Sala wejściowa

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Sala wejściowa

02 sty 2012, 02:35

Akademia Sztuk Magicznych – sala wejściowa
Wielki hol pojawiający się po przekroczeniu sporych skrzydłowych drzwi, wykonanych z ciemnego drewna, jest chlubą i znakiem rozpoznawczym całek Akademii. Chociaż nie szeroki, to bardzo wysoki i długi, wyłożony biało niebieską mozaiką ciągnącą się przez całą jego długość. Wysoko na ścianach, tuż pod sufitem, zaobserwować można błękitne światło, którego słupy ciągną się jeszcze przez kilka metrów w lekko zakurzonym powietrzu, przebijające się przez okna. Jest to oczywiście iluzja, ponieważ hol jak i cały zamek znajdują się pod ziemią, jednak niezwykle realistyczna i ujmująca duszę. Ściany, tak jak większość całego budynku, wykonane zostały z czarnego marmuru, na którego powierzchni wyrzeźbiono wiele wspaniałych fresków, które chociaż były niesamowicie kunsztowne – przedstawiały sceny wydawało by się mroczne i często niezrozumiałe. Postronny obserwator musiałby to podchodzić na bardzo małą odległość, do odsuwać się od ściany, by w końcu odnaleźć odpowiednią perspektywę i zrozumieć co przedstawia dany fresk.
Przez długi hol wędrują małe w jego rozmiarach, zakapturzone postacie, które pod swoimi kapturami skrywają nie tylko twarze, ale i wiele tajemnic.
Wejść tutaj może każdy, lecz nikt nie uniknie pytania o cel swojej wizyty. A nie każdy chce stawać twarzą w twarz z magiem, chociaż podobno nie tacy oni źli jak ludzie ich malują…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

29 paź 2012, 18:35

Odnalezienie akademii nie było trudnym zadaniem. Praktycznie wszystko skupiało się wokół niej. To ona była centrum całego miasta, a przynajmniej jego dużej części. Przekroczywszy skrzydłowe wrota oczom elfa ukazał się olbrzymi hol. Nie był zbyt szeroki, ale nadrabiał to swą wysokością oraz długością. Kuła go w oczy biało-niebieska mozaika zdobiąca podłogę. Gdyby miał spędzić w tym miejscu większość swego życia chyba dostałby nerwicy musząc znosić widok tak kontrastujących kolorów. Natomiast niezwykle przypadły mu do gustu płaskorzeźby wyrzeźbione w czarnych jak smoła ścianach. Ukazywały mroczne, często niezrozumiałe, powykręcane, chaotyczne kształty, ale mimo to każdy szczegół był wykonany z arcymistrzowską starannością.

Przystanął rozglądając się. Świątynie wiedzy dzieliły się na dwa rodzaje. Te hałaśliwe, gdzie ciągle panował chaos, korytarze wypełnione były biegającymi uczniami powtarzającymi materiał, nauczyciele przeskakiwali od klasy do klasy z toną papierów gubiąc je po drodze i nikt spoza społeczności akademickiej by się nie odnalazł wrzucony w taki kocioł. Oraz ten drugi rodzaj. Miejsca ciszy, kontemplacji, skupienia, gdzie panowała grobowa cisza i każde jej zakłócenie spotykało się z naganą otoczenia. Mało kto z kim rozmawiał. Większość snuła się smętnie niczym cienie po zazwyczaj pustych korytarzach i nie reagowała na otoczenie. Anemetius nigdy do końca nie potrafił odpowiedzieć, który rodzaj wolał. W pierwszym przypadku podobał mu się dynamizm. Cały czas coś się zmieniało, ale chaos sprawiał, że ciężko przychodziło skupienie. A w drugim przypadku ciszę i względny spokój opłacało się ponurą, wręcz martwą atmosferą. Sztywność. Martwota. Preferował złoty środek, tak, definitywnie, jednak, o ironio, o ten zawsze było najtrudniej.

