"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

16 mar 2012, 16:21

Pokoje dwuosobowe w karczmach nie były wcale rzadkością. Często były one nawet wieloosobowe, dosłownie i w przenośni, jako że gromadziły podróżników różnej maści, rasy, wieku czy płci, nierzadko obcych sobie. Tak działo się w tanich domach zajezdnych, noclegowniach i w spelunkach o wątpliwej reputacji. Ale Karczma "Pod Wroną i Karoszem" nie była zwykłą oberżą czy meliną. To była czysta, dobrze utrzymana gospoda, oferująca pokoje jedno– i dwuosobowe. Co więcej – znalazła się wśród nich sypialnia małżeńska.
Nie różniła się ona wielce od pozostałych pokoi. Nieco większa, by móc pomieścić dwuosobowe łóżko zaścielone czystą, pachnącą krochmalem pościelą. Dwa okna, ozdobione ołowianymi kratkami wychodziły na ulicę i były od niej dyskretnie przysłonięte zwiewnymi zasłonkami. Ponadto kołki przy drzwiach służące za wieszak, stół, dwa krzesła, komoda, na której postawiono miskę i dzban z wodą. Wszystko wykonane precyzyjnie, z dobrego drewna. Jak przystało na schludną karczmę magicznego miasta.

Wspiąwszy się po schodach na piętro, przy odprowadzającym wzroku pozostałych gości, Nikol stanęła w korytarzu, kierując się do uchylonych drzwi. Kiedy weszli, wetknęła klucz w zamek i przekręciła z charakterystycznym brzękiem. Odłożywszy go na stół, zdjęła płaszcz i powiesiła go niedbale na kołku. Dopiero potem poświęciła wnętrzu więcej uwagi, krzywiąc się na widok pedantycznie złożonych ręczników.
– Jakie tu wszystko…idealne – mruknęła.
Łuk i kołczan oparła o ścianę, z daleka od wejścia i podeszła do okna, lekko rozchylając zasłonkę. Spojrzała na ulice oświetlone bladym, zimnym, niebieskawym światłem. Choć miasto i jego mieszkańcy byli cholernie tajemniczy, Nikol mogłoby się tu spodobać. Z prostego względu, jakim był brak słońca. Tak, zdecydowanie z tego właśnie względu.
Obserwowała pojedynczych przechodniów wałęsających się po okolicy. Oblizała wargi. Musiała tej nocy zapolować. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem. Nie mogła przecież zabrać ze sobą Hadaretha i Elathorna. No, Had jeszcze by uszedł. Sam był swego rodzaju łowcą i nie przysporzyłby kłopotów. Długowieczny zaś zwracał na siebie uwagę, ale czy nie przydałaby mu się lekcja nim stanie się tym, kim zostać pragnął? Zmarszczyła lekko smukłe, ciemne brwi podobne do skrzydeł jaskółki.
– Jak ci się podoba w Morinthar? – przerwała ciszę ogarniającą pokój. – Wybacz, jeśli zawiodłam cię celem tej wycieczki. Miło jednak jest widzieć ciebie po tak długim czasie – dodała, by rozluźnić nieco spiętą atmosferę.
Przysiadła na parapecie, spoglądając to na Hada, to za okno. Wyglądała inaczej, niż przed laty. Była jakby wyższa i bardziej blada, choć to akurat mogło być optycznym złudzeniem wynikającym z głębokiej czerni stroju jeździeckiego, jaki nosiła. Włosy przypominały kolorem krucze pióra, jakie wplatała ongiś we włosy, a rysy twarzy wyszlachetniały. Była kobietą, a nie dzikim wystraszonym dziewczęciem z lasu. I to zniewalająco piękną kobietą.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

