Kancelaria namiestnika

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Kancelaria namiestnika

28 sty 2012, 20:50

Kancelaria namiestnika

Obrazek
Kancelarie namiestnika, czyli wszystkie istotne urzędy nad którymi on sprawował pieczę, znajdowały się w sporym budynku w samym środku miasta. Tak jak i inne okoliczne budowle został on wzniesiony z szarego kamienia i był też cały podobnej kolorystyki. Nie wyróżniał się niczym oprócz wielkości i wielkiego szyldu przed drzwiami głoszącego nazwę tego budynku.
Do środka mógł wejść każdy, a tam znalazł długi korytarz upstrzony po każdej stronie kilkoma drzwiami. Czerwony dywan na ziemi budował kontrast do szarego, ponurego otoczenia.
W kancelariach można było znaleźć namiestnika, o ile tylko miała się szczęście, oraz starać się o uzyskanie obywatelstwa w Derin. To można było zdobyć w pierwszym pokoju po prawej zaraz od wejścia. Urządzony był on tak jak inne kancelarie – był to zwykły, średnich rozmiarów pokój, przy którego ścianach stały szafy wypełnione papierami a w samym jego środku umieszczone zostało biurko, za którym siedział znudzony urzędnik.

Każdemu zainteresowanemu dawał kartkę zapisaną treścią umieszczoną poniżej.



Korzyści wynikające z posiadania obywatelstwa:
– możliwość prowadzenia działalności gospodarczej
– członkostwo w bractwach kupieckich i cechach rzemieślniczych
– możliwość nabycia ziemi w obrębie terenów podległych Derin

Wymogi zdobycia obywatelstwa:
Wszystkie poniższe muszą być spełnione:
– posiadanie stałego miejsca zamieszkania w obrębie miasta
– niekaralność w obrębie Autonomii
– złożenie uroczystego zobowiązania do przestrzegania obowiązujących praw i stosowania się do rozporządzeń władz miejskich

Przynajmniej jeden z poniższych musi być spełniony:
– bycie dzieckiem prawnego związku dwóch obywateli
– powołanie się na mistrza swojego zakładu
– uiszczenie stosownej opłaty w wysokości 30 suwerenów

Obowiązki:
– posiadanie miejsca zatrudnienia

---
NPC – urzędnik
Obrazek
Imię: Brant
Rasa: gnom
Wiek: 112
Wygląd: posiada długą, białą brodę, jednak na czubku głowy brak mu włosów. Ma typową dla gnomów pomarszczoną twarz oraz spiczaste uszy.
Charakter: bywa przemądrzały i kąśliwy, odzywa się jedynie jeśli wymaga tego sytuacja. Typowy urzędnik siedzący z nosem w papierach.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

18 wrz 2012, 20:27

Nie interesowało go nic, co się działo tutaj. Po prostu czekał, aż ktoś powie o co chodzi i po co to wszystko. Czekał… Po jakimś czasie drzwi się otwarły, a przez nie przeszło sześciu strażników, przystojny mężczyzna i jakiś stary czarodziej, którego energię wyczuł nawet Drefan, pozbawiony jakichkolwiek mocy. Ale nie to najbardziej zainteresowało alchemika. O wiele bardziej intrygował go amulet, który ten mag nosił. Przypomniał sobie słowa arcykapłana Lorven, który powiedział mu kogo szukać. Pasowały one do tego mężczyzny – czarodziej z czarnym amuletem. To musiał być on. Kiedy Jakuren skończył mówić, Drefan wyszedł lekko naprzód i spytał wprost starego maga.
-Czy jesteś ostatnim Karmazynem? Zostałem przysłany do Ciebie przez pewnego człowieka. – Rzekł z obojętnością w oczach i głosie. Jego wzrok skupiał się na ślepiach człowieka, któego uznawał za Karmazyna.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

20 wrz 2012, 07:38

MG

Jakuren wysłuchał słów trzech awanturników. Skrzyżował ręce na piersi. W myślach konstruował swą mowę. Bycie urzędnikiem nauczyło go odpowiedniego doboru słów. Musiał wyrazić się jak najprościej, albowiem poszukiwacze nie należeli do grona zamożnych i wpływowych. Piękne słowa z całą pewnością nie były zarezerwowane dla nich, do takich gada się jak do plebsu – byle zrozumieli. Namiestnik chytrze uśmiechnął się. Ezlur okazał się – w miarę – bystrym człekiem. Ta banda mogła mieć jakieś szanse… O ile każdy potrafił używać mózgownicy.

