Dom Drejmiana

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

Dom Drejmiana

13 cze 2012, 18:00

Obrazek
Dom, a raczej jaskinia, która miała być domem Drejmiana nie odróżniała się niczym szczególnym. Właściwie jej wygląd kazał myśleć, że to jakaś skrytka dla bezdomnych pałętających się po mieście, jednak nic bardziej mylnego. Jaskinia – dom specjalnie wyglądał na melinę, aby odstraszyć niepotrzebnych gości oraz rabusiów, w końcu któż chciałby okradać jaskinię?
Delikatne światło bijące z magicznych latarni wskazywało na dwa otwory, przez które można było dostać się do wnętrza posesji. Z jednego z wejść, mianowicie tego, które znajdowało się wyżej, leciał strumyk wody, która zbierała się przed wejściem do drugiej. Woda była krystalicznie czysta, z pewnością zdatna do picia. Droga po wejściu do dziupli była dość długa, jednak na jej końcu widniały potężne wrota, które zdecydowanie nie były częścią skały. Zostały tutaj wykłute z niemalże idealną precyzją. Bogate zdobienia robiły wrażenie na tych, którzy mieli okazje je zobaczyć, było to jedyne (widoczne) wejście do posesji.
Doświadczony mag z pewnością mógł wyczuć magiczną aurę otaczającą dom, a znajomość run i glifów mogła w tym przypadku okazać się bardzo przydatna. Drzwi były pokryte wieloma wzorami, niektóre z nich z pewnością nie były tylko wzorami. Już na pierwszy rzut oka wyglądały niecodziennie, nasączone magią.
Zwisające stalaktyty oraz różnej wielkości stalagmity dodawały uroku owej jaskini, a granatowe światło magicznych latarni stwarzało lekko senną, ciepłą atmosferę. Iluzjonista zdecydowanie wiedział co robi zamieszkując taki teren, był on wręcz idealny do zabawy gośćmi, który zapędzili się w zakamarki tego naturalnego placu zabaw. Każda istota, która jednak zdecyduje się wkroczyć w progi domu maga musi mieć się na baczności.
Kanał prowadzący do drzwi wyglądał na wydrążony, było na nim wiele nierówności, które mogły okazać się zdradliwe. Drejmian uwielbiał sztuczki i z pewnością wiedział co robi toteż nic co widzieli podróżnicy nie mogło być pewne.
Odrobina rozsądku w tym przypadku nie zaszkodzi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

14 cze 2012, 22:26

No i prysł plan o wskoczeniu do domu przez okno, lub rozwaleniu drewnianej ściany mocniejszym kopniakiem. Had stał przed jaskinią. Jaskinią! W tym mieście ludzie potrafili zrobić sobie lokum wewnątrz zimnej, wilgotnej skały. Ciekawe po co? Czyżby ich cel zdawał sobie sprawę, że będzie musiał przyjmować nieprzychylnie nastawionych gości? Kto wie. W każdym razie, trzeba było zmienić ogólny zarys planu.
Były dwa wejścia, i ciężko byłoby zdecydować, które z nich wybrać. Had podejrzewał, że oba mogą być naszpikowane pułapkami, z mimo to żadne z nich nie musi prowadzić do wnętrza. To całkiem sprytne, człowiek widząc jedno przejście, pomyślałby "hmm, tylko jedno wejście, pewnie jest tam jakaś pułapka, muszę poszukać sekretnego korytarza", zaś widząc dwa, z góry zakłada że jedno jest bezpieczne. Od razu eliminuje możliwość istnienia jeszcze jednej ścieżki do serca domu.
Ewentualnie oba wejścia są zaminowane, ale w sposób który pozwala przejść osobie, która rozumie działanie pułapek. Lub oba przejścia są czyste… za dużo czasu Had tracił na rozważania. Trzeba było działać!
Tylko jeszcze jedna, mała zwłoka. To mogłoby potem sprawić pewne problemy.
Od wyjścia z karczmy, podążały za nim dwie pary stóp, Nikol i ktoś jeszcze, chyba nie Elathorn. Had wiedział, że nie uda mu się wytłumaczyć jego towarzyszą, że jedna osoba starczy do wykonania tego zadania. A jeżeli to pułapka– strata w ich grupie będzie mniejsza.
Zza rogu wyłoniła się para szybko poruszających się osób, Nikol plus, uwaga, drugi wampir. Istota bez zapachu, blada, szczupła. Ich misja coraz bardziej zaczynała przypominać bankiet, a to mogło pokrzyżować jego plany. Jeżeli para tych napaleńców dorwie się do obiektu ich poszukiwań, nic z niego nie zostanie, dobrze będzie jeżeli nie rzucą się również na Hada. Trzeba mieć się na baczności.
Oczy Hada zapłonęły delikatnym, mgliście niebieskim płomykiem, i po woli zlustrowały jaskinie. Skupił się również na swoim węchu, w tej misji każdy zmysł będzie potrzebny.
Pójdę głównym wejściem. Chwilę może zająć mi zbadanie zaklęcia, które znajduje się w przedsionku, ale gdy uda mi się je zneutralizować, bezzwłocznie wkroczę do akcji. Idźcie górą, nie wiem co potraficie, i jak macie zamiar z nim walczyć, ale, na wszystkich Bogów, nie naróbcie tu hałasu, ani magicznego pola bitwy. Im szybciej, i ciszej, tym lepiej. Jeżeli strażnicy zorientują się że coś się tu dzieje, nie wyjdziemy z tej jaskini żywo.
Ruszył, po woli i ostrożnie, wyminął kałużę z wodą, i skierował się do dolnego, większego przejścia, wspomagając się swoim wzrokiem, by znaleźć zaklęcie, którego energie poczuł chwilę wcześniej. By zneutralizować glify, potrzebował chwili czasu, by zrozumieć w jaki sposób zostały stworzone, i jak działają. Jedna ręka, w razie czego, spoczywała w pobliżu noża zawieszonego za pasem. Nigdy nic nie wiadomo.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