17 mar 2012, 19:37

Kierując się w ciemnościach za Nikol, dotarł wreszcie do rzeczonego pokoju.
Lokum było całkiem przyjemne, rzec by można nawet– w sam raz. Pomieszczenie było czyste, nie śmierdziało w nim uryną, po podłodze nie przemykały szczury, a pościel nie biegała od nadmiaru wszy i pcheł.
Prawdopodobnie sprzątano tutaj po każdym odjeździe gości, i to mu coś przypominało. Podziemna architektura, podejrzliwi mieszkańcy, i ten porządek na każdym kroku… a mimo to brak poczucia bezpieczeństwa. Przez chwilę poczuł się jak w domu, choć nawet nie wiedział gdzie ten dom się znajduje. Przeszedł się wzdłuż pokoju, dokładnie przyglądając się każdemu zakątkowi, meblowi, sprzętowi. wyposażenie nie było nowe, lecz dobrze zachowane.
Usłyszał za sobą brzdęk klucza w drzwiach, i nerwowo odwrócił głowę. Przez chwilą zupełnie wyleciało mu z głowy że podróżuje z kimś, a dziś nawet będą dzielić jedno łóżko, chyba.
Przez chwilę obserwował jak Nikol przygląda się pomieszczeniu, tak samo jak on przed chwilą, i na jego twarzy zagościł uśmiech. Dobrze że było ciemno, bo ten akt mimiki twarzy mógłby zostać teraz źle odebrany. Dla bezpieczeństwa obrócił się w stronę okna, oparł o parapet i wyjrzał na zewnątrz.
Czuję się tutaj… jak u siebie. Brakuje tu kilku demonów, a w powietrzu krąży za dużo magii, ale to miejsce ma przyciągającą aurę. Cel wycieczki jest dobry jak każdy inny-o ile do czegoś się dąży.
Nikol usiadła obok niego, i rzuciła mu ukradkowe spojrzenie. On zdążył się już przyjrzeć jej w czasie wędrówki.
Skóra, wzrost, włosy, można by pomyśleć że w ogóle się nie zmieniła. Ale wystarczyło jedno spojrzenie w jej oczy, by zrozumieć że już nie jest tą samą osobą. Była inna, zimniejsza, dojrzalsza, czy może "doświadczona". W jej słowach gościł chłód, tak samo również na jej twarzy. Ciekawe było, że w tej ciepłej porze roku jeszcze się nie roztopiła.
Nie spodziewałem się że jeszcze kiedyś tu wrócę, to znaczy na początku mojej wędrówki szukałem sposobu, ale w pewnym momencie zrozumiałem że to po prostu nie ma sensu. Przez długi czas unosiłem się na fali zdarzeń, która ostatecznie wyrzuciła mnie na brzeg, z którego przybyłem. Momentami mam jednak wrażenie, że to dopiero początek.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

17 mar 2012, 19:57

Ciemność, jaka panowała w pomieszczeniu, zupełnie jej nie przeszkadzała. Widziała w mroku, jak każdy wampir. Można nawet rzecz, że lepiej, niż za dnia. Dzień zaczynający się od wschodu słońca, a kończący jego zachodem nie był porą krwiopijców. Nie bez powodu nazywano ich Dziećmi Nocy. Tylko ona dawała im bezpieczne schronienie, wtapiając się w panującą ciemność i poruszając się cicho niczym Tancerze Cienia. W Morithnar wiecznie panowała noc i to jej się podobało. Miała jednak nadzieję, że i latarnie kiedyś gasną, a wtedy…
Kiedy mówił o magii, zastanawiała się, czy wyczuwa energię bijącą od niej. Niegdyś sam próbował ją zbadać, ale potem Nikol niespodziewanie odkryła ją w sobie i została dobrze pokierowana. Amulet, który spoczywał na jej piersi, był aktualnie jedynym źródłem światła w pokoju. Słabo pulsującego, fioletowego blasku.
Mogłabym podarować ci kilka demonów, ale obawiam się, że zarówno ty, jak i ja, zapłacilibyśmy za to życiem. A ono jest jeszcze nam miłe, nieprawdaż? – odbiła się od parapetu.
Słuchając dalej jego słów, nalała wody do misy i opłukała twarz. Ociekającą wodę wchłonął miękki materiał ręcznika.
Mówisz zagadkami. Zniknąłeś tak niespodziewanie…Przed pierwszą wojną z Imperium, zdaje się. Od tamtego czasu wiele się zmieniło… Czy pamiętasz coś z tamtego okresu? – Had mógł odpowiedzieć na to pytanie lub potraktować je jako retoryczne. Wampirzyca nie patrzyła na niego. Jej wzrok cały czas był trochę jakby nieobecny.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

