Kryjówka Karmazyna

Miasto to pięknie wygląda w bezchmurne dni, zazwyczaj jednak takowych tutaj brak. Mimo pesymistycznego krajobrazu mieszkańcy Derinie są bardzo przyjaźni i mają niesamowite poczucie humoru. Obróbka wszelkich metali, drewna i kamieni szlachetnych wydobywanych w górach Ikrem przynosi Derinie nie tylko sławę, ale i mnóstwo pieniędzy...</font></p>
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Kryjówka Karmazyna

18 gru 2012, 21:56

Szkarłatna poświata oświetlała mały pokoik, w którym mieszkał Karmazyn. Delikatne światło pokrywało niemal wszystko, przez co pomieszczenie, wraz z jego elementami wystroju, skąpane było w czerwieni. Źródłem oświetlenia była lewitująca krwista kula, niemal stykająca się z kamiennym sufitem. Sfera wykreowana dzięki energii magicznej była nienamacana w dotyku, jednak gdyby przybliżyć do niej rękę to obdarzyłaby skórę przyjemnym ciepłem, a gdy dłoń zbliżyłaby ku jej centrum – raziłaby pulsującym żarem. Ściany wykuto w skale na wzór olbrzymich cegieł, na których – z największą dbałością – wygrawerowano runy. Całą powierzchnię podłogi okrywał stary dywan, zabrudzony wieloma plamami, zwęglony przy krawędziach – z całą pewnością niejedno już przeszedł. W pokoiku ledwie mieściły się dwie osoby, było bardzo ciasno, jednakże domownikowi to najwyraźniej nie przeszkadzało.

Wejście do gniazdka starej sowy różniło się z dwóch stron. Na zewnątrz masywne wrota chroniły siedzibę. Zbudowane z tajemniczego, połyskującego budulca – pokrytego mistycznymi białymi kręgami. Brama nie posiadała żadnych klamek czy innych uchwytów umożliwiających jej otwarcie. Gdyby owa brama rozchyliłaby się przed obliczem ciekawskiego, zauważyłby on głęboką ciemność – jakby niekończącą się. W wewnątrz wychodziło się korzystając z lustrzanego portalu. Niezwykle uzdolniony rzemieślnik ukształcił srebro w scalone postacie wielu smoków, które wspólnie obramowały cenne szkło czarodziejskie. Ślepia gadów były małymi klejnocikami – topazy, akwamaryny, diamenty czy rubiny. Prostokątne zwierciadło – długie od podłogi do sufitu, szerokości metra – doskonale ukazywało dobite w nim oblicze, ale dotknięte szkło niespodziewanie stawało się płynne – wielce zniekształcając obraz. Tej płynności nie dało się ująć ręką, substancja wydawała się sucha, jednak rozpływała się po palcach. Jeżeli ktoś zechciałby wejść całym sobą do wnętrza szkła, zniknąłby – tedy zewnętrze wrota otworzyłby się, a z cienia wyłoniłaby się postać wychodząca.


Każdy wchodzący do pokoiku ujrzałby przed sobą ciężki regał, które ledwie dźwigał niezliczone księgi. Koło wiekowego mebla stał kamienny tronik, a obok niego mały stoliczek, na którym spoczywał niezapalony złoty świecznik. Po prawej stronie – od wejścia – umieszczono kolejny regał. Dziesiątki map zawiniętych w rulonik, związanymi małymi sznureczkami z jedwabiu, pokrywały całe dwie półki. Na trzeciej rozwinięta była mapa obrazująca dziwną krainę. Po lewej stronie oczy zobaczyłyby mały kącik alchemiczny. Na stole rozłożono niezbędne przyrządy do uzyskania niejednego eliksiru. Na środku pokoiku przyciągał uwagę marmurowy piedestał, a nad nim lewitowała sfera.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

18 gru 2012, 22:54

MG

Karmazyn wyłonił się z portalu, a niedługo po nim sam Drefan, który miał godność ujrzeć mieszkania starego maga. Czarodziej błyskawicznie podszedł do piedestału i bezceremonialnym ruchem ręki z hukiem zamknął otwartą księgę. Oprawiony w brązową skórę tom zajmował niemal całe miejsce postumentu. Wolumen nie posiadał żadnego tytułu.

