"Pod Wroną i Karoszem"

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

"Pod Wroną i Karoszem"

02 sty 2012, 01:25

"Pod Wroną i Karoszem"

Karczma Pod Wroną i Karoszem jest miejscem pełnych ludzi podejrzliwych, co z resztą mało kogo dziwi biorąc pod uwagę, że każdy mieszkaniec tego miasta taki jest. Nie lubią oni zbyt częstych, hucznych zabaw, dlatego też przytułek ten jest raczej ostoją zimnego spokoju. Każdy tutaj jest obserwowany parami podejrzliwych oczu a atmosfera jest rozluźniona zazwyczaj tylko do momentu przekroczenia progu przez obcą osobę z poza miasta. Jeśli jednak osoba ta zachowuje się odpowiednio w oczach Morinhtarczyków, nie robi niepotrzebnego hałasu ani nie afiszuje się zbytnio swoją osobą, nie ma się czego bać dopóki nie złamie prawa.
Sama karczma charakteryzuje się lekkim półmrokiem, momentami smętną atmosferą i niezwykle urodziwymi służącymi-niewolnicami. Wnętrze jest utrzymane w porządku i to w podwójnym tego słowa znaczeniu, trudno tu znaleźć czy to brud czy burdy.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

25 wrz 2014, 12:48

MG

Mroczny elf bacznie obserwował Xariela i jego poczynania. Szybkim ruchem zgarnął obie sakiewki, tą z tajemniczym specyfikiem schował od razu. Mieszek z monetami otworzył i zaglądając do środka, policzył szybko srebrne krążki i po jego wyrazie twarzy można było dostrzec, że coś się nie zgadza do końca.

- Trochę brakuje. – Mruknął ciemnoskóry bardziej do siebie, niż do kotołaka. Nie wyglądało jednak na to by był niezadowolony. Oczywistą rzeczą było to, że nie ufał ani trochę swojemu "pracownikowi", ale daleki był od podejmowania pochopnych decyzji. Zwłaszcza, że czarnofutry zwrócił mu również proszek, na którym mu zależało. Długouchy podrapał się po brodzie, jakby się nad czymś zastanawiając. Kwestia wynagrodzenia w końcu pozostała wciąż do ustalenia.

- Co powiesz na darmowy nocleg w ramach wynagrodzenia? Oczywiście pod warunkiem, że nadal będziemy współpracować. – Zapytał mroczny elf, przyglądając się Xarielowi. Taka oferta na pewno nie obciąży zbytnio sakiewki ciemnoskórego, który musiał dobrze żyć z karczmarzem. Gospodarz oberży musiał mieć jakieś korzyści ze współpracy z tymi typkami spod ciemnej gwiazdy. Starał się nie rzucać się w oczy władzom tego miasta, ale dodatkowy dochód zawsze mu się przyda. Poza tym, wrażenie jakie wywierał na przyjezdnych, upewniało gości, że w wypadku jakichkolwiek problemów będzie pierwszy do wezwania strażników. Dobry kamuflaż to podstawa, zwłaszcza, że w Morinhtarze nie patyczkowało się z przestępcami i każdy kto łamał prawo miał świadomość konsekwencji.

- Gotowy na kolejną robotę? – Zagadnął długouchy, gdyby sprawa zapłaty została rozwiązana. Chciał wykorzystać potencjał czarnofutrego, który sprawnie sobie poradził z pierwszym zleceniem. Xariel co prawda miał trochę szczęścia, że jego cel akurat zjawił się o dogodnej porze dla maga, ale cała reszta wykonana była bezbłędnie. Ciemnoskóry mógł być z niego zadowolony. Nic dziwnego, że bez większego zastanowienia oferował kolejną robotę kotołakowi, który mógł poprawić nieco stan swojej sakiewki, a także kontynuować wkręcanie się w przestępcze szeregi tego miasta.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 915
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

28 wrz 2014, 22:56

- Jeden? – kotołak mruknął jedynie na słowa elfa. Ale cóż, lepsze to niż nic. Biorąc pod uwagę, że oferowano mu nocleg za darmo to nie miał powodów na jakiekolwiek narzekanie, raczej powinien być zadowolony. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę zawartość sakiewek i legalność całej sprawy, to jeden nocleg zdecydowanie nie był warty zachodu. Może mógłby utargować coś więcej.