15 cze 2012, 22:20

Jak na wampiry przystało poruszali się bezszelestnie, szybko i lekko. Nietrudno było dogonić Hadaretha. W miarę pokonywania kolejnych przecznic światło latarni robiło się coraz bardziej mdłe i przygasało. Nadciągnął zmierzch w Morinhtarze. Tylko po tym jego mieszkańcy rozpoznawali noc…a właściwie czas na sen. W ten sposób Magowie Akademii wybijali rytm życia swoich podopiecznych. Mogli go dowolnie wydłużać bądź skracać. Przyzwyczajeni do pewnych czynności określanych niewidzialną magiczną siłą mieszkańcy, szybko dostosowywali się do zmian. Byli niczym bezwolne marionetki w lalkarskim teatrzyku. I jakkolwiek Nikol podobała się Rebelia, gdzie nie świeciło zabójcze słońce, obawiała się, że mogłaby stać się jedną z kukiełek.
O ile już ją nie była. Tańczyła tak, jak zagrał Protektor. Pociągał za sznurki i oto właśnie stanęła nieopodal domu Drejmiana.
Domostwo takiego ekscentryka, jakim Drejmian jawił się w jej wyobraźni, pasowało jak ulał. Wydrążano w skale jaskinia otulona mglistą otoczką była naprawdę klimatycznym miejscem. W takiej pieczarze mógł mieszkać zgrzybiały staruszek, goły i wesoły jak go bogowie stworzyli, pożywiający się korzonkami, wiodąc swój pustelniczy żywot. Choć kto wie, co tam się kryło. Może wnętrze pełne luksusu i przepychu? Westchnęła cicho. Była zmęczona całą tą "misją".
Tak, jak Had, przyjrzała się miejscu bardzo uważnie. Wsłuchała się w szum strumyczka, który spływał z wyższego otworu.. Czy było to naturalne wywierzysko? Czy…no tak, tu wszystko mogło być iluzją. Cholernie odczuła brak Elathorna. Teraz jeszcze Had rzuciła parę wskazówek i zostawił ją samą. Niby z Arnadem ,ale Rakverin w ogóle nie był w temacie. Poczuła się nagle słaba.
W istocie była. Liczyła na pradawną krew wampira. Pragnienie wypalało ją od środka. Choćby najmniejsze użycie Nicości mogło ją zabić. Słaba i głodna. Potrzebowała krwi. Choćby miała być to krew Drejmiana. Miała ochotę wbiec do środka. Odezwał się w niej silny instynkt łowcy. Wbiec, wywęszyć i wyssać co do kropelki.
Musiała się otrząsnąć z opanowującego ją amoku. Zerknęła na Rakverina, po czym z eks królowej, zmieniła się w dzikuskę, jaką znał ją Hadareth. Potrzebowała odrobiny siły i gibkości swego ciała, by móc wspiąć się na wysokość drugiego otworu niczym pantera. Czarna jak noc. Jej dłonie i stopy opierały się na wręcz niewidocznych występach i szczelinach skały. Magiczne impulsy miasta i miejsca przechodziły jej ciało w nieprzyjemny sposób. Nie miała pojęcia, czy tego wejścia chronią zaklęcia ani też, czy sam otwór jest tylko wizją, którą serwował im na śniadanie Drejmian. Z pewnością wiedział, że tu są. Wiedział, co zamierzają.
Czemu jednak skradają się, jak złodzieje? Nikol ściągnęła swe piękne brwi i zacisnęła usta. Powinna być tu gościem. Wszak ich "ofiara" byłaby rada mając nie tylko informacje, ale i samą królową-zdrajczynię w swych łapskach. Jedno było pewne – nie bała się go. Choć być może powinna. Miała zbyt dużo do stracenia. Pamiętała jednak o Protektorze. Musiała go zdobyć – jako sojusznika. Nieważne, w jaki sposób. A pierwszym krokiem miała być śmierć Drejmiana.
Ten sukinsyn musi zdechnąć – pomyślała zbliżając się do górnego wejścia.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

