Komnaty rektora

Miasto to, nazywane przez ludzi Rebelią, jest miastem podziemnym. Mieszka tutaj procentowo najwięcej ras humanoidalnych nie będących ludzkimi. Mieszkańcy Morinhtaru z zasady negatywnie nastawieni do odwiedzających, podróżnych i wszystkich innych gości, żyją w swoim zamkniętym towarzystwie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Komnaty rektora

20 lis 2012, 12:29

Położony na jednym z wyższych poziomów Akademii kompleks pomieszczeń zbudowanych na wzór drewnianej chatki. Chociaż znajdował się wiele metrów pod ziemią, nieświadomemu tego faktu obserwatorowi przypominał wnętrze schludnego, dwuizbowego domu.

Do prywatnych komnat rektora prowadziło jedno widoczne wejście – niepozorne drzwi znajdujące się na jednym z wielu korytarzy sławetnej szkoły magów Morinhtaru. Mało któremu adeptowi dane było przekroczyć ich próg, bowiem naczelny mag Rebelii nie zwykł spotykać się z uczniami poza swym gabinetem. Wiadomym było, że często przyjmował gości – czy to znamienite osobistości Morinhtaru, czy to swoich kolegów po fachu, ale jego goście nigdy o takich spotkaniach nie opowiadali.


Po przejściu przez drzwi oczom wizytatora ukazywała się przestronna, oświetlona dużymi koszami z węglem bawialnia, której centralną część zajmował prosty, kwadratowy stół z czterema krzesłami. Duży, zbudowany z szarawej cegły kominek bez ustanku ogrzewał pomieszczenie, które dzięki przemyślnie zbudowanemu systemowi wentylacyjnemu zawsze zachowywało przyjemną temperaturę. Kilka znajdujących się w pokoju regałów wypełnionych było równiutko ułożonymi księgami, których tytuły nierzadko wypisane były w obcych językach. Magiczne, umieszczone nad sporą komodą okno ukazywało aktualne warunki pogodowe nad Morinhtarem, za tło przyjmując łąkę z jednym drzewem. Ściany ozdabiały poroża jelenia, łosia i niezidentyfikowanego, dwurogiego zwierzęcia o długich kłach. Na uroczo skrzypiącej podłodze znajdował się dywan z niedźwiedziego futra, dopełniając obrazu drewnianej chatki średniozamożnego uczonego, który od czasu do czasu pałał się myślistwem.


Drzwi po lewej od wejścia prowadziły do przytulnej sypialni. Większą jej część zajmowało podwójne łoże oraz przyległe do niego stoliki nocne. Duże lustro w złotej ramie umieszczone naprzeciw łóżka sprawiało niepokojące wrażenie, jakby ten, kto w nie zagląda, również był obserwowany. Pomieszczenie nie miało okien, zostało za to wyposażone w dużą ilość świec. Podobnie jak w bawialni, ściany, sufit i podłoga sypialni również zbudowane zostały z drewna.


MG

Teleportacja nie należała do łatwych sztuk, szczególnie, jeśli chodzi o zabieranie ze sobą dodatkowego balastu czy… osób. Była królowa, obecnie zaginiona Nikol pojawiła się w samym środku bawialni rektora, lądując plecami na stole. Tuż obok zmaterializował się znany skądinąd mag, mieniący się imieniem Protektora.

- Wybacz - rzekł krótko, ujmując jej talię i z łatwością stawiając na nogi. Nie wyglądał, jakby było mu przykro, ale przynajmniej chciał sprawiać dobre wrażenie. - Wszystko w porządku…? - zapytał i nie czekając na odpowiedź ustawił blaszany czajnik na ciągle płonącym ogniu kominka.

- Nie martw się Drejmianem - rzekł po chwili, oczekując, że Nikol doszła już do siebie. - Nie było go tam już od dłuższego czasu. Narobiliście tyle hałasu, że zdążył zbiec. Nie, nie jestem zaskoczony - prawił, oddychając z wolna. – Dałaś radę. Okazałaś lojalność człowiekowi, którego nie znałaś. Człowiekowi, który cię okłamał - przyznał się bez ogródek. - Nie jestem przeciwnikiem Akademii. Ja nią zarządzam.

Z czajnika buchnęła para. Z komody dosłownie wyleciały elementy niezbędne do zaparzenia herbaty – dwie filiżanki, suszone liście, dwa spodeczki. Protektor nawet na nie nie spojrzał. Umieścił herbatę w naczyniach i zalał. Rozparł się na jednym z krzeseł.

- Jesteś pewnie nieco skonfundowana, królowo – powiedział, pstrykając palcami. Nic się nie wydarzyło. - Daj sobie chwilę czasu, rozgość się. Herbata prosto z Khan'Sal, polecam. – To mówiąc, spojrzał w okno. Śnieżyca miała się w najlepsze, smagając znajdujące się za nim, nieprawdziwe drzewo. Protektor westchnął, chwycił pierwszą z brzegu książkę, których pełno było na stole. Nikol wiedziała, że niski człowieczek przegląda właśnie Invustri, boską Księgę Wiedzy, którą czarnowłosa widziała po raz ostatni po oblężeniu Wolenvain, latem czterysta dziesiątego roku Ery Feniksa. Wtedy wręczono ją niejakiemu Samaelowi… Nie wiadomo, jak znalazła się tutaj, a Protektor przeglądał ją spokojnie, jakby zerkał na tomik wierszy. Co jakiś czas spoglądał na Nikol, zachęcająco podnosząc jedną z rzadkich brwi.

Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

11 sty 2013, 01:10

MG

Strzyżenie uszami było jedną z podstawowych technik, jakich mimowolnie uczyły się szlacheckie dzieci. Niektóre z nich dochodziły w tej sztuce do istnej perfekcji, tym samym wiedząc wszystko o wszystkich. A gdy do tej wiedzy dochodziła jeszcze umiejętność dobrego jej wykorzystania, młodociany szlachcic mógł wodzić rej gdziekolwiek się znalazł. Nikol wiedziała, co robi, zaprzęgając swe ukryte pod ciemnymi włosami uszy do roboty. Wytężyła słuch, chociaż z początku nie zrozumiała ani słowa zza drzwi, do których przyłożyła głowę. Po chwili jej umysł przeszedł na bardziej odpowiedni tryb. Była królowa usłyszała strzępki wielu rozmów. Wyglądało na to, że za drzwiami znajduje się hol Akademii, na którym bytowało obecnie wielu adeptów sztuk magicznych.

