"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

16 mar 2012, 16:21

Pokoje dwuosobowe w karczmach nie były wcale rzadkością. Często były one nawet wieloosobowe, dosłownie i w przenośni, jako że gromadziły podróżników różnej maści, rasy, wieku czy płci, nierzadko obcych sobie. Tak działo się w tanich domach zajezdnych, noclegowniach i w spelunkach o wątpliwej reputacji. Ale Karczma "Pod Wroną i Karoszem" nie była zwykłą oberżą czy meliną. To była czysta, dobrze utrzymana gospoda, oferująca pokoje jedno– i dwuosobowe. Co więcej – znalazła się wśród nich sypialnia małżeńska.
Nie różniła się ona wielce od pozostałych pokoi. Nieco większa, by móc pomieścić dwuosobowe łóżko zaścielone czystą, pachnącą krochmalem pościelą. Dwa okna, ozdobione ołowianymi kratkami wychodziły na ulicę i były od niej dyskretnie przysłonięte zwiewnymi zasłonkami. Ponadto kołki przy drzwiach służące za wieszak, stół, dwa krzesła, komoda, na której postawiono miskę i dzban z wodą. Wszystko wykonane precyzyjnie, z dobrego drewna. Jak przystało na schludną karczmę magicznego miasta.

Wspiąwszy się po schodach na piętro, przy odprowadzającym wzroku pozostałych gości, Nikol stanęła w korytarzu, kierując się do uchylonych drzwi. Kiedy weszli, wetknęła klucz w zamek i przekręciła z charakterystycznym brzękiem. Odłożywszy go na stół, zdjęła płaszcz i powiesiła go niedbale na kołku. Dopiero potem poświęciła wnętrzu więcej uwagi, krzywiąc się na widok pedantycznie złożonych ręczników.
– Jakie tu wszystko…idealne – mruknęła.
Łuk i kołczan oparła o ścianę, z daleka od wejścia i podeszła do okna, lekko rozchylając zasłonkę. Spojrzała na ulice oświetlone bladym, zimnym, niebieskawym światłem. Choć miasto i jego mieszkańcy byli cholernie tajemniczy, Nikol mogłoby się tu spodobać. Z prostego względu, jakim był brak słońca. Tak, zdecydowanie z tego właśnie względu.
Obserwowała pojedynczych przechodniów wałęsających się po okolicy. Oblizała wargi. Musiała tej nocy zapolować. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem. Nie mogła przecież zabrać ze sobą Hadaretha i Elathorna. No, Had jeszcze by uszedł. Sam był swego rodzaju łowcą i nie przysporzyłby kłopotów. Długowieczny zaś zwracał na siebie uwagę, ale czy nie przydałaby mu się lekcja nim stanie się tym, kim zostać pragnął? Zmarszczyła lekko smukłe, ciemne brwi podobne do skrzydeł jaskółki.
– Jak ci się podoba w Morinthar? – przerwała ciszę ogarniającą pokój. – Wybacz, jeśli zawiodłam cię celem tej wycieczki. Miło jednak jest widzieć ciebie po tak długim czasie – dodała, by rozluźnić nieco spiętą atmosferę.
Przysiadła na parapecie, spoglądając to na Hada, to za okno. Wyglądała inaczej, niż przed laty. Była jakby wyższa i bardziej blada, choć to akurat mogło być optycznym złudzeniem wynikającym z głębokiej czerni stroju jeździeckiego, jaki nosiła. Włosy przypominały kolorem krucze pióra, jakie wplatała ongiś we włosy, a rysy twarzy wyszlachetniały. Była kobietą, a nie dzikim wystraszonym dziewczęciem z lasu. I to zniewalająco piękną kobietą.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

01 kwie 2012, 15:14

Po wejściu do swojego pokoju, pierwsze co zrobił, to zadbał o ostrożność. Zamknął drzwi i okno, oraz dodatkowo zaklął je magicznie, żeby mieć pewność. Invustri, którą musiał nosić ciągle przy sobie, powoli zaczynała mu ciążyć. Nie fizycznie, a psychicznie. Czasem miał ochotę po prostu ją wyrzucić, jednak była zbyt cenna. Przyciągała. Była niczym czasem pożyteczna klątwa. Nie potrafił sam jej się pozbyć, zresztą – nie chciał. Potęga jaką oferowała była zbyt duża, by ją odrzucić. Jednak wymagała od niego nazbyt wiele ostrożności.
Położył się na łóżku, wzdychając przy tym ciężko. Ciężar, jaki niósł, stawał się coraz cięższy. Worek z Invustri położył sobie pod głową. Może nie było to zbyt wygodne, jednak jakże bezpieczne.
Gdy się obudził pierwszą rzeczą, jaką sprawdził, było to, czy Invustri została na swoim miejscu. Było to dosyć głupie, z racji, że wyczułby złamanie jego magicznych zabezpieczeń. Jednak i tak się obawiał. W Wolenvain magów było jak na lekarstwo i Invustri zostawił raz nawet w swoim pokoju. To jednak nie była stolica Autonomii. Czuł, że musi Invustri wziąć z siebie. Wyrzucił z poszewki na kołdrę – która od Wolenvain pełniła role jego torby – wszystko na łóżko. Za pomocą sopli wyciął część materiału tak, że mogła pełnić rolę mniejszej sakwy, akurat na księgę na której mu zależało. Dodając do tego możliwość przepasania tego tworu dookoła pasa masło maślane :x miało to szanse się sprawdzić! Włożył Invustri do środka, przepasał i – na wszelki wypadek – księgę jak i jej osłonę pokrył zaklęciem niewidzialności.
Wtedy także wyczuł, jak ktoś przechodzi obok jego pokoju i wchodzi do sąsiedniego. Jego aura magiczna była inna niż Nikol czy jej znajomego, a czarodziej był pewny, że wszedł właśnie do ich pomieszczenia. Wstał i szybkim krokiem ruszył w kierunku ich pokoju.
Chwycił klamkę i zamarł na chwilę. Nie wiedział, czego powinien się spodziewać po wejściu. Nie słyszał walki, jednakże z pewnością osoba ta użyła jakiegoś zaklęcia. Udało mu się to wyczuć. Zgromadził nieco energii magicznej dookoła siebie i wkroczył do środka. Wbrew jego przewidywaniom, nie było żadnej walki. Wręcz przeciwnie, wyglądało na to, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
– Kto to? – zapytał krótko, wbijając wzrok wpierw w Nikol a potem w nieznajomą osobę.

