Komnaty rektora

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3776
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Komnaty rektora

20 lis 2012, 12:29

Położony na jednym z wyższych poziomów Akademii kompleks pomieszczeń zbudowanych na wzór drewnianej chatki. Chociaż znajdował się wiele metrów pod ziemią, nieświadomemu tego faktu obserwatorowi przypominał wnętrze schludnego, dwuizbowego domu.

Do prywatnych komnat rektora prowadziło jedno widoczne wejście – niepozorne drzwi znajdujące się na jednym z wielu korytarzy sławetnej szkoły magów Morinhtaru. Mało któremu adeptowi dane było przekroczyć ich próg, bowiem naczelny mag Rebelii nie zwykł spotykać się z uczniami poza swym gabinetem. Wiadomym było, że często przyjmował gości – czy to znamienite osobistości Morinhtaru, czy to swoich kolegów po fachu, ale jego goście nigdy o takich spotkaniach nie opowiadali.


Po przejściu przez drzwi oczom wizytatora ukazywała się przestronna, oświetlona dużymi koszami z węglem bawialnia, której centralną część zajmował prosty, kwadratowy stół z czterema krzesłami. Duży, zbudowany z szarawej cegły kominek bez ustanku ogrzewał pomieszczenie, które dzięki przemyślnie zbudowanemu systemowi wentylacyjnemu zawsze zachowywało przyjemną temperaturę. Kilka znajdujących się w pokoju regałów wypełnionych było równiutko ułożonymi księgami, których tytuły nierzadko wypisane były w obcych językach. Magiczne, umieszczone nad sporą komodą okno ukazywało aktualne warunki pogodowe nad Morinhtarem, za tło przyjmując łąkę z jednym drzewem. Ściany ozdabiały poroża jelenia, łosia i niezidentyfikowanego, dwurogiego zwierzęcia o długich kłach. Na uroczo skrzypiącej podłodze znajdował się dywan z niedźwiedziego futra, dopełniając obrazu drewnianej chatki średniozamożnego uczonego, który od czasu do czasu pałał się myślistwem.


Drzwi po lewej od wejścia prowadziły do przytulnej sypialni. Większą jej część zajmowało podwójne łoże oraz przyległe do niego stoliki nocne. Duże lustro w złotej ramie umieszczone naprzeciw łóżka sprawiało niepokojące wrażenie, jakby ten, kto w nie zagląda, również był obserwowany. Pomieszczenie nie miało okien, zostało za to wyposażone w dużą ilość świec. Podobnie jak w bawialni, ściany, sufit i podłoga sypialni również zbudowane zostały z drewna.


MG

Teleportacja nie należała do łatwych sztuk, szczególnie, jeśli chodzi o zabieranie ze sobą dodatkowego balastu czy… osób. Była królowa, obecnie zaginiona Nikol pojawiła się w samym środku bawialni rektora, lądując plecami na stole. Tuż obok zmaterializował się znany skądinąd mag, mieniący się imieniem Protektora.

- Wybacz - rzekł krótko, ujmując jej talię i z łatwością stawiając na nogi. Nie wyglądał, jakby było mu przykro, ale przynajmniej chciał sprawiać dobre wrażenie. - Wszystko w porządku…? - zapytał i nie czekając na odpowiedź ustawił blaszany czajnik na ciągle płonącym ogniu kominka.

- Nie martw się Drejmianem - rzekł po chwili, oczekując, że Nikol doszła już do siebie. - Nie było go tam już od dłuższego czasu. Narobiliście tyle hałasu, że zdążył zbiec. Nie, nie jestem zaskoczony - prawił, oddychając z wolna. – Dałaś radę. Okazałaś lojalność człowiekowi, którego nie znałaś. Człowiekowi, który cię okłamał - przyznał się bez ogródek. - Nie jestem przeciwnikiem Akademii. Ja nią zarządzam.

Z czajnika buchnęła para. Z komody dosłownie wyleciały elementy niezbędne do zaparzenia herbaty – dwie filiżanki, suszone liście, dwa spodeczki. Protektor nawet na nie nie spojrzał. Umieścił herbatę w naczyniach i zalał. Rozparł się na jednym z krzeseł.