Nawet tak potężnym jednostkom doskwierało zmęczenie. Strzec usiadł na troniku, wygodnie rozsiadając się na nim – dźwięk strzelających kości rozniósł się po izbie. Oparł swój kostur obok siedziska, kula przygasła, gdy pomarszczona ręka przestała trzymać laskę. Czarownik ułożył swe dłonie na brzuchu. Niespodziewanie, czerwone tęczówki traciły swój blask. Sama barwa w powolnym tempie stawała się szara, a spojrzenie zyskiwało przytępionego wyrazu.

- Zimno tu, brr! – Dmuchnął nagle na niezapalony knot świecy, który gwałtownie zareagował na wydmuchiwane powietrze, bowiem zapłonął. - Skowroneczku, podaj mi proszę mapę Autonomii. Jest gdzieś tam – rzekł zaspanym głosem, jakby nie przespał wielu nocy z rzędu. Wskazał niedbale na kartograficzną biblioteczkę, palec latał po mapach nie pokazując tek konkretnej. - Napiłbym się również herbaty. Nie krępuj się, użyj mej pracowni. Świeżą wodę odnajdziesz w czarnym dzbanku. – Na wspomnianej pracowni przechowywano wiele drogocennych aparatur. Między menzurkami – umieszczonych na specjalnych chwytakach – przebiegały rurki, przez które przepływały różnorakie substancje. W moździerzu rozdrobniono niebezpieczną cykutę. W błyszczącej retorcie destylował się alkohol, który kapał do niezakorkowanej małej buteleczki. Nieużywany planik prosił się o podgrzanie czegoś. Stworzony z czarnego szkła dzbanek napełniony był wodą. Puste pojemniki o różnej wielkości zostały ustawione w równych rządkach. Zawiązane mieszki skrywały przeróżne zawartości. Panował porządek. - W jakimś mieszku jest herbata. Nie pamiętam, w którym – dodał.

Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

14 sty 2013, 15:03

Drefan podszedł spokojnie do biblioteczki, gdzie znajdowały się różne mapy, ułożone niedbale. Zaczął je delikatnie przerzucać tak, aby nie uszkodzić cennych dzieł sztuki jakiegoś kartografa. Znalazł w końcu mapę Autonomii, która dla niego była wyjątkowo charakterystyczna. Widział ją już nie raz w trakcie swej nauki czy podróży. Podał mapę dla starca i zaczął szukać czarnego dzbanka. W pierwszej chwili czuły się zaskoczony, widząc tyle rzeczy w tak niedużej pracowni, jednak ruszył w poszukiwaniu dzbana. Znalazł dzbaneczek, widział gdzie mógł nalać wody. Widział palnik do podgrzania, brakowało tylko zioła. Karmazyn powiedział, że w jednym z mieszków będzie herbata, tak więc otwierał je po kolei i wąchał, uważając, aby nie wciągnąć nic do nosa, ani nie rozdmuchać. Kiedy znalazł odpowiedni mieszek, trochę jego zawartości nasypał do jednego pojemnika wielkości zbliżonej do średniego kubka. Po chwili zastanowienie nasypał trochę też do drugiego naczynia. Zapalił palnik i zaczął podgrzewać wodę. Kiedy osiągnęła odpowiednia temperaturę, zalał ziele wrzątkiem i po odłożeniu dzbaneczka zaniósł jedno naczynie dla maga. Drugie naczynie postawił na brzegu stołu, a sam lekko się o niego oparł, tak aby o nic nie zahaczyć. Spojrzał na starca i zapytał:
-Coś jeszcze?
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

16 sty 2013, 22:47

MG

Alchemik, gdy szukał odpowiedniej mapy, na chwilę spojrzał na rozwiniętą. Regał składał się z trzech półek, które dzieliły wnękę mebla na trzy swoiste pięterka. Na najniższym spoczywała mapa przedstawiająca Autonomię, a raczej same jej tereny. Była dziwna, bowiem na papierze Las Cieni wydawał się o wiele bardziej obszerniejszy. Znane Drefanowi miejscowości nie istniały na starym pergaminie, który prezentował wyłącznie krajobrazy natury. Ujęte w historyczny lód, zamrożone przed czasem i działalnością człowieka. Tutaj nic nie mogło osłabić ich potęgi. Zmusić do oddania hołdu ludziom. Zapamiętane takie, jakie były niegdyś… może. Kto wie czy identyczność rzeczywiście pokrywała się z poprzednimi epokami tego świata?