Chaotycznie i kiepsko, ale muszę ponownie wczuć się w postać, wybaczcie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

03 kwie 2012, 01:35

MG
Pokój wypełnił się magią do granic wytrzymałości, gdy czwarta persona wkroczyła do sypialni. Używane przez Protektora zaklęcia wygłuszające, otoczony magią Elathorn, Nicość na stałe związana z Nikol i sama osoba Hadaretha sprawiły, że pomieszczenie zaczęło wręcz pulsować Mocą… oczywiście dla tych, którzy potrafili ją wyczuć. Nieznajomy mężczyzna roześmiał się krótko i chrapliwie, właściwie nie barwiąc wydawanych przez siebie odgłosów nawet odrobiną wesołości. Kły wampirzycy zdawały się nie wywierać na nim żadnego wrażenia.
– Jesteś dokładnie taka, jak się spodziewałem, Nikol - powiedział, nie zwracając jeszcze uwagi na Elathorna. – Ciekawy pakunek, mości Elathornie - dodał po chwili ironicznie, kłaniając się długowiecznemu z przesadną dwornością, najwidoczniej zdolny do przenikania wzrokiem prostych, magicznych zasłon. – Jestem Protektorem, to tyle, ile musisz teraz wiedzieć. Jesteś w tym wszystkim po uszy, czy tego chcesz czy nie. Jeśli pragniesz ocalić swoją skórę, lepiej po prostu zamilcz i posłuchaj. - Czarodziej był wręcz bezczelny, niepokojąco pewny siebie i niewątpliwie niezwykle przenikliwy, dodatkowo posiadający wielką, niebezpieczną wiedzę, co czyniło z niego personę dość intrygującą jak i odpychającą zarazem. - Mam pewne warunki, które z pewnością są korzystne dla obu stron - powiedział wymijająco, poniekąd nie udzielając odpowiedzi na pytania Nikol. W rozmowie z tym człowiekiem zdecydowanie należało czytać między wierszami. – Jeśli ich dopełnicie, dowiecie się, jak uniknąć… nieprzyjemności. Nie jestem bezinteresowny. Coś za coś. - Wszystko wydawało się niezwykle proste. Była królowa mogła przystać na propozycję Protektora albo ją odrzucić. Istniała jeszcze trzecia możliwość…
Nie bez znaczenia przy jej hipotetycznym wyborze był fakt, że po jednej stronie barykady znajdował się samotnie nieznajomy mag, pozornie nie mając szans w walce z trójką tak niezwykłych postaci, które mogłyby użyć swoich sztuczek, aby po prostu się go pozbyć jako niewygodnego świadka ich niezbyt udanych poczynań w Rebelii. Mimo oczywistej przewagi jego ewentualnych antagonistów, człowieczek nie zdawał się tracić rezonu, wręcz przeciwnie – wyglądało na to, że nic nie jest w stanie go zdeprymować, panował nad sytuacją, był pewien swego i wyraźnie liczył na to, że przekazane przez niego szczątki informacji jak i cała otoczka zdarzenia pozwolą mu osiągnąć własne, jak dotąd nieznane cele. Protektor wiedział dużo. Za dużo… i to o każdym z osobna. Gdyby zebrać wszystkie informacje, jakie mógł przekazać osobom zainteresowanym, niekoniecznie przychylnym naszym bohaterom, mogłoby okazać się, że każdy z nich ma coś na sumieniu. Sama jego obecność niepokoiła, a świadomość tego, co mógłby zrobić ze skrywanymi jak dotąd przed szerszą publicznością tajemnicami mogła przerażać.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

10 kwie 2012, 12:45

Im dłużej Had przysłuchiwał się tej rozmowie, tym więcej pojawiało się w nim pytań. Nieznajomy człowiek, z teoretycznie dużą pulą informacji, chce im pomóc, oczywiście nie za darmo. Proste. Gdyby chciał to zrobić za darmo, od razu stałby się podejrzany, wie o tym, nie jest głupi. Zwrócił się do Nikol jej dawnym tytułem, dziś już nic nie znaczącym. Każdy kto kiedyś był w Autonomii mógł widzieć królową, Had nawet spodziewał się że kilka tutejszych osób ją rozpozna. Ale co im do tego? Dopóki nie będzie sprawiać problemów, była gościem jak każdy inny, chyba.
Na dodatek ich "protektor" wydawał się bardzo pewny siebie. Możliwe, że tylko udawał żeby podbudować swoją niepewną w tym momencie pozycje, ale Hadareth nie czuł od niego zapachu strachu, istniało więc prawdopodobieństwo, że może być niebezpieczny.
Znał też Elathorna, o którym Had wiedział nie wiele. Skoro jednak był magiem, podobno potężnym, nie trudno było zdobyć o nim jakiekolwiek informacje. Pewnie coś nabroił, a teraz musiał uciekać, tak samo jak Nikol… nawet gawiedź plotkuje o takich rzeczach.
Nieznajomy unikał z Hadem kontaktu wzrokowego, oraz ani razu się do niego nie odezwał. Jeżeli wie coś na ten temat, powinni się go obawiać. Wszystkie swoje wątpliwości Had postanowił wyrzec na głos.
Powiedz mi– zaczął po woli, jakby od niechcenia– Kim jestem? To że potrafisz rozpoznać twarz królowej pobliskiej autonomii mnie nie przekonuje. Mnóstwo osób które przynajmniej raz Ją widziały, może powiedzieć to samo. Rozpoznałeś także tego maga, brawo. Jeżeli jest na tyle potężny, ile siły od niego wyczuwam, myślę że zna go wiele osób. Mam jeszcze jedno pytanie– powiedziałeś, że grozi nam niebezpieczeństwo, co więc przeszkadzam nam w zabiciu Cię, i szybkiej ucieczce z miasta?
Co mogli jeszcze zrobić? Na razie trzeba było zorientować się w sytuacji, na ile na prawdę są w niebezpieczeństwie, i czy ten "protektor" nie jest zwykłym oszustem. Narzekał na akademie, może więc mieć z nimi jakieś osobiste porachunki, w końcu jest magiem. Ale im dłużej Had o tym myślał, tym bardziej uświadamiał sobie, że obecność tego osobnika może być… przydatna. Trzeba było tylko zorientować się kim jest, a potem to wykorzystać.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

