"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

16 mar 2012, 16:21

Pokoje dwuosobowe w karczmach nie były wcale rzadkością. Często były one nawet wieloosobowe, dosłownie i w przenośni, jako że gromadziły podróżników różnej maści, rasy, wieku czy płci, nierzadko obcych sobie. Tak działo się w tanich domach zajezdnych, noclegowniach i w spelunkach o wątpliwej reputacji. Ale Karczma "Pod Wroną i Karoszem" nie była zwykłą oberżą czy meliną. To była czysta, dobrze utrzymana gospoda, oferująca pokoje jedno– i dwuosobowe. Co więcej – znalazła się wśród nich sypialnia małżeńska.
Nie różniła się ona wielce od pozostałych pokoi. Nieco większa, by móc pomieścić dwuosobowe łóżko zaścielone czystą, pachnącą krochmalem pościelą. Dwa okna, ozdobione ołowianymi kratkami wychodziły na ulicę i były od niej dyskretnie przysłonięte zwiewnymi zasłonkami. Ponadto kołki przy drzwiach służące za wieszak, stół, dwa krzesła, komoda, na której postawiono miskę i dzban z wodą. Wszystko wykonane precyzyjnie, z dobrego drewna. Jak przystało na schludną karczmę magicznego miasta.

Wspiąwszy się po schodach na piętro, przy odprowadzającym wzroku pozostałych gości, Nikol stanęła w korytarzu, kierując się do uchylonych drzwi. Kiedy weszli, wetknęła klucz w zamek i przekręciła z charakterystycznym brzękiem. Odłożywszy go na stół, zdjęła płaszcz i powiesiła go niedbale na kołku. Dopiero potem poświęciła wnętrzu więcej uwagi, krzywiąc się na widok pedantycznie złożonych ręczników.
– Jakie tu wszystko…idealne – mruknęła.
Łuk i kołczan oparła o ścianę, z daleka od wejścia i podeszła do okna, lekko rozchylając zasłonkę. Spojrzała na ulice oświetlone bladym, zimnym, niebieskawym światłem. Choć miasto i jego mieszkańcy byli cholernie tajemniczy, Nikol mogłoby się tu spodobać. Z prostego względu, jakim był brak słońca. Tak, zdecydowanie z tego właśnie względu.
Obserwowała pojedynczych przechodniów wałęsających się po okolicy. Oblizała wargi. Musiała tej nocy zapolować. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem. Nie mogła przecież zabrać ze sobą Hadaretha i Elathorna. No, Had jeszcze by uszedł. Sam był swego rodzaju łowcą i nie przysporzyłby kłopotów. Długowieczny zaś zwracał na siebie uwagę, ale czy nie przydałaby mu się lekcja nim stanie się tym, kim zostać pragnął? Zmarszczyła lekko smukłe, ciemne brwi podobne do skrzydeł jaskółki.
– Jak ci się podoba w Morinthar? – przerwała ciszę ogarniającą pokój. – Wybacz, jeśli zawiodłam cię celem tej wycieczki. Miło jednak jest widzieć ciebie po tak długim czasie – dodała, by rozluźnić nieco spiętą atmosferę.
Przysiadła na parapecie, spoglądając to na Hada, to za okno. Wyglądała inaczej, niż przed laty. Była jakby wyższa i bardziej blada, choć to akurat mogło być optycznym złudzeniem wynikającym z głębokiej czerni stroju jeździeckiego, jaki nosiła. Włosy przypominały kolorem krucze pióra, jakie wplatała ongiś we włosy, a rysy twarzy wyszlachetniały. Była kobietą, a nie dzikim wystraszonym dziewczęciem z lasu. I to zniewalająco piękną kobietą.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

18 kwie 2012, 22:20

Morinthar, dziwne miasto. Szukając wybawienia, spokoju, miejsca do kontemplacji, znaleźli coś zupełnie odwrotnego. Już w pierwszym dniu spotkała ich przygoda, którą można by opisać w książce, chyba że nie będą mieli okazji. Bo nikt nie przeżyje.
Jeżeli jednak udałoby im się przetrwać, co czeka ich potem? w razie niepowodzenia misji ich los jest przesądzony, ale jeżeli uda im się wyeliminować ich cel?
Wszystko było coraz bardziej zagmatwane.
Had podejrzewał, że ich nowy znajomy nie będzie przeszkadzał mu w użyciu jego umiejętności. Prawdopodobnie chciał w ten sposób pokazać, że nie boi się ich, z resztą, przecież twierdził że wie o nich wszystko, możliwe że spodziewał się takiego zachowania.
Mając taki ładunek mocy, sam mógłby zdziałać więcej, niż oni wszyscy razem wzięci. Na dodatek ta dziwna sztuczka z ukryciem energii, czy może przerzuceniem na inny obiekt? Had nie pamiętał, żeby kiedykolwiek spotkał się z czymś podobnym, co nasunęło mu na myśl kilka pytań.
Muszę wiedzieć cokolwiek o celu. Jak szybko się porusza, jakie zna techniki. Ma wsparcie? nosi przy sobie broń? Jego dom jest w jakiś sposób magicznie chroniony?
-Jeżeli poziomem energii przerastasz nasz kilka, lub nawet kilkunastokrotnie, czemu nie możesz sam rozprawić się ze swoim wrogiem? Jeżeli jest silniejszy od Ciebie, a Ty nie boisz się ryzykować starcia z naszą trójką, to czy nie idziemy na pewną śmierć

