"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

"Pod Wroną i Karoszem" - pokój II

16 mar 2012, 16:21

Pokoje dwuosobowe w karczmach nie były wcale rzadkością. Często były one nawet wieloosobowe, dosłownie i w przenośni, jako że gromadziły podróżników różnej maści, rasy, wieku czy płci, nierzadko obcych sobie. Tak działo się w tanich domach zajezdnych, noclegowniach i w spelunkach o wątpliwej reputacji. Ale Karczma "Pod Wroną i Karoszem" nie była zwykłą oberżą czy meliną. To była czysta, dobrze utrzymana gospoda, oferująca pokoje jedno– i dwuosobowe. Co więcej – znalazła się wśród nich sypialnia małżeńska.
Nie różniła się ona wielce od pozostałych pokoi. Nieco większa, by móc pomieścić dwuosobowe łóżko zaścielone czystą, pachnącą krochmalem pościelą. Dwa okna, ozdobione ołowianymi kratkami wychodziły na ulicę i były od niej dyskretnie przysłonięte zwiewnymi zasłonkami. Ponadto kołki przy drzwiach służące za wieszak, stół, dwa krzesła, komoda, na której postawiono miskę i dzban z wodą. Wszystko wykonane precyzyjnie, z dobrego drewna. Jak przystało na schludną karczmę magicznego miasta.

Wspiąwszy się po schodach na piętro, przy odprowadzającym wzroku pozostałych gości, Nikol stanęła w korytarzu, kierując się do uchylonych drzwi. Kiedy weszli, wetknęła klucz w zamek i przekręciła z charakterystycznym brzękiem. Odłożywszy go na stół, zdjęła płaszcz i powiesiła go niedbale na kołku. Dopiero potem poświęciła wnętrzu więcej uwagi, krzywiąc się na widok pedantycznie złożonych ręczników.
– Jakie tu wszystko…idealne – mruknęła.
Łuk i kołczan oparła o ścianę, z daleka od wejścia i podeszła do okna, lekko rozchylając zasłonkę. Spojrzała na ulice oświetlone bladym, zimnym, niebieskawym światłem. Choć miasto i jego mieszkańcy byli cholernie tajemniczy, Nikol mogłoby się tu spodobać. Z prostego względu, jakim był brak słońca. Tak, zdecydowanie z tego właśnie względu.
Obserwowała pojedynczych przechodniów wałęsających się po okolicy. Oblizała wargi. Musiała tej nocy zapolować. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem. Nie mogła przecież zabrać ze sobą Hadaretha i Elathorna. No, Had jeszcze by uszedł. Sam był swego rodzaju łowcą i nie przysporzyłby kłopotów. Długowieczny zaś zwracał na siebie uwagę, ale czy nie przydałaby mu się lekcja nim stanie się tym, kim zostać pragnął? Zmarszczyła lekko smukłe, ciemne brwi podobne do skrzydeł jaskółki.
– Jak ci się podoba w Morinthar? – przerwała ciszę ogarniającą pokój. – Wybacz, jeśli zawiodłam cię celem tej wycieczki. Miło jednak jest widzieć ciebie po tak długim czasie – dodała, by rozluźnić nieco spiętą atmosferę.
Przysiadła na parapecie, spoglądając to na Hada, to za okno. Wyglądała inaczej, niż przed laty. Była jakby wyższa i bardziej blada, choć to akurat mogło być optycznym złudzeniem wynikającym z głębokiej czerni stroju jeździeckiego, jaki nosiła. Włosy przypominały kolorem krucze pióra, jakie wplatała ongiś we włosy, a rysy twarzy wyszlachetniały. Była kobietą, a nie dzikim wystraszonym dziewczęciem z lasu. I to zniewalająco piękną kobietą.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 507
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

13 wrz 2014, 21:07

Działo się. Mózg najady właściwie był nastawiony już tylko na dotyk Mauno, o niczym więcej w tej chwili nie myślała. Nawet instynkt samozachowawczy już został stłumiony, bowiem tkwiła w ramionach mężczyzny, któremu ufała tak mocno, jak nigdy żadnemu innemu. Wkrótce więc pozbyła się reszty odzienia, które na sobie miała, a także pomogła w podobnej czynności weteranowi. Ponosiły ją emocje, nie było tu już miejsca na cokolwiek innego.

Kiedy się zaczęło, czuła się jednocześnie cudownie i dziwnie. Było to w zasadzie bolesne, ale to był dobry ból. Czasem zdarzało jej się jęknąć głośniej lub ciszej, a w momencie kulminacyjnym nawet krzyknęła, po czym od razu złapała się za usta, bo przecież nie chcieli zwracać na siebie uwagi. Ciepło uderzyło jej do głowy, dając uczucie relaksu i przyjemności.

- Mam nadzieję, że nie jesteś mną specjalnie… zawiedziony? Jak pewnie zauważyłeś, nie jestem specjalnie doświadczona – zapytała niepewnie, znów kładąc głowę i rękę na torsie towarzysza. Nadal była pod wrażeniem tego, co się właśnie stało. Jakby jakiś etap jej życia się zakończył. Może to i dobrze, w końcu najwyższy czas.

Ależ jej się chciało teraz spać.