- Nagroda. Nagrodę otrzymacie po zadaniu. Pięćdziesiąt suwerenów za amulet oraz dodatkowe pięćdziesiąt za dorwanie Wrony. Mogę… Udzielę wam zniżki na towary Derin. Odpowiednio się przygotujcie – odpowiedział szybko i zwięźle, wpatrując się w Silvatisa. Po chwili spojrzał na Ezlura, jego pytanie było jak najbardziej właściwe. Jakuren podniósł prawą dłoń, coby dotknąć podbródka. – Spodziewajcie się najgorszego. Wrona zna parę sztuczek magicznych, nie dajcie się oszukać. Jest dość… Zwinny i, na demony Czeluści, jego przebiegłość jest legendarna. Na pewno nie działa sam, na pewno wie, iż będzie ścigany. Rozpoznacie go… Lubi być, hm, "widoczny". – Gdy skończył mówić, wystawił prawą rękę przed siebie, jakby czekał aż ktoś poda mu jakiś przedmiot. Mag wykonał skomplikowany gest, energicznie pracował palcami lewej dłoni, albowiem prawa trzymała laskę. Pojawiła się kropelka wody, unosiła się nad kończyną Jakurena, niemalże dotykała skóry. Powoli nabierała objętości, powiększała się, ładowała. Szlachcic otworzył usta, płyn wleciał wprost ku gardłu.

- Jeżeli chodzi o lokalizację… Niechaj wypowie się mój przyja… – Nagle wciął mu się Drefan. Alchemik od razu przeszedł do sprawy, nie bawiąc się w uprzejmości. Karmazyn spojrzał na niego.

- Widzę, że pszczoły cię ukąsiły. Wąż zjada twoją duszę, sowa kradnie wspomnienia. Pomogę Ci, ale musisz pomóc im. – Rzekł Karmazyn. - Gdy woda pochłonie niebo, a słońce zacznie smażyć, przemienisz się w pszczołę – po czym zaśmiał się donośnie, nawet miło słuchało się jego śmiechu, wpadał w ucho. Czarodziej nie wyglądał – nie wspominając o kapturze – na takiego, co przejmowałby się losem Drefana.

- Bohaterowie, wybrańcy! Jam jest Karmazyn, tak na mnie mówcie. Powiem wam, jaskółeczki, gdzie odnajdziecie Wronę i jego wszystkie piórka. Leżę ma swą w obozie przemytników. Amulet ma runy, nawet tutaj go widzę. Zwierciadło wskaże wam drogę! – Niespodziewanie, błyskawicznie wyciągnął lustro i rzucił nim wprost w Złotooką. - Dam wam rady, albowiem mądrość zawsze winna iść przed brawurą i krwią. Wrona otoczył się barierą, więc wniosek prosty i przyjemny, ale mogący utrudnić zdanie! – Żywo gestykulował, chodził po sali, wystukując pewien rytm swą laską. Omijał każdego przybysza, niemalże zderzył się z Infią. Chodził i mówił, a coś sprawiało, iż każdy chciał go słuchać z zainteresowaniem. - Ma maga! Musicie ominąć barierę, przechytrzyć ją. W tym wam nie pomogę, a chciałbym, cóż błękit mnie zbyt przyciąga, musicie to zrozumieć. Północ, stolica Autonomii… Morze Smocze. Tam znajdziecie Wronę i jego wszystkie piórka. – Grzmotną laską ścianę. Wszystkie wrota otworzyły się – także i okna. - Uważajcie na magika. Nie możecie przejść przez barierę, inaczej będzie wiedział, a wtedy porwą go złociste liście i uścisk wybranki. Powodzenia!

- Cóż, macie jeszcze jakieś pytania? – Odezwał się Jakuren, nieco niezadowolony. Popsuł mu się humor.