18 cze 2012, 13:32

MG

Nikol ruszyła w drugie z wejść, Hadareth zaś w pierwsze. Oboje niepewni tego co widzą oraz czego mogą się spodziewać. Wszak eks-królowej nie groziła śmierć z ręki iluzjonisty, była zbyt ważna, by pozwolić sobie na zabicie jej. Had mógł nie mieć tyle szczęścia, jednak czy Drejmian jest na tyle silny, by poradzić sobie z mutantem, którego mocy nie zna do końca nawet on sam?
Zadanie nie miało być łatwe, ale nie miało też być sprawdzianem ich sił fizycznych. Mistrz iluzji przygotował dla swoich gości wiele niespodzianek, do których potrzebna będzie silna wola oraz rozwaga. Nie ważne jak dobry jest iluzjonista, jego magia ma swoje limity. Iluzja zawsze pozostaje iluzją, tęgi umysł potrafi odróżnić prawdę od fałszu, w każdym stworzonym obrazie, każdej zjawie jest jakaś luka, nie jest idealna.
Nikol wspięła się bez problemu, niczym drapieżnik polujący na swoją ofiarę, dosłownie i w przenośni. Z głodem pulsującym w jej głowie można się było spodziewać, że jak tylko będzie miała okazję rzuci się przeciwnikowi do gardła i będzie próbować wyssać z niego całe życie. To mogło ją zgubić. Ją oraz całą jej drużynę. Drejmian zdawał sobie sprawę ze stanu w jakim znajdowała się zdrajczyni i z pewnością miał już co do tego kilka planów. Instynkty powoli brały górę nad rozumem, zamieniała się w bestię, jednak nie poddawała się. Jej silna wola do tej pory była nieugięta, jednak to tylko kwestia czasu, gdyż nie ma nic bardziej strasznego nad głodnego wampira. Podczas gdy wraz z Hadem rozdzielili się, Nikol zgubiła swego przyjaciela, również wampira. Nie myślała teraz jednak o tym. Jej cel był jasny: jak najszybciej zabić maga i się zmyć. Plan zdobycia sympatii Protektora był teraz dla kobiety priorytetem. Górna droga zmniejszała swoją średnicę w miarę przebytego dystansu. Strumyk płynął delikatnie muskając stalagmity ochładzając nieco atmosferę, uspokajając zmysły cichymi dźwiękami. Trochę to trwało, jednak dotarła do dziwnego miejsca, w którym były drzwi. Nie były takie same jak te niżej, jednak również były bogato zdobione. Kiedy Nikol się do nich zbliżyła, pojawił się napis, który wyglądał jakby był utworzony z krwi: "Życzę miłego pobytu…", a po chwili spłynął w dół drzwi znikając, jakby wessany do środka.
Natomiast Hadareth nie miał tak łatwej przeprawy. Na swojej drodze mógł napotkać na różnorakie pułapki, w końcu martwy czy żywy, nie robił wielkiej różnicy, gdyż magowie w obu przypadkach zapewne rzuciliby go na stół, by mógł służyć swym ciałem nauce. Mutant musiał mieć się na baczności, Drejmian miał związek z magami panującymi w tym mieście, w tym przypadku był to dla niego spory kłopot.
Szedł, bardzo ostrożnie, oczekując nieoczekiwanego, jednak nikt nie jest bez wad. Jedna z pułapek została uaktywniona, a przynajmniej tak się wydawało. Wielki pień leciał w stronę Hada, który nie miał szans przed nim uciec, jednak nie stracił zimnej krwi. Kiedy mutant miał okazję do zareagowania, pień rozpłynął się w powietrzu, a wraz z jego zniknięciem słychać było śmiech.
Widocznie zamierzał pokazać "Mgiełce", który od początku zakładał szybką śmierć przeciwnika, że nie należy nie doceniać jego iluzjonistycznych zdolności. Jednak i Hadowi udało się dotrzeć do drzwi. Te były mosiężne, pokryte o wiele większymi zdobieniami, od których biła magiczna energia. To zapewne ta energia nie pozwalała Protektorowi wedrzeć się do wnętrza pomieszczenia.
Oboje byli teraz przy wejściu do domu Drejmiana, zdaje się, że iluzjonista od początku założył, że się rozdzielą, i miał rację. Mieli wkroczyć na jego teren, jego plac zabaw. Czy ich wola wytrzyma? Czy zdołają odróżnić prawdę od iluzji? Hadareth był skupiony, nadal niewytrącony z równowagi, Nikol zaś coraz bardziej odczuwała pulsujący głód powoli opanowujący jej ciało i umysł.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