Na starym papierzysku zaznaczono pięć czarnych kropek. Między nimi przebiegały cienkie linie, tworzące misterną gwiazdę. Las Cieni, Wichrowe Wzgórza, Góry Ikrem, północna zachodnia część Morza Smoczego. Ostatni odcinek przebiegał przez obszar, gdzie winno być wybudowane Aprilume. Miasto, które graniczyło z zapomnianym przez bogów półwyspem Kalendry.

Drefan odnalazł poszukiwaną mapę. Podał ją dla Karmazyna. Niedługo potem szlachcic przygotował herbatę. Zalane wrzątkiem zioła uwolniły swe właściwości. Parujące naczynia pieściły zmysły pijących przyjemnym aromatem. Uspokajającą wonnością. Płyn zabarwił się na ciemnoczerwony odcień.

Karmazyn w zadumie przyglądał się podarowanemu mu rulonikowi. Spojrzenie jego ledwo odbierało wizję rzeczywistości, powieki zamykały się. Trzymał herbatę całą ręką. Całą. Nie przejmował się wysoką temperaturą , która właśnie parzyła jego dłoń. Starcza skóra za nic miała promieniującą temperaturę napełnionego pojemniczka. Jeno mag patrzył się na rulonik. Patrzył i widział.

Widział coś, co Drefan ujrzeć nie mógł swymi oczyma.

Głośne siorbnięcie przerwało głęboką ciszę. To była jedna z tych ciszy, która pozwalała usłyszeć bicie własnego serca. Wychwycić dźwięki z otoczenia, na co dzień ignorowanych i po prostu niesłyszalnych – zagłuszanych przez hałas życia. To była jedna z tych ciszy, która niepokojąco dobrze oddziaływała na wyobraźnię. Czy odbierana kakofonia była realna? Drefan nic takiego nie doświadczył. Kolejne siorbnięcie…

- Musisz udać się do Wichrowych Wzgórz – nagle przemówił. Głos był tak cichy, iż alchemik musiał maksymalnie wytężyć swe uszy. - Tam woda, która cię uratuje. – Wiązanki rulonika same rozwiązywały się – poruszane przez niewidzialną Moc. - Szukaj łzy. Taak. – Leniwie potwierdził słuszność swych słów. Skinął głową, obojętnie patrząc przed siebie. - Odnaleźć rysę Bogów. Portal wśród innych. To jedyne wejście. – Sznurki lewitowały w powietrzu. Mistyczna siła delikatnie rozwinęła mapę. Uniosła się, maksymalnie naciągnięta ze wszystkich stron. Kartograficzne rysunku widniały przed Drefanem. Przed jego wzrokiem, bowiem Karmazyn nie musiał widzieć rysunków. On je znał. Znał je wszystkie. - Światło będzie cię oszukiwać. Iluzja narzucona przez samą gwiazdę. Szukaj u stóp. U starych stóp Wichrowych Wzgórz. Symbole. Musisz zauważyć znaki. Kieruj się ku źródeł. Ku źródeł.

- Musisz udać się do Morza Smoczego. – Rozpoczął tą samą formułą. - Tam czeluści dno cię uratuje. Odszukaj Ją. Taak. Ona przywróci ci oczy na świat. Miłością. – Westchnął głośnie, sentymentalnie. Odpłynął z prądem wspomnień młodości. - Bądź, jednak ostrożny. Jest przeciwieństwem białości. Zarazą czerni. Gnębicielką szarości. Fiolet i błękit Jej domenami.

- Najgorzej będzie z twym wnętrzem. Twą duszą. Twym wcieleniem. Ja je odnowie osobiście, ale… – Mowa jego nabrała złowrogiego tonu. Wieść niosąca ze sobą śmierć kogoś innego… - Musisz odnaleźć kobietę. Kobietę niepodatną na *prądy przeznaczenia. Musisz odebrać dla niej życie o porze rodzącej dzień nowy. Przygotujesz jej martwą powłokę. – Przerwał. Uronił pojedynczą łzę. Mozolnie płynęła po policzku, aż w końcu opadła z lica… na zimną podłogę. - Wydobędziesz z niej emanację życia. Weźmiesz jej krew i włosy. Tedy wrócisz do mnie, a ja odprawię rytuały. – Nagle spojrzał na Drefana wzrokiem czerwieniącym się. Tęczówki odzyskiwały swój płomień, swą moc. Powietrze komnaty wibrowało. Alchemikowi coraz ciężej oddychał. - Jeżeli odprawię rytuał, twoje życie będzie należało do mnie. Możesz wypełnić dwa warunki, ale trzeci kosztować cię będzie.