- Mówię ci, dupka w gruszkę - ozwał się urwany szept, a zaraz po nim stłumiony chichot spod kaptura przeplatany z szelestem ciężkiego pergaminu. - Rzuciłem Alkoholizator Gerodonta Pijaka - powiedziała kolejna przechadzająca się za drzwiami osoba. – …Bez tego chyba bym nie wstał. Tamci piją jak krasnale! - wykrzyknął ten sam głos, wyraźnie zaaferowany swoimi osiągnięciami swego posiadacza w dziedzinie żłopania trunków wyskokowych z zupełnie nieznanymi mu osobami. - De-to-ra-di… De-to… Nie… Cholera - przerwał sam sobie jeszcze jeden głos. Ktoś, kto wyrzekł te słowa miał wyraźne trudności z nauką inkantacji.

Tego typu strzępków była cała masa, jednak Nikol nie usłyszała niczego istotnego. Ogrom bezużytecznych informacji, które przepłynęły z jej ucha do mózgu był iście przerażający, ale równocześnie niepokojąco interesujący. Życie przyszłych magów, zwykle osób dość młodych i zajętych jakże przyziemnymi sprawami było całkiem odmienne od tego, co napotkała na swej drodze już-nie-królowa Nikol. Ich rozmowy przedstawiały sobą totalną beztroskę, przeplataną jedynie okresowym stresem związanym z nauką. Żaden z adeptów nie miał na swoich barkach ciężaru, który dźwigać musiała znajdująca się tak blisko, a jednocześnie tak daleko nich kobieta.

Nagle niemal wszystkie rozmowy ucichły. Tylko kilku butnych adeptów kontynuowało, jak gdyby nigdy nic, reszta albo przyciszyła głosy albo umilkła zupełnie. Po chwili ozwał się suchy trzask, po którym zaległa już zupełna cisza. Tylko kroki jednej osoby zbliżały się do drzwi, za którymi ukryta była Nikol. Wyglądało na to, że osoba ta jest na tyle władna i potężna, że potrafiła samą swą obecnością (oraz, zapewne, odrobiną magii) całkowicie uciszyć swoich wychowanków. Kroki były coraz bliżej, a Nikol nie miała szans, aby wycofać się do komnat rektora. Pozostało jej tylko bierne czekanie.
Wrota otwarły się na oścież, a stanął w nich nie kto inny, jak sam Protektor. Wiele ciekawych głów odwróciło się za nim, spoglądająć prosto na Nikol. Rektor Akademii zmrużył oczy i zatrzasnął za sobą drzwi, oczywiście za pomocą magii.

- Jestem rozczarowany - rzekł po prostu, patrząc prosto w oczy swej byłej królowej. - Taka nieodpowiedzialność - stwierdził, lekko kręcąc głową. Na tym jednak skończyły się jego nauczycielskie maniery. Stopniowo wracał znany już wampirzycy, głeboki i na bieżąco modulowany głos. - Mam nadzieję, że noc była… owocna. Przejdźmy do mych komnat - zarządził, idąc przodem.

Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

29 sty 2013, 19:10

Zrazu nie zrozumiała ani słowa. Uwrażliwienie każdego ze zmysłów wymagało czasu i skupieniu się na jednym. Było to ryzykowne, gdyż aktywność reszty pozostawała uśpiona. Wytężając słuch, przymknęła oczy i przestała oddychać, przez co nie wyczuwała zapachów, których za wrotami znajdowało się tak wiele, że zlewały się w niezbyt apetyczną woń.
Po dosłowne paru minutach zaczęła wychwytywać pojedyncze słowa, fragmenty zdań, chichoty czy pomruki. Większość z nich nie miała znaczenia. Ba! Była infantylna i frywolna, co spotkało się ze zdegustowaniem ze strony wampirzycy. Mimo to, słuchała dalej, jak młodzi adepci Akademii usiłują powtórzyć zaklęcia; jak przechwalają się osiągnięciami w dziedzinie "smakowania" wysokoprocentowych trunków oraz wymieniają się opiniami na temat napotkanych nowicjuszek. Ciekawiło ją, czy w Akademii przestrzegano zasad separacji płci. Miała dziwne wrażenie, że jest jedyną kobietą w danym skrzydle budynku. Nie stanowiło to dla niej problemu, wszak ostatnimi czasy przebywała w otoczeniu samych mężczyzn. Hadareta, Sergia, Elatorna. Można by wymienić jeszcze wielu innych, którzy w tak krótkim okresie pojawiło się w jej życiu. Odegrali w nim przeróżne role, ale żaden nie pozostał na dłużej. Czy to w postaci doradcy, przyjaciela, towarzysza podróży czy kochanka. Sprawa ta jednak była tak nieistotna, że Nikol nie zaprzątała sobie głowy.
Nasłuchiwała rozmów, aby znaleźć w nich coś interesującego. Zaskakująca była beztroska uczniów Akademii. Martwiły ich jutrzejsze wykłady, sprawdziany czy niekompletne zwoje z formułami. Wampirzyca – choć równie młoda, jak na swoją rasę – nie mogła pozwolić sobie na taką swobodę. Zbyt wielki ciężar przytłaczał ją do ziemi. Zbyt wiele tajemnic nosiła w sobie samej. Zbyt wiele wrogów miała na zewnątrz, aby mogła sobie tak po prostu przechadzać i plotkować o tym, co tylko ślina na język przyniesie. Była zdrajczynią stanu, byłą królową i posiadaczką Nicości.
Te myśli tak ją zajęły, że nie zwróciła uwagi na ciszę, jaka zapadła za drzwiami. Zarejestrowała ją dopiero po chwili, a chwila wystarczyła, by zostać "przyłapaną na gorącym uczynku". Mogła udać, że dopiero co dotarła do wrót, jednak wyglądałoby to kuriozalnie. Gdy tylko skrzydła otworzyły się na oścież i stanął w nich Protektor, Nikol obdarzyła go (oraz zerkających zza jego pleców adeptów, którzy wlepili w nią zaciekawiony wzrok) grzecznym i niewinnym uśmiechem. Pilnowała się, jednak, aby był on delikatny i nie odkrywał niepotrzebnie pewnych niezwykle jednoznacznych detali. To jednak miała wyćwiczone do perfekcji. Ponadto kły miała niewielkie, smukłe, choć na pewno ostre.
Wytrzymała jego wzrok, gdy ją karcił jak nieposłusznego ucznia. Ucznia, w którym pokładało się nadzieje, a ten oblał pierwszy z brzegu egzamin. Taki był ton głosu Protektora. Był wyraźnie niezadowolony ze swej podopiecznej. Eks królowa miała zripostować jego uwagi, gdy mężczyzna wyminął ją, zapraszając ponownie do schludnych komnat. Nikol zaczesała za ucho pasmo kruczoczarnych włosów, na zaledwie kilka sekund odwróciła jeszcze twarz ku wrotom. Zlustrowała je od góry do dołu, po czym ruszyła za Rektorem unosząc rąbek sukni. Ściany korytarza odbijały tylko kroki stawiane przez mężczyznę. Wampirzyca stąpała za nim cicho niczym cień. Wkrótce znów znalazła się w przytulnej izbie, którą opuściła całkiem niedawno. Oczekiwała, aż Protektor zacznie rozmowę. I to zacznie od konkretów.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