W pierwszej chwili nie zareagował na kolejną ofertę pracy, zachowując się jakby się namyślał. Prawda była taka, że Xariel doskonale znał swoją odpowiedź już od momentu gdy tylko zszedł do głównego pomieszczenia karczmy. Nie było nad czym się zastanawiać, albowiem nie było przed nim wiele innych opcji. Droga, którą mu oferowano była najprostsza, choć może nieszczególnie krótka.

Skinął głową, informując w ten sposób elfa, iż ten może przekazać mu kolejne zadanie.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

30 wrz 2014, 21:01

MG

Wyraz twarzy Xariela i jego odpowiedź układały się w jasny przekaz, który brzmiał: "mogło być więcej". Mroczny elf doskonale to rozumiał i pokręcił głową z pewnym niezadowoleniem. Zaszło między nimi małe nieporozumienie.

- Nie chodziło mi o jedną noc. Jeśli będziesz z nami współpracował, nie musisz martwić się o to, że nie będziesz miał gdzie mieszkać. Myślę, że teraz wszystko jest jasne. – Powiedział ciemnoskóry, sięgając głową do torby, którą miał dzisiaj zawieszoną na ramieniu. Wyjął z niej niewielką sakiewkę i rzucił kotołakowi. Woreczek zabrzęczał trochę, gdy wylądował na rękach czarnofutrego. Jeśli myślał, że będą to pieniądze, cóż, zawiódł się. W mieszku znajdowały się narzędzia, które okazywały się pomocne, gdy chciało się otworzyć drzwi bez użycia klucza.

- Może ci się przydać do następnego zlecenia. Nie będzie to nic skomplikowanego, prosta robota, ale radziłbym trochę potrenować w swoim pokoju. – Rzekł długouchy, po czym zaczął się zbierać do wyjścia. Wyjaśnił niewiele, ale nie chciał ryzykować. Do karczmy zawitało w międzyczasie paru klientów, którzy byli teraz obsługiwani przez gospodarza. Dwójka konspiratorów siedziała w pewnym oddaleniu i nie musiała się obawiać, że zostanie podsłuchana w konwencjonalny sposób.

- Więcej szczegółów nocą, bądź przygotowany. – Rzucił tylko na odchodne i wstał od stołu, kierując się w stronę wyjścia. Sprawę uważał za załatwioną, kotołak miał więc teraz trochę czasu dla siebie. Mógł wszystko dokładnie przemyśleć i przygotować się do kolejnego zlecenia. Morinhtar stawiał przed nim nowe wyzwania i mimo, że ostatnie nie należało do najtrudniejszych, nie można było się dać uśpić. W tym specyficznym mieście zagrożenia czaiły się na każdym kroku.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 915
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

03 paź 2014, 22:29

Kotołak zajrzał do otrzymanej sakiewki. Widok narzędzi budził w nim mieszane emocje, ale nie miał zamiaru się tym chwalić. Przytaknął elfowi, po czym dał mu się oddalić bez sypania kolejnymi pytaniami. Zebrał się i porozmawiał z karczmarzem na temat przydzielenia mu jakiegoś stałego pokoju. Zapewne zdoła się z nim dogadać i utworzyć sobie jakieś miejsce, do którego będzie mógł stale wracać.

Kiedy już był sam prychnął pod nosem zerkając na wytrychy. Niby co miał z nimi zrobić? Musiał przyznać się przed sobą, że jego wiedza o tych przedmiotach ograniczała się do tego, że należy je włożyć do zamka i pogmerać. Posiadana wiedza pozwoliła mu się domyślić, że zapewne w środku był jakiś zaczep, czy inne ruchome elementy, które trzeba było poruszyć. Natomiast jak konkretnie, co zrobić z tym dalej? O tym nie miał już pojęcia.

Obecnych w sakiewce narzędzi było niemało, co tylko komplikowało sprawę i sugerowało, że różne narzędzie służy do różnych zamków. Bo kotołak nie miał wątpliwości, że nie każde zamknięcie wygląda tak samo. Zapewne było wiele i działały w różny sposób.

