaju obowiązek połączony z pasją.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

30 kwie 2012, 13:30

MG

Gnom biegał rysikiem po pergaminie, zatrzymując go co chwilę i ściągając krzaczaste, siwe brwi, zapadał w krótkie chwile konsternacji, które przeradzały się w dłuższe, a kończyły się gburowatym mlasnieciem i wznowienia uzupełniania dokumentów.
Spokój i cisza pracy została zniszczona przez dwójkę pretendentów. Krzaczaste brwi uniosły się ku górze, a ślepia wyłoniły się zza powiek. Gnom nie zmienił swojej pozycji. Zamarł z piórem w ręce. Spoglądał srogo. Nie odpowiedział na powitanie. Uważał to za zbędne. Nie przynosiło to hasło żadnych rzeczowych informacji. Pochłaniało jedynie czas i przeciągało temat. Gdyby każdy urzędnik się witał, bogowie…
-To skoro nie można ich znaleźć to na cholerę czas kradniecie? – Fukną, niczym zmierzły stary dziad. Nie zauważył bowiem ze swego siedziska tobołka trzymanego przez Arael. Nie te gabaryty, więc stare, wielkie biurko przysłaniało mu większość obrazu. Nie fart.
Kiedy kulka owiniętą w szmaty, cieknąca czerwoną posoką, została umieszczona na blacie…Gnom zerwał się na swoje krótkie nóżki zeskakując z krzesła i przeganiając rękami, gniewnie zmarszczył nos.
-Gdzie mi wy z tym świństwem…– zaawanturował się stary, lecz zamilkł, gdy tylko kobieta odwinęła materiał i ukazała twarz poszukiwanego elfa. Gnom przyglądał się, skrzywił się z obrzydzenia i machną dłonią. – Widzę przecież, że to ten elf. – fukną – Ślepy nie jestem. I dobrze, że bestia zginęła. Kłopotu z egzekucją oszczędziłaś. A teraz, do setna…-Mówił, oblizując zaschnięte, spękane wargi, po czym podrapał się po zaoranej zamaszkami skroni. Sięgną dłonią za pazuchę wyjmując pęk kluczy i sapną starczo, przekładając je w ciszy. Po czym podszedł do skrzynki niewielkiej, wręcz można powiedzieć, że szkatułki, gdzie specjalnie trzymał wynagrodzenie, za unieszkodliwienie morderców. W każdym bądź razie, ze skwaszoną miną wyciągną odpowiednią liczbę monet, a dokładnie w postaci pięciu suwerenów. Stary gnom następnie podszedł do kobiety i wyciągną dłoń starczą dłoń w celu przekazania pieniędzy.
– Derin jest wdzięczne. Niech i druga głowa…pod nogi cię legnie. – Powiedział, patrząc na kobietę z dołu. Choć zabrzmieć to mogło szorstko, to właśnie tak wdzięczność okazał Gnom, za służbę na rzecz jego miasta.
Awatar użytkownika
Arael
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

01 maja 2012, 12:11

Łowczyni popatrzyła na gnoma. Nie okazał praktycznie żadnej wdzięczności, mówił, jakby nie miało to większego znaczenia, jakby byli po prostu kolejnym elementem jego dnia, jakby nie chciał dopuszczać do siebie myśli, że oto jego miasto spotkało coś dobrego, że stoją przed nim ludzie, którzy wymierzyli sprawiedliwość, którzy dokonali czegoś, czego on sam nie był w stanie zrobić. Nie okazywał większych emocji. Łowczyni podziwiała go za to. Widać było, że jest profesjonalistą w tym, co robi i nie lubi, jak ktoś mu w tym przeszkadza, nawet, jeżeli owo przeszkadzanie przynosi jemu i jego miastu tak wiele korzyści. Arael lubiła takie gnomy. Bezpośredni, nie gada za dużo tam, gdzie nie potrzeba, płaci bez narzekania. Idealny zleceniodawca. Mogłaby dalej zająć się jego problemami, jednak nie służyła prywatnym celom. Porzuciła karierę najemnego łowcy głów, teraz służyła wyższym celom.
Skoro gnom zachowywał się jak zimny profesjonalista jej, prawdopodobnie równie zaprawionej w swoim fachu co on we własnym, nie wypadało postąpić inaczej. Skinęła głową, delikatnie się uśmiechając, przyjęła pieniądze i wyszła z Kancelarii.
Ruszyła w kierunku stajni, by zabrać konia i ruszyć w kierunku Wolenvain.