31 sty 2013, 18:33

MG

Niełatwo jest się wyzbyć nauczycielskich odruchów. Być może dlatego Protektor z początku zachował się dość niestosownie, szczególnie w obliczu byłej królowej, która, było nie było, nadal pozostawała arystokratką. Nie zagłębiając się w szczegóły na temat jej pochodzenia, Nikol zachowywała się jak dama i oczekiwała, że będzie traktowana z należytym szacunkiem. Tymczasem rektor Akademii ośmielił się wydawać jej polecenia, okazywać swe niezadowolenie z jej postępowania i rozczarowanie. Widać było, że przez większość swego życia przebywał na katedrze sali lekcyjnej… Albo dopiero co ją opuścił.

Sceneria pokoi Protektora przedstawiała się dokładnie tak, jak dnia poprzedniego, a jedyną różnicę stanowił widok za oknem. Wiatr ustał, a śnieg zaczynał się już powoli topić. Widać było, że na zewnątrz panuje nieco cieplejszy dzień. Właściciel skromnych komnat zajął zwyczajowe miejsce po swojej stronie stołu, nie czekając, aż Nikol usiądzie. Jego ciemnogranatowa, prawie czarna szata z aksamitu miała poukrywane guziki, wysoki kołnierz oraz szerokie rękawy. Wykończona srebrzystą nicią idealnie komponowała się z dyndającym na piersi Protektora jasnym łańcuchem z kunsztownie wykutych ogniw. Nie było wiadome, z jakiego metalu został on stworzony, jednak z pewnością nie było to zwyczajne srebro – jego połysk był po prostu zbyt duży, przypominając raczej rtęć. Szarawe, żywe, połyskujące w świetle oczy wpatrzyły się w Nikol, a idealnie ogolona twarz mężczyzny rozjaśniła się w jakby zbyt szczerym uśmiechu. Jego ciemne, siwiejące gdzieniegdzie włosy lśniły czystością, choć rektor nie mógł poprzedniego wieczora korzystać ze swej magicznej łaźni. Jak doprowadził się do tak doskonałego stanu – nie wiadomo.

- Proszę o wybaczenie, królowo - rzekł, jakby jego nienaganna prezencja była jedynie namiastką tego, jak zwykł wyglądać. - Nie spałem tej nocy. Ty za to, droga pani, wyglądasz… - otaksował ją wzrokiem z góry do dołu. – Zjawiskowo – rzekł, wkładając w to słowo cały czar i galanterię, na jaką mógł się zdobyć. - Widzę, że udało ci się idealnie wykorzystać dary mych komnat. Wyśmienicie - powiedział tonem, jakby dopiero co zjadł obfity obiad. Na tym zakończył konwenanse.

- Poczyniłem pewne przygotowania w związku ze… sprawiedliwością - powiedział, używając przyjętego w kontaktach z Nikol skrótu myślowego. - Pewne osoby również pałają wielką chęcią jej wprowadzenia - rzekł engimatycznie, bębniąc niby to nerwowo, niby to od niechcenia w blat stołu.

- Zanim jednak przejdziemy do konkretów… Jak to się stało, że utrzymujesz stałe połączenie z Nicością…? – zapytał wprost, niszcząc całą otoczkę tej, wydawałoby się, dyplomatycznej konwersacji. Dokładnie obserwował reakcje Nikol na tak śmiałe słowa ze swej strony, bawiąc się konwencją. Był pewny siebie, doskonale, choć na bieżąco, planował swe ruchy.

Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

03 lut 2013, 12:49

Podążała za nim szybko mimo stroju, który miał to do siebie, że raczej krępował ruchy. Widać, że nie była to dla niej pierwszyzna. Jako królowa, a wcześniej jeszcze – podopieczna wampira Janko, nosiła podobne szaty. Janko był prawdziwym arystokratą, czego o rodowodzie Nikol powiedzieć nie można. Nikt, ale to zupełnie nikt nie wiedział, skąd pochodzi kobieta, którą wyniesiono na tron. Sama nie miała powodu, by opowiadać o przeszłości. Wszak przeszłość nie istnieje. Tak samo jak przyszłość, dopóki nie stanie się teraźniejszością. Czas dla istoty długowiecznej, ba! nieśmiertelnej wręcz, był pojęciem względnym. W każdym razie, podczas wielu długich dni i nocy spędzonych u Janko, oboje przyłożyli starań, by z dzikiej dziewczyny stworzyć damę. Poprzez teorię i praktykę. Determinację i bezwzględność. Ćwiczyła chód, mowę ciała i mimikę twarzy. Wpierw instruował ją Janko. Delikatnymi dłońmi szlachcica chwytał jej ręce i kierował jak marionetką. Płynnie, swobodnie. Później pod jego okiem z uporem powtarzała każdy i uczyła się kolejnych. Skinienia, dygnięcia, uśmiechy, mrużenie oczu…najdrobniejszy gest jak zaczesanie kosmyka za ucho, czy lekkie odchylenie głowy dla odsłonięcia jasnej, smukłej szyi w wiadomym celu…stały się częścią niej. Przychodziły łatwo i były niesamowicie naturalne. A kiedy już została królową, dopracowanie manier, kamiennego wyrazu twarzy oraz modulacji głosu stanowiło jedynie kwestią czasu. Nie było to szczególnie trudne, jeśli przebywało się w towarzystwie dziedzica Amrothu – Sergia. Wówczas opanowała także sztukę subtelnej kokieterii i ciepłej zmysłowości. Tak. Była damą niezaprzeczalnie i jej plebejskie pochodzenie nie miało znaczenia. Minęło z nadejściem nowego "życia".
Wystrój komnat nie zmienił się, co lekko i żartobliwie rozczarowało czarnowłosą. Odnosiła wrażenie, że czarodzieje lubią zaskakiwać i bawić się magią. Zmianie uległ za to krajobraz za oknem. Podeszła doń, kładąc dłonie na parapecie. Nadeszło przedwiośnie. Najbiedniejsza z pór roku, kiedy to ziemia nie wydała jeszcze plonu, a zimowe zapasy były na wyczerpaniu.
Nie musiała się odwracać, by wiedzieć, że Rektor zajął miejsce po "swojej" stronie stołu. Czyżby znowu miał zamiar uraczyć ją filiżanką herbaty? Zerknęła w stronę sypialni, gdzie zostawiła dzban z krwią. Nie miała jednak ochoty na posiłek. Była jeszcze syta. Wreszcie zwinnie zwróciła się w stronę maga. Jak zwykle starannie się ubrał, elegancko, dystyngowanie, bez przesady. W oczy rzucał się jednak łańcuch. Solidne, lśniące jasno ogniwa sprawiały wrażenie ciężkich, a mimo to nie ciągnęły szyi Rektora do ziemi. Zastanawiała się, czy łańcuch został wykuty ze srebra? Czyżby protektor zamierzał drwić ze swego gościa w tak bezczelny sposób? Niechęć wampirów do wszystkiego, co srebrne była powszechnie znana. Metal lśnił jednak jaśniej, więc odrzuciła tę myśl. Czarodziej, jakby odgadując jej obawy, uśmiechnął się. Twarz miał gładko ogoloną, włosy świeże, czyste i żywe spojrzenie, którym lustrował Nikol od góry do dołu, komplementując jej wygląd w sposób, jakby zjadł przystawkę złożoną z tego widoku, przed obiadem z samej wampirzycy.
Ale jak każda kobieta, lubiła komplementy płynące z ust mężczyzn. No chyba, że miała problemy z określeniem swojej orientacji seksualnej. Eks królowa takowych nie miała.
Jesteś niezwykle hojny – pozwoliła sobie na chwilowe porzucenie oficjalnych zwrotów. – Mam nadzieję, że zdołam odwdzięczyć się za te dary – nic za darmo, powtarzała sobie. Nie ma nic za darmo.
Z powagą, ale i zadowoleniem wysłuchała jego kolejnych słów. Nie zdołała powstrzymać przebiegłego uśmiechu, który wpełzł zdradliwie na jej usta, na moment nadając Nikol demoniczny wygląd. Nikt w towarzystwie krwiopijcy nie powinien zapominać, z kim ma do czynienia. Choć wampiry nie były na wskroś złe, nadal pozostawały w kręgu istot o mrocznych sercach i umysłach.
Pytanie, które padło z ust rektora, wniosło wreszcie ożywienie do całej dyskusji ciągnącej się od dnia poprzedniego. Była władczyni Autonomii spodziewała się, że zostanie ono postawione prędzej niż później. Nie zamierzała zatajać faktów lub ich przeinaczać. Mogłoby się to dla niej źle skończyć. Z pewnością cała Akademia wiedziała znacznie więcej o Nicości niż Nikol. Wszak ona cały czas się borykała z okiełznaniem i zrozumieniem Energii.
Słowa maga były śmiałe, jak i jego zachowanie. Nic dziwnego, był u siebie. To wampirzyca gościła w jego magicznych progach…
Upłynęło już bardzo wiele czasu, od momentu Przemiany – zaczęła. – Nie wiem, jak długo trwał ten proces, ale był bolesny, ciężki do zniesienia dla ciała. Umysł i…dusza…znajdowały się wówczas na granicy życia i śmierci, przebywając różne spektra. Światy i wymiary, których nie sposób zliczyć i zapamiętać. Ale o tym wiesz, prawda? Umarłam, ale żyję i nikt nie nazwie mnie "nieumarłą". W trakcie przejścia Nicość musiała pochwycić moją boską cząstkę. Stanowię jej bramę do naszego świata. Nie ja wybierałam. Zostałam wybrana. Przypuszczam, że w dużej mierzenie przyczynił się do tego wampiryzm – dokończyła zamyślonym tonem, spoglądając na Rektora, chcąc sprawdzić, czy usatysfakcjonowała go ta odpowiedź. Nikol nie potrafiła wytłumaczyć, dlaczego akurat ona? Któż to mógł wiedzieć? Najwyraźniej jej dusza znalazła się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

09 lut 2013, 20:57

Przepraszam za opóźnienia.MG

W miarę, jak Nikol opowiadała o tym, o czym chciałby usłyszeć każdy z magów mających jakiekolwiek pojęcie o strukturach rządzących uniwersum, Protektor ożywiał się. Jeszcze nie porzucał swej maski, jednak widać było, że uważniej spija słowa z jej warg. Ekscytacja emanowała z jego ruchów. Mimowolnie nachylił się w stronę kobiety, a jego łańcuch poruszył się, zadyndał i zadzwonił cicho. Choć jego oczy pozornie zachowywały dawny spokój, źrenice rektora rozszerzyły się w miarę, jak zdobywał upragnione informacje prosto z ich źródła. Jego cierpliwość była ogromna, jednak opłaciło się.