17 mar 2012, 20:59

Obserwowanie życia Morinthar zajęło go teraz na chwilę, zastanawiał się w jaki sposób regulują naturalny, ludzki tryb dnia i nocy. Teraz magiczne lampy świeciły z pewną mocą, i na ulicy nie trudno było rozpoznać kogoś z bliska, ale Had nie był pewien czy obecny tryb to nie "noc". W każdym razie jakoś muszą to regulować, żeby ludzie wiedzieli kiedy spać, a kiedy zająć się czymś innym. Było to zupełnie naturalne, i Had nie wyobrażał sobie że można by z tego zrezygnować. Choć magowie zawsze wydawali mu się dziwni, w jakiś sposób.
To co mówiłem o demonach… nie czujesz czasem pustki, gdy pokonasz swojego przeciwnika? Jeszcze chwilę, godzinę, czy dzień temu, twoje życie było poważnie zagrożone przez śmigające przed twoim obliczem ostrze, a dziś napawasz się zwycięstwem. Ale brakuje tego bodźca, który doprowadzał twój mózg i ciało do stanu, w którym byłaś w stanie omijać grady strzał, i zatrzymywać ostrza dłonią, tylko żeby przeżyć.
Zrobił pauzę, aby dać chwilę rozmówczyni na przeanalizowanie jego słów. Zaczerpnął również głębszy oddech, i kontynuował.
Jeżeli pytasz o to, co było przed moją podróżą, czy zniknięciem, to nie wiele. Ty sama przypomniałaś mi siebie, gdy usłyszałem twój głos. Myślę, że z nożem który noszę przy sobie również wiąże się jakaś historia, ale zawsze szybko mi umyka, gdy tylko zaczynam o tym myśleć. A czas w którym mnie tu nie było… nie wiele mogę na ten temat powiedzieć. Co robiłaś przez czas mojej nieobecności?
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

18 mar 2012, 21:28

Odłożyła ręcznik, nie kłopocząc się złożeniem go w równą kosteczkę. Wyjęła z włosów spinki, które podtrzymywały niezbyt kunsztownie upiętą fryzurę. Włosy rozsypały się w nieładzie na jej plecy i ramiona, niczym czarna peleryna. Przeczesała je palcami i rozrzuciła swobodnie. Gdyby mogła, przejrzałaby się w lustrze. Ale nie mogła. I to nie z braku zwierciadła w pokoju…
Mam wrażenie, że mówisz o zwykłej adrenalinie, która dawała tę złudną moc i refleks. To substancja niezwykle uzależniająca. A demony nie mają z tym wiele wspólnego. Przynajmniej nie moje – odparła, siadając na krześle. Odruchowo dotknęła amuletu. Drobinki zamigotały jaśniej, wirując w piaskowym szkle.
– Zapomniałeś o mnie i o tym, co nas łączyło? Czasem lepiej jest wymazać przeszłość z pamięci – westchnęła.
Ona sama niewiele pamiętała z życia przed Przemianą. Rozmyły się wspomnienia, które obejmowały również kilka lat po Przemianie. Ale całkiem nieźle pamiętała o swoim życiu w Wolenvain. O jego początkach, tak niewinnych i o końcu – tak…tragicznym?
Jeśli pytasz o moje dzieje, cóż…W trakcie pierwszej wojny z imperium, które napadło na autonomię, skrywałam się w lesie. To przecież umiałam robić najlepiej. Brakło zwierzyny… Jej miejsce zajęły niedobitki i niewielkie oddziały partyzantki, sam rozumiesz. Samotność jednak doskwierała mi straszliwie. Zbłądziłam na ziemie opuszczone, gdzie spotkałam swego pobratymca. Zaprosił mnie do swego domu i zaopiekował się mną. Jak ojciec. Wykształcił…i kiedy opuściłam jego włości byłam już zupełnie inną osobą. Dzieła dopełniła znajomość z wysoko urodzonym dziedzicem i hokus-pokus – zostałam królową – powiedziała, nie kryjąc uśmiechu, który trudno było określić. Spojrzała na Hada, ciekawa jego reakcji.
Ale rządy moje rwały krótko i nie były usłane różami. Obwiniano mnie o wojnę z Imperium, którą Wolenvain wygrało. O głód i biedę. A czy teraz coś się zmieniło? Nic, choć Rada panuje już tyle czasu, co ja, i nie nęka ją żadna plaga, ni wojna. A potem zniknęłam. Zupełnie, jak ty. I popatrz, Los znów połączył nasze ścieżki. Czy to nie zabawne? – mówiła swobodnie, czasem używając figlarnego tonu, czasem ironicznego. Kiedy ją poznał, ledwo kleiła sensowne zdania.
Jeśli zechcesz, mogę ci wrócić nieco wspomnień, dopóki nie zjawi się nasz tajemniczy gość – zaproponowała. – Na przykład to, że nie pierwszy raz przyszło nam dzielić jedno łoże – uśmiechnęła się łobuzersko.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