[z/t]
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

13 wrz 2012, 07:57

Rozglądając się po ulicach miasta zwanego Derin, udało jej się podsłuchać wiele ciekawych wiadomości. Ogólnie mieszkańcy wydawali się sympatyczni i gdyby zapytała na pewno sami by jej wszystko wytłumaczyli i to ze szczegółami, jednakże wiadomo, jaka ona była. Bała się ich reakcji na jej mroczność. Jednakże z podsłuchanych informacji, jedna szczególnie ją zainteresowała. Oferta zarobku. Przydałyby jej się pieniądze na mieszkanie. Jej aktualne oszczędności raczej nie starczyłyby na kupno, czy na wynajem pokoju na całą zimę. Pora roku się nie ociągała i już było ją czuć w powietrzu.
Oferta sama w sobie wydawała się banalna i trudna zarazem do zrealizowania. Namiestnik został okradziony i trzeba było znaleźć zgubę i złodzieja przy okazji. Pytanie, gdzie go szukać? Musiała iść do tego urzędnika i wypytać o szczegóły, a nóż jej się uda… Jednakże znaleźć złodziejaszka na tym wielkim świecie… Wydawało jej się to mało prawdopodobne, ale musiała spróbować.
Spytała pierwszego lepszego przechodnia, o miejsce pobytu namiestnika i od razu tam poszła. Nie zwlekała. Im szybciej zacznie, tym szybciej skończy, poza tym wieść szła i mogło się pojawić wielu chętnych do tej pracy.
Weszła do tego okazałego budynku i rozejrzała się wokół.
Awatar użytkownika
Diego
Posty: 9
Rejestracja: 17 sie 2012, 00:46
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33009#33009

13 wrz 2012, 14:23

Pieniądze… Rzecz która od zawsze przyciągała różne osobistości, w różne, czasem nawet najpodlejdze miejsca. Rzecz, dla której wiele osób oddało życie, byle by tylko przez chwilę zaznać odrobiny luksusu. Jedną z osób które szczególnie łaknęły tegóż przedmiotu, był Diego, który akurat przemieżał okolicę. A więc to tutaj… Mruknął sam do siebie, oceniając całość budynku. Nie był tak wspaniały jak myślał, że powinien byc, jednak nie było na co narzekać. Osoba okradziona, stacjonowała tutaj, więc chłopakowi nie zostało nic innego jak tylko dostać się do środka. Kilka kroków, drewniane drzwi. Tylko tyl,e dzieliło go od wnętrza pomieszczenia i tylko tylre zostało przez niego pokonane, przez najbliższych kilka sekund. Ciekawie… Skomentował, rozglądając się wewnątrz. Jak się okazało nie był sam. Białowłosa osoba, najprawdopodobniej kobieta, również znajdowała się w tym budynku. Diego zmrużył lekko oczy przyglądając się ów osobie, jednak postanowił na razie zachować milczenie. Wszak cenne jest ono jak złoto.
Awatar użytkownika
Ezlur
Posty: 77
Rejestracja: 02 sie 2012, 01:02
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2080

13 wrz 2012, 21:00

Przebijając się przez ulice Derin, poszukiwacz przygód zmarzł niemożebnie. Co więcej, napadł go lekki deszcz, który bezczelnie go zmoczył. Nie zdołało to jednak popsuć humoru Ezlura, człapiącego w kierunku kancelarii namiestnika – budynku zdecydowanie wyróżniającego się na krajobrazie Derin.

Skrzypnięcie nienaoliwionych drzwi zwróciło uwagę wszystkich w kierunku nowo przybyłego jegomościa. Rudowłosy uśmiechnął się, witając zebranych skinieniem i ruszył do przodu.