Zakapturzonym osobom w holu nie umknęła jego obecność. Trudno zresztą było się temu dziwić. Wyróżniał się znacząco na tle jednolitych postaci. Strojem, wyglądem, postawą, wszystkim. Oni byli jak jedność. Zlani i niewyraźni. On lśnił i burzył ten porządek. Ale porządek to jedynie iluzja. Poczucie fałszywej rzeczywistości dla słabych. Zmiany zawsze muszą nadejść. Prędzej czy później. Samoistnie czy też za jakąś sprawą.

To nie była jakaś karczma, gdzie mógł się wyżywać nad marnym człowieczkiem. Przybył do świątyni wiedzy jako pielgrzym prawdy. Poszukiwacz.

Mając dzbanek pod pachą skierował się powolnym krokiem ku najbliższej osobie odzianej w ciężkie szaty z kapturem. Jego kroki rozbrzmiewały w ciszy charakterystycznym stukotem: stuk, stuk, stuk. Skinął głową ku nieznajomemu.

Niechaj Ghan'To ci błogosławi, dobry magu. Zwę się Anemetius, Czarodziej. Przybyłem do tego miejsca w poszukiwaniu wiedzy. Czy mógłbyś mi w swej łaskawości wskazać, gdzie mogę znaleźć osobę zarządzającą tym miejscem?

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

29 paź 2012, 22:48

MG

Magowie znajdujący się w przedsionku sławnej Akademii Sztuk Magicznych sunęli po jej posadzce cicho jak cienie. Nie było ich zbyt wielu, więcej ich wchodziło przez kolejne skrzydłowe drzwi do dalszej części podziemnej struktury niż wychodziło. Miejsce to stanowczo różniło się od karczmy, którą Anemetius opuścił chwilę temu. Tutaj mało kto wlepiał w niego wzrok dłużej, niż było to konieczne do stwierdzenia, że oto w centrum Morinhtaru pojawił się ktoś obcy. Każdy tutaj gdzieś się spieszył. Dziesiątki ubranych w jednakowe szaty mężczyzn i kobiet wyglądało na zabieganych i zajętych arcyważnymi sprawami. Żaden z nich nie zaczepił długouchego przybysza, zadowalając się jedynie krótką obserwacją. W końcu Anemetius postanowił zaczepić jedną z niewyróżniających się z tłumu zakapturzonych postaci. Okazało się, że jest nią smagły młodzian o czerstwej twarzy i rzadkich brwiach. Spojrzał na Anemetiusa spod kaptura, nie okazując zdziwienia. Postanowił zagrać w jego grę.

- Ghan'To i z tobą, bracie czarodzieju - rzekł na granicy szeptu. Jego ciche słowa stanowiły doskonałą przeciwwagę do głośnego, wyraźnego i dźwięcznego głosu elfiego maga. - Pewien jestem, że wkrótce znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania - dodał, wychylając się zza Anemetiusa. Zobaczył coś i na sekundę wytrzeszczył oczy. Głębiej naciągnął kaptur. – Powodzenia - rzucił na odchodne, odwracając się i odchodząc szybko. Ktoś stuknął elfa od tyłu w ramię, natychmiast wychodząc przed niego. Niski, krępy mężczyzna podniósł głowę, aby lepiej widzieć swojego przyszłego rozmówcę. Jego szata różniła się od ubrań innych znajdujących się w przedsionku Akademii osób, choć nie wyglądał, jakby czuł się w tym miejscu nieswojo. Widać musiał być kimś, kogo pozycja pozwalała na zachowanie pewnej odrębności.

- Anemetius… - rzekł bez wstępów i tłumaczeń, mierząc elfa od stóp do głów. – Miło poznać. Czego szukasz w naszej… Akademii? I nie mów proszę, że rektora. – Człowieczek wywrócił oczami. Jego mowa była swobodna i widać było, że, inaczej niż większość magów, traktuje Anemetiusa jako co najmniej równego sobie. – Jest zbyt zajęty, aby zajmować się każdym odwiedzającym.

Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

30 paź 2012, 13:24

Chyba miał dzisiaj pecha co do zagadywania nieznajomych. Najpierw karczmarz, a teraz ten mag, chociaż zdawał się być jedynie adeptem. A przynajmniej w taki sposób się zachowywał. Cichy, ponury, pozbawiony wyrazu. Takie tło wypełniające pustki przestronnego holu wraz z całą resztą. Oczywiście nie miał pewności. Równie dobrze mógł to być szanowany mag, mistrz tajnych arkan, ale tacy zazwyczaj wyróżniali się z tłumu. Jeśli nie strojem oraz zachowaniem, to sposobem mówienia. Ten młodzik zaś był…nijaki. Typowy początkujący adepcik wciąż niepewien swojego miejsca w wielkiej hierarchii akademickiej społeczności.

Nim jednak chłopak odszedł, Anemetius dostrzegł jak ten wytrzeszcza oczy. Dostrzegł w nich, chociaż nie miał pewności, strach, zaskoczenie, być może szok i niedowierzanie. Lub też zwyczajnie wszystko podpowiedziała mu wyłącznie bogata wyobraźnia skłonna do częstego wzbogacania gestów pozbawionych znaczenia. Nim zdążył cokolwiek zrobić, nieznajomy odszedł truchcikiem naciągając głębiej kaptur.

Pewien jestem, że wkrótce znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania – powtórzył s w myślach słowa adepta z niesmakiem, zagryzając dolną wargę. Co za naiwny, sztucznie opiekuńczy bełkot.Po prostu nienawidził takich sformułowań, mimo że użył podobnych w słowach powitalnych. Oszukiwać to on, ale nie jego. Przypominały mu się czasy szkoły Isemalina. Tam też wszyscy byli tacy…tacy sztuczni. Mdli i pozbawieni wyrazistości. No, nie wszyscy, lecz większość. Z Isemalinem na czele. Ech, stare czasy. Nie warte rozpamiętywania. Przeszłość jest przeszłością. Tam jej miejsce.

Ledwo zdążył wyżalić się w myślach, ktoś go zaczepił. Był to niski, w porównaniu do elfa nawet bardzo, dobrze zbudowany mężczyzna odziany w strój inny niż cała reszta zakapturzonych osobników. Sprawiał wrażenie niezwykle swobodnego, jakby nic sobie nie robił z faktu, że swym zachowaniem burzył panująca atmosferę. Nieco zaskoczyła Anemetiusa otwartość człowieka, ale nie dał tego po sobie poznać, uśmiechając się jedynie. Szczerze mówiąc to ten ktoś był niczym promyk z jasnego nieba.

Szczerze mówiąc, to tak, szukam rektora tej akademii – Zrobił zmartwioną minę, odgarniając niesforny kosmyk włosów – Jednak skoro jest zajęty… – Przerwał na moment lustrując ukradkiem twarz mężczyzny. Zdawał się znać to miejsce. Może…tak, to może wypalić, pomyślał, kontynuując mowę – Skoro rektor jest zajęty, to być może ty byś mógł mi pomóc, bracie Czarodzieju – Wbił w oczy mężczyzny swoje spojrzenie – Jestem poszukiwaczem prawdy. Można powiedzieć pielgrzymem wiedzy. Samoukiem. Podróżuję i gromadzę wiedzy. Kontempluję ją Wiele dobrego słyszałem o tym miejscu. Postanowiłem to sprawdzić i przybyłem w poszukiwaniu uzupełnienia wiedzy na niezwykle interesujący mnie temat…delikatny temat – Ściszył głos, nachylając się do ucha mężczyzny tak, by tylko on mógł go usłyszeć – Poszukuję wiedzy na temat Ascendencji. Możesz mi pomóc?