19 mar 2012, 21:15

Had otworzył okno, mimo że w ogóle nie spodziewał się wiatru w tym podziemnym mieście. Właśnie tego tutaj brakowało– chłodnego powiewu, mierzwiącego włosy i sprawiającego, że na skórze pojawiały się ciarki. Nie przepadał również za zamkniętymi pomieszczeniami.
Przez chwilę przyglądał się jeszcze temu niezwykłemu miejscu– zbadał już wzrokiem każdą lampę, budynek, przyjrzał się tutejszym ludziom. Mimo to otoczenie nadal go fascynowało, bywał już w jaskiniach, ale nie w takich. Najciekawsze, że nie czuł się przytłoczony, chociaż czuł, że powinien. Może to magia, a może coś zupełnie innego, dawało tutaj poczucie swobody, oderwania się od wścibskich ludzkich oczu. Sam nie wierzył w to, co czuje, ale mimo tych wszystkich nieufnych spojrzeń, miało się wrażenie, że każdy tutaj woli zajmować się swoimi sprawami, niż prześladować innych.
Nie, to nie adrenalina. Widzisz, czasem, bardzo rzadko, trafia się przeciwnik, doskonale jakby dla nas stworzony. Mimo że wygląda inaczej, walczy inaczej czy mówi inaczej– czujesz z nim więź, bardzo mocną wieź. Nie potraficie się nawzajem pokonać, walczycie tak samo zażarcie, kończąc za każdym razem remisem. W pewnym momencie uświadamiasz sobie, że zaczynasz czuć do swojego przeciwnika sympatie, i on zaczyna czuć to samo. A kiedy przychodzi moment w którym ktoś pada na ziemie, nie obrzucacie się obelgami, wręcz przeciwnie, dziękujecie sobie za to, co na wzajem sobie daliście. Nie zawsze w słowach, czasem wystarczy tylko spojrzenie.
Taką właśnie pustkę czuł Had. Nie było tu kogoś, kto mógłby dać mu poczucie sensu jego działań, nie miał celu ani zadania. Czuł głęboko w sobie, że jest już blisko, lecz "blisko", jak wiadomo, jest pojęciem bardzo względnym. Mógł tylko czekać, i uważnie obserwować wszystko, co działo się wokół.
Nie zapomniałem o tym co nasz łączyło, po prostu po tak długim czasie, niektóre rzeczy widzi się zupełnie inaczej. Ty zostałaś królową, winszuję, zawsze wiedziałem że zrobisz coś wielkiego, a Ja… mnie nie było jakby trochę dłużej. Ciężko to wyjaśnić. Tam gdzie byłem, czas płynął w zupełnie innym tempie, tutaj minęły dwie wiosny, tam gdzie byłem ja– około dwudziestu.
Przyjrzał się ukradkiem Nikol, z włosami w nieładzie, i jeszcze lekko wilgotną twarzą. Faktycznie, miała dość królewskie rysy, choć może odrobinę zbyt delikatne. Bardziej nadawała by się na damę dworu, niż tyrana trzymającego żelazną ręką cały kraj.
Czy na prawdę spali już kiedyś ze sobą? Na te słowa Had przyjrzał się jej twarzy uważniej, doszukując się kłamstwa. Może faktycznie o czymś zapomniał, ale czy coś tak istotnego mogło mu ulecieć z głowy? Pamiętał jak uczył Ja samokontroli, i karmił własną krwią. Ah tak, jego krew.
Jeżeli jesteś głodna, wybacz, nie mogę Ci pomóc. Nie jestem do końca taki, jak byłem przedtem, moja krew mogłaby Ci zaszkodzić, lub chociaż nie zasmakować, a polowanie tutaj może być na prawdę niebezpieczne. W powietrzu można wyczuć coś nienaturalnego, jakby ktoś ciągle stał Ci za plecami.
Uwagę o łóżku zostawił bez odpowiedzi. Nie był pewien czy w ogóle może robić coś takiego w tej formie, i to pewnie nie byłoby przyjemne dla partnerki. W zamyśleniu wystawił pod światło skórę w dziwnym odcieniu, i delikatnie przejechał kilka razy palcami po szorstkiej, grubej skórze.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

