Brama główna

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3750
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Brama główna

26 lut. 2012, 15:10

Umieszczona nieco w głębi jaskini, brama główna Morinhtaru, stanowiąca jedyne oficjalne, pozamagiczne wejście do tego ciemnego, oświetlonego przez blask nienaturalnych pochodni miasta, stanowiła piękny okaz architektoniczny, nie tylko za sprawą bazaltowych zdobień, ale także wijących się po jej wrotach oraz ościeżnicy pędach bluszczu o drobnych, ciemnozielonych liściach. Bluszcz stanowił pewnego rodzaju symbol – jego kolor nie zmieniał się podczas mijających pór roku, podobnie jak Rebelia nie zmieniała swoich praw i obyczajów od wieków. Wiecznie zamknięte, uchylające się średnio raz na dwa dni wrota stanowiły kwintesencję tego, czym „szczycił” się Morinhtar – wyniosłości, podejrzliwości, tajemniczości, ale też spokoju i ukrytej mocy.
Brama pilnowana była przez trzech ubranych w jakby przydymione, stalowe napierśniki lśniące na granatowo w niebieskawym świetle magicznych pochodni oraz zdobione srebrnymi nitkami szaty w ciemnoniebieskich odcieniach. Uzbrojeni w halabardy i krótkie miecze przy pasie, z twarzami ukrytymi pod hełmami zrobionymi z takiego samego jak napierśniki, ciemnego metalu, nieruchomi strażnicy wyglądali groźnie i nieludzko.
Kilka kroków dalej, przy ciągnącym się przez korytarz jaskini murze, znajdowała się sporych rozmiarów, zamknięta skrzynia, w której przechowywane były pieniądze z cła pobieranego przy każdym przekroczeniu bramy. Reputacja miasta, jak i jego warunki nie były jednak zbyt atrakcyjne dla ewentualnych przybyszów, toteż jeśli w ciągu dnia pojawił się więcej niż jeden wóz czy grupa ludzi, dla obywateli Rebellii było to co najmniej niepokojące.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

26 lut. 2012, 15:47

Uśmiechnął się lekko widząc już jaskinie w której znajdowało się wejście do Morinhtar. W akademii nazywali to miejsce "Mori" mimo że żaden z nich nigdy nawet nie był na terenach autonomii. Ale jakże nie rozmawiać o miejscu, którego wiedza magiczna przekraczała nawet ich własną akademie cieszącą się sporą popularnością oraz reputacją? No właśnie. Czarodziej pomyślał, że fakt pochodzenia właśnie stamtąd jest na tyle ważny, że warto byłoby go zaakcentować w jakiś sposób.
– Zbliżamy się. – powiedział radośnie po czym oddelegował część swego skupienia w okolice jego klatki piersiowej. Jednak teraz nie był w zbroi a jego ubranie średnio nadawało się na to by w ten sposób zaakcentować jego (dawną, bo dawną) przynależność do akademii.
Zatrzymał ręką Szkiełka na którym wciąż odpoczywała wampirzyca. Przeniósł dłoń na jego grzywę by go uspokoić. Gdy to mu się udało, na jego wzorze stworzył miniaturę herbu akademii z której pochodził za pomocą lodu. Upewnił się, że jego dzieło nie zostanie zniszczone w trakcie podróży.
– Chodźmy dalej. – to nie była propozycja ani rozkaz. To było stwierdzenie, co wskazywało na to, że czarodziej nie miał zamiaru dalej przedłużać tej chwili. Gdy zbliżali się do jaskini wziął głęboki oddech i powoli wypuścił powietrze nosem. Czynność tą powtórzył trzykrotnie w celu uspokojenia się. Zamknął jeszcze na chwile oczy i udało mu się dojść do jego najbardziej neutralnego i nic nie mówiącego stanu zarówno ducha jak i ciała. Jego twarz ani gesty nie wyrażały absolutnie nic.
Wkroczyli do jaskini i już po chwili znaleźli się przed bramą chronioną przez strażników. Ku zaskoczeniu czarodzieja – rzecz jasna, nie okazał tego – energia magiczna strażników była znikoma. Na tyle znikoma, że nawet specyficzne pochodnie wydałyby się groźniejszym przeciwnikiem w pojedynku magicznym.
Czarodziej ukłonił się lekko. Na tyle by pokazać szacunek jednak zachowując swą godność.
– Elathorn Lothan Allaronni Sarham Draennwar prosi o możliwość wejścia do miasta wraz z swymi towarzyszami. Naszym celem jest wymiana doświadczeń magicznych z innymi, szanowanymi czarodziejami zamieszkującymi to miasto, co może zapoczątkować owocną współpracę. – mówił tonem, który można było określić jako proszący, zdecydowanie nie wymagający czegokolwiek. Spojrzał jeszcze na Nikol a jego wzrok mówił wprost: "nie kłam".
– Moi towarzysze to – zamilkł, dając im możliwość przedstawienia się samemu.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut. 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