Had zastanawiał się, czy w ogóle zadawać ostatnie pytanie. Jeżeli jednak protektorowi zależało na powodzeniu ich zadania, powinien przynajmniej po części rozmyć ich wątpliwości.
W ogóle cała sytuacja przypominała Hadowi próbę. Nie wiadomo kto, nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co, nie wiadomo jak. Misja i cel, konsekwencje powodzenia, jak i porażki. Trójka uciekinierów i jeden obcy.
Sami byli sobie winni pchając się do tego miasta, owianego złą sławą, tajemniczego i niebezpiecznego. Teraz musieli grać na zasadach, które im narzucono, lub spróbować się wyrwać z tej gry, której stawką było ich własne życie.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

19 kwie 2012, 19:29

Sytuacja robiła się coraz cięższa. Elathorn, chociaż bardziej należał do grona ludzi spokojnych niż porywczych, to nie cierpiał nie wiedzieć, z kim właściwie ma do czynienia. Wpierw ten przeklęty wampir, następnie dziwna postać w sali tronowej, teraz Protektor. Trzy wielkie niewiadome, z których nie mógł się zdecydować, która jest najgroźniejsza i najbardziej irytująca.
Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, Protektorze. Prześladowano cię? Męczono cię? Za twoje umiejętności, za twoją przeszłość, za twój potencjał magiczny, za to, co robiłeś? – postanowił napierać, w myśl zasady "najlepszą obroną jest atak". Uświadomił sobie, że Protektor z jakiegoś powodu ich potrzebuje. Czarodziej, wampir i niewiadoma. Dosyć niecodzienna drużyna. Ale czemu ich potrzebował? Cóż, części brudnej roboty nie można zrobić samemu.
Potwierdziły to kolejne słowa. Zarówno to, czego żądał Protektor jak i to, co stwierdził Hadareth. On sam mógłby zająć się swoim problemem. Ale potrzebował trójki nieznajomych. Czemu?
Kim naprawdę jest Drejmian, że tak bardzo pragniesz jego śmierci. Tak bardzo, że jesteś w stanie wykorzystać swoje wpływy, by dać trójce nieznajomym tak duże obietnice. Kim jest, że tak bardzo obawiasz się go uśmiercić samemu? A może obawiasz się prawa, niezwykle surowego w tym mieście? Nie mówisz wszystkiego, Protektorze, a oczekujesz, że zostawimy nasz los w twoich rekach. Zbyt wiele niewiadomych zasad jest w twojej grze, Protektorze. – zrobił krok do przodu, zbliżając się do potężnego mężczyzny. Jeżeli był tak silny, jak Hadareth mówił, mógłby zmieść Elathorna od niechcenia. Ale czarodziej nie wydawał się tego obawiać.
A ja nie zamierzam stać się czyjąś marionetką, czyimś narzędziem do jego interesów. Nie po to tu przybyłem, Protektorze. A skoro posiadasz taką wiedzę, zapewne wiesz, czemu tu przybyłem. – uśmiechnął się lekko po tych słowach. Postawił wiele na jedną kartę.
Miał nadzieje, że to był as pik.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

22 kwie 2012, 15:32

Przez długie chwile wszystko działo się jakby poza nią, a ona sama wydawała się być znudzona całą historią. Gdyby wampiry odczuwały senność, z pewnością nie przestawałaby ziewać. Pozwoliła sobie na lekki grymas zniecierpliwienia, by okazać Protektorowi szczyptę lekceważenia jego osoby. Sam człowiek tylko się uśmiechał chytrze, łypał na nimi oczyma i wypluwał z siebie kolejne słowa, a każde z nich mogło być niezwykle ulotnie i delikatnie podszyte złotą nicią kłamstw. Choć wampirzyca, zasiadając na tronie, stała się obiektem wielu intryg i znane były jej zasady tej gry, nie musiała lubić takiej zabawy i istotnie nie lubiła. Ale była też kobietą, a kto, jeśli nie kobieta, jest mistrzynią w snuciu zdradzieckich planów? Wiedziała też doskonale, że jeśli chce wygrać, musi zagrać z Protektorem w jego grę i dać zaprosić się do tańca.
Protektor podszedł do niej w niewiadomym celu. Przez niemal całą rozmowę patrzył na nią i zwracał się do niej. Dał jej odczuć, że to o nią tu chodzi, a jej towarzysze mają po prostu pecha, że się z nią zadają. Gdyby znaleźli się tutaj bez królowej, pewnie nigdy nie dostąpiliby zaszczytu poznania Protektora.
Nikol uniosła lekko głowę, mrużąc w swoisty dla siebie sposób oczy. Z której strony by nie spojrzeć – była idealnie wyrzeźbionym posągiem bogini – tylko, czego? Krwi? śmierci? zniszczenia? zdrady? Niestety, tajemniczy człowiek nie uległ jej wdziękom. Być może była zbyt "zimna", by rozgrzać mężczyznę.
Wreszcie jednak poruszyła się. Przeszła parę kroków w stronę Hada, a wraz z nią zachybotały się płomienie świec, jakby chcąc ją sięgnąć, nie po to by spalić, lecz pieścić jedwabną skórę lub aksamitne włosy. Do pokoju naszpikowanego magią, której nie wyczuwała, postanowiła dodać nieco elektryzującej zmysłowości, które dla reszty mogła być w połączeniu z energią nie do zniesienia.
Musisz posiadać sporą władzę, skoro proponujesz znam nietykalność i bezpieczeństwo. Ktoś, kto występuje przeciw Akademii, nie jest w stanie tego zapewnić i oboje dobrze o tym wiemy – zaczęła powoli podważać autorytet i własne słowa Protektora.
Przeszła obok Hadaretha, sięgając jego ust, by złożyć nań delikatny i prowokujący pocałunek. Zdawała się nie spuszczać oczu z Protektora nawet, gdy sprawiały wrażenie zupełnie zamkniętych. Kolejno, poruszała się bezszelestnie z gracją tancerki.
Czy Drejmian nie mógłby tego samego powiedzieć o tobie? Może jego oferta będzie…ciekawsza? – podchodząc do Elathorna, rzuciła czarodziejowi powłóczyste spojrzenie, uśmiechając się lekko.
Wreszcie jednak kroki skierowała do Protektora, który stał do niej odwrócony plecami. Położyła mu dłonie na barkach i sunęła nimi w dół, po torsie, szepcząc mu do ucha:
Znam twój zapach, woń twojej krwi, Protektorze. Jest unikalna – tymi miękkimi słowami, dała mu jasno i dobitnie do zrozumienia, że nie może czuć się bezpieczny.
Nikol była łowczynią i nikt nie mógł o tym zapominać, a tej trójce chyba umknął ten szczegół. Jeśli dojdzie do zdrady, nieważne gdzie ukryłby się ów człowiek, ona zawsze go znajdzie i wróci. Po jego krew.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

