Dom Drejmiana

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

Dom Drejmiana

13 cze 2012, 18:00

Obrazek
Dom, a raczej jaskinia, która miała być domem Drejmiana nie odróżniała się niczym szczególnym. Właściwie jej wygląd kazał myśleć, że to jakaś skrytka dla bezdomnych pałętających się po mieście, jednak nic bardziej mylnego. Jaskinia – dom specjalnie wyglądał na melinę, aby odstraszyć niepotrzebnych gości oraz rabusiów, w końcu któż chciałby okradać jaskinię?
Delikatne światło bijące z magicznych latarni wskazywało na dwa otwory, przez które można było dostać się do wnętrza posesji. Z jednego z wejść, mianowicie tego, które znajdowało się wyżej, leciał strumyk wody, która zbierała się przed wejściem do drugiej. Woda była krystalicznie czysta, z pewnością zdatna do picia. Droga po wejściu do dziupli była dość długa, jednak na jej końcu widniały potężne wrota, które zdecydowanie nie były częścią skały. Zostały tutaj wykłute z niemalże idealną precyzją. Bogate zdobienia robiły wrażenie na tych, którzy mieli okazje je zobaczyć, było to jedyne (widoczne) wejście do posesji.
Doświadczony mag z pewnością mógł wyczuć magiczną aurę otaczającą dom, a znajomość run i glifów mogła w tym przypadku okazać się bardzo przydatna. Drzwi były pokryte wieloma wzorami, niektóre z nich z pewnością nie były tylko wzorami. Już na pierwszy rzut oka wyglądały niecodziennie, nasączone magią.
Zwisające stalaktyty oraz różnej wielkości stalagmity dodawały uroku owej jaskini, a granatowe światło magicznych latarni stwarzało lekko senną, ciepłą atmosferę. Iluzjonista zdecydowanie wiedział co robi zamieszkując taki teren, był on wręcz idealny do zabawy gośćmi, który zapędzili się w zakamarki tego naturalnego placu zabaw. Każda istota, która jednak zdecyduje się wkroczyć w progi domu maga musi mieć się na baczności.
Kanał prowadzący do drzwi wyglądał na wydrążony, było na nim wiele nierówności, które mogły okazać się zdradliwe. Drejmian uwielbiał sztuczki i z pewnością wiedział co robi toteż nic co widzieli podróżnicy nie mogło być pewne.
Odrobina rozsądku w tym przypadku nie zaszkodzi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

09 wrz 2012, 20:17

Może i Had nie był mistrzem w manipulacji energią, miał jednak pewne doświadczenie w tym fachu i tylko to go uratowało.Gdy fala energii z drzwi uderzyła w jego nerwy, na chwilę poczuł jak jego ciała przestaje się go słuchać i po woli osunął się na kolana. Dobrze że nie zaatakował gwałtowniej, bo to mogłoby się źle skończyć. Zaczął się zastanawiać co zrobił źle.
Możliwe że iluzjonista był po prostu lepszy i jakakolwiek walka na tym polu nie miała sensu. W końcu Had nie wiedział czy ma do czynienia z młodym magiem, doświadczonym starcem czy może jakąś pozawymiarową istotą, władającą energią, z jaką nigdy wcześniej nie miał do czynienia. Musiał brać pod uwagę każdą możliwość.
Rozmyślania przerwał mu napis, który nagle, bez żadnego ostrzeżenia pojawił się na drzwiach. Czerwone litery jakby zmaterializowały się z powietrza, układając się w zagadkę.
"Jest brązowe, z czasem staje się białe, czasem użyźnia glebę, zaś czasem jej szkodzi. O czym mowa? " A skąd miał, do cholery jasnej, wiedzieć o czy mowa? nie był ogrodnikiem, ani inteligentem, a zabawa w zagadki nigdy nie należała do jego ulubionych. Brązowe… potem białe… gleba… szkodzenie… Ludzie truchło posypane wapnem? chyba nie. Nawóz? nie, nawóz raczej nie staje się biały. Szlag by to! Może lepiej wyrwać to cholerne zaklęcie razem z korzeniami! Nie, na to nie miał wystarczającej ilości siły. Ale może udałoby się wtłoczyć tyle energii, żeby zaburzyć jego strukturę choć na moment a wtedy…
Ciekawe co robili jego towarzysze? Może oni też mieli taki sam problem. Gdyby mogli się jakoś skomunikować, może razem złamali by ten czar. Albo któreś z nich wymyśliłoby rozwiązanie zagadki?
Odpowiedzią są chrabąszcze. Są brązowe, ale ich larwy są białe. Ich truchło użyźnia glebę, ale za życia są szkodliwe dla roślin, co niszczy faunę, i pośrednio szkodzi glebie.
Nie wiedział czy trafił, ale tylko to przyszło mu do głowy. Stanął w pozycji bojowej, tak na wszelki wypadek, gdyby okazało się że iluzjonista nie lubi durniów.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