– Dzień doooO!… – Nie zdążył dokończyć, bowiem potknął się o schodek przy drzwiach. Szybko złapałby równowagę i uśmiechnął się nieporadnie do reszty, gdyby nie fakt, że kulał na lewą nogę. To skomplikowało trochę sprawę. Rudzielec runąłby na ziemię, na szczęście jednak udało mu się wpaść na stojącego niedaleko wejścia Diego. W panice złapał jedną ręką płaszcz zdezorientowanego tropiciela i wylądował mu niemal w ramionach, drugą natomiast wciąż trzymał laskę. Którą to przypadkowo, acz dość boleśnie, wbił w stopę łowcy.

– No czeeeść. – Uśmiechnął się rozbrajająco w stronę Diego. – No ale łapy precz, nie wiem jak ty, ja jednak wolę kobiety. – Mówiąc to, odepchnął od siebie wątpliwej jakości bruneta i zwrócił się do znacznie ciekawszego obiektu – mrocznej elfki. Ciekawe. Ostatnio ma styczność z zdecydowanie nienaturalnie dużą ilością długouchych… - Witaj, piękna pani. – Rzekł, kłaniając się przy tym. Podszedł w kierunku ławeczki i usiadł na niej. – Czy wy też przyszliście tu w poszukiwaniu… przygody? – Mówiąc to, uśmiechnął się szelmowsko. Oj, zbyt swobodnie czuje się tu ten rudy…

Awatar użytkownika
Infia
Posty: 122
Rejestracja: 18 sie 2012, 03:30
GG: 2608032
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33157#33157

13 wrz 2012, 21:40

Derin. W końcu. Po przejściu dość sporego kawału drogi, którym był Trakt Iquański Infia dotarła do celu, którym było właśnie to miejsce. Hmm, spodziewałam się trochę mniej wyniosłego miejsca. – pomyślała, spoglądając na miasto od zewnątrz. Wyglądało bardzo porządnie, symetrycznie. Wiele budynków ze względu na budowę przypominało jej trochę o szpiczastouchych elfach, do których niedawno jeszcze żywiła głęboką pogardę. Była również nieco zdziwiona faktem, że jest w nim tak wiele ludzi. Chyba jeszcze więcej niż w odwiedzonym wcześniej Wolenvain, których i tak było tam sporo. No ale nic – każde miasto ma swoje uroki.
Infia nie przyszła tu jednak po to, by to miasto podziwiać. Miała pewien cel, w ramach którego musiała zgłosić się do namiestnika. Cholera, tylko teraz gdzie jest ten cały namiestnik. – odruchowo popatrzyła się wokoło. Szukała czegoś co mogło pomóc jej znaleźć drogę do budynku, w którym przebywa zleceniodawca zadania. Jakiegoś znaku, drogowskazu, czegokolwiek. Niestety jednak, nie znalazła żadnej z tych rzeczy. Cholera, może powinnam zapytać jakiegoś przechodnia? – pomyślała, uważając że to najodpowiedniejsza reakcja na tę sytuację. W końcu po co ma się gubić w nieznanym jej mieście.
Kobieta podeszła do pobliskiego mężczyzny, ubranego w ciemne, eleganckie ubranie stojącego obok stoiska z warzywami. Infia zapytała go o kierunek do namiestnika Derin i otrzymała dość szybką odpowiedź. Facet nie był zbyt rozgadany, ale mówił jasno i klarownie. Powiedział jej, że namiestnik znajduje się w całkiem sporej wielkości budynku w środku miasta. Hmm, przewidywalne. – pomyślała, dziękując mężczyźnie za pomoc, a następnie ruszyła prosto do celu.
Po chwili dość szybkiego marszu, dotarła – Namiestnik Derin.
Tak, jestem na miejscu. – wyszeptała, czytając szyld wiszący nad wejściem do budynku. Otworzyła drzwi i zrobiła parę kroków do przodu. Och, widać nie jestem tu sama. – faktem tym co prawda nie była zaskoczona, jednakże poirytowana. Nie miała ochoty, by kto inny zabrał jej sto suwerenów. No ale cóż można było zrobić – takie życie.
Witam wszystkich. – przywitała się, uśmiechając się przy tym fałszywie. Patrząc jednak na ich smutne twarzyczki, nie oczekiwała radosnego powitania.
Wy również chcecie odnaleźć tego zwyrodnialca? – dodała, chcąc upewnić się, że wszyscy są tutaj w tym samym celu.
W tym samym momencie postanowiła się im lepiej przyjrzeć – wpierw na oko wzięła kobietę. Wyglądała na elfkę, chociaż różniła się trochę od tej, co tamta przy bramie w Wolenvain. Ta była jednak jakoś… bardziej tajemnicza. Mroczna, rzec można. Była również ładna, co można określić nie tylko po uwydatnionych piersiach, ale samych rysach twarzy.
Kolejny w kolejności był facet, wyglądający w sumie jak każdy inny. Chociaż miał w sobie coś uroczego. Szczególnie, spodobały jej się w nim jego ciemnobrązowe włosy.
Obydwoje byli jednak dużo bardziej uzbrojeni niż sama Infia. Każdy z nich posiadał łuk, facet w dodatku tonę żelastwa. W porównaniu z nimi, jej sztylet prezentował się co najmniej kiepsko. No ale trudno – w łapaniu złodzieja nie chodzi o to, kto nosi ze sobą więcej broni, a kto ma głowę na karku. A jej doświadczenie w takich brudnych sprawach było wyjątkowo spore, nawet pomimo młodego wieku.
No i był jeszcze jakiś rudy facet… Wydawał się nieco bardziej rozbawiony od reszty, którzy po cichu siedzieli w swoim świecie. Kolejna ruda persona na mej drodze. O bogowie. – pomyślała, wspominając niedawno poznaną Elavir.
Infia zaczęła zastanawiać się, czy może zacząć z kimś współpracować, by potem podzielić otrzymane pieniądze. Jednak istniało pytanie – czy ktokolwiek chciałby z nią współpracować i oczywiście, czy by się to jej opłacało.
W każdym razie – rozgościła się w pomieszczeniu stając przy ścianie, finezyjnie wyciągając swój błękitny wachlarz i ochładzając nim swoją twarz, a następnie czekała na reakcję reszty. No i oczywiście – namiestnika.
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