*

Zwierciadło – magiczne lustro, które pokazuje wizję tego, czego zażyczył sobie twórca. Artefakt cenny i pożądany, albowiem zawsze ukazuje ścieżkę do wybranego celu. Przed zwierciadłem nikt nie ucieknie, na wieki zostanie zapieczętowane położenie. Przedmiot jest delikatny, szkło mogłoby wypaść z ramy. Artefakt zachwyca nie tylko mocą, ale i pewną inną właściwością – zmienia wygląd w zależności od charakteru dzierżącej go osoby. Ten egzemplarz prowadzi prosto do Wrony.

Przepraszam za spóźnienie, ale mam nadzieję, że się nie gniewacie. Ten kto złapie lustro niechaj opisze jego wygląd. &lt;&lt;
Awatar użytkownika
Złotooka
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

20 wrz 2012, 22:18

Spojrzała w kierunku Silvatisa, który zapytał się o nagrodę… Przeniosła wzrok na Jakurena, by zwrócić uwagę na jego reakcję. Wyglądał, jakby… Nie powinna sobie psuć opinii o namiestniku. Po prostu jej się wydawało i tyle. Nie mógł źle myśleć o istotach, na których musiał polegać.
Ezlur wstał z ławki. Złotooka chciała mu pomóc stać, ale stwierdziła, że mogłaby urazić męską dumę. Nie znała go, więc wolała go nie zrażać do siebie. Po wywodzie Jakurena, to właśnie on zadał jedno z ważnych pytań. Faktycznie, Wrona nie mógł być zwykłym złodziejaszkiem, skoro porozgłaszano wszędzie schwytanie przestępcy. Nagroda też pokazywała, iż było to istotne zagrożenie. Obstawa namiestnika nie należała do słabych. Ślepiec mógł to zauważyć. Samaea, jej druga rozmówczyni, zadała pytanie, które jej tworzyło się w głowie. Ta informacja też należała do cennych. Podstawowych wręcz.
Jakuren przemówił, więc skupiła się znów na nim. Mogła zdobyć sto suwerenów. W dodatku zniżki na towary. Magiczne sztuczki?! Świetnie. Miała nadzieję, że maczał palce w tej czarnej magii. Na pewno. Przecież złodziejaszek z niego… Lubi być widoczny.
Jego wywody przerwał jeden z przybyłych "poszukiwaczy". Zaskoczył ją mężczyzna z obojętnością na twarzy. Wyszedł bardziej na przód. Nie zadał pytania związanego z poszukiwaniem Wrony. Nie to mu siedziało w tej przerażająco obojętnej głowie, ale Karmazyn? To tak zwrócił się do czarodzieja. Pewnym było to, że przyszedł tu dla innej sprawy niż oni wszyscy. Skoro tak, to nie była jej sprawa. Jednakże odpowiedź Karmazyna ją zaskoczyła. Widzę, że pszczoły cię ukąsiły. Wąż zjada twoją duszę, sowa kradnie wspomnienia. Pomogę Ci, ale musisz pomóc im. Gdy woda pochłonie niebo, a słońce zacznie smażyć, przemienisz się w pszczołę? Zaśmiał się po tych słowach. Miał jakiś taki miły dla ucha śmiech, ale jego wypowiedź raczej nie należała do wesołych. Postanowiła zapamiętać te słowa. Może miały coś wspólnego ze zgubą albo Wroną? Musiała je dokładnie przemyśleć.
Czarodziej podjął dalszą wypowiedź. Obóz przemytników… Amulet ma runy – zanotowała w pamięci. Powiedział coś o zwierciadle? Miało wskazać drogę. W jaki to sposób?
Niespodziewanie czarodziej rzucił coś w jej kierunku. Miał już zrobić unik, ale złapała w ostatniej chwili przedmiot, gdy zorientowała się, że to wspomniane zwierciadło. Wydawało się być drogim przedmiotem. Rama prawdopodobnie była ze złota. Gładka, ale chłodna, bogata, ale zwykła. Nie miała żadnych ozdobnych wzorów, żadnych cennych kamieni. Jej rogi były niezwykle opływowe. W myślach przywodziły jej spokój. Niezwykłe, jak rama mogła jej przypominać cechy. Jednakże w jednym miejscu miała głęboką rysę, jakby jakimś nożykiem przejechano po kawałku sera. Pewnie pęknięcie ze starości – pomyślała Złota. Czarodziej coś mówił dalej, o mądrości, brawurze i krwi. Rady. Dawał im rady. Niezadowoliła jej magiczna bariera. Będzie trzeba znaleźć sposób na jej pominięcie. W dodatku czarodziej mówił niezrozumiale. Błękit go przyciągał? Może te zagadki były kluczem do wygranej? Wzrok Złotookiej nie schodził ze zwierciadła. Wolenvain… Znów będzie tam musiała wrócić. I…
Porwą go złociste liście i uścisk wybranki? – Wymknęło się jej pytanie. Przeniosła wzrok ze zwierciadła na Karmazyna. – Co to oznacza?
Nieumyślnie głaskała palcem gładką powierzchnię ramy przedmiotu, trafiając co jakiś czas na rysę. Mierzyła teraz wzrokiem czarodzieja. Jej strach uleciał, a myśli zajmowały setki myśli i złote liście wraz z uściskiem wybranki. Czemu ta nieistotna uwaga ją zaintrygowała? I czemu z pewnością siebie patrzyła w oczy mężczyzny, którego moc jeszcze niedawno ją przerażała.
Tyle pytań, a tak mało czasu na odpowiedzi. Czas… Leciał.
Awatar użytkownika
Olian
Posty: 9
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:18
GG: 40655644
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2096