26 lut. 2012, 18:12

Podróż przez rozmarzający szlak, nie była czymś, co można by nazwać przyjemnym, lecz Had korzystał z każdego momentu w którym mógł się chwile zastanowić w ciszy, i pomyśleć nad swoim położeniem.
Bez celu, planu, pieniędzy oraz porządnego ekwipunku, podróżował z dwójką prawie nieznajomych osób do miasta, o którym słyszał pierwszy raz, a nazwa przyprawiała go o dreszcze. Morinhtar… ta nazwa wydawała mu się w jakiś sposób znajoma, choć nie sądził że szybko przypomni sobie dla czego. Miał po prostu takie przeczucie. Ostatnio wszystkim, na czym opierał swe działania były przeczucia. Żałosne.
Kiedy skierowali się do wewnątrz jaskini, zaczął się zastanawiać czy to aby nie zasadzka, w końcu jak miasto mogło leżeć we wnętrzu góry? Czyżby to tutaj miał być jego kres? Ale to wszystko nie trzymało się kupy. Od jego przybycia wrogowie mieliby zbyt mało czasu żeby się zorganizować, na dodatek poruszał się zupełnie losowo, bez wyznaczonego celu. Pozostało tylko czekać na rozwój wydarzeń.
Jego oczom ukazała się wielka brama, we wnętrzu jaskini oświetlanej nienaturalnym .światłem. Strzegło jej kilku wojów, wyglądających na zupełnie zasadniczych, jakkolwiek można by oceniać kogoś, nie widząc nawet jego twarzy.
Po małym popisie magii, białowłosy mag przedstawił siebie, oraz dał znak żeby i oni podali swoją godność. Co mógł powiedzieć? Przecież sam niezupełnie wiedział kim jest, no ale mus to mus.
Nabrał powietrza i powiedział co mu ślina przyniosła na język.
Jestem Hadareth Tematrigauikan, zwany Assarhaddonem, spokrewniony z Asao Tematrigauikanina, studiującym techniki przekazywania energii samego zaginionego maga Y'Radiusa.
To co powiedział brzmiało dobrze i… chyba było prawdą. To już drugi raz kiedy ktoś zadaje mu pytanie, a on bez problemu odpowiada, niezupełnie świadomie, ale, do cholery, czuł że to prawda!
Więc nazywał się Tematrigauikaninem. Ciekawe kim była jego rodzina. Ciekawe kim był on sam.

(z tym Y'Radiusem to nie ściema, faktycznie ktoś taki był w biografii, lub w postach fabularnych Asao, i to z jego księgi nauczył się swojej techniki)
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie. 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