16 wrz 2012, 13:15

MG

Nikol była osłabiona. Głodna, od zbyt długiego czasu, ledwie utrzymywała kontrolę nad swymi instynktami. Iluzje, przypominające jej pragnienia, były niemalże idealne… Z tym wyjątkiem, że nawet tak głodna wampirzyca wiedziała, iż to tylko iluzja… Tylko iluzja.
Wtem coś ją przyciągnęło z dużą siłą w stronę tronu, sprawiając, aby zajęła "należne" jej miejsce.
- Usiądź, królowo – zabrzmiał głos, jakby był wszechobecny w tym pomieszczeniu. Samo zaś pomieszczenie zmieniło się. Tron pozostał taki sam, wystrój również, jednak przed Nikol pojawił się bardzo długi, prostokątny stół z różnymi daniami. Zapach był nieziemski, a wtedy pojawiło się kilka osób przy nim. Każdy wyglądał tak samo, jak nieco podstarzały człowiek, jednakże nieziemsko przystojny. Włosy miał stosunkowo krótkie, dobrze ułożone, uwydatniające jego spiczaste kości policzkowe i szczęki. Oczy jego błyskały błękitem oceanu, twarz nieskażona bliznami, usta pełne i niemal idealne.
Wtem jeden z nich przysunął wampirzycy duży kielich wypełniony czerwoną substancją.
– Proszę, nie krępuj się. To mój podarunek dla Ciebie – rzekły łagodnie wszystkie osoby na raz.
– Uprzedzając Twoje pytanie, tak, to krew. Bodajże jakiegoś elfa - dodały po chwili.
– Mam jedynie nadzieję, że zdołam kupić wystarczająco wiele czasu, abym mógł omówić z Tobą kilka kwestii, jednak z pewnością masz wiele pytań. Więc pytaj - powiedziały głosy od stołu.
Uczta była prawdziwa, nie była iluzją, jednak pomieszczenie wokół jakby wirowało, umieszczone w wielu iluzjach na raz, zmieniające swoje pozycje. Zamiast sufitu, widoczne było niebo nocą, oddalone od miast, z miliardem świecących kulek. Jakby umieszczone były one w pustce. Niczym energia przezeń pochłaniana, przez cały czas istnienia świata. Możliwe, że chciał tym przekazać Nikol swoją wiedzę na temat nicości, z którą zdawała się zadawać królowa.

Had nieco ucierpiał bawiąc się w rozbrajanie zaklęcia – pułapki z drzwi Drejmiana, jednak nie był to tak silny impuls, aby wywołać więcej niż chwilowy ból i obezwładnienie.
Odpowiedział na pytanie, które znajdowało się na drzwiach.
– Haha! W tym co mówisz, jest trochę racji, chociaż chodziło mi po prostu o "gówno" - powiedział wszechobecny głos.
– Jednak Twoja odpowiedź mnie rozbawiła i usatysfakcjonowała, tak więc zapraszam – to rzekłszy drzwi się otworzyły pozwalając mutantowi na wejście do środka.
Jego oczy obezwładniło światło bijące ze środka. Kiedy już wzrok przywykł do owego światła, jego oczom ukazał się jakby… Wschód słońca? Dziwne. Wschód słońca w jaskini. Jednak nie mógł nic zrobić, prócz parcia na przód. Energia nie zmieniła się zbytnio, aura pozostała taka sama.
Podłoże zdawało się być brukiem, całość zaś wyglądała niczym jakiś trakt, z oddalonym nieco jeziorkiem na prawo. To z pewnością będzie ciekawa i nieprzewidywalna potyczka. Szczególnie dla Hadareta.

Pozostała zaś sprawa Arnada. Po jego słowach można było poznać, iż niespecjalnie podobała mu się sytuacja, w której się znajduje, i nie oszczędzi życia tego, który go w to wpakował.
Skupił się, czuł się dobrze, spokojnie. Koncentrował się na zaklęciu, zaś jego słowa brzmiały, jakby przecinały powietrze. Nie były krzykiem, jednak słyszał je każdy znajdujący się w pobliżu. Wpijały się w umysł niczym pijawki w skórę, zaś wokół wampira powstała bariera o średnicy około 3 metrów. Wewnątrz niej, każda iluzja była niwelowana, jednak poza nią, nadal istniała. To dawało dużą przewagę przedwiecznemu, jednak Drejmian z pewnością był przygotowany i na taką ewentualność.
Krew z drzwi zniknęła, same drzwi pozostały jednak niezmienne, z tym wyjątkiem, że zaklęcie chroniące je było zaklęte w jednym z klejnotów, który teraz ukazał się swym blaskiem Arnadowi. Z pewnością dzięki temu bez problemu otworzy drzwi, jednak co czeka go wewnątrz?



Niniejszym ustalam kolejkę i czas na odpis 72h.
Kolejka:
Nikol --> Had --> Arnad.