22 wrz 2012, 14:26

Staruszek był niezwykły i tajemniczy, na co Olian mógł go okreslić jedynie mianem dziwny. Wzrok skierował na czarodziej mierząc go od stóp do głów. To zagadka – Pojawiło się w jego głowie pytanie, gdy skończył on ów wypowiedz. Morze smocze i błękit, to się wiąże, ale co mi to da. No cóż jedyną szansą jest to lustro, ale muszę czekać, aż kobieta coś z niego zobaczy. Tymczasem w głowie kotłowały mu się słowa, które albo nie miały sensu, albo miały go tak dużo aż ciężko było je określić. Czy piórka wrony o których mówisz znaczą coś więcej niż tylko czarne upierzenie – Wysłał pytanie do umysłu czarodzieja, zważając na to aby nie zagalopować się zbyt daleko, do tak potężnej mocy.
Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

22 wrz 2012, 16:49

Musiał pomóc odnaleźć jakąś błyskotkę, inaczej sam nie dostanie pomocy? W innej sytuacji pewnie by się oburzył, protestował, prosił, ale nie potrafił. Nie miał ochoty, ani chęci. Jego umysł przestawił się teraz na szukanie Wrony i błyskotki. Mieli ich odnaleźć za pomocą zwierciadła, które teraz trzymała elfka. Podszedł do Niej i martwym wzrokiem bez uczuć rzekł do kobiety głosem, bez jakichkolwiek uczuć. Mogła usłyszeć coś, co po prostu było jak dźwięk, który coś oznaczał. Nie było tam śladu gniewu, złości , zniecierpliwienia, smutku czy zmęczenia.
-Prowadź. którędy mamy iść.
Awatar użytkownika
Silvatis
Posty: 87
Rejestracja: 26 kwie 2012, 14:03
GG: 18489908
Karta Postaci: viewtopic.php?p=27401#27401