20 mar 2012, 14:54

Kiedy Hadareth koncentrował się na widokach za oknem, ona skupiła uwagę na wnętrzu. Zorientowała się, że wciąż siedzą w mroku. Latarnie uliczne nie sięgały swym blaskiem do środka pokoju na piętrze. Dla niej, podejrzewała, że dla Hada również, światło potrzebne nie było. Lecz dla nieznajomego jegomościa z karczmy mogło być niezbędne. Co więcej, siedząc tak i ucinając sobie luźną pogawędkę po ciemku, czynili z siebie samych istoty o nadludzkich możliwościach, budząc podejrzliwość, a to wskazanym nie było. Elathorn zwyzywałby ich od głupców!
Wstała z krzesła i za pomocą krzesiwka, rzuciła skry na knot nowej świecy. Rozpaliła niemal wszystkie, znajdujące się w pomieszczeniu, z niezwykłą ostrożnością. Bała się ognia jak owad pajęczej sieci, jak wilk – kłusownika. Jak wampir – promieni słońca. Ogień unicestwiał wampiry na wieki, bezpowrotnie. Ponownie usiadła na krześle, gapiąc się nieufnie i nieco bojaźliwie na chybotliwe płomyki.
Nie dane było mi zmierzyć się z kimś takim i nie rozumiem, co czujesz. Aczkolwiek dwukrotnie ćwiczyłam z silnym przeciwnikiem, lecz nie była to prawdziwa walka, a jedynie trening. Lekcja. Żadne z nas nie wykorzystało swych mocy do końca – zamyśliła się.
Za pierwszym razem był to Serghio. Oczywiście nie pokazał, na co go stać. Był wobec niej delikatny i bardziej ciekawy tego, co ona może mu pokazać. Wtedy też zapragnął goręcej Energii Nicości. Władał Lodem i Ogniem. Pokonywała go jedynie żądza wielkiej potęgi, bycia najsilniejszym magiem i wojownikiem na ziemiach Leviathana.
Po raz drugi mierzyła się z Elathornem. Sparing był wynikiem zaczepek czarodzieja, który drwił z Nikol. Nie mogła odmówić mu częściowej racji. Wyglądało na to, że wampirzyca nie potrafiła długowiecznemu odmówić niczego. Jej klęska była sromotna i z góry przewidziana.
Nagle prychnęła.
Coś wielkiego? Tytuł królowej-zdrajczyni, o to moje dzieło – zakpiła gorzko pod nosem. – Ale przekonałam się, czym kierują się inni i jakie żądze nimi władają. Władza, pieniądze, potęga. Złoto i krew. Zdrada i zemsta.
Płomienie odbijały się w jej źrenicach. Rzucały blask na zimną, wykutą z marmuru twarz. Nienaturalnie piękną. Kształt oczu, brwi, linia ust i nosa, a nawet gęstość i długość rzęs były idealnie wyważone. Kiedyś tak nie było. Wniosek był jeden – taki wpływ miała krew ludzka.
O, tak. Jestem głodna – powiedziała, wstając sprężyście i podchodząc do Hadaretha. – Muszę zapolować mimo niebezpieczeństwa. Ono grozi także wam, choć ty pachniesz apetyczniej od naszego czarodzieja, a wierz mi, że nie skończyłabym na paru kroplach – powiedziała, szepcząc mu niemal do ucha. Poczuł, że zaciągnęła się wonią jego krwi.
Potem pomyślała o tajemniczym jegomościu. Krępy, niski mężczyzna miał złożyć wizytę w pokoju. On czy też ktoś inny? Jakie miał zamiary? Czego chciał? Czy brał ich za prawdziwe małżeństwo czy też musieli grać swe role? Ogarnęło ją uczucie niepewności, która nieodłącznie towarzyszyła oczekiwaniu. A Nikol nie lubiła czekać. Dlatego też podjęła poruszony temat.
Widzę, że zbiłam cię z tropu – uśmiechnęła się z żartobliwym tryumfem. – Spokojnie. To była bardzo przyzwoita noc – wyjaśniła.
Pamiętała, jak Had dał jej lekcje o sprawach damsko-męskich, które uznała za brudne, niegodne i bezwstydne. Ale dorosła i aż dziwne, że nadal nie znała mężczyzny, czysta jak łza, a niewinna niczym gołębica. Taką zamierzała pozostać. Bynajmniej nie dlatego, że chciała. W końcu pragnęła dziecka. Znalazła nawet odpowiedniego kandydata, lecz opamiętała się i rozdział ten został szybko zamknięty. Raz na zawsze.
Więc jaki teraz jesteś, Had? – zapytała, podnosząc na niego oczy.
Stała blisko. Nieświadomie zaczęła odgrywać rolę żony. Tak podpowiadała jej intuicja, strzegąc przed niespodziewanym najściem nieznajomego.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