26 lut. 2012, 22:26

Wreszcie Elathorn podjął męską decyzję i ruszyli! Z wolna, bo z wolna, ale w końcu nie stali na środku drogi jak grupa chłopów rozprawiających o przedwiosennych zasiewach. Poza tym zbliżali się do miasta. Tak przynajmniej mówił czarodziej. Nie miał powodów, by kłamać.
I faktycznie. Zbliżali się, lecz do potężnej jaskini. No masz ci los! Nikol już miała wyrazić swoje niezadowolenie gardłowym pomrukiem, kiedy spostrzegła odmienne zachowanie długowiecznego. Podszedł do Szkiełka, by uspokoić parskające zwierzę. Ze stoickim spokojem i w milczeniu obserwowała jego poczynania. Ruszyli dalej. Stukot kopyt rozniósł się echem po jaskini. Z dala zabłysło nienaturalne, blado błękitne światło. Wkrótce pozwoliło ono przyjrzeć się misternie ornamentowanej bramie, lśniącej czernią bazaltu oraz soczystą zielenią bluszczu oplatającego skrzydła.
Czego jeszcze się można było spodziewać? Straży. Oczywiście.
Elathorn zatrzymał konia i dokonał wylewnej prezentacji. razem z Hadarethem ukłonili się dwornie, z szacunkiem. Kiedy Had wymieniał swe imiona i nazwisko, wzrok wampirzycy skrzyżował się z wymownym spojrzeniem Elathorna. Gdyby Nikol miała zdolności telepatyczne, z pewnością wykrzyczałaby mu: "To co niby mam powiedzieć? Nikol, była królowa Wolenvain" ?!
Przyszła kolej na nią. Halabardnicy wznieśli ku niej wzrok. Zsunęła kaptur, licząc, że nie rozpoznają w niej eks królowej. Miała też cichą nadzieję, że bardziej od tego, kim jest, zainteresuje ich swoją urodą. Głupie myślenie. Do tego, nie miała nazwiska, które brzmiałoby równie pięknie i dostojnie. Poważnie. "Nie kłam" – musiała.
– Nikol Tematrigauikan, żona Hadaretha Assarhaddona i uczennica mistrza Elathorna – skłoniła głowę.
Had pewnie ją za to o nią skróci, ale nic lepszego nie przyszło jej na myśl. Nie była w stanie powtórzyć litanii Elathorna. Nie wiedziała, co jest imieniem, a co nazwiskiem. Natomiast podobieństwo między nią a Hadarethem było tak znikome, że w żadnym wypadku nie mogliby uchodzić za rodzeństwo.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3750
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

27 lut. 2012, 18:45

MG
Jeśli wypowiadane przez trójkę podróżnych słowa wywarły jakiekolwiek wrażenie na strażnikach, nie dali oni po sobie tego poznać. Może to ciemne hełmy uzbrojonych w halabardy mężczyzn sprawiły, że wydawali się bez emocji, może to wyraz ich oczu sugerował całkowitą obojętność… Tak czy inaczej, strażnicy stali jak uprzednio, czekając, aż każdy z przyjezdnych się przedstawi.
– Dwadzieścia szylingów. Od osoby - rzekł wreszcie jeden z nich gardłowym głosem, brzmiącym w jaskini jak szept, ale zwielokrotniony przez jej akustykę. Strażnik nie starał się być miły, nie okazywał też nadmiernego szacunku. Najwidoczniej słowa przybyłych zadowoliły go, przez co nie drążył tematu. Drugi strażnik natychmiast podszedł do stojącej nieopodal skrzyni, przykucnął przy niej, opierając halabardę o mur, po czym wyciągnął z niej zwój marnej jakości pergaminu. Pozostając w tej pozycji, zatrzasnął płaskie wieko kufra i, korzystając z wyciągniętego nie wiadomo skąd pióra i kałamarza zaczął piskliwie grawerować na nim nieznane słowa, być może pisząc raport bądź swego rodzaju przepustkę. Odzienie i zachowanie trójki przybyszy sugerowało, że będą w stanie zapłacić cło, niezmienne dla każdego, kto usiłował przekroczyć bramy Morinhtaru.
Trzeci strażnik po prostu stał, nie zwracając uwagi na nic, co działo się wokół niego, przez co jego zachowanie przyciągało najbardziej. Stojący niczym posąg, spięty i gotowy do ataku – taki teraz był, w razie, gdyby poszło coś nie tak. Roztaczał silną aurę dowódcy, który nie musi niczego robić, aby zyskać sobie szacunek podwładnych. Jego postawa sprawiała, że nie musiał niczego mówić, aby jasno dać do zrozumienia, że jeśli ktokolwiek wykona choćby jeden fałszywy ruch, rozpęta piekło.
Drugi strażnik skończył pisać. Wstając, zrulował pergaminową kartę, oczekując na reakcję wędrowców, nie spodziewając się żadnego oporu. Wszak, jeśli ktoś podróżował do tego miejsca, musiał liczyć się z wysokim cłem i niezbyt miłym traktowaniem… nawet ze strony przedstawicieli władzy.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz. 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

29 lut. 2012, 19:41

Dwadzieścia szylingów. Czarodziej był ciekawy na ile to sztuczka psychologiczna. W końcu "20 szylingów" brzmi lepiej niż "1 suweren". W końcu 1 suwener to masa pieniędzy a 20 szylingów to tyle co nic!
Uśmiechnął się w myślach. Naprawdę był ciekawy ile osób dzięki temu zdecydowało się zapłacić cło w Mori, które by zrezygnowały gdyby zażądano 1 suwerena.
Czarodziej sięgnął do juków konia i wyciągnął stamtąd sakwę z pieniędzmi. Wyjął z niej gotówkę i zapłacił za całą trójkę po czym ponownie skrył ją w jukach. Potem już tylko czekał na zezwolenie by wkroczyć do miasta.