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

02 lis 2012, 16:10

MG
Wydawało się, że nikt nie zwraca uwagi na dwóch odróżniających się od dziesiątek tak samo ubranych magów mężczyzn. Wszyscy gdzieś się spieszyli, nikt nie przystanął nawet, aby na nich spojrzeć czy posłuchać, o czym rozmawiają. Samo to mogło wydawać się niepokojące, jednak czarodziej, z którym konwersował Anemetius nie wydawał się ani trochę spięty czy zaskoczony tym faktem. Zachowywał się, jak gdyby codziennie w progu Akademii stawał co najmniej jeden odziany w fantazyjne szaty i wypytujący o tajemnice sztuki magicznej elf. W skupieniu wysłuchał słów swego rozmówcy, od czasu do czasu kiwając głową. Anemetius mógł poczuć, że oto znalazł wreszcie kogoś, kto w pełni rozumie jego motywy takimi, jakimi je przedstawiał.
- Cóż, z tego, co mi wiadomo, Akademia nie dzieli się wiedzą z tymi, którzy nie są z nią związani. Z pewnością nie interesuje cię pobieranie tutaj wieloletnich nauk, jesteś już wyszkolony. - Człowieczek uśmiechnął się półgębkiem. Jasnym było, że wiedział sporo… albo po prostu dobrze dedukował. - Powiem ci w zaufaniu, że swój cel możesz osiągnąć też w inny sposób. Co masz do zaoferowania Akademii? – zapytał, zadzierając lekko głowę, aby bacznie przypatrzeć się twarzy elfa. Jego spokojny wzrok nie ustępował ani na krok. Czekał na odpowiedź.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

02 lis 2012, 18:56

Co mam do zaoferowania? – powtórzył z namysłem, gładząc się po dolnej wardze. Zmrużył oczy obrzucając całą okolicę nieufnym spojrzeniem. Nikt się nimi specjalnie nie interesował. Zakapturzone osoby wędrowały od drzwi do drzwi znikając za nimi równie szybko, co się pojawiały. Czy ktoś mógł ich podsłuchiwać? Tego nie można było wykluczyć, jednak jaki byłby tego cel? Rozmawiali o sprawach wiedzy, magii. Czegoś naturalnego dla miejsc takich jak to, ale…czy aby na pewno? Jeszcze ani razu nie zauważył kogokolwiek rozmawiającego o czymkolwiek. Już nawet nie o sprawach magii, ale nawet o czymś tak błahym jak pogoda. Albo członkowie tej akademii byli niezwykle zamknięci i nie dzielili się swą wiedzą nawet między sobą, albo robili to bardziej…potajemnie. W każdym razie coś mu podpowiadało, by utrzymywać cały czas czujność.

Spojrzał na mężczyznę badawczym spojrzeniem. Odezwał się przyciszonym tonem. Cały czas miał wrażenie, że osobnik wie więcej niż mówi i cały czas gra z nim w jakąś grę. Cała ta jego postawa…za bardzo się wyróżniał. Musiało się to z czymś wiązać.

Jako osoba z zewnątrz mógłbym rozwiązać dla akademii jakiś naglący problem, gdzie nie może sobie pozwolić na rozgłos, a przynajmniej nie może się osobiście angażować w problem.

Wykonał wymowną pauzę, unosząc prawą brew. Naturalnie nie powiedział wprost, że jest gotów zabić, ukraść, wpłynąć na kogoś i wykonać każde, cóż, powiedzmy, mniej chlubne zadanie. Mógł jedynie liczyć na spryt i inteligencję mężczyzny, a tego raczej mu nie brakowało. Wydawał się kimś o dość szerokich horyzontach myślowych i z pewnością zdawał sobie sprawę, że nie zawsze można grać czysto. Czasami trzeba było wykonać brudną robotę za pomocą cudzych dłoni, by swoich nie splamić. Anemetius by nie uwierzył, gdyby ten mu odpowiedział, że akademia nie ma żadnych problemów. Takie miejsca zawsze miały swoje jasne i ciemne strony oraz wielu potencjalnych wrogów. Począwszy od obcych magów, którym nie w smak monopol takich instytucji, przez byłych, zbuntowanych uczniów, a po potężne organizacje skończywszy. Taka już była natura tego świata, że sukces jednego oznaczał porażkę drugiego.