26 mar 2012, 23:46

Myślami przestudiował zdarzenia z kilkudziesięciu ostatnich godzin, dochodząc do wniosku że jest na prawdę zmęczony, lecz po tym, co Nikol wyszeptała mu do ucha, zastanawiał się czy powinien choć na chwilę zamknąć oczy. Nie bał się o siebie, bardziej o Nią, przez to, co teraz płynęło mu w żyłach, co momentami paliło go od środka, dając jednak życie i bezpieczeństwo, w pewnym stopniu.
Skierował się w stronę łóżka, i starając się iść jak najciszej, przyzwyczajenie, chwilę później usiadł na zaścielonej pościeli. Sprawdził rękoma miękkość posłania, oraz jakość materiału, z którego poszewki zostały wykonane. Ciekawe było, że mimo dość topornych warunków, jakie czasem przynosiła mu na myśl pamięć, potrafił uczciwie powiedzieć, że materiał jest szorstki, lecz nie powinien gryźć w skórę. Po tym wszystkim co przeszedł, jeszcze wybrzydzał! Choć może tam nie było tak źle? pamiętał w zasadzie dość niewiele.
Jeżeli na prawdę musisz polować, może postaraj się znaleźć jakieś zwierze, konia, cokolwiek. Nie wiadomo co może nas czekać za zabicie człowieka, choć im dłużej przyglądam się temu miastu, tym jestem pewniejszy, że bałbym się ukraść tu nawet jabłko ze straganu. Pamiętaj, jeżeli złapią Cię na gorącym uczynku, ucierpieć może cała nasza trójka. Więc słuchaj, najlepiej przeorz tego nieszczęśnika najpierw mieczem, zabierz mu też mieszek i kosztowności, żeby wyglądało to na napad rabunkowy. Ciała nie chowaj, rzuć je w jakiś ciemny kont, będzie wyglądało na robotę jakiego patałacha. Broń wyrzuć na jakąś stertę śmieci, oddaloną od miejsca zbrodni w kierunku innym niż nasze lokum. Z resztą, pewnie sama to wiesz…wasza wysokość.
Wymawiając ostatnie słowa, uśmiechnął się łajdacko, specjalnie drocząc się z towarzyszką. Jakoś wizja walki, a potem sprzątania po zbrodni wprawiła go w weselszy nastrój. Chore.
Teraz jestem… taki, jak widzisz. Myślę o czym innym, lepiej orientuje się w walce, nauczyłem się kilku ciekawych technik. Mam większą kontrolę nad ciałem, oraz umysłem, który jednak troszkę mnie zawiódł, bo nie wiele pamiętam. Odnoszę też wrażenie, że nie jestem tutaj przypadkowo, lecz mam zadanie do wykonania. Tak, to brzmi głupio, ale przecież coś dziwnego już nas spotkało, prawda? To znaczy ten "ktoś", który zaczepił nas na dole. Właśnie, powinien już tu chyba być.
Spojrzał na nieruchomy kontur drzwi, czarną plamę na tle jaśniejszych ścian. Czyżby stamtąd nadejdzie rozwiązanie jego rozważań? Czy może jeszcze więcej pytań?
Kim jest osoba, ten mag, z którym tutaj przybyliśmy?
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