22 wrz 2012, 17:28

Theme: http://www.youtube.com/watch?v=d2hRTLdv ... re=related
Chłopak uniósł kąciki warg w szelmowskim uśmiechu. Zmrużył oczy patrząc na Karmazyna głoszącego swą mowę.
-A więc sto suwerenów za głowę Wrony i jego świecidełko? Hmm… Będzie ciekawie… – pomyślał czarny smok
Silvatis wygiął palce dłoni do przodu, powodując charakterystyczny trzask. Spojrzał ciekawskim wzrokiem na twarz mrocznej elfki, trzymającej w dłoniach ozdobne, magiczne lustro. Pokiwał delikatnie głową z uznaniem w stronę namiestnika i czarodzieja.
-No no, ciekawe ile TO by było warte. Kilka suwerenów? Kilkadzisiąt? Prawdopodobnie jeden z nielicznych przedmiotów o tak złożonych właściwościach. Na bogów, jak zamożną, a zarazem rozrzutną osobą jest ten człowiek, by tak pożądany przedmiot na czarnym rynku oddawać w dłonie bandzie nieznanych najemników?
Stary smok skierował wzrok na Karmazyna z podziwem, przez moment niezamierzenie kiwając głową do przodu. Silvatis poklepał się po kieszeniach i spojrzał na swe, gdzieniegdzie wytarte już, krwistoczerwone ubranie. Zaklął cicho pod nosem oglądając swój dobytek.
-Gdy mówił o zniżce na towary w Derin patrzył na mnie. Aż tak źle się prezentuję? W sumie, zwykły stój, żadnych świecideł. No cóż, jak na smoka, wypadam przy nim gorzej niż wieśniak. Co jak co, ale powinienem zaopatrzyć się w coś nowego.
Mężczyzna spojrzał na Złotooką trzymającą w magiczne lustro, wskazujące drogę do celu – miejsca pobytu Wrony.
-"Udzielę wam zniżki na towary Derin. Odpowiednio się przygotujcie " – powtórzył w myślach słowa Karmazyna Silvatis, uśmiechając się nieznacznie
Chłopak pewnie wystąpił krok przed siebie, pokłonił się nisko przed namiestnikiem i jego świtą, mówiąc spokojnym głosem:
-Nie mam żadnych pytań, Karmazynie. Pozwól teraz, namiestniku Derin, że przygotuję się należycie do powierzonego mi zadania. – powiedział, a następnie odwrócił się w stronę mrocznej elfki -Muszę kupić kilka rzeczy na miejscowym targu. Spotkajmy się przy północnej bramie Derin. Stamtąd pójdziemy prosto w kierunku wskazanym przez zwierciadło.
Uśmiechnął się ciepło w stronę grupy kończąc wypowiedź. Ukłonił się w stronę namiestnika na pożegnanie, po czym zaciągnął kaptur na głowę i spokojnym krokiem udał się w stronę głównego wyjścia, które zostało otwarte uderzeniem magicznej laski Karmazyna. Stamtąd natychmiast pospacerował w stronę lokalnego targu.

[z/t]
Awatar użytkownika
Ezlur
Posty: 77
Rejestracja: 02 sie 2012, 01:02
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2080

22 wrz 2012, 20:46

Niedobrze… Nie dość, że ma pomocników, to do tego jednym z nich jest na pewno mag. Cudownie. Nie żeby narzekał, wręcz przeciwnie, samozwańczego poszukiwacza przygód niezwykle to ekscytowało. Tylko że on sam nie poradzi sobie z magiczna barierą. Miał nadzieję, że inni trochę lepiej znają się na tego typu zabawach.

Właśnie, inni. Złota naturalnie stała się liderką grupy, ale czy każdy będzie chciał działać razem? W taki sposób zmaksymalizowaliby szanse na sukces, ale też zminimalizowaliby potencjalne zyski. Niedobrze… Najbardziej intrygowal go ten wojownik, który spytał się maga o jego imię. Wydawał się wręcz bezduszny. Widzę, że pszczoły cię ukąsiły… Gdy woda pochłonie niebo, a słońce zacznie smażyć, przemienisz się w pszczołę. Brzmiało to… Niebezpiecznie. Niedobrze. Niemniej jednak najpierw musieli dojść do Wolenvain. Także w drogę.

– Rozumiem, że tak jak powiedział ten przemiły pan, spotykamy się wszyscy przy północnej bramie, prawda? – Powiódł wzrokiem po wszystkich zebranych, łącznie z plecami wychodzącego Silvatisa. – Wyczekujcie naszego rychłego powrotu, namiestniku! – Uśmiechnął się łobuzersko do Jakurena. – Złotooka, wierzę że lustro trafiło w dobre ręce. A teraz wybaczcie, udam się po śliwki na podróż. Do zobaczenia za obrót! (godzinę) – Przybrał przepraszający uśmiech i, stukając laską, przecisnął się obok maga ku wyjściu.