Zmiana planów. Nikol ma problemy z odpisami w najbliższym czasie, więc piszecie przed nią w kolejności Had --> Arnad. Jedna bądź dwie kolejki odbędą się bez jej udziału.
Awatar użytkownika
Hadaret
Posty: 201
Rejestracja: 18 lut 2012, 13:33
GG: 10350797
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24149#24149

25 wrz 2012, 19:32

Had podrapał się po głowie, gdy wszechobecny głos oznajmił że jego odpowiedź okazała się być właściwą… przynajmniej po części. Palnął pierwsze co przyszło mu do głowy, i już prędzej spodziewał się że uderzy go grom z jasnego nieba, niż że ich przeciwnik przepuści go dalej. Chyba miał dziś farta.
Gdy oczom jego ukazała się słoneczna poświata, zastanawiał się przez chwile czy to normalne, doszedł jednak do wniosku że mając do czynienia z iluzjonistą, trzeba być przygotowanym na wszystko. Had wiedział, że każda chwila w obecności tej magii działa na jego korzyść, nie używał bowiem swojego specjalnego wzroku na marne.
Ruszył spokojnym krokiem przez trakt, kierując się wprost na przód, w kierunku jeziora, starając się jednak nie schodzić z drogi. Teraz mógł już tylko czekać na dalsze ruchy iluzjonisty, więc na wszelki wypadek nie chował broni.
W sumie nie wiem co tu więcej pisać, poczekam aż coś dla mnie wymyślisz
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

08 paź 2012, 20:32

Odpowiedź nadeszła błyskawicznie. Prawdę mówiąc, Nikol nie spodziewała się tak szybkiej reakcji. W zasadzie nie spodziewała się jej wcale. Drejmian sprawił przyjemną niespodziankę eks królowej. Równocześnie nieznana siła pchnęła ją w stronę tronu. A może była to tylko kolejna sztuczka uzdolnionego iluzjonisty, który przysunął fotel o tak dużym znaczeniu. Kamienny a wyściełany czerwonym aksamitem. Surowy a zarazem ozdobiony rzeźbieniami na poręczach. Słowa Drejmiana – bo przypuszczała, że ów dystyngowany jegomość nim jest – zabrzmiały jak uprzejmy rozkaz, który mimowolnie wykonała. Zaraz potem iluzja zmieniła swe oblicze. Przed wampirzyca pojawił się suto zastawiony stół. Prócz pełnych przystawek półmisków, pater z owocami i talerzy z wykwintnymi daniami mag w swej wizji zadbał również o wystrój. Blat pokryty był delikatnie haftowanym obrusem. Mrok rozświetlały chybotliwe płomyki świec umocowanych w srebrnych świecznikach. Talerz i sztućce lśniły w blasku płomyczków, których smukłe sylwetki odbijały się w kryształowych kieliszkach. Aromaty przyjemnie łechtały zmysł powonienia, który u wampirów był niezwykle czuły. Nikol, która z przesadną ostrożnością zasiadła na tronie, pomyślała, że ta obfitująca w dania kolacja to celowy zabieg. Bukiet aromatów miał stłumić zapach Drejmiana, po którym w wielu sobowtórach rozpoznałaby prawdziwą osobę czarodzieja. Mężczyzna był sprytny i cholernie przezorny. Wszyscy przecież wiedzą, że wampiry nie odżywiają się. Przynajmniej nie w ten sposób. Ich jedynym pokarmem i trunkiem, zaspokajającym wszystkie potrzeby, była krew.
Na samą myśl jedna z iluzorycznych odbić Drejmiana podsunęła jej pozłacany kielich, w którym zakołysała się czerwona ciecz. Jej woń od razu silnie uderzyła w zmysły Nikol. Mięśnie przedramion, które dotychczas spokojnie spoczywały na stole, zadrżały pod wpływem zaciśniętych w pięści dłoni. Paznokcie wpiły się boleśnie w skórę. Jeszcze mocniej zacisnęła zęby. Nie mogła pozostać kamienna i niewzruszona. Żądza krwi, palący głód były stokroć silniejsze od jej woli. Co, jeśli krew jest zatruta? Ba! jeśli jest krwią trupa? Mógł przecież rzucić iluzję również na trunek, obdarzając go należytym kolorytem. Po co jednak miałby ją zabijać? Nie…ona była mu potrzebna żywa. Przyjęła więc kielich w drżącą od pożądania dłoń. Gdy zamoczyła usta, nie mogła już ich oderwać, dopóki nie opróżniła naczynia do cna. Czuła, jak Drejmian spogląda na nią z zadowoleniem. Odstawiwszy naczynie, otarła usta serwetą. Czarodziej zezwolił jej się posilić i choć na chwilę odzyskać witalność. Od razu powróciła jej uroda – krucha, ulotna, lecz przy każdym spojrzeniu fascynująca.
Sam Drejmian również okazał się mężczyzną przystojnym i dostojnym. Rysy miał wyraziste, męskie, włosy – choć siwe, zdradzające wiek – nosił równo przystrzyżone i ułożone z dokładnością. Uwagę przykuwały oczy – błekitne jak niebo lub ocean, i równie spokojne. Nikol nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Drejmian niegdyś musiał być niesamowicie pociągającym człowiekiem. Na pewno zaś wiedział, jak stworzyć sprzyjający nastrój, sugerując tym samym, czego oczekuje od swojej rozmówczyni. Wiedziała to, gdy tylko uniosła wzrok ku górze. Miast sufitu znajdowało się tam niebo usiane gwiazdami. Odległe, bezkresne i wszechogarniające. Jak Nicość. Nikol była spięta. Choć taktownie nałożyła sobie na talerz po kawałeczku kilku potraw, nie spróbowała żadnej. Wpatrywała się w twarz siedzącego na przeciw niej mężczyzny. Za pewne również był iluzją. Sztuczka z mnogością zapachów była udana. Irytowało ją to, że nie może zidentyfikować prawdziwego czarodzieja. Czyżby Drejmian aż tak jej się obawiał? Osłabionej wampirzycy?
Jesteś bardzo szlachetny i wspaniałomyślny – zaczęła, chcąc tymi słowami podziękować za ofiarowaną krew. – Jest pewna kwestia, która niezwykle nurtuje mnie od początku całej tej gry – zmarszczyła lekko smukłe brwi. – Czy istotnie jestem aż tak cenna, że zamierzasz mnie zdradzić? – Pytanie było zadane przewrotnie. Jednocześnie zarzucała magowi zły uczynek, chcąc usłyszeć jego tłumaczenia. Miała również nadzieję uzyskać "wiedzę" na temat swojej "wartości". Być może Drejmian podejmie rozmowę na temat Protektora. Wciąż nie wiedziała, kto odgrywa tu rolę przyjaciela, a kto wroga? W międzyczasie jej myśli wędrowały także ku Hadaretowi. Jakaś cząstka jej martwego serca drżała o życie glejtowego małżonka. Lykanin był mądry i magicznie uzdolniony. Powinien poradzić sobie bez większych przeszkód. Ciekawym było jednak, co zastanie, gdy dojdzie do celu?
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