13 wrz 2012, 22:02

Zaraz za nią, do pomieszczenia wszedł mężczyzna. Odwróciła się i zlustrowała przybysza krótkim spojrzeniem. Młody. Wyglądał na wojownika. Zbroja, broń, itd. Zaraz odwróciła wzrok. Nie chciała wyjść na jakiegoś natręta, a w kancelarii namiestnika raczej jej nie zaatakuje, o ile ma złe pobudki lub awersję do mrocznych elfów. W sumie przyszedł do namiestnika, a nie do niej. Nie powinna w ogóle tego roztrząsać. Nie przywitał się, więc i ona nic nie mówiła.
Po chwili do pokoju wpadł kolejny mężczyzna. Wyglądał już mniej groźnie. Mniej więcej jej wzrostu, rudowłosy jegomość, lubujący na pierwszy rzut oka zieleń. Nie miał zbyt dobrej koordynacji ruchowej, bo potknął się o próg, wpadając na "wojownika". Nawet chyba uderzył go swą laską w stopę. Musiało zaboleć… W jej oczach wyglądało to przerażająco, bo nowoprzybyły miał coś z nogą. Kulał. Tak. Zagapiła się na niego. Co szukał tu… Kaleka?
Wydał jej się uroczym młodzieńcem, który lubi żarty i bajerować płeć piękną. Czuł się też dość swobodnie w tym pomieszczeniu. Nie to jak ona, cała spięta. Może tu pracował? Jednak to pytanie wykluczyła, gdy rudzielec usiadł na ławce pod ścianą. No cóż. Przynajmniej nie pałał do niej niechęcią, czy wrogością. Nie było źle. Jako, że ostatnia znajomość nawet bardzo ją uszczęśliwiła, postanowiła odezwać się do rudego. Może też był sympatyczny niczym skrzat Rudolf. Mieli ten sam kolor włosów. Kto wie, co łączy rudowłose istoty…
- Witaj, panie – odrzekła z uśmiechem i z pełnym szacunku tonem. – Może nie szukam tak bardzo przygody, jak funduszy. Zima nadchodzi. Przydałoby się coś wynająć, a dachu nad głową brak – odpowiedziała wesoło i beztrosko, ale zaraz dodała z nutką smutku: – Jednakże kropla przygody przyda się w tak dużym morzu nudnego życia… – Odetchnęła głęboko. Kto by pomyślał? Złotooka zagadująca do nieznajomego. Jakaś nieznana siła widocznie wywracała jej życie do góry nogami. Tak naprawdę cieszyła się, że ma, z kim zamienić słówko. Właśnie tego brakowało jej od zniknięcia rudowłosego skrzata. Brakowało jej towarzystwa, a tu trafia na rozmownego mężczyznę.
Spodobało jej się porównanie, jej długiego i nieszczęśliwego żywota do nudnego morza.
Drzwi znów się otworzyły i do wnętrza weszła tym razem kobieta, a raczej dziewczyna, bo dość młodo wyglądała. Czy tu tylko ona miała ponad sto lat? Dziewczyna przywitała się przymilnie, na co Złota odpowiedziała krótkim "Witaj". Wyglądała na miłą dziewczynę… Jak taka młoda osóbka chciała złapać złodzieja? Może pozory w tym momencie myliły?
Awatar użytkownika
Silvatis
Posty: 87
Rejestracja: 26 kwie 2012, 14:03
GG: 18489908
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27401#27401