10 kwie 2012, 14:44

Stała niewzruszona, wyprostowana, dumna, napięta i jednocześnie rozluźniona. Mimo mnóstwa świec, które rozjaśniały pokoik, nadal w kątach panował bezpieczny półmrok. Nikol właśnie zawoalowana była tą miękką ciemnością i tylko jej jasna skóra wyraźnie się od niej oddzielała. I oczy – złote, choć na tę chwilę przygasłe. Spoglądała na Protektora zmrużonymi oczyma. Był to jedyny przejaw jakichkolwiek emocji czy uczuć. Żaden mięsień na twarzy wampirzycy nie zadrżał, nie wykonała żadnego gwałtownego ruchu, nie zmieniła pozycji. Wiedziała, że w zasięgu jednego kroku i ramienia ma kołczan, z którego w mgnieniu oka wyciągnie strzałę, by jej grot zanurzył się w krtani napastnika. Krwiopijczyni mogła równie dobrze rzucić się wrogowi do gardła i wpić weń kły, ale strzała zawsze pozwalała zachować minimum dystansu.
Z trio wkrótce utworzył się kwartet. O nadmiernej ilości energii magicznej, która przesycała każdy cal pomieszczenia, Nikol wiedzieć nie mogła. Nie wyczuwała tego tak, jak Elathorn. W końcu nie była istotą magiczną z wyboru ani z pochodzenia. Raczej z konieczności. Nicość się w nią wdarła i o magii znajdującej się wokół informowała poprzez drżenie amuletu. Wampirzyca wyczuwała tę wibrację spowodowaną przez zawrotnie szybkie wirowanie migoczących drobinek zamkniętych w piaskowym szkle. Fioletowy blask na jej dekolcie pulsował przykuwając wzrok.
Nie chcąc spuszczać z Protektora czujnego wzroku, długowiecznego rozpoznała po głosie, a wcześniej jeszcze – po zapachu. Węch wyostrzył jej się do maksimum. Okropnie była głodna, ale musiała pragnienie trzymać na wodzy. Przynajmniej na tę chwilę. Cieszyła się poniekąd, że Elathorn zjawił się w tym momencie. Nie spodziewała się, że jego obecność doda jej pewności. Było to nieroztropne, ale jednak. Zanim zdołała wyrzec słowo, Protektor pozdrowił maga, jakby znał go od dawna. Wciąż pozostawał arogancki i tajemniczy. Nikol poczuła na sobie mordercze spojrzenie długowiecznego, który z pewnością winą za spotkanie z nieoczekiwanym gościem obarczył tylko i wyłącznie królową. Byłą królową.
Miała też wrażenie, że od niej oczekuje się rozegrania tej partyjki. Analizowała w głowie słowa i postawę Protektora. Kim był? Magiem. Buntownikiem wyjętym spod prawa, zdrajcą czy wręcz przeciwnie? Czy faktycznie posiadał ogromną wiedzę na tematy, które nie powinny dotrzeć do osób "niepowołanych", czy tylko blefował?
Jedno wiedziała na pewno. Był człowiekiem, który znajdował się w krzyżowym ogniu między nią, Elathornem i Hadarethem. Śmiertelnikiem, który musiał albo sprzedać im bardzo wiarygodne kłamstwo, albo mówić prawdę. Jednak – jak wiadomo – każdy ma własną interpretację owej "prawdy"…
Zanim zadała pytanie, bardzo spodobały jej się słowa Hadaretha, które mogły zbić z tropu Protektora oraz zachwiać jego naciąganą odwagę. Nikol zamrugała parokrotnie.
Czego miałabym obawiać się tak bardzo, żeby spełnić twoje warunki? – na język cisnęły jej się dosadne słowa i porównania, od których jednak zdołała się powstrzymać tak, jak starała się wstrzymać oddech, by nie czuć woni krwi unoszącej się w zamkniętym pokoju.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