14 paź 2012, 22:38

MG

Hadaret wszedł, czuł, że nie ma innego wyjścia. Szedł po drodze, która zdawała się być traktem. Im dalej szedł, tym wszystko starało się bardziej realne, prawdziwe. Czuł również dziwne uczucie, jakby silna magia przez chwilę oddziaływała na jego zmysły. Nawet jego, mutanta, mogło to przyprawić o ból głowy. Wtem drzwi zza jego pleców zniknęły, a w jego głowie po raz ostatni zabrzmiał znany głos.
– Wybacz, przyjacielu, ale to kres mojej gościnności – cichł powoli głos.
– Powiedzmy, że wyświadczyłem Ci przysługę… - i ucichł do końca.
To było dziwne… Drzwi, w które wszedł Had okazały się być jakimś… Teleportem. Być może były one czymś w stylu ostatniej nadziei maga, kiedy sprawy przybierają zły kierunek. Mutant został przetransportowany na trakt południowy…

Taki był plan w sumie od dawna, jednak nie miałem czasu na odpis, wybacz. Znajdujesz się teraz na trakcie południowym, tak więc, w pewnym sensie, jesteś wolny, Had.+25PCh+5PCh

Arnad zaś, po wykończeniu swej inkantacji, swym donośnym, magicznym głosem wywołał niespodziewane komplikacje. Jaskinia zaczęła się zawalać, niemalże miażdżąc wampira, on sam zaś spadł kilka pięter niżej, do nieznanych nikomu tuneli, wydrążonych przez Lorven wie kogo, albo "czego". Było tam ciemno, światło dobiegało jedynie z góry, jednak było bardzo nikłe i nie wnosiły praktycznie niczego do sytuacji wampira.

Czekam na odpis, Arnad. Naprawdę nie chce zabijać postaci, więc odpisz.

Sprawa Nikol zdawała się być w tym momencie najbardziej zagadkowa. Drejmian przyjął ją bardzo gościnnie, karmiąc i z pewnością nieco poprawiając humor ex-królowej.
– Widzę, że plotki o nieskazitelnie piękności królowej są jak najbardziej prawdziwe – zaczął uwodząco, mówiąc głosami klonów z całej sali.
Był ostrożny, jednak czuł się bezpiecznie. Z pewnością był potężnym magiem. Nawet niedoświadczona istota wykrywająca aury wyczułaby go z daleka. Nieładnie odpowiadać na pytania damy, tak więc po jego usłyszeniu, bez chwili zwątpienia odparł:
– Nie mam zamiaru cię zdradzać, o pani.
– Jednak, twoja obecność tutaj mówi mi, iż Protektor postanowił się mnie jednak pozbyć - rzekli zamyśleni. Ich gesty, usta, słowa, dźwięki były identyczne. Drejmian zdecydowanie wiedział co robi. Był mistrzem iluzji. Były one niemalże perfekcyjnym odwzorowaniem rzeczywistości.
- Jednak prawda jest zupełnie odwrotna. Protektor, jak z pewnością kazał się nazywać, jest wysoko postawionym… "Pracownikiem" w tutejszej akademii…
– Ja zaś jestem, a raczej byłem, nauczycielem w tejże szkole – powiedzieli nieco przygnębieni.
- Skoro tu jesteś, oznacza to, że postanowił się mnie pozbyć – dodał chwilowo kończąc swoją wypowiedź człowiek. Po jego twarzach widać było, że jest zmartwiony. Nie przestraszony, jednak widocznie wiedział jak wielkie niebezpieczeństwo mu grozi.
– Twój przyjaciel, mutant, o którego się martwisz jest już bezpieczny, na jednym z traktów prowadzących z i do stolicy autonomii. Zaś drugi… Zniknął z mego pola widzenia. Nie mam pojęcia co się z nim stało - rzekli do wampirzycy. Widać na ich twarzach było intensywne myślenie, energia w otoczeniu jakby tańczyła, skubiąc zmysły pięknej królowej.
- Zapytam wprost, gdyż czas może naglić. Co zamierzasz? – powiedzieli szybko i donośnie oczekując odpowiedzi Nikol.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

