Kancelaria namiestnika

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Kancelaria namiestnika

28 sty 2012, 20:50

Kancelaria namiestnika

Obrazek
Kancelarie namiestnika, czyli wszystkie istotne urzędy nad którymi on sprawował pieczę, znajdowały się w sporym budynku w samym środku miasta. Tak jak i inne okoliczne budowle został on wzniesiony z szarego kamienia i był też cały podobnej kolorystyki. Nie wyróżniał się niczym oprócz wielkości i wielkiego szyldu przed drzwiami głoszącego nazwę tego budynku.
Do środka mógł wejść każdy, a tam znalazł długi korytarz upstrzony po każdej stronie kilkoma drzwiami. Czerwony dywan na ziemi budował kontrast do szarego, ponurego otoczenia.
W kancelariach można było znaleźć namiestnika, o ile tylko miała się szczęście, oraz starać się o uzyskanie obywatelstwa w Derin. To można było zdobyć w pierwszym pokoju po prawej zaraz od wejścia. Urządzony był on tak jak inne kancelarie – był to zwykły, średnich rozmiarów pokój, przy którego ścianach stały szafy wypełnione papierami a w samym jego środku umieszczone zostało biurko, za którym siedział znudzony urzędnik.

Każdemu zainteresowanemu dawał kartkę zapisaną treścią umieszczoną poniżej.



Korzyści wynikające z posiadania obywatelstwa:
– możliwość prowadzenia działalności gospodarczej
– członkostwo w bractwach kupieckich i cechach rzemieślniczych
– możliwość nabycia ziemi w obrębie terenów podległych Derin

Wymogi zdobycia obywatelstwa:
Wszystkie poniższe muszą być spełnione:
– posiadanie stałego miejsca zamieszkania w obrębie miasta
– niekaralność w obrębie Autonomii
– złożenie uroczystego zobowiązania do przestrzegania obowiązujących praw i stosowania się do rozporządzeń władz miejskich

Przynajmniej jeden z poniższych musi być spełniony:
– bycie dzieckiem prawnego związku dwóch obywateli
– powołanie się na mistrza swojego zakładu
– uiszczenie stosownej opłaty w wysokości 30 suwerenów

Obowiązki:
– posiadanie miejsca zatrudnienia

---
NPC – urzędnik
Obrazek
Imię: Brant
Rasa: gnom
Wiek: 112
Wygląd: posiada długą, białą brodę, jednak na czubku głowy brak mu włosów. Ma typową dla gnomów pomarszczoną twarz oraz spiczaste uszy.
Charakter: bywa przemądrzały i kąśliwy, odzywa się jedynie jeśli wymaga tego sytuacja. Typowy urzędnik siedzący z nosem w papierach.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