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

24 wrz 2014, 02:42

MG

Jak zwykle bywało w takich sytuacjach, niewiele można było opisać bez popadania w śmieszność. Byli, co jasne, niedotarci. Poruszali się niezgodnie, szukając swojego wspólnego rytmu, starając się zachować delikatność i wstydząc się zasugerować coś więcej. Mauno był spokojny, nie przyspieszał naturalnego biegu wydarzeń, co ostatecznie okazało się dla Elten niezwykle korzystne. Była przy nim bezpieczna i chyba prawie wcale się nie bała. Czuła, że weteran czci każdy fragment jej ciała, że jest w tym momencie jego godną Ourelii boginią. Okazywał jej ogromny szacunek, świadcząc tym samym o tym, jak bardzo zdążył się do niej przywiązać. Wiedziała, że gdyby poprosiła, przerwałby i odwrócił na drugi bok, idąc spać i ukrywając swoje emocje. Nie na tym jej jednak w tym momencie zależało.

Po wszystkim wydawało się, że to, co wydarzyło się przed chwilą, było ledwie dziwnym snem na jawie. Jeszcze kilka dni temu żadne z nich nie wyrażało podobnych pragnień, a teraz – proszę: wylądowali ze sobą w łóżku, spleceni tak ciasno jak tylko można było. Nie, żeby któremuś z nich to nie odpowiadało. Musieli się jednak jeszcze przyzwyczaić. Do siebie i do tego, co się między nimi tworzyło. Mieli czas.

- Jak możesz tak mówić - powiedział lekko obrażonym tonem Mauno. – Przecież było… - Ostatnie słowo wypowiedział niezrozumiale, całując ją w czubek głowy. Mimo tego zrozumiała, jak było. Napięcie mięśni, które stopniowo opuszczało najadę po całym zajściu, sprowadzało na nią okrutną senność. Nie było rozmów do białego rana, nie było kilkugodzinnego, nocnego patrzenia sobie w oczy. Byli zmęczonymi podróżnikami i szybko osunęli się w sen.

Poranek nie należał do najmilszych. Pomijając zaschniętą krew i dyskomfort, jaki Elten odczuwała w kroczu po wczorajszym, w Rebelii nigdy nie wstawało słońce. Budzenie się bez naturalnego światła nie należało do najłatwiejszych i nie od razu było wiadomo, która tak właściwie jest godzina. Mauno siedział przy stole, patrząc na najadę spod zapuchniętych ze zmęczenia powiek. Wytrzasnął skądś małą miednicę pełną parującej wody, obok której ułożył jakieś szmatki i inne utensylia. Oszczędził tym samym dziewczynie konieczności udania się do łaźni publicznej. Jak zwykle pomyślał o wszystkim.

Nie byli na takim etapie, żeby mogło się to komukolwiek znudzić, ale jedno było pewne – Mauno był za dobry. Opiekował się nią, dbał i robił dla niej wszystko, co tylko był w stanie, szczególnie poza domem. Najada nie miała oczywiście na co narzekać, bo żyło się tak całkiem dobrze. Wiedziała jednak, że gdyby mieli tak postępować bez podróży czy innych ubarwień, szybko popadłaby w rutynę. Jej duch, mimo że w ostatnich latach stłamszony, naturalnie wyrywał się do przygód, zabaw i niesamowitych miejsc. Póki co miała to, czego chciała, ale przecież nic nie mogło trwać wiecznie. Wiedziała, że prawdopodobnie będzie żyła o wiele dłużej niż Mauno. Morinhtarskiemu porankowi mimo wszystko udało się sprowadzić na nią czarne myśli.

- Dzień dobry - powiedział mentor Elten, podchodząc do niej, obejmując i całując bez skrępowania w usta. - Tu masz wszystko, w razie czego wołaj. W dużej sali będzie śniadanie, zejdź tam, jak będziesz gotowa - rzekł, komenderując nią nieco, ale robiąc to z dobrego serca. Odtulił się od niej i wyszedł z pokoju, rzucając jej jeszcze zmęczone, ale radosne spojrzenie.

Awatar użytkownika
Elten
Posty: 507
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

04 gru 2014, 10:37

Elten spała w zasadzie dobrze, mimo faktu, że nadal miała w głowie wspomnienie poprzedniego wieczoru. Myślała o tym dużo. Z jednej strony była ukontentowana ostatnimi wydarzeniami i w zasadzie chciała więcej i więcej Mauna, z drugiej zaś jej podejście było mało przyszłościowe, bo w końcu ona miała żyć naprawdę długo, on zaś był w takim wieku, że mógłby umrzeć w ciągu najbliższych paru lat. To nie wróżyło dobrze ich relacji.

Mimo wszelkich czarnych myśli, najada zwlekła się z łóżka, przeciągając się i ziewając szeroko. Zapowiadało się na to, że wstawanie przy jakże świetlistych porankach Morinhtaru nie będzie należało do rzeczy najprostszych. Miała jednak nadzieję, że z czasem się przyzwyczai, o ile mieliby zagrzać tu miejsce na dłużej. Obok jej łoża stała miednica z ciepłą wodą. Mauno troszczył się o wszystko. Ileż pracy i nerwów musiało go kosztować życie u jej boku. Przez chwilę pomyślała, że jest zwyczajnym obciążeniem. Uśmiechnęła się więc, ale nieco smutno, kiedy weteran ją powitał.

- Dziękuję, jesteś dla mnie za dobry, Mauno – powiedziała mu na odchodne.

Kiedy wyszedł, po prostu zajęła się sobą: pozbyła się przede wszystkim pozostałości po wczorajszych uniesieniach i generalnie odświeżyła się na tyle, na ile była w stanie. Starła po sobie podłogę i zostawiła wodę w pokoju, nie bardzo wiedząc, co ma z nią zrobić. Wysuszyła się, a potem ubrała naprędce i zeszła na dół. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że umiera z głodu. Na dole ponownie obdarzyła towarzysza uśmiechem. W zasadzie teraz nie potrafiła się nie cieszyć na jego widok.

- Co jemy?

<z/t>

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 24 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 23 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.