10 kwie 2012, 15:19

Magia. Wszędzie czuł magię.
Sprawiało mu to przyjemność. Otaczająca go energia dostarczała ukojenia jego zmysłom. Dzięki niej czuł się potężniejszy niż zwykle. Czuł się, jakby magia się tu znajdująca gładziła go po policzku czy głaskała. Czuł się w jej towarzystwie po prostu dobrze.
Z drugiej strony, sam Protektor wystarczał, żeby ta przyjemność zmieniła się w udrękę. Wiedział, że część tej energii magicznej pochodzi od niego, a chaos, jaki tu panował, nie pozwalał mu ocenić jego umiejętności, nawet w przybliżeniu. Mieszająca się magia czwórki osób, sprawiała, że mógł jedynie strzelać. Domyślał się jednak, że Protektor jest silną osobą. Jego potencjalne zasoby magiczne wystarczyły, aby zapewnić sobie szacunek Elathorna. Jednak to nie wystarczało, by zdobyć jego zaufanie. W końcu na świecie chodzi zbyt wiele dwulicowych osób, których język jest niczym wąż. Zdradziecki i trujący zarazem. Nie mówiąc o tym, że jego pojawienie się komplikowało plany Elathorna, który jak najszybciej chciał przejść przemianę.
– Znasz dwójkę z nas. Tą bardziej znaną dwójkę. Dodatkowo wiesz o moim pakunku. Heh. – uśmiechnął się lekko, zamierzając już niedługo przejść do ofensywy. Jedynie słownej, jednak wciąż ofensywy. Pozostaje mieć nadzieje, że nie zakończy się ona tak jak Market-Garden. Jego obawy zwiększał fakt, że nie mógł tu skutecznie wykorzystać swoich umiejętności – nawet nie uwzględniając bariery – oraz brak znajomości umiejętności przeciwnika. To wszystko sprawiało, że partia szachów toczona przez idee stawała się coraz ciekawsza.
– Także twoje umiejętności magiczne zdają się być imponujące. Tak jak się spodziewałem, w mieście tym znajduje się sporo interesujących person. Mam jednak nadzieje, że nie wszystkie wyrażają się tak enigmatycznie jak ty. Mówisz o wielu nieprzyjemnościach, o wielu problemach jakie mogą nas spotkać, o ocaleniu naszej skóry. Jednakże Protektorze, nie podajesz żadnych konkretów. Nie chcę cię urazić, jednakże skąd mam wiedzieć, że te problemy rzeczywiście istnieją? Mam pewne wątpliwości. Wszakże istnieje szansa, że jedynie potrzebujesz naszej pomocy, Protektorze, a problemy tak naprawdę nie istnieją. Mam nadzieje, że rozumiesz moje obawy Protektorze. A jeszcze większą nadzieje mam, że są one niesłuszne. – mówił głosem spokojnym oraz opanowanym, zarazem wiernym jak i niedowierzającym. Po chwili uniósł nieco prawą rękę.
– W końcu nie chcemy, by coś stało się kwiatowi, jaki tu ze mną przybył. – rzekł i spróbował wytworzyć z lodu kwiat, jakże otwarcie sprawdzając barierę antymagiczną. Kiedy lodowy twór miał powstać na szczycie dłoni, on starał się wydostać także trochę energii w okolicach nadgarstka, obserwując przy tym pilnie wszelkie reakcje Protektora. W końcu wiele potrafił wywnioskować z samej mowy ciała.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

10 kwie 2012, 20:45

MG
Gdyby nie powaga sytuacji, cała scena mogłaby wydawać się wręcz kuriozalnie śmieszna. Jeden niski, dość niepozorny człowieczek stał naprzeciwko trójki pełnych Mocy osób, które swoją wartość udowodniły już wielokrotnie, czy to w boju czy w zgoła innej dziedzinie szeroko pojętej dyplomacji. Na domiar wszystkiego, ów człowieczek pragnął wymusić coś na swoich rozmówcach, nie tracąc rezonu i buty mimo ich oczywistej przewagi.
W Morinhtarze jednak nie należało niczego oceniać po pozorach. Zachowanie Protektora wskazywało na to, że jest on pewny swoich umiejętności, nie bierze pod uwagę możliwości odmowy czy porażki w ewentualnej konfrontacji. Jak słusznie zauważył Hadareth, wszystko mogło okazać się względne – mężczyzna mógł kłamać, być dobrym aktorem i po prostu zwodzić, wykorzystując oczywiste informacje, aby uzyskać własne cele tak pokrętnymi drogami.
Nasi bohaterowie nie dali się tak łatwo nabrać, zadając trafne pytania, upewniając się, zanim podejmą jakąkolwiek decyzję. Nie zwiódł ich ton głosu Protektora, jego ciche groźby i zapewnienia. Słuchając uważnie, mężczyzna wiedział, że musi wytoczyć najcięższe działa, aby przekonać zgromadzonych do swojej racji… a wiedział, że uda mu się to prędzej czy później. Na pierwszy ogień poszło pytanie Hada:
– Pytasz, kim jesteś, choć sam tego jeszcze nie wiesz - Protektor uśmiechnął się półgębkiem. – Jesteś wynaturzeniem. Czymś niewartym nawet splunięcia - mówiąc to, mężczyzna po raz pierwszy spojrzał Hadarethowi głęboko w oczy, a jego twarz wyrażała absolutną pogardę.
Nie wiedzieć skąd, jak i dlaczego, nieznajomy wiedział zbyt wiele, także o Tematrigauikanie, zdradzając niepokojące szczegóły. Być może to jego Moc pozwalała niejako czytać w myślach. Być może śledził swoich rozmówców od długiego czasu. Być może po prostu znał treść glejtu i potrafił czytać z mowy ciała. Wszystko było możliwe, a Protektor nie zamierzał odsłaniać wszystkich kart pod żadnym pozorem. Nikol zdawała się biernie obserwować, ale jasnym było, że na niej spoczywa główna odpowiedzialność. Ona, jako była królowa nie mogła po prostu zniknąć z życia Autonomii, zaszywając się bezpiecznie w pobliskim mieście-jaskini. Fioletowy blask nie uszedł uwadze dobrze poinformowanego i aroganckiego mężczyzny, jednak jak w przypadku kłów wampirzycy – nie wydawał się być zaskoczony.
– Dobre pytanie. Nie wiem, co mogą wam zrobić ludzie, którzy nie cierpią, gdy w ich mieście cokolwiek się zataja. Stąd te… glejty, magiczny skan przy wejściu, stąd szpicle na każdym kroku. Wiem jednak, że nie są litościwi dla tych, którzy się im sprzeciwiają. - Ledwo zauważalny cień przebiegł po twarzy Protektora, jakby on sam był niegdyś ofiarą podobnych prześladowań, choć mogło być to jedynie złudzenie optyczne wywołane ciągle poruszającym się światłem świec.
Nadeszła kolej Elathorna, który bynajmniej nie był zaskoczony, że całkowicie nieznany mu osobnik tak łatwo przeniknął nałożoną na księgę iluzję. Ambasador potrafił ważyć słowa, nie był w ciemię bity i widać było, że każde wypowiedziane przez niego słowo zostało głęboko przemyślane… albo sprawiało takie wrażenie. Protektor przechylił nieco głowę, gdy długowieczny wyczarował znikąd mały, topornie wyrzeźbiony, lodowy kwiat. Niebieskowłosy mag nie poczuł absolutnie żadnego oporu, a energia wyzwalała się swobodnie. Oczywiście, sam proces został lekko zakłócony przez pulsującą wewnątrz pomieszczenia, opływającą zgromadzonych niczym fala przypływu magię… gdy nagle wszystko ustało, a kwiat wyślizgnął się z dłoni Elathorna. Nieznana siła pochwyciła go jednak zanim roztrzaskał się w drobny mak o podłogę pokoju. Dla osób, które nie potrafiły dobrze wyczuwać przesycającej powietrze magii całe zajście mogło być niezrozumiałe, jednak dla długowiecznego jasnym było, że to Protektor wyzwolił cząstkę własnej Mocy, nie poruszając się nawet o cal, posługując się swoistą telekinezą bez żadnego słowa czy gestu. Mężczyzna stał tak jak uprzednio, wpatrując się w Draennwara, jakby przygotowywał w myślach odpowiedź na jego pytania. Energia wypełniająca pomieszczenie ustabilizowała się nieco, skoncentrowała i zdawała się poruszać zgodnie z rozkazem Protektora, koncentrując się na unoszonym coraz wyżej lodowym kwiecie. Jej natężenie było tak ogromne, że gdy kawałek lodu przeleciał obok Elathorna, wywołało to w nim drobny i niespodziewany odruch wymiotny, jakby jego ciało nie mogło dłużej wytrzymać pulsowania powietrza. Kwiat zawisnął pomiędzy nieznajomym, a absolwentem akademii magicznej, zmieniając się w miarę wypowiadanych słów.
– Problemy zawsze się znajdą. - Mężczyzna uśmiechnął się chytrze, gdy lód uformował się w kształt idealnie symetrycznej róży. – Ty posiadasz niezwykle potężny artefakt. – Róża zmieniła się w książkę, która połyskiwała w półmroku. – Pani Tematrigauikan to persona wręcz w pewnych kręgach znienawidzona. - Zamiast książki w powietrzu pojawiła się korona, która następnie rozpadła się na setki kawałeczków. – Ciebie zaś… - rzekł w końcu Protektor, przenosząc swój nie kryjący urazy wzrok na Hadaretha i zmieniając drobinki w rzeźnicki nóż. – Wielu chętnie położyłoby na stole, pokroiło i dogłębnie zbadało. - Róża powróciła. – Wszyscy jesteście związani tym samym, kłamliwym glejtem. Jak mówiłem, planowanie morderstwa również nie było zbyt dobrym posunięciem. Mówić dalej? - Lodowy twór podleciał powoli ponownie do Elathorna, wywołując podobny odruch, jak wcześniej, jednak tym razem nieco mniej gwałtowny. – Mogę wam pomóc. Złapiecie okazję? - Energia rozproszyła się i powróciła do stanu wyjściowego, gdy Protektor uwolnił spod swoich rozkazów zebraną w pomieszczeniu Moc, czyniąc lodowy twór zupełnie bezwładnym. Ambasador z łatwością mógł go złapać, o ile postanowiłby to zrobić.
Awatar użytkownika
Elathorn
Posty: 551
Rejestracja: 07 wrz 2011, 16:49
GG: 3224957
Karta Postaci: viewtopic.php?t=667