Wybaczcie chujową jakość.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut. 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

01 mar. 2012, 19:13

Had starał się nie zrobić głupiej miny, gdy Nikol przedstawiła się jako jego żona. Ciekawe było, dla czego nie użyła własnej godności, w końcu Had też nie był jakoś szczególnie znany, i szczerze wątpił że strażnicy w ogóle skojarzyli kim był jego przodek, i czuje sztuki stosował. W czasie, w którym go nie było, musiało stać się coś istotnego. Czyżby to miało jakiś związek z oblężeniem? Mógł się tylko domyślać, ale prawdopodobnie o prawdę nawet się nie otrze. Zbyt dużo możliwych odpowiedzi.
Białowłosy mag zapłacił za ich troję, co wprawiła Hada w zakłopotanie. Powinien mu w jakiś sposób podziękować, ale tamten nie był zbyt rozmowny. Nie miał też pieniędzy, ani żadnego ich źródła żeby uregulować dług, nie posiadał nawet niczego wartościowego do sprzedania, oczywiście poza rzeczami, które były mu bardzo potrzebne. Nie pozbędzie się przecież ubrania…
Poprawił pas oraz płaszcz, sprawdził czy ma wszystko przy sobie, i czekał tylko na znak by wkroczyć do tajemniczego miasta we wnętrzu góry.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie. 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

02 mar. 2012, 20:07

Udało się. Co miało się zresztą nie udać? Strażnicy nie przejawiali najmniejszego zainteresowania podróżnymi. Ani ich godnościami, ani sprawami, jakie ich sprowadzały do Morintharu. Najwięcej obchodziło ich cło, jakie przybywający musieli zapłacić. Za otworzenie bramy czy co? W każdym razie, z pewnością z tych pieniędzy, jakaś część szła w kiesy wartowników. Już miała sięgnąć po mieszek, jaki nosiła w bezpiecznym miejscu, by podać "małżonkowi" pieniądze, lecz Elathorn ubiegł ją. Ciekawe, czego czarodziej zażąda w zamian? Zmrużyła lekko oczy, patrząc na niego z góry. Z konia.
Wyprostowała się, starając przyjąć neutralną, acz uprzejmą minę. Przychodziło jej to z niejakim trudem. Wbiła wzrok we wrota.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3750
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