27 cze 2012, 16:48

Brnęła w głąb jaskini na czworaka. Tunel coraz bardziej się zwężał. Czuła jak draperie stropu ocierają się ostro o jej plecy. Miała na sobie płaszcz, który chronił ją nie tylko przed otarciami, ale i przed wilgocią. Nawet, jeśli jednak ramiona i plecy miała obnażone, chropowato zakończona skała i tak nie była w stanie przebić wampirzej skóry. W nieustannej wędrówce towarzyszył szmer strumyka, który wbrew pozorom, wcale jej nie uspokajał.
Korytarz dłużył się strasznie. Włosy zdążyły już poskręcać się w fale i przylepić do czoła. Jednak żadne inne odczucie nie mogło przyćmić jednego. Pragnienia. Nie chciała o nim myśleć. Starała się skupić na drodze, jaką miała do przebycia. Nie szykowała planu, bo wobec iluzji, każdy plan był zawodny. Wiedziała tylko tyle, że choćby miała konać z głodu, nie może rzucić się Drejmianowi do gardła. Przynajmniej nie od razu. Po pierwsze, wcale nie musi go spotkać. Może tylko ujrzeć hologram…albo kogoś innego, kto przyjmie obraz Drejmiana. Ba! Przecież ona nawet nie wiedziała, jak iluzjonista wygląda! A nuż, byłby to jeszcze Had? Był jej jedynym sprzymierzeńcem w tej cholernej misji.
Te myśli zmusiły ją do biegu innym torem. Może ów wróg okaże się lepszym przyjacielem od Protektora? Jeśli ten drugi był w złych stosunkach z Akademią, to Drejmian wręcz przeciwnie. A przychylność Akademii przydałaby się niezmiernie w odzyskaniu tronu. Biorąc pod uwagę, że cenniejsza dla nich obu była żywa niż martwa, miała okazję to wybadać…
Rozważania przerwała kolejna fala głodu. Organizm domagał się świeżej, ciepłej krwi. Zatrzymała się, by przeczekać swoisty ból. Łudziła się, że Drejmian zechce ją żywą, a wtedy będzie musiał ją nakarmić. Jej ciałem targnęły spazmy.
Po dobrej chwili ruszyła dalej. Odzienie chłonęło wilgoć jak gąbka, nie pozostawiając na eks królowej suchej nitki. Tunel był już tak ciasny, że posuwanie się naprzód trwało dłużej. Pomimo gęstej ciemności, Nikol doskonale widziała każdy szczegół. Dary Dziecka Nocy po raz kolejny okazały się niezwykle przydatne. Jedyny element, który błyskał w mroku, stanowił amulet z piaskowego szkła. Drobinki w nim zamknięte, najpierw poruszały się leniwie, lecz w miarę, jak oddalała się od wejścia, zaczęły wirować coraz szybciej. Brnąc ze spuszczoną głową, poczuła, jak medalion delikatnie wibruje. Przystanęła i podniosła spojrzenie przed siebie.
Na końcu korytarza ujrzała drzwi. Już z tej odległości spostrzegła bogate zdobienia. Widać Drejmian lubił wykwintną ornamentykę. O czym mógł świadczyć przepych łączony z surowością zimnego kamienia?
Nie pozostawało nic innego, jak podejść bliżej i pchnąć wrota. Zanim jednak to uczyniła, przywitał ją słodki napis. Dosłownie i przenośni. W pierwszym odruchu miała ochotę przypaść do drzwi i zlizał z nich spływającą krew. Chłodny rozum, a w zasadzie jego resztki, te najsilniej zakorzenione, wstrzymały jej popędliwe zachowanie. Piękna sztuczka.
Królowa zastanawiała się, czy powinna otworzyć wrota. Dokładnie przeszukując wzrokiem oraz dłońmi otoczenie, nie znalazła żadnej dźwigni ani tajemnego przejścia. Nie było innego wyjścia. Nie okazując słabości, z twarzą niewyrażającą cienia emocji, pchnęła drzwi, czekając na iluzję, jaką za sobą kryły.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