12 kwie 2012, 21:16

Informacje. To było to, czego Elathorn potrzebował. A tych dostał aż nadto. Jednakże, nie przeskakujmy zbytnio do przodu. Wszystko ma swoją właściwą kolejność. Wiedział także o tym czarodziej, działając ostrożnie. Problemem było to, że nie znał swojego przeciwnika. To było najgorsza możliwość z wszystkich. Wolał walczyć z kimś silniejszym, kogo zdolności znał, niż z kimś choćby i dziesięciokrotnie słabszym, lecz mając dziesiątki niewiadomych. Lecz jeszcze gorsze było to, że Protektor znał ich całą trójkę.
Elathorn próbował domyślić się jak to było możliwe. O ile on jako ambasador i doradca oraz Nikol jako królowa byli powszechnie znani, to tożsamość trzeciego towarzysza była zagadką nawet dla niego. Lecz dla Protektora już nie. Z początku czarodziej podejrzewał czytanie w myślach. Pozwoliłoby to na dowiedzenie się naprawdę znacznej ilości informacji. Jednakże słowa Protektora zaprzeczały temu. W końcu nie mógł się dowiedzieć z czyiś myśli czegoś, czego ta osoba nie wiedziała.
Z drugiej strony, możliwe, że ktoś zapieczętował pamięć tajemniczego mężczyzny, a Protektor zgrabnie ominął wszelkie zabezpieczenia. Pozostawiając możliwość jego czytania w myślach jako "prawdopodobna", obserwował jego reakcje. Być może coś go zdziwi w toku myślenia Elathorna na tyle, by ten zauważył, że coś jest nie tak.
*Z drugiej strony, jeśli grzebiesz mi w myślach to już i tak o tym wiesz, czyż nie?* Czarodziej przeszedł kilka kroków, stając tuż obok królowej. Był to kolejny z jednej strony nic nie znaczący ruch a z drugiej – mający jakże wielkie znaczenie strategiczne.
Tak jak tobie zrobili kiedyś? – dosyć ryzykownie postanowił uderzyć. Wyglądało na to, że wiedzę posiadał już wcześniej i sprawiła ona, że ucierpiał w tym mieście. Może nie koniecznie chodziło o czytanie w myślach? Wszelakiego rodzaju wizje także mogłyby dać wiele informacji… ale czy tego typu? Pytanie to męczyło Elathorna, tym bardziej, że nie wiedział, jaką moc posiada Protektor. Korciło go nawet by zapytać wprost "skąd to wszystko wiesz" albo "jaka moc sprawia, że masz tak dużą wiedzę?", jednak byłoby tak skrajnie głupie i mało skuteczne, że odpuścił to sobie niemalże natychmiastowo.
Pokaz, jaki wykonał po wytworzeniu przez niego Protektor, dało nowe światło na tą sprawę. Skoro całe pomieszczenie było wypełnione magią, nie mógł stwierdzić, czy jego teoria jest prawdziwa. Podszedł do ściany i dotknął ją opuszkami palców, próbując wyczuć, czy znajduje się w niej energia magiczna. Było zaklęcie, jednak był w stanie wywnioskować tylko tyle, że wygłusza ono magicznie pomieszczenie. Nie miało to związku z jego teorią. Z jakiegoś jednak powodu, wciąż uznawał, że to ma sens. Bo jeśli tak, jak sądził Elathorn, mógł tworzyć sfery w których miał całkowita władzę nad wszystkim – na przykład jego różą – to mógłby w nich odczytać także jego myśli. Teoria ta jednak została odłożona do szufladki "mało prawdopodobne".
Protektor wymienił przykładowe niebezpieczeństwa czyhające na każdego z nich. Co gorsza, miał w tym sporo prawdy. O ile nie wiedział o co chodzi z Hadarethem, to zarówno to co mówiono o nim jak i Nikol miało wiele sensu. Ciekawsza jednak była jego kontrola nad lodem. Czarodziej dodał kolejną możliwość – jakiś z rodzajów iluzji, pozwalający wyciągać informacje. Jednakże nie wyczuwał innej energii niż swoja w swoim ciele. Lecz jeśli to byłaby naprawdę potężna iluzja i tak nie miałby się jej jak oprzeć. Przeklął w myślach, wrzucając tą teorie do "wysoce prawdopodobne ale lepiej, żeby tak nie było". Chwilę później Protektor wspomniał o planowaniu morderstwa.
W tej chwili wszyscy obecni powinni dziękować pewnemu graczowi, że nie dał Elathornowi mocy niszczenia wzrokiem. Gdyż ten wzrok, który padł na Nikol, mógłby zniszczyć nie tylko pomieszczenie ale i z połowę miasta. Jego oczy przekazały w kilka chwil naprawdę wiele, bardzo ciepłych słów, takich jak: "ty idiotko!", "kogo wy chcieliście zamordować?!", "jak mogliście pozwolić, żeby usłyszał to ktoś inny!", "zbrakło ci rozumu?!" i wiele innych. Jeszcze bardziej zadziwiające było to, że zaledwie sekundy po przekazaniu tej wzrokowej wiadomości, jego oczy już kompletnie nic nie mówiły. Znów w centrum jego zainteresowania znajdował się Protektor.
A wraz z tym pojawiła się kolejna teoria. Elathorn miał podejrzenia, że mężczyzna tej w jakiś sposób kontroluje materię. Nie koniecznie wewnątrz jakiś stref, jednak łatwość, z jaką pozmieniał jego różę dała wiele do myślenia. Myślowa szufladka "wysoce prawdopodobne" została wzbogacona o jedną pozycje.
Powiedz więc nam, czego od nas pragniesz. Wybacz, jednakże nie mam zamiaru zgadzać się na nic na ślepo. Często to sprawia, że zła sytuacja zmienia się w fatalną. Mam nadzieje, że moje wątpliwości cie nie uraziły, Protektorze.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