- Zdecyduj się! – A krzyk odepchnął szlachcica prosto w lustro. Szkło było twarde jak ściana, nie przepuściło alchemika. Mężczyzna z impetem uderzył w przeszkodę, po czym upadł boleśnie. Musiał się zdecydować.

Tak, musisz zabić postać GRACZA, aby odzyskać duszę. Cóż, wyzwanie. Radzę zastanowić się nad słowami Karmazna i zadać odpowiednie pytania.&lt;&lt;
Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

17 sty 2013, 09:59

Został rzucony o lustro, które było też ścianą. Krzyk maga był potężny, przeniósł alchemika na dobrych kilkanaście kroków. Ile sił trzeba było do takiego wyczynu! A był to tylko starzec, które ledwo się poruszał. Drefan poczuł w jednej chwili szacunek do siły magów. Może raczej, poczułby, gdyby potrafił. Powoli wstał z ziemi i odruchowo sprawdził, czy nie złamał nosa. Wtedy dopiero zaczął się głębiej zastanawiać nad tym, co powiedział Karmazyn. Postąpił krok do przodu, potem kolejny. Powoli podchodził do maga.
-Czy naprawdę muszę zabić, czy nie ma innego wyjścia? – Zapytał. Byłby pewnie teraz zrozpaczony. Nie chciał zabijać niewinnej osoby… Kobiety… – A jeżeli nie ma innego wyjścia to… jak rozpoznać niepodatna na prądy przeznaczenia? Kim ona jest? - Dodał powoli podchodząc. Całe pomieszczenie wydawało mu się teraz wrogie, nieprzyjazne. Starzec wzbudzał niepokój, a Drefan… Nie wiedział co ma robić.
-Muszę więc wpierw znaleźć "łzę" i ją Ci przynieść? – Zadał pytanie. Rysa Bogów… Portal wśród innych. Tutaj alchemikowi przyszło na myśl pęknięcie w górze, "rysa" w masywie. Portal… musiała czymś się jednak odróżniać od innych, ale czym? – Czym ten portal różni się od innych?
Mętlik w głowie powstał jednak przy Morzu Smoczym – "Czeluści Dno". Czy miał on odnaleźć dno morza? Czy mityczny świat Czeluści o którym czytał? I właściwie jak miał to zrobić? Było tam morze. Tylko morze. Głębokie morze. W życiu nie dotrze do dna. Chyba że jako trup. O co chodziło staruszkowi? I dlaczego sentymentalnie westchnął?
-Szanowny Karmazynie, o co chodzi z "odszukaniem dna czeluści"? Jak… Co mam zrobić poza odszukaniem dna czeluści? Czym ono jest? - Zasypał maga gradem pytań. On sam był zdezorientowany, potrzebował wskazówek.
-No i jeszcze jedno. Mógłbym prosić o tą mapę? – Zapytał wskazując na mapę, która rozwijała się w powietrzu. Nie zostało mu wiele czasu, chciał aby Karmazyn odpowiedział na pytania i aby mógł juz wyruszać.
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

19 sty 2013, 15:41

MG

Karmazyn pstryknął palcami, a mapa błyskawicznie zwinęła się w rulonik. Aksamitne wstążki uniosły się w powietrzu. Płynnie zakręciły się wokół zadbanego dokumentu, po czym zawiązały się na dwie kokardki. Przygotowana mapa przyleciała powoli do Drefana, zawieszając się nad jego rękami. Nieznacznie poruszała się w górę i dół, jakby utrzymywała ją drżąca, niewidzialna dłoń.

- Weź mapę. – Czarodziej zgodził się na podarowanie mapy szlachcicowi. Głos znów miał łagodny, bardzo zmęczony. – Nasyciłem ją magią. Wskaże ci drogę, ale jeno raz. Użyj jej mądrze.