Xariel pokręcił głową do swoich myśli. Zatrzyma narzędzia, mogą mu się w przyszłości przydać, jednak nie widział szansy na to, aby mógł ich użyć w nadchodzącym zadaniu. Aby zapanować nad tym wszystkim potrzebowałby czas (który zresztą miał), ale przede wszystkim jakieś przykładowe zamknięcia, które mógłby obejrzeć od środka i zrozumieć ich działanie. Bez znajomości mechanizmów, jakimi posługują się kłódki i zamki nie miał szans. Z drugiej strony, zapewne i tak wiedział więcej niż przeciętny człowiek. Obudziło się w nim pewne uznanie dla złodziejaszków, którzy buszują wykorzystując te niewielkie narzędzia. Nigdy nie rozmyślał nad tym ile umiejętności coś takiego może wymagać.

Miał ochotę znaleźć jakiś zamek w obrębie karczmy i poćwiczyć trochę z jego pomocą, jednak byłoby to niemądre. Ktoś mógłby coś usłyszeć, oskarżyć go kradzież i tak dalej. Następnie przez myśl przeszło mu, aby zwinąć niepostrzeżenie skądś jakąś kłódkę, ale to również odrzucił jako nieszczególnie wykonalne, czy raczej prawdopodobne rozwiązanie. Co tu robić. Wyglądało na to, że pozostało mu po prostu poczekać do nocy, odpocząć, przespać się, zadomowić w swoim pokoju, cokolwiek.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

11 gru 2014, 16:21

MG

Nie było tego wiele. Posiłek był skromny, acz pożywny. Gęsta, mocno przyprawiona, zawierająca głównie kaszę zawiesina była standardem jak na ich ograniczony budżet. Jej suchość łagodziło nieco dobrego tłuszczu oraz nieliczne kawałki mięsa. Mauno nie odpowiedział na pytanie najady, zamiast tego po prostu zapraszając ją do stołu. Zawartość glinianej misy parowała zachęcająco, więc nie pozostało nic innego, jak się za nią zabrać – najlepiej z pomocą leżącej obok niej drewnianej łyżki. W karczmie było na tę chwilę niewielu gości. Mało kto decydował się na zajście tutaj o tak wczesnej porze; posiłki jadano zwykle bliżej południa, no chyba, że zdążało się do ciężkiej pracy – ci jednak, którzy byli do tego zmuszeni, zwykle nie stołowali się w karczmach.

Cisza poranka oraz naturalny dla Morinhtaru brak głośnych dźwięków właściwych innym miastom potrafiły przytłoczyć. Każda z odwiedzających Rebelię osób mimowolnie wczuwała się w jej nastrój, stroniąc od podnoszenia głosu i starając się zachować powściągliwość w okazywaniu emocji. Konspiracyjny ton Mauna nie mógł więc dziwić.

- Mamy dzisiaj trochę do roboty - rzekł pomiędzy kęsami, choć bardziej od jedzenia interesowała go Elten, od której nie mógł oderwać rozanielonego wzroku. Wedle obyczaju starał się nie okazywać jej uczuć ostentacyjnie (nie w takim miejscu) lecz mimo tego nie mógł się powstrzymać od zerkania na nią częściej, niż było to konieczne. - Ja pójdę zasięgnąć języka, ty możesz obserwować dom Drejmiana. Poradzisz sobie? - zapytał niepewnie, nie wiedząc do końca, jakie są umiejętności najady w dziedzinie ogólnie rozumianego szpiegostwa. Wszak obserwowanie budynku w sposób niepozwalający jego ewentualnym mieszkańcom na wysnucie jakichkolwiek podejrzeń było niemałą sztuką, szczególnie w takim miejscu jak to, gdzie paranoiczny brak zaufania uznawany był za chleb powszedni.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 521
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

11 gru 2014, 17:34

MG

W karczmie "Pod Wroną i Karoszem" było z samego rana bardzo spokojnie, gości nie było zbyt wielu. Gospodarz jednak wydawał się nieco zdenerwowany, chociaż zwykle sprawiał wrażenia człowieka chłodnego i opanowanego niczym lodowa góra. Mogło wydawać się to nieco intrygujące, jeśli już ktoś zdołał zauważył te drobne gesty karczmarza, które wskazywały na to, że jest niespokojny i kogoś wyczekuje. Rozmowy w budynku odruchowo były prowadzone przyciszonym głosem, zwłaszcza przez przyjezdnych, którym atmosfera Morinhtaru się udzielała. Wydawało się, że ranek minie spokojnie i obędzie się tym razem bez żadnych incydentów. Tak przynajmniej ktoś mógł sobie pomyśleć. Niestety, pech wisiał nad karczmami Autonomii niczym burzowa chmura.