14 kwie 2012, 22:42

Nikol czuła się zdegustowana całym zajściem. Pewnie byłaby jeszcze bardziej, gdyby wyczuwała magię. Brak tej umiejętności uznawała za swoją ułomność, lecz w tym momencie nikomu jej nie zazdrościła. Przez kilka kolejnych minut nie poruszała się. Nawet klatka piersiowa nie unosiła się w rytm oddechu. Czasem zamrugała, by zwilżyć spojówki. Oblicze jej nie zdradzało emocji, ale jedynie dlatego, że nic nie czuła. Owo spotkanie ani ją grzało, ani ziębiło, a coraz bardziej irytowało. Głód dawał się usilnie we znaki. Musiała całą siłą woli powstrzymywać się od "węszenia" i przytrzymywać mięśnie twarzy, by nie odsłaniać lśniących krwiożerczo kłów. Tym bardziej denerwowały zagrania Elathorna, choć bardzo słuszne i niezbędne dla zbadania siły i umiejętności Protektora Róże, książki, pogadanki…Powoli doprowadzało ją to do szewskiej pasji.
Z drugiej strony jej nerwy na próbę wystawiała ogromna wiedza człowieka. Za dużo o nich wszystkich wiedział. Dlatego też zrodziły jej się w głowie myśli podobne do podejrzeń długowiecznego. Mężczyzna albo potrafił odczytywać myśli, albo zaglądać w istotę ich egzystencji wyszukując odpowiednich informacji, albo po prostu wiedział wyciągnąwszy wnioski z podsłuchiwanych rozmów. Mógł zwyczajnie blefować, zgadywać, a oni potwierdzali jego przypuszczenia milcząc lub nie wysuwając logicznych kontrargumentów.
Rozmyślając nad tym i nie poświęcając wiele uwagi teatrzykowi teatrzykowi różą, przerzucała z wolna spojrzenie z Protektora na Hada, z Hada na Elathorna, to znów na Protektora.. Badała każdy cal jego ciała, chcąc znaleźć słaby punkt. Nie przypuszczała jednak, że znajduje się on między nogami. Protektor wydawał się eunuchem, więc raczej nawet ta broń dostępna jedynie kobietom, nie zadziała. Chciała westchnąć, ale równało się to z wciągnięciem powietrza. Opanowała się, nie przestając patrzeć na obecnych.
Wówczas to skrzyżowała spojrzenie z Elathornem. I gdyby tylko wzrok mógł zabijać, Nikol padłaby trupem na miejscu, choć wszak była już niejako martwa. Chciała się zaśmiać, ale nic w jej twarzy się nie zmieniło, a z ust nie wymknął się ani jeden dźwięk. Czy długowieczny był tak niedomyślny? Utwierdziło ją to w przekonaniu, że nie jest gotowy, aby stać się tym, kim stać się pragnął. Jeśli nie potrafił zrozumieć tak prostych słów, manipulowanych przez Protektora, nie potrafił zrozumieć, o jakie rzekome "morderstwo" chodzi, jak mógł uważać się za przygotowanego? Nic nie wiedział i nic z tego nie rozumiał.
Jednak przysunął się do niej z dość niejasnych powodów. Nikol pomyślała, że być może zechce ją chronić. Z uwagi na to, że tylko ona mogła mu ofiarować ów dar. Wampirzyca, pamiętając o Protektorze, specjalnie nie nazywała rzeczy po imieniu. Lepiej – nadawała im zabawny kształt, który nieznajomego raczej nie mógł zainteresować. Dla bezpieczeństwa owy dar kreowała na swoją cnotę, aniżeli na cokolwiek innego.
Jeszcze innym zadaniem było nadanie kłamstwom wymiaru prawdy. Czy glejt kłamał? Elathorn z pewnością niczego nie ukrył, a czy Nikol to zrobiła? Nie przedstawiła się jako królowa, bo nią nie była. Nikt natomiast nie był w stanie zbadać ni tym bardziej zarzucić, że w dalekiej przeszłości, zanim objęła tron, nie stała się żoną Hadaretha. Znali się na długo przed tymi wydarzeniami. Może kłamliwy glejt, nie był taki zakłamany, jakim go uważano. Tylko, żeby Had – jej spojrzenie zatrzymało się na nim na dłużej – potrafił dobrze to zagrać, kiedy zajdzie taka potrzeba.
Skończmy przedstawienie i przejdźmy do konkretów – odezwała się wreszcie, unosząc dłoń na wysokość czoła, przykładając palce w miejscu schodzenia się brwi. – Jakaż to okazja się nam nadarza, oprócz tego, co już wiemy? Jakie są twoje warunki? – opuściła rękę, a je oczy koloru płynnego złota wbijały się w Protektora jak dwa sople lodu, jakich nie powstydziłby się Elathorn.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