19 paź 2012, 19:38

Iluzja była naprawdę urokliwa, a jej twórca niezwykle hojny, jednak Nikol nie czuła się z tym dobrze. Bo jak można się czuć w wyczarowanym świecie? Wszystko, na pierwszy rzut oka było takie doskonałe. Nawet płomienie świec chybotały się poruszane powietrzem, jak gdyby były prawdziwe. Również gwiazdy migoczące na nieboskłonie zdawały się być realne. Ale fioletowe drobinki szalały w piaskowym szkle, wprawiając amulet w lekkie drżenie. Nikol nie była wyczulona na aury. To Elathorn miał spełniać to zadanie. Z nim wszystko byłoby łatwiejsze. Lecz lodowego maga nie było wraz z nią. Tak samo jak Hadereta i Arnada. Jakby czytając w jej myślach, Drejmian oznajmił jej, że Lykanin jest już bezpieczny. A właściwie, że iluzjonista sprytnie go wykiwał. Zaplanował to od samego początku. Chciał, aby Nikol została sama. Chciał ją mieć tylko dla siebie i nie potrzebował zbędnego towarzystwa.
Wampirzyca ujęła widelec i zaczęła bez celu grzebać widełkami w jedzeniu, jakie uprzednio nałożyła na talerz. Nadziała kawałeczek mięsa, który uniosła na wysokość oczu. Chwilę nań popatrzyła, obracając powoli widelec. Równocześnie uważnie słuchała słów magika, nie mogąc znieść mnogiej liczby klonów, mówiących i poruszających się jednocześnie. Wprawiało to jej wzrok w oczopląs. Drejmian zaczął szarmancko, uprzejmie, lecz bez zamiaru wciągnięcia eks-królowej we flirt lub inną tego typu grę. Znając ją nieco zdawał sobie sprawę, że Nikol potrafiłaby to wykorzystać, a niestety ludzki organizm, zwłaszcza męski, skonstruowany jest w taki sposób, by nie opierać się wdziękom pięknej kobiety. To mogłoby tylko przysporzyć kłopotów.
Skoro jesteśmy tu sami – zaczęła, podnosząc spojrzenie złotych oczu na Drejmianów – czy nie lepiej byłoby, gdybyś skończył z tą iście piękną i idealną wizją? Chylę czoło przed twoimi umiejętnościami. Zaiste jesteś wielkim iluzjonistą – po tych słowach Nikol skinęła głową z szacunkiem. – O moich zamiarach wolałabym rozmawiać z tobą osobiście – nadała słowom równie uwodzicielski wydźwięk.
Poirytowało ją nieco to, że Dremian ominął sens jej pytania i w ten sposób niczego istotnego się jeszcze nie dowiedziała. Nie mogła zatem poczuć się bezpiecznie. W dalszym ciągu była bardzo osłabiona.
Oboje wiemy, w jakim jestem stanie – dodała po chwili. – To bardzo ciekawe, czemu Protektor pragnie się ciebie pozbyć. Skoro jesteś bardzo uzdolnionym magiem, Akademia winna cenić twoje umiejętności. Jeszcze ciekawsza jest moja rola w całym tym przedstawieniu. Śmieć domyślać się, czego obaj pożądacie i bynajmniej jest to moje ciało – jej usta wykrzywiły się w ironicznym uśmiechu. – Nawet po sekcji niczego wam nie dostarczy. Powiedz mi, Drejmianie, jaki mam interes w zachowaniu cię przy życiu? Oraz jaki ty masz cel w przetrzymywaniu mnie tutaj? Wtedy odpowiem na twoje pytanie – zmrużyła kokieteryjnie oczy.
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