[z/t]
Awatar użytkownika
Infia
Posty: 122
Rejestracja: 18 sie 2012, 03:30
GG: 2608032
Karta Postaci: viewtopic.php?p=33157#33157

22 wrz 2012, 21:56

Karmazyn – tak przedstawiła się najmroczniejsza, obecna tu osoba. Starzec, który mimo że nie zlecał zadania, wydawał się jego mózgiem. Infię jednak nieco rozbawiło to, jak się nazwał. Karmazyn? Cholera, przecież karmazyn to ryba. Albo kolor. – pomyślała z lekkim uśmieszkiem na ustach. Ileż tu zwierząt. Wrony, karmazyny… jaskółeczki… – jej uśmiech jeszcze bardziej się rozpromienił. Natychmiast jednak wróciła do trzeźwej oceny sytuacji, przyjmując bardziej poważny wyraz twarzy. Nie chciała być bowiem w jakiś sposób uznana za źle wychowaną dziewczynę – mimo, że nie liczyła na świecie wiele wiosen, potrafiła zachować się co najmniej przyzwoicie. Chcąc nie chcąc – tego od niej oczekiwano i wymagano w przeszłości. A pamięć miała dobrą. Wyjątkowo dobrą.
Jej zdanie o starcu, tłumaczącym szczegóły zlecenia nie tyle rymem, a wiązką tajemnic ciągle się zmieniało. Z jednej strony uważała go za potężnego, groźnego i tajemniczego maga, choćby kiedy uciszył Drefana swoją tajemniczą ripostą. Z drugiej jednak, ten cały czarodziej zachowywał się trochę jak idiota. Szczególnie wtedy, kiedy chodził jak opętany, obgadywał szczegóły zadania i o mało jej nie szturchnął. Gdyby to zrobił, dziewczyna prawdopodobnie ciągle stałaby pionem, być może lekko się od niego odsunęła. W końcu nie chciała mieć z nim do czynienia, a tym bardziej z jego sześcioma maskotkami w postaci rycerzy-zabójców z wielkimi ostrzami. Infia nie była zadowolona z tak bliskiej obecności tego człowieka obok niej. Nie licząc oczywiście nieprzyjemnego zapachu, emanował on również dziwną tajemniczością, którą wyczuć mogła tym lepiej, im bliżej niej się znajdował.
W końcu jednak czarodziej zaprzestał rozmowy. Jego ostatnie słowa, nieco pokrzepiły Infię na duchu. Nie spodziewała się, że taka osoba może życzyć powodzenia nieznanym poszukiwaczom przygód. Z drugiej strony, namiestnikowi prawdopodobnie zależało na tej błyskotce, więc właściwie – czemu nie?
Czarodziej rzucił jakieś lusterko do elfki. Podobno miało poprowadzić ich prosto do Wrony. Infia nie czekała zbyt długo…
Och, mogłabym spojrzeć? – zapytała się dzierżącej tenże artefakt Złotooką. Zawsze chciała zobaczyć coś… magicznego, z bliska. Infia spojrzała w zwierciadło i ujrzała miejsce, z którego przyjechała – Wolenvain… Cholera… Znowu tam? Przed chwilą stamtąd wróciłam… – nieco oburzyła się, ale w sumie nie miała nic do gadania. Zresztą – było tam całkiem w porządku. Szczególnie to jedzenie. Infia miała nadzieje, że zwierciadło zaprowadzi ich prosto do linoskoczka. A ten cały Wrona to szynkarz, który zaoferuje jej ogromną porcję smacznego jadła i dobrego alkoholu.
Kiedy tylko otworzyły się drzwi i okna w dość fenomenalnie wyglądający sposób, Infia postanowiła opuścić pomieszczenie.
No cóż, panie namiestniku. Sama osobiście nie mam pytań… Myślę, że tak jak dwoje panów przede mną, poczekam gdzieś przy bramie, by razem ruszyć dopaść tego… jak mu tam… Wronę! I oczywiście odzyskać skradzioną pamiątkę. Tym czasem yyy, idę na śliwkę. Żegnam. – powiedziała do namiestnika, kierując swoje słowa jednak do wszystkich w pomieszczeniu. Osobiście miała ochotę na śliwkę, jednak nie zamierzała po nią iść. Chciała spotkać się z Silvatisem – miała do obgadania pewną sprawę a propos całej tej – wyprawy. Pomaszerowała do drzwi i wyszła.