Komnatę wypełniło ciepłe, elektryzujące się powietrze. Zaklinacz sięgnął po swą wierną laskę. Kula zareagowała na dotyk. Żywiołowi tancerze zmaterializowali się. Przystojny ogień ponownie zaprosił piękną wodę do tańca. Harcowali w szaleńczym rytmie, wokół magicznej sfery.

- Skowroneczku. Zawsze jest inne wyjście, bowiem nasz świat jest spektrum wiecznych wyborów i wiecznych konsekwencji. – Zaśmiał się starczo spoglądając na podłogę. Opuszczona głowa z uwagą patrzyła się na odwieczny dywan. - Rozpoznasz te kobiety na własny sposób. Będą się wyróżniać. – Powstał, a głos jego nabrał siły. Karmazyn emanował energią. Odzyskał swą potęgę. - Nie musisz nikogo mordować, Skowroneczku. – Wolno podnosił głowę. Drefan, mimo spuszczonego łba maga, spostrzegł część jego gałek ocznych. Promieniowały płomienistą czerwienią. - Bez swojego ognia będziesz istniał o wiele krócej. Dziesięciolecie. – Wreszcie wyrównał wzrok. Zawiesił go na obliczu alchemika. Złowieszcze oczy, wypełnione krwistym blaskiem.

- Musisz napić się tejże wody. Ona powstrzyma część twej klątwy. – Stwierdził od niechcenia. - Portalu szukaj u stóp gór. Naturalne schody będą prowadzić w dół. Świecące kwarce… tak. Wielu zna to miejsce. Wielu już piło tę wodę.

- To najtrudniejsza część zadania. Ona żyje jeno na dnie. Musisz ją zawołać lub do niej przyjść. Pani muszli i pereł. Służka Oureli. – Wyciągnął rękę. Wydobył księgę z półki. Na okładce narysowano niewiastę. Kobietę będącą w połowie rybą. Zamiast nóg posiadała ogon zakończony płetwą. Rybie łuski były niczym tęczowymi kamyczkami. Każdy w innym kolorze. - Uważaj. Jedynie jej miłość zbawi cię przed zimnem. Ponownie będziesz czuć. To przebiegła istota. Nie daj się zwieść. Synowie morza więcej ci o niej opowiedzą. Mewy zaśpiewają na jej cześć.

Awatar użytkownika
Drefan
Posty: 79
Rejestracja: 29 maja 2012, 20:35
Lokalizacja postaci: Główne pomieszczenie
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1952

25 lis 2014, 14:04

Podszedł do Karmazyna i wziął mapę w swoje ręce, po czym wetknął ją w kieszeń po wewnętrznej stronie kurtki. Wysłuchał słów maga. 10 lat, to dosyć długo. Miał przed sobą jeszcze ponad 3 tysiąclecia dni, na odzyskanie dawnej postaci. W jego głowie krzątały się myśli – mianowicie gdzie w dawnych czasach zaczynały się Wichrowe Wzgórza? Nie pamiętał innego obrazu tego masywu, niż na mapach, które widział od kiedy był dzieckiem. A rzeczy, które można samemu znaleźć, nie wymagają chyba używania magii, która może być jeszcze potrzebna.
Dochodzi do tego jeszcze służka Oureli. Synowie morza… Żeglarze? Chwilę myślał nad tym, gdzie się udać w celu znalezienia potrzebnych mu informacji. Wielu żeglarzy znalazłby w Lokent, jednakże obecna sytuacja polityczna strasznie utrudniłaby to zadanie, dlatego lepszym celem było według alchemika Wolenvain. Zwłaszcza, że w archiwach biblioteki może są tam jakieś stare mapy.
Wyciągnął woreczek z narkotykiem i wciągnął trochę substancji. Nie odczuwał już takiej potrzeby, jednak robił to z przyzwyczajenia, oraz aby ciało go nie zawiodło, domagając się jeszcze. Ukłonił się Karmazynowi, po czym wyszedł z pomieszczenia, a kroki skierował w stronę Wolenvain, gdzie czekało jego przeznaczenie.
z/t

Wróć do „Derin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Majestic-12 [Bot]
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1047
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Nightmare
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.