15 gru 2012, 20:16

Kiedy odsunął drzwi ujrzał ciemny korytarz i gdyby nie światło z zewnątrz nie widziałby jego końca. Był tam korytarz zakończony masywnymi drzwiami pokrytych wieloma białymi symbolami. Albo jeżeli się przyjrzeć, to jednym, wielkim i skomplikowanym znakiem. Drefan nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego i zachwyciłby się czymś takim, gdyby potrafił. Powoli i ostrożnie podszedł do nich i sprawdzał każdy centymetr drzwi, powoli i z uwagą naukowca. Szukał "czegoś"… Coś, co nie pasowało, albo w którym miejscu brakowało czegoś. Byłoby mu o wiele łatwiej, gdyby miał z tym styczność wcześniej. Wertował wzrokiem powierzchnię, niczym otwartą księgę w języku, którego nie znał. Szukał tej "plamy w tekście", którą należałoby uzupełnić. Wszystko jednak jakby było na swoim miejscu… Poza małą kropką pośrodku grubego kręgu. Była to część drzwi niepokryta niczym. Coś musiało to oznaczać, jednak co?
Poczuł lekkie uderzenie w nogę. Odruchowo odwrócił głowę w stronę towarzyszącego mu maga, który przerwał mu badanie drzwi. Nie spodziewał się, że tuż przy jego twarzy znajdzie się kula kostura. Kątem oka widział zbliżający się ku jego twarzy ogień, gotowy zostawić palący ślad na jego licu. Jednak on tylko musnął policzek. Jego towarzyszka natomiast trafiła i rozpłynęła się. Ogień zapłakał ognistymi łzami po utracie swej oblubienicy. Drefanowi prawie zrobiło się żal Płomienia. Prawie, gdyż nie potrafił czuć.
Wszystko co z nami związane jest ostrzem, nie wiadomo co nas w życiu spotka. Niczym w zdaniu "jeżeli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny" – zawsze należało być "ostrym" i gotowym do wyzwań, nawet jeżeli ich nie chcemy. Inaczej po prostu znikniemy, nie pozostawiając śladu czy wspomnienia. I zginiemy bezużytecznie.
-Trzecim sposobem będzie użycie wystarczająco dużej siły, czy to magicznej, czy fizycznej. To zawsze działa, tylko czasami nie posiadamy wystarczającego zaplecza. – Rzekł cicho, jakby do siebie, a jakby tłumaczył czeladnikowi jakieś zagadnienie. Zastanawiał się nad rozwiązaniem. Karmazyn odwrócił się do alchemika, a ten poczuł aurę człeka. Była bezuczuciowa i odpychała, jednak nie była chaotyczna. Miała pewien swój porządek. Drefan chwilę zachodził w głowę, czy przypadkiem się ona nie zmieniła? Czy wcześniej nie była jakaś inna?
-Jak mam nie ufać swym oczom? Mam przestać brać rzeczy na zdrowy rozsądek? Przecież tak właśnie poznaje się świat. - Rzekł w proteście przeciw słowom starca. Jednak czy miało to znaczenie w jego obecnej sytuacji? Czy w magii istniał zdrowy rozsądek i chłodna ocena sytuacji? Czy w magii istniało coś takiego jak stałe prawa rządzące nią? Jak słońce ma być pułapką, a mrok sprzymierzeńcem? Słońce jest przecież symbolem życia i dobroci. Ludzie garną do światła, niczym ćmy do świecy, bo boją się mroku. Zatem w jaki sposób mrok miał być sprzymierzeńcem Drefana? Jak domena zła i cienia miała mu pomóc?
Jak położenie szlachcica miało być ograniczone tylko wyborem? Miał zdecydować, wybrać? Ale co i kiedy? I pytania maga, na które młody nie znał odpowiedzi.
Zamknął oczy. Nie miał przecież nic do stracenia. Zaczął myśleć. I próbował zinterpretować słowa czarodzieja. Nic konkretnego nie przychodziło mu do głowy. Otworzył ślepia i rozejrzał się raz jeszcze. Zapamiętał ogólny układ znaków na nich i miejsce wolne od nich. Wtedy przyszło mu coś do głowy – Kramazyn używał tego miejsca, jednak nie bez powodu było ono ukryte. Jeżeli tak, to zawsze musiało być ukrywane jak wchodził do korytarza. Idąc dalej tym tropem i wiążąc to ze słowami przez niego wcześniej wypowiedzianymi… "Słońce pułapką, a mrok sprzymierzeńcem". Spojrzał na korytarz, z którego docierało tu światło. Udał się ku niemu i od wewnątrz zaczął przesuwać lustro tak, aby zamknąć przejscie do gabinetu Karmazyna. Tak, aby opanowały go ciemności. Korytarz obległ mrok, a Drefan dotknął lewą dłonią ściany i zaczął iść w stronę drzwi. W prawej dłoni pojawiło się trochę proszku,
Chcę się otworzyć. Chcę się otworzyć, bo grozi mi śmierć. Chcę się otworzyć, bo chcę widzieć, a nie być widzącym ślepcem. - Zamknął oczy, a słowa te powiedział, jakby… Chciał.
Przed jego oczyma w wyobraźni stanął obraz drzwi, ich skomplikowanych znaków i pustego miejsca. W jakiś sposób odniósł to do siebie – zamknięte drzwi, tak jak zamknięty on. I w samym środku puste miejsce, które chce być wypełnione. Jakby ktoś coś zabrał, brakujący element… Chciał dotknąć drzwi i pustego miejsca.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

16 gru 2012, 02:02

MG

Zdecydowanie, Karmazyn zaliczał się do czarodziei, którzy przez dziesiątki lat magicznej praktyki wpłynęli na własną percepcję i umysł. Starzec za nic miał groźbę swej przyszłej śmierci, którą przewidział. Rozmawiał tak, że tylko pojętni mędrcy lub zachlani w trupa pijacy mogliby go zrozumieć. Sens jego wypowiedzi można było otwarcie interpretować, a rzadko ograniczał się do przyziemnej i klarownej wymowy. Wielu nie brało na poważnie jego bełkotu, ale znalazła się garstka tych rozumnych, którzy próbowali. Próbowali zrozumieć Karmazyna…

Drefan interpretował na swój własny sposób zagadki czerwonookiego maga. Alchemik kierował się zimną logiką. Wmówił sobie, że musi otworzyć drzwi do siedziby jedynego wybawcy. Analizował dokładnie słowa Karmazyna, który podejrzanie zamilkł. Nie odzywał się, jeno obserwował każdy ruch młodzika. Zastanawiało go, co Drefan wykombinuje, więc dał mu czas, bynajmniej nie śpieszył się. Nawet zignorował wymówione na głos wnioski, ciągle wpatrywał się swymi złowieszczymi oczyma na oblicze alchemika.