Wzruszył ramionami

A jeśli akademia nie ma żadnych problemów…zewnętrznych, to zawsze mogę wykonać dla niej jakieś prace badawcze lub też przeprowadzić eksperyment. Z pewnością nie narzekacie na brak doświadczonych magów, ale kto wie? Być może będę mógł wspomóc. Pewnie zabrzmi to dość arogancko, ale jestem pewien swoich umiejętności i mogę stwierdzić, że niewielu jest takich, którzy mogą mi się równać w dwóch dziedzina magii. Co naturalnie nie oznacza, że jestem niezwyciężony i nieomylny. Jak każdy śmiertelnik popełniam błędy i ponoszę ich konsekwencje, ale w sprawach magii, cóż, jestem co najmniej doświadczony.

Coś mu jednak nie pasowało w postawie mężczyzny. A właściwie jego spokój. Powiedział mu, że poszukuje wiedzy odnośnie Ascendencji, a ten nawet nie zareagował. Podszedł do tego jak do czegoś "zwykłego", byle zaklęcia. Przecież tutaj chodziło o coś znacznie większego. Coś, co wykraczało poza typowe ramy magii. Ascendencji stanowiła krok ku doskonałości. Istota, która dostąpi tego zaszczytu stawała się czymś więcej niż byle śmiertelnikiem ograniczonym przez ciało i jego prawa. Umysł wznosił się na wyżyny egzystencji, wstępował w stan oświecenia. Taka świadomość przewyższała w kwestiach umysłowych każdą inną. Wiele lat poświęcił tym zagadnieniom. Prowadził własne badania i poprzez długie medytacje poznawał zakamarki własnej podświadomości. Wierzył, że jest blisko, ale coś cały czas mu umykało. Jak woda przez palce. Cel był tuż, tuż, aczkolwiek wciąż daleko.

Czy ktoś w waszej akademii prowadzi lub prowadził badania na temat Ascendencji? Po twojej postawie wnioskuję, że ten temat nie jest ci obcy… – Przerwał chcąc wymówić imię nieznajomego. No tak, przecież nawet nie znał imienia mężczyzny.

Przepraszam, wyjawisz mi swe imię?

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

04 lis 2012, 13:25

MG

Tak się składało, że Anemetius wyraźnie lubił gadać. Na szczęście trafił na odpowiednią do wysłuchiwania jego słów osobę, życzliwego mu, niskiego maga, który cierpliwie chłonął każde słowo wypływające z ust maga. Śmiała mowa długouchego o tym, jakoby Akademia potrzebowała kogoś z zewnątrz do załatwiania swoich brudnych sprawek przeszła bez echa, wywołujjąc na twarzy czarodzieja jedynie nieśmiały uśmieszek. Gdy padło pytanie o imię, mężczyzna uśmiechnął się jeszcze szerzej.

- Na potrzeby tej rozmowy możesz nazywać mnie Opiekunem - rzekł przepraszającym tonem, jakby nieumyślnie nie wyjawiał swego imienia, a taki stan rzeczy był jedynie efektem niefortunnego zbiegu okoliczności. - Właściwie, masz rację. Pojęcie Ascendencji nie jest mi obce, i, właściwie, tak jak ty… poszukuję prawdy o tej sztuce - rzekł ciszej, lecz nienerwowo. - Choć to nic osobistego, nie mogę wtajemniczyć cię w sprawy Akademii, a co do twojej pomocy przy eksperymentach… Cóż… - Opiekun uśmiechnął się półgębkiem. – Czekałem na kogoś takiego, jak ty. Zechcesz mi towarzyszyć w moich komnatach, gdzie moglibyśmy omówić szczegóły naszej współpracy? – zapytał prosząco. Widać było, że i jemu zaczyna zależeć.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