23 kwie 2012, 20:47

MG
Trójka nowo przybyłych do Morinhtaru osób nareszcie wzmogła czujność, choć było na to zdecydowanie za późno. Wreszcie byli nieufni, ostrożni, powoli zaczynali pojmować zasady gry, do której przystąpili przekraczając bramy miasta, czując na swoim ciele magiczny impuls nieznanego pochodzenia. Wszystko tutaj miało jakiś cel, a oni sami już stali się trybikami w ogromnej machinie intryg i spisków jaskiniowego miasta. Tylko od nich samych zależało, jak dużymi i ważnymi trybami będą. Można było powiedzieć, że doprowadzili do takiej sytuacji na własne życzenie – wszak spiski i kłamstwa kiedyś musiały wyjść na jaw. Była królowa oraz jej towarzysze mogli jedynie dziękować, że to Protektor zjawił się tutaj pierwszy, przed jakimikolwiek służbami porządkowymi miasta.
Hadareth wydawał się pozornie przekonany o tym, że należy zawrzeć umowę z nieznanym, potężnym mężczyzną. Od razu zabrał się do roboty – wypytał o istotne szczegóły na temat celu i sensu misji, jakby zabijanie na zlecenie nie było dla niego pierwszyzną. Protektor spojrzał na niego dziwnym wzrokiem, nieco innym, niż dotychczas. Czaiło się w nim lekkie zdumienie, być może doza fascynacji i coś na kształt uznania – „wynaturzenie” wydawało się być najbardziej odpowiednim partnerem do rozmów, nie bawiąc się w czczą gadaninę, co było magowi na rękę.
- Wasz cel znajdować będzie się w swoim domu - rzekł szybko niski człowieczek, jak zawsze bez widocznego zastanowienia. - Mogę zapewnić, że go nie opuści. To sprawny… iluzjonista. - Sposób, w jaki Protektor wymówił ostatnie słowo krył za sobą o wiele głębsze przesłanie. Nie wiedzieć dlaczego, magowie-iluzjoniści byli rzadko spotykani w Autonomii, a jeśli ktoś pałał się tego rodzaju czarostwem, z pewnością miał łeb na karku. - Dostaniecie się do jego domu jakkolwiek będziecie chcieli. Nie wiem, co tam napotkacie, ale nie zagrozi to waszemu życiu, przynajmniej początkowo. - Rzeczowe, płynne słowa mężczyzny sprawiały wrażenie, jakby mówił o pogodzie. Dodatkowo, musiał być pewny swoich umiejętności, bowiem nie bał się nazywać rzeczy po imieniu. Musiał mieć pewność, że żadna osoba trzecia nie usłyszy, jakie słowa padły w tym pokoju.
- Nie mogę do niego dotrzeć. Zabezpieczył się przede mną. - Protektor skrzywił się niezauważalnie, jakby ten fakt napawał go frustracją. Był tak blisko swojego celu… a jednocześnie tak daleko.
W odpowiedzi na kolejne słowa Hadaretha nieznajomy zaśmiał się krótko, z wyraźną, szyderczą nutą. – Jestem pewien, że we trójkę stanowicie poważne zagrożenie i uwierz mi, nie chciałbym z wami walczyć bez potrzeby. Drejmian nie jest potężny. Pokonacie go w kilka minut. - Spoglądający na Hada osobnik wydawał się być przekonany o słuszności swoich słów, nawet jeśli brzmiały cokolwiek naiwnie. Nie było jednak sposobu, aby je potwierdzić, jeśli samemu nie spotka się iluzjonisty.
Elathorn postanowił przejść do ofensywy. Napierał na Protektora, rozszerzając umyślnie pominięte przez nieznajomego, dość śmiałe pytanie do granic możliwości, godząc w tajemniczego człowieka niebezpiecznymi słowami, które mogły wywołać istną burzę w naładowanym magią pomieszczeniu. Twarz Protektora nie wyrażała absolutnie niczego, gdy słuchał ambasadora z powagą.
- Możemy porozmawiać o mojej przeszłości… później. Nie zostało wam wiele czasu. - Mag zbył Elathorna niczym natrętne, zadające zbyt wiele pytań dziecko i jasnym było, że nigdy więcej nie powróci już do tego tematu. Pozwolił długowiecznemu mówić, zanim ustosunkował się do reszty jego słów. - Drejmian… to oszust. Zdradził mnie i czeka go kara. Był moim… współpracownikiem - widać było, że nieznajomy zachowuje kamienną twarz, jakby bał się okazać prawdziwe uczucia. Tym razem nawet się nie uśmiechał. - To on był moją tajną furtką do Akademii. Teraz trzeba wyważyć zamek… i wymienić go na bardziej odpowiedni - Krótkie spojrzenie, które Protektor posłał ambasadorowi w słabym świetle świec, jak zresztą każde tego typu kryło wiele niewiadomych. Odpowiedzi rodziły kolejne pytania, nic nie było jednoznaczne.
Wreszcie to Nikol wzięła sprawy w swoje ręce, przestępując kilka kroków w stronę Hadaretha, zadając własne, spowite w kokon zmysłowości pytania, posyłane w parze z powłóczystym spojrzeniem.
- Królowo… - powiedział nieznajomy, podążając wzrokiem za przesuwającą się delikatnie kobietą. - Drejmian był moim człowiekiem. Wspólnie wymienimy go z obopólną…. - Protektor urwał nagle, widząc prowokację Nikol i lekko przekrzywiając głowę w zainteresowaniu. Szybko jednak zreflektował się, ponownie wracając do niewzruszonej pozy. - Zdrajca siedzi po szyję w rzyci Akademii. Nigdy nie ułoży się z takimi jak wy. - Mężczyzna niejako w gniewie odwrócił się od przyciągającej jego spojrzenie Nikol, stanowiąc łatwy cel jej zabiegów… i kłów. Lekkomyślność nie była czymś, co zdawało się go cechować, toteż jego zachowanie odbiegało od normy, jaką prezentował jeszcze chwilę temu. Protektor wyglądal, jakby powoli ulegał zręcznie rzucanym przez jego rozmówców sugestiom. Gra toczyła się już zbyt długo i dobry obserwator mógł dostrzec, jak nieznajomy niecierpliwi się coraz bardziej, mimo, że starał się tego nie okazywać.
Chociaż Protektor mógł nie okazywać emocji na twarzy, reszta jego ciała nie była mu tak posłuszna. Barki mężczyzny rozluźniły się pod miękkim dotykiem Nikol, gdy ta szepnęła do jego ucha kilka słów. Zamiast całkiem zniszczyć jego równowagę, przywróciła na twarz nieznajomego znany wszystkim uśmieszek.
Mag mocno chwycił byłą królową w talii, obracając się jak fryga i przechylając ją, jednocześnie dołączając drugą rękę i schylając się jak do pocałunku. To, co nastąpiło później było przeznaczone tylko dla wampirzycy – nieznajomy wyszczerzył się, a jego kły wydłużyły się nieznanym sposobem, dając jej sygnał, że nie tędy droga. Protektor puścił kobietę, uprzednio stawiając ją do pionu i przywracając swoim zębom normalny kształt, uśmiechając się nadal bez cienia wesołości, patrząc prosto w jej oczy, jednocześnie obserwując reakcje jej towarzyszy.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