03 mar. 2012, 15:41

MG
Strażnik, naturalnie, przyjął oferowane przez Elathorna pieniądze, przez chwile ważył je w dłoni, po czym bez słowa oddalił się w kierunku kufra, gdzie zaczął je przeliczać. Robił to długo i dokładnie, oglądając każdy pieniążek i dokładnie sprawdzając sobie znanymi sposobami, czy monety są prawdziwe. Ostrożności nigdy za wiele, szczególnie, jeśli chodzi o nowych. Gdy było już po wszystkim, gburowaty strażnik skinął głową do obserwującego go dowódcy straży przy bramie, który przystąpił do jej otwierania. W tym samym czasie trzeci strażnik, ten z pergaminem w dłoni, wyciągnął go w kierunku długowiecznego. Treść listu zawierała pełne miana trójki osób – Nikol, Elathrna i Hadaretha, cel ich pobytu w mieście i resztę podanych przez nich informacji, wybitą dużo wcześniej pieczęć Morinhtaru oraz podpis strażnika. Mimo, że z pozoru nikt nie okazywał zainteresowania tym, co mówili podróżni, zostało to dokładnie wysłuchane i zapisane. W Rebelii niewątpliwie trzeba uważać na to, co się mówi, nawet, jeśli wydaje się to później niewiele znaczące.
– Ten list zagwarantuje wam, panowie, oraz tobie, nadobna pani, nietykalność w obrębie miasta i dostęp do większości miejsc. Nieposiadanie listu podczas rewizji będzie skutkowało odpowiednią karą - ten strażnik miał milszy i czystszy głos, był bardziej wygadany i rzeczowy. – To zaś oznacza, że podróżowanie w grupie podczas pobytu jest koniecznością. Mam nadzieję, że wszystko jest jasne. Witamy w Morinhtarze. - Jakby na jego słowa wrota miasta rozstąpiły się wreszcie do zewnątrz, ukazując wybrukowaną drogę, oświetloną niebieskimi, magicznymi pochodniami. W głębi jaskini dostrzegalne były sylwetki ludzkie, lecz światła było zbyt mało, aby z oddali dostrzec rysy twarzy czy choćby szczegóły ubioru. Przejście przez bramę skutkowało wyzwoleniem lekkiego, ledwo wyczuwalnego, magicznego impulsu niewiadomego zastosowania i pochodzenia, jednak wzbudzającego oczywisty niepokój. Nieważne, czy impuls ten miał przekazać odpowiednim osobom rysopisy podróżnych, czy też właśnie wytworzył wokół nich śledzące czujki, samo jego wytworzenie było dość nagłe, a uczucie temu towarzyszące nieprzyjemne, jak lekkie ukłucie wyładowania elektrycznego. Niewielu nowo przybyłych potrafiło przechodzić przez główną bramę Morinhtaru bez wzdrygnięcia się, a nawet niektórzy obywatele mieli z tym problem.
Miasto stanęło przed grupą otworem, a jego tajemnice, nieprzyjazna atmosfera, zimno, magia i wilgoć w oczywisty sposób przyciągały, wzbudzając ciekawość i żądzę poznania tego, co nowe. Wyglądało na to, że ktokolwiek, kto zapuści się do jaskini Rebelii bez natychmiastowego odwrotu, wsiąknie w nie na dłużej, niżby chciał.
Kilka lepkich, ciekawskich spojrzeń z ukrycia lustrowało otwarcie bramy, uważnie obserwując wchodzących do środka przybyszów, już planując, w jaki sposób „umilić” im przebywanie w Morinhtarze. Pojawienie się osób, które nigdy nie były w tym miejscu, ich nieznajomość panujących zwyczajów i oczywisty brak obycia w realiach miasta tylko wzmagały zainteresowanie miejscowych, powodując, że z pewnością pobyt tutaj nie będzie tak przyjemny, jak wycieczka do Derin czy przechadzki po Wolenvain.

Jeśli chcecie, macie ode mnie z/t, no chyba, że zamierzacie jeszcze coś dodać. Tak czy inaczej, Morinhtar stoi przed Wami otworem, a ja jako MG będę obserwował Wasze posty i wkroczę, gdy nadejdzie czas.
Arnad Rakverin
Posty: 21
Rejestracja: 20 mar. 2012, 17:12
GG: 3732716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25889&highlight=

27 mar. 2012, 11:53

Dzisiejszej nocy Arnad w końcu dotarł do miejsca o które mu najbardziej chodziło. Morinhtar, miasto które było jego celem nocnych zabaw jak i interesów które miał zamiar tutaj przeprowadzić. Przechodząc przez trakt, wszedł do jaskini którą dostrzegł i która była centralnym przejściem do głównej bramy miasta. Wampir zdawał sobie sprawę że przejście zapewne będzie płatne, ponieważ obok wejścia stała wielka skrzynia do której było wrzucane całe zebrane złoto za wejście. Idąc powolnym krokiem, wampir przeszedł przez całą jaskinię aż w końcu doszedł do bram miasta. Widząc strażników którzy pilnują bramy, uśmiechnął się w ich stronę dość szczerze, po czym po prostu podszedł i przeanalizował wszystkich pilnujących. Chwilę potem po prostu przeszedł do konkretnej rozmowy na temat przejścia przez owe bramy do miasta.
-Słyszałem że wejście do miasta jest nieco płatne, o ile dobrze pamiętam to dwadzieścia szylingów, prawda
Zapytał Arnad, czekając na reakcję strażników. Jedyne czego teraz chciał to jak najszybciej przekroczyć bramy miasta i po prostu udać się do Karczmy w której będzie mógł zasmakować wszystkich oferowanych tam rzeczy. Począwszy od kobiet aż po dobre interesy jak i krew. Tak teraz tego właśnie było mu trzeba, jedyną jednak przeszkodą była tylko straż która musiała, pobrać pieniądze za przejście. Wampir bardzo się niecierpliwił, jednak nie pokazywał tego po sobie. Miał szeroką nadzieję że w końcu uwinie się ze strażnikami i przejdzie. Aby nie trwało to dość długo, z miejsc wyciągnął ze swojego mieszka, pieniądze i przygotował do zapłaty za przejście. Chciał mieć to już za sobą.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online: 3 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos, Vereomil
Liczba postów: 52090
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.