03 lip 2012, 23:44

Gdyby Had miał brodę, zaczął by sobie teraz w nią pluć. Jak mógł nie zauważyć, że ten kołek to iluzja? Czyżby Drejmian był na tyle potężnym iluzjonistą, że potrafił odwzorować nawet naturalny przepływ energii w drewnie, czy w jakimkolwiek innym materiale? Jeżeli tak, to ten fakt bardzo komplikował całą misję. Mimo wszystko jedno oko Hada nadal jarzyło się na niebiesko, nadając mu niespotykany wygląd.
Coraz ostrożniej stawiał kroki, obawiając się kolejnej, tym razem być może o wiele niebezpieczniejszej pułapki, nieustannie zmierzając do masywnych drzwi, kryjących za sobą wejście do nory pająka. Pająka, bo tak właśnie Had widział teraz postać Drejmiana. Ukryty gdzieś w cieniu, śledzący ich po drganiach swej pajęczyny, gdzie jeden nieostrożny krok może być opłakany w skutkach.
Szorstka ręka wojownika delikatnie przejechał po zdobieniach wrót, jakby dłoń samoistnie rwała się by odczytać wyryte znaki.
Had najpierw rozejrzał się wokół, przyświecając delikatnie jednym okiem, by widzieć drugim. Szukał drobnych zapadni, cienkich linek które mogłyby zwalniać mechanizmy, niewielkich otworów przez które mogłyby lecieć zatrute strzałki. Pęknięć w ścianach sygnalizujących o możliwości istnienia tajnego przejścia, lub ewentualnie pułapki, która mogłaby go zmiażdżyć.
I tak musiał zaryzykować. Drzwi chroniło zaklęcie, chyba nie bezpośrednio podtrzymywane, więc tym prostsze do zdjęcia. Położył jedną dłoń na powierzchni wrót, i delikatnie zanurzył, teraz eteryczne, opuszki palców. Nie mógł się spieszyć, szukał najsłabszego ogniwa czaru, wypatrywał również połączeń z innymi zaklęciami, być może pułapkami, które mogłyby sprawić kłopot. Nie połączył się od razu z zaklęciem, poczekał aż wszystko z grubsza sprawdzi, co chwilę mu zajęło. Gdy był prawie pewien, że poradzi sobie z strażniczym zaklęciem, spróbował szybko, jednocześnie zablokować kilka miejsc przepływu magii, by zachwiać strukturę czaru i ostatecznie rozbić go na kawałki. Mięśnie, w razie czego, zostały napięte. Gotów był w każdej chwili cofnąć rękę, gdyby jednak jego plan się udał, szybkim kopniakiem otwiera drzwi, chowa się na chwilę za jednym, nieotwartym skrzydłem, a dopiero potem wchodzi do środka.
Arnad Rakverin
Posty: 21
Rejestracja: 20 mar 2012, 17:12
GG: 3732716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25889&highlight=

27 lip 2012, 18:10

Arnad specjalnie chciał zgubić Nikol oraz jej drugiego kompana Hada. Miał szeroką nadzieję że iluzjonista który tutaj mieszka będzie miał nieco lekkie zaskoczenie jeśli zobaczy że na jego drodze stanie naprawdę silny przeciwnik. Mimo swojej długiej egzystencji, pierwotny wampir wiedział że nie można lekceważyć nawet śmiertelników z darem magicznym. Poruszając się bezszelestnie, wszedł do jaskini i starał się odnaleźć na początku Nikol, która była głodna i spragniona odzyskania sił do dalszej walki i poszukiwania swojego przeciwnika. Dał jej słowo że jej pomoże, więc musiał zdecydowanie dać jej trochę swojej krwi. Używając swoich zmysłów wampira, starał się wytropić Nikol na tyle aby móc bezszelestnie się do niej zakraść. Używając swojej niezwykłej szybkości, pojawił się za Nikol i nadgryzł sobie swój nadgarstek, następnie, przyłożył jej dość szybko do ust. Starał się to zrobić niezwykle szybko i bezszelestnie. Miał te świadomość ze iluzjonista może mieć już świadomość że nowa osoba zawitała do jego pomieszczenia. Karmiąc wampirzyce swoją krwią, miał na celu to aby odzyskała jak najszybciej swoje siły. Jego krew był bardzo stara i wiele wampirów było spokrewnione z jego linią krwi. Dlatego teraz Nikol miała szansę zasmakować prawdziwej siły. W odróżnieniu do krwi śmiertelnika, krew wampira tak starego jak on była jak nieżywa esencja, jednak ciągle dająca dużą siłę. Gorąca jak wrzątek i przyciągająca tak że nie można było się oderwać. W czasie gdy karmił wampirzyce krwią, oparł swoją głowę o jej ramię i uśmiechnął się do siebie szyderczo. Oczy Arnada zmieniły się w niezwykle czerwono ciemne, zupełnie jak u demonicznej postaci z najdalszych zakątków piekła. Dając upić dziewczynie krew, czekał aż skończy, jednak dał jej do zrozumienia otwarcie aby nie przesadzała. Wampir i tak sam będzie musiał pożywić się na tym śmiertelniku za jakiś czas. Na obecną chwilę chciał mieć w swojej ekipie całkowicie sprawną była królowa, której dał słowo że pomoże. Na przypomnienie, wampir odezwał się do dziewczyny tak aby się opamiętała
-Pamiętaj aby poskromić również swoją bestię, od tego zależy jak będziesz wyglądać w moich oczach Nikol. Póki co pij i delektuj się moją krwią jak tylko możesz. Twoją zapłatą będzie mężczyzna którego będziesz musiała mi ofiarować w momencie gdy go odnajdziemy. Krew śmiertelnika jest w pewnym momencie teraz dla mnie ważna
Mówił to szeptem, aby iluzjonista miał przeczucie że Arnad jest aktualnie w słabej formie. To miało go jedynie zgubić. Chciał go zaskoczyć swoimi umiejętnościami oraz siła jaką posiadał. Tak to miał być kluczowy moment gdy dojdzie w końcu do ich spotkania.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