25 kwie 2012, 19:53

Krok po kroku, Had ustalał sobie w głowie plan działania. Z tego co mówił protektor, wnioskował że jest niewielka możliwość zakończenia przyszłej potyczki dość szybko, jeżeli faktycznie będzie walczyć z iluzjonistą. Miał swoją umiejętność widzenia, oraz rozróżniania energii, jego "ludzkie" zmysły także był wyostrzone. Ekwipunek oraz umiejętności przystosowane były do szybkiej eliminacji pojedynczego celu, a szczególnie magicznego. O wiele gorzej byłoby walczyć z opancerzonym, doświadczonym w boju rycerzem, którego słabe punkty przykrywa ciężka warstwa materiałów i żelastwa, a sam osłania się gigantyczną tarczą.
Had miał jednak złe przeczucie. Tamten coś o nich wiedział, więc mógł się przygotować na ich wizytę, zostawała jeszcze możliwość zasadzki, z której będzie musiał ratować się jakimś na szybko przygotowanym planem. Zasadzki miały to do siebie, że właściwie nie wiadomo jak wszystko się potoczy, a jak wiadomo łatwiej było działać z ustalonym planem. Hadowi przypomniały się dawno usłyszane słowa, "plan doskonały nie istnieje, jeżeli w jego skład wchodzi człowiek".
I tak faktycznie było. Ludzie, oraz inne myślące rasy, potrafiły zaskakiwać sprytem, jak i głupotą. Dlatego najczęściej trzeba było liczyć na swoje własne możliwości.
Nikol próbowała teraz własnych gierek, co jednocześnie zdenerwowało i zaintrygowała Hada. Złożyła mu na twarzy lekki pocałunek, w którego czasie zamarł w miejscu. Potem kilkukrotnie zamrugał oczyma, i przybrał wcześniejszy wyraz twarzy, by nie wybić się z wcześniejszego toku rozumowania.
Elathorn też coś kombinował, zamarł nagle w miejscu a energia w pokoju lekko się poruszyła.
Ciekawe, i jednocześnie głupie było zachowanie jego współtowarzyszy. Ich rozmówca był wystarczająco przygotowany, by wodzić się za nos jeszcze przez godziny, trzymał się swojego zdania jak tonący kłody i to on dyktował warunki gry, która jeszcze niestety na dobre się nie rozpoczęła. Nie tędy droga do zwycięstwa, na tym polu nie mieli szans. Tracili po prostu czas, zamiast zrobić coś pożytecznego.
A ich umiejętności, mimo że potężne, nie nadawały się do cichej eliminacji przeciwnika. Prując magicznymi pociskami na prawo i lewo, zwabili by sobie tylko na głowę zastępy strażników, a jeżeli tutejsi gwardziści wyglądali tak, jak Ci przy bramie– mogłoby to sprawić nie lada kłopot. Dlatego postanowił wyruszyć sam.
Nie potrzebuje waszej pomocy. Pójdę tam sam, szybko to załatwię, wrócę jeszcze szybciej, a potem porozmawiamy o tym, co możesz nam zaoferować potworze. Muszę tylko wiedzieć, czy w jego izbie znajduję się pościelone łóżko.
Miał nadzieję, że jego towarzysze nie będą robić problemów. Mogli w tym czasie zostać tu, i trzymać rękę na pulsie, gdyby protektor złamał zasady ich umowy, lub gdyby okazało się że kłamał.
Parszywa bestia śmiała nazwać go wynaturzeńcem! Zobaczymy, czy przewidziałeś wszystko, co ten mutant potrafi zrobić, cholerny szantażysto.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