27 mar 2012, 23:04

MG
Zdecydowanie można było powiedzieć, że nieznajomy, który zapowiedział swoją wizytę w pokoju „państwa Tematrigauikan” potrafił budować napięcie. Nerwowa atmosfera, tajemniczość krępego człowieczka i zwykła ciekawość potęgowały się z każdą chwilą, sprawiając, ze niepokój sięgał niebezpieczne wysokich wartości. Czego chciał? Kim był? Podstawowe pytania kołatały się w głowie Nikol, a jej zdenerwowanie dla wnikliwego obserwatora jasno odbijało się na zachowaniu i słowach wampirzycy. Hadareth zdawał się nie przejmować sprawą do tego stopnia, ale przecież nie był królową, która abdykowała, po czym została okrzyknięta przez lud i obecną władzę zdrajczynią, co nie przysporzyło jej popularności nie tylko w Wolenvain, ale także w bardziej oddalonych od centrum regionu miejscach, do których z pewnością należał Morinhtar. Choć tutejsza ludność nie przejmowała się nadto zawieruchą polityczną i wybór akurat tego miasta na bezpieczną przystań był zdecydowanie słuszny, pewne osobistości zawsze będą wzbudzać niepotrzebną sensację… a do takich osób zdecydowanie należała Nikol, która długo będzie musiała znosić ten balast.
Jak na komendę, wszystkie magiczne, niebieskawe latarnie na zewnątrz przygasły nieco, sygnalizując nadejście Morinhtarskiej nocy. Brak możliwości sprawdzenia faktycznego stanu aury poza jaskinią powodował, że nawet świadomość istnienia cyklu dnia i nocy nie pokrzepiała w tym niegościnnym, pełnym podejrzeń miejscu. Magowie z Akademii zdawali się być niepodzielnymi władcami tego miejsca, sterując nie tylko tym, kto zostanie wpuszczony do miasta, ale też rozkazując jego mieszkańcom, kiedy mają iść spać.
Liczba przechodniów nigdy nie była w tej okolicy zbyt wielka, ale po chwili zmniejszyła się jeszcze bardziej. Ludzie chadzali szybciej i ostrożniej, rozglądając się i błyskając białkami oczu na boki. Wszyscy co do jednego wyglądali niezbyt zachęcająco – zaciśnięte usta, postawione na sztorc kołnierze, głębokie kaptury i połyskujące w półmroku ostrza nie sprawiały, że zmierzający w różnych kierunkach mieszkańcy Rebelii nie zyskiwali na wiarygodności. Jedno było pewne – tutaj należało zważać na wszystko, co się powie i zrobi, szczególnie, jeśli jest się tu nowym i już na początku złamało się surowe prawo tego miejsca.
Nagle drzwi pokoju małżeńskiego otwarły się do wewnątrz, a w nich pojawił się, bez pukania i zbędnych ceregieli, poznany wcześniej, niski i zadbany mężczyzna. Nie mówiąc nic, zamknął cicho drzwi, natychmiast doskakując do okna i ryglując je dokładnie. Firanki poszły w ruch, gdy nieznajomy upewniał się, czy aby na pewno nikt ciekawski nie może zajrzeć do środka, po czym przez pomieszczenie przeszedł ledwo wyczuwalny impuls magiczny. Mężczyzna odwrócił się zamaszyście, podnosząc dłoń przed siebie i wykonując dziwaczne gesty. Wreszcie cała maskarada dobiegła końca, a człowieczek ośmielił się po kolei spojrzeć w oczy obojgu bohaterom, którzy z pewnością byli zaskoczeni jego nagłym wkroczeniem. Jego spojrzenie powróciło do Nikol, gdyż najwyraźniej to z nią nieznajomy zamierzał rozmawiać.
– Wybaczcie wtargnięcie. - Jego głos zmienił się nieco od ostatniej wizyty, teraz był odrobinę bardziej dźwięczny i nie tak szeleszczący. – I wybaczcie też, że się nie przedstawię. Dla ułatwienia możecie nazywać mnie Protektorem - rzekł szybko, zdecydowanie kończąc konwenanse. – Wiem, kim jesteś, pani Tematrigauikan, czy może… królowo Autonomii…? - Mężczyzna uśmiechnął się, ni to szyderczo, ni to z zadowoleniem. – Zaręczam, że wiedzą to też inni, wliczając w to akademickie ścierwa - powiedział z dezaprobatą, wyglądając, jakby miał zaraz splunąć. – Ja jednak tej wiedzy nie wykorzystam na twoją niekorzyść, Nikol. - Zwracanie się w ten sposób do domniemanej mężatki, dodatkowo byłej królowej zdecydowanie mogło być odebrane za przejaw braku szacunku, jednak to Protektor rozdawał karty i był tego całkowicie świadomy. Mimika jego twarzy powróciła do normalności, gdy kontynuował. – Pewne osoby z pewnością utrudnią ci przebywanie w tym mieście, dodatkowo nie możesz pozwolić, aby pewne informacje wyszły na jaw. Zatajanie własnej tożsamości i planowanie morderstwa od razu po przybyciu tutaj zdecydowanie nie było dobrym pomysłem, szczególnie, jeśli robi się to przy otwartym oknie, a naszą twarz zna połowa Autonomii. - Człowieczek zerknął mimowolnie na Hadaretha, dosłownie na ułamek sekundy. – Co się jednak stało, to się nie odstanie. Teraz musimy to odkręcić. Nie pytajcie, dlaczego to robię, ale chcę wam… tobie pomóc. Musimy jednak w pełni współpracować - Protektor zagryzł zęby, widać było, że zależy mu na twierdzącej odpowiedzi. Jego motywy były niejasne, ale informacje, które posiadał, zdecydowanie niebezpieczne.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