15 kwie 2012, 22:25

Słowa wypowiedziane przez tego zawszonego gnojka, która kazał się nazywać protektorem, zaskoczyły Hada, co przez chwilę objawiło się na jego, dotąd spokojnej twarzy, grymasem wściekłości. Jego najmocniejsza linia obrony w tej rozmowie została łatwo złamana, nim zdążył choćby mocniej się rozkręcić.
Ale ta sytuacja stawiała w tym momencie kolejne, ciekawe pytania. Had nie przypomniał sobie żeby mówił o budowie swego ciała tak dokładnie, od momentu przyjazdu. Przybysz musiał więc posiadać jakąś bardzo subtelną umiejętność czytania w myślach, nie inwazyjna, i nie wymagającą stałego kontaktu wzrokowego. Na myśl przychodziło Hadowi jeszcze jedno rozwiązanie– obcy mógł stworzyć iluzje ich jaźni, która przemawiała do nich jako ich wewnętrzna świadomością, mówiąc im o tym, co chcieliby usłyszeć. Chociaż, jeżeli tamten umiałby posługiwać się tak skomplikowanymi zaklęciami, pewnie w ogóle nie potrzebował by ich pomocy.
Może warto by go teraz zlikwidować? Wątpliwe żeby dał radę im wszystkim na raz, a za pomocą jego energii może udało by się uciec z tego miasta…Nie, zbyt skomplikowane i ryzykowne, a nawet jeszcze nie wysłuchali jego oferty.
Można było jednak zrobić coś, by zbadać tego obcego. Skoro on przejrzał ich na wylot, czemu oni nie mogli zrobić tego samego?
Jedno oko Hada na chwilę przybrało błękitny kolor, oraz wydawało się być bardziej przeźroczyste. W tej formie mógł bez problemu widzieć energię magiczną, oraz zwykłą, i gdyby z przybyszem coś było nie tak, mógł to wyłapać. Nie łudził się że tamten tego nie zauważy, więc dał sobie wystarczająco dużo czasu, by przyjrzeć się mu dokładnie.
Gdy jego towarzysze, oboje zgodzili się na współprace z tym szarlatanem, Had skupił się w tym momencie na mimice jego twarzy. Podejrzenie że tamten mógł blefować wcale go nie opuściło, a w momencie tak kulminacyjnym jak ten, mógł się zdradzić, choćby zbyt przeciągłym wypuszczeniem powietrza z płuc.
– Mów.
Had nie przepadał za rozległymi kwestiami, gdy te nie były potrzebne. Teraz liczył się konkretny i sprecyzowany przepływ informacji, i tego właśnie oczekiwał od Protektora. Co za głupia nazwa, "protektor". Kojarzyło się z kimś dobrym, samo słowo było wyniosłe wręcz, a przy odpowiedniej wymowie obraz rycerza na koniu, w lśniącej zbroi, sam tworzył się w głowie. Ten szantażysta śmiał się takim obwołać, lub mieli najwyraźniej zgoła inna pojęcie o tym słowie.
Albo po prostu sobie z nich kpił.
Czytanie w myślach, tak? Więc słuchaj. Jedna niejasność, a wystarczy że na krótką chwilę stracisz czujność. Na choćby jedną sekundę. Będzie to ostatnia sekunda w twoim życiu, sam dobrze wiesz że wytrawny łowca potrafi czekać na prawdę długo, by wykorzystać najkrótszą okazję.
Had skupił spojrzenie na przybyszu, oczekując zadania. Miał nadzieję że ich umowa przyjmie właśnie taką formę: on coś zleca, oni to robią. Proste i logiczne.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