02 lis 2012, 17:27

MG

Iluzjonista wsłuchiwał się w słowa wampirzycy, chłonąć je do ostatniego dźwięku. Jego twarz, niewzruszona i wręcz podrywająca, zdradzała teraz zamyślenie. Przez chwilę nic nie odpowiedział, zapadła głucha cisza… Jeden z klonów wlepił swoje niebiańskie jako przymiotnik mówiący o niebieskich oczach, bez związku z wiarą świata rzeczywistego oczy w jej złote, podniósł prawą dłoń i dźwięcznie pstryknął palcami. Iluzja zaczynała się rozpływać, jednak niektóre jej elementy pozostawały. To dawało do zrozumienia, że nie tylko iluzja została użyta w owej "zasadzce", która miała na celu rozmowę z Nikol. Drejmian chcąc wzbudzić jej zaufanie, postanowił obdarzyć ją zaufaniem. Dobrze wiedział, iż mogła go zabić, a ten ruch wymagał o niego sporego poświęcenia. Sam ten uczynek powinien ukazać eks-królowej intencje maga, albo przynajmniej ich część.
– Jaki masz w tym interes? - rzekł, tym razem sam. Okazało się, że prawdziwy człowiek siedział cały czas na wyciągnięcie prawej ręki pięknej wampirzycy. Cały czas miał idealny wgląd w nią, w jej reakcje, delikatne gesty, oznaki zdenerwowania. Zdążył wybadać jej zachowanie, co mogło mu pomóc przy nieoczekiwanym ataku. Starał się jednak wierzyć, że ona zachowa resztki rozsądku i postanowi się go chociaż do końca wysłuchać.
– Masz wybór, moja droga. Albo ja, albo akademia. Osobiście polecam siebie, gdyż akademia nie słynie z gościnności, szczególnie wobec potencjalnych morderczyń, bądź królowych, które uciekły…
– Innymi słowy, staniesz się ich więźniem… Jednak tak ja, jak i akademia mamy wobec ciebie plany
– kontynuował swoją przemowę wpatrując się w piękne oczka Nikol.
– Chodzi o magię, którą się posługujesz… Czy mówi ci coś nicość? – powiedział bardzo dokładnie i powoli.
– Mogę ci zaoferować wiedzę. Nauczę cię kontrolować nicość, a w zamian ty będziesz uczyć mnie.
– Akademia nie powie tego w tak ładny sposób jak ja; wybór więc należy do ciebie, królowo
- skończył i skłonił lekko głowę w jej kierunku, aby ukazać jej szacunek. Wszak od tego zależało jego życie, tak więc nie miał powodu by kłamać. I tak miał już dość problemów związanych z siedzącym mu na karku Protektorem, po co mu nowe?
Teraz od Nikol zależało, co stanie się dalej. Każda strona zdawała się przynosić jakieś korzyści, jednak w jej geście leżało to, które z nich wybierze.
Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