z/t
Awatar użytkownika
Olian
Posty: 9
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:18
GG: 40655644
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2096

22 wrz 2012, 22:37

Srebny smok zrezygnował z czekania na odpowiedz, widząc jak każdy po kolej opuszcza pomieszczenie. Do tego zaczął mu doskwierać głód, który nie zaspokoją nawet śliwki. Smok rozciągnął przednie łapy, jakby gimnastykując się i wysłał do wszystkich słowa Do widzenia, bardzo miło było mi was poznać. Po czym rzekł tylko do Złotookiej.Choć nie wielka to pewnie pociecha, możesz liczyć na wsparcie z mojej strony. O nagrodę się bój, nic nie chce, zresztą po co smokowi pieniądze. Mówiąc te słowa obrócił się już w kierunku okna, gdy nagle postanowił jeszcze coś dodać.Nazywam się Oliano, do zobaczenia. Jeszcze przez chwilę stał tak w oknie i gdy zaczęła panować długa cisza wyskoczył przez nie. Na początku szybko machając szkrzydłami, jednak z każdą sekundą spowalniając ruchy, aż w końcu delikatnie uderzał powietrze w locie, dopóki całkowicie nie zniknął w błękicie nieba.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

22 wrz 2012, 22:55

Słyszał o plotkach związanych z namiestnikiem Derin, Jakurenie, i jego problemie. Zresztą trudno było o tym nie słyszeć. W mieście i nie tylko, na traktach, w karczmach i gospodach wręcz wrzało. Podobno skradziono namiestnikowi jakiś cenny przedmiot. Jaką nosił on nazwę? Klejnot Duszy? Amulet Duszy? Tak, chyba tak. Właśnie. Amulet Duszy. Sama nazwa była już nadwyraz interesująca. Anemetius nie byłby sobą, gdyby przynajmniej nie sprawdził tych informacji. Zasięgnąwszy języka u pewnych osób dowiedział się wystarczająco wiele, aby móc się połapać w ocenie sytuacji.Do Jakurena zgłosiło się już zapewne wiele osób, więc będzie miał konkurencję, ale to nie powinien być żaden problem. W swoim długim życiu przeżył wiele trudnych sytuacji.
Dotarłszy do kancelarii szukał namiestnika, ale nie mógł go znaleźć. Poza tym wszechobecni ludzie strasznie go irytowali i z trudem oddychał tym samym powietrzem co oni. Urzędnicy biegali z papierami od gabinetu do gabinetu, nie zwracając na niego uwagi. Zresztą. Tak było lepiej. Z informacji, których zasięgnął wynikało, że wszyscy chętni mieli zebrać się przed bramą. Wiedząc to nie musiał nawet zawracać głowy namiestnikowi. Ba. Jakież byłoby zdziwienie Jakurena, gdyby ktoś, z kim nawet nie rozmawiał dostarczył mu ukochaną zgubę.
Jedyne co go martwiło to myśl współpracy z innymi i…dzielenie się zyskami. Ta świadomość sprawiała, że mimowolnie mrużył niebezpiecznie oczy. Ani mu się śniło dzielić z kimkolwiek czymkolwiek. Co najwyższej wykorzysta uprzejmość szlachetnych bohaterów na własny użytek. A może i spotka kogoś wartego uwagi? Lub wręcz przeciwnie. Przeciwnika.
Uśmiechnąwszy się pod nosem i nucąc tylko sobie znaną nutę skierował się wolnym krokiem w stronę bramy. Nie dowie się jak nie spróbuje. Czymże jest długa egzystencja bez odrobiny rozrywki?

z/t

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 3 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1046
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Senti
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.