Drzwi do budynku gwałtownie się otwarły, a oczom zebranych ukazało się czterech, paskudnie wyglądających strażników. Ten na przedzie był najgorszy, większy co najmniej o głowę od pozostałych, z twarzą obfitą w różne blizny. Żaden przestępca prawdopodobnie nie chciałby spotkać kogoś takiego na swojej drodze.

- Gdzie on jest? – Zapytał podniesionym głosem, który rozległ się w całym pomieszczeniu, jednocześnie omiatając spojrzeniem wszystkie kąty. Odpowiedzi nie usłyszał, gdyż nikt prawdopodobnie nie wiedział o kogo mu chodzi, poza tym, zawsze lepiej było siedzieć cicho i czekać na rozwój wypadków. Stukot ciężkich buciorów poniósł się po karczmie, gdy strażnicy podeszli do gospodarza, który musiał mieć jakiś związek z całą sprawą. Wyjaśniałoby to jego wcześniejsze zdenerwowanie.

- Gdzie jest ten futrzak? – Dowódca grupy strażników wręcz wywarczał to pytanie w stronę karczmarza, który coś tam odszepnął i odruchowo odsunął się od lady o krok. - Na co więc czekasz?! Dawaj ten klucz! – Wykrzyknął mężczyzna w stronę gospodarza. W międzyczasie polecił dwóm swoim ludziom iść już na górę. Otrzymawszy żądany przedmiot, strażnik udał się za nimi. Z góry można było jeszcze usłyszeć jakiś hałas, jak gdyby były przewracane jakieś meble. Po jakiejś minucie strażnicy zbiegli po schodach, klnąc na głos. Nie zatrzymywali się już, nawet drzwi za sobą nie zamknęli. Karczmarz z ulgą odetchnął po ich wyjściu i zaraz przybrał swój obojętny wyraz twarzy.

*Całe to zamieszanie ma miejsce podczas posiłku Mauno i Elten, a więc jest to poranek.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 504
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: "Pod Wroną i Karoszem"
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

22 gru 2014, 19:35

Jedzenie. Tego jej było trzeba. Gdy tylko usiadła do stołu, zaczęła pochłaniać kaszę z mięsem dosyć łapczywie, ale nadal zachowując przy tym swego rodzaju wdzięk. Początkowo nie mówiła wiele, nadal była pod wrażeniem wczorajszej nocy i na dodatek z rana ogarnął ją wisielczy nastrój. Obecność Mauna jednak poprawiła jej nieco humor, choć nadal kompletnie nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Pozostawało jedynie zaufać towarzyszowi i jego planom.

Zanim w jakikolwiek sposób odpowiedziała weteranowi, do budynku zawitało kilku drabów w strojach strażników. Byli chyba najbrzydsi ze wszystkich zbrojnych, jakich dane jej było zobaczyć. Starała się ich po prostu zignorować i nie rzucać się w oczy, w końcu już w jednym mieście była poszukiwana, więc z doświadczenia wolała po prostu zachowywać się naturalnie. Jadła więc dalej, powoli dokańczając posiłek. Za chwile okazało się, że szukają jakiegoś futrzaka, dlatego po prostu wróciła do tematu.