31 lip 2012, 16:14

MG
Iluzje. Iluzje zawsze są takie same. Istnieją po to, by zwodzić, po to, by siać zamęt w umysłach nieprzyjaciół, by pod ich wpływem zabijali swoich przyjaciół widząc w nich to, czym naprawdę nie są.
I tym razem miało tak być, jednak Drejmian miał inne plany dla Nikol, inne zaś dla Hada.
I chociaż trzeci gość starał się dotrzeć tu cicho i niedostrzeżenie, był na jego terenie, tutaj nic się przed nim nie ukryje.
Drzwi otworzyły się przed Nikol i wręcz wciągnęły ją wewnątrz. Musiało to być dla niej nie lada zdziwieniem, skoro ktoś, kogo mieli zabić, po prostu wciąga ją wewnątrz swego domu, bez jakichkolwiek utrudnień. Czy na pewno ten iluzjonista był tylko prostym iluzjonistą, prostym do wyeliminowania? Czy Protektor mówił prawdę? Czy może to tak naprawdę było ukartowane od początku? Sprytny plan, sprytnych ludzi. To mogło się źle skończyć.
Arnad zaś, tak jak przypuszczał, ruszył dokładnie tropem Nikol. Może, gdyby bardziej docenił gracza, nie naciąłby sobie teraz ręki i począł karmić królową, którą ledwie zobaczył. Zapach się zgadzał, prastary wampir w tym przypadku okazał się nieomylny, jednak wampirzyca, zamiast pić, odwróciła głowę o 180 stopni, uśmiechnęła się do Arnada.
– Nie lubimy tutaj nieproszonych gości, szczególnie takich, którzy są w stanie zagrozić bezpieczeństwu naszej… misji – po powiedzeniu tego zniknął, a wraz z tym słuchać było głośny dość śmiech. Śmiech ten zachwiał delikatną jaskinię, niektóre ze stalagmitów pospadały, inne zaś zawisły w bezruchu. Dla wampira tego pokroju to nie powinien być problem, jednak zadanie stawało się z chwili na chwilę coraz trudniejsze i bardziej zakręcone. Drzwi były zamknięte, widocznie prastary nie miał tyle szczęścia co eks-królowa i będzie musiał naprawdę się postarać, aby otworzyć owe drzwi.
Nikol znalazła się w środku, a to co widziała, zaparło jej dech w jędrnych piersiach. Wnętrze stylizowane było na styl pałacowy, bogate zdobienia, dużo szczegółowych dupereli… Ale zaraz… To zbyt bardzo przypominało pałac, który przez długi czas był jej. Nie było idealnie odwzorowane, ale jednak… Na tyle dobrze, aby przywołać wspomnienie i poczucie powinności. Głód dawał się teraz we znaki. Trawił ciało wampirzycy od wewnątrz, czuła się, jakby płonęła żywym ogniem, jednocześnie słabnąc. Utrata kontroli w tym momencie była tylko kwestią czasu. Wyglądała na zawiedzioną, ponieważ jej nowo poznany przyjaciel, chociaż obiecał pomoc, to jednak widocznie nie zamierzał jej udzielić. Przynajmniej tak to wyglądało z jej perspektywy.
Hadareth grzebał ręką w drzwiach, starał się być delikatny, jednak widocznie dotknął coś, czego nie powinien. Impuls energii strzelił wprost na mutanta, paraliżując go. Przynajmniej wyglądało to na paraliż. Był on jednak chwilowy, nie wiadomo, czy za sprawą iluzji, czy to był prawdziwy środek odurzający. Drejmian wydawał się być mistrzem iluzji, znał się na przepływie energii w przedmiotach, które okazywały się być jego iluzjami. Jego magia była prawie niewykrywalna. Prawie… Gdyż każda iluzja ma słabe strony. To tylko kwestia czasu, w którym okaże się , co nią było, a co nie. Znajomość iluzjonisty na magii była imponująca i zdecydowanie zbyt łatwo z nim nie będzie. Protektor wydawał się być jeszcze potężniejszy, niż z początku, skoro zdawał się być pewien, iż śmiałkowie poradzą sobie z niebezpieczeństwem. A może… Może taki był plan?
Pewność… W tym momencie nie posiadali nawet tego. To mogła być pułapka, jednak było za późno, aby się wycofać.
Na drzwiach przed Hadem, tak jak i przed Arnadem pojawiły się słowa. Wyglądało, że aby wejść, musieli rozwiązać zagadkę. Brzmiała ona następująco:
Jest brązowe, z czasem staje się białe, czasem użyźnia glebę, zaś czasem jej szkodzi. O czym mowa?
Z minuty na minutę stawało się coraz dziwniej. Czy eks-królowa poradzi sobie z głodem? Czy jej "przyjaciele" rozwiążą zagadki, i co najważniejsze, czy ponownie odnajdą Nikol? Zbyt wiele niewiadomych, czas działa na niekorzyść. Byli na jego terenie. On był mistrzem kukiełek w tym przedstawieniu…
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