- Tak jak myślałem… – mruknął, gdy była królowa skończyła swą opowieść. Powstał i założył ręce za plecami, podchodząc do okna, przy którym nadal stała jego rozmówczyni. Zamyślił się głęboko, zamknął oczy. Nie bał się stracić Nikol z linii swego wzroku, nadal za jedyną ochronę mając swą cienką szatę. - A amulet…? – zapytał, ciągle trwając w tym dziwnym, rozmodlonym jakby stanie. Dał jej czas na odpowiedź, chociaż wydawało się, że już ją znał, bowiem nie wywołała w nim żadnych niespodziewanych reakcji.

- Musisz nauczyć się, jak ją kontrolować - rzekł słowem wstępu, gdy dowiedział się już tego, czego chciał. Pomaszerował wzdłuż stołu, przesuwając lekko krzesło, na którym poprzedniego wieczoru siedziała była królowa. - I nie mówię tutaj o niszczeniu wież oblężniczych Imperium w mgnieniu oka - powiedział, jasno pokazując, że znajomość przez niego losów Nikol była dalece większa, niż mogłoby się wydawać. Uśmiechnął się, ponownie ukazując pewność siebie. Zachowywał się jak prowadzący interesy kupiec, któremu właśnie nadarzyła się rzadka, korzystna okazja.

- Nicość to źródło nieskończonej energii magicznej. Kto ją kontroluje, kontroluje samą esencję świata - rzekł dość filozoficznie i nieprecyzyjnie, dając jednak wampirzycy pewne pojęcie o tym, jaki posiadała w sobie dar. - Musimy poszerzyć bramę w twym wnętrzu, królowo. Dać Nicości płynąć przez ciebie jak strumień płynie przez miasto - powiedział, unosząc się coraz bardziej. Zmiana formy na „my” była bardziej, niż wyraźna. - Z tą potęgą w naszych rękach… nic się nam nie przeciwstawi - rzekł, uśmiechając się diabolicznie, zupełnie jak nie on. Brakowało jeszcze, aby zatarł ręce, jak każdy zły człowiek o wielkich planach. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Jego rysy wygładziły się tak szybko, jak się wykrzywiły, nie pozostawiając po wcześniejszej zmianie niczego więcej, jak tylko ciągle wyraźnego wspomnienia. Echo nagłej ekscytacji Protektora nadal było wyczuwalne w jego komnatach, jakby prócz okazania realnych uczuć na chwilę zmienił także swą aurę magiczną.

- Nauczę cię - stwierdził po chwili, siadając na swym miejscu, całkowicie już spokojny. – Dołączysz do Morinhtaru… Rebelii… Akademii… Do mnie? - zapytał, barwiąc swój głos nutką groźby. Chociaż pozwolił Nikol na wybranie najodpowiedniejszej odpowiedzi, właściwie nie pozostawił jej wyboru. Albo będzie współpracowała albo trafi do laboratorium.

Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

10 lut 2013, 13:26

W miarę, kiedy wypowiadała każde słowo, Protektor ożywiał się. Chciwie słuchał opowieści, jakże krótkiej, lecz konkretnej. To chciał usłyszeć. Spodziewał się takiego właśnie wytłumaczenia, ale domyślać się, a usłyszeć na własne uszy to, czego nikt wcześniej nie słyszał, stanowiło ogromną różnicę. Nikol nie umknęły żwawsze ruchy maga ani żywe spojrzenie. Nieznacznie też nachylił się ku niej, chcąc jakby wyraźnie posłyszeć słowa i dokładnie je zapamiętać. Uśmiechnęła się do własnych myśli, oczywiście nie okazując tego na swojej twarzy, na której zachowała powagę. Protektor wstał i podszedł do niej, a raczej do okna, przy którym stała. Wyczuła, jak bardzo wpłynął na niego poruszony temat. Wreszcie, po wymienieniu wszelkich uprzejmości, ugoszczeniu kobiety w należyty sposób, mógł skierować rozmowę na właściwy tor. Odniosła zabawne wrażenie, że w takim stanie, mogłaby zrobić z czarodziejem, co tylko chciała. Oczywiście było ono mylne, a wampirzyca nie należała do naiwnych, by takowemu wrażeniu zaufać. Mimo to jego aura była naelektryzowana podnieceniem, udzielając się również czarnowłosej.
Amulet jest podarunkiem – podjęła tajemniczo, nic więcej na temat pochodzenia drogocennej biżuterii nie zdradzając. – Chcąc, nie chcąc Nicość musi przez niego przepływać dla oczyszczenia. Oczyszczona energia jest łatwiejsza do okiełznania. Oczywiście można obyć się bez tej błyskotki – dodała, gładząc piaskowe szkiełko opuszkami palców. Fioletowe drobinki zamigotały pod wpływem dotyku.
Fascynacja i entuzjazm Rektora wzrastały. Niewątpliwie cieszył go fakt, że ma w garści źródło Nicości. Z zapałem zaczął prawić o możliwościach Energii i tym razem to Nikol chłonęła informacje jak gąbka wodę. O mało, co nie zwróciłaby uwagi na subtelne przejście na formę "my". Eks królowa podejrzewała, że i tak pod tym tak naprawdę kryje się "on" – Protektor. Ona miała być jedynie narzędziem, które mogło się zgodzić lub przeciwstawić. W obu tych przypadkach nie była siłą sprawczą. Nieuprawniona do podejmowania decyzji ani kierunków. To była cena. Bezwzględne posłuszeństwo wobec Akademii. Wierność Rebelii. Stać się częścią, trybikiem w machinie i własnością Rektora. Czy była gotowa i zdecydowana? Bez niego nigdy nie skorzysta z możliwości i mocy, jakie posiadła, a czy mogła pragnąć czegoś więcej? Nicość nadawała sens jej martwemu życiu, kiedy wszystko straciła. Teraz ma okazję odzyskać, a także ugrać jeszcze więcej, ale była to ryzykowna gra. Nie wolno jej było ufać Protektorowi, nieważne jak bardzo chciałby się z nią spoufalić. Oddać wszystko, oprócz myśli. Przybierać maski, jak na maskaradzie, skrywając prawdziwe oblicze. Dla byłej władczyni nie stanowiło to problemu. Musiała zachować wszelką ostrożność. Stąpała po bardzo kruchym lodzie.
Znasz odpowiedź – powiedziała bezpośrednio. – Jeśli jednak chcesz ją usłyszeć. Dołączę – Nikol doskonale prześledziła słowa Rektora, wybierając to, które chciał usłyszeć – do ciebie.
Nadal stała oparta o parapet wbijając oczy prosto w stalowe spojrzenie maga. To kolejny aspekt, który musiała zachować mimo wszystko. Nie mogła pozwolić sobie na strach i słabość wobec czarodzieja. Nie teraz. Nigdy.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