04 lis 2012, 17:21

Drejmian uważnie przyglądał się wszystkim poczynaniom, gestom i minom Nikol. Zdołała wychwycić ten błysk zainteresowania w jego oczach, choć przyszło jej to z trudem. Zachowywała się więc jak najbardziej naturalnie i spokojnie, o ile w takiej sytuacji można mówić o spokoju. Oboje starali się zniwelować istniejące między nimi napięcie. Jedno oczekiwało, co zrobi drugie, niczym przyczajone zwierzęta polujące na tę samą ofiarę. Kątem oka dostrzegła, że jeden z klonów zwrócił ku niej swój wzrok. Chwilę później, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a w tym przypadku za pstryknięciem palcami, iluzja zmieniła się. Było to zadziwiające o tyle, że klony były częścią zintegrowanej całości i ich zniknięcie powinno oznaczać rozmycie reszty wizji, a tak się nie stało. Stół, dania oraz rozgwieżdżone niebo nadal pozostało, zachowując staranność detali.
Po prawicy eks królowej siedział jeden mężczyzna. Jeden Drejmian. Ten prawdziwy. Wampirzyca nie przypuszczała, że pójdzie jej z nim tak łatwo. Nie musiała go specjalnie przekonywać ani podejmować żadnych innych działań, by jej się objawił. To był piękny i wielkoduszny gest z jego strony. Równie naiwny, co godny zaufania i Nikol doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Iluzjonista postanowił odkryć karty i przedstawić swe intencje jasno. W przeciwieństwie do Protektora, który ogólnikowo obiecał bezpieczeństwo na ziemiach rebelii.
Wraz z tą myślą, zaczęły się wątpliwości i dylematy. Na krwiopijczynię czekały decyzje, które musiała podjąć. Najgorsza było jednak jej położenie, z której strony by nie spojrzeć. W Wollenvain tylko czekano, aż wróci, by spalić ją na stosie. Od tajemniczego zniknięcia Elathorna nie miała na terenie Autonomii żadnego sprzymierzeńca. No, może jedynie Hadareth był jej przychylny, lecz co on mógł sam jeden? Długowieczny przewyższał Lykanina wiedzą, mocą i umiejętnościami, a Nikol w dziwny sposób mogła spokojnie na nim polegać. Łączył ich nie tylko wspólny cel, ale i wyrok mieszkańców Wollenvain.
W Morinhtar znalazła się między młotem a kowadłem. Intuicja podpowiadała jej, że lepszym i potężniejszym sojusznikiem jest Protektor. Przypuszczenia te potwierdził Drejmian. Akademia posiadała ogromną władzę. Nikol oczarowywały wizje odłączenia się rebelii od Autonomii, a wręcz skierowania się wobec Wollenvain. Mogłaby w dotkliwy sposób zemścić się na każdym ze swych nieprzyjaciół. Jednak iluzjonista mógł mieć sporo racji. Protektor był człowiekiem niecierpiącym sprzeciwu. Wyrażał to w spojrzeniu, w głosie, nawet w gestach. Takie zachowanie charakteryzowało ludzi apodyktycznych i władczych. Staniesz się ich więźniem – słowa te zaniepokoiły wampirzycę. Brzmiały bardzo, ale to bardzo wiarygodnie…
Z drugiej zaś strony wyglądało to jeszcze gorzej. Miała do wykonania zlecenie, którego celem była śmierć Drejmiana. Musiał być on naprawdę niewygodny dla Akademii, że aż tak bardzo chciała się pozbyć zdolnego iluzjonisty. Była królowa rozważała to zadanie pod kątem próby. Jeśli jej się uda, dowiedzie Akademii, że jest wierna postanowieniom i posłuszna, a zatem nie stanowi zagrożenia. Zdobędzie szczyptę zaufania i względów, które będą przydatne. Protektor przysiągł ją chronić. Władze nie mogły jej skrzywdzić ani wydać, wówczas stałaby się zupełnie bezużyteczna, a nie o to chodziło magom Morinhtaru. Jeśli sprzeciwi się ich woli i stanie po stronie Drejmiana, okaże się podwójną zdrajczynią i już nigdzie nie będzie bezpieczna. Nawet Nicość jej nie ocali. Zabić iluzjonistę – niby nic trudnego. Gdyby tylko nie była osłabiona, gdyby on nie posługiwał się magią. Jego moc nie opierała się jedynie na iluzjach. Każdy czarodziej znał zaklęcia obronne i Drejmian mógł ich użyć. Nikol zaś mogła posłużyć się Nicością, by unicestwić maga, lecz kosztowałoby ją to życie. Nadal nie panowała nad mocą w należytym stopniu.
Komu wierzyć, a komu nie? To był jej dylemat. Należało podjąć decyzję. Czas uciekał.
Nicość… Niewiarygodne, że wszyscy pożądają jej całym sercem, a nie każdy potrafi zrozumieć, jak wielkie niebezpieczeństwo ze sobą niesie. My, obdarzeni tą mocą, jesteśmy błogosławieni czy raczej przeklęci? – zaczęła spokojnie. Głos odbijał się echem od ścian i niósł po pomieszczeniu. Nieoczekiwanie wstała i odeszła od stołu. Jej sylwetkę opinał gładko przylegający strój jeździecki. Eks królowa uniosła dłoń do amuletu, delikatnie głaszcząc szkło opuszkami palców. Drobinki wyraźnie pobudziły się pod wpływem tego dotyku, jakby Nicość porozumiewała się ze swą nosicielką.
To dar czy klątwa, Drejmianie? Wielka moc niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność – mówiła, patrząc przed siebie. – Niełatwo jest to pojąć. Niełatwo nad tym zapanować. – głos miała przyjemny, zmysłowy, hipnotyzujący. – Twoja propozycja jest nad wyraz kusząca. Akademia dała się poznać. Wszystko, co powiedziałeś jest prawdą. Stworzymy dobrą parę. Magów oczywiście – dodała i podeszła bliżej.
Czuła, jak Nicość pulsuje w jej żyłach. Jak sprawia, że wypita krew szybciej się wchłania do wampirzego organizmu. Jak przyspiesza procesy metaboliczne. Wreszcie, jak dostarcza jej potężną, ale i ostatnią dawkę sił. Nie mogła użyć magii. Musiała polegać na własnej naturze. Na szybkości i sile, jakie otrzymała dzięki darowanemu kielichowi krwi. Drejmian popełnił wielki błąd. Kiedy przyglądał się jej z tak wielka uwagą, powinien zauważyć, że oszczędzała się, a jej zachowanie było wręcz flegmatyczne.
Rzuciła się ku szyi Drejmiana, licząc, że jej zwinność będzie ponad jego ostrożność. Nikol mogła napić się jego krwi, była spragniona, ale miała zupełnie inne zamiary. Chciała w ten sposób zdezorientować iluzjonistę, który chroniąc się przed ukąszeniem, nie obroni się przed skręceniem karku. Chwyt w obu przypadkach był niemal identyczny, a ponoć najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze…
Awatar użytkownika
Asterias
Posty: 255
Rejestracja: 12 paź 2011, 14:48
Lokalizacja postaci: Pustynne Wyżyny
GG: 4014804
Karta Postaci: viewtopic.php?t=887

04 lis 2012, 18:45

MG

Drejmian słuchał zwinnych słów Nikol. Przez cały ten czas wydawało mu się, że przeciągnął ją na swoją stronę. Jednak mylił się… Tak bardzo się mylił. Słowa płynęły z ust eks-królowej, ona sama zaś powstała i gładziła się po naszyjniku. Drejmian zdał sobie sprawę, że musi być w jakiś sposób ważny. I jeszcze ten cały wykład na temat nicości. W każdym razie, nie usłyszał nic, czego nie wiedział już wcześniej. Spokojnie wyczekiwał swojej kolejki w tej rozmowie, jednak los chciał, żeby jej nie doczekał. Wampirzyca rzuciła się na niego. Z rządzą krwi w oczach złapała za jego szyję, człowiek nie miał szans, nawet biorąc pod uwagę to, że Niki była osłabiona. Miała go. Mogła zrobić z nim praktycznie wszystko. Jednak w tej sytuacji było coś, co nie pozwoli Nikol przestać o tym myśleć przez długi czas. Nie bał się. Spojrzał jej prosto w oczy, co sprawiło, że ona na krótką chwilę, ułamek sekundy, zadrżała. Możliwe, że przez ten krótki moment zwątpiła, jednak było już za późno.
– Przykro mi, że tak to odbierasz… – tak brzmiały ostatnie, ledwo słyszalne słowa, które z pewnością wyryją się w pamięci eks-królowej. Być może ten człowiek, był jedynym, który mógł w jakikolwiek sposób wyzwolić ją z jakichkolwiek więzów. Gdyby do niego dołączyła, prawdopodobnie byłaby wolna. Ale teraz nigdy się o tym nie dowie. Jednak coś jeszcze tu nie pasowało. Iluzjonista był zimny w dotyku, jakby… Jakby nie żył już od dłuższego czasu. Skręcenie karku nie powinno być problemem, jego mięśnie nie stawiały żadnego oporu, jego ciało nie poruszało się… Nawet puls był niewykrywalny. Czyżby i tym razem dała się zwieść na manowce?
Kiedy ona, nie wiedząc co ze sobą zrobić, miała zamiar wyjść z pomieszczenia, przez drzwi wszedł niespodziewany gość. Protektor, we własnej osobie.
Nie powiedział nic, po prostu podszedł do eks-królowej, ujął ją za dłoń. Wampirzyca wręcz zaniemówiła, i nagle zniknęli…