04 wrz 2012, 11:32

Gdy tylko dotknęła dłonią skrzydła drzwi, gdy je pchnęła, wnet się uchyliły i wessały wampirzycę do środka. Nieznana siła nie ceregieliła się z Nikol, nie patrząc na to czy była niegdyś królową czy nie. Najwyraźniej gospodarz tego osobliwego domostwa niewiele robił sobie z jej tytułu i pozycji, która i tak utraciła znaczenie na ziemiach Autonomii. No chyba, że ktoś zechciałby się sprzeciwić, niczym Lokent, panującej władzy grzejącej tyłek w znienawidzonym Wolenvain. To wtedy ranga Nikol, jako byłej władczyni, mogła znaczyć coś więcej i posłużyć, choćby dla wzbudzenia niepokoju lub strachu. Mogła być naprawdę użytecznym pionkiem w szachowej rozgrywce, jeśli ktoś zechciałby takową podjąć.
Tymczasem wampirzyca leżała rzucona na posadzkę nowego pomieszczenia, które – gdy uniosła głowę i wzrok – było łudząco podobne do miejsca, w którym spędziła niegdyś dużo czasu. Parę sekund zajęło Nikol rozpoznanie roztoczonego przed nią widoku. Niestety palący głód bardzo ją dekoncentrował. Głodny wampir stawał się zdecydowanie mniej groźny, a wycieńczony wampir – niemal bezbronny. Nikol przeżywała podobny okres. Był oto bodajże po pierwszym najeździe wojsk Imperium na ziemie Autonomii. Było zbyt wielu rannych, zbyt wielu zabitych. Miejsca, które winny być często uczęszczane – opustoszały. Polowanie stało się nie lada wyzwaniem. Jednak potem, kiedy wszystko powoli wracało do normy – siła i witalność młodziutkiej krwiopijczyni również powróciła.
Wciąż nie mogła zrozumieć, jak pozwoliła na doprowadzenie się do takiego stanu? Teraz, w Morinhtar?! Niepotrzebny był pojedynek z Elathornem…To on pozbawił jej dużej ilości energii, którą musiała uzupełnić. Zregenerować. A końska krew była jedynie przystawką w porównaniu z krwią istot rozumnych. Rasa nie miała większego znaczenia, choć wiadomo, że zdrowsza była ta czysta – elfia, ludzka, nawet krasnoludzka. Ale w tym wypadku, w tej sytuacji Nikol nie wzgardziłaby nawet posoką orków czy trolli.
Patrzyła na zdobienia ze starannością odwzorowane w iluzjonistycznej wizji. Bo Nikol nie dała się zmylić. Wstała, uśmiechnęła się i zaśmiała krótko, acz nieco opętańczo. Zawirowała na środku patrząc na salę tronową. Do walki o zdrowy rozsądek, prócz niego i pragnienia, dołączyła żądza władzy. Mogłaby teraz usiąść sobie na tronie, by poczuć się jak dawniej. Może nawet ta magiczna zasłona dałaby jej poczucie siły i potęgi. Iluzję władzy…
Nieświadomie zbliżała się do tronu, lecz zimna krew zatrzymała ją w pół drogi. Czy tego właśnie chce Drejmian? Czy stworzył taką, a nie inną wizję by wyśmiać eks-królową? Już po krwawym napisie poznała, że iluzjonista ma kaprys zabawić się kosztem jej ukrytych pragnień. Jak na razie nieźle sobie radził. Odgadnięcie, czego pożąda wampirzyca nie było trudne. Ale poza krwią i koroną istniały też inne żądze, o których Drejmian wiedzieć nie mógł. A przynajmniej tak wydawało się pięknej Nikol.
Natłok myśli zagłuszył ból powodowany głodem. Czuła, jakby od wewnątrz trawił ją ogień. Wiedziała, że im szybciej nie zaspokoi pragnienia, tym trudniej będzie opanować myśli i podejrzenia. Do tego zmierzał mag? By robiła to, co on zechce? Zapewne. Nie mogła poddać się próbie. To jej siła woli miała być silniejsza! To ona ma udowodnić, że jest właściwą władczynią!
Tchórzu – wysyczała – Tchórzu ukryty za zasłoną swej magii. Aż tak obleciał cię strach, że chowasz się za pięknymi wizjami? – chciała sprowokować Drejmiana do jakiejkolwiek odezwy.
Nadal nie była pewna, czy winna ufać słowom Protektora. Kto był wrogiem, a kto przyjacielem? I do czego była im aż tak potrzebna?
Arnad Rakverin
Posty: 21
Rejestracja: 20 mar 2012, 17:12
GG: 3732716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25889&highlight=