29 kwie 2012, 14:41

Powiedział im o celu całkiem sporo. Na tyle, że Elathorn był już w stanie przygotować taktykę walki i wyruszyć, choćby i natychmiastowo. Jednak szybkie działanie rzadko kiedy było opłacalne, a ten przypadek nie wyglądał na wyjątek.
Drugą kwestią był fakt, że czarodziej ten był iluzjonistą. Długowieczny także znał część tajnik tej sztuki i potrafił oszukać nie jedną osobę, jednakże sama w sobie nie miała zbyt dużej wartości ofensywnej. Nie dało się tym skrzywdzić kogoś silniejszego.
Ciężko mi uwierzyć, że zna się jedynie na sztuce iluzji. Jeżeli się nią zajmuje, to z pewnością musi być inteligentny. A wątpię, aby taka osoba skupiła się tylko na jednym rodzaju magii. – wyraził swoje wątpliwości. Szczerze wątpił, by Protektor mówił im całą prawdą.
Do myślenia dał mu sposób, w jaki Protektor wyraził się o niebezpieczeństwie. Początkowo. Czarodziej pstryknął palcami, jakby znalazł to na co oczekiwał.
Początkowo, tak? Więc albo ma w swym domostwie rozmaite pułapki albo jest iluzjonistą na tyle potężnym, że potrafi oszukać organizm do tego stopnia, by sam sobie zaszkodził. Trafiłem? – po tych słowach Elathorn uśmiechnął się lekko.
Kolejny trop dawało stwierdzenie, że Protektor nie może się do niego zbliżyć. Albo pułapki działające od jakieś wielkości rezerw magicznych albo wykorzystujące je przeciwko celowi, albo Protektor był podatny na iluzje. Wszelkie te możliwości były dosyć kuszące, z racji, że Elathorn byłby w stanie wykorzystać każdą z nich.
Z jednej strony nie jest potężny, a z drugiej strony jest się w stanie zabezpieczyć przed tak potężną personą. Gdzie tu jest haczyk, Protektorze?
Czarodziej nie powstrzymał lekkiego uśmiechu, gdy wspomniano o tajnej furtce. Nagle wizja współpracy z Protektorem stała się znacznie ciekawsza i bardziej opłacalna. Nawet zmiana tematu stała się nagle bardziej akceptowalna. Z drugiej strony, chociaż nagroda była kusząca, to samo zadanie było coraz bardziej wątpliwe.
Skoro był w stanie zapewnić wpływy w akademii, to tym bardziej "nie jest potężny" do niego nie pasuje, Protektorze. – rzekł czarodziej z minimalnym uśmiechem.
Nie skomentował małego przedstawienia w wykonaniu wielkiej niewiadomej oraz królowej.
Jeżeli Nikol będzie w stanie zapewnić, że poradzisz sobie sam, nie mam nic przeciwko. Aczkolwiek ona także mogłaby pójść i przekąsić coś przy okazji. – powiedział, siląc się na jak najbardziej neutralny głos.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