04 lis 2012, 16:13

Opiekun, powtórzył w myślach z lekkim uśmieszkiem w duszy. Najwidoczniej mężczyzna nie chciał wyjawić swojego prawdziwego imienia, co Anemetius odebrał jako pierwszy znak, by mu nie ufać całkowicie. Zresztą. Nigdy nie ufał nikomu w całości. Tylko głupcy pozwalali sobie na luksus zaufania, które to zwalniało z czujności. Naturalnie nie dał po sobie poznać jakichkolwiek oznak zalążków nieufności wobec rozmówcy. To by mogło go jeszcze zrazić, a tego przecież nie chciał. Anemetius z natury był podejrzliwy do wszystkich i wszystkiego, więc nic dziwnego, że w takim miejscu jak to, w otoczeniu osób żądnych wiedzy, jego podejrzliwość się wzmagała. Dla maga nie było rzeczy cenniejszej niż wiedza. I chociaż nawet osoby nie-magiczne znały wartość wiedzy, to dla magów ona stanowiła prawdziwy klucz do drzwi zwanych rozwojem.

Skoro tak mówisz, Opiekunie – odparł ze szczerym uśmiechem na twarzy.

Więc jednak dobrze odgadnął cele mężczyzny. Również interesował się zagadnieniem Ascendencji. Ciekawe, bardzo ciekawe. W końcu natrafił na kogoś, z kim będzie mógł porozmawiać na interesujące go tematy. Zaczynał mu już doskwierać brak osoby, z którą mógłby nawiązać jakąkolwiek owocną wymianę zdań lub wdać się w głębszą dyskusję. Większość magów miała niestety to do siebie, że skupiali się wyłącznie na świecie rzeczywistym. Na tym, co ich otaczało. Nawet wśród magów będących wszakże osobami o niezwykłej inteligencji, można było znaleźć przesądnych, strachliwych głupców, dla których wciąż istniały tematy tabu. Zakazane tajniki magii. Strach wynikający z niezrozumienia i wąskich horyzontów myślowych. Tylko nieliczne grono poświęcało swoją uwagę na sprawy umysłu w pojęciu doskonalszym, pełniejszym. A przecież poza granicami świadomości znajdowała się prawdziwa kraina możliwości. Nieskończonych możliwości rozwoju.

Z wielką przyjemnością ci pomogę, Opiekunie. Prowadź do swych komnat. Jestem pewien, że nasza współpraca da nam wymierne korzyści. Bardzo rzadko zdarza się spotkać osobę o takich samych zainteresowaniach. We dwóch z pewnością osiągniemy swoje cele.

No cóż, a przynajmniej ja, pomyślał.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

06 lis 2012, 18:14

MG
Nie wszyscy wierzą w zbiegi okoliczności. Przeważająca większość obywateli co bardziej zaściankowych mieścin tłumaczyła zrządzenia losu przeznaczeniem, co u racjonalistów wzbudzało jedynie uśmieszek politowania. Magowie Morinhtaru zdecydowanie należeli do tej drugiej grupy, woląc samodzielnie układać swoje życia, odrzucając zarówno czynniki losowe jak i nadprzyrodzone. Od czasu do czasu jednak musieli zrewidować swoje poglądy, tak jak i musiał teraz przemyśleć sprawę Anemetius. To, że w Akademii niemal od razu spotkał kogoś, kto gotów jest mu pomóc z jego problemem, zna jego imię i spełnia wszelkie wymogi stawiane przed kimś, z kim elf mógłby rozpocząć współpracę mogło być po prostu szczęśliwym zrządzeniem losu albo częścią odgórnego planu. Długouchy stąpał po lewiatańskim padole na tyle długo, aby samodzielnie stwierdzić, że coś jest nie w porządku. Zachował zasadę ograniczonego zaufania, co było bardzo dobrym posunięciem. Chociaż Opiekun wydawał się być szczery i otwarty nawet po dłuższej rozmowie, zawierzanie mu w tym momencie mogło okazać się błędem.
Nie zwracając uwagi na nieco protekcjonalny ton Anemetiusa, Opiekun zatarł ręce. Z jego otoczonych pajęczyną drobnych zmarszczek oczu tryskała autentyczna radość, jakby dawno już czekał na taką okazję.
- Doskonale - powiedział, niespiesznie odwracając się tyłem do elfa, czym ponownie pokazał swoją pewność siebie w tym zimnym i nieprzyjaznym miejscu. - Pozwól więc ze mną, cny Anemetiusie. Rozpoczniemy współpracę – dodał, przestępując kilka kroków stronę wrót na końcu sali wejściowej.