06 wrz 2012, 18:02

Wampir zaśmiał się lekko, po czym powiedział dość konkretnie i z wielką pewnością siebie.
-Nie należę do tych osób które są w jakikolwiek sposób cierpliwe pod czas walki, i możesz mi wierzyć że to nie działa na twoją korzyść mały tchórzu. Jeśli tylko cię dopadnę w swoje ręce, wypatroszę cię w najbardziej brutalnym stylu. Najpierw powyrywam ci wszystkie kończyny, a na końcu kiedy będziesz już tylko marnym ścierwem, wyrwę ci wszystkie wnętrzności które wyrzucę na pokarm dla kotów. Mam nadzieję że dotarła do ciebie waga tych słów, ponieważ ja nie jestem tym kogo będziesz mógł sobie tak po prostu wykiwać. Nie daruje ci życia i nie dam ci propozycji. To chyba racjonalny dowód na to że czeka cię po prostu śmierć.
Po tych słowach Arnad dość uważnie rozejrzał się w koło i przeanalizował doskonale wszystko co znajdywało się w pomieszczeniu. Swoim łowczym nosem, starał się wyczuć osobę śmiertelną w tym pomieszczeniu iluzji i znaleźć jej dokładne położenie. Można by powiedzieć ze miał już dość tej zabawy i chciał przejść do konkretów. Dlatego nie czekając ani chwili dłużej po prostu pochłonął się całkowicie ogromnym skupieniem, i zaczął jakby szeptać pod swoim ustami wampirze zaklęcie. Chciał jak najszybciej pozbyć się ten iluzji, jednakże użył do tego cierpliwości oraz dużej zaradności jaką miał prawie od zawsze. Skupiony, przymknął nieco oczy aby nie być rozpraszany przez iluzje i zaczął po prostu wymawiać zaklęcie. Miał na celu stworzenie Bariery która odłączy go od iluzji. Przez Arnada przepływała aktualnie duma oraz pewność swojej siły. W końcu miał ponad trzy tysiące lat i zaliczał się do wampirów prawie najstarszych na tej ziemi. Nie mógł w żaden sposób okazać słabości temu iluzjoniście. Wykorzystując większość zasobów swojej siły starał się rozproszyć iluzję dla swoich oczu. Bardzo dokładnie wymawiał każde słowo owego zaklęcia tak aby stworzyć niezwykle dużą barierę która nie będzie mogła się przebić przez iluzję przeciwnika. Z czasami mówił słowa o wiele głośniej z dużą pewnością aby miały one niezwykle dużą moc. Wiara w to co robił, była tak naprawdę największym kluczem do tego aby zaklęcie wyszło w jak najlepszym stylu. Głośne wymawianie formuł miało również rozproszyć szepty iluzjonisty, jeśli ten miał by zamiar w jakikolwiek sposób go rozpraszać. Jeśli ich przeciwnik zlekceważył wampira, była to jego jedyna szansa na to że może go w końcu zaskoczyć swoją siłą. Do swojej świadomości wampir przyjął jednak to że nie będzie miał zamiaru z Iluzjonistą konwersować, po prostu jeśli znajdzie się okazja na zabicie go, zrobi to jak najszybciej się da. Wampir wkładał całą swoją siłę i całą swoją wiedzę na temat zaklęcia tak aby miał jak najlepszy efekt, nie chciał sobie pozwolić na to aby cokolwiek mu nie wyszło. Musiał przezwyciężyć i tego trzymał się praktycznie przez cały czas. Wiedząc że jeśli rozproszy iluzję, będzie mógł spokojnie uratować każdą z tych osób jaka była w tej chwili uwięziona, w tym samą Nikol która najprawdopodobniej była już obezwładniona lub wpakowana w zupełnie inną iluzję niż sam Arnad. Na korzyść starożytnego wampira wpływało to że był odporny na iluzje i na magiczne sztuczki które mogą zamydlić komuś oczy. Jednak tutaj wszystko wybiegało poza normy, więc trzeba było to wzmocnić. A tym właśnie było wzmocnienie po przez stworzenie elitarnej bariery która mogła by zniwelować iluzję maga tak aby Arnad mógł przejść w końcu do działania . Z niezwykłym za angażowaniem oraz pewnością siebie, starał się aby wszystko poszło po jego myśli. Na koniec gdy już kończył swoje zaklęcie i wdrążał je w życie, po prostu powiedział, otwierając na koniec oczy.
-Dość tych gierek w hasła i dziwne słowa, czas zacząć łowy mój przyjacielu…

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 23 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 21 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.