02 maja 2012, 12:05

Nie spodziewała się widocznej reakcji Protektora na jej działania. Jakież więc było jej zdziwienie, a może nawet reszty towarzyszy, a już z pewnością samego zainteresowanego, kiedy niezachwiana równowaga maga zaczęła się właśnie…chwiać. Przez moment sama Nikol nie mogła uwierzyć, że Protektor się zapomniał i dał ponieść się chwilowemu impulsowi. Najwyraźniej – w przeciwieństwie do otoczenia, nie potrafił oszukać własnego ciała, a może nawet – brnąc w to dalej – samego siebie. W umysł wampirzycy wkradły się myśli śmiałe, aczkolwiek niezwykle proste i tak samo niekoniecznie skuteczne. Mogła jednakowoż stracić, jak zyskać. Były to jednak sprawy, które wlałaby omówić z Protektorem w cztery oczy i z pewnością po lekkim posiłku. Lekkim na tyle, by w razie potrzeby zdać się na niewinne łakomstwo…
Gdy spięte mięśnie mężczyzny rozluźniły pod dotykiem jej dłoni, uśmiechnęła się chytrze do owych myśli, lecz trwało to krótko. Protektor chwycił wampirzycę, obrócił nią i pochylił, bynajmniej nie po to, by ją pocałować. Zabieg był sprytnie przemyślany i podsunięty przez samą Nikol. Jednak to, co ujrzała, co przeznaczone było jedynie dla jej oczu, przeszło najśmielsze oczekiwania. Niezmienna twarz eks-królowej nareszcie wyraziła cień emocji. Nieśmiało rozchylone usta i lekko uniesione brwi świadczyły same za siebie. Ten widok też nie utrzymał się długo. Szybko wrócił to poprzedniej formy. Nie mogła zapomnieć, że Protektor mógł być świetnym iluzjonistą. A właściwie – był nim, skoro jego współpracownik Drejmian, iluzją posługiwał się arcydobrze. Nie wierzyła, aby Protektor był dotknięty wampiryzmem. Różnił się nawet od żywych krwiopijców – tych, co to urodzili się z pragnieniem krwi.
Co więcej, ani Hadareth, ani Elathorn, nie poruszyli się. Nie wykazali ani odrobiny zaniepokojenia, ani krzty gotowości do niesienia pomocy swej towarzyszce. Cóż sama sobie była winna. Mimo to, zachowanie obcego maga mogło zaszkodzić pięknej władczyni. Nie wiadomo też, czy w takim wypadku, Nicość zdołałaby uratować swe źródło. Wokół wciąż panowało zbyt dużo energii…
Postawiona z powrotem do pionu Nikol nie ustępowała pod spojrzeniem mężczyzny. Choć jej twarz nie przywróciła dawnej swobody, wzrok zdawał się mówić, że znalazła słaby punkt i – być może – zamierza jeszcze weń uderzyć. A nawet proponowała, by Protektor sam się wystawił…
Tak to myślała, rzucając mężczyźnie wyzwanie, nie przysłuchując się zbytnio słowom towarzyszy. Dotarły do niej dopiero ostatnie zdania.
Skoro, Protektor twierdzi, że mogłabym zasiąść z Drejmianem do stołu, to musi być to możliwe. Przecież, oboje nie chcemy – tu zwróciła się do nieznajomego maga – aby coś mi się stało, prawda? Wszak zapewniasz mi całkowite bezpieczeństwo. Uważam, że powinniśmy się udać tam wszyscy. Hadareth mógłby poradzić sobie sam, ale przecież Drejmian jemu nie zaufa. Ani tobie, czarodzieju – na ułamek sekundy zerknęła na Elathorna. – Mi również, ale być może to ja będę najlepszą przynętą. Nic nie może mi się stać – uśmiechnęła się do Protektora mieszanką tajemniczości, prowokacji i obietnicy. Cholera, najlepiej byłoby go uwieść, ale magowie zdawali się być kastratami… – Naradzimy się sami, jednak pozostaje jedna kwestia…Jak spotkamy się po całym zajściu? Nie pozwolisz nam tęsknić, prawda?
Ton i lekkomyślne słowa Nikol były irytujące. I miały być. Ona sama była podirytowana do granic.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3762
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