29 mar 2012, 22:24

Nikol stała tam, gdzie zostawił ją Had. Znów przy oknie. Przez lekko uchylone skrzydło wpadł powiew powietrza, poruszając zasłonką. Było zimne i wilgotne, dokładnie właściwe jaskiniom. Ale przecież otoczka Morinthar nie stanowiła byle pieczara. Swoją drogą istota egzystencji tego miasta była niezmiernie ciekawa jednak przestudiowanie tej sprawy wymagało wiele czasu. Nikol mogłaby przeciągać go w nieskończoność, utrzymując tu ELathorna, dla którego Rebelia jawiła się jako ucieleśnienie marzeń. Miejsce przesycone magią na wskroś, gdzie przy każdym ruchu powietrza czuło skrzącą się w nim energię pasowało do długiwiecznego. Czy raczej to on pasował do Morinthar.
Wiecznie milczący i skwaszony – uśmiechnęła się spoglądając na mieszkańców miasta, którzy przemykali jak cienie, jakby chcieli pozostać niezauważeni. Twarze mieli jednakowe, spojrzenia płochliwe, a jednocześnie badawcze i zdecydowanie nieufne. Kroki stawiali ostrożnie, a gdy światło latarni przygasło gwałtownie, przyspieszali i pierzchali niczym stado przepiórek spłoszone przez wyżła. Wampirzyca przeniosła wzrok dalej, sięgając nim ku niewyraźnym konturom Akademii. Tam trzymano władzę. Wielcy Magowie chcieli, ba! kontrolowali wszystko i wszystkich. Zmrużyła oczy. Ona nie czuła nad sobą ich bata. Z pewnością też nie pozwoli, by cokolwiek jej narzucili. Nie bała się. Przestała lękać się czegokolwiek, poza ogniem.
– Od lat nie żywię się krwią zwierząt. Starcza na krótko, smakuje okropnie i nie posiada odpowiednich właściwości – odparła. – Nie sądzę, abym przysporzyła wam kłopotów. Znajdę jakąś słabą sztukę, o której nikt nie będzie pamiętał. Załatwię tę sprawę dyskretnie i sama – zaznaczyła, w dalszym ciągu patrząc na opustoszałe ulice.
Płomienie świec rzucały blask na jej sylwetkę, która trwała bez ruchu. Wampirzyca nie musiała nawet oddychać, przez co w zupełności mogła uchodzić za posąg.
– Elathorn? Był moim…pomocnikiem. Sama nawet nie wiem, kim naprawdę jest i dlaczego razem podróżujemy. Nic nas nie łączy. A jeśli nawet, nie potrafię zdefiniować tej relacji – Nikol zdała sobie sprawę z prawdziwości własnych słów.
Elathorn? Kim był Elathorn? Zdrajcą z Armii Wyzwolenia, który jako obywatel zdradził królową, a jako jej poplecznik – zdradził Armię. I dlaczego to zrobił? Żeby zostać ambasadorem, a potem namiestnikiem? Czy po to, by zbliżyć się do królowej? Nie wierzyła, by interesowała go władza, bogactwo, znajomości. Ona sama również nie dostąpiła jego uwagi ani jako władająca Nicością, ani jako kobieta. To co właściwie robili razem?!
W tej samej chwili wampirzyca odwróciła się, gotowa do ataku. W drzwiach stał nieznajomy, który zaczął rozporządzać się w pokoju, jak u siebie, zamykając okna i przysłaniając je okiennicami, a także ryglując. Nikol się to nie podobało. Zupełnie jakby chciał odciąć drogę ucieczki…Kiedy jednak wymienił jej godność, zwąc ją królową Autonomii, zasyczała. Wyraźnie nie bawiła ją cała ta sytuacja.
– Ja jednak poproszę o wyjaśnienie i solidną argumentację. Skoro uważasz, Protektorze – również zwróciła się do niego per "ty" – że w Morinthar znajdują się persony mi nieprzychylne, czemuż ty miałbyś mi pomagać? Nie sądzisz, że uwierzę w gładkie słowa – wyrzuciła jednym tchem, ukazując lekko, lecz znacząco ostre kiełki. Była głodna, a przed nią stał człowiek, w którego tętnicach raźno pulsowała krew…

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 23 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 22 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.