Powstał plan. Szlachcic zasunął lustro, przez co w skalnym korytarzu zapanował mrok, jednak świecący kostur skutecznie odganiał cienie. Nagle, coś się stało… Dźwięk przesuwających się mechanizmów odbijał się od sklepień tego miejsca. Wewnątrz wrót coś stukało, powołując całe salwy głośniejszych i cichszych wydźwięków. Niespodziewanie, drzwi otworzyły się…

- Widzisz – rzekł przyjaznym głosem starzec. - Kultura wymaga zamknięcia za sobą drzwi, jak wielu o tym zapomina. Cha, cha, cha! – głośno zaśmiał się, wydając z siebie starczy śmiech. - Właśnie udowodniłeś, że jeżeli chcesz otworzyć się na coś nowego, musisz się zamknąć. Chcesz żyć? W takim razie odpędź piękną śmierć. – Ruszył ku swej siedziby.

- Poznajesz świat… Uznałeś, że tamta dziewczyna BYŁA człowiekiem. Nieprawdaż? – Nagle wspomniał o widmie, które niemal uśmierciło Drefana. Skąd Karmazyn mógł o tym wiedzieć? - Wszyscy jesteśmy ślepcami, nic na to nie poradzisz… – Wszedł do środka.

Po twym poście powstanie nowa lokacja, gdzie będziemy kontynuować twą grę, Drefanie.
Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

16 gru 2012, 17:38

Kiedy zamknął wejście do korytarza drzwi się otworzyły. Czyli odkrył sposób na otwarcie drzwi pokrętnym myśleniem, które go do tego doprowadziło.
"Aby otworzyć się na coś, należy się zamknąć". Co chciał dokładniej przez to powiedzieć? Aby żyć odpędzić śmierć. Tak łatwo powiedziane, czy nie było to oczywiste? Ale Drefana bardziej interesował sposób, w jaki miał odpędzić śmierć. Starzec ruszył do swojego gniazdka, a szlachcic ruszył za nim. I wtedy powiedział coś o kobiecie, którą napotkał na trakcie. Była człowiekiem… Była… Czy ona też została dotknięta przez to coś, czym się stała?
-Jeżeli była człowiekiem, to czym ona właściwie się stała? I jeżeli ja zostałem przez nią dotknięty, to jak mogę zatrzymać proces zmiany w to, czym się stała? – Zapytał Karmazyna. - Może i wszyscy jesteśmy ślepcami, ale czy naszym celem nie jest w końcu widzieć? – Zapytał retorycznie maga i ruszył za nim do jego pracowni.
Awatar użytkownika
Samaea
Posty: 21
Rejestracja: 23 sie 2012, 14:03
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2147

18 mar 2013, 17:05

Była, lecz nieobecna, zatopiona we własnych myślach. Zaginiona we śnie na jawie, słuchała lecz nie słyszała, widziała, ale nie pamiętała. Jakiś Karmazyn, ktoś, czarodzieje, smoki, takie dziwy. Jednakże nie zwróciła na to uwagi. Po prostu wstała i wyszła, zatopiona w samej sobie. Olała to. Po co tutaj się udawała? Nie wiedziała. W każdym razie zostawmy Namiestnika za sobą. Idźmy dalej, wszak mamy przed sobą długą podróż. Prościej mówiąc – olała sprawę. Idziemy dalej, gdzieś, po dusze…
Wstała z miejsca i ruszyła do wyjścia, w progu jeszcze odwracając się i rzucając wzrokiem na wszystkich. Upewniła się, że ma na głowie założony kaptur, po czym podeszła do swego konia, dosiadła go i pocwałowała w objęcia nocy w siną dal. Gdzieś, gdzie można znaleźć siostrę, o ile rzeczywiście gdzieś naprawdę istnieje.

z/t
//minipost z minizt

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 6 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Viridar
Liczba postów: 52209
Liczba tematów: 2974
Liczba użytkowników: 1048
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: WielkaNiewiadoma
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.