03 maja 2012, 16:21

MG
W kontaktach z kimś takim jak Protektor nigdy nie było wiadomo, co jest prawdą, a co ułudą. Jego niepewność mogła być jedynie dobrym aktorskim popisem, a rzucane przez maga słowa mogły być potwierdzone jedynie przez jego samego. Aura tajemniczości dawała mu przewagę, jednak Elathornowi wydawało się, że już przejrzał tajemniczego maga.
Zanim jednak odezwał się długowieczny, głos zabrał Hadareth. Dążył do tego, żeby jak najszybciej wykonać zlecenie, chciał zrobić to sam. Na twarzy posiadającego zatargi z Akademią czarodzieja pojawiło się coś na kształt zdumienia, jakby nie spodziewał się takiej reakcji po kimś takim jak Had. Zmarszczki przecieły jego czoło, gdy wlepił on wzrok w śmiałego człeka, jakby zobaczył go po raz pierwszy. Jego zachowanie wskazywało na to, że nie przewidział takiego obrotu wydarzeń, choć mimo tego nadal trzymał fason. Jak zawsze, także teraz można było pozazdrościć mu umiejętności ukrywania emocji i niezachwianej koncentracji.
- W jego izbie z pewnością znajdziesz jakieś łoże… - rzekł po krótkim zastanowieniu, przeciągając słowa, jakby nie do końca zrozumiał, dlaczego Hadareth pyta akurat o tak oczywiste sprawy. Protektor sprawiał wrażenie zaintrygowanego, a jednocześnie nie odwodził mężczyzny od jego zamiaru. Prawdopodobnie sądził, że Tematrigauikan podoła zadaniu, nawet w pojedynkę.
Kolejne pytania padły już z ust niebieskowłosego ambasadora. Nie należał on do osób lekkomyślnych, ponadto odebrał spore wykształcenie w dziedzinie szeroko pojętej magii, więc jako jedyny z obecnych mógł wyrazić pewne wątpliwości. Elathorn powiązał koniec z końcem i rzucił kolejne, elokwentnie poskładane i bardzo trafne słowa. Szukanie logicznych rozwiązań, luk w obronie przeciwnika i dokładność zdecydowanie były jego mocnymi cechami.
- Oczywiście, zna on kilka innych sztuczek - rzekł niski człowieczek, jakby fakty, o których mówił były ogólnie znane. - Po prostu lubi się bawić z tymi, którzy… odwiedzają jego domostwo. – Protektor kaszlnął sucho, czego nie robił nigdy wcześniej. Tym razem prawie nie okazał po sobie, że sprawa braku wstępu do willi Drejmiana jest dla niego czymś irytującym. - Nawet proste, ale dobrze zastosowane glify potrafią zdziałać cuda. Zdrajca dobrze się ukrywa… odnawia je w porę. - Protektor zmrużył lekko oczy, spoglądając to na Elathorna, to na stojącą nieopodal królową, jeszcze chwilę temu znajdującej się w dość chwiejnej pozycji. - Och, tak. Jest bardzo dobrym politykiem, ale mocy jest w nim doprawdy niewiele. – Mężczyzna wydawał się mówić szczerze, choć jasnym było, że dla niego „niewiele” może oznaczać coś zupełnie innego niż dla trójki postaci, z którymi konwersował.
Ilość informacji z pewnością nie zadowoliła dociekliwego długowiecznego, jednak czas naglił. Zgodnie z wcześniejszymi słowami Protektora Drejmian mógł już wiedzieć, jaka jest prawdziwa tożsamość spiskującej grupki. Wielką niewiadomą było to, co zamierza zrobić z tą wiedzą… mógł ją wykorzystać na przeróżne sposoby, jeden gorszy od drugiego. W Morinhtarze informacje były na wagę złota, a handel nimi przynosił ogromne zyski. Zatajenie czegoś w tym miejscu graniczyło z cudem, a jeśli ktoś potrafił to zrobić, musiał posiadać niezwykle giętki umysł. Była królowa i jej towarzysze musieli zapłacić za własną nieostrożność… albo zmierzyć się z konsekwencjami.
Skoro już mowa o Nikol, kobieta najwyraźniej zauważyła, że jej walory mogą okazać się pomocne. Była zirytowana, to jasne, ale tak jak na początku rozmowy z Protektorem była raczej wycofana, tak teraz jej cokolwiek odważne ruchy wyraźnie kontrastowały z prezentowaną przez nią jeszcze chwilę temu postawą. Cóż, kobieta zmienną jest. Kokietując i prowadząc własną, wdzięczną grę, była królowa stawała się coraz bardziej pewna siebie, paradoksalnie nawet mimo tego, że chwilę temu jej położenie było… niestabilne.
Mag milczał, obserwując flirtującą wampirzycę, samemu nie podejmując zmysłowej rękawicy. Widać było, że nie da się zwieść tak prostym, choć, trzeba przyznać, całkiem udatnym sztuczkom, jednak jak każdemu mężczyźnie podobało mu się w jaki sposób Nikol na niego patrzy i jak mówi, choćby wszystko, co robiła, było udawane.
Pragmatyczność zwyciężyła i tym razem. Protektor przeszedł do najważniejszej części nikolowej prowokacji, pozornie nie ulegając jej wdziękom.
- Nie martwcie się. Znajdę was. - Krótkie komunikaty różniły się w swym wydźwięku od poprzednich, stosunkowo kwiecistych wypowiedzi tajemniczego mężczyzny, jakby bał się on, że głos mu zadrży. Być może w jego sercu wykiełkowało już zasiane przez byłą królową ziarno, które należało teraz tylko pielęgnować. Wampirzyca zdecydowanie wiedziała, jakie korzyści może przynieść posiadanie sprzymierzeńca w tak nieprzyjaznym miejscu, jakim bez wątpienia była Rebelia, a korzystając z tej wiedzy pokazała, że nawet krucha kobieta może wiele zdziałać w każdej, nawet typowo męskiej dziedzinie. Nikol nie była kimś, z kim można było się nie liczyć.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