13 lut 2013, 22:35

MG

Formalności. To właśnie załatwiała teraz Nikol. Protektor wiedział, jak potoczy się ich rozmowa, nie dając jej żadnego wyboru. Wystarczyło, że zatańczyła, jak jej zagrał. Aż dziw brał, że mag nadal starał się prowadzić tę grę, jakby funkcjonował z byłą królową na równych warunkach. Ba! On nawet starał się wzbudzić w niej ten sam głód wiedzy i potęgi, jaki niewątpliwie miał w sobie. Zdecydowanie coś było na rzeczy. Nie mogła to być niepodważalna fizyczna atrakcyjność byłej królowej, bowiem rektor Akademii Morinhtaru cały czas zachowywał się przy niej jak eunuch, traktując lekki flirt jako część rozmowy, ale nie nadając mu wiarygodności. Ciemnowłosa wiedziała, że nie uda się jej zauroczyć stojącego teraz u jej boku mężczyzny, wiedziała, że na nic zdadzą się jej kobiece sztuczki. A mimo to – starała się jak mogła, aby wyglądać jak najlepiej, dobrze się zachowywać i możliwie pociągać. Oboje znali swe role w przedstawieniu, którego tak naprawdę nie musiało być. Trwająca od wczorajszego wieczoru scena zakończyła się nagłym, acz spodziewanym przymierzem, choć przez pewien czas jego przypieczętowanie wisiało na włosku. Widzowie odetchnęli z ulgą, czekając dalszego ciągu tego przejmującego widowiska.

Z całą stojącą za nią potęgą Akademii, Nicością, która przez nią przepływała, amuletem od tajemniczego Korita i giętkim umysłem Nikol mogła poczuć, że rzucenie na kolana każdego, kto się jej przeciwstawi przestało stanowić dla niej jakąkolwiek trudność. W bezpiecznej, mieszczącej Rebelię jaskini mogła szkolić się w arkanach nazywanej magią sztuki niszczenia i tworzenia. Nikt nie mógł jej tutaj dosięgnąć, a jej bezpieczeństwa pilnował sam potężny Protektor. Miała czas, możliwości i chęci. Była czystą mocą sprawczą.

- Lekcje zaczną się jutro - rzekł z wolna najwyższy mag Morinhtaru, patrząc w zamyśleni na smagane wiatrem drzewko za oknem. – Przywdziejesz szatę adeptki, będziesz spać z adeptkami, jeść z adeptkami i żyć z adeptkami - zadecydował, mówiąc tak, jakby wszystko dawno było już przesądzone. - Każdego wieczoru będziesz przychodzić tutaj tutaj na całonocne szkolenia. Zamaskuję twą aurę i zmienię twą twarz, aby nikt nie był w stanie cię rozpoznać - powiedział, natychmiast decydując się na sprostowanie. - Oczywiście, tymczasowo. Jeśli zechcę, nikt nie przeniknie moich iluzji w tym miejscu.

- Całość potrwa co najmniej pół roku, a wtedy opanujesz już podstawy pozwalające ci na szczątkowe opanowanie energii Nicości - rzekł, nie ukrywając, że czasu jest niewiele, a jej edukacja będzie niepełna. Tak krótkie szkolenie było niczym w porównaniu z potencjałem, jaki mogła wyzwolić Nikol. - Później… zobaczymy, czy będziesz zdolna do zaprowadzenia sprawiedliwości, której tak pożądasz – dodał enigmatycznie, uśmiechając się lekko. Spojrzał na wampirzycę, a w jego oczach widoczne były iskierki dawnego podniecenia.

- Teraz pokażesz mi, co potrafisz - rzekł, odwracając się od kobiety i na powrót siadając w swym krześle. Nikol mogła spostrzec, że na stole pojawiły się dwie filiżanki. Jedna z herbatą, druga z wonną krwią, zupełnie jakby Protektor pamiętał o jej gustach i był na tyle uprzejmy, że w niczym się nie narzucał.

Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

08 mar 2013, 12:28

Cóż innego mogła powiedzieć? Jakiej innej odpowiedzi udzielić? Zarówno ona, jak i Protektor, wiedzieli, jak potoczy się ta rozmowa oraz jakie decyzje zostaną podjęte. Oczywiście wymagało to otoczki zbudowanej z wymiany uprzejmości, nawiązania nici porozumienia oraz sprawdzenia wzajemnej cierpliwości. Okazało się, że oboje mieli jej ogromne zapasy. Dotychczas. Spodziewała się, że owe wyczerpują się u Rektora, a kiedy zaczną się "lekcje" może wcale ich nie posiadać. Może i był to mężczyzna opanowany, pełen galanterii i spokoju, ale kiedy czegoś pożądał i kiedy nie mógł osiągnąć tego tak, jak sobie zaplanował – cały ten czar pryskał jak bańka mydlana. Jednak pozory należy zachować do końca. Poniekąd, z tych samych powodów, wolała współpracować i póki co – dostosować się do wymagań maga. Przyjdzie czas na jej żądania. Wiedziała, że z tej kooperacji uzyska własne korzyści, nie było więc przeszkód, które zatrzymywały ją na drodze do zawarcia przymierza z Protektorem. Gdyby jednak odmówiła, nie dość że straciłaby wszystkie szanse na wymierzenie "sprawiedliwości", to i tak dała Protektorowi to, czego pragnął. Znalazłby sposób, dzięki któremu wyrwałby z wampirzycy wszystko, łącznie z godnością. Łącznie z jej martwym życiem. Tak – współpraca była o wiele bardziej korzystniejsza.
Nikol uśmiechnęła się lekko, widząc ekscytację i zadowolenie swego "opiekuna". Mimo to, nie uczynił żadnego kroku, który świadczyłby, że nie tylko Nicość tak na niego oddziałuje. To trochę utrudniało sprawę. Protektor – rzecz jasna – oddawał hołd jej urodzie, lecz na tym kończyło się to uwielbienie. Musiała zatem pohamować się od uciekania do kokieteryjnych sztuczek. Tajemnicze uśmiechy, powłóczyste spojrzenia, zmysłowe szepty, czy poufałe gesty mogły go jedynie rozsierdzić. Delikatny flirt stanowił jedynie urozmaicenie rozmowy, ale nie posiadał żadnej wartości. Na tym polu Nikol nie zdoła nic ugrać. To znaczy…nie udadzą jej się próby sterowania czarodziejem z łoża. W końcu był tylko człowiekiem, słabym, ulegającym żądzom człowiekiem.
Czy to konieczne? – zmarszczyła brwi, wyraźnie zniechęcona planem Rektora.
Jak to miała przebywać z adeptkami i udawać, że jest jedną z nich? Spożywać zupełnie zbędne posiłki, nosić ich szaty, szczebiotać o głupstwach? Może jeszcze wykonywać prace, którymi się niechybnie zajmowały między naukami? – Nie za wiele ode mnie wymagasz? – uniosła wyżej głowę, mrużąc oczy. – Zmiana…wizerunku nie jest aż tak niezbędna – dodała z naciskiem, kiedy wspomniał, że za pomocą iluzji zmieni jej twarz. Niby nic takiego, ale poirytowało to małą królową. – Pół roku. Będzie to najdłużej pół roku w moim ponad stuletnim życiu po śmierci – westchnęła.
Nie odnosiła tego oczywiście do wykładów, ale musiała zaprzestać zaprzątania sobie głowy takimi błahostkami. Próżność niejednokrotnie gubiła władców. Wyzbędzie się zatem tej niechwalebnej cechy.
Protektor zawrócił i rozsiadł się na krześle. Na stole pojawiły się filiżanki. Z ciekawością spojrzała na zawartość naczynia. Nie była głodna, ale skinęła głową na znak podziękowania. Krew zamiast herbaty – tak było znacznie lepiej.
– To bardzo niebezpieczna zabawa. Nie ukrywam, że Nicość potrafi wymknąć mi się spod kontroli sama, jednak już coraz częściej poddaje się mojej woli, o ile wyzwalam mniejsze wiązki – to mówiąc, wyciągnęła płynnie ramię. Po chwili ciszy drobinki w amulecie zawirowały. Medalion błysnął i pasmo poświaty o fioletowym zabarwieniu wypłynęło ostrożnie z piaskowego szkła, pełznąć niczym wąż po ramieniu wampirzycy ku otwartej dłoni. Wiązka zebrała się i uformowała w niewielką sferę, unoszącą się ponad ręką byłej królowej. Nikol wykonała nieokreślony, ale bardzo powolny ruch dłonią i rozdzieliła kulę na dwie mniejsze, by ponownie je złączyć. Wiedziała, że to nic wielkiego. Że tak naprawdę nic nie umie.
Potrafię dowolnie formować taką wiązkę i wysłać we wskazane miejsce. Myślę, że bardziej widowiskowe pokazy niszczycielskiej siły Energii nie powinny mieć miejsca w Twoich komnatach – umilkła, dodając po chwili: – Lubię czuć jej gniew – uśmiechnęła się okrutnie. Fioletowe światło odbiło się w jej źrenicach.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3821
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

12 mar 2013, 14:37

MG

Powolne rozmowy, które Nikol prowadziła z Protektorem trwały zwykle bardzo długo, a niewiele wnosiły. Podobnego typu konwersacje były typowe dla przedstawicieli wyższych klas społecznych podczas różnego rodzaju bankietów, przyjęć i spotkań, które później szumnie nazywane były „dyskusjami”. Wielka liczba pauz, pozornie przypadkowych ruchów, ostrożnie dobieranych słów… Panowanie nad mimiką, niezobowiązujący flirt, wycyzelowana mowa i żarciki… Technik było wiele, jednak wszystkie miały wspólną cechę – niską efektywność. Teraz jednak pertraktacje przyspieszyły. Kiedy rektor Akademii otrzymał już zapewnienia, na których mu zależało, porzucił część konwenansów. Oczywiście, nadal trzymał się sztywno, okazywał niewiele emocji i modulował głos, jednak atmosfera wyraźnie się rozluźniła. Sprzeciw byłej królowej wobec zamysłu głównego maga Morinhtaru wzbudził jego natychmiastową reakcję.

- Czy to konieczne? - powtórzył za nią jak echo. – Musisz posiąść elementarną wiedzę z zakresu magii, droga królowo. Ja, mimo najszczerszych chęci, nie mogę opiekować się tobą… przez cały czas – powiedział, uśmiechając się z zaciśniętymi ustami. – Tylko nauczyciele Akademii będą w stanie cię przygotować na to, co dopiero ma nadejść - rzekł tajemniczo, lakonicznie wyjaśniając powody takiej, a nie innej decyzji. - Oczywiście, jeżeli masz jakieś inne pomysły… - Nie dokończył. Jego uwagę przykuła wyczarowana przez ciemnowłosą kobietę wiązka.

