"Pod Wroną i Karoszem"

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

"Pod Wroną i Karoszem"

02 sty 2012, 01:25

"Pod Wroną i Karoszem"

Karczma Pod Wroną i Karoszem jest miejscem pełnych ludzi podejrzliwych, co z resztą mało kogo dziwi biorąc pod uwagę, że każdy mieszkaniec tego miasta taki jest. Nie lubią oni zbyt częstych, hucznych zabaw, dlatego też przytułek ten jest raczej ostoją zimnego spokoju. Każdy tutaj jest obserwowany parami podejrzliwych oczu a atmosfera jest rozluźniona zazwyczaj tylko do momentu przekroczenia progu przez obcą osobę z poza miasta. Jeśli jednak osoba ta zachowuje się odpowiednio w oczach Morinhtarczyków, nie robi niepotrzebnego hałasu ani nie afiszuje się zbytnio swoją osobą, nie ma się czego bać dopóki nie złamie prawa.
Sama karczma charakteryzuje się lekkim półmrokiem, momentami smętną atmosferą i niezwykle urodziwymi służącymi-niewolnicami. Wnętrze jest utrzymane w porządku i to w podwójnym tego słowa znaczeniu, trudno tu znaleźć czy to brud czy burdy.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 524
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

19 sie 2014, 21:24

MG

Kotołak obudził się, postanawiając zareagować na uporczywe pukanie do drzwi. Sen, chociaż niezbyt długi, pomógł mu odzyskać trochę sił po męczącym dniu. Odruchowo ubrał spodnie, przygotowując się do konfrontacji z nocnym gościem. Xariel miał w pamięci poprzednią wizytę, która na szczęście skończyła się dobrze dla niego. Wszystko jednak mogło potoczyć się inaczej, o czym mag doskonale wiedział. Trzeba było zachować ostrożność wobec gości, którzy postanawiają cię odwiedzić w środku nocy, nawet jeśli grzecznie pukają do drzwi. Czarnofutry podniósł swój nóż, sprytnie ukrywając go za przedramieniem. Tak przygotowany, złapał za klamkę i spróbował uchylić drzwi. Zapomniał jednak o swoim zabezpieczeniu, które teraz zaczynało spadać, zamierzająć narobić sporo hałasu. Dzięki swemu refleksowi i kociej zręczności, kotołakowi udało się złapać świecznik. Uczynił to, właściwie o tym nie myśląc. Drzwi otwarły się i w wejściu Xariel ujrzał spokojniejszego z bliźniaków, który stał i mu się przyglądał.

- Przychodzę w interesach. – Oznajmił ciemnoskóry – mój brat co prawda najchętniej by cię pociął na kawałeczki, ale ja dostrzegam w tobie potencjał. Pasujesz do tego miejsca. – Czarnofutry mógł przyjąć to niemal jako komplement. Mroczny elf miał dla kotołaka jakąś ofertę. W końcu zaczęło się dziać coś konkretniejszego. Xariel miał okazję do wkręcenia się w struktury przestępczego świata Morinhtaru.

- Jeden z naszych ludzi zajmuje się sprzedażą pewnego specyfiku. Od jakiegoś czasu zalega z zapłatą i unika rozmowy z nami. Za odzyskanie naszych pieniędzy zostałbyś oczywiście odpowiednio wynagrodzony. Zainteresowany? – Długouchy bez większych ceregieli przedstawił swoją propozycję, nie podając zbyt wielu szczegółów. Najwyraźniej chciał zaczekać na decyzję czarnofutrego, nim powie coś więcej. Od otwarcia drzwi, mroczny elf poruszał właściwie tylko ustami, stojąc niemal bez żadnego ruchu. Żadnych gwałtownych gestów, które mogłyby zostać odebrane jako atak. Spokojnie czekał na odpowiedź, reakcję Xariela.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

20 sie 2014, 23:29

Niemalże uśmiechnął się na słowa, że pasuje do tego miejsca. Trzeba przyznać, że rozbawiły go niemożebnie. Z drugiej strony… mogła to być racja. Morinhtar niewątpliwie był interesujący. Kotołak zastrzygł uszami słuchając dalszych słów elfa. Gdy ten skończył mówić Xariel jeszcze przez chwilę wpatrywał się w niego, jakby oczekując czy powie cokolwiek więcej. Nie powiedział.

- Czy od takiej roboty nie są dwumetrowe, chodzące szafy? – zapytał swojego rozmówcę, który najwidoczniej dobierał ludzi w zdecydowanie nieszablonowy sposób. Kotołak zamilkł znów na chwilę kalkulując w myślach co też powinien odpowiedzieć. W gruncie rzeczy jednak zgoda oznaczała, że pozbędzie się pewnego potężnie uwierającego go w bok faktu – Xariel zwyczajnie nie miał co robić i nie był pewien co ze sobą zrobić w tym mieście. Pokiwał głową na znak zgody.

- Niech i będzie. Wyciągnę od niego pieniądze.

Jeśliby elf chciał wejść do środka, Xariel wpuściłby go, w jednej ręce nadal ściskając nóż. Przezorności nigdy za wiele. Zamknąłby drzwi i oparł się o ścianę, czekając aż usłyszy jakieś szczegóły. Rozmowa o takich sprawach na korytarzu nigdy nie była dobrym pomysłem i nie mogła być nim także w tym wypadku. Podobnie jak wypuszczanie broni w towarzystwie podejrzanego typa.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 524
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

23 sie 2014, 20:27

MG

Kącik ust ciemnoskórego uniósł się lekko do góry, gdy usłyszał słowa o dwumetrowych szafach. Nie takich ludzi potrzebował długouchy. Większość robót w jego fachu musiała zostać wykonana subtelnie, z finezją. Nie szukał olbrzymów, którzy mogliby wbić kogoś w ścianę i wydusić wszystkie pieniądze. Mroczne elfy tak nie postępowały.

- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia. – Rzekł mężczyzna i wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi i czekając aż Xariel usadowi się wygodnie. Ciemnoskóry przez chwilę patrzył na kotołaka, jakby go oceniając, po czym przeszedł do omawiania szczegółów.

- Ten typek jest mniejszy od ciebie o głowę, ma krótkie brązowe włosy, szczurzą twarz, jest przeraźliwie chudy. Niemal zawsze nosi na prawej dłoni skórzaną rękawicę, na drugiej nic, co jest dosyć charakterystyczne. – Opisał handlarza długouchy.

- Jest mi winien piętnaście szylingów. Jeśli nie będzie miał monet, powinien posiadać sakiewkę wielkości pięści, wypełnioną do połowy szarawym proszkiem. Zapach przypomina trochę lawendę, jest jednak znacznie mniejszy i ktoś o słabszym węchu go nie wyczuje w ogóle. Na sakiewce jest wypalony nasz znak, taki jak na tym pierścieniu. – Mroczny elf urwał na chwilę i wyciągnął ze swojej kieszeni pierścień i rzucił w stronę Xariela. Przedmiot ten był zrobiony z żelaza, na zewnętrznej stronie widniał wąż, który pożerał sztylet.

- Pokaż mu to, żeby nie miał wątpliwości na czyje polecenie przychodzisz. Jeśli nie zobaczę ani pieniędzy, ani specyfiku, nie chcę tego człowieka widzieć więcej na oczy. – Rzucił na koniec ciemnoskóry i zamyślił się lekko, nie będąc pewnym czy wyjaśnił wszystko kotołakowi. To zadanie to był swego rodzaju test, nie pierwszy zresztą, który miał zweryfikować to czy Xariel okaże się przydatny. Nie było to jakaś bardzo ważna misja, ale długouchy mężczyzna nie ufał ani trochę czarnofutremu. Nie był pewien czy kotołak przyszedł z własnej woli do Morinhtaru czy dla kogoś pracuje. Pierwsze spotkanie nie dało na to pytanie żadnej odpowiedzi.

- Wiesz już wszystko? Chłopak najczęściej kręci się w miejscu, do którego zabrał cię strażnik, gdy prowadził cię do nas. – Powiedział na koniec elf, czekając na ewentualne pytania Xariela.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

31 sie 2014, 21:10

Jeszcze nie doszliśmy do porozumienia.
Xariel starał się nie zwracać szczególnie uwagi elfa na fakt, że trzyma w dłoni nóż. Nie był pewien czy jego rozmówca ten fakt zauważył, nie było takiej potrzeby. Kotołak przytaknął jedynie kiwając głową.

Uchwycił rzucony przez tamtego pierścień spoglądając na znajdujący się na nim symbol. Zastanawiało go ile osób może liczyć cała ta organizacja, oraz jak daleko sięga. Sądząc po swobodzie z jaką poruszali się po mieście była duża i znana. Pozostawało więc pytanie jaką pozycję zajmował w niej obecny tutaj elf i jego brat.

Wolałby wiedzieć o wspomnianym chłopaku więcej, ale nie miał zbytnich chęci przetrzymywać tego kolesia w swoim pokoju ani chwilę dłużej niż było to konieczne. Zwłaszcza, że dług ten nie był imponujący. Zapewne elf uznał, że gdyby był jakoś znacznie większy kotołak mógłby zwinąć się z pieniędzmi i zniknąć z miasta. Bardzo słusznie zresztą, tak by właśnie zrobił. Wiedział, że tamten mu nie ufa, czegóż można się spodziewać. Elf niewątpliwie też zdawał sobie sprawę, że Xariel także nie darzy go ani krztyną zaufania.

- A gdzie mam was potem szukać? W jakich porach się tam pojawia? – zadał dwa ostatnie, dość ważne pytania. Jeśli tylko elf na nie odpowie Xariel pożegna się z nim, zamknie drzwi i przystanie na chwilę, aby przemyśleć sprawę.

Jeśli dłużnik będzie się pojawiał w zaułku w nocy Xariel miał plan, który niewątpliwie wyciśnie z niego pieniądze. Zwyczajnie weźmie jedynie pierścień, pozbędzie się resztek ubrania, aby nie przeszkadzało mu w ruchach i w iście kocim stylu wybierze się na miejsce po dachach. Liczył, że jego orientacja go nie zawiedzie i trafi na miejsce, jako tako śledził trasę ostatnim razem gdy prowadził go strażnik. Tam z góry będzie mógł wypatrzeć swój cel i podjąć stosowne działania.

Jeśli zaś musiał szukać go w dzień, to będzie zmuszony przespać się resztę nocy, rano ubrać się, zabrać swoje rzeczy i pójść na miejsce w dużo bardziej tradycyjny sposób.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 524
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

03 wrz 2014, 19:12

MG

Mroczny elf potrzebował chwili by odpowiedzieć na ostatnie dwa pytania kotołaka, które zresztą były dosyć sensowne. Zapomniał on o tej istotnej kwestii, chociaż miał wszystko dokładnie obmyślone wcześniej. Długouchy zmierzył swoim wzrokiem Xariela, po raz kolejny już go oceniając. Żadna ze stron nie była skłonna do obdarzania swoim zaufaniem kogolwiek, co było zrozumiałe. Przestępca, który tak długo zachował swoje życie w tym fachu, nie był naiwniakiem.

- Zostaw ten pierścień u karczmarza po wykonanym zadaniu. – Odpowiedział na pierwsze pytanie i ponownie się jakby zamyślił. Dostrzegł już wcześniej rzecz, którą czarnofutry trzymał w swojej ręce, jednak zdawał się nie zawracać sobie głowy tym faktem. Widać było, że czuł się tutaj pewnie. Nie mógł zresztą okazywać słabości przed kimś, kto ma wykonać dla niego jakieś zlecenie.

- Największą szansę na spotkanie go w tamtym miejscu, masz późnym wieczorem, gdy większość lamp już zgaśnie. Możesz również poszukać go o innej porze,gdzieś indziej, ale tam gdzie ten typ ma zwyczaj wydawać towar, nie kręci się zbyt wiele osób. – Rzekł ciemnoskóry, zbierając się do wyjścia. Kotołak mógł go jeszcze zatrzymać, ale wiedział już chyba wszystko, co było mu potrzebne do wykonania tego zadania. Zawsze mógł spróbować pogadać z karczmarzem, ale było to bardzo ryzykowne.

Mroczny elf złapał za klamkę i wyszedł z pokoju, nie odwracając się całkowicie plecami do kotołaka. Nocny gość zamknął za sobą drzwi, zostawiając Xariela ze swoimi myślami. Miał się nad czym zastanawiać. Mimo początkowych niepowodzeń, coś zaczęło się dziać i to na drugi dzień od jego przybycia do Morinhtaru. Czarnofutry miał okazję wkręcić się do organizacji, która prawdopodobnie rządziła światem przestępczym w mieście. Była to całkiem kusząca opcja dla kotołaka, który miał naturalne predyspozycje do tego by sprostać każdemu zadaniu, jakie przed nim postawią. Jak już wspomniał wcześniej ciemnoskóry, Xariel tutaj pasował. Morinhtar mógł stać się domem dla niego, zwłaszcza, że sam kotołak czuł się dobrze w tym ponurym mieście. Jeśli wszystko dobrze się potoczy, miał szansę na uzyskanie kilku przywilejów.

*Z góry mówię, że nie będzie już żadnych odwiedzin tej nocy.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

07 wrz 2014, 22:10

Stwierdził, że postąpi zgodnie z planem. Upewnił się czy zamknął za elfem drzwi i po kilku minutach stał w oknie mając jedynie rzucony mu wcześniej pierścień. Rozejrzał się wokół, aby znaleźć dobry sposób na dostanie się na dach budynku. Karczmy, jakiegoś pobliskiego, nieważne. Wiedział, że jest w stanie pokonać nawet stosunkowo wysoką ścianę, jeśli tylko będzie miał dość miejsce aby się rozpędzić. Dużo mniejsze od niego koty radziły sobie bez problemów. Co prawda on sam nie był w tak dużym stopniu przyzwyczajony do takiego poruszania się, porzucił je dawno temu, jednak wierzył, że mimo to da radę.

Przemieszczając się już wyłącznie na czterech łapach miał zamiar dotrzeć na miejsce ich wcześniejszego spotkania z elfami. Zabudowa w Morinhtarze wyglądała na stosunkowo uporządkowaną i gęstą. Miał czas i możliwość aby przy okazji rozejrzeć się po okolicy, więc nie zamierzał z nich rezygnować. Niewątpliwie pomogłoby mu to w rozeznaniu się z planem tej części miasta i ułatwieniu później sobie życia. A kto wie, może przy okazji zauważy coś ciekawego w którymś z okien, lub na ulicy.

Gdy już dotrze na miejsce miał zamiar zatrzymać się na dachu nad uliczką i poczekać tam na pojawienie się opisanego przez elfa mężczyzny. Nieco spokojnej obserwacji z góry nie zaszkodzi zanim przejdzie do działania. Przeczucia kazały mu nie ufać do końca "zleceniodawcy" i przyjrzeć się sytuacji. Ktoś mógł temu handlarzowi towarzyszyć, albo też on sam mógł być niebezpieczny. Zawsze lepiej było wszystko rozplanować na spokojnie, niż później być zmuszonym ponieść konsekwencje nierozważnych czynów. O czym zresztą miał okazję się już wcześniej przekonać.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 524
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

17 wrz 2014, 21:56

MG

Porachunki w zaułku dobiegały już końca. Handlarz oddał to co miał i czekał niczym więzień na swój ostateczny wyrok. Nie wiedział jak zachowa się Xariel, nie znał go, ale miał świadomość, że osobnicy, z którymi się brata, nie należą z pewnością do tych najprzyjemniejszych. Pomijając te fakty, sama aparycja kotołaka robiła niemałe wrażenie na dłużniku, który był dosłownie sparaliżowany. Czarnofutry podniósł sakiewkę nawet do niej nie zaglądając. Był pewny, że młodzik oddał mu wszystko co miał. Mógł być z siebie bardzo zadowolony, bowiem odzyskał jeszcze narkotyk. Nie było wątpliwości, że jego zleceniodawca będzie z niego bardzo zadowolony. Xariel rozejrzał się dookoła i dostrzegł dosyć łatwe wejście na dach. Mógłby wrócić w zasadzie tą samą drogą, którą przyszedł. Cała ta akcja skończyła się w samą porę, gdyż dwaj mężczyźni usłyszeli kroki nadciągającego patrolu strażników. Korzystając z chwili nieuwagi, handlarz dał nogę, a kotołak nie zastanawiając się nawet, zrobił to samo. Wartownicy rzadko mieli ochotę na słuchanie jakichkolwiek tłumaczeń w nocy, zwłaszcza jeśli mieli do czynienia z przyjezdnymi.

Dotarcie do swojego pokoju w karczmie nie sprawiło czarnofutremu żadnych problemów. Uniknął niechcianych spotkań ze strażnikami, załatwił swoje sprawy i bezpiecznie wrócił by odpocząć. Nim zdążył rozprostować kości, poczuł, że coś jest nie w porządku. Już w trakcie drogi powrotnej czuł narastającą euforię, ale nie brał to za nic dziwnego, w końcu mógł być z siebie zadowolony. Wykonanie zadania poszło mu bowiem nadwyraz sprawnie. Teraz jednak, zaczął mieć małe problemy z równowagą, co do tej pory chyba nigdy mu się nie zdarzyło. Udało mu się zamknąć okno, usiadł nawet na swoim łóżku i wtedy dosłownie odleciał. Narkotyk działał z dużym opóźnieniem, ale nawet jego niewielka ilość wywoływała niesamowite doznania. Xariel czuł się wspaniale, był niewiarygodnie szczęśliwy. Nie było żadnych zmartwień, żadnych trosk. Kotołak nie miał żadnych halucynacji, ta dziwna substancja nie powodowała ich. Sprawiała tylko, że użytkownik mógł odizolować się zupełnie od świata. Zupełnie nic nie obchodziło czarnofutrego, był całkowicie zrelaksowany. Trwało to jakieś piętnaście minut, po upływie tego czasu, efekty zażycia specyfiku zaczynały stopniowo zanikać, aż w końcu Xariel otrząsnął się zupełnie. Po wzięciu tego narkotyku piętnaście minut mogło się wydawać nawet piętnastoma godzinami. Za oknem było jednak ciemno, co upewniło maga, że za wiele czasu nie minęło, odkąd poczuł na sobie efekty proszku. Doświadczenie to niewątpliwie należało do ciekawych i interesujących. Kotołak mógł na własnej skórze się przekonać jak działa ten specyfik, więc pierwszy krok w kierunku zbadanie tej substancji, uczynił.

Po zakończeniu działania narkotyku, czarnofutry poczuł senność i zmęczenie. Nie miał zamiaru robić niczego więcej dzisiejszej nocy, dlatego też po prostu położył się spać. Obudził się o poranku, przeciągając się mocno. Wyraźnie pamiętał wydarzenia, które miały miejsce ostatniego dnia, nawet te piętnaście minut zupełnego szczęścia. Nie zastanawiając się dłużej, przesypał odrobinę proszku do pustej fiolki w celu dalszych badań nad tym specyfikiem. Wykonał swoje zadanie bardzo dobrze, odzyskał część pieniędzy, co więcej, udało mu się również zdobyć narkotyk, o który również chodziło ciemnoskóremu. Xarielowi pozostało tylko oddanie pierścienia karczmarzowi, co poskutkuje powiadomieniem mrocznego elfa o zakończonym zleceniu.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

18 wrz 2014, 10:56

Xariel ziewnął przeciągle i rozejrzał się po pokoju. Wszystko wyglądało jakby było na swoim miejscu. Skrzywił się na myśl, że może być zmuszony zapłacić karczmarzowi za kolejną noc, cena była niemała. Z drugiej strony, może uda mu się to jakoś załatwić, skoro już zejdzie na dół z pierścieniem, to spróbuje się jakoś dogadać z gospodarzem. Prawdopodobnie będzie zmuszony zostać tu przez dłuższy czas, a taki pobyt mógłby szybko ogołocić go z pieniędzy.

Kotołak wstał z łóżka, ubrał się i zebrał wszystkie swoje rzeczy. Do czasu, aż nie będzie miał definitywnie i jednoznacznie swojego miejsca wolał nic nie zostawiać bez opieki. Jeśli karczmarz nie przystanie na zapewnienie zamieszkania za jakąś pracę, albo też chociaż konkretnego obniżenia ceny, to zapewne Xariel będzie musiał poszukać jakiegoś innego miejsca. W Morinhtarze są opuszczone domy, jeden przecież widział na własne oczy.

Zszedł na dół, do głównej sali. Zbliżył się do kontuaru i położył na nim pierścień, spoglądając przy okazji na karczmarza. Mężczyzna raczej nie reagował na kotołaka zbyt entuzjastycznie, to jednak nie przeszkadzało mu w miarę możliwości śledzić jego zachowań. A nuż tym razem dowie się czegoś ciekawego. Zaraz po oddaniu pierścienia poprosił o posiłek. Cała ta nocna wyprawa sprawiła, iż obudził się rano wyjątkowo głodny.

Liczył że nie będzie musiał znów czekać na któregoś z elfów do nocy, była to zapewne wygodna pora odwiedzin dla nich, jednak kotołak wolałby mieć sprawę tych długów już z głowy. Na nic było mu łazić cały dzień z dwoma sakiewkami, które odzyskał od chłopaka.

Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 524
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

22 wrz 2014, 17:14

MG

Pokój wyglądał dokładnie tak samo jak wtedy, gdy Xariel wychodził na swoje nocne polowanie. Jego cały ekwipunek był tam gdzie go zostawił, wychodząc na swoje nocne łowy. Wypoczęty kotołak pozbierał swoje wszystkie rzeczy i wyszedł z pomieszczenia. Nie chciał zostawiać niczego dopóki nie zapewni sobie jakiegoś miejsca, w którym mógłby mieszkać w miarę tanio lub nawet za darmo. Zszedł na dół, taszcząc swój cały dobytek i oddał pierścień karczmarzowi, patrząc na niego uważnie. Mężczyzna za ladą bez słowa schował do kieszeni przedmiot. Wydawało się, że nic nie jest w stanie go poruszyć, chociaż kotołakowi zdawało się, że zaskoczenie zagościło przez ułamek sekundy na twarzy gospodarza. Szybkość wykonania zlecenia mogła w końcu imponować. Żołądek czarnofutrego zaczął domagać się jedzenia, głośno to oznajmując. Chwilę musiał poczekać, aż karczmarz przygotuje mu standardowe śniadanie. Za posiłek mężczyzna nie wziął pieniędzy, mruknął tylko coś niezrozumiałego pod nosem i wrócił zaraz do swoich obowiązków, chociaż nie miał ich dużo. Sala główna świeciła pustkami z samego rana. Kotołak mógł spokojnie usiąść i zjeść, niepokojony przez nikogo.

Czas powoli mijał Xarielowi, który szybko zaczął się nudzić. Nie miał za bardzo po co szwędać się po ulicach Morinhtaru. Zwłaszcza, że miał przy sobie coś, co może zostać uznać za nielegalne w wypadku kontroli. W końcu nie był obywatelem tego miasta. Przez karczmę przewinęło się kilku ludzi, którzy jednak nie zatrzymywali się na dłużej. Mag nauczył się czegoś w tym miejscu. Trzeba było być cierpliwym i czekać na swoje szanse i okazje. Mimo wszystko, nie chciał czekać tutaj do nocy, wolał mieć już wszystko z głowy jak najszybciej. Na jego szczęście, nie musiał siedzieć na niewygodnym krześle przez cały dzień. Mroczny elf zjawił się koło południa, najpierw ruszając w stronę karczmarza, zamienił z nim parę krótkich słów. Bez większego przedłużania, podszedł do stolika kotołaka i rozsiadł się wygodnie.

- Masz? – Zapytał krótko i bez ogródek ciemnoskóry, przechodząc od razu do rzeczy. Być może mogło wydawać się, że załatwianie takich spraw w karczmie mogło nie być najlepszym pomysłem. W tym momencie jednak nie było żadnych gości, więc mogli czuć się względnie bezpieczni. Długouchy się nie patyczkował, chcąc jak najszybciej wszystko załatwić.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 929
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

23 wrz 2014, 23:39

Karczmarz pozostawał dla Xariela tajemnicą. Rzadko miał okazję widzieć ludzi jego pokroju, którzy byli w stanie tak skutecznie ukryć swoje emocje, zamaskować wszelkie reakcje ich organizmu. Dostrzegłszy na jego twarzy krótki przebłysk zaskoczenia odczuł wewnętrzną satysfakcję, jednak również nie dał tego po sobie poznać. Myśl, że ów mężczyzna nie jest jednak taki twardy przyjemnie łechtała ego czarnofutrego.

Skupił się na posiłku, nie zapominając o tym, aby przy okazji odnotować że gospodarz nie domagał się zapłaty. To dość dobrze wróżyło na przyszłość. Trudno było stwierdzić jakie konszachty miał z całą grupą, do której należała dwójka elfów, jednak biorąc pod uwagę przejście do tuneli na zapleczu i jego zachowanie to był z nimi nieodłącznie związany. Dobry wybór, karczmarz był ważną osobą.

Czas dłużył mu się nieco w karczmie, było w niej niewiele osób, on nieszczególnie miał co robić. Szczęśliwie nie był zmuszony czekać tak długo, jak się spodziewał. Kotołak zastrzygł uszami, gdy dotarł do niego znajomy już dźwięk głosu elfa. Odnotował w pamięci, aby zapamiętać zapach mężczyzny, dźwięk jego kroków, barwę głosu, generalnie wszystko co mogło się przydać. Tak, na przyszłość.

Bez choćby jednego słowa kotołak wyciągnął obie sakiewki, który zdołał zdobyć od mężczyzny. Nie było raczej sensu roztaczać przed elfem jakichkolwiek opowieści. Nie było to ani potrzebne, ani też przydatne w choćby i drobnym stopniu.

Obie położył na ladzie i przesunął w stronę elfa, aby ten mógł przyjrzeć się ich zawartości. Przypomniał sobie, że nie przeliczył obecnych w sakiewce monet, co mogło okazać się z jego strony błędem. A nuż było tam jednak piętnaście srebrników. Wtedy mógłby spokojnie zatrzymać narkotyk i powiedzieć, że go nie widział na oczy. Teraz już jednak było na to za późno, ciemnoskóry dostał do swoich elfich rak obie.

Kotołak stukał delikatnie palcami w drewno, czekając na komentarze ze strony "pracodawcy"… i oczywiście obiecaną zapłatę.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 18 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.