- Jesteś pewnie nieco skonfundowana, królowo – powiedział, pstrykając palcami. Nic się nie wydarzyło. - Daj sobie chwilę czasu, rozgość się. Herbata prosto z Khan'Sal, polecam. – To mówiąc, spojrzał w okno. Śnieżyca miała się w najlepsze, smagając znajdujące się za nim, nieprawdziwe drzewo. Protektor westchnął, chwycił pierwszą z brzegu książkę, których pełno było na stole. Nikol wiedziała, że niski człowieczek przegląda właśnie Invustri, boską Księgę Wiedzy, którą czarnowłosa widziała po raz ostatni po oblężeniu Wolenvain, latem czterysta dziesiątego roku Ery Feniksa. Wtedy wręczono ją niejakiemu Samaelowi… Nie wiadomo, jak znalazła się tutaj, a Protektor przeglądał ją spokojnie, jakby zerkał na tomik wierszy. Co jakiś czas spoglądał na Nikol, zachęcająco podnosząc jedną z rzadkich brwi.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

29 mar 2017, 11:07

Cała siła woli Nikol skupiła się na ujarzmieniu Nicości. Cierpienie i trud, jakie się z tym wiązały, odmalowały się na jej pięknym obliczu. W tym momencie wampirzyca przypominała raczej bestię z kłami wyszczerzonymi jak zwierzę. Włosy miała stargane, szaty przepalone. Paznokcie wbiła w podłoże, czymkolwiek było naprawdę. Wreszcie udało się przerwać połączenie. Amulet błysnął ostrzegawczo, a fioletowa wiązka energii zaczęła się rozpraszać i ulegać dematerializacji. Nikol została uwolniona, lecz ból pozostał. Miała zwęgloną skórę, która wymagała świeżej dostawy ludzkiej krwi, aby się zregenerować. A ta krew była na wyciągnięcie ręki.
Rektor z niepowodzeniem usiłował pochwycić ulatniającą się energię. Widząc, że ta pozostaje nieuchwytna, zaprzestał starań. Powrócił do swojej przeciwniczki, stawiając ją na nogi. Niezbyt subtelnie posłużył się telekinezą. Nikol szarpnęło i osłabioną postawiło na nogi. Zachwiała się, po czym zebrała resztki sił, by stanąć pewniej, jak na królową przystało. Protektor podszedł do niej, uśmiechając się nieco pogardliwie. Zaczął od pytania, na które Nikol aż za dobrze znała odpowiedź, lecz kiedy wskazał na amulet, cofnęła się nagle i gwałtownie. Chwyciła medalion w dłoń. Drobinki zawirowały lekko pod wpływem nieoczekiwanego odruchu. Nie odda mu amuletu. Nie ma mowy!
- Nie wiesz, czego ode mnie żądasz – rzuciła Rektorowi srogie spojrzenie. – Czy jesteś aż tak nieświadomy potęgi tej magii? Energii Nicości? Nad nią nikt nie ma władzy.
Stali w oddaleniu paru kroków od siebie. Protektor zdawał się w ogóle nie słuchać słów byłej królowej. Nie był skupiony na niej, ona go nie obchodziła. Pożądał tylko jednej rzeczy.
- Nie zamierzam prezentować, co się wówczas działo. Nie zamierzam być tylko narzędziem w tej grze. Zapominasz się, drogi przyjacielu – Nikol odważyła się na zuchwalstwo. – Władanie? Władanie to marne odzwierciedlenie tego, co działo się bez oczyszczenia mocy. Nie podejmę tego ryzyka. Nie oddam amuletu.
Była zdeterminowana i nieprzejednana. Teraz na jej twarz znów powróciła na królewska mimika. Wyuczona, ale sprawiała wrażenie naturalności. Trzeba było przyznać, że Nikol przeszła długą drogę od dzikiego zwierzątka do majestatycznej władczyni Wolenvain. Była piękna, dostojna. I głodna. Bardzo głodna. Jej wzrok chcąc nie chcąc z twarzy Protektora przeniósł się na ranne ramię. Widać było jak zaciska szczęki za zamkniętymi ustami i jak usiłuje uspokoić oddech, byle nie wdychać zapachu sączącej się ciepłej krwi. Czyżby czarodziej zapomniał, z kim ma do czynienia?

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 17 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52163
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.