- Czysta energia - powiedział Protektor jakby w zamyśleniu. - Jej kolor… Nigdy takiego nie widziałem - przyznał. - Mogę…? - zapytał i nie czekając na odpowiedź, wyciągnął przed siebie prawą dłoń ze szponiasto wygiętymi palcami. Nikol poczuła, jakby coś się od niej odrywało, gdy rektor szybkim ruchem przesunął swoją rękę po skosie w dół, przekręcając nadgarstek, aby skierować wnętrze dłoni w swoją stronę. Energia Nicości podpłynęła do niego w powietrzu, na nową formując się w jedną, zwartą strukturę. Pozbawiona swego źródła, fioletowo-granatowa kula malała w oczach.

Manifestacja mocy zawisła przed wpatrzonym w nią magiem. W jego oczach odbijał się jej blask… oraz niepokojące pożądanie.

- Wolno się rozprasza - powiedział, prawiąc raczej do siebie, niż do swej rozmówczyni. – Bardzo zwarta, silna… Jakby żyła własnym życiem – mruczał, zmuszając powoli znikającą Nicość do układania się w fantazyjne kształty. Na koniec, szybkim ruchem ręki posłał pozostałą mu drobinkę prosto w drewniane drzwi na korytarz Akademii. Wrota rozpadły się, czyniąc wiele hałasu i w kawałkach lądując na podłodze drugiego pomieszczenia. Czarodziej patrzył zafascynowany na to dzieło zniszczenia.

- Jak dużo zużyłaś, żeby rozsadzić wieżę oblężniczą Agstusu? - zapytał, odwracając się w stronę Nikol z demonicznym uśmiechem. - Słyszałem, że zemdlałaś.

Pomiędzy byłą królową a rektorem pojawiła się dziwna więź. Teraz oboje wiedzieli, jaka moc wiąże się z manipulowaniem energią Nicości, oboje mieli zaszczyt posługiwania się nią w bezpiecznej formie. I obojgu się to cholernie podobało.

Awatar użytkownika
Nikol
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

27 kwie 2013, 18:24

Z niemałym zafascynowaniem wpatrywała się w fioletową sferę, czystą Energię. Poruszała lekko palcami otwartej dłoni, nad którą unosiła się kula, nurzając je w wiązce. Ta zaś wiła się rozkosznie pod dotykiem byłej królowej niczym głaskany kot. Protektor zbliżył się i wyciągnął dłoń, by poczuć Moc. Z nieskrywaną satysfakcją przyglądała się, jak sfera maleje, słabnie, niknie. Niemal w ostatniej chwili mężczyzna posłał ją w kierunku drzwi. Wrota rozprysły się z hukiem, pozostawiając po sobie jedynie kupę drzazg.
Widać, że nie były drogie – skwitowała z chichotem.
Nicość pokazała swą niszczycielką siłę. A była to jedynie maleńka próbka tego, co potrafi. Po tej krótkiej demonstracji Rektor Akademii już spostrzegł, jak mocno powiązana jest ze źródłem. Jak bardzo go potrzebuje. Nie stanowiło to jednak żadnej przeszkody. Protektor był mistrzem manipulacji, a Nikol dobrą i podatną na takie działania osobą. Mając ją, miał niekontrolowany dostęp do Energii. Unikalnej i bardzo groźnej Mocy, którą dysponowali nieliczni, a być może już nikt poza wampirzycą, która dzięki podróży pomiędzy wymiarami zyskała nieprawdopodobny skarb. Lub przekleństwo.
Dobrze słyszałeś. Straciłam przytomność. Nie potrafiłam wówczas kontrolować przepływu Energii, a co za tym idzie, jej ilości. Użyłam jej stanowczo a dużo. Amulet nie był w stanie oczyścić naraz takiej wiązki, przez co oberwało się i mi. Poza tym…jej siła zależy od mojej, nazwijmy to, dyspozycji. W złym stanie uwolnienie Nicości mogłoby mnie zabić i jednocześnie zamknąć bramę. Moja śmierć stanowi zagrożenie dla Energii. Nie ma bramy, nie ma przejścia – pozwoliła sobie na kilka słów wyjaśnienia mechanizmu działania na linii ona – Nicość. – Wieża obróciła się w pył i padł strach na wroga. Był oto jednak nierozważne z mojej strony. Zaznaczam, że wówczas nie potrafiłam kontrolować Nicości w takim stopniu, w jakim robię to dziś.
Po tych słowach ominęła Protektora i podeszła do stołu. Zrobiła coś niesłychanie charakterystycznego. Nie uznała jednak tego za błąd, choć – być może – powinna. Chwyciła za uszko filiżanki i zatopiła wargi w krwi, upijając kilka łyków. Bynajmniej dla smaku czy towarzystwa. Uwolnienie Nicości wiązało się z utratą energii własnej. Eks królowa szybko postanowiła uzupełnić swe zapasy, mimo że nadal były całkiem spore. Mistrz rozumiał już tę zależność.
Wracając do tematu nauk. Jak bardzo mam ukrywać się z własną naturą wśród adeptek. Zacznijmy już grać tę sztukę. Nie lubię marnować czasu – Nikol odrzuciła na bok grzecznościowe formułki, których jeszcze niedawno tak pieczołowicie przestrzegała. Zmieniła swe zachowanie na rzeczowe i nastawione na osiągnięcie obranego celu. Zapanowanie nad Nicością. Sama myśl była podniecająca, przyprawiając wampirzycę o przyjemne dreszcze i dziwnie pobudzające uczucia, które domagały się ujścia w dziki i niestosowny, a jednocześnie nieznany dla niej sposób. Wszystko to jednak wiązała z Energią, która karmiła się nawet takimi emocjami.
Chcę – zaczęła po "królewsku" – mieć nieograniczony dostęp do biblioteki i Twoich komnat. To żaden problem, prawda? – nie patrząc na Rektora odstawiła pustą filiżankę na zdobny talerzyk, zastanawiając się, jak bardzo cenna musi być ta zastawa.

Wróć do „Morinhtar”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 23 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 21 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.