Na czarno: Nikol zniknęła z Protektorem, teraz poemguje im Infi – nasz wspaniały władca wszystkich domen Lewiatanu, et cetera. Infi założy nowy temat, w który zostanie przeniesiona królowa wraz z Protektorem.
Arnad nadal jest w tunelach pod domem, nikt nie wie co tam jest, gdyż zostały zapomniane (;>), więc kiedy wróci, niech napisze do mnie.



Sesja zakończona, Niki dostajesz nagrodę pocieszenia w postaci mojego wyróżnienia. Bardzo dziękuję za przyjemną, choć długotrwającą (przeze mnie) sesję. Liczę na owocną współpracę w przyszłości.
Arnad Rakverin
Posty: 21
Rejestracja: 20 mar 2012, 17:12
GG: 3732716
Karta Postaci: viewtopic.php?p=25889&highlight=

15 lis 2012, 20:07

Arnad spadł w tunele i stracił kontrolę nad całym przebiegiem sytuacji,nie wiedział jak odnaleźć się w tej sytuacji. Jego wyczulone zmysły dawały mu już do zrozumienia że wampirzyca oraz jego przeciwnik zniknęli tutaj. Wampirnie miał zamiaru inwigilować dalej w ten problem. Był myśli że Nikol jeszcze się trafi okazja na spotkanie z nim. Plan z byłą królową musiał pójść na bok, zresztą nie wiadomo czy mag pozwoli da jej żyć, w końcu nie była pełna sił, była wygłodzona. Mimo wszystko pierwotny wampir dostrzegł że może wykorzystać nieco okazję i zbadać tunele w których się znalazł. Uważnie się rozejrzał w koło i starał się dostrzec wszystko co znajdywało się przy jego osobie. Bycie wampirem natomiast, pozwoliło mu spokojnie, przeszukać całe kanały. Cóż, może jeśli będzie to dobre miejsce, to właśnie tutaj mógłby zbudować kiedyś swoje wampirze imperium i zjednoczyć wszystkie dzieci nocy. Ustalić im jasne zasady i pokazać wszystkim ze najlepiej stać po stronie Arnada a nie przeciw jego planom. Arnad nie był głupi, chciał skoncentrować się dobrze na poszukiwaniu źródeł dających mu unikalne umiejętności oraz moc która pozwoli mu pochłonąć rzeszę innych. Strach był po jego stronie a to jak go zasieję, zależało tylko od niego. Wampir nie czekając ani chwili dłużej, ruszył przed siebie aby zbadać uważnie to co znajduje się na jego drodze. W pewnym sensie skupiał się na poszukiwaniu różnych kosztowności które pozwolą mu wejść w posiadanie dużej ilości złota. Idąc pewnym siebie krokiem, wampir starał poruszać się bezszelestnie tak aby nikt go nie usłyszał. W tym celu wykorzystał on swoje wampirze zdolności które podkreślały go na łowcę doskonałego. W tym miejscu również wampir musiał być ostrożny, ciemność jednak była w tych rejonach po jego stronie. Aby konkretnie się zorganizować w obecnej sytuacji, Arnad skupił się na poszukiwaniu wszystkich możliwych rzeczy jakie miał w koło. Najbardziej interesowało go to czy jest szansa tutaj na znalezienie jakiś niezwykle drogich rzeczy. Pozwoliły by one mu dofinansować swoje przyszłe imperium które chciał zbudować. Skupiony, rozmyślał, szukał i robił wszystko aby wykombinować najlepsze wyjścia z tego w czym się obecnie znajduje. Lepiej, chciał znaleźć korzyści jakie mogły by pozwolić mu na nacieszenie się chociaż takim ochłapem z całej tej konfrontacji.
-No ale tak z ciekawości, sprawdźmy czy jesteśmy tutaj sami, czy może zapowiada się jeszcze bardziej romantyczny wieczór i będzie nas dwoje, lub więcej.
Powiedział do siebie szeptem, a następnie wytężył najlepiej jak mógł, zmysły łowcy, chciał słyszeć, chciał czuć jak nikt inny. Sensory które miał wrażliwe jak u drapieżnika, pozwoliły by mu przenalizować czy jakaś żywa istota poniewiera się po kanałach. Jeśli nie można jej rozpoznać po węchu, to może chociaż po słuchu poruszania się.

z/t

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 23 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 22 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.