25 maja 2012, 21:43

Nikol utrzymywała swój uśmiech, jeden z wachlarza wielu, ten tajemniczy, ten obiecujący, który był zarazem nieśmiały, a w połączeniu z łagodnym spojrzeniem złotych oczu otoczonych firanką czarnych jak węgiel rzęs – hipnotyzował. Czyżby wampirzyca prócz Energii Nicości posiadła inną magiczną sztukę, czarując samym wzrokiem? Samym uśmiechem? Delikatny róż, którym musnęła kości policzkowe, świetnie imitował rumieńce, ale i uwydatniał rysy – regularne, wyraziste, szlachetne mimo niskiego urodzenia. Prawdziwie była zjawiskową kobietą, świadomą swej urody – równocześnie delikatnej, ulotnej i drapieżnej. Nawet, jeśli ktoś nie gustował w jasnym licu, nie mógłby oprzeć się sylwetce niezwykle wyważonej w swych kształtach. Była gotowa użyć tej broni, by pozyskać Protektora, jako sojusznika w Morintharze – jako przewodnika po Rebelii, jako wspólnika…Gotowa na wszystko.
Machinalnie uniosła dłoń i musnęła opuszkami amulet. Pulsował fioletowym blaskiem. Poczuła mrowienie w palcach. Magiczne impulsy wokół naszyjnika były znacznie silniejsze.
Spojrzała na towarzyszy. Już za chwilę mieli opuścić pokój, pozostawiając Protektora samego. Mieli zatańczyć na jego balu. Wampirzycę wciąż dręczyły wątpliwości. Te same, co Elathorna.
Kim był Protektor? Czemu zlecał im morderstwo, kiedy jeszcze przed chwilą ostrzegał, że taki "przypadkowy" rozlew krwi jest bardzo złym pomysłem? Czemu wybrał akurat ich? Skąd posiadał o nich informacje? Czy naprawdę je posiadał? I najważniejsze: czy był im przyjacielem, czy wręcz przeciwnie? Może nastawiał pułapkę? Może Drejmian był pretekstem? Przynętą? Nikol była pełna obaw, lecz nie wymalowała ich na twarzy. Ta musiała pozostać niewzruszona, kamienna i piękna.
Ponownie wróciła myślami do towarzyszy. Może widziała ich po raz ostatni. Może Drejmian był na tyle potężny, że przyjdzie komuś zginąć?
Patrzyła na Hada – jej "udawanego" męża. Kiedy go poznała, była nim zafascynowana. Imponował jej wiedzą i siłą woli. Nie znała go jednak wcale. A teraz zmieniła się i nigdy nie będzie już naiwną i wesołą, niedoświadczoną dziewczyną. Wszystko, co było im wspólne, przestało istnieć.
Zaś z Elathornem było zupełnie inaczej. Łączyło ich wszystko i nic. Oboje byli zdrajcami. Oboje posiadali duży potencjał magiczny. Oboje byli zimni – dosłownie i w przenośni. Oboje mieli wspólnych wrogów, choć nie byli tego świadomi. Łączyło ich znacznie więcej, niż mogli przypuszczać i jednocześnie dzieliła przepaść. Mimo to, eks królowa czuła przywiązanie do namiestnika i ambasadora. Był jej bliski na swój niewytłumaczalny sposób.
Powróciła wzrokiem do niskiego człowieka.
Nie traćmy czasu – nadała słowom dwuznaczny wydźwięk.
Sięgnęła po broń, płaszcz i torbę, w której spoczywał glejt. Nie liczyła, aby mieli tu wrócić. Omiotła spojrzeniem pomieszczenie. Płomienie świec zachybotały się, poruszone powstałym zamieszaniem. Ogniki odbijały się w źrenicach wampirzycy, gdy patrzyła na Protektora, chcąc przeniknąć jego myśli.
Jeszcze się spotkamy. To pewne. Wówczas porozmawiamy o moich interesach w innych okolicznościach.
Odwróciła się i bezszelestnie opuściła pokój, pewna, że towarzysze ruszą za nią.

[z/t]
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

07 cze 2012, 20:50

Prowadzenie tej bezowocnej dyskusji przez towarzyszy Hada zaczynało go już irytować. Podczas gdy On zastanawiał się nad wykonaniem zadania, oni próbowali zagadać protektora na śmierć. No niby można i tak, ale po co? Teraz trzeba było złapać za nóż, wskoczyć przez okno i wykonać jedno Chirurgiczne cięcie. A może zabawniej byłoby, gdyby nie likwidować ich celu tak szybko? Skoro protektor mógł się bawić, to dla czego oni nie mieliby spróbować? Gdyby tylko jego towarzysze rozumieli, że musi iść sam… Nie można było powiedzieć tego na głos przy protektorze, chociaż, może on czyta w myślach? No, miejmy nadzieję że jednak nie.
Glify, zaklęci, iluzje, nic przyjemnego. Had niby potrafił się bronić przed tego typu sztuczkami, ale kosa w każdej opowieści nawet najostrzejsza kosa wpada w końcu na kamień, i bywa że się złamie.
Wstępny plan działania był przygotowany w głowie podróżnika, i tyle wystarczyło, zbyt niewiele wie o przeciwniku żeby planować coś więcej.
Czasem, bardzo rzadko, Had miał wrażenie że budzi się w nim coś, z czym mógłby sobie nie poradzić. To była jakaś cześć dziedzictwa jego mocy, był tego pewien, ale nie wiedział czym dokładnie To jest. Bywało, że podpowiadało mu że przeciwnik stoi za jego plecami, że nadlatuje strzała, może nawet wykryło kiedyś truciznę w jego jedzeniu? Przelotne obrazy mieszały się, dając mu tylko złudne wrażenie pewności. Jednak To, teraz dało o sobie lekko znać. Z rozdrażnienia zmrużył oczy.
– Idę. Nie potrzebuje nikogo do pomocy, załatwię to jak najszybciej, tak samo szybko wrócę.
Spojrzał wyzywająco na protektora.
– Protektorze, wcale nie będziesz musiał nikogo szukać, ponieważ zostaniesz tu i wytłumaczysz im Dokładnie, jak będzie wyglądać twoja pomoc, co możesz nam zaoferować.
Had sprawdził swój ekwipunek, dokładnie przymocował każdą jego część, poprawił paski, dokładniej związał buty. Okręcił kilka razy nadgarstkami i wygiął głowę mocno w tył. Miał nadzieję, że podróż nie wpłynęła na jego fizyczne zdolności. Bez słowa ruszył w stronę schodów, nie oglądając się za siebie. Stracili już wystarczającą ilość czasu, by teraz musieć trochę się pospieszyć. Idąc przez miasto, nasunął na głowę kaptur, i skupił się na odgłosach otoczenia, wyostrzając zmysły.

z/t

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.