Nie jestem pewna, czy podołam. Wydaje mi się, że dawniej trochę z tych rzeczy umiałam, ale, jak wiesz, niewiele pamiętam z tych czasów. Ale cóż, mogę spróbować, tylko daj mi jakieś wskazówki, wolałabym nie improwizować – rzekła z powagą. Znowu czekało ją większe wyzwanie, tylko tym razem nie miało ono wiele wspólnego z walką. Zjadła ostatni kęs posiłku i poprawiła na głowie kaptur – przypomniało jej się, jak komicznie wyglądała w zdobytej niedaleko domu Drejmiana szacie. Uśmiechnęła się lekko pod nosem, jednak wyraz jej twarzy nadal był ponury.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

16 lut 2015, 23:20

MG

Wyłączywszy mały incydent ze strażą miejską, która szukała niechybnie jakiegoś vahsalana, posiłek Elten i Mauna przebiegał dość spokojnie. Jedli to, co przygotował im karczmarz, co jakiś czas robiąc sobie przerwę na wypowiedzenie kilku słów.

- Nie widzę innego wyjścia - rzekł Mauno. - Miasto może nie być dla ciebie bezpieczne, ale nie mamy czasu do stracenia - ostrzegł ostrożnie, sprawdzając, jak jego białowłosa towarzyszka reaguje na te słowa. Wyraźnie nie chciał jej niepokoić, ale wiedział też, że pewne rzeczy muszą zostać powiedziane i nie zamierzał ich ukrywać. Trzeba było mu oddać, że przynajmniej nie tworzył wokół niej kokonu bezpieczeństwa, niezależnie od tego, co ich łączyło. - Postaram się załatwić wszystko tak szybko, jak będzie to możliwe i się z tobą spotkać - uspokoił od razu, lekko dotykając jej dłoni. - W razie czego wiesz, jak się bronić. Przywieś miecz na widoku - poradził, po czym przerwał na moment. Zamarł na chwilę w bezruchu i skierował wzrok w swą prawą stronę, nasłuchując. Trwał tak przez kilka sekund, po czym rozluźnił się.

- Nie musisz stać cały czas pod jego domem. Pochodź trochę po Rebelii, poznaj ją. Do czasu, aż nie opanujemy twoich… zdolności, to będzie twoje miasto - powiedział wreszcie, kończąc posiłek. - Jeżeli zobaczysz Drejmiana, nie rozmawiaj z nim, ani nie śledź go. Wróć tutaj. Spotkamy się i opowiesz mi wszystko. - Wstał i podszedł do niej, opierając dłoń na jej ramieniu. Płynnie przesunął ją w stronę szyi i musnął kark. Jego źrenice były wyraźnie rozszerzone, jak zawsze, gdy na nią patrzył. - Uważaj na siebie - rzekł na odchodnym, po czym udał się w kierunku ich komnaty.

Stamtąd wrócił dość szybko, już w pełnym ekwipunku podróżniczym, ze swoim dziwacznym płaszczem, nożami na poprzecznym pasie i osławionym tasakiem przy boku. Bez słowa, ale z przeciągłym, skierowanym na białowłosą spojrzeniem, opuścił karczmę.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Electric Carve

25 lis 2016, 21:54

MG

Jakiś czas później zaginął słuch o Mauno i Elten. Nikt nie wiedział, kiedy opuścili swój pokój w gospodzie – tyle tylko, że w pewnym momencie znów zaczęto go wynajmować gościom. Możliwe, że skończyły się im pieniądze i znaleźli pracę w innej części miasta, mając z tego wikt i opierunek. Mogli też po prostu opuścić Morinhtar nie znalazłszy tego, po co tu przybyli.

Właściwie nikogo nie interesował ich los. Nie byli stąd, a choć ich pojawienie się rozruszało trochę bywalców przybytku w którym się zatrzymali, nie zdążyli się z nikim zaprzyjaźnić. Bardziej prawdopodobnym było, że to stary przyjaciel znalazł ich. Nie pytali o Drejmiana otwarcie, ale każdy, kogo bardziej interesowały ich sprawy, mógł dowiedzieć się o poszukiwaniach. Podziemne miasto miało wiele uszu. Tutaj nawet karczmarze nie wydawali się godni zaufania. Mimo że przecierali kufle jak w każdym innym miejscu.

Morinhtarczycy może nawet wiedzieli coś o tej sprawie. Może nawet poszeptali trochę po kątach, ale niezbyt wiele, bo w końcu Mauno i Elten to dla nich obcy. Może nawet zaśmiali się na ich głupotę, znając pogłoski o Drejmianie i jego zdolnościach. A może nie.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.