14 wrz 2012, 01:08

Theme: http://www.youtube.com/watch?v=vSkb0kDacjs
Regularne tąpnięcia butów Silvatisa nadawały ulicy specyficzny rytm. Wraz z głośnymi plusknięciami kałuż, na które smok nie zwracał uwagi, tworzyły pewnego rodzaju muzykę. Mimo pięknego, bezchmurnego nieba mężczyzna miał zacięty, skupiony wyraz twarzy. Wspomnienia z karczmy, zdrada własnej rasy, efekty Smoczej Krwi tętniącej w jego żyłach, postać olbrzymiego, zakutego w zbroję dhara – to wszystko wciąż w nim żyło.
-A więc jestem teraz renegatem… Widocznie tak musiało być. Musiałem wystąpić wobec własnej rasy. Nie mogłem dopuścić do tej bezpodstawnej rzezi. Nieważne kim będę nazywany, czym się stanę, nie złamię zasad Kodeksu… Gdyby ta rzeź doszła do skutku, wymordowałbym ich wszystkich po kolei. Cholerne potwory bez krzty honoru…
Po pewnym czasie wędrówki po ulicach Derin, Silvatis trafił na budynek kancelarii namiestnika. Ostukał budy o jeden ze schodków, czyszcząc je z brudu ulicy, a następnie rozejrzał się po budynku.
-Gdzieś już widziałem podobny budynek. Gdzie to było? Nie mogę sobie tego przypomnieć… Któreś z elfich miast? Prezentuje się dosyć dobrze, jednak to wciąż nie jest to, czego się spodziewałem. Myślałem, że ludzie włożą większy kunszt w budowę tego, jakże ważnego dla miasta budynku. A więc właściciel dał się okraść, chce i złodzieja, i zgubę za godziwe pieniądze? – chłopak parsknął cicho śmiechem, pokiwał głową energicznie – Tak, Silvatis. To coś wprost idealnego dla Ciebie. Przyda mi się jakiś ruch. Powoli przyrastałem do tego krzesła w karczmie. Chociaż mają tam świetne piwo… Po tym wszystkim odwiedzę ich i opowiem, co przeżyłem. Karczemne dziewki będą moje!
Chłopak popchnął drzwi do środka i pewnym krokiem wszedł do pomieszczenia. Rozejrzał się po zebranych, zlustrował zimnym, obiektywnym wzrokiem każdego z nich po kolei. Oparł się o jedną ze ścian, skrzyżował ręce na piersi i oczekiwał, co powie namiestnik Derin.
-Szykuje się niezła zabawa… Dwie młode dziewczyny, jedna ładniejsza od drugiej. – pomyślał smok i zaśmiał się cicho pod nosem. Oczekiwał na rozwój wydarzeń, obserwując pomieszczenie i zebranych w nim ludzi piwnymi oczyma spod krwistoczerwonego kaptura.

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 3 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1046
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Senti
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.