16 kwie 2012, 22:25

MG
Morinhtar nie był miejscem, do którego można było spokojnie przyjechać, aby spędzić noc po wypiciu kilku kufli piwa. Wszystko, począwszy od kontroli przy bramie a na niezbyt przytulnym wystroju karczmy skończywszy miało na celu uzmysłowienie przyjezdnym, że cokolwiek jest powodem wizyty, ma zostać załatwione szybko, bo Rebelia nie lubi, gdy goście zostają zbyt długo w jej jaskiniach.
Wyglądało na to, że pobyt Nikol, Elathorna i Hadaretha nie będzie należał do krótkich. Już od pierwszych chwil, gdy przekroczyli oni bramę miasta mieszczącego w sobie sławną Akademię, trójka bohaterów została wplątana w sieć intryg wbrew swojej woli. Żadne z nich nigdy wcześniej nie było w Morinhtarze, nie znali oni zasad kierujących tym miastem i zdecydowanie można było powiedzieć, że mogli poczuć się nieco zagubieni. Na domiar wszystkiego, niski mężczyzna o wielkiej wiedzy i prawdopodobnie ogromnych zasobach Mocy zjawił się nieproszony w pokoju „Tematrigauikanów” wysnuwając śmiałe propozycje i szantażując swoich rozmówców. Sytuacja nie przedstawiała się różowo. Nawet, jeśli drużyna dostosuje się do warunków Protektora, w przyszłości sytuacja mogła się powtórzyć, bowiem posiadana przez niego wiedza była niezwykle ważną kartą przetargową. Należało mu uwierzyć… albo unieszkodliwić go tu i teraz.
Ambasador nie złapał róży, która roztrzaskała się w drobny mak o podłogę pokoju, definitywnie kończąc przedstawienie. Draennwar nie raczył nawet spuścić wzroku, gdy istne dzieło sztuki rozpadło się u jego stóp, zamiast tego przeszedł kilka kroków, ustawiając się przy Nikol. Protektor nie miał żadnej przewagi taktycznej w ewentualnym starciu, a jego domniemane szanse na zwycięstwo topniały niczym szczątki wytworzonej przez długowiecznego rzeźby z lodu.
Choć żadne z trójki podróżnych w swoich domysłach nie było choćby blisko prawdopodobnego rozwiązania, każde z nich rozmyślało nad przyczyną takiego stanu rzeczy – co sprawiało, że Protektor zdawał się czytać w myślach i posiadać niemal nieograniczoną władzę nad materią? Choć Elathorn wyczuwał magię, nie potrafił określić w jaki sposób mężczyzna ją wykorzystuje, a on sam nie zamierzał tak szybko odsłaniać wszystkich kart. Nie ulegało wątpliwościom, że to, co robi Protektor jest niezwykłe… nieważne, czy była to iluzja, rzeczywista Moc, szósty zmysł czy cokolwiek innego.
Słowa ambasadora zdawały się odbijać od nieznajomego niczym grad od bruku Wolenvain. Nie robiły na nim wrażenia śmiałe sugestie, które w innej sytuacji mogłyby być uznane za oznakę braku szacunku. Protektor nie silił się na przesadną grzeczność i jej nie oczekiwał, nie dał po sobie poznać, że cokolwiek zmniejszyło jego pewność siebie czy wytrąciło z równowagi. Mógł być bardzo dobrym aktorem… bądź mówcą, sprowadzającym rozmowę na z góry ustalone, znane tylko jemu tory, na których czuł się jak ryba w wodzie.
Nikol powoli traciła cierpliwość. Wampiryczny głód i bliskość pulsującego tętna potencjalnie bezbronnej ofiary powoli wyciągały ku niej swoje macki, w nieunikniony sposób wpływając na jej zachowanie. Choć była królowa starała się zachować spokój, widać było, że jest niespokojna i niewiele czasu minie, zanim całkiem przestanie się kontrolować. Legendy o wampirach nie były przesadzone… nie warto było z nimi zadzierać, nawet jeśli chodziło o młode osobniki, a Protektor niewątpliwie o tym wiedział. Uśmieszek błąkał się na jego twarzy, gdy w spokoju wysłuchał satysfakcjonującej go odpowiedzi. Mimo, że z pewnością reakcja kobiety oraz długowiecznego odpowiadała jego gustom, mężczyzna nadal miał się na baczności, nie rozluźniając ani na chwilę. Widać było, że waży słowa, choć jego gładki język nie wskazywał na to, aby długo rozmyślał nad tym, co chce powiedzieć.
Zamiast bawić się w słowne gierki, Hadareth podjął własne kroki, aby dowiedzieć się czegoś o Protektorze. Zmieniając część swojego ciała w eteryczną formę miał nadzieję zobaczyć, jak wiele energii zawiera się w ciele jego rozmówcy… a nieznajomy pozwolił mu na to.
To, co zobaczył Tematrigauikan przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Protektor zdawał się być świetlistą łuną pośród ciemności, a nawet blask mocy Elathorna czy bijąca z Nikol fioletowa aura Nicości nie przyciągała wzroku na tyle, aby przyćmić jego blask. Po chwili jednak, nie wiedzieć dlaczego, wszystko ustało, a jedynymi jasnymi punktami były obłożone magią ściany pokoju oraz sylwetki towarzyszy Hada, którego normalne oko dostrzegło teraz pogardę na twarzy mężczyzny.
– Nie tak prędko. Jesteś w moim królestwie, odmieńcze - rzekł krótko i cicho Protektor, ponownie okazując swój brak szacunku do Hadaretha. – Najpierw przejdźmy do konkretów. Oferuję wam bezpieczeństwo w granicach Rebelii. - Widać było, że w końcu konwersacja staje się o niebo bardziej konkretna. – Mogę zapewnić wam nietykalność i zagwarantować, że wasze interesy będą u mnie bezpieczne. Odpowiem też na wasze ewentualne pytania, jeśli będziecie je mieli. - Protektor uśmiechnął się lekko, jak to zwykł robić. – W zamian oczekuję jednej, drobnej przysługi, której dopełnienie również może być dla was korzystne. Zapolujecie na osobnika, który… kilka minut temu posiadł dostateczną ilość niebezpiecznych wiadomości, aby wszystkich was pogrążyć, a który jest mi wielce niewygodny. - Słowa Protektora zawisły w powietrzu, gdy skierował on swój wzrok w stronę Nikol. – Być może i królowa zechce zasiąść z tym osobnikiem… do stołu. - Wymowna aluzja do pożywienia się krwią „celu” była wręcz natarczywa, z pewnością drażniąc i tak zniecierpliwioną wampirzycę. – Nazywa się Drejmian i jeśli nie znajdziecie go w porę, sam się tutaj zjawi, a uwierzcie mi, że wolelibyście tego uniknąć. Mam nadzieję, że Morinhtarska noc nie jest dla was problemem. Jego dom znajduje się nieopodal, naprzeciw sklepu „Pod Dzwoneczkiem”. Jakieś pytania? - Protektor triumfował, kusił i mamił obietnicami, jednak trzeba było przyznać, że jego słowa miały sens, a o ile spełni on swoje obietnice, gra była warta świeczki.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 23 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 22 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.