//Jeśli chcesz coś dodać, proszę bardzo. Jeśli nie – zapraszam do nowej lokacji, którą utworzę niebawem w Morinhtarze.
Awatar użytkownika
Anemetius
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

06 lis 2012, 20:16

Nie mogę się tego doczekać – powiedział miłym głosem, unosząc nieznacznie kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Ruszył spokojnym, pewnym siebie krokiem idąc ramię w ramię ze swoim "Opiekunem", cały czas trzymając magiczny dzban w dłoniach.

Anemetius wiedział, że musi trzymać się mężczyzny, by zbliżyć się do swojego celu. Nikt inny nie wydawał się być skory do współpracy. Zresztą. Nikogo innego nie znał. Akademia mimo wszystko była mu całkowicie obca. Szczęście, że znalazł kogokolwiek, lecz to wystarczyło do zasiania podejrzliwości. Mężczyzna zapewne miał swój własny cel w pomaganiu mu. Na tym świecie wszystko miało swoją cenę, przynajmniej według oceny złotowłosego. Przyjaźń, dobro, wrażliwość – puste wyrazy. Zwłaszcza magowie nigdy, ale to nigdy nie dzielili się swoją wiedzą między sobą z czystej potrzeby niesienia pomocy. Naturalnie współpraca była możliwa, tego nie negował, gdyż razem łatwiej jest osiągnąć wymarzony cel. Poza Isemalinem nie poznał w swoim życiu żadnego maga dającego wiedzę, a co za tym idzie moc, bezinteresownie, wierząc w coś zwanego "szczytną ideą". Czymże był ten cel w przypadku Isemalina? Wizja magicznej Utopii, gdzie wszyscy żyją w zgodzie, harmonii i przyjaźni, badając wspólnie magię w celu jej całkowitego poznania. Magowie stojący na straży ładu i dobra, chroniący świat przed złem. Mrzonka. Natury śmiertelników nie można zmienić. Wojna, nienawiść, cierpienie to nierozłączne cechy tego, jak i boskiego świata. Skoro sami bogowie żywili nienawiść, to jak oni, śmiertelnicy, mieliby stać się istotami pozbawionymi tych, według Isemalina, gorszych cech? To niewykonalne. Sen starego, zmęczonego, naiwnego człowieka. Tylko martwy jest paradoksalnie zdolny do wyzbycia się tych uczuć.

On doskonalił się tylko w jednym celu – dla zdobycia potęgi. Nawet stworzenie imperium czystokrwistych elfów było zaledwie drugorzędnym planem podporządkowanemu temu pierwszemu. Bardzo możliwe, że coś w nim zostało z nauk Isemalina o wizji idealnego świata, lecz w skrajnie odmiennej, wypaczonej formie. Moc była wszystkim, co się liczyło. Doskonałość celem życia. Życie w obecnym stanie stało się jedynie eksperymentem. Nie miało większej wartości poza tą, że bez niego nie byłby w stanie zrealizować swych postanowień. Przestał czerpać radość z czegokolwiek. Chyba nawet zapomniał jakie to uczucie…

Dlatego nie będzie się wahał przed zabiciem pomocnego mężczyzny, jeśli będzie do tego zmuszony. I nie tylko jego. Unicestwi, wykorzysta, zmanipuluje każdego, kto stanie mu na drodze. Nie z chęci, ale z wymogu. Szczere pozwiedzawszy wolałby osiągnąć wszystko bezproblemowo, jednakże to było niemożliwe.

Zło, dobro, to nie ma znaczenia. Liczy się tylko on i jego JA.

Z uśmiechem na ustach podążał za mężczyzną, nie dając po sobie poznać absolutnie niczego z głębokich przemyśleń.

Fałsz.